Skocz do zawartości
Bono[UG]

Rower jest wielce OK

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 13.08.2023 o 18:21, Vulc napisał:

Możesz też kupić szosę i objechać, będzie lepiej współpracować z szosowym charakterem. Just saying!

Jeszcze raz bo przypomniał mi się epizod ze Stołowych.

Stałem sobie w Batorówku wcinając kanapkę i patrząc w mapę kędy dalej muszę. Minęła mnie para na gravelu/szosie i gravelu/crossie (no nie pamiętam dokładnie ale zdecydowanie bardziej szosowe niż mój full). Potem miałem jeszcze fotostop.
W zasadzie dogoniłem na zjeździe w stronę 388, a niespecjalnie się starałem, bo i tak biegi kończą mi się na okolicach 36km/h.
Niby sprzęt na szosę mieli lepszy ale zawieszenie na dziurawym asfalcie robi robotę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, ernorator napisał:

Napiszesz mi maila jak będę reklamował jakiś sprzęt?

Jasne :E 
Ostatnio też piszę maile z rozpaczliwymi prośbami o pozyskanie informacji, do pozyskania których nie powinienem używać rozpaczliwych próśb, więc służę również w tym temacie :E

Nim Kickr pójdzie na wymianę, przejechałem się. W porównaniu do Neo zaobserwowałem na szybko kilka rzeczy:

- Neo odrobinę inaczej reaguje na zmianę obciążenia i gradient, moje odczucia są takie, że Neo jest odrobinę szybszy, a Kickr odrobinę płynniejszy. To jednak bardzo małe różnice.
- okolice ~800W (bałem się więcej na sprzęcie, który idzie do producenta) nie robią na Wahoo żadnego wrażenia, Neo chyba w tym temacie jest troszkę miększy, może przez ten plastik. Kickr wydaje się być swobodnie wystarczający dla całego zakresu mocy dostępnego dla zwykłych ludzi i nie ma się co przejmować.
- brak 'dokręcania' na zjazdach (ujemne gradienty) na Kickr, w porównaniu do Neo, wcale nie wydaje mi się być problemem. Wydaje mi się, że pojawiają się takie "sprzętowe" momenty zawahania na przejściu pomiędzy 0% i -1% ze względu na brak dokręcania, ale to naprawdę pomijalny detal.
- rozkładanie i składanie Kickr w porównaniu do Neo jest łatwiejsze i bardziej logiczne. Plusem Kickr jest też brak potrzeby stosowania podkładki pod przednie koło.
- Kickr ma inną charakterystykę hałasu w porównaniu do Neo. Jeden ma więcej jednego, a mniej innego zakresu i odwrotnie. U Kickr nie ma charakterystycznego szumu Neo, ale są inne dźwięki. Ogólnie Kickr może być, z dobrym (cichym) napędem chyba cichszy. Chyba. Ogólnie dyskusja o hałasowaniu trenażerów jest trudna ze względu na te różne zakresy dźwięków, różne napędy dające różne dźwięki i różny poziom dźwięku pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami. Tak, naoglądałem się filmików :D

Reasumując: omijając aspekt nieszczęsnego aktywnego chłodzenia i ewentualnych problemów w konkretnych egzemplarzach (Wahoo: różne wyważenie koła, problemy z łożyskami; Neo:  pojawiające się w niektórych sztukach trzeszczenie plastik fantastik, aktywne chłodzenie), osobiście do zakupu wybrałbym model tańszy (obecnie: Kickr), bo Neo nie daje żadnej przewagi. Patrząc na doświadczenie magika od naprawy, jedno i drugie się rozpada przy użytkowaniu. Jak widać, jedno i drugie ma chyba dosyć dobry serwis.

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepakowuję plecak, bo mam zamiar drugim rowerem pojechać. Sięgam i macam, żeby zamienić na właściwą dętkę.
Wyciągam i tak patrzę na nią, potem na tą co leży koło plecaków, raz na jedną, raz na drugą i przychodzi zrozumienie, że cały urlop z fullem (opony 2,5") w górach przejeździłem z zapasem do grossa (1,6") :hallucine:

Więcej szczęścia niż rozumu, jak spojrzałem w notatki, to ponad 500km poszło z niewłaściwą dętką na plecach :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trenażerowej dramy ciąg dalszy :E

Opluwany Garmin: błyskawiczna wysyłka zastępczego sprzętu, bez pytań, bez problemów

Wspaniały Wahoo: po sprawnym początku…lipa. Dają sobie coraz więcej czasu na realizację reklamacji. Zaczynam myśleć że źle zrobiłem że się z nimi kontaktowałem, trzeba było pisać do sprzedawcy. W najgorszym przypadku odpalę cc chargebacka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka tam ciekawostka z miasta.

Miejsce:
https://www.google.pl/maps/@54.3792868,18.5881552,3a,75y,64.4h,76.78t/data=!3m6!1e1!3m4!1sF_V9W9-X_-03Ys64JTID2w!2e0!7i16384!8i8192?entry=ttu

https://www.google.pl/maps/@54.3810803,18.5942832,3a,75y,355.68h,71.4t/data=!3m6!1e1!3m4!1sK6EFeDA3YaZX6SsGK-L2Ag!2e0!7i16384!8i8192?entry=ttu

Jak widać ścieżka zmienia stronę drogi. Ja zwykle jeżdżę jak trzeba po gładkim asfalcie ddr. Wczoraj jakiś szosowiec poleciał prosto po lewej stronie. Jechał szybko ale i tak przegoniłem, bo w tym drugim miejscu stanął i coś patrzył na tylne koło. Pewnie za szybko i nie wyrobił na krawężniku https://www.google.pl/maps/@54.3809349,18.5930653,3a,75y,14.68h,71.48t/data=!3m6!1e1!3m4!1s-y_eXOR0TEifbXjyniwYyg!2e0!7i16384!8i8192?entry=ttu

Także, trzeba jeździć zgodnie z przepisami albo mieć pancerne opony o słusznym rozmiarze minimum 42mm ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj miałem jedną z najdziwniejszych w swojej "karierze" rowerzysty sytuacji na drodze: wyglądało to trochę jakbyśmy się z pieszym niezrozumieli, ale też trochę jakby pieszy chciał mnie "brake przetestować" używając...wózka z dzieckiem (!!!).

Sytuacja następująca: przejście dla pieszych z wysepką na środku, na podjeździe (moja prędkość=niskie kilkanaście km/h). Piesi (para z wózkiem z dzieckiem) przechodzą przez przeciwległy pas, docierają do wysepki i się na niej zatrzymują. Widząc to jadę dalej. Aż tu nagle w momencie, w którym wjeżdżam na pasy, facet pchający wózek odpala i również wjeżdża. Według przepisów: on powinien się upewnić że to jest bezpieczne nim wejdzie na pasy, ja powinienem (nie muszę!) się zatrzymać (no chyba że jest na pasach, wtedy muszę), czyli sytuacja niejednoznaczna.
Co uznaję za głupie? Jechałem jakieś 12-15 km/h, kolo się na mnie patrzył, stał i czekał aż znajdę się w zasięgu jego wózka :E Zazwyczaj rodzice mają instynkt ochrony swoich dzieci, a tu nagle facet mnie próbuje mnie zepchnąć na krawężnik...wózkiem z dzieciakiem. Zrobił to w takim momencie, że nawet nie zdążyłem wyhamować (z tych kilkunastu km/h) i przejechałem obok. 
Sekundę potem miałem impuls "zawrócę i porozmawiam z nim i spytam się co jakby to był samochód, albo jakbym jechał szybciej" ale po następnej sekundzie uznałem, że ktoś, kto ryzykuje swoim dzieciakiem w wózku raczej nie będzie kompanem do logicznej dyskusji i skończy się na kłótni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, jagular napisał:

ja powinienem (nie muszę!) się zatrzymać (no chyba że jest na pasach, wtedy muszę), czyli sytuacja niejednoznaczna.

Bardzo jednoznaczna. W myśl obecnie obowiązujących przepisów wymusiłeś pierwszeństwo.

https://motogen.pl/kim-jest-pieszy-wchodzacy-na-przejscie-wazny-wyrok-sadu/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O braku logicznego zachowania wśród uczestników ruchu drogowego to można by książki pisać, dlatego ja z reguły takie potencjalnie niejednoznaczne sytuacje staram się brać na siebie i wyjaśniać poprzez np. wskazanie ręką, że przepuszczam, nawet jeśli jestem na pierwszeństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, someI napisał:

Bardzo jednoznaczna. W myśl obecnie obowiązujących przepisów wymusiłeś pierwszeństwo.

https://motogen.pl/kim-jest-pieszy-wchodzacy-na-przejscie-wazny-wyrok-sadu/

To się nie wydarzyło w Polsce :)

Miałem trochę do czynienia z ludźmi, którzy się na mnie (jadącego rowerem) patrzą i np. nie dociera do nich, że poruszam się w ich kierunku, ale żeby tak wózkiem dziecięcym, z flanki, to coś nowego :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja za to dziś miałem same mile sytuację.

Wyjeżdżałem z podporządkowanej a człowiek w samochodzie się zatrzymał i mnie przepuścił, dwa razy o_O. 

Na DDR z pasem dla pieszych Pani z pieskiem szła. Drydnełem dzwonkiem a pani pasa na ręce, "dziękuję", "proszę bardzo".  

W knajpie, w której byłem pierwszy raz. Stanąłem w drzwiach i się patrzę bo bym kawę kupił i ciacho. Pani Kelnerka podeszła, czy może w czymś pomóc. Mówię, że bym kawę wypił ale czy mają ogródek bo nie chcę roweru zostawiać. "Pan z rowerem wchodzi, zapraszamy". 

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, jagular napisał:

To się nie wydarzyło w Polsce :)

Może trafiłeś na Polaka ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po ~15 latach niemal całkowitej przerwy od rowerów, wracam na szlaki :E Na początku elektryki. Może za sezon/dwa coś się pozmienia :E

W2GVHeP.jpg

4bdeRLe.jpg

 

ZhDowAI.png

 

Jako, że te rowerki są single speed i mają 250W(40Nm) to te szczególnie dwa nachylenia na czerwono 11-14% dały nam w kość :E No niestety w pewnym momencie trzeba było zejść i podprowadzić rowerek(bez możliwości zmiany przełożenia nawet stojąc na pedałach robi się totalny hardcore w pewnym momencie podjazdu) :E Ale ogólnie świetnie się jechało 80% ładne ubite szutry i asfaltowe ścieżki i drogi. Ale i w skrótach pakowaliśmy się w jakieś chwilowe trudniejsze terenowo odcinki.

Tu ja, w low res :E

6pfpvjG.jpg

Fajna sprawa te rowerki, może z czasem jak się nie znudzi pomyślę o jakimś gravelu z lepszego sortu.

Edytowane przez lukadd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, someI napisał:

Może trafiłeś na Polaka ;)

 

Nie, coś tam odburknął ("...następnym razem ble ble ble..."), ale uznałem że nie będę wchodził w kłótnię, w trakcie hamowania i omijania nieszczęsnego wózka przeprosiłem.
Stało się na szczęście nic, nie licząc tego, że ja zapamiętam tę sytuację jako kontakt z pieszym, który chce mi wjechać w bok wózkiem z dzieckiem, a pieszy zapamięta tę sytuację jako potwierdzenie, że ci cykliści w lajkrze to poj**y i najlepiej to by ich wystrzelać było bo rozjeżdżajo ludzi niewinnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie tylko ciuchcia chciała dzisiaj rozjechać :E

Mamy takie elektryczne ciuchcie z wagonikami co jeżdżą po drogach w centrum/starówka dla turystów i taka jedna włączając się do ruchu na chama nie nie chciała mnie przepuścić. No, ale jeszcze jakość śmignąłem i wyminąłem gada, a żona jadąca z tyłu już nie miała szansy i musiała poczekać, aż ciuchcia z wagonikami wyjedzie na trasę :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dzisiaj miałem jakiś niefartowny dzień, raz, bo prawie staranowałem jakąś starą dewotkę, głupia menda widziała że jest wąsko na maksa, zamiast zaczekać dwie sekundy i mnie przepuścić to nie, wjechała centralnie prawie na mnie, jakbym nie odbił wcześniej to bym się na nią władował. Mam niezłego siniaka i otarcia na ręce po jej koszyku, a dwa bo w drodze powrotnej wpadłem kołem w studzienkę kratkową, rower stanął dęba, a ja wyleciałem przez kierownicę, tutaj trochę bardziej mnie poharatało, ale setkę zrobiłem także jest git :thumbup::cool:

Edytowane przez ditmd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sytuacji z pieszymi sporo pamiętam, ale i tak brylują kierowcy. Ostatnio trafił mi się mój ulubiony typ, czyli nauczyciel. Do zabawy w szkołę używający klaksonu. Nie mam pojęcia w jakim celu trąbił, dlaczego przejechał 40 centymetrów ode mnie, na mojej wysokości jeszcze zwalniając. Prawie wylądowałem na poboczu, nie zdążyłem wyjąć telefonu i zrobić zdjęcia. Zarejestrowałem tylko przyspieszające, czarne Paserati z dziecięcym rowerkiem na dachu. Książkę można by napisać o takich frustratach. Z pieszymi ostatnio spokój, ale jeśli tylko mogę, unikam miast.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, someI napisał:

Bardzo jednoznaczna. W myśl obecnie obowiązujących przepisów wymusiłeś pierwszeństwo.

https://motogen.pl/kim-jest-pieszy-wchodzacy-na-przejscie-wazny-wyrok-sadu/

To jest jeden wyrok, są inne które prawo interpretują inaczej, co istotne zgodnie z odpowiedzią ministra infrastruktury (czy który tam odpowiada za te sprawy).
W ich myśl pieszym wchodzącym na przejście nie jest pieszy czekający przed przejściem, nie jest też pieszy dochodzący do przejścia.

Na pewno przydałoby się w przepisach uściślić termin pieszego wchodzącego lub nawet rozszerzyć prawo o "oczekującego na przejście" lub "zbliżającego się z intencją przejścia". Wtedy sprawa byłaby jasna i pierwszeństwo pieszego zaczynałoby się jeszcze przed przejściem.

Tyle o ścisłym prawie ale jest jeszcze takie coś jak kultura na drodze, uprzejmość, danie o bezpieczeństwo itp.
Po prostu trzeba faktycznie zwracać uwagę co się dzieje na drodze i obserwować co robią piesi koło przejścia. Przeważnie da się wyczuć intencje i odpowiednio wcześniej zareagować.

20 godzin temu, jagular napisał:

ale też trochę jakby pieszy chciał mnie "brake przetestować" używając...wózka z dzieckiem (!!!).

Osobiście nie spotkałem się ale z podobnymi opowieściami już tak.
Może mechanizm typu "przecież wózka nie przejedzie" :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W teorii mógłbym to też wytłumaczyć zjawiskiem o nazwie Młodzi Rodzice Z Pierwszym Dzieckiem, kiedy ludziom totalnie odwala na punkcie swojej ważności dla losu planety i oczekują, że cały wszechświat zacznie się do nich dopasowywać…ale tacy zdecydowanie nie narażają dziecka, raczej mają obsesję w odwrotnym kierunku.

W każdym razie coś nowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i koniec dramy trenażerowej w wielu aktach.
Przyszedł Łahuu.
Najlepsze jest to, że znowu miałem albo fuksa, albo zadziałał pushy email: wysłałem na gwarancję Kickr V5, otrzymałem za niego najnowszego Kickr V6 Wifi :E :E :E

Ale, żeby nie było że jest już wszystko fajnie...właśnie siedzę na czacie z supportem. Nowy podziałał minutę.

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panie, Ty to chyba postanowiłeś zamieszać z tymi trenażerami bardziej niż ja, a ja swego czasu mieszałem sporo. :E To tylko potwierdza moje wcześniejsze słowa - jakość tych urządzeń jest nieadekwatna do ceny. Oczywiście, nie dotyczy to wyłącznie trenażerów, ale od topowego w swojej klasie sprzętu należy wymagać więcej. Daj znać jak się sprawa ostatecznie zakończy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Vulc napisał:

jakość tych urządzeń jest nieadekwatna do ceny

Najpierw ciekawostka: wraz z dokumentacją wysyłkową zamiennika otrzymałem fakturkę dotyczącą tego zamiennika podrózującego od dystrybutora do supportu. Jest tam bardzo ciekawa informacja: cena. niecałe 243 dolce 

Nie wiem, na ile tę kwotę możemy przełożyć na realne koszta jednej sztuki, ale coś się możemy domyślać, nie? :>
 

A sprawa z zamiennikiem wygląda tak:

otwieram, rozkładam, kręcę kołem zamachowym (jest dobrze), zauważam że na pudle jest napisane V6 (micha się cieszy), odpalam apkę, rejestruję sprzęt i updejtuję firmware.

Zakładam rower, odpalam Zwifta i od razu widzę że nagle już coś nie tak: nagle trudno mi obracać pedałami, tak jakby był w trybie wiecznego ERG, albo na podjeździe. Moc raportowana spada do poniżej 100W, w nogach czuję jakieś 200W. Robię jakiś „factory spin down”, nie pomaga. Zauważam że bardzo trudno jest rozkręcić od zera trenażer w obroty. Wchodzę na czata z supportem, robię banalne czary mary, dalsze testy. Rozkręcam się do raportowanych ~450W, trenażer zaczyna śmierdzieć palonym plastikiem, za każdym razem jak mocniej podkręcę, zaczyna śmierdzieć ostro, spin down trwa max 2s (powinien dłużej?!?). Kończę zabawę, opisuję sprawę do supportu. Na wschodzie USA już popołudnie, więc nic nie napisali, dalej czekam.

Jeżeli dzisiaj nie zaproponują jakiejś magicznej metody naprawy, to idzie polecenie zwrotu kasy i zabawki. Nie mam czasu na te cyrki.

Moja szklana kula mi mówi że teraz ten to musi mieć chyba ubite nieźle łożyska. Nie spowodowało tego samo nowe firmware, wtedy by się zachowywał dziwnie jedynie włączony.

Zaczynam też myśleć, że ich styl biznesowy to: wyprodukować po taniości, bez qc a potem niech support wysyła ewentualnie kolejne sztuki pechowcom, którzy się będą cieszyć, bo „się o nich tak bardzo dba”.

EDIT:
Bardzo po grudach przemęczony kontakt z supportem Wahoo na razie wniósł tyle, że będę próbować pozbyć się tego złomu i dostać refunda. Problem może być o tyle skomplikowany, że:
1) kupiłem w sklepie A sprzęt, który okazał się być wadliwy
2) "zareklamowałem" ten sprzęt u producenta B
3) producent B wysłał mi następny sprzęt, który okazał się jeszcze bardziej wadliwszy :E :E
4) mam dość i chcę odesłać sprzęt do...kogoś. Producent B twierdzi (co jest logiczne), że powinienem się skontaktować ze sklepem A w celu refunda.
5)...zobaczę jak zareaguje sklep A

Edytowane przez jagular

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachciało się mieć elektronikę, wodotryski, jakby nie wystarczył taki z gumową rolką dociskającą koło :E

Strach brać te wszystkie nowości typu elektroniczne przerzutki, amortyzatory, a zabierają się już za abs-y.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te gumowe to też się psują :P Najlepiej to nie mieć niczego, wtedy nic nam się nie popsuje i jesteśmy wolni niczym buddyjscy mnisi :)

A elektryczne zmieniaczki? Paaaanie, to nie nowość, przecie to na rynku jest od ponad 30 lat (Mavic, 1992).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...