Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

masterlight

Nowy pomysł MEN

Rekomendowane odpowiedzi

No ok. Mam nadzieje, że życie zweryfikuje opłacalność pobieranych nauk ;):P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jak czytam o takich pomysłach to zastanawiam się kto i czemu pracuje tam gdzie pracuje, czyli w ministerstwie...

Popierajmy dalej nieróbstwo, a na pewno nasz kraj będzie się świetnie rozwijał.

Jak czytam o nauczycielach co się uwzięli itd. to od razu mam przed oczami niektórych moich kumpli, na których też się "uwzięli". Zwykle wystarczyłoby żeby odpuścili i spokornieli, a sytuacja się poprawiała. Jeden tak zrobił i po 2 klasach z ledwo dwóją z polskiego, dostał na koniec LO 3.

 

Nie twierdzę, że nauczyciele są super i kochają uczniów. Sam miałem marne relacje z moją matematyczką, nie pasowało jej, że nie kupiłem książki z testami do matury, że nie chodzę na jej 'super' zajęcia przygotowawacze itd. W dodatku miałem po 96%-98% z próbnych matur z matmy bez jej pomocy. Czepiała się mnie co lekcje i była upierdliwa. Chwaliła osoby mające gorsze wyniki bo ja jej nie pasowałem. Ale nic mi nie mogła zrobić, bo chciałem i uczyłem się tyle, ile uważałem za potrzebne.

 

Wiele złego mógłbym napisać o innych nauczycielach z mojego "elitarnego, najlepszego w mieście" LO. Więc niech mi ktoś nie wytyka, że popieram nauczycieli.

 

A wracając do nieróbstwa w LO, to jak czytam kogoś kto twierdzi że cała klasa jest zagrożona i są tacy biedni, to podam tylko przykład z mojej szkoły. Moja klasa, biolchemfiz, ciśnienie ze wszystkich przedmiotów, bo biolchemy zawsze najlepsze, bo muszą być najlepsi, bo oni podnoszą szkole statystyki. I jakoś wytrzymaliśmy 3 lata, czasem ostrego kucia zakończonego 2 lub 3 z historii(której nikt nie zdawał na maturze), bo ktoś pomylił czyje wojska gdzie były na mapce. Nie mieliśmy ŻADNEGO zagrożenia przez te 3 lata. Bo CHCIELIŚMY się uczyć, świadomie przyszliśmy do LO, żeby dobrze zdać maturę i pójść na wymarzone studia. Jak w każdej klasie byli gorsi i lepsi, ale większość osób chciała coś wiedzieć.

 

A dla kontrastu klasa F, połączona grupa "rehabilitacyjno-obronna" z "historyczno-prawną" czy jakoś tak. Kilka osób bez zagrożeń. Reszta chociaż jedno. Koło 4-5 osób mających po 3 i więcej zagrożeń. W jednym "elitarnym" LO tak dwie różne sytuacje ??

 

Dlatego nie chce mi się wierzyć, że nauczyciel całą klasę chcę uwalić i tak mu to świetnie idzie, i nie da się z tym nic zrobić. U nas było wiele kos i mimo prawa do zmiany 1 nauczyciela przez 3 lata, nie skorzystaliśmy z tego.

 

Jak ktoś nie ma ochoty do nauki to nikt go nie zmusza, a to całe przepychanie z klasy do klasy, ułatwienia, sytuacje takie jak u mnie w LO, że spokojnie egzystuje sobie klasa nierobów powodują jedynie obniżenie wartości wykształcenia. Kiedyś LO i studia kończyli "ci lepsi", a mając skończone technikum można było zostać kimś. Teraz nawet na byle jakie stanowisko trzeba mieć wyższe.

 

Ja uważam, że nie każdy musi mieć maturę, poza tym ktoś nam drogi musi zbudować, nie potrzebne mu jest raczej skończenie zarządzania czy innych stosunków międzynarodowych na Wyższej Szkole............. A to co się teraz dzieje jest chore. Dojdzie do tego, że zamiast zmienić ten chory stan rzeczy, wprowadzą nam płatne studia, a osoby ambitne nie będą miały pieniędzy na cięższe kierunki studiów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To jest szkoła, a nie kutfa park rozrywki gdzie wszystko ma być milusio i kolorowo coby się dziecko nie przemęczyło. Wystarczy popatrzeć co odpierdziela "młodzież" teraz i jedyne co pozostaje to walić głową w ścianę. Niech się cieszą, że ktoś taką bandę niedorozwojów, wychowanych bezstresowo ktoś chce czegokolwiek nauczyć.

Yeah - sama prawda. Im prędzej to zrozumiemy (uczniowie, rodzice, kolejne obsady MEN i nauczyciele pseudo-reformatorzy) tym prędzej zacznie się poprawiać sytuacja w oświacie. Niestety - na razie wszystko idzie w przeciwnym kierunku...

 

Liceum (jedno z lepszych w okolicy) zaczynaliśmy w 31 osób - ukończyło je po 4 latach 17 sztuk (łącznie ze mną)... nikt nie litował się specjalnie i nie było problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Więcej takich ludzi, a Polska na pewno nie stoczy się na samo... ee... POD dno. :thumbup:

 

 

Ironia.

 

 

Jak już pisałem, możesz się napinać. Szkoda, że nie argumentujesz swojego "POD dna" (?!). Chodzi mi po prostu o to, że masa ludzi narzeka a wzięłaby się w garść i zdała nawet na słabych ocenach. Zdać LO jest zadaniem błahym z nielicznymi wyjątkami. A poza tym z jakiej racji mam teraz się przejmować losem licealistów? Zacznę się znów przejmować, jak moje dziecko będzie w liceum.

 

A co do jeszcze samych ocen, to postacie z mojej klasy z paskami i najlepszymi ocenami, faworyzowane przez nauczycieli, nie podostawały się tam gdzie chciały, bo matury dobrze nie napisały. Więc jak macie zamiar w mat-fizie napinać się o 2 z historii albo w humanie o 2 z fizyki to powodzenia.

 

A matematyka nie powinna być obowiązkowa. Nigdy nie miałem z tym problemów i wszystkie obliczenia z życia codziennego (nie mówię w sklepie) szybko wykonuję ale pierwsza strona arkusza już mnie zdemotywowała. Chociaż pewnie na świeżo po liceum/technikum matura z matematyki była łatwa, bo kosmosów też nie było jakichś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odejba* się, moja mama jest nauczycielką :E ale nikomu w życiu nie zaszkodziła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A matematyka nie powinna być obowiązkowa. Nigdy nie miałem z tym problemów i wszystkie obliczenia z życia codziennego (nie mówię w sklepie) szybko wykonuję ale pierwsza strona arkusza już mnie zdemotywowała. Chociaż pewnie na świeżo po liceum/technikum matura z matematyki była łatwa, bo kosmosów też nie było jakichś.

No to akurat Tobie może matma nie sprawia kłopotu więc masz to gdzieś. Ale matma naprawdę jest nie dla każdego i ten kto jej nienawidzi od podstawówki to nie zacznie jej lubić w liceum.

Śmieszne jest to, że wprowadzenie matury z matmy usprawiedliwiają tym, że w Polsce jest mało inżynierów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to akurat Tobie może matma nie sprawia kłopotu więc masz to gdzieś. Ale matma naprawdę jest nie dla każdego i ten kto jej nienawidzi od podstawówki to nie zacznie jej lubić w liceum.

Śmieszne jest to, że wprowadzenie matury z matmy usprawiedliwiają tym, że w Polsce jest mało inżynierów.

1.Matura powinna coś znaczyć, obecnie nic nie znaczy. Matma na celu ma wykoszenie zwykłych nierobów

2.Skoro dodawanie i mnożenie sprawia komuś kłopoty to nie wiem jak to nazwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak już pisałem, możesz się napinać. Szkoda, że nie argumentujesz swojego "POD dna" (?!). Chodzi mi po prostu o to, że masa ludzi narzeka a wzięłaby się w garść i zdała nawet na słabych ocenach. Zdać LO jest zadaniem błahym z nielicznymi wyjątkami. A poza tym z jakiej racji mam teraz się przejmować losem licealistów? Zacznę się znów przejmować, jak moje dziecko będzie w liceum.

 

A co do jeszcze samych ocen, to postacie z mojej klasy z paskami i najlepszymi ocenami, faworyzowane przez nauczycieli, nie podostawały się tam gdzie chciały, bo matury dobrze nie napisały. Więc jak macie zamiar w mat-fizie napinać się o 2 z historii albo w humanie o 2 z fizyki to powodzenia.

 

A matematyka nie powinna być obowiązkowa. Nigdy nie miałem z tym problemów i wszystkie obliczenia z życia codziennego (nie mówię w sklepie) szybko wykonuję ale pierwsza strona arkusza już mnie zdemotywowała. Chociaż pewnie na świeżo po liceum/technikum matura z matematyki była łatwa, bo kosmosów też nie było jakichś.

Ja się nie napinam, generalnie nie mam na co się napinać. Stwierdzam tylko prosty fakt. Oświatę należy zreformować całą, od podstawówki po studia, ale nie na zasadzie "Ja przeszedłem, ja cierpiałem, inni też muszą, a najlepiej niech cierpią jeszcze bardziej.", ale także nie na zasadzie "Przepuszczajmy wszystkich, wszędzie, nieistotne z jakimi wynikami", nie chodzi mi o obecny, rzekomy, pomysł MEN, ale pchanie wszystkich do szkół ogólnokształcących, potem na studia, bo przecież do niczego się w życiu nie dojdzie. Powstało kolejne chore przekonanie społeczne o takim fakcie, pracodawcy zaczęli wymagać od wszystkich wykształcenia średniego, ogólnego, nawet na śmieszne posady, teraz chcą wyższego, potem będą chcieli jeszcze czegoś. W efekcie tego wszystkiego szkoły zalewa fala uczniów, którzy potem nie zdają, a z zawodówką nigdzie nie dojdą (bo tak im wmówiono), szkoły obniżają poziom i tak dalej - taka chora ambicja "wykształconego" narodu. Już pomijam to, że zamiast kształcić ludzi kreatywnych, samodzielnie myślących i za siebie odpowiadających, z pewnym pomysłem na życie (to IMO powinno być zadaniem szkół podstawowych), kształci się takich, którzy po wyjściu z gimnazjum często nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić. Pomijam też fakt kształcenia na zasadzie jedynej słusznej drogi - rób tak jak Ci każą i lepiej zbyt wiele nie myśl.

 

Poza tym... Skoro szkoła średnia jest mostem na studia, matura jest przepustką na owe studia, ale jednak ciągle się utrzymuje, że bez średniego nic się nie zrobi, to na jaką cholerę istnieją szkoły podstawowe?

 

Dla mnie to jest dno, dno dna. Idźmy w stronę "Niech cierpią, bo ja też cierpiałem i wszyscy muszą - koniec kropka." to zejdziemy pod dno, nadmierne ułatwienia też dobre nie są, ale pokazują, że ten kto chce być głąbem, głąbem będzie.

 

Widzisz, ja nie argumentowałem swojego stwierdzenia, bo mam całkowicie inną wizję kształcenia człowieka, bez wbijania mu żelaznego pręta w głowę, pokazującego jedyną słuszną drogę nauki i niech lepiej robi, co mu każą nie zadając wielu pytań. Oczywiście nikt mnie w tym nie poprze, bo albo ludzie nie dorośli albo są baranami i wszystko trzeba im pokazywać młotkiem, więc lepiej swoją wizję zachowam dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1.Matura powinna coś znaczyć, obecnie nic nie znaczy. Matma na celu ma wykoszenie zwykłych nierobów

2.Skoro dodawanie i mnożenie sprawia komuś kłopoty to nie wiem jak to nazwać.

Stało się tak, bo teraz gdzie nie pójdziesz do pracy to matury wymagają. Kiedyś to można było rowy kopać po podstawówce, a teraz trzeba mieć przynajmniej jakieś wykształcenie w tym kierunku.

No i w większości matma opiera się na tym jak nauczyciel potrafi to wszystko wytłumaczyć. Wystarczy, że się w czymś pogubimy i całe zadanie do dupy, a nauczyciel nie ma czasu na powtarzanie tego na następnej lekcji i leci dalej z tematem, który w większości opiera się na podobnych zadaniach, ale jeśli z tamtymi miałeś problemy to tak samo będzie z tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość PenrynHD

I dobrze, po co informatykowi biologia czy chemia albo historia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stało się tak, bo teraz gdzie nie pójdziesz do pracy to matury wymagają. Kiedyś to można było rowy kopać po podstawówce, a teraz trzeba mieć przynajmniej jakieś wykształcenie w tym kierunku.

No i w większości matma opiera się na tym jak nauczyciel potrafi to wszystko wytłumaczyć. Wystarczy, że się w czymś pogubimy i całe zadanie do dupy, a nauczyciel nie ma czasu na powtarzanie tego na następnej lekcji i leci dalej z tematem, który w większości opiera się na podobnych zadaniach, ale jeśli z tamtymi miałeś problemy to tak samo będzie z tym.

Matma na poziomie podstawowym opiera się na zadaniach tekstowych + prosta geometria i dwa wzory do prawdopodobieństwa. Kolejno pracodawcy rzygają już maturami i wykształceniem wyższym. Kolega miał propozycję pracy w firmie i jedyne co się pytali to czy umie dobrze solidworksa obsługiwać. Pracodawca teraz woli kogoś z tytułem technika jak kogoś po pedagogice czy bóg wie jeszcze po czym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
I dobrze, po co informatykowi biologia czy chemia albo historia?

 

Bo jest to wiedza elementarna ? nie czujesz dumy z powodu posiadania wiedzy ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bo jest to wiedza elementarna ? nie czujesz dumy z powodu posiadania wiedzy ?

 

 

w którym roku Mahomet opuścił mekke itp to juz troche ponad wiedze elementarną

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Philosoph

"Ja przeszedłem, ja cierpiałem, inni też muszą, a najlepiej niech cierpią jeszcze bardziej."

 

Chodziło mi o to, że wiem, że szkoła jest do przejścia i to wcale nie aż takim nakładem sił. I wiem jeszcze jedno- jak ktoś chce, to się nauczy. Nauczy się tego co go interesuje i w czym chce się kształcić. Ja mam kolegę, który był ze mną w klasie w gimnazjum. Mieliśmy słabą matematyczkę, nikt nic nie rozumiał i jeszcze gorszą fizyczkę. Potem ów kolega poszedł do liceum i już miał dobrego fizyka i średnią matematyczkę. Ale do czego zmierzam. Jego nie zniechęciła ta matematyka i fizyka, bo lubił i rozumiał, czuł się w tym. Może z historii i polskiego orłem nie był ale wiedział czego chce. I jakoś sobie dał radę.

 

A wiele osób wymaga tylko super nauczycieli a nie zauważają, że sami nie chcą. Mi szkoła do matury np nic nie dała, musiałem sam się przyłożyć i zdać. Do przedmiotów, które lubiłem. Po prostu można.

 

Oczywiście, system powinno się zmienić. Na taki, gdzie od początku nastawia się osoby na poszczególne przedmioty. I tak powinny być profilowane klasy już od podstawówek (załóżmy od 4 klasy). I tam można humanistę nauczyć podstaw matematyki, podstaw fizyki, chemii i biologii a potem w liceum cisnąć humanistyczne przedmioty zostawiając minimum matematyki, żeby trochę mózg pracował analitycznie też.

 

Ale nie zmienimy systemu siedząc i jęcząc na szkołę. Ja nie zaliczam się do osób, które za wszelką cenę chcą zreformować system. Ale kto ma wielki plan- do dzieła. Pracować, piąć się, może się gdzieś dojdzie chociażby do kuratorium. Bo tajne plany w domu każdy może mieć i każdy może uważać, że są najlepsze.

 

A licea ogólnokształcące niestety przeżywają kryzys. I jest to nieszczęście, że (przynajmniej w moim odczuciu) kształcenie techniczne-zawodowe jest tak marginalizowane. Nie raz się słyszy, że osoba X nie dostała się do liceum to idzie do technikum. Które jest o wiele lepszym pomysłem w wielu przypadkach i de facto trudniejsze do ukończenia.

 

Zgadzam się- system gimnazjum-liceum-matura z podstawowych przedmiotów albo z jakiejś śmiesznej podstawowej geografii czy biologii(bez urazy dla osób ją piszących) a potem jakieś studia bez perspektyw i przydatności publicznej, jest po prostu chory. I wg mnie te osoby nie mają żadnego prawa potem narzekać na brak pracy. Bo co osiągnęły? Licencjat? 30 stron kopiuj wklej/prezentacja w powerpoincie? Na niektórych studiach jest więcej zabawy niż pracy. Więcej imprez niż nauki. I to nie jest przesada.

 

Presja społeczeństwa na studia jest ogromna. Teraz trzeba iść na studia.

 

I dobrze, po co informatykowi biologia czy chemia albo historia?

 

Powiem Ci tak. To jest skrajny przykład ale ukazujący coś.

 

Było sobie małżeństwo XY. Opowiada Y (mężczyzna):

mojej żonie ostatnio przeciął się w jakiś sposób przedłużacz. i wiesz co zrobiła? wzięła ten kabel i związała normalnie jak sznurek. myślała, że będzie działać.

 

Nie jest to wymyślone tylko na faktach. Co prawda osoby z minimalnym rozgarnięciem kumają bez szkoły, że nie ma szans aby to podziałało. Ale niektórzy no niestety.

 

Albo studia, egzamin z historii prawa polskiego (piszą "humaniści"). I ktoś na egzaminie pisze, że przed wojną wg konstytucji marcowej był król ale miał o wiele mniejsze kompetencje niż wcześniej. Albo co to była K 3 maja? Takie święto, co się szło z balonikami i na kiełbaski.

 

To jest brak ELEMENTARNEJ wiedzy, który nie powinien mieć miejsca. Oczywiście, jak się nawet spyta lekarza załóżmy nawet dobrego o jakieś duperele sprzed wojny, to nie musi tego wiedzieć, nie jego branża. No ale chyba wie mniej więcej co się wtedy działo? Ale jak ktoś już do czegoś się zabiera i ma takie braki..

 

 

Tu ktoś pisał, że ma wiedzę większą niż pan w komputerowym. No i słusznie, bardzo dobrze. Jeżeli uważasz, że możesz z czystym sumieniem powiedzieć: informatyka to jest to, znam się na tym, kumam fizykę, matmę, przykładam się do tego, znam albo staram się poznać angielski, co by mi było łatwiej- no to się chwali. I naprawdę szkoda, że masz takie problemy z geografii, która Cię nie interesuje. Ale to powinniście sami postarać się coś zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z lenistwa i głupoty wyklarowało się w powszechnej świadomości pojęcie humanista = ktoś nie umiejący matematyki, fizyki itp.

 

A przecież humanista = człowiek wszechstronnie wykształcony vide Leonardo da Vinci, więc i przedmioty ścisłe i językowe.

 

Jak więc nazwać współczesnych "humanistów" ? - idioci czy bardziej delikatnie "ćwierćinteligenci" ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w którym roku Mahomet opuścił mekke itp to juz troche ponad wiedze elementarną

 

Nie pomyślałeś że uczy to też uczenia ? ćwiczy umysł ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie pomyślałeś że uczy to też uczenia ? ćwiczy umysł ?

np. nie może czytać aktualności z branży IT lub uczyć się programować, tylko uczyć się historii bo nie zda, jak się nauczy historii to biologia, jak się nauczy biologii, to j. niemiecki itd. Ma bardzo mało czasu aby ćwiczyć to, w czym jest dobry i co go interesuje, bo musi się zajmować czymś innym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
np. nie może czytać aktualności z branży IT lub uczyć się programować, tylko uczyć się historii bo nie zda, jak się nauczy historii to biologia, jak się nauczy biologii, to j. niemiecki itd. Ma bardzo mało czasu aby ćwiczyć to, w czym jest dobry i co go interesuje, bo musi się zajmować czymś innym.

 

Bardzo mało czasu ? nie wciskaj mi kitu, pamiętam jeszcze że w podstawówce i liceum czasu miałem sporo, na studiach to już w ogóle była bajka ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to zależy jeszcze od nauczycieli czy są wymagający

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
np. nie może czytać aktualności z branży IT lub uczyć się programować, tylko uczyć się historii bo nie zda, jak się nauczy historii to biologia, jak się nauczy biologii, to j. niemiecki itd. Ma bardzo mało czasu aby ćwiczyć to, w czym jest dobry i co go interesuje, bo musi się zajmować czymś innym.
Historia nauczycielką życia, bez biologii nie dowiesz się co może Ci dolegać bez chodzenia do lekarza.

Nie gadaj głupot. W USA już jest podobnie- dzieci myślą, że mleko jest z fabryki a nie od krowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecierz ludzie muszą mieć jakąś wiedzę ogólną, nie można uczyć pod specjalizację od samych początków ignąrując pewne przedmioty. Takim sposobem społeczeństwo będzie bandą kretynów, z wąskim zakresem wiedzy w jednym kierunku (mówię o jednostkach) - to dopiero byłaby zabawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przecierz ludzie muszą mieć jakąś wiedzę ogólną

 

No właśnie! :D Śmiesznie ten post wygląda. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A przecież humanista = człowiek wszechstronnie wykształcony vide Leonardo da Vinci, więc i przedmioty ścisłe i językowe.

 

specjalizujący się w naukach humanistycznych (niekoniecznie we wszystkich...). Zaś w skład nauk humanistycznych nie wchodzi matematyka, co nie znaczy, że owy człowiek nie powinien umieć dodawać i odejmować. Oczywiście od tego należy odsiać osoby, którym się zwyczajnie nie chce i poznali gdzieś słowo humanista bez dogłębnego zbadania znaczenia tego słowa - chociaż znaczeń ma więcej, odnoszących się nie tylko do człowieka specjalizujących się w naukach humanistycznych.

 

Upraszczając i mówiąc nieco w przenośni, humanista rozumie świat słowami, umysł ścisły liczbami.

Jedynym problemem są kłótnie. Bo to lepiej rozwija, to tamto, a ten to tępy matoł, bla bla bla... Jeden musi na siłę czuć się lepszy od drugiego.

 

Ja mogę uznać się za humanistę (mimo tego nie lubię lektur i dziwnych wierszy, chyba wole pisać własne książki, bardziej mnie interesuje filozofia, archeologia, historia i kilka innych), jeśli chodzi o rozwój umysłu to lepiej działa na mnie... nazwijmy to trybem myśliciela, bo nie wiem jak to dokładnie nazwać - rozmyślam po prostu, bardzo intensywnie, ale liczby zaczynają mnie ogłupiać i tyle. I naprawdę nie widzę sensu, aby nazywać mnie głąbem, leniem tylko dlatego, że lepiej rozwija mnie coś innego niż matematyka (moją logikę też rozwija nie-matematyka), tak samo jak nie widzę sensu, aby ubliżać komuś kogo lepiej rozwija matematyka, a gubi się w długich i pogmatwanych rozważaniach. Po prostu różne typy inteligencji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Philosoph: dziwne, a mnie w szkole nauczali (a było to już kilka ładnych lat temu :D ) że humanista to człowiek WSZECHSTRONNIE wykształcony - czy to w matematyce czy w językach. I nie pitol mi tu o tym że humanista to ktoś nie potrafiący mnożyć bo to zwyczajny . . . głąb !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...