Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Maxel

Kobieta w ciąży-bez ślubu

Rekomendowane odpowiedzi

Wątpliwa ta wiara twojej żony, jeśli zmusiła cię do świętokradztwa.

 

Nie zmusiła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żadne świętokradztwo, bo w Kościele jak najbardziej można brać ślub z nie-chrześcijaninem (innowierca, ateista etc.). Resztę niech Ci wytłumaczy sam Skee.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żadne świętokradztwo, bo w Kościele jak najbardziej można brać ślub z nie-chrześcijaninem (innowierca, ateista etc.). Resztę niech Ci wytłumaczy sam Skee.

 

Katolik może wziąć ślub z ateistą etc. ale za zgodą biskupa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jemu chodziło chyba bardziej o fakt, że różnice kulturowe potrafią popsuć nie jedną "miłość"

Jezeli zapoznajesz sobie panne powiedzmy z Laosu albo Chin kontynentalnych, to owszem roznice kutlurowe sa znaczne.Ale w naszych Europejskich warunkach sa bez znaczenia.Co do religii to nie rozumiem jak mozna odrzucic kogos drugiego na podstawie takiej blachostki.Mam podobna sytuacje w swoim zwiazku jak skee i jakos nigdy nie bylo miedzy nami spiec na ten temat nie mowiac juz o tym, ze to nie byl zaden wyznacznik naszego bycia lub nie bycia ze soba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi ci o ten ślub, gdzie tylko katolik/czka bierze udział w obrzędzie a innowierca/ateista stoi z boku i załatwia tylko sprawy cywilne - podpis na akcie ślubu? W sumie nie tragiczna opcja :E

 

Ale i tak podoba mi się ślub humanistyczny. Jest rozmach, jest ładnie, sukienka jest :E. Zero Boga,, kościoła, najwyżej można się spaghetti porzucać (na cześć Latające Potwora Spaghetti :E)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prosty deal , bardziej restrykcyjne warunki udzielania slubow to mniej ludzi ktorzy je spelnia . A zatem wiecej $$$ za obejscie tych obostrzeń , KK ma co raz mniej wiernych a z czegos ta cala s.... trzeba utrzymac :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówiłem o Twojej wypowiedzi ;) że zrobiłbys to dla jej rodziców itp. innymi słowy pod publikę. A zrobiłbym jej wesele nie z okazji ślubu kościelnego a z okazji ślubu chocby cywilnego. Nie zaprzeczyłem sobie. To, że nie biorę ślubu kościelnego nie oznacza, że nie chcę tego świętować. Nie mam ochoty jedynie tego robić w sposób taki jaki ludzie stawiają w obliczu slubu kościelnego.

Widzisz, ja pisalem o Tobie...jestem pewnien tego, ze gdyby chciala to nie mialbys wiele do gadania :E i Twoje "nie" niewiele by znaczylo :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WWiększość się piekli że slub kościelny to i tak bzdura, nikt nie będzie brał bo głupie zasady są itd a teraz spróbujcie to wytłumaczyć jakiejś dziewczynie. Nie zauważyłem też żadnej niewiasty wypowiadającej się w wątku. Prawda jest taka że jak was baba przyciśnie to weźmiecie ten ślub choćby wprowadzili że trzeba najpierw po rozpalonych węglach przejść. Osobiście też uważam że kościelny to tylko strata kasy, i właściwie kombinuję co zrobić aby się od tego wymigać (a z każdym rokiem jest do tego coraz bliżej). Osobiście nie wyobrażam sobie reakcji dziewczyny/kobiety z którą się jest w zaawansowanym związku na oświadczenie o postanowieniu nie zawierania ślubu kościelnego. w pewnym momencie już nie ma odwrotu i trzeba sie robi wszystko (ślub i jego beznadziejne zasady) aby mieć to z głowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzisz, ja pisalem o Tobie...jestem pewnien tego, ze gdyby chciala to nie mialbys wiele do gadania :E i Twoje "nie" niewiele by znaczylo :E

Akurat tutaj się nie zgodzę, bo w związku mogę iść na kompromisy ale jednocześnie jeśli na coś 100% się nie zgadzam to się nie zgadzam. Moją obecną partnerkę wystarczająco uświadomiłem co do swojego podejścia do rożnych kwestii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość vasqeth

Prosty deal , bardziej restrykcyjne warunki udzielania slubow to mniej ludzi ktorzy je spelnia . A zatem wiecej $$$ za obejscie tych obostrzeń , KK ma co raz mniej wiernych a z czegos ta cala s.... trzeba utrzymac :]

 

Karkołomne przejście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Karkołomne przejście.

 

A to dlaczego ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beniowi się coś wieki pomyliły.

 

 

:rotfl:

Beniowi na starość odbija, demencja etc.

 

WWiększość się piekli że slub kościelny to i tak bzdura, nikt nie będzie brał bo głupie zasady są itd a teraz spróbujcie to wytłumaczyć jakiejś dziewczynie.

Dużo moich znajomych się uśmiecha tylko na myśl o ślubie..i żyją w związku jak to mówią stare babcie ''na kocią łapę'' :) a gro nie ma też kościelnego - da się? a da :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KK miałby iść w stronę jakości wiernych?!? Nieeeee. Wierzyć mi się nie chce. Choć z drugiej strony... papież jest Niemcem, a niemiecka religijność jest inna od polskiej. Znacznie mniej tam miejsca na hipokryzję. Widać tam nie podoba się to, że w polskim kościele (pewnie nie tylko w polskim, ciekawe jakie są statystyki?) kwestię nierozerwalności małżeństwa rozwiązuje się przez masowe unieważnianie małżeństw. Tak masowe, że aż nikt nie wierzy w rzeczywiste badanie przesłanek zgodnie z prawem kanonicznym.

 

Jako ateista bardzo ucieszyłbym się z takiego ruchu, bo więcej osób skłoniłby do jasnego stanowiska w kwestii swojej wiary. :thumbup:

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam cos jeszcze - to co sobie wymysli Watykan nie oznacza tego, ze u nas faktycznie beda to robic...wymagac i bedzie to obowiazywac.

Będą obowiązywać. KK w Polsce bezpośrednio podlega papieżowi.

 

 

Tylko, że bez tych wyznawców, jakiej "jakości" by oni nie byli, kościół po prostu nie istnieje. I do tego właśnie zmierzają... To nie średniowiecze, gdzie ludzie panicznie bali bali piekła... Jeżeli KK chce istnieć, musi się zreformować, bo nowoczesne społeczeństwo, nawet to wierzące już tak nie łyka bajeczek o szatanie. Imo szukają w kościele czegoś zupełnie innego... natomiast KK cały czas uważa, że jest ON i jego pokorne owieczki ;)

I właśnie to jest największym sukcesem szatana - sprawić, żeby ludzie nie wierzyli w jego istnienie.

 

 

Z tego, co widzę, to większość postrzega ślub jako bibę robioną na pokaz dla rodziny i sąsiadów albo jako przepustkę do łatwiejszego załatwiania spraw w urzędzie. Albo zbędny ceremoniał komplikujący wszystkie sprawy. Ślub kościelny to przede wszystkim doświadczenie dla ducha. Owszem, wypróżnia skutecznie kieszeń, ale pazerność księży to już inna sprawa. Tak samo można mówić o pogrzebach, komuniach itd.

 

Dzisiaj jest dużo rozwodów, bo ludzie podchodzą do małżeństwa jak do zakupów w sklepie - kupuję, od razu konsumuję, a jak mi się znudzi to zmieniam linię produktów. Ślub musi być dojrzałą decyzją. Najczęściej jest tak, że brzuch pannie szybko zaczyna rosnąć, to trzeba wszystko szybko załatwić, żeby nie było widać. A potem są takie klejone na siłę małżeństwa, bo dzieciaka po imprezie w aucie zrobili.

 

Tak jak już ktoś wcześniej pisał - Benio pracuje na jakością małżeństw, nie ich ilością. To bardzo pragmatyczne posunięcie z jego strony, ale zaostrzone kryteria dają pewne plusy. Przynajmniej zatrzyma tych, co traktują ślub jak kolejną sobotnią "imressskę" :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będą obowiązywać. KK w Polsce bezpośrednio podlega papieżowi.

Finansowo tez? :> Bedzie im brakowac srodkow to nie beda robic problemow. To mialem na mysli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@up

 

No, finansowo nie. Już teraz co parafia to inna cena.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachowujecie się jak małe dzieciaki. Ślub kościelny jest ślubem kościelnym. Jeśli nie uczestniczycie w życiu kościoła, nie wierzycie w Boga, nie akceptujecie decyzji papieża w sprawie ślubu kościelnego...to nie róbcie tego na siłę. Pokażcie, że macie jaja i idźcie do przyszłego teścia mówiąc mu, że nie zaprowadzi córki pod ołtarz bo wy NIE WIERZYCIE W TEN SAKRAMENT. Ilu z ludzi się tu wypowiadających odważy się na taki krok? Pewnie nikt.

 

Taki mamy właśnie w kraju stereotyp katolika. Zakłamanej osoby, która z kościołem ma wspólnego tylko tyle co na komunii, bierzmowaniu (bo potrzebne do ślubu), ślubem i choinką. Uwierzcie mi (i innym ludziom) - to was nie zbawi. Po co bawić się w ślub kościelny, skoro na 99% mieszkało się z kimś wcześniej, uprawiało się seks, być może czeka się na dziecko, nie wierzy się w Boga, nie traktuje się tego sakramentu jako daru od niego, który pomoże poprowadzić ten związek bezpiecznie aż do starości?

 

Z tchórzostwa. Ze strachu przed mamusią, ze strachu przed babcią, przed sąsiadką mamusi i nawet przed własną partnerką (notabene one wcale nie są od nas lepsze) oraz jej rodzicami. Bo w naszym kraju katolik nie może być dumny z tego, że pierwszy raz z ukochaną osobą będzie miał miejsce po ślubie, nie może być dumny z tego, że zamieszka z żoną/mężem dopiero po ślubie, nie może być dumny z tego, że wyznaje przed Bogiem miłość drugiej osobie na całe życie. Nie może, bo cała reszta ludzi wybiera ścieżkę na skróty. Pieprzy się we wspólnym mieszkaniu aż miło, pojawia się dziecko razem z białą suknią ku uciesze rodziny, która chleje za darmo na koszt młodej pary a następnie rozwodzi się po 10 latach męczarni - bo nagle okazuje się, że ślub nie zmienił nic oprócz nazwiska w dowodzenie osobistym.

 

Ale jak już powiedziałem, takich mamy katolików w kraju. Wstrzemięźliwość przed ślubem jest oznaką zacofania i średniowiecza, ale grzanie tyłka w fotelu w czasie Bożego Narodzenia i picie wódki na wigilii bez odmówienia jakiejkolwiek modlitwy przy stole jest w naszym kraju na porządku dziennym.

 

Bardzo dobrze, że o ślub kościelny będzie trudniej. Lepiej niech rocznie zawieranych będzie 100.000 udanych małżeństw, niż milion z których 900.000 rozpadnie się w przeciągu pięciu lat.

 

I jeśli tak bardzo chcecie to usłyszeć: Tak, uznaje się za katolika. Od 5 lat jestem w stałym związku z osobą, którą kocham nad życie. I nie wstydzę się tego, że ona każe mi czekać na siebie aż do ślubu - ja jestem dumny z tego, że będę mógł oddać siebie komuś kto naprawdę na mnie zasługuje. A jak masowo rozpadające małżeństwa mają się wzajemnie szanować, skoro małżonkowie nie szanują samych siebie na tyle, by iść przez życie w zgodzie z własnymi przekonaniami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo w naszym kraju katolik nie może być dumny z tego, że pierwszy raz z ukochaną osobą będzie miał miejsce po ślubie, nie może być dumny z tego, że zamieszka z żoną/mężem dopiero po ślubie, nie może być dumny z tego, że wyznaje przed Bogiem miłość drugiej osobie na całe życie. Nie może, bo cała reszta ludzi wybiera ścieżkę na skróty. Pieprzy się we wspólnym mieszkaniu aż miło, pojawia się dziecko razem z białą suknią ku uciesze rodziny, która chleje za darmo na koszt młodej pary a następnie rozwodzi się po 10 latach męczarni - bo nagle okazuje się, że ślub nie zmienił nic oprócz nazwiska w dowodzenie osobistym.

 

Ale jak już powiedziałem, takich mamy katolików w kraju. Wstrzemięźliwość przed ślubem jest oznaką zacofania i średniowiecza, ale grzanie tyłka w fotelu w czasie Bożego Narodzenia i picie wódki na wigilii bez odmówienia jakiejkolwiek modlitwy przy stole jest w naszym kraju na porządku dziennym.

Pewnego razu naukowcy przeprowadzili ciekawe badania. Podzielili pary narzeczeńskie na dwie grupy. Pierwsza grupa mogła uprawiać seks przed ślubem do woli, druga miała się wstrzymać. Okazało się, że ci którzy się wstrzymali, mieli już po ślubie więcej frajdy z wspólnego pożycia (nie tylko tego w łóżku), niż ci którzy nie czekali.

 

Pozdrawiam i podziwiam za odważny głos wśród wielu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachowujecie się jak małe dzieciaki. Ślub kościelny jest ślubem kościelnym. Jeśli nie uczestniczycie w życiu kościoła, nie wierzycie w Boga, nie akceptujecie decyzji papieża w sprawie ślubu kościelnego...to nie róbcie tego na siłę. Pokażcie, że macie jaja i idźcie do przyszłego teścia mówiąc mu, że nie zaprowadzi córki pod ołtarz bo wy NIE WIERZYCIE W TEN SAKRAMENT. Ilu z ludzi się tu wypowiadających odważy się na taki krok? Pewnie nikt.

 

(...)

 

Na siłę... jak już wspomniałem nikt mnie nie zmuszał. Zrobiłem to dla swojej żony, jak chyba 95% kobiet marzyła o tym chyba od pierwszego stanika. Mnie to ani nie ziębiło, ani nie parzyło. Mało tego, ksiądz nie robił z tego powodu problemów a wiedział dobrze o co chodzi, nie uczęszczałem w liceum na religię więc i papierka nie miałem, powiedziałem mu, jak, dlaczego i się zgodził. Zestaw go z moją postawą...

 

(...)

Taki mamy właśnie w kraju stereotyp katolika. Zakłamanej osoby, która z kościołem ma wspólnego tylko tyle co na komunii, bierzmowaniu (bo potrzebne do ślubu), ślubem i choinką. Uwierzcie mi (i innym ludziom) - to was nie zbawi. Po co bawić się w ślub kościelny, skoro na 99% mieszkało się z kimś wcześniej, uprawiało się seks, być może czeka się na dziecko, nie wierzy się w Boga, nie traktuje się tego sakramentu jako daru od niego, który pomoże poprowadzić ten związek bezpiecznie aż do starości?

 

(...)

 

Wybacz, swój związek wolę prowadzić sam.

 

(...)

 

Z tchórzostwa. Ze strachu przed mamusią, ze strachu przed babcią, przed sąsiadką mamusi i nawet przed własną partnerką (notabene one wcale nie są od nas lepsze) oraz jej rodzicami. Bo w naszym kraju katolik nie może być dumny z tego, że pierwszy raz z ukochaną osobą będzie miał miejsce po ślubie, nie może być dumny z tego, że zamieszka z żoną/mężem dopiero po ślubie, nie może być dumny z tego, że wyznaje przed Bogiem miłość drugiej osobie na całe życie. Nie może, bo cała reszta ludzi wybiera ścieżkę na skróty. Pieprzy się we wspólnym mieszkaniu aż miło, pojawia się dziecko razem z białą suknią ku uciesze rodziny, która chleje za darmo na koszt młodej pary a następnie rozwodzi się po 10 latach męczarni - bo nagle okazuje się, że ślub nie zmienił nic oprócz nazwiska w dowodzenie osobistym.

 

(...)

 

Ze strachu przed otoczeniem większość z nas, niewierzących, nie przyjmuje kolędy. Co do ślubu po wpadce, zgoda, głupota jak mało co. Co do "pieprzenia się" przed ślubem... później.

 

(...)

Ale jak już powiedziałem, takich mamy katolików w kraju. Wstrzemięźliwość przed ślubem jest oznaką zacofania i średniowiecza, ale grzanie tyłka w fotelu w czasie Bożego Narodzenia i picie wódki na wigilii bez odmówienia jakiejkolwiek modlitwy przy stole jest w naszym kraju na porządku dziennym.

 

(...)

I jeśli tak bardzo chcecie to usłyszeć: Tak, uznaje się za katolika. Od 5 lat jestem w stałym związku z osobą, którą kocham nad życie. I nie wstydzę się tego, że ona każe mi czekać na siebie aż do ślubu - ja jestem dumny z tego, że będę mógł oddać siebie komuś kto naprawdę na mnie zasługuje. A jak masowo rozpadające małżeństwa mają się wzajemnie szanować, skoro małżonkowie nie szanują samych siebie na tyle, by iść przez życie w zgodzie z własnymi przekonaniami?

 

Dlaczego mam nie grzać tyłka w fotelu ? i tak cały kraj stoi wtedy na głowie, zresztą często w boże narodzenie jestem w pracy. Jem też kolację wigilijną z innymi a mógłbym w tym czasie siedzieć sam w sypialni, zakłamanie jak fiks. No i nie modlę się oczywiście bo nie mam do kogo.

 

I na koniec skąd ta pewność że seks przed ślubem to nieszanowanie własnych zasad ? imo to właśnie postępowanie z nimi, a że są odmienne od Twoich, cóż. No i powodzenia życzę w późniejszych sferach intymnych, wiesz, jakkolwiek to nie zabrzmi to kupujesz ogromnego kota w worku bez prawa reklamacji, duża część małżeństwa to seks. Obyście się z późniejszą żoną pod tym względem dobrali bo będziecie mieli spory problem.

 

Pewnego razu naukowcy przeprowadzili ciekawe badania. Podzielili pary narzeczeńskie na dwie grupy. Pierwsza grupa mogła uprawiać seks przed ślubem do woli, druga miała się wstrzymać. Okazało się, że ci którzy się wstrzymali, mieli już po ślubie więcej frajdy z wspólnego pożycia (nie tylko tego w łóżku), niż ci którzy nie czekali.

 

Pozdrawiam i podziwiam za odważny głos wśród wielu ;)

 

Fajnie, a jakieś uzasadnienie, linki, cokolwiek ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybacz, swój związek wolę prowadzić sam.

Prowadź go sam, proszę bardzo. To nie mój interes co robisz w sypialni, serio. Zauważ tylko, że problemem nie jest seks przed ślubem. Problemem jest ślub po seksie.

I na koniec skąd ta pewność że seks przed ślubem to nieszanowanie własnych zasad ? imo to właśnie postępowanie z nimi, a że są odmienne od Twoich, cóż. No i powodzenia życzę w późniejszych sferach intymnych, wiesz, jakkolwiek to nie zabrzmi to kupujesz ogromnego kota w worku bez prawa reklamacji, duża część małżeństwa to seks. Obyście się z późniejszą żoną pod tym względem dobrali bo będziecie mieli spory problem.

To że postępujesz w zgodzie z własnymi przekonaniami niestety nijak ma się do tego, że decydujesz się na związek błogosławiony przez kościół. Chcesz w tym uczestniczyć, a łamiesz podstawowe zasady gry. Do kolejki na poczcie też się wcinasz przed innych, bo Tobie się należy? Hello! Jestem Polakiem, mam gdzieś, że jest jakaś kolejka i trzeba swoje odstać, żeby zaspokoić swoje potrzeby - po co! Odpychając się łokciami jest łatwiej, w końcu się należy...

 

A co do życia intymnego, dzięki za rady. Wierzę na słowo. Jest jednak bardzo dużo sposobów na seksualne "dotarcie się" przed ślubem niż sam stosunek płciowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Seks po ślubie. jak wyżej wspomniał to właśnie przez niego wiele małżeństwa się psuje, związków. Nie ukrywajmy tego, że powodem często jest ta strefa życia.

Dodajmy nawet, że nie musi chodzić o upodobania seksualne lecz o samą fizjologię, wszak partner może u partnerki wywoływać podczas seksu "uczulenie", chemicznie niedobranie się ciał. I co wtedy? Seks nawet nie po ślubie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do tych bachorków negowanych przez Benia. najpierw gadają, że życie jest piękne, dziecko jest owocem miłości ble ble ble. A potem jak już kobieta ma w sobie zalążek nowego życia, to jest przez kościół potępiania. Niech oni się w tym Watykanie w końcu na coś zdecydują.

 

Kolejny który nie zna zasad religii, którą wyznaje? Otóż dziecko jest "piękne, dziecko jest owocem miłości ble ble ble", ale seks przedmałżeński stoi w sprzeczności z zasadami KK. Nie zgadzasz się z tym? To katolik z Ciebie taki jak z koziej dupy trąbka.

 

Nieznajomość podstawowych zasad religii katolickiej w Polsce to powszechność, hipokryzja zresztą także.

 

 

 

I na koniec skąd ta pewność że seks przed ślubem to nieszanowanie własnych zasad ?

 

To jest przede wszystkim nieszanowanie zasad KK. Jeżeli ktoś uważa się za katolika i jednocześnie uważa, ze seks przed ślubem jest ok, to...znaczy że.. przynajmniej w jednej z w/w kwestii się myli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...)

To że postępujesz w zgodzie z własnymi przekonaniami niestety nijak ma się do tego, że decydujesz się na związek błogosławiony przez kościół. Chcesz w tym uczestniczyć, a łamiesz podstawowe zasady gry. Do kolejki na poczcie też się wcinasz przed innych, bo Tobie się należy? Hello! Jestem Polakiem, mam gdzieś, że jest jakaś kolejka i trzeba swoje odstać, żeby zaspokoić swoje potrzeby - po co! Odpychając się łokciami jest łatwiej, w końcu się należy...

 

A co do życia intymnego, dzięki za rady. Wierzę na słowo. Jest jednak bardzo dużo sposobów na seksualne "dotarcie się" przed ślubem niż sam stosunek płciowy.

 

Jakie kolejki ? jakie błogosławienie przez kościół ? byłem tam jako wolny strzelec, facet, nazwę to brzydko, który mnie błogosławił też wiedział że uczestniczy w jednoosobowym spektaklu. Nie zrobiłem tego dla siebie, gdybym się uparł to żylibyśmy bez ślubu luz z cywilnym, bo rozmawialiśmy o tym, jednak chciałem zrobić ukłon w stronę marzeń mojej żony. Ja nie widzę w tym nic złego, jeśli Cię to tak boli mogę Cię z tego miejsca przeprosić.

 

Jak mówiłem, oby wam się udało. Z własnego doświadczenia wiem że często się to dotarcie nie udaje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeśli tak bardzo chcecie to usłyszeć: Tak, uznaje się za katolika. Od 5 lat jestem w stałym związku z osobą, którą kocham nad życie. I nie wstydzę się tego, że ona każe mi czekać na siebie aż do ślubu - ja jestem dumny z tego, że będę mógł oddać siebie komuś kto naprawdę na mnie zasługuje. A jak masowo rozpadające małżeństwa mają się wzajemnie szanować, skoro małżonkowie nie szanują samych siebie na tyle, by iść przez życie w zgodzie z własnymi przekonaniami?

Dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie, a jakieś uzasadnienie, linki, cokolwiek ?

 

Osemka miał pewnie ma myśli:

badanie, którego wyniki przedstawiono pod tym linkiem

 

trochę mniej związane z tematem seksu, ale równiez o trwałości małżeństwa

 

Lecz nie można też zupełnie zaprzeczać temu co i ty piszesz, nieudane życie łóżkowe również bywa przyczyną rozpadu związków. Nie mam nic obecnie pod ręką, ale na pewno można znaleźć stosowne statystyki dotyczące przyczyn rozwodów, w których będzie uzwględnionie niezadowolenie ze współżycia seksualnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...