Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

peelen

Polska w pogoni za grecją?

Rekomendowane odpowiedzi

EDIT : BlackSon konkurencja jest największa gdy jest więcej firm a nie mniej, więc bez sensu piszesz o 3 fabrykach. Podnoszać płace minimalną spowodujesz to, że wzrosnie liczba ludzi bezrobotnych a inflacja się zwiększy - czyli podatek o którym rząd nas nie musi informować, dodatkowo więcej kasy pojdzie na tych bezrobotnych. A kto będzie opłacał tych bezrobotnych ? Ci którzy pracują . Skoro podniesienie płacy minimalnej jest takie dobre i Tusek nasz łaskawca mówi ze ja podniesie to czemu jej nie podniesie na 10000 zł ?

Czytaj do końca i ze zrozumieniem. Podałem to jako przykład ideowy w odpowiedzi na inny przykład ideowy. Wiadomo, że nic nie jest zerojedynkowe.

 

W Polsce rynek jest rozdrobniony do granic możliwości, a w samych przedsiębiorstwach też często jest za dużo góry w stosunku do tych co na firmę pracują, nie mówiąc o drobnicy w kanałach dystrybucji itp. I jest to jeden z powodów, dlaczego coś co jest produkowane w Polsce ma cenę porównywalną, a czasem nawet wyższą, z produktem produkowanym i sprzedawanym za zachodnią granicą. Pomimo faktu, że tam szef musi zapłacić wielokrotność pensji Polaka, a tym samym utrzymanie interesu jest w teorii droższe... Podobne różnice można znaleźć w małych zagranicznych przedsiębiorstwach, gdzie częściej stara się zarobić jakością usługi/produktu, a szef to najczęściej zarazem swój najbardziej wydajny lub w ogóle jedyny pracownik. U nas z kolei szef 3 osobowej firmy często czuje się prezesem korporacji i ma pod sobą 2 niewolników.

 

Poza tym nigdzie nie napisałem, że płaca minimalna jest rozwiązaniem na jakikolwiek problem, więc nie wiem co mi tu wyjeżdżasz, jak jakiś betonowy beret, z pytaniem do Tuska. Rozdrobnienie gospodarki powoduje małe płace, małe płace powodują małą konsumpcje, mała konsumpcja zamyka tą chorą pętle. Leczyć się powinno przyczynę, a nie skutek. Niska płaca jest zdecydowanie skutkiem choroby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie - czyli jak przedsiębiorca uzna, że nikt nie jest warty 1500 zł to może to zrobić. I będzie płacił pracownikom na Wyspie głodowe pensje dopóty dopóki nie zaczną odchodzić. A jak wiadomo na wyspie niekoniecznie jest gdzie pójść, prawda?

 

 

 

Zawsze to chce zwiększyć zysk. ;)

 

A co znaczy, że "jest warty"?

 

Jeśli pracodawca może ustalić, że każdy zarabia tyle ile on będzie mu chciał dać, dodając do tego, że jest maksymalnie chciwy, to każdy z pracowników powinien zarabiać 1386zł brutto, niezależnie od tego czy jest jest kierownikiem czy robolem. W związku z tym Twój świat jest bez sensu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co znaczy, że "jest warty"?

 

Jeśli pracodawca może ustalić, że każdy zarabia tyle ile on będzie mu chciał dać, dodając do tego, że jest maksymalnie chciwy, to każdy z pracowników powinien zarabiać 1386zł brutto, niezależnie od tego czy jest jest kierownikiem czy robolem. W związku z tym Twój świat jest bez sensu.

 

Jest warty = najmniej ile można dać by pracował.

 

Nie każdy może zarabiać minimalną pensje. Kierowników nie znajdziesz czekających na prace w urzędzie pracy.

 

Płaca minimalna chroni tych najbardziej narażonych na wyzysk ze strony pracodawcy. Kierownik jak mu da minimalną poszuka pracy gdzie indziej. Nie ma takiej konkurencji na rynku jak typowy pracownik fizyczny produkcyjny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
igdzie nie założyłem, że przedsiębiorca chowa kasę w skarpecie. Nawet to napisałem - wzrasta w jego przypadku konsumpcja dóbr luksusowych. Od niego zależy czy chce się rozwijać. Może tego zaprzestać i liczyć na brak zmian na rynku. Czyli zapełnia potrzeby Wyspy, a 10% idzie na eksport. To mu zapewnia zysk wystarczający do dostatniego życia, a jego pracownikom do otrzymywania płacy minimalnej. Jeśli nic więcej nie będzie chciał od życia to uzna, że nawet nie ma z czego zwiększyć pracownikom płac.

Tak tak, skoro istnieje kontakt z innymi wyspami to traci sens założenie że nikt na wyspę za pracą nie przyjeżdża bądź wyjeżdża ba dziwnie zakładasz że na innych wyspach nie wpada nikt na to że można zacząć produkcję. Tym tokiem myślenia to nigdy by taki siemens chyba nie powstał ba nawet nie powinien wydawać kasy na badania bo po co?

 

@ Everyman każdy chce zarobić. Kiedyś mieliśmy założyć taki system automatyki na maszynę wyszło nam 1600 zł za materiał(czujniki,przekaźniki), gość stwierdził że da nam 1700 zł to nawet nie było śmieszne i szef powiedział że nie. A że ta firma co w niej robiłem to był w zasadzie starup który się świetnie rozwijał i dał się poznać z dobrej strony to koleś z miejsca powiedział że da więcej. To się nazywa negocjacje :P Po za tym w tej firmie co w niej trochę robiłem kupiono nowego dostawczaka czy miernik sonela taki wybajerowany do różnych pomiarów. Inwestował facet.

Tak prawdą jest że po koncernach sknerzą ale da radę coś wyrwać. Kumpel pracuje jako konstruktor w firmie inwestują w niego dostaje części jakie chce.

Tak że gadka 'każdy się chce nachapać' to bzdura, tak każdy chce zarobić i trzeba walczyć o swoje. A na zakończenie przykład z mojej rodzinnej miejscowości, facet miał tartak i przyszedł kryzys zwolnił pracowników poprawiło się to ci lepsi olali go i poszły jakieś patałachy robić to parę miesięcy temu znów było pogorszenie to powiedział że nie zwolni ludzi bo później ciężko kogoś znaleźć co się piłą nie potnie.

 

. Państwo podnosi minimalną i jakoś okazuje się, że mają z czego dać. Stopa życia wzrasta gdy firmy dużo produkują i sprzedają (m.in.). Nie wtedy gdy pieniądze które winny iść na rozwój firmy są konsumowane przez prywaciarza

Ktoś tymi pieniędzmi zarządza. I to przeważnie właściciel(w małych firmach).

 

Nie przedsiębiorcy nie są super, są chciwi. Też takich miałem okazję poznać co pracowników za śmieci mieli i różnie kończyli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

A co znaczy, że "jest warty"?

Subiektywne odczucie przedsiębiorcy.

 

Jeśli pracodawca może ustalić, że każdy zarabia tyle ile on będzie mu chciał dać, dodając do tego, że jest maksymalnie chciwy, to każdy z pracowników powinien zarabiać 1386zł brutto, niezależnie od tego czy jest jest kierownikiem czy robolem. W związku z tym Twój świat jest bez sensu.

A tego to nie rozumiem. Jeśli pracodawca może ustalić pensję na poziomie 500 zł i nie musi się obawiać o brak rąk do roboty (jesteśmy na wyspie, emigracja jest skrajnie trudna - w sumie w życiu też nie jest łatwa) to zgodzisz się ze mną, że istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że ustali ją na takim poziomie, prawda?

 

 

To nie mój świat jest bez sensu. Tak świat po prostu wygląda.

 

 

Bez sensu była 'Twoja wyspa', bo była skrajnie zmanipulowana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak tak, skoro istnieje kontakt z innymi wyspami to traci sens założenie że nikt na wyspę za pracą nie przyjeżdża bądź wyjeżdża ba dziwnie zakładasz że na innych wyspach nie wpada nikt na to że można zacząć produkcję. Tym tokiem myślenia to nigdy by taki siemens chyba nie powstał ba nawet nie powinien wydawać kasy na badania bo po co?

 

 

 

A co ma przyjeżdżanie, wyjeżdżanie czy nowe firmy do wzrostu pensji?? Zapomniałeś o tym, ŻE MÓWIMY O TYCH ZARABIAJĄCYCH MINIMALNĄ czyli tych których w razie gdyby chcieli dostać więcej można wymienić na bezrobotnych z własnej wyspy. Wiec może z nimi robić co chce.

 

pytania:

 

Czy jakby gdyby zlikwidowano minimalną pensje to przedsiębiorca płaciłby nadal tyle ile teraz??

 

Czy po podniesieniu pensji minimalnej do 1500 upadnie wiele firm które obecnie mówią: nie mamy jak podnieść pensji bo nie mamy kasy??

 

Pewnie nie.

 

Zwiekszanie pensji minimalnej to wymuszanie na firmach tego co same powinny robić. A przynajmniej nie będzie tak, że jeden zwiekszy a inny nie i wykosi tamtego z rynku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Przeciwnikom płacy minimalnej można zadać jeszcze jedno pytanie - co z inflacją? Niewątpliwie - wzrasta. A co to oznacz chyba nie trzeba tłumaczyć. Pracownik mając 1386 zł, płaci więcej przedsiębiorcy za towary. Ale przedsiębiorca już nie podwyższa mu tej pensji o poziom inflacji. Do czego to prowadzi? Do spadku konsumpcji. Czy więc, podniesienie płacy minimalnej jako odpowiedź na wzrost gospodarczy i wzrastającą inflację nie jest czymś co przyczyni się do wzrostu konsumpcji? Płaca minimalna wzrośnie o 8%, ceny o tyle nie wzrosną, bo płace zostaną częściowo sfinansowane z zysku przedsiębiorstw.

 

 

Więc jak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zapomniałeś o tym, ŻE MÓWIMY O TYCH ZARABIAJĄCYCH MINIMALNĄ czyli tych których w razie gdyby chcieli dostać więcej można wymienić na bezrobotnych z własnej wyspy. Wiec może z nimi robić co chce.

I biedny lud ginie pod obcasem pana obszarnika. Część z pośród bezrobotnych to zazwyczaj wieczni bezrobotni itp. Jeśli pracownik będzie przymierał głodem ma możliwość szukania nowej pracy,albo powie jak mi nie starcza na jedzenie to po co pracować? Lepiej iść na garnuszek państwa. Płaca za minimalną pensję jest różna. W każdym razie nisko płatne prace są i będą bo nie wiem ile byś chciał za kopanie rowu melioracyjnego. Problemem nie jest sama płaca a jej siła nabywcza i z tym my mamy problem. W kraju w którym 2 mln z 3,6 miliona mogących studiować studiuje ktoś nadal musi rowy kopać itd. A ludzi ubyło do tego czyli co trzeba zrobić??

Wiesz życie nie jest sprawiedliwe.

 

Przeciwnikom płacy minimalnej można zadać jeszcze jedno pytanie - co z inflacją? Niewątpliwie - wzrasta. A co to oznacz chyba nie trzeba tłumaczyć. Pracownik mając 1386 zł, płaci więcej przedsiębiorcy za towary. Ale przedsiębiorca już nie podwyższa mu tej pensji o poziom inflacji. Do czego to prowadzi? Do spadku konsumpcji. Czy więc, podniesienie płacy minimalnej jako odpowiedź na wzrost gospodarczy i wzrastającą inflację nie jest czymś co przyczyni się do wzrostu konsumpcji? Płaca minimalna wzrośnie o 8%, ceny o tyle nie wzrosną, bo płace zostaną częściowo sfinansowane z zysku przedsiębiorstw.

Chcesz zatrudnić 10 nowych pracowników ale skacze ci płaca minimalna kalkujesz że zatrudnisz tylko 8. Tych 2 pozostałych państwo utrzymuje czyli de facto kto?

Wiem o podwyżkę nie łatwo. Ale płaca minimalna w Polce według statystyk to około 5% zatrudnionych. A siła nabywcza i tak się nie zwiększyła jakoś mocno takiego pracownika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale co za różnica? Częściowo pójdzie z zysku osobistego pracodawcy, częściowo pójdzie ze zwyżki cen. W odpowiedzi pracodawca mając 5ciu pracowników zwolni dwóch, a ich wydajność rozdysponuje pomiędzy tych, którzy zostaną w zakładzie wlepiając im nadgodziny. Lewiatan zarzeka się, że nie będą chcieli przez to zatrudnić nikogo nowego. Że niby teraz jest jakoś inaczej?Pusty śmiech.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Chcesz zatrudnić 10 nowych pracowników ale skacze ci płaca minimalna kalkujesz że zatrudnisz tylko 8. Tych 2 pozostałych państwo utrzymuje czyli de facto kto?

Wiem o podwyżkę nie łatwo. Ale płaca minimalna w Polce według statystyk to około 5% zatrudnionych. A siła nabywcza i tak się nie zwiększyła jakoś mocno takiego pracownika.

Ale też nie spadnie. A to ważne.

 

Więc spadnie eksport.

Coś musi. Chyba jednak wolę eksport niż popyt wewnętrzny, bo w tej chwili to on napędzał nam wzrost PKB.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwiekszanie pensji minimalnej to wymuszanie na firmach tego co same powinny robić. A przynajmniej nie będzie tak, że jeden zwiekszy a inny nie i wykosi tamtego z rynku.

 

Ta sama firma produkująca w tym samym kraju nie, ale firma produkująca w kraju obok gdzie płaca minimalna jest niższa zyskuje przewagę. Jeżeli pensja minimalna będzie wysoka (czy generalnie będzie spory wzrost kosztów pracy), to uciekną firmy zagraniczne, firmy krajowe natomiast będą rozważały przeniesienie firm (a przynajmniej części produkcyjnej) do innych krajów - tak już zrobiło sporo firm odzieżowych.

 

Coś musi. Chyba jednak wolę eksport niż popyt wewnętrzny, bo w tej chwili to on napędzał nam wzrost PKB.

 

Napędzać napędzała. Samym popytem wewnętrznym zdrowa gospodarka nie żyje. Poza tym w ostatnich latach był on taki wysoki, ponieważ ludzie pracujący za granicą przysyłali kasę/przyjeżdżali z kasą do Polski.

 

Dodatkowo Polska zainwestowała mnóstwo kasy w infrastrukturę, kasę w dużej części pożyczoną, pożyczać sporej ilości następnej kasy nie możemy z powodu dosyć wysokiego zadłużenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Subiektywne odczucie przedsiębiorcy.

 

W takim razie przedsiębiorcy na wyspie subiektywnie uznają, że praca robotnika jest warta 5000zł, a praca kierownika też 5000zł. Problem rozwiązany :]

A tego to nie rozumiem. Jeśli pracodawca może ustalić pensję na poziomie 500 zł i nie musi się obawiać o brak rąk do roboty (jesteśmy na wyspie, emigracja jest skrajnie trudna - w sumie w życiu też nie jest łatwa) to zgodzisz się ze mną, że istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że ustali ją na takim poziomie, prawda?

 

 

To nie mój świat jest bez sensu. Tak świat po prostu wygląda.

 

 

Bez sensu była 'Twoja wyspa', bo była skrajnie zmanipulowana.

 

Przed chwilą stwierdziłeś, że płaca jest ustalana w oparciu o subiektywne odczucie przedsiębiorcy co do wydajności pracownika, a teraz twierdzisz, że nawet jak przedsiębiorca uzna, że wydajność pracownika jest większa to i tak zapłaci mu mniej skoro będzie miał taką możliwość ("nie musi się obawiać o brak rąk do pracy").

 

Logiczna sprzeczność. Proszę się na coś zdecydować to będziemy kontynuować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcesz zatrudnić 10 nowych pracowników ale skacze ci płaca minimalna kalkujesz że zatrudnisz tylko 8. Tych 2 pozostałych państwo utrzymuje czyli de facto kto?

Wiem o podwyżkę nie łatwo. Ale płaca minimalna w Polce według statystyk to około 5% zatrudnionych. A siła nabywcza i tak się nie zwiększyła jakoś mocno takiego pracownika.

Dawaj dalej. Przedsiębiorca wg swojej oceny musiałby zatrudnić 15 osób, żeby wszyscy pracowali po 40 godzin przeciętnie tygodniowo i ani minuty dłużej, i żeby firma produkowała tyle ile trzeba. Nie może dać tym 15 osobom po 500zł, więc musi kalkulować na ilu pracowników ile chce przeznaczyć pieniędzy (nie na ilu go stać, bo przecież chce mieć dochód miesięczny 20.000zł). W PUPie ma ich na pęczki, do wyboru do koloru. Wychodzi mu że zatrudni 10ciu, żeby im dać te 1.500zł. Etaty tych pięciu których nie zatrudnił rozdysponuje na aktualnie zatrudnionych, nie płacąc im za nadgodziny. Firma ledwo, ale wyrabia. Pracownicy mają te minimalne. Prywaciaż nie stracił na dochodzie osobistym. Wszystko gra? Niekoniecznie.

 

A gdyby zarabiali po 500zł to by nie potrzebowali pomocy państwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I biedny lud ginie pod obcasem pana obszarnika. Część z pośród bezrobotnych to zazwyczaj wieczni bezrobotni itp. Jeśli pracownik będzie przymierał głodem ma możliwość szukania nowej pracy,albo powie jak mi nie starcza na jedzenie to po co pracować? Lepiej iść na garnuszek państwa. Płaca za minimalną pensję jest różna. W każdym razie nisko płatne prace są i będą bo nie wiem ile byś chciał za kopanie rowu melioracyjnego. Problemem nie jest sama płaca a jej siła nabywcza i z tym my mamy problem. W kraju w którym 2 mln z 3,6 miliona mogących studiować studiuje ktoś nadal musi rowy kopać itd. A ludzi ubyło do tego czyli co trzeba zrobić??

Wiesz życie nie jest sprawiedliwe.

 

 

 

 

Możliwość szukania nowej pracy. Nie każdy ma inżyniera. Nie na każdego czeka z otwartymi ramionami inny pracodawca. Cały czas patrzysz pod siebie a nie pod tych zarabiających minimalna pensje. Myślisz, że ojciec rodziny majacy 2 dzieci czyli 4 osoby do utrzymania rzuci prace bo może poszukać nowej??

 

Pewnie, że może. Ale na jego miejsce czekają inni bezrobotni, wiec wypłaty nie dostanie wyższej, a jak zechce szukac lepszej pracy może zostać z niczym.

 

Ale co za różnica? Częściowo pójdzie z zysku osobistego pracodawcy, częściowo pójdzie ze zwyżki cen. W odpowiedzi pracodawca mając 5ciu pracowników zwolni dwóch, a ich wydajność rozdysponuje pomiędzy tych, którzy zostaną w zakładzie wlepiając im nadgodziny. Lewiatan zarzeka się, że nie będą chcieli przez to zatrudnić nikogo nowego. Że niby teraz jest jakoś inaczej?Pusty śmiech.

Jak firma sie rozwija, podwyżki powinny być normalną rzeczą. Ludzie nie są ślepi i widzą, że firma zwieksza zyski a oni nadal są tania siłą roboczą. Wkońcu doprowadzi to do spadku motywacji do pracy.

 

Jak firma nie daje podwyżej bo sie rozwija, kupuje maszyny to pracownicy to zrozumieją. Ale to nie może trwać latami.

 

A jak firma jest taka, że istnieje tylko dzięki temu, że pracownicy zarabiają minimum ile mogą to taka firma itak upadnie predzej czy później.

 

Ta sama firma produkująca w tym samym kraju nie, ale firma produkująca w kraju obok gdzie płaca minimalna jest niższa zyskuje przewagę. Jeżeli pensja minimalna będzie wysoka (czy generalnie będzie spory wzrost kosztów pracy), to uciekną firmy zagraniczne, firmy krajowe natomiast będą rozważały przeniesienie firm (a przynajmniej części produkcyjnej) do innych krajów - tak już zrobiło sporo firm odzieżowych.

 

 

 

Napędzać napędzała. Samym popytem wewnętrznym zdrowa gospodarka nie żyje. Poza tym w ostatnich latach był on taki wysoki, ponieważ ludzie pracujący za granicą przysyłali kasę/przyjeżdżali z kasą do Polski.

 

Jakoś nie widze zalania polski towarami z chin itp całkowicie. Poza tym jak ludzie będą mieli wiecej kasy to wydadzą ją na polskie towary a nie zamienniki z importu.

 

A firmy zagraniczne raczej nie płacą minimalnej pensji bo im itak opłąca sie dac 1500 zł na ręke a nie 1500 euro u siebie. Pozatym zagraniczne firmy wiedzą co znaczy skuteczna motywacja. Jak człowiek idzie do pracy gdzie zarabia tyle, że z małżonkiem może utrzymać dom to idzie i pracuje a nie czeka na konieć roboty, żeby siąśc i pomyśleć co dziś kupić: buty dziekcu czy kurtke.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeciwnikom płacy minimalnej można zadać jeszcze jedno pytanie - co z inflacją? Niewątpliwie - wzrasta. A co to oznacz chyba nie trzeba tłumaczyć. Pracownik mając 1386 zł, płaci więcej przedsiębiorcy za towary. Ale przedsiębiorca już nie podwyższa mu tej pensji o poziom inflacji. Do czego to prowadzi? Do spadku konsumpcji. Czy więc, podniesienie płacy minimalnej jako odpowiedź na wzrost gospodarczy i wzrastającą inflację nie jest czymś co przyczyni się do wzrostu konsumpcji? Płaca minimalna wzrośnie o 8%, ceny o tyle nie wzrosną, bo płace zostaną częściowo sfinansowane z zysku przedsiębiorstw.

 

 

Więc jak?

Jeśli zakładasz, że płaca jest wynikiem....no właśnie czego? Bo jeszcze się nie zdecydowałeś?

 

Gordon, dlaczego uważasz, że całych 8% nie można przerzucić na ceny? Ja akurat tutaj mam wątpliwości. Po pierwsze dlatego, że dotyka to wszystkich więc podnosząc ceny o 8% mamy identyczną konkurencyjność jaką mieliśmy wcześniej na rynku krajowym (którego dotyczy podwyżka płacy minimalnej). Konkurencyjność spada na rynku zagranicznym, gdzie płaca minimalna dajmy na to nie wzrosła. Tzn tak by było gdyby inflacja nie wzrosła. A z uwagi, że teraz mamy droższe produkty i ogólnie mamy więcej pieniędzy to wartość pieniądza spadnie. Co za tym idzie spadnie wartość złotówki. I mamy już sytuację z przed podwyżki.

No ale załóżmy przez chwilę, że faktycznie wzrost pensji będzie po części sfinansowany z zysków przedsiębiorstw. Z zysków, ale i strat. W niektórych firmach pogłębione straty spowodują ich zamknięcie. Bo rentowność każdego zakładu spadnie o te x% które przedsiębiorstwo przyjmuje na siebie. Jeżeli te x% spowoduje, że ogólna rentowność zakładu pracy spadnie poniżej n%, gdzie n to liczba poniżej której przedsiębiorca stwierdza, że biznes jest dla niego nieopłacalny to spowodujemy bezrobocie. Zmniejszy się popyt na pracę i ceny pracy powinny spaść. Oczywiście pensje nie spadną na rynku oficjalnym bo mamy płacę minimalną. Więc ludziom pozostanie bezrobocie albo szara strefa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość KIEDYS BYLEM MLODSZY

6648 mln To szacunkowa liczba określająca liczebność jednostek ludzkich na świecie. SZOK. Ciężko uwierzyć jak mogło do tego dojść. Ludzie, po co wam dzieci? Najecie się nimi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6648 mln To szacunkowa liczba określająca liczebność jednostek ludzkich na świecie. SZOK. Ciężko uwierzyć jak mogło do tego dojść. Ludzie, po co wam dzieci? Najecie się nimi?

Jako hodowlę bardziej ekonomiczną zamiast dzieci proponuję hodować świnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Gordon, dlaczego uważasz, że całych 8% nie można przerzucić na ceny? Ja akurat tutaj mam wątpliwości. Po pierwsze dlatego, że dotyka to wszystkich więc podnosząc ceny o 8% mamy identyczną konkurencyjność jaką mieliśmy wcześniej na rynku krajowym (którego dotyczy podwyżka płacy minimalnej). Konkurencyjność spada na rynku zagranicznym, gdzie płaca minimalna dajmy na to nie wzrosła. Tzn tak by było gdyby inflacja nie wzrosła. A z uwagi, że teraz mamy droższe produkty i ogólnie mamy więcej pieniędzy to wartość pieniądza spadnie. Co za tym idzie spadnie wartość złotówki. I mamy już sytuację z przed podwyżki.

No ale załóżmy przez chwilę, że faktycznie wzrost pensji będzie po części sfinansowany z zysków przedsiębiorstw. Z zysków, ale i strat. W niektórych firmach pogłębione straty spowodują ich zamknięcie. Bo rentowność każdego zakładu spadnie o te x% które przedsiębiorstwo przyjmuje na siebie. Jeżeli te x% spowoduje, że ogólna rentowność zakładu pracy spadnie poniżej n%, gdzie n to liczba poniżej której przedsiębiorca stwierdza, że biznes jest dla niego nieopłacalny to spowodujemy bezrobocie. Zmniejszy się popyt na pracę i ceny pracy powinny spaść. Oczywiście pensje nie spadną na rynku oficjalnym bo mamy płacę minimalną. Więc ludziom pozostanie bezrobocie albo szara strefa.

 

mamy 2 opcje:

- Albo firma wrzuci całe 8% w ceny produktów

- Albo nie wrzuci całych 8% w cene

 

Jak wrzuci całe 8% w cene a inna firma wrzuci 4% w cene a 4% z zysku to będzie miała przewage 4% ceny towaru nad tamtą firmą.

 

Mówimy tu wciąż o najniższej krajowej. Pamiętaj.

 

Jak firma upadnie po zwiekszeniu wynagrodzeń o 8% to ile zysku miała?? Powiedzmy wrzuci 4% w cene a 4 w zysk. To Lepiej niech taka firma która przynosi zysk jedynie na wyzysku pracowników za najniższą krajową upadnie a pracowników wchłonie firma konkurencyjna która zwiekszy zatrudnienie bo zyskała też % rynku upadającej firmy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mamy 2 opcje:

- Albo firma wrzuci całe 8% w ceny produktów

- Albo nie wrzuci całych 8% w cene

 

Jak wrzuci całe 8% w cene a inna firma wrzuci 4% w cene a 4% z zysku to będzie miała przewage 4% ceny towaru nad tamtą firmą.

 

Skoro lekką ręką mogła obniżyć cenę towarów o te 4% (przy założeniu, że jedynym czynnikiem produkcji jest praca) to dlaczego nie obniżyła ceny o te 4% przed podwyżką ceny minimalnej zyskując czteroprocentową przewagę nad innymi? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? :]

 

Mówimy tu wciąż o najniższej krajowej. Pamiętaj.

 

Jak firma upadnie po zwiekszeniu wynagrodzeń o 8% to ile zysku miała?? Powiedzmy wrzuci 4% w cene a 4 w zysk. To Lepiej niech taka firma która przynosi zysk jedynie na wyzysku pracowników za najniższą krajową upadnie a pracowników wchłonie firma konkurencyjna która zwiekszy zatrudnienie bo zyskała też % rynku upadającej firmy.

Zmniejszając każdemu ze swoich pracowników pensje -> przecież za bramą stoi 100 chętnych na jedno miejsce, którzy są skłonni pracować za niższą płacę. A korpo przy okazji będzie monopolizować rynek.

 

Najlepszym przykładem takiego działania był Wallmart, który lobbował za zwiększeniem pensji minimalnej. Nie dlatego, że troszczył się o poziom życia niewykształconej części społeczeństwa a jedynie dlatego, że sam płacił więcej niż płaca minimalna i w ten sposób chciał pozbyć się konkurencji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możliwość szukania nowej pracy. Nie każdy ma inżyniera. Nie na każdego czeka z otwartymi ramionami inny pracodawca. Cały czas patrzysz pod siebie a nie pod tych zarabiających minimalna pensje. Myślisz, że ojciec rodziny majacy 2 dzieci czyli 4 osoby do utrzymania rzuci prace bo może poszukać nowej??

 

Pewnie, że może. Ale na jego miejsce czekają inni bezrobotni, wiec wypłaty nie dostanie wyższej, a jak zechce szukac lepszej pracy może zostać z niczym.

 

Nie trzeba się zwalniać z jednej pracy by dostać drugą.

 

Jak firma sie rozwija, podwyżki powinny być normalną rzeczą. Ludzie nie są ślepi i widzą, że firma zwieksza zyski a oni nadal są tania siłą roboczą. Wkońcu doprowadzi to do spadku motywacji do pracy.

 

Jak firma nie daje podwyżej bo sie rozwija, kupuje maszyny to pracownicy to zrozumieją. Ale to nie może trwać latami.

 

A jak firma jest taka, że istnieje tylko dzięki temu, że pracownicy zarabiają minimum ile mogą to taka firma itak upadnie predzej czy później.

 

Więc o co chodzi?

 

Jakoś nie widze zalania polski towarami z chin itp całkowicie.

 

Całkowicie nie, ale ciężko dostać ubrania wyprodukowane w rozwiniętym kraju, czy też takim gdzie koszty pracy są wysokie. Ciężko dostać już ubrania wyprodukowane w Polsce.

 

Poza tym jak ludzie będą mieli wiecej kasy to wydadzą ją na polskie towary a nie zamienniki z importu.

 

Większość konsumentów guzik obchodzi gdzie były wyprodukowane, ważne żeby były tańsze (przy zbliżonej jakości). Poza tym doprowadziłoby to do obniżenia siły nabywczej owej sztucznie podwyższonej pensji.

 

A firmy zagraniczne raczej nie płacą minimalnej pensji bo im itak opłąca sie dac 1500 zł na ręke a nie 1500 euro u siebie.

 

Pozatym zagraniczne firmy wiedzą co znaczy skuteczna motywacja. Jak człowiek idzie do pracy gdzie zarabia tyle, że z małżonkiem może utrzymać dom to idzie i pracuje a nie czeka na konieć roboty, żeby siąśc i pomyśleć co dziś kupić: buty dziekcu czy kurtke.

 

Firmy zagraniczne płacą zazwyczaj nieco więcej niż polskie, ale nie będą płacić w Polsce zbliżonych kwot jakie mieliby płacić u siebie.

Jeżeli płace w Polsce poszłyby znacznie do góry, a w państwach azjatyckich czy na wschodzie Europy pozostałyby na zbliżonym poziomie, to bym tam przenieśli miejsca pracy (oczywiście zależy to także od innych czynników).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro lekką ręką mogła obniżyć cenę towarów o te 4% (przy założeniu, że jedynym czynnikiem produkcji jest praca) to dlaczego nie obniżyła ceny o te 4% przed podwyżką ceny minimalnej zyskując czteroprocentową przewagę nad innymi? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? :]

 

 

Zmniejszając każdemu ze swoich pracowników pensje -> przecież za bramą stoi 100 chętnych na jedno miejsce, którzy są skłonni pracować za niższą płacę. A korpo przy okazji będzie monopolizować rynek.

 

Nie obniżyła ceny towaru np dlatego:

 

1- że jej możliwości produkcyjne nie pozwalają na zdobycie większego rynku(po obniżeniu ceny pewnie zyskali by więcej kupujących,),a ceny zwiększenia możliwości produkcyjnych są duże(to nie tylko zatrudnienie bezrobotnych za minimalną, ale też kupno maszyn).

 

2- Po co obniżać cenę skoro konkurencja jej nie obniża wiec mamy ten swój kawałek rynku.

 

3- Nie obniżamy ceny wcześniej bo skoro popyt w tej cenie jest to lepiej mieć 4% wiecej zysków do kieszeni własciciela niż pozbawiać sie tych 4%.

 

Powiesz: ale może inna fabryka zmniejszy tą cene o 4% i będzie bardziej konkurencyjna.

 

To możliwe ale dochodzą koszty transportu, rabaty na materiały których każda firma jednakowych nie ma. Te wszelkie koszty dodatkowe powodują to, że jedna firma może mieć ceny troszke wyższe i nadal mieć swoj rynek.

 

obniżanie ceny przynosi zysk jeśli zwiększasz skale czyli zdobywasz nowy rynek i masz możliwości produkcji towaru by go zapełnić.

Jak obniżysz cene o 4% a nie będziesz w stanie wytworzyć wiecej produktów to poprostu sprzedasz tyle samo, ale taniej.

 

I odnośnie tego zdobywania rynku. Wiele firm na pewnym etapie już nie atakuje nowych rynków. Poprostu zadowalają sie tym co mają. Inaczej mielibyśmy 2 piekarnie na małe miasto a nie 4 np.

 

 

 

Odnosnie zmniejszania pensji po przejęciu rynku upadłej firmy to sie nie zgodzę. Bo żeby zdobyć rynek konkurenta który upadł trzeba zwiekszyć produkcje a co za tym idzie zatrudnic nowych ludzi. Końcem końca powiedzmy podwoi sie sprzedaż wiec nie trzeba obniżać pensji tylko zatrudnić 2 tyle ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnosnie zmniejszania pensji po przejęciu rynku upadłej firmy to sie nie zgodzę. Bo żeby zdobyć rynek konkurenta który upadł trzeba zwiekszyć produkcje a co za tym idzie zatrudnic nowych ludzi. Końcem końca powiedzmy podwoi sie sprzedaż wiec nie trzeba obniżać pensji tylko zatrudnić 2 tyle ludzi.

 

Zatrudni część tych co byli zatrudnieni w poprzedniej. Ci ludzie nie mając pracy - z towarzyszącym dużym bezrobociem na rynku - zgodzą się na niższe wynagrodzenie niż dostawali w pierwszej firmie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie trzeba się zwalniać z jednej pracy by dostać drugą.

 

Bardzo optymistycznie powiedziane. Jak myślisz, jaki % z tych zarabiających minimalną pensje to ludzie którzy nie chcieli by zarabiać wiecej?? Zakłądam, że niewielu. Wiec chodzi o inne czynniki niż problem z czasem na znalezienie nowej pracy. Nie każde miasto daje możliwości przebierania w ofertach. I nie każdy może spakować walizje wziąść dzieci pod pache i do wiekszego miasta.

 

 

Całkowicie nie, ale ciężko dostać ubrania wyprodukowane w rozwiniętym kraju, czy też takim gdzie koszty pracy są wysokie. Ciężko dostać już ubrania wyprodukowane w Polsce.

 

Mi chodziło o ciuchy firm z ukrainy czy chin. A nie firm które tylko produkują w chinach.

 

 

Firmy zagraniczne płacą zazwyczaj nieco więcej niż polskie, ale nie będą płacić w Polsce zbliżonych kwot jakie mieliby płacić u siebie.

Jeżeli płace w Polsce poszłyby znacznie do góry, a w państwach azjatyckich czy na wschodzie Europy pozostałyby na zbliżonym poziomie, to bym tam przenieśli miejsca pracy (oczywiście zależy to także od innych czynników).

 

Żeby firmy płaciły tyle w polsce co w swoich krajach to jeszcze trochę tą pensje trzeba podnieść w górę.

 

Wiesz to chyba już taka droga rozwoju, że w krajach rozwiniętych produkcje sie komputeryzuje albo przenosi do krajów z tanią siłą roboczą. Co ogranicza potrzeby zatrudniania wielu ludzi za dużą kasę.

 

Zatrudni część tych co byli zatrudnieni w poprzedniej. Ci ludzie nie mając pracy - z towarzyszącym dużym bezrobociem na rynku - zgodzą się na niższe wynagrodzenie niż dostawali w pierwszej firmie.

 

 

Znowu mamy 2 przypadki:

 

1. Pracodawca wie jak motywować pracowników i wie, że za wyższą pensje będą oni pracowali wydajniej wiec da im tyle ile swoim dotychczas zatrudnionym.

2. Obniży pensje swoim jako, że pozbył sie konkurencji i do tego zatrudni tamtych za niższą kasę.

 

I ten 1 pracodawca wie jak prowadzić biznes(da troche kasy wiecej, a to zwiekszy wydajność- nie będzie musiał zatrudniać kolejnych pracowników), a przeciwko działaniom wyzyskowym tamtych 2 pracodawców ustalono płace minimalną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie obniżyła ceny towaru np dlatego:

 

1- że jej możliwości produkcyjne nie pozwalają na zdobycie większego rynku(po obniżeniu ceny pewnie zyskali by więcej kupujących,),a ceny zwiększenia możliwości produkcyjnych są duże(to nie tylko zatrudnienie bezrobotnych za minimalną, ale też kupno maszyn).

 

2- Po co obniżać cenę skoro konkurencja jej nie obniża wiec mamy ten swój kawałek rynku.

 

3- Nie obniżamy ceny wcześniej bo skoro popyt w tej cenie jest to lepiej mieć 4% wiecej zysków do kieszeni własciciela niż pozbawiać sie tych 4%.

 

Powiesz: ale może inna fabryka zmniejszy tą cene o 4% i będzie bardziej konkurencyjna.

 

To możliwe ale dochodzą koszty transportu, rabaty na materiały których każda firma jednakowych nie ma. Te wszelkie koszty dodatkowe powodują to, że jedna firma może mieć ceny troszke wyższe i nadal mieć swoj rynek.

 

obniżanie ceny przynosi zysk jeśli zwiększasz skale czyli zdobywasz nowy rynek i masz możliwości produkcji towaru by go zapełnić.

Jak obniżysz cene o 4% a nie będziesz w stanie wytworzyć wiecej produktów to poprostu sprzedasz tyle samo, ale taniej.

 

I odnośnie tego zdobywania rynku. Wiele firm na pewnym etapie już nie atakuje nowych rynków. Poprostu zadowalają sie tym co mają. Inaczej mielibyśmy 2 piekarnie na małe miasto a nie 4 np.

A który z tych punktów nie jest spełniany po podniesieniu cen o 8%? Sytuacja wygląda identycznie:

1. Ceny nie zmniejszymy bo nie mamy możliwości produkcyjnych

2. Inni podwyższają o 8% więc dlaczego my mamy podwyższać mniej.

3. Po podwyżce nie obniżamy ceny o np. 4% bo lepiej mieć 4% w kieszeni niż nie mieć.

 

Odnosnie zmniejszania pensji po przejęciu rynku upadłej firmy to sie nie zgodzę. Bo żeby zdobyć rynek konkurenta który upadł trzeba zwiekszyć produkcje a co za tym idzie zatrudnic nowych ludzi. Końcem końca powiedzmy podwoi sie sprzedaż wiec nie trzeba obniżać pensji tylko zatrudnić 2 tyle ludzi.

To dlaczego ta firma nie potrafiła na wolnym rynku zwiększyć sprzedaży i przyciągnąć pracowników wyższymi płacami? W poprzedniej części postu zakładałeś, że przedsiębiorstwo nie może zwiększyć możliwości produkcyjnych. Dlaczego teraz tak nie zakładasz? :lol2:

 

Znowu mamy 2 przypadki:

 

1. Pracodawca wie jak motywować pracowników i wie, że za wyższą pensje będą oni pracowali wydajniej wiec da im tyle ile swoim dotychczas zatrudnionym.

2. Obniży pensje swoim jako, że pozbył sie konkurencji i do tego zatrudni tamtych za niższą kasę.

 

I ten 1 pracodawca wie jak prowadzić biznes(da troche kasy wiecej, a to zwiekszy wydajność- nie będzie musiał zatrudniać kolejnych pracowników), a przeciwko działaniom wyzyskowym tamtych 2 pracodawców ustalono płace minimalną.

Gdyby to było tak prosto jak mówisz to przedsiębiorcy umiejący motywować swoich pracowników pieniężnie wyeliminowali by z rynku tych płacących mniej. Bo skoro to takie motywowanie zwiększa wydajność fabryki to z pewnością zyska tym przewagę nad innymi.

 

Tymczasem motywująca na pewno nie jest pensja na umowę o pracę czy się stoi czy się leży 1386zł się należy + urlopy + bezrobocie w razie wypadku w porównaniu do umowy zlecenia 100zł podstawy + prowizja za wyniki + ostrzejsza praca przed urlopem kiedy wiesz że za urlop kasy nie dostaniesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...