Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

toyak02

JKM

Rekomendowane odpowiedzi

Polityka

 

Cezary Łazarewicz

 

Unii Polityki Realnej - życie po życiu

Kadry spod muszki

 

 

"Bartosz Sokoliński miał 15 lat, gdy usłyszał Prawdę. Prawda ma prawie dwa metry, chodzi w muszce i zna odpowiedź na wszystkie bolączki ludzkości. – Bardzo mi się podobało, że jest ktoś taki, kto w prosty sposób może rozwiązać wszystkie nasze problemy – opowiada Bartosz. – Zna się na lotach w kosmos, konserwacji angielskiego trawnika, tajnym życiu Kościoła katolickiego i denominacji złotówki. Dla młodego człowieka to ważne, by kogoś takiego spotkać na swojej drodze.

 

Dlatego, gdy tylko skończył 18 lat, stanął murem za Januszem Korwin-Mikkem i zapisał się do jedynej partii broniącej zasad, honoru i zdrowego rozsądku. Okres był gorący, bo właśnie trwał wewnętrzny przewrót. Młodzi, ale ciut starsi od Bartosza, próbowali wyrzucić z partii jej założyciela – alfę i omegę, od którego wszystko się zaczęło. – Byłem wśród tych, którzy bronili prezesa przed uzurpatorami, zanim sam stałem się uzurpatorem – mówi.

(...)

 

Fazy rozwoju

 

Życie każdego upeerowca składa się z trzech cykli: umiłowania, reformowania i zwątpienia.

 

Miłość przychodzi nagle, po przeczytaniu książki, artykułu lub po spotkaniu z Mistrzem.

 

Julia Pitera, do niedawna minister w rządzie Donalda Tuska, przyszła do UPR w połowie lat 90. – Bo dla nas, samorządowców, było to bardzo interesujące środowisko – mówi. – Tam rodziły się pomysły na bon oświatowy, budżet zadaniowy, finansowanie pomocy społecznej poprzez organizacje pozarządowe.

 

Przed wyborami samorządowymi 1994 r. upeerowcy poprosili Julię Piterę, by pomogła zorganizować listy na warszawskim Mokotowie. – Zrobiliśmy rewelacyjny wynik i wydawało się, że to początek wielkich sukcesów.

 

Swojej szansy w UPR szukali też inni ministrowie rządu Tuska – Cezary Grabarczyk (w 1990 r. zaczynał karierę od szefowania UPR w Łodzi) i Paweł Graś (był szeregowym członkiem w Krakowie). – Mikke dawał nam wszystkim proste rozwiązania niezwykle skomplikowanych problemów – mówi Sokoliński.

 

Głównym lekarstwem na większość bolączek społecznych okazywała się prywatyzacja. Protestowali górnicy? Prezes mówił, że jedynym rozwiązaniem jest prywatyzacja kopalń. Narzekali pacjenci? Doradzał prywatyzację szpitali.

 

(...)

Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa, obecny działacz Platformy i były szef regionalnego UPR, towarzyszył Korwin-Mikkemu w prezydenckiej kampanii 1995 r., jeżdżąc z nim po upadłych pegeerach. – Miał niezwykłą niechęć do jakichkolwiek działań PR – mówi Klimowicz. – Nawet jeśli mówił rzeczy słuszne, to w formie nieakceptowanej przez wyborców. Bo jak pozyskać człowieka z popegeerowskiej wsi, gdy mu się mówi, że jest darmozjadem, któremu po zwycięstwie UPR prezes odbierze zasiłek dla bezrobotnych.

 

W takich momentach każdy upeerowiec z fazy bezwzględnego umiłowania przechodzi w fazę reformowania. Zauważa, że przy minimalnej korekcie programu i usprawnieniu komunikacji z wyborcami partia mogłaby odnosić sukcesy.

 

– Tylko niezwykle trudno przekonać do tego prezesa – przyznaje Sylwester Pruś, który z ramienia UPR pełnił funkcję wiceprezydenta Gdańska. W 1994 r. w lokalnych wyborach uzyskali 11-proc. poparcie. Pruś, zanim trafił do Platformy Obywatelskiej, przez wiele lat próbował przekonać prezesa, że współpracując z innymi partiami można zrealizować wiele postulatów UPR. Obowiązywał jednak partyjny dogmat: „Nie zrobimy nic, dopóki nie będziemy mieli szansy zrealizowania całego naszego programu”.

 

– Okazało się, że program traktowany jest jak Biblia, w której nie można zmienić ani przecinka – opowiada Klimowicz. – Na każdą propozycję korekty ultraliberałowie odpowiadali: nie oddamy nawet guzika. Okazało się, że słowo kompromis nie występuje w słowniku konserwatywnych liberałów.

 

Klimowicz: – Ja chciałem uprawiać realną politykę, a w UPR było to nierealne.

 

(...)

Miłość gaśnie

 

UPR przypomina Morze Bałtyckie, w którym całkowita wymiana wody następuje po 30 latach. – Z tym że w naszej partii odbywało się to znacznie częściej – zaznacza Bartosz.

 

Po kilku latach młodzi dorastają i dochodzą do wniosku, że z UPR nie osiągną żadnego sukcesu. Przez jakiś czas bezskutecznie próbują zmiękczyć prezesa. Gdy się to nie udaje, przystępują do ataku, domagając się zmian, otwarcia i demokracji. Mikke wyrzuca buntowników, a ich miejsce zajmują jeszcze młodsi wielbiciele prezesa, którzy przez parę lat służą mu wiernie.

(...)

Pod koniec lat 90. UPR przypominał pusty dworzec kolejowy, z którego przeciąg wywiewał pasażerów. Korwin-Mikkego opuścili wówczas najwierniejsi towarzysze.

 

– Ludzie zrozumieli, że on nie jest politykiem, tylko prorokiem, celebrytą i rodzajem handlowego misjonarza – mówi Wipler. – Jeżdżąc z miasta do miasta, opowiada wciąż te same anegdoty, rozkochując w sobie wciąż nowe pokolenia młodzieży.

 

Tylko już nie chodziło o partię i władzę, ale o sprzedaż książek. Coraz częściej, zamiast spotkań wyborczych, odbywały się autorskie. Prezes, tak jak autor dobrych kryminałów, próbuje podtrzymać więź ze swoimi czytelnikami. By być zauważalnym, musi się wypowiadać coraz ostrzej, dlatego przylgnęła do niego łatka dziwaka i ksenofoba."

 

 

Polecam cały artykuł na stronach Polityki. Dosyć ciekawie, a i chyba wiernie opisuje zjawisko m.in. "wyznawców korwinizmu", którzy nawiedzają i to forum. :cool:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Facet ma trochę fajnych pomysłów i trochę kosmicznych. Nie da się zaprzeczyć, że już wiele lat temu wieszczył problemy systemu emerytalnego i miał jakiś pomysł na ich rozwiązanie (fundusz prywatyzacyjny), czy pomysł by się sprawdził to inny temat. Trzeba mu przyznać, że jest błyskotliwym oratorem, choć jąkanie mu mocno przeszkadza.

Przez swój upór jest chyba największym przekleństwem UPR, choć z drugiej strony nie ma tam nikogo rozpoznawalnego poza nim. Co by nie mówić głosuję na UPR niezmiennie od kilkunastu lat. Przynajmniej nie boją się mówić rzeczy trudnych i może wprowadziliby trochę zmian i świeżości, zamiast konserwować 20-letni układ gospodarczy.

 

Czekam na nazwanie mnie oszołomem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, ze poza nim to nie bardzo w Polsce jest ktos na kogo warto byloby oddac glos.

A swoja droga Felson - UPR juz od paru lat dziala bez Korwina, ktory ma swoja partie osobna.

I jakos nie widac, zeby bezkorwinowy UPR sobie radzil :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do ostatnich wyborów szli razem z nowym tworem JKM'a, a co do przekształceń nazwowo-prezesowskich to nie jestem fanatykiem i nie śledzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Facet ma trochę fajnych pomysłów i trochę kosmicznych. Nie da się zaprzeczyć, że już wiele lat temu wieszczył problemy systemu emerytalnego i miał jakiś pomysł na ich rozwiązanie (fundusz prywatyzacyjny), czy pomysł by się sprawdził to inny temat. Trzeba mu przyznać, że jest błyskotliwym oratorem, choć jąkanie mu mocno przeszkadza.

Przez swój upór jest chyba największym przekleństwem UPR, choć z drugiej strony nie ma tam nikogo rozpoznawalnego poza nim. Co by nie mówić głosuję na UPR niezmiennie od kilkunastu lat. Przynajmniej nie boją się mówić rzeczy trudnych i może wprowadziliby trochę zmian i świeżości, zamiast konserwować 20-letni układ gospodarczy.

 

Czekam na nazwanie mnie oszołomem ;)

Oszołom ;)

Największą zaletą JKM jest to, że bez ogródek mówi o likwidacji państwa opiekuńczego. Jednocześnie jest to jedna z dwóóch przeszkód niepozwalających mu dojść do władzy.

Na świecie jest wiele Państw z bardziej ugróntuwaną demokracją niż nasza i bardziej rowiniętym społeczeństwem obytwatelskim, a jednak ludzie głoszący takie poglądy jak JKM równierz nie mogą dojść do władzy.

Dlaczego tak się dzieje ? Nie mam wątpliwości, że forumowiczom PClabu uda się odpowiedzieć na to pytanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ludzie niechca likwidacji panstwa socjalnego?

A w kryzysie wiecej osob czuje sie zagrozonych, nawet jak wcale niesa biedni, wola placic troche na wszelki wypadek niz podjac ryzyko trafienia w skrajna nedze?

 

Bo wreszcie sami politycy wiedza ze po likwidacji panstwa socjalnego moze ono wroci podczas byle kryzysu - gdy wiekszosc uprawnionych do glosowania uzna ze jest im zle i ccha by im panstwo pomoglo? A przy tym spoleczenstwa w krajach cywilizowanych sie starzeja i grupa emerytow i rencistow rosnie w stosunku do mlodych - i wcale niemaja zamiaru sie poswiecac?

 

Bo wreszcei czesc oszczednosci z socjalu, byc moze bardzo duza czesc, musianoby przeznaczyc na rozrost sil bezpieczenstwa i oglnie aparatu policyjno-sadowniczo-wiezienniczego. Z chocby tej przyczyny ze bieda rodzi przemoc.

Skrajna bieda rodzi terroryzm i rewolucje - poki ludzie maja jakis zasilek i pomoc zywnosciowa moga nawet jakos zyc - nie warto zabijac, ginac badz siedziec. Gdy niema prawie nic dos tracenia to wiecej osob podejmoje decyzje - a co mi tam, musze zdobyc kase na jedzenie dla dzieci - zbierzemy sie w 10 i zabijemy paru bogatych i im zabierzemy ;)

 

Stad mimo ze demokracja socjalna niejest idealna to dla spoleczesntwa cywilizowanego i nie policyjnego nic lepszego niema. Poki co nie wymyslono.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toyak ładnie to tak wsadzac kij w mrowisko? :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, mnie tylko ciekawi światopoglad osób, które przechodza z liberalizmu na socjalizm, bo JKM nie chcial pojsc na ustepstwa.

 

 

 

Dlaczego tak się dzieje ? Nie mam wątpliwości, że forumowiczom PClabu uda się odpowiedzieć na to pytanie.

 

Bo na swiecie jest wiecej glupich i biednych niż bogatych.

Wiec demokratycznie sie ustali, ze bogaty ma płacic na biednego.

 

Bo wreszcei czesc oszczednosci z socjalu, byc moze bardzo duza czesc, musianoby przeznaczyc na rozrost sil bezpieczenstwa i oglnie aparatu policyjno-sadowniczo-wiezienniczego. Z chocby tej przyczyny ze bieda rodzi przemoc.

Skrajna bieda rodzi terroryzm i rewolucje - poki ludzie maja jakis zasilek i pomoc zywnosciowa moga nawet jakos zyc - nie warto zabijac, ginac badz siedziec. Gdy niema prawie nic dos tracenia to wiecej osob podejmoje decyzje - a co mi tam, musze zdobyc kase na jedzenie dla dzieci - zbierzemy sie w 10 i zabijemy paru bogatych i im zabierzemy ;)

 

Heh, to wlasnie socjalizm powoduje problemy w rodzinie.

Bo człowiek przyjal postawe, ze panstwo "ma dac", nie wazne czy chleje/ćpam, czy cos innego.

Gdyby taki osobnik wiedzial, że jak nie znajdzie pracy to zdechnie, a za kradzież grozic uciecie dłoni, albo jakies ciezkie prace to by od razu wzial sie do roboty.

 

Toyak ładnie to tak wsadzac kij w mrowisko? :P

 

Skoro ma ochote to pilnowac, to czemu nie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ludzie niechca likwidacji panstwa socjalnego?

A w kryzysie wiecej osob czuje sie zagrozonych, nawet jak wcale niesa biedni, wola placic troche na wszelki wypadek niz podjac ryzyko trafienia w skrajna nedze?

 

Bo wreszcie sami politycy wiedza ze po likwidacji panstwa socjalnego moze ono wroci podczas byle kryzysu - gdy wiekszosc uprawnionych do glosowania uzna ze jest im zle i ccha by im panstwo pomoglo? A przy tym spoleczenstwa w krajach cywilizowanych sie starzeja i grupa emerytow i rencistow rosnie w stosunku do mlodych - i wcale niemaja zamiaru sie poswiecac?

 

Bo wreszcei czesc oszczednosci z socjalu, byc moze bardzo duza czesc, musianoby przeznaczyc na rozrost sil bezpieczenstwa i oglnie aparatu policyjno-sadowniczo-wiezienniczego. Z chocby tej przyczyny ze bieda rodzi przemoc.

Skrajna bieda rodzi terroryzm i rewolucje - poki ludzie maja jakis zasilek i pomoc zywnosciowa moga nawet jakos zyc - nie warto zabijac, ginac badz siedziec. Gdy niema prawie nic dos tracenia to wiecej osob podejmoje decyzje - a co mi tam, musze zdobyc kase na jedzenie dla dzieci - zbierzemy sie w 10 i zabijemy paru bogatych i im zabierzemy ;)

 

Stad mimo ze demokracja socjalna niejest idealna to dla spoleczesntwa cywilizowanego i nie policyjnego nic lepszego niema. Poki co nie wymyslono.

No i widzicie jakie to proste ? :) Ale pan z wąsikiem w latach trzydziestych sobie jakoś z tym radził, nie? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie pan JKM, oraz jego zwolennicy, to krytyczna patologia. Oczywiście, cała nasza polityka jest patologiczna, ale JKM & poplecznicy wyróżniają się spośród polityków "tym czymś". "To coś" to absurdalne samouwielbienie, posiadanie opinii i wiedzy na każdy istniejący temat (zupełnym przypadkiem wszystkie te opinie i pomysły na wszystko są równie piękne w opisach, co trudne we wprowadzeniu), radykalizm w podejściu do świata. Myślę, że gdyby tak posłuchać wszelkich dyktatorów, Szachów Iranu, czy innych Wiecznych Wodzów, można odnaleźć to samo, co w wiecznej kampanii przeciwko wszechświatowi pana JKM. Na szczęście, pan JKM skutecznie sam siebie blokuje przed wejściem na salony, więc można spać spokojnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem okazję porozmawiać osobiście z ludźmi, którzy współpracują/współpracowali z Korwinem. Samo środowisko nie bardzo go lubi :E

No ale ja nie głosuje na człowieka tylko na idee.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toyak ładnie to tak wsadzac kij w mrowisko? :P

Coś się dzieje. ;)

Brakuje Bianki, a "korwiny" starają się zapełnić lukę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem okazję porozmawiać osobiście z ludźmi, którzy współpracują/współpracowali z Korwinem. Samo środowisko nie bardzo go lubi :E

No ale ja nie głosuje na człowieka tylko na idee.

 

Sporo w tym prawdy, jednak jest on pewnym symbolem.

To tak samo jak sobie wyobrazic PiS bez Kaczyńskiego ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Heh, to wlasnie socjalizm powoduje problemy w rodzinie.

Bo człowiek przyjal postawe, ze panstwo "ma dac", nie wazne czy chleje/ćpam, czy cos innego.

Gdyby taki osobnik wiedzial, że jak nie znajdzie pracy to zdechnie, a za kradzież grozic uciecie dłoni, albo jakies ciezkie prace to by od razu wzial sie do roboty.

A gdyby, nie daj Bóg wiedział, że urodzi się upośledzonym nierobem to w ogóle by się nie urodził!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A gdyby, nie daj Bóg wiedział, że urodzi się upośledzonym nierobem to w ogóle by się nie urodził!

 

Gdyby rodzice wiedzieli, ze powstala by ubezpieczalnia, która ubezpieczy potomka, zanim ten sie narodzi. To by nie bylo problemu.

Przypomina mi to sytuacja z powodzia - ludzie mieszkaja na terenach narazonych na powodz - jednak nikt nie ubezpieczy dobytku - lepiej narzekać, że panstwo dało za mało.

 

PS. Wiesz chyba co robili SPARTANIE z takimi osobnikami? :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Gdyby rodzice wiedzieli, ze powstala by ubezpieczalnia, która ubezpieczy potomka, zanim ten sie narodzi. To by nie bylo problemu.

Przypomina mi to sytuacja z powodzia - ludzie mieszkaja na terenach narazonych na powodz - jednak nikt nie ubezpieczy dobytku - lepiej narzekać, że panstwo dało za mało.

A gdyby rodziców nie było stać na takie ubezpieczenie? Albo urodził się wcześniak i nie zdążyli zawrzeć takiej umowy? A gdyby je porzucili, bo jest niepełnosprawne? Gdzie trafi?

 

 

 

 

 

PS. Wiesz chyba co robili SPARTANIE z takimi osobnikami? :P

Cóż, Rzymianie mieli niewolników. Czy to oznacza, że było to dobre?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A gdyby rodziców nie było stać na takie ubezpieczenie? Albo urodził się wcześniak i nie zdążyli zawrzeć takiej umowy? A gdyby je porzucili, bo jest niepełnosprawne? Gdzie trafi?

 

Wtedy były by od tego odpowiednie instytucje charytatywne :)

 

 

Cóż, Rzymianie mieli niewolników. Czy to oznacza, że było to dobre?

 

My mamy na utrzymaniu pasożyty. Czy to oznacza, że to jest dobre?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Wtedy były by od tego odpowiednie instytucje charytatywne :)

Finansowane przez?

 

 

My mamy na utrzymaniu pasożyty. Czy to oznacza, że to jest dobre?

Nie. Ale chyba konieczne.

 

 

Pasożytami nazywasz osoby niezdolne do pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Finansowane przez?

 

Dobrych ludzi? Ktos kto z potrzeby serca by płacil?

Trudno to sobie wyobrazic? :)

 

 

Nie. Ale chyba konieczne.

 

Dobrze, ze uzyles slowa chyba

 

 

Pasożytami nazywasz osoby niezdolne do pracy?

 

To zalezy, jesli mial mozliwosc wykupienia ubezpieczenia to tak.

Oczywiscie mozna pojsc na kompromis - czyli ubezpieczamy tylko dzieci, az osiagna tam jakas bariere wieku

Czyli do takiego wieku, w ktorym moglby znalezc prace i zdecydowac czy sam chce sie ubezpieczac czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A gdyby rodziców nie było stać na takie ubezpieczenie? Albo urodził się wcześniak i nie zdążyli zawrzeć takiej umowy? A gdyby je porzucili, bo jest niepełnosprawne? Gdzie trafi?

 

Taką umowę raczej zawiera się sporo wcześniej niż przed samym urodzeniem. I zapewne ubezpieczyciel daje szereg warunków odnośnie stylu życia kobiety aby takie ubezpieczenie mogło być wypłacone w razie wypadku. Tym samym mogłoby się rodzić więcej zdrowych dzieci.

Tak samo jak ludzie widząc korelację pomiędzy stylem życia (papierosy, alkohol) a wysokością składki na ubezpieczenie prowadziliby zdrowszy tryb życia.

 

Zanim powstała pomoc socjalna takie dzieci trafiały najczęściej w ręce sióstr zakonnych. Swoją drogą najwięcej prywatnych i jednocześnie darmowych szpitalów, instytucji powstało w Stanach kiedy pomoc socjalna ze strony państwa nie istniała. Pomoc państwowa niejako wyparła pomoc prywatną i znieczuliła ludzi na krzywdę innych.

 

Swoją drogą to dzisiaj jak jest? Nie masz na insuline to umierasz :]

 

I takie jeszcze wtrącenie: smutne jest, że liberalizm w Polsce kojarzy się z korwinizmem. To świadczy o bardzo nikłej wiedzy ekonomicznej. Było wielu wybitnych ekonomistów na których można się powoływać, a mimo wszystko odnosimy się często do korwina, który ani nie jest specjalnym ekonomistą, ani też liberalizmu nie odkrył.

 

Było ich na prawdę wielu od Ricarda, Smitha, Cantiliona zaczynając na Misesie czy Friedmanie kończąc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, niektórzy kojarzą liberalizm z PO, bo w TV tak mówili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I takie jeszcze wtrącenie: smutne jest, że liberalizm w Polsce kojarzy się z korwinizmem. To świadczy o bardzo nikłej wiedzy ekonomicznej. Było wielu wybitnych ekonomistów na których można się powoływać, a mimo wszystko odnosimy się często do korwina, który ani nie jest specjalnym ekonomistą, ani też liberalizmu nie odkrył.

 

Było ich na prawdę wielu od Ricarda, Smitha, Cantiliona zaczynając na Misesie czy Friedmanie kończąc.

Któryś z nich to Polak? :hmm:

A poza tym przeciętnemu mieszkańcowi kraju nad Wisłą wymienione nazwiska raczej niewiele mówią. A kto to Mikke to raczej wie.

Więc, że u nas liberalizm kojarzy się z Mikke to całkowicie normalne.

Swoją drogą na Waszym miejscu (liberałów) to bym już dawno tego Mikke zamordował. Coraz częściej okazuje się, że zwyczajnie ta twarz Wam szkodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z jednej strony szkodzi, a z innej pomaga i nie wiadomo co z nim zrobić :E

 

 

Mieliśmy trochę dobrych ekonomistów, ale żadnej nie zyskał tak wielkiej sławy aby zostać zapamiętanym przez przeciętnego Polaka. Był Adam Haydel - teraz odkopuje się go na nowo bo okazuje się że ma niesamowity dorobek naukowy, a jest całkowicie zapomniany. Nawet historycy ekonomiczni jak prof. Lityńska wspomina tylko o nim jako obrońcy bogatych kapitalistów. Co na takim poziomie naukowym jest zdecydowanie nie na miejscu.

 

Oskar Lange jest chyba najbardziej znanym polskim ekonomistą a merytorycznie nie wytrzymuje konfrontacji z Heydlem. Do dzisiaj nazwisko tego marksisty nosi wiele szkół polskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przypomina mi to sytuacja z powodzia - ludzie mieszkaja na terenach narazonych na powodz - jednak nikt nie ubezpieczy dobytku - lepiej narzekać, że panstwo dało za mało.

Zdradze Ci wielki sekret - ubezpieczyciele nie maja w zwyczaju dokladac do ubezpeiczenia. Za ubezpieczenie czegos gdzie jest duze prawdopodobienstwo na zaistnienie szkody zadaja bardzo duzych sum, czesto celowo zaporowych by w mediach nie objechali firmy ze wogole odmawia ubezpeiczenia, wychodzi na to samo - ludzi na to nie stac.

 

To samo z bzdetami JKM o ubezpieczeniu od wszystkiego, w tym kalectwa na zapas dzieci, wlasnych wypadkow i kalectw.

Rzecz w tym ze ludzi ktorych stac byloby na tak szerokie ubezpieczenia juz teraz zadnej pomocy nie potrzebuja bo ich stac na poradzenie sobie ze skutkami tych zdarzen badz sie poubezpeiczali. A ludzi ktorzy dzis korzystaja z pomocy stac by nie bylo. Szczegolnie dotyczy to ubezpieczania dzieci czy mlodych ludzi od wypadkow komunikacyjnych (maja zwiekszone szanse na wypadek) nie mowie nawet o motocyklistach. Ludzie mlodzi maja malo pieniedzy, nie stac ich na takie ubezpieczenia. Dodaj sobie do tgo ze przy powaznych szkodach i staraniach o duze odszkodowanie ubezpieczyciel kombinuje jakby tu podwazyc jego zasadnosc.

 

Kolejna bzdeta to proba zrzucenia problemow pomocy na prywatne organizacje charytatywne.

Znowu wielki sekret - juz dzielaja i niesa w stanie pomoc az tak duzej liczbie ludzi, skoro tyle osob potrzebuje pomocy panstwowej. A w zaden sposob nei bedzie ich wiecej w swiecie wg JKM.

 

P.S. Wiecie co jest zabawne? JKMowcy powtarzaja te same proste slogany co sam JKM i nie maja na ich popacie nic poza tymi samymi sloganami. Zawsze. Zaden chyba nie wymysla nic swojego to taki troche fanatyzm.

 

A co ciekawe JKM wcale niechce nic wygrac ani wdrazac. Chce tylko utrzymac popularnosc na tyle by zarobic. Polityka to sztuka kompromisu. Bez tego musialby zdobyc wiekszosc pozwalajaca zmienic konstytucje od razu. To tak skrajnie nierealne ze gosc moze bredziec co chce i tak nigdy nie bedzie musial probowac tego wceilic w zycie czy zamieniac sloganow na skomplikowane prawo.

 

To komfort JKM w stosunku do duzych parti opozycyjnych, ktore moga realnie rzadzic i moga byc rozliczane z tego czy robia co obiecywali.

Taki JKM czy Palikot badz inne Solidarne Polski moga obiecywac co zechca slyszec ich wyborcy. Nigdy to nie wejdzie w zycie wiec moga proponowac najbardziej absurdalne i nietrzymajace sie "kupy" ustawy, czesc ciemnego ludu to kupi i ich wesprze ;)

 

P.S.2 Co do odrzucania argumentu "jak skrajnie nie akceptujesz sytuacji to wyjedz z Polski" to w przypadku osob tak niezgadzajacych sie na oebcny system panstwa to naprawde jedyne rozsadne wyjscie. Drugie to terroryzm, a tego nie polecam, wole byscie jednak wyjechali ;)

Chyba ze nie zgadzacie sie tylko tak slownie ale poza tym akceptujecie ze wiekszosc wybrala tak a nie inaczej i zadnych zmian niema i nie zanosi sie by byly. Wtedy luz, jestescie niegrozni i z tego wyrosniecie (chocby gdy sami bedziecie mieli tyle lat pracy ze bylibyscie silnie poszkodowani w wyniku zmian jakie obecnie wydaja wam sie dobre) ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zdradze Ci wielki sekret - ubezpieczyciele nie maja w zwyczaju dokladac do ubezpeiczenia. Za ubezpieczenie czegos gdzie jest duze prawdopodobienstwo na zaistnienie szkody zadaja bardzo duzych sum, czesto celowo zaporowych by w mediach nie objechali firmy ze wogole odmawia ubezpeiczenia, wychodzi na to samo - ludzi na to nie stac.

 

Ja Ci zdradze jeszcze wiekszy sekret - panstwowa firma, tez nie bedize tych pieniedzy z kosmosu :) Prawda, że szok?

Tylko widzisz, firma prywatna, aby sie utrzymac musi byc dobrze zarzadzana, oferowac cene i jakos uslug na takim poziomie, aby moc konkurowac z inna firma.

Tymczasem taki ZUS, może byc dofinansowany w zasadzie w nieskonczonosc :)

 

To samo z bzdetami JKM o ubezpieczeniu od wszystkiego, w tym kalectwa na zapas dzieci, wlasnych wypadkow i kalectw.

Rzecz w tym ze ludzi ktorych stac byloby na tak szerokie ubezpieczenia juz teraz zadnej pomocy nie potrzebuja bo ich stac na poradzenie sobie ze skutkami tych zdarzen badz sie poubezpeiczali. A ludzi ktorzy dzis korzystaja z pomocy stac by nie bylo. Szczegolnie dotyczy to ubezpieczania dzieci czy mlodych ludzi od wypadkow komunikacyjnych (maja zwiekszone szanse na wypadek) nie mowie nawet o motocyklistach. Ludzie mlodzi maja malo pieniedzy, nie stac ich na takie ubezpieczenia. Dodaj sobie do tgo ze przy powaznych szkodach i staraniach o duze odszkodowanie ubezpieczyciel kombinuje jakby tu podwazyc jego zasadnosc.

 

Ale już teraz je placisz (pod warunkiem że pracujesz) i patrz - stać Cie :) NWW na motocykl to koszt chyba cos ponad 100zł i pokrywa to wartosc kilkudziesiecu tysiecy złotych (juz nie pamietam dokladnie, troche czasu minelo gdy chcialem to kupic), wiec nie pierdziel glupot. A w chwili obecnej tez sie kombinuje, myslisz ze ZUS wyplaca kazdemu kto sie zglosi? :)

 

Kolejna bzdeta to proba zrzucenia problemow pomocy na prywatne organizacje charytatywne.

 

Myslisz, ze takiej pomocy by nie było? Chyba nigdy nie zbierałeś na fundacje Owsiaka.

 

Znowu wielki sekret - juz dzielaja i niesa w stanie pomoc az tak duzej liczbie ludzi, skoro tyle osob potrzebuje pomocy panstwowej. A w zaden sposob nei bedzie ich wiecej w swiecie wg JKM.

 

Służba zdrowia jest to coś do czego wklada sie pieniadze i nigdy nie bedzie dosc - taka prawda, zawsze znajdzie sie lepszy sprzet, zawsze cos trzeba bedzie wyremontowac itd.

Mniejsze podatki, spowoduja za to, ze ludziom wiecej zostanie w kieszeni, wiec jest dosc duza szansa, ze sie tym podziela :)

 

P.S. Wiecie co jest zabawne? JKMowcy powtarzaja te same proste slogany co sam JKM i nie maja na ich popacie nic poza tymi samymi sloganami. Zawsze. Zaden chyba nie wymysla nic swojego to taki troche fanatyzm.

 

Dziwne że socjalista powtarza hasla socjalistyczne, a liberał - liberalistyczne? :) Np. JKM uważa, ze powinna byc monarchia - czy ja gdzies podzielalem te zdanie?

 

A co ciekawe JKM wcale niechce nic wygrac ani wdrazac. Chce tylko utrzymac popularnosc na tyle by zarobic. Polityka to sztuka kompromisu. Bez tego musialby zdobyc wiekszosc pozwalajaca zmienic konstytucje od razu. To tak skrajnie nierealne ze gosc moze bredziec co chce i tak nigdy nie bedzie musial probowac tego wceilic w zycie czy zamieniac sloganow na skomplikowane prawo.

 

Zarobić? Chyba żartujesz :) Gdyby chciał zarobić byłby w partii, która ma duże szanse na wygrana, oraz jest socjalistyczna, bo im wiecej pieniedzy przeplywa przez obce rece, tym latwiej żeby cos tam dla siebie zostawic, no i oczywiscie do tego zwykla dieta poselska.

 

To komfort JKM w stosunku do duzych parti opozycyjnych, ktore moga realnie rzadzic i moga byc rozliczane z tego czy robia co obiecywali.

Taki JKM czy Palikot badz inne Solidarne Polski moga obiecywac co zechca slyszec ich wyborcy. Nigdy to nie wejdzie w zycie wiec moga proponowac najbardziej absurdalne i nietrzymajace sie "kupy" ustawy, czesc ciemnego ludu to kupi i ich wesprze ;)

 

Tylko powiedz mi - co to za opozycja? PO albo PiS? Obie partie sa lewicowe i socjalistyczne - program jest zblizony - różni sie tylko tym komu kto "da".

 

PS. Dzieki za wchloniecie mnie do "ciemnego ludu" :) dobrze wiedziec, że jest ktos na forum kto lubi obrazic tylko za odmienne zdanie.

 

P.S.2 Co do odrzucania argumentu "jak skrajnie nie akceptujesz sytuacji to wyjedz z Polski" to w przypadku osob tak niezgadzajacych sie na oebcny system panstwa to naprawde jedyne rozsadne wyjscie. Drugie to terroryzm, a tego nie polecam, wole byscie jednak wyjechali ;)

 

Gdy wyjade to powiesz, że wyjechałem i nie mam prawa glosu :P

Na razie jednak siedze tutaj :)

 

Chyba ze nie zgadzacie sie tylko tak slownie ale poza tym akceptujecie ze wiekszosc wybrala tak a nie inaczej i zadnych zmian niema i nie zanosi sie by byly. Wtedy luz, jestescie niegrozni i z tego wyrosniecie (chocby gdy sami bedziecie mieli tyle lat pracy ze bylibyscie silnie poszkodowani w wyniku zmian jakie obecnie wydaja wam sie dobre) ;)

 

Spoko :) Ponoc tylko osioł nie zmienia zdania, ale czas pokaże.

Jednak z druga czescia zdania sie nie zgodze - skoro już zgadzam sie tu być i "dostosowywac" do takich warunków, to w razie gdy mi reke cos urwie, to ja nie bede dziekował socjalistycznemu podejsciu, tylko ja bede od nich wymagał wyleczenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...