Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

2 minuty temu, krzyyss napisał:

O ile zachodnia część Bialorusi ma sporą świadomość własnej narodowości, to wschód już w sporej części zamieszkany przez Rosjan.

Z tą różnicą że podział nie jest tak widoczny jak na Ukrainie. Białoruś jest inna, tam jak ktoś ma korzenie rosyjskie i tak bardziej się czuje Białorusinem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Suchy211 napisał:

Edit: Ja wiem, że tu w tym wątku zarobki zaczynają się na średniej krajowej i powyżej, ale wystarczy popatrzyć na wszelkie ankiety wstawiane w tematach pokrewnych do tego wątku, aby zrozumieć jak niereprezentatywną jesteśmy grupą.

Uściślijmy. W tym wątku deklarowane zarobki zaczynają się od średniej krajowej. Ale jak trzeba coś kupić używanego to niektóre postacie z tego wątku potrafią żulić o 20 zł tygodniami. Najwyraźniej uważają to za efektywne spożytkowanie ich czasu.

  • Haha 2
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepsze, że jak już zarabia się powyżej średniej krajowej to i tak nie da rady kupić nawet kawalerki w większym mieście. Baa średnia krajowa to chyba tak na styk żeby wynająć kawalerkę i przeżyć :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Szambo napisał:

Najlepsze, że jak już zarabia się powyżej średniej krajowej to i tak nie da rady kupić nawet kawalerki w większym mieście. Baa średnia krajowa to chyba tak na styk żeby wynająć kawalerkę i przeżyć :P

Żyjąc samemu? Bez problemu na kredyt dostaniesz mieszkanie za średnią, no może rok temu bez afery covidowskiej. Wynajem jest średnio 8% droższy niż kredyt :E 

5300 brutto to okolice 3900 netto, na styk to byś miał jakbyś zarabiał 4200 brutto. Jak dwie osoby zarabiają średnią krajową to w ogóle jest w porządku, bez problemu można oszczędzać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może przesadziłem, bo zapomniałem, że ja mam przecież działalność i to w dodatku na ryczałt.

Obecnie sytuacja jest taka, że:

Żona pełen etat na nieograniczony czas jako specjalista (chemik) w budżetówce (2800 zł na rękę :P) a ja 8,5% ryczałt i 6000 zł na rękę (w rzeczywistości koło 4300, ale wykorzystuje sposoby, żeby sobie podbić na piśmie zdolność). Możemy wziąć kredyt na 400 000 zł wartą nieruchomość, gdzie 60 000 wpłaty własnej musimy dać, a 340 000 spłacać. Wtedy na 30 lat po 1700 zł miesięcznie. W Poznaniu za to kupimy 50m2. Takie 50m2 wiara potrafi wynajmować na pokoje i w sumie zarabiać 3500 zł.

Rynek jest tak spierdzielony, że jak myśle o szukaniu mieszkania to mam ochotę postrzelać do ludzi.

Edytowane przez Szambo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, adashi napisał:

Uściślijmy. W tym wątku deklarowane zarobki zaczynają się od średniej krajowej. Ale jak trzeba coś kupić używanego to niektóre postacie z tego wątku potrafią żulić o 20 zł tygodniami. Najwyraźniej uważają to za efektywne spożytkowanie ich czasu.

Milion lajków dla tego Pana :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 godzinę temu, adashi napisał:

Uściślijmy. W tym wątku deklarowane zarobki zaczynają się od średniej krajowej. Ale jak trzeba coś kupić używanego to niektóre postacie z tego wątku potrafią żulić o 20 zł tygodniami. Najwyraźniej uważają to za efektywne spożytkowanie ich czasu.

Tam gdzie są pieniądze, tam jest takie powiedzonko - gdyby nie "żulił", to by ich nie miał. I nie, to często nie jest kwestia "efektywności", to bardziej kwestia nawyków. Nie, nie piszę, że każdy "jęczący o kilka groszy" to bogacz, piszę tylko, że ci mający kasę, prawie zawsze sknerzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Szambo napisał:

Może przesadziłem, bo zapomniałem, że ja mam przecież działalność i to w dodatku na ryczałt.

Obecnie sytuacja jest taka, że:

Żona pełen etat na nieograniczony czas jako specjalista (chemik) w budżetówce (2800 zł na rękę :P) a ja 8,5% ryczałt i 6000 zł na rękę (w rzeczywistości koło 4300, ale wykorzystuje sposoby, żeby sobie podbić na piśmie zdolność). Możemy wziąć kredyt na 400 000 zł wartą nieruchomość, gdzie 60 000 wpłaty własnej musimy dać, a 340 000 spłacać. Wtedy na 30 lat po 1700 zł miesięcznie. W Poznaniu za to kupimy 50m2. Takie 50m2 wiara potrafi wynajmować na pokoje i w sumie zarabiać 3500 zł.

Rynek jest tak spierdzielony, że jak myśle o szukaniu mieszkania to mam ochotę postrzelać do ludzi.

To i tak masz dobrze, ale chyba głównie ten kredyt dostałbyś przez żonę, ja miałem na ryczałcie ~10k na czysto i nie chcieli mi dać 50k kredytu :E 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, TheMr. napisał:

To i tak masz dobrze, ale chyba głównie ten kredyt dostałbyś przez żonę, ja miałem na ryczałcie ~10k na czysto i nie chcieli mi dać 50k kredytu :E 

 

Zdaje sobie z tego sprawę, aczkolwiek są banki gdzie ten ryczałt liczą po ludzku.

Ale pochyliłbym się nad tragiczną sytuacją mieszkaniową na rynku. Ja od 2 latach szukam mieszkania... ceny rosną szybciej niż jestem w stanie miesięcznie odkładać (około 2000 zł) i do tego bije się zawsze z "inwestorami" z gotówką.

Ale nie... po co gadać o poważnych problemach... LGBT i jechane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
10 minut temu, Szambo napisał:

Ale pochyliłbym się nad tragiczną sytuacją mieszkaniową na rynku. Ja od 2 latach szukam mieszkania... ceny rosną szybciej niż jestem w stanie miesięcznie odkładać (około 2000 zł) i do tego bije się zawsze z "inwestorami" z gotówką.

Berlin w tym temacie był już omawiany. Jeśli rynek monopolizują duzi, to ci mniejsi robią za dawców kasy, niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Everyman napisał:

A tak w ogóle macie znajomych co koszą po 12-15k na rękę? Ilu z nich twierdzi, że tyle mogą już zawsze zarabiać i więcej nie chcą?

Znajomi zarabiający w tym przedziale z reguły na pieniądze nie narzekają jednak z rozmów często wychodzi, że są zapatrzeni w tych od lepszych domów, aut  i generalnie czuć, że wielu mogło by targać po 12h na dobę byle trochę więcej przytulić, że przy okazji zaniedbują tym rodzinę- dla nich żaden problem. Ci od bardziej przeciętnych pieniędzy z reguł starają się w wolnym czasie cieszyć życiem, a nie obmyślają planów jak tu więcej zarobić ;) Naturalnie w obydwu grupach zdarzają się wyjątki, które potwierdzają regułę 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, krzyyss napisał:

Berlin w tym temacie był już omawiany. Jeśli rynek monopolizują duzi, to ci mniejsi robią za dawców kasy, niestety.

(Piszę, że w mediach się na ten temat nie rozmawia... rozprawę o Berlinie kojarze)

No właśnie czemu nie zrobimy tak jak w Berlinie? Narzucone maksymalne kwoty.

Wiem, że to uderza w wolnośc itd.

Ale do jasnej cholery... Polacy, którzy pracują są skazani na wynajem po horrendalnych cenach.

Edytowane przez Szambo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Szambo napisał:

No właśnie czemu nie zrobimy tak jak w Berlinie? Narzucone maksymalne kwoty.

Wiem, że to uderza w wolnośc itd.

Ale do jasnej cholery... Polacy, którzy pracują są skazani na wynajem po horrendalnych cenach.

Bo nasza gospodarka wciąż się rozwija. Dużo mieszkań na wynajem jest finansowanych kredytem. Myślisz że ktoś by się szarpnął na taką inwestycję, gdyby miał do tego dokładać przez 20 lat, a kolejne 20 odrabiać straty? 

Edytowane przez panzar01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, panzar01 napisał:

Bo nasza gospodarka wciąż się rozwija. Dużo mieszkań na wynajem jest finansowanych kredytem. Myślisz że ktoś by się szarpnął na taką inwestycję, gdyby miał do tego dokładać przez 20 lat, a kolejne 20 odrabiać straty? 

W Poznaniu coraz więcej wiary lata z gotówką i kupuje mieszkania. Zdarzyło mi się, że koleś poszedł oglądać mieszkanie przede mną i miał już ze sobą gotówkę. I bach... sprzedane. Nie ma co się dziwić skoro z wynajmu można nieźle przyJanuszować... na 50m2 da się wcisnąć 4 pokoje po 7m2 (klitki jak w więzieniu) i wynajmować je po 800 - 900 zł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
29 minut temu, Szambo napisał:

(Piszę, że w mediach się na ten temat nie rozmawia... rozprawę o Berlinie kojarze)

No właśnie czemu nie zrobimy tak jak w Berlinie? Narzucone maksymalne kwoty.

Wiem, że to uderza w wolnośc itd.

Ale do jasnej cholery... Polacy, którzy pracują są skazani na wynajem po horrendalnych cenach.

Tylko, zobacz czego chcesz - chcesz dać urzędnikom, tutaj pisiorom, możliwość regulacji rynku cen mieszkań ;)

Tylko to nie jest wyłącznie problem mieszkań, chyba większość gałęzi gospodarki zmonopolizowana przez dużych. Można o spożywkę zapytać, chemię gospodarczą itd. Niedawno czytałem o tym, kto kontroluje duże wysypiska śmieci i ile na tym zarabia, też niezły numer.

A poparzmy na to z drugiej strony. Masz fundusz inwestycyjny, dysponujesz miliardami, Twoje premie zależne od wyników finansowych. Co robisz? Nie szukasz nisz, które można zderegulować, gdzie można zrobić zawirowania cenowe, a później na tym zarobić? Jako wisienkę można dodać - jeśli chcesz wejść gdzieś z miliardami, to stać cie na kilka milionów, by sobie kupić i partie i ustawy pod tą inwestycję.

ps

Próba odgórnej regulacji (przez pis) cen najmu mieszkań, czy cen sprzedaży, skończyłaby się takim skowytem mediów, ze w sąsiednich galaktykach by o tym usłyszano. Bo jeśli "inwestora mieszkaniowego" potencjalnie stać na kupno polityków, to dziennikarzy może kupować na pęczki.

edit

A próba "regulacji" rynku mieszkań była ze strony pisu, był pomysł budowanie tanich mieszkań na wynajem, nie wiem dlaczego nie wypaliło. Ale z pomysłu był ubaw i w tym temacie.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że ceny na rynku powinny zostać uregulowane.

Ponad połowa młodych Polaków mieszka z rodzicami bo nie stać ich na wynajem, bądź kupno własnego mieszkania.

Z moich podatków są fundowane mieszkania komunalne dla patologi, a nie mam prawa żądać od Państwa, żeby umożliwił mi kupno mieszkania dla rodziny za uczciwą cenę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 minutę temu, Szambo napisał:

Uważam, że ceny na rynku powinny zostać uregulowane.

Ponad połowa młodych Polaków mieszka z rodzicami bo nie stać ich na wynajem, bądź kupno własnego mieszkania.

Z moich podatków są fundowane mieszkania komunalne dla patologi, a nie mam prawa żądać od Państwa, żeby umożliwił mi kupno mieszkania dla rodziny za uczciwą cenę?

Niezupełnie, bo skończy się na regulowaniu cen wszystkiego. To już było za PRL. Co najwyżej powinny być regulacje antymonopolowe, zresztą w każdej branży.

Już wyżej napisałem - był pomysł budowy ilus mieszkań na wynajem po niższych cenach, to też sposób regulacji cen. Pomysł szeroko obśmiany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Szambo napisał:

Uważam, że ceny na rynku powinny zostać uregulowane.

Ponad połowa młodych Polaków mieszka z rodzicami bo nie stać ich na wynajem, bądź kupno własnego mieszkania.

Z moich podatków są fundowane mieszkania komunalne dla patologi, a nie mam prawa żądać od Państwa, żeby umożliwił mi kupno mieszkania dla rodziny za uczciwą cenę?

Uczciwa cena to jaka? Wprowadzenie takich regulacji zmniejszy podaż mieszkań, a popyt jeszcze wzrośnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, ba312 napisał:

Uczciwa cena to jaka? Wprowadzenie takich regulacji zmniejszy podaż mieszkań, a popyt jeszcze wzrośnie.

W Berlinie jakoś to wyliczyli. Pewnie mieli jakieś sposoby.

Pomysł z tanimi mieszkaniami pod wynajem to też dobre rozwiązanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Szambo napisał:

W Berlinie jakoś to wyliczyli. Pewnie mieli jakieś sposoby.

Pomysł z tanimi mieszkaniami pod wynajem to też dobre rozwiązanie.

Nie da się wyliczyć "uczciwej ceny". Po prostu narzucili cenę X i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to nie jest tak, że wynajem zdrożał, bo jest ryzykowny ?

W moim otoczeniu słyszałem o dwóch przypadkach mieszkania na "krzywą gębę"  i w obu sprawa trafiła do sądu. Policja nie reaguje i lokatorów nie da się usunąć

Edytowane przez bigovsky

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

I nie jest to problem tylko Berlina, to problem chyba większości dużych miast w zachodniej Europie, gdzie obecne pokolenie nie może sobie pozwolić na życie w miejscu, gdzie przodkowie mieszkali.

Pomysł PiSu nie jest głupi, byle to zrealizowali, bo z tym już u nich różnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, bigovsky napisał:

A to nie jest tak, że wynajem zdrożał, bo jest ryzykowny ?

 

No jest, bo większość "Biznesmenów" nie opłaca podatku od wynajmu. :P

No i pojawili się Ukraińcy, więc zaczęli oferować nawet miejsca na balkonie liczone jako pokój.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, TheMr. napisał:

Bez problemu na kredyt dostaniesz mieszkanie za średnią

Trzeba jeszcze pamiętać o wkładzie własnym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Szfis napisał:

Trzeba jeszcze pamiętać o wkładzie własnym...

No już tutaj jak się wynajmuje mieszkanie i płaci za wynajem to uzbieranie wkładu własnego trwa trochę. Plus jeszcze inne "koszty".

Mieszkanie za 400 000 zł to:

- 60 000 wkładu

- 10 000 dla biura nieruchomości (cieżko jest dostać bez "obsługi" tych pijawek, bo takie bez biura są sprzedawane w 5 minut za gotówkę)

- 8 000 zł podatku od wzbogacenia

- 8 000 prowizji jak bierzecie w PKO BP pożyczkę (wychodzi i tak najatrakcyjniej)

Jak bierzecie z Rynku Wtórnego to trzeba mieć tak około 90 000 w kieszeni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Popularne aktualnie

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • https://wiadomosci.radiozet.pl/Biznes/podejrzana-dotacja-od-rzadowej-agencji-zalozyl-firme-i-po-10-dniach-dostal-55-mln-zl  
    • Cześć, prosiłbym o pomoc z ustaleniem źródła problemu Komputer: Ryzen 7 3800X AIO: MSI mag liquid cooler 360r MOBO: Gigabyte b450 fatal1ty gaming k4 RAM: 16GB Patriot Viper GPU: GTX 1660 Super Mam problem z temperaturą procesora. Pewnie większość z Was już sobie myśli że wydziwiam, bo mam mocno grzejący się procek i lecę na forum po pomoc a temat był wałkowany milion razy na forum, ale nie do końca. Oczywiście ja wiem że ten procesor dostaje wysokie napięcie i ogólnie potrzebuje dobrego chłodzenia. Nie chcę tu nawet zanudzać Was tym problemem. Porozmawiajmy o procesorze w spoczynku. 52 stopnie na AIO 360 to absolutny max jaki jestem wstanie osiągnąć. Nieważne czy zrobię mu undervolting, czy podkręcę, czy obniżę napięcie czy zostawię na fabrycznych ustawieniach. W tej chwili procek jedzie na 1.2V i ciągle ma 52 stopnie w spoczynku. 95 stopni przy oglądaniu słodkich kotków na youtubie w ogóle mnie nie dziwi. Normalka. AIO zapierdziela jak szalone, a temperatury rosną. Robiłem cuda niewidy. Optymalizowałem plany zasilania, pół biosu przekonfigurowałem zgodnie z zaleceniami speców z reddita i innych ciemnych miejsc . Kompa 4x rozbierałem i składałem do kupy ponownie myśląc że coś gdzieś źle podpiąłem, ale nie. Wszystko wydaje się być OK. Pastę zmieniałem, kombinowałem krzyżyki, ziarenka grochu, smarowanie szpatułką. Nic. 52 stopnie. Teraz lecę na grizzly kryonaut. Ciągle 52 stopnie. Kilka dni temu przesiadłem się na nową podstawkę - Aorus b550 elite v2 mając nadzieję że między innymi to troszkę poprawi te temperatury. No nie. 52 stopnie jak były tak są.  Brakuje mi już na to pomysłów, co zrobić żeby dostać te wymarzone 40 stopni w spoczynku co jest absolutnie osiągalne dla tego procka z takim chłodzeniem. Zacząłem podejrzewać że AIO jest uszkodzone. Tylko że na pierwszy rzut oka pracuje normalnie - żadnych stuków, żadnych puków na pompie. Jeden wąż gorący na całej długości, jeden zimny. Standard. Wentylatory kręcą jak kręcić powinny. A z drugiej strony wszyscy jak jeden mąż mówią że to AIO to bubel który wytrzyma max 8 miesięcy i pada. Mój już chodzi ponad rok. AIO nie rozbierałem bo jest jeszcze na gwarancji, ale waham się wysłać je do MSIja, bo ja nie widzę żadnego symptomu uszkodzenia, po za wysoką temperaturą tej mojej grzałki (procesora) Czego szukam? Porady. Co tu może nie hulać. Czy faktycznie AIO? A może sprawdzić coś innego? Proszę o jakieś sugestie...
    • Najlepsze jest to: Spada FR do 15, zmieniam ustawienia na niższe wraca do pionu z nadwyżką, przejadę kawałek znowu spada do 15... zmieniam ustawienia na wyższe wraca do pionu przejadę kawałek spada do 15... Panie czary normalnie 🤣
    • 6700xt na poziomie rtx 3070 
    • Ciekawe czy to ostatnia poprawka czy będą jeszcze jakieś pacze paczy po paczu.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...