Dzisiaj ruszyła oficjalna kampania marketingowa Playstation 5 (główna strona PePeŁe jest już nawet obklejone reklamą PS5). Nadal jednak nie ma ceny konsol, daty premiery, pre-orderów, listy startowych gier, normalnego pokazu konsoli na żywo... Nic. Gratulacje dla Sony, świetna kampania 👍
Sytuacja sprzed pół godziny: po podpięciu wszystkiego i położeniu płyty na gwintach, ale przed przykręceniem śrubek, wszystko działa normalnie. Po przykręceniu płyta zapala diody normalnie, ale nie reaguje na włącznik.
Drugie możliwe źródło problemu: wiązałem dwa wentyle wokół radiatora sznurkiem silikonowym, zaciskając mocno. Nie naciskałem jednak na procesor ani na płytę. Wydaje mi się jednak, że jeszcze po tej czynności włączałem i działało wszystko, choć możliwe, że coś poprawiałem i nie zarejestrowałem tego faktu w pamięci.
Trzecia możliwość: oprócz dokręcenia śrubek wetknąłem jeszcze do CPU2 rozgałęziacz do wentyli dołączony razem z obudową. To była jedyna czynność oprócz przykręcenia płyty, którą pamiętam, że wykonałem. Ten rozgałęziacz jest sprawny i działa normalnie.
Czwarta możliwość: fakt obsadzenia wszystkich gniazd wentyli. Ale w to nie wierzę. Zasilacz 750 W Corsair RM750, sprawny, płyta też nie noname, żeby padła od czegoś takiego.
(W kompie są jeszcze 2 dyski M2, grafika i muzyka — wszystko sprawne).
Płyta: Strix-H Z370.
Druga płyta: Aorus Pro Z390 — podobna sytuacja, podobne zachowanie, tylko najpierw zawiązałem wentyle, potem przykręciłem płytę, dopiero potem włączyłem i nic (aczkolwiek płyta świeci diodkami normalnie).
Procesory: 8350K, 9600KF, 9600K — sprawdzałem inne procesory, żeby zobaczyć, czy nie uszkodziłem procka dociskiem. 9600K nie był dociskany, z nim też płyta nie startuje, więc zakładam, że procesor jest okay.
Nie bardzo chce mi się wierzyć, że płyta mogła paść od samego przykręcenia (i tak leżała na gwintach w docelowej pozycji), trudno mi uwierzyć w jakieś skręcenie/pęknięcie przy wiązaniu wentyli na radku. Nie wyobrażam sobie, żeby miała paść od podłączenia rozgałęziacza — wcześniej działa bez problemu.
Aorus co prawda tylko błyska raz, więc może mieć zwarcie, ale Strix nie wygląda na uceglony, bo cały ten jego czerwony LED-owy wzorek po ścieżkach świeci się normalnie.
Co się mogło stać? Bo nie ogarniam tego. Zabicie płyty wsadzeniem śrubek w gwinty, na których płyta już leżała, i ostrożnym dokręceniem bez nadmiernego ściskania?
Pod płytą nic nie leżało, po wyjęciu płyta też nie startuje.
15, 10, 5 lat temu nie miałem takich problemów, dużo mniej ostrożnie działałem i nic się nie psuło. Teraz co dotknę, to jakaś WTF-awaria nie wiadomo z czego. Normalnie aż się boję patrzeć na hardware. Mogę iść jutro i kupić jakąś płytę, ale wszystko od wiosny zdrożało o 100–200 zł, a jak mi znowu padnie bez widocznej przyczyny, to nie wiem, chyba się zapłaczę. Nie rozumiem, cholera, tego.
Ministerstwo zdrowia, to nie tylko leki, szczepionki itd. ale też lekarze, pielęgniarki, ambulanse i szpitale. O to też dbać trzeba. Nie tylko o same zabiegi.