Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

losdamianos

piractwo vs odsprzedawanie używanych gier

Rekomendowane odpowiedzi

Przykro mi, że Twój znajomy brukarz wybrał sobie taki zawód. Ale nie da się go wprost porównać do autorów utworów.

Tu nie ma żadnego przywileju.

 

A jesli ów brukarz ułoży klientowi wzór tak przepiękny, że stu innych brukarzy postanowi skopiować jego pomysł, bo ich klienci się tego domagają (popatrz no za płot, chcę mieć taki wzór jak Gienek), to mamy już do czynienia z utworem czy nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

O rany gordon, co ty piszesz ? :mad2:

...

chociaż, z drugiej strony... :hmm:

ty wiesz, twój pomysł jest ciekawy :Up_to_s:

:

przywilej za przywilej - to by było fair !!! :)

Przywilej za przywilej? A jaki mieliby przywilej twórcy w takim układzie? To, że Jaśnie Pan hydro łaskawie pobrał ich utwór?

 

A jesli ów brukarz ułoży klientowi wzór tak przepiękny, że stu innych brukarzy postanowi skopiować jego pomysł, bo ich klienci się tego domagają (popatrz no za płot, chcę mieć taki wzór jak Gienek), to mamy już do czynienia z utworem czy nie?

W zasadzie - tak.

 

Podobnie jest z fryzurami. Fryzjer też tworzy - jedne są mniej lub bardziej nowatorskie. Ale także przysługuje im podobna ochrona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie - tak.

 

Podobnie jest z fryzurami. Fryzjer też tworzy - jedne są mniej lub bardziej nowatorskie. Ale także przysługuje im podobna ochrona.

 

Słyszałeś kiedyś o przypadku brukarza lub fryzjera, który zasądziłby "kolegę" po fachu ze zwględu na łamanie praw autorskich? Czy pospolitego fryzjera lub brukarza stać na opatentowanie własnych rozwiązań, wymuszenie przez lobbing na ustawodawcy tak restrykcyjnej ochrony praw jaka przysługuje wydawcom multimediów, czy chociażby na wynajęcie Ciebie jako prawnika w celu obrony interesów przed sądem? Jeśli odpowiedzi na te pytania są negatywne, to znasz już przyczynę powszechnego braku poszanowania prawa autorskiego. Wytykania jego niesprawiedliwości i nierówności wobec wszystkich obywateli. Tylko ze względu na degenerację systemu demokratycznego wola większości nie jest póki co reprezentowana w parlamentach, ale bronienie chorych przepisów z własnej nieprzymuszonej woli nie świadczy o Twej mądrości, a jedynie o legalizmie postępowania. Chwalebne to, że dbasz o edukację młodych ludzi by przypadkiem nie narazili się na koszty bądź nawet odpowiedzialność karną gdy weźmie ich w obroty kancelaria pokroju Pro Bono, ale poklasku dla swych działań nie oczekuj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Słyszałeś kiedyś o przypadku brukarza lub fryzjera, który zasądziłby "kolegę" po fachu ze zwględu na łamanie praw autorskich? Czy pospolitego fryzjera lub brukarza stać na opatentowanie własnych rozwiązań, wymuszenie przez lobbing na ustawodawcy tak restrykcyjnej ochrony praw jaka przysługuje wydawcom multimediów, czy chociażby na wynajęcie Ciebie jako prawnika w celu obrony interesów przed sądem? Jeśli odpowiedzi na te pytania są negatywne, to znasz już przyczynę powszechnego braku poszanowania prawa autorskiego. Wytykania jego niesprawiedliwości i nierówności wobec wszystkich obywateli. Tylko ze względu na degenerację systemu demokratycznego wola większości nie jest póki co reprezentowana w parlamentach, ale bronienie chorych przepisów z własnej nieprzymuszonej woli nie świadczy o Twej mądrości, a jedynie o legalizmie postępowania. Chwalebne to, że dbasz o edukację młodych ludzi by przypadkiem nie narazili się na koszty bądź nawet odpowiedzialność karną gdy weźmie ich w obroty kancelaria pokroju Pro Bono, ale poklasku dla swych działań nie oczekuj.

Zatem dla Ciebie normalną sytuację jest, jeśli np. z mojej własności intelektualnej można dowolnie korzystać przez każdego?

 

 

Własności intelektualnej nie trzeba patentować, wiesz?

 

Żeby dochodzić praw autorskich nie trzeba mieć prawnika - można samemu. Mnie też nie stać na brukarza wokół domu, więc brukuję sam.

Jeśli wolą większości jest legalizacja gwałtów - to trzeba to zrobić, a jeśli tego nie zrobimy to będzie znak na to, że zbyt dobrze działa wstrętne lobby kobiet?

 

 

Abstrahując od powyższego - powiedz czego żądasz od ustawodawcy? Likwidacji pojęcia własności intelektualnej? Uchylenia przysługującej jej ochrony?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby z pieca wyciągnąć to najpierw trzeba do niego coś włożyć, wiesz?

Piekarz, żeby upiec chleb musi kupić produkty na ciasto. On nie kradnie ich na pierwszą partię chleba, wiesz?

No no, mamy tu prawnika piekarza :D

Ach, czyli według Ciebie pisanie o 24h jest absolutnie uprawnione, w dodatku jest zalegalizowane, a autor to niekwestionowana gwiazda miejscowej palestry i swoim zachowaniem udowadnia swoją wartość wśród społeczeństwa. Nieźle. Powiedz mi hydro, skoro uważasz, że nie jest nielegalnym ściągnięcie gry na tylko 24h, to na jakiej podstawie tak uważasz? Na tej, że ktoś tak napisał na chomikuj.pl? I nie przekonuje Cię to, że żaden prawnik nie wypowie się o tym w taki sposób i każdy nazwie to nielegalnym?

Nie korzystam z chomika do ściągania gier, to raz. 2, że wszędzie, gdzie jest możliwość ściągania tego typu rzeczy jest o tym napisane :>

Świetnie. Ja mam odmienne od Newtona zdanie co do praw fizyki, ale cóż nic z tego nie wynika.

Ja mam odmienne co do Twojego i po prostu nie dogadamy się, próbowałem, na prawdę. Wygrałeś :) Jesteś z siebie dumny ? :P

Dlatego ja staram się podpierać źródłami - ustawą, artykułem, komentarzem. Tak, by czytelnicy widzieli, że nie jestem gołosłowny.

Twoje źródła to artykuły prawne i nic poza tym, ale nie będę się powtarzał. Czy dam linka czy nie, Ty i tak będziesz kontratakował. Dalsza sprzeczka nie ma sensu

Zmartwię Cię - usunięcie, nawet po 1h nie zmienia, że odbyło się to nielegalnie i od strony formalnej popełniłeś przestępstwo.

Tu też będziesz się tylko podpierał artykułami prawnymi, ale dowodu z życia wziętego nie dostanę od Ciebie pewnie nigdy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

No no, mamy tu prawnika piekarza :D

:facepalm:

 

Nie korzystam z chomika do ściągania gier, to raz. 2, że wszędzie, gdzie jest możliwość ściągania tego typu rzeczy jest o tym napisane :>

To nic nie zmienia. Jeśli Hubbard napisał, że istniał niegdyś zły lord Xenu to nie znaczy, że jest to prawda. Nawet jeśli wierzy w to Travolta czy Cruise.

 

Ja mam odmienne co do Twojego i po prostu nie dogadamy się, próbowałem, na prawdę. Wygrałeś :) Jesteś z siebie dumny ? :P

Widzisz, tylko ja moje zdanie mogę poprzeć wszystkim. A Ty dalej będziesz obstawiał, że jest inaczej, bo jakiś uploadujący gry gimnazjalista napisał o usuwaniu plików po 24h.

 

Twoje źródła to artykuły prawne i nic poza tym, ale nie będę się powtarzał. Czy dam linka czy nie, Ty i tak będziesz kontratakował. Dalsza sprzeczka nie ma sensu

Ach, więc o tym co jest przestępstwem, a co nie decyduje nie prawo, a uploaderzy?

 

Tu też będziesz się tylko podpierał artykułami prawnymi, ale dowodu z życia wziętego nie dostanę od Ciebie pewnie nigdy

Dowód z życia wzięty? Co to ma być? A jaki Ty dowód przedstawiłeś?

 

Jeśli mi nie wierzysz to poczytaj ten wątek:

 

http://forumprawne.org/prawo-autorskie/616-strona-warez.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zatem dla Ciebie normalną sytuację jest, jeśli np. z mojej własności intelektualnej można dowolnie korzystać przez każdego?

 

Nie. Każdy twój utwór, który uważasz za wartościowy powinien być obligatoryjnie rejestrowany za ustaloną opłatą, a dopiero w następnej kolejności obejmowany ochroną prawną, znacznie ograniczoną wedle tej dzisiejszej. Rejestracja utworów komercyjnych, przynoszących korzyści materialne powinna być odpowiednio droższa. Nie widzę powodu, dla którego społeczeństwo winno ponosić koszty ochrony prawnej wszelkich wypocin intelektualnych, rozrywkowych itd. Nie mówiąc już o godzeniu się na ingerencję w prywatność czy nawet ograniczanie podstawowych wolności w imię prywatnych interesów korporacyjnych pasibrzuchów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Nie. Każdy twój utwór, który uważasz za wartościowy powinien być obligatoryjnie rejestrowany za ustaloną opłatą, a dopiero w następnej kolejności obejmowany ochroną prawną, znacznie ograniczoną wedle tej dzisiejszej. Rejestracja utworów komercyjnych, przynoszących korzyści materialne powinna być odpowiednio droższa. Nie widzę powodu, dla którego społeczeństwo winno ponosić koszty ochrony prawnej wszelkich wypocin intelektualnych, rozrywkowych itd. Nie mówiąc już o godzeniu się na ingerencję w prywatność czy nawet ograniczanie podstawowych wolności w imię prywatnych interesów korporacyjnych pasibrzuchów.

I co będzie jeśli tego biednego brukarza nie stać będzie na rejestrację? Będzie to system równy?

 

 

 

 

Nawiasem mówiąc - system na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, aczkolwiek chyba nie może dotyczyć wszystkiego.

Dodatkowo - nie ograniczy to piractwa. Bo ludzie dalej będą chcieli pobierać za darmo. A w ceny utworów ingerować przecież nie będziemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydawcy (ci w większym stopniu), autorzy (ci w mniejszym stopniu) otrzymują za swoją pracę wynagrodzenie nie raz (jak ci gorsi obywatele), lecz wiele razy.

A może właśnie to powinno być zmienione ?

Np ustalona maksymalna krotność otrzymania wynagrodzenia ?

 

(A potem z automatu status freeware...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Wydawcy (ci w większym stopniu), autorzy (ci w mniejszym stopniu) otrzymują za swoją pracę wynagrodzenie nie raz (jak ci gorsi obywatele), lecz wiele razy.

A może właśnie to powinno być zmienione ?

Np ustalona maksymalna krotność otrzymania wynagrodzenia ?

 

(A potem z automatu status freeware...)

A niby czemu miałoby tak być?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A niby czemu miałoby tak być?

 

A niby czemu oni mają mieć lepiej od nas ?

 

Jak w średniowieczu bard wchodził do miasta i coś tam grał i śpiewał, to część ludzi mu wrzucała do kapelusza, ale zawsze byli tacy którzy nie wrzucali a mimo to słuchali. I bard nie miał z tym problemu.

No ale wtedy bard miał taki status jak obecnie brukarz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co będzie jeśli tego biednego brukarza nie stać będzie na rejestrację? Będzie to system równy?

 

Opłata dostosowana do zamożności ogółu społeczeństwa, albo jak w niektórych krajach skandynawskich przy mandatach karnych - do zamożności konkretnej osoby bądź firmy. I tak, sam obowiązek rejestracji oraz wspomniana opłata powinna zmniejszyć ilość rejestrowanych głupot, a przy tym koszty.

 

Nawiasem mówiąc - system na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, aczkolwiek chyba nie może dotyczyć wszystkiego.

Dodatkowo - nie ograniczy to piractwa. Bo ludzie dalej będą chcieli pobierać za darmo. A w ceny utworów ingerować przecież nie będziemy.

 

Tu już dotykamy rozwiązań technicznych, kwestii skuteczności aparatu ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Można dyskutować, jak pogodzić wolności obywatelskie z interesem osoby lub firmy, która domaga się ścigania naruszenia praw do zarejestrowanego utworu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

A niby czemu oni mają mieć lepiej od nas ?

Ach, czyli o to chodzi. Czemu niby mają lepiej?

Dostajesz wypłatę co miesiąc czy raz na początku swojej pracy? Twoje myślenie jest po prostu niesamowicie absurdalne.

 

Jak w średniowieczu bard wchodził do miasta i coś tam grał i śpiewał, to część ludzi mu wrzucała do kapelusza, ale zawsze byli tacy którzy nie wrzucali a mimo to słuchali. I bard nie miał z tym problemu.

No ale wtedy bard miał taki status jak obecnie brukarz.

Naprawdę chcesz przywoływać argumenty ze średniowiecza?

 

 

Opłata dostosowana do zamożności ogółu społeczeństwa, albo jak w niektórych krajach skandynawskich przy mandatach karnych - do zamożności konkretnej osoby bądź firmy. I tak, sam obowiązek rejestracji oraz wspomniana opłata powinna zmniejszyć ilość rejestrowanych głupot, a przy tym koszty.

Ale zawsze będzie ktoś poniżej ogółu i będzie się czuł skrzywdzony.

 

Z drugiej strony, jeśli coś jest głupotą i nikt nie chce tego kupić, to po co to ściągać?

 

Tu już dotykamy rozwiązań technicznych, kwestii skuteczności aparatu ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Można dyskutować, jak pogodzić wolności obywatelskie z interesem osoby lub firmy, która domaga się ścigania naruszenia praw do zarejestrowanego utworu.

W zasadzie Twój system nie odbiega od tego co mamy. Nikt nie wątpi w to, że nowe gry byłyby zarejestrowane, a jednak Hydro je ściągnął (ot, choćby Silent Hilla).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Naprawdę chcesz przywoływać argumenty ze średniowiecza?

 

 

Gordon, proszę cię bez taniej demagogii.

Uliczni muzycy z kapeluszem grają i dziś, chodziło mi o przykład pracy twórczej bez korporacyjnego protektoratu.

 

To, że tzw twórcy mają dużo lepiej od nas nie jest procesem naturalnym, ale wynika właśnie z wpływów ich protektorów na prawodawstwo, Kraft już ci to wyjaśnił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale zawsze będzie ktoś poniżej ogółu i będzie się czuł skrzywdzony.

 

Wtedy zwalniamy go z opłaty, jak przy niektórych podatkach.

 

Z drugiej strony, jeśli coś jest głupotą i nikt nie chce tego kupić, to po co to ściągać?

 

Aby sprawdzić jak bardzo to głupie? Pisząc serio - jeśli nikt nie chce kupować, to po co nad tym biadolić? Rejestracja zniwelowałaby takie problemy.

 

W zasadzie Twój system nie odbiega od tego co mamy. Nikt nie wątpi w to, że nowe gry byłyby zarejestrowane, a jednak Hydro je ściągnął (ot, choćby Silent Hilla).

 

Tylko po części, przy patentach. Na domiar złego tendencje idą zza Oceanu, a tam jest żenada. Wojenki patentowe o podstawowe kształty, tłumienie rozwoju, zastraszanie i ciąganie po sądach zwykłych obywateli nieświadomych swoich praw, próby ograniczania wolności itd. Naprawdę chcesz żyć w takim świecie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Gordon, proszę cię bez taniej demagogii.

Uliczni muzycy z kapeluszem grają i dziś, chodziło mi o przykład pracy twórczej bez korporacyjnego protektoratu.

 

To, że tzw twórcy mają dużo lepiej od nas nie jest procesem naturalnym, ale wynika właśnie z wpływów ich protektorów na prawodawstwo, Kraft już ci to wyjaśnił.

misio-jdi, ale czemu swoim niepohamowanym pędem za cudzymi utworami intelektualnymi chcesz narzucić twórcom ten sposób zarabiania na życie?

 

Kraft ma niezły pomysł, ale ów pomysł nie zmieni tego, że trzeba będzie za utwory płacić!

 

Przykładem pracy twórczej bez korporacyjnego protektoratu było Deluxe Ski Jump. I mimo wszystko należało za nią zapłacić. Coś w tym dziwnego?

 

Nikt Cię nie zmusza do korzystania z owoców cudzej pracy!

 

 

Wtedy zwalniamy go z opłaty, jak przy niektórych podatkach.

No, okej. Im więcej o tym myślę tym bardziej sądzę, że to niewiele zmieni. Skala ściągania 'głupot' jest niska. Problemem są dobre gry. A jeśli ktoś ściągnie utwór zarejestrowany to powinien ponieść karę - tak?

 

Więc, w zasadzie brak rejestracji utworu będzie działał na zasadzie licencji freeware. Nie jest to tak wielka zmiana jak niektórzy chyba sądzą. Silent Hill i tak zostanie zarejestrowany i hydro będzie musiał za niego zapłacić ;)

 

Aby sprawdzić jak bardzo to głupie? Pisząc serio - jeśli nikt nie chce kupować, to po co nad tym biadolić? Rejestracja zniwelowałaby takie problemy.

A czy ktoś biadoli na biednym oprogramowanie, którego twórca się wstydzi? W zasadzie - nie. Problemem jest piracenie dobrych tytułów.

 

Tylko po części, przy patentach. Na domiar złego tendencje idą zza Oceanu, a tam jest żenada. Wojenki patentowe o podstawowe kształty, tłumienie rozwoju, zastraszanie i ciąganie po sądach zwykłych obywateli nieświadomych swoich praw, próby ograniczania wolności itd. Naprawdę chcesz żyć w takim świecie?

Nie, oczywiście, że nie chcę. Tyle, że z pewnym stopniu podzielam obawy twórców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skala ściągania 'głupot' jest niska. Problemem są dobre gry. A jeśli ktoś ściągnie utwór zarejestrowany to powinien ponieść karę - tak?

 

Jak najbardziej. Nie ma problemu kary, jest problem postrzegania prawa autorskiego za niesprawiedliwe, dające przywileje wąskiej grupie biznesmenów, pozwalające wyzyskiwać ludzi chcących korzystać z dóbr kultury. Jeśli zrównać wobec tego prawa wszystkich obywateli, ograniczyć obszar i czas jego działania, zaprzestać stosowania niewspółmiernych represji karnych normalnie przypisanych gwałtom czy morderstwom (kolejny skutek lobbingu, a przecież próbuje się równać piractwo do kradzieży), to nie będzie wymówek.

 

Więc, w zasadzie brak rejestracji utworu będzie działał na zasadzie licencji freeware. Nie jest to tak wielka zmiana jak niektórzy chyba sądzą. Silent Hill i tak zostanie zarejestrowany i hydro będzie musiał za niego zapłacić ;)

 

Spróbuj to wytłumaczyć urzędowi skarbowemu. Freeware nie freeware musisz płacić.

 

A czy ktoś biadoli na biednym oprogramowanie, którego twórca się wstydzi? W zasadzie - nie. Problemem jest piracenie dobrych tytułów. (...) w pewnym stopniu podzielam obawy twórców.

 

Materia jest skomplikowana, interesy zależne od firmy i rynku, a ludzi łatwo zrazić. Czy to nie Gates powiedział, że jeśli musisz już piracić system operacyjny, to niech to będzie Windows? Niedawno czytałem artykuł, w którym autor udowania, że piractwo przyniosło MS wymierne korzyści na Wschodzie. Kiedyś Rosjanie piracili na potęgę, teraz, wraz ze wzrostem zamożności wybierają Windowsa i coraz częściej płacą za niego, bo tak im każe przyzwyczajenie.

 

Nie chce mi się wierzyć, że tak potężne firmy, generujące wielomiliardowe zyski nie są w stanie opracować zabezpieczeń pozwalających z jednej strony chronić postanowienia licencyjne, a z drugiej pozwalające zachować komfort użytkowania klientowi. Jasne, żadne zabezpieczenia nie są idealne, no ale banki jakoś z tym sobie poradziły. Nie słychać o masowym rabowaniu bankomatów lub czyszczeniu kont przez sieć. Incydenty są, ale nijak tego nie można równać do piractwa. Albo to nieudolność, albo celowa polityka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli zrównać wobec tego prawa wszystkich obywateli, ograniczyć obszar i czas jego działania, zaprzestać stosowania niewspółmiernych represji karnych normalnie przypisanych gwałtom czy morderstwom (kolejny skutek lobbingu, a przecież próbuje się równać piractwo do kradzieży), to nie będzie wymówek.

Nie będzie wymówek? Ludzie zawsze znajdą sposób, żeby uzasadnić uzyskanie czegoś, za co powinni byli zapłacić. Zmiany prawa, dostosowywanie wysokości kary, to nic nie zmieni, jeśli dostęp do tych rzeczy nadal będzie tak prosty. No i mówiąc o dobrach kultury, nie mogłeś mieć na myśli gier. Sam zwrot można interpretować na wiele sposobów, niekoniecznie sprawdza się w tym kontekście.

Nie słychać o masowym rabowaniu bankomatów lub czyszczeniu kont przez sieć. Incydenty są, ale nijak tego nie można równać do piractwa. Albo to nieudolność, albo celowa polityka.

Czyli twórcy zlecają firmom tworzenie zabezpieczeń, które można obejść? Daj spokój, wcześniej czy później by to wypłynęło. Zresztą niektóre zabezpieczenia trzymały się dłużej, inne krócej. Nie ma też sensu porównywać piracenia gier do okradania kont bankowych. Choćby dlatego, że za to pierwsze nikt nikogo tak naprawdę nie ściga, nadal nie traktuje się tego, jak "pełnoprawnego" przestępstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nnadal nie traktuje się tego, jak "pełnoprawnego" przestępstwa.

 

Ciekawe dla czego ?

:Up_to_s:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie będzie wymówek? Ludzie zawsze znajdą sposób, żeby uzasadnić uzyskanie czegoś, za co powinni byli zapłacić. Zmiany prawa, dostosowywanie wysokości kary, to nic nie zmieni, jeśli dostęp do tych rzeczy nadal będzie tak prosty.

 

Piszę o większości społeczeństwa, a nie o małym procencie idiotów, którzy myślą że wszystko, zawsze i wszędzie należy się za darmo. Kwestia skuteczności organów ścigania i poczucia nieuchronności kary, jak przy każdym innym rodzaju przestępstwa. Dostęp do samochodów na ulicy też masz prosty...

 

No i mówiąc o dobrach kultury, nie mogłeś mieć na myśli gier. Sam zwrot można interpretować na wiele sposobów, niekoniecznie sprawdza się w tym kontekście.

 

W stosunku do gier określenie przesadzone, ale miałem na myśli także muzykę, filmy i inne utwory o walorach artystycznych.

 

Czyli twórcy zlecają firmom tworzenie zabezpieczeń, które można obejść? Daj spokój, wcześniej czy później by to wypłynęło. Zresztą niektóre zabezpieczenia trzymały się dłużej, inne krócej. Nie ma też sensu porównywać piracenia gier do okradania kont bankowych. Choćby dlatego, że za to pierwsze nikt nikogo tak naprawdę nie ściga, nadal nie traktuje się tego, jak "pełnoprawnego" przestępstwa.

 

Racja, ale też władza nie stara się tego ludziom wyjaśniać. Nikt nie próbuje uruchomić szerszej dyskusji na poziomie. Jedni politycy nie rozumieją problemu, drudzy nie chcą narazić się elektoratowi, a trzeci forsują absurdalne przepisy pod presją nieczystego lobbingu. Wydawcy nie słuchają ludzi, ludzie odwracają się plecami i wolą protestować. Nikt nikogo nie słucha. I jak tu ma byc dobrze? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kwestia skuteczności organów ścigania i poczucia nieuchronności kary, jak przy każdym innym rodzaju przestępstwa. Dostęp do samochodów na ulicy też masz prosty...

Tak, ale wiesz jak ciężko uzyskać poczucie nieuchronności kary w tym wypadku. Dostęp do samochodu na ulicy jest prosty? Może dla zawodowego złodzieja(jeśli mówimy o kradzieży samochodu, nie radia), a mimo tego nadal istnieje ryzyko wpadki. Ryzyko, którego praktycznie nie ma w przypadku ściągania różnych rzeczy z sieci, co przy okazji jest niezwykle prostą czynnością, nie trzeba żadnych specjalnych umiejętności. Mimo wszystko stworzenie choćby pozorów to IMO dobry początek. Czego przykładem jest sytuacja z Xboxem 360 - odpalać nielegalne kopie można od samego początku, ale sprzedaż oryginałów jakoś specjalnie na tym nie ucierpiała.

Racja, ale też władza nie stara się tego ludziom wyjaśniać. Nikt nie próbuje uruchomić szerszej dyskusji na poziomie. Jedni politycy nie rozumieją problemu, drudzy nie chcą narazić się elektoratowi, a trzeci forsują absurdalne przepisy pod presją nieczystego lobbingu. Wydawcy nie słuchają ludzi, ludzie odwracają się plecami i wolą protestować. Nikt nikogo nie słucha. I jak tu ma byc dobrze? ;)

Fakt, nie raz pisałem, że to błędne koło i problem piractwa jest regularnie zamiatany pod dywan lub podchodzi się do niego od niewłaściwej strony. Lobbing wielkich firm trzymających się zasady, że każdy spiracony egzemplarz to strata dla nich, na pewno tutaj nie pomaga. Ogólnie jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje się praca u podstaw, czyli edukowanie młodego pokolenia. Obecnych zwolenników lewych kopii już nie da się raczej przekonać do zmiany postawy. Nawet w czasach, które zapewniają względnie tani dostęp do elektronicznej rozrywki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:facepalm:

Cieszy mnie, że w końcu sobie uświadomiłeś poziom swoich odpowiedzi :E

To nic nie zmienia. Jeśli Hubbard napisał, że istniał niegdyś zły lord Xenu to nie znaczy, że jest to prawda. Nawet jeśli wierzy w to Travolta czy Cruise.

To samo tyczy się Ciebie: nie muszę Tobie wierzyć, więc nie wierzę :)

Widzisz, tylko ja moje zdanie mogę poprzeć wszystkim. A Ty dalej będziesz obstawiał, że jest inaczej, bo jakiś uploadujący gry gimnazjalista napisał o usuwaniu plików po 24h.

Nie, Ty ciągle to samo, ja daję coraz to nowsze argumenty, ale żaden z nich do Ciebie nie dociera. Ważna jest tylko jedna racja i to Twoja racja, bo Twoja racja jest Twojsza niż mojsza

Ach, więc o tym co jest przestępstwem, a co nie decyduje nie prawo, a uploaderzy?

Nie każde prawo jest właściwe i to, co u nas jest nielegalne, gdzie indziej jest legalne a nawet popierane (Vel Rosja/Holandia).

Dowód z życia wzięty? Co to ma być? A jaki Ty dowód przedstawiłeś?

Jakikolwiek przedstawię i tak znajdziesz kontrargument, albo dajesz mi to, co poniżej

Jeśli mi nie wierzysz to poczytaj ten wątek:

 

http://forumprawne.org/prawo-autorskie/616-strona-warez.html

Prosiłem o dowód z życia wzięty, a nie wypowiedzi osób, które piszą dokładnie tak jak Ty teraz, powołują się na artykuły i artykuliki.

 

Nie będę dalej brnął w tę dyskusję. Nie mam aż tyle siły by wmuszać Ci prawdę o nieuniknionym, wygrałeś. Jeśli to Cię pocieszy, potraktuj to jako swoje zwycięstwo, a mój brak argumentów. Zadowolony ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, Ty ciągle to samo, ja daję coraz to nowsze argumenty, ale żaden z nich do Ciebie nie dociera. Ważna jest tylko jedna racja i to Twoja racja, bo Twoja racja jest Twojsza niż mojsza

 

Nie każde prawo jest właściwe i to, co u nas jest nielegalne, gdzie indziej jest legalne a nawet popierane (Vel Rosja/Holandia).

 

Jakikolwiek przedstawię i tak znajdziesz kontrargument, albo dajesz mi to, co poniżej

 

Prosiłem o dowód z życia wzięty, a nie wypowiedzi osób, które piszą dokładnie tak jak Ty teraz, powołują się na artykuły i artykuliki.

 

 

Przede wszystkim nie liczy się ilość argumentów, ale ich jakość. A co do racji, to jeśli dwa twierdzenia są sobie sprzeczne to masz tylko trzy możliwości - albo prawdziwa jest wersja A, albo wersja B, albo żadna z nich, więc nie baw się w racje mojsze i Twojsze.

 

Nie, nie każde prawo uchwalone jest właściwe, ale pewne prawa (moralne) leżą w naturze człowieka i nie ważne czy są w kodeksie takim i siakim czy nie.

 

Wyobraź sobie, że żyjesz dajmy na to w średniowieczu skoro przywołałeś taki przykład i masz za wioską w której mieszkasz pokłady gliny, dostępne za darmo dla wszystkich. Chcesz garnek, ale nie masz ani narzędzi, ani umiejętności żeby go wykonać. Idziesz więc do garncarza i kupujesz garnek. I płacisz mu nie za glinę, którą możesz mieć za free, ale za czas jego pracy i jego umiejętności. Ale to od garncarza, zależy za ile sprzeda Ci garnek etc.

 

Kupując grę płacisz twórcy za to ile czasu poświęcił nad jej wykonaniem, za jego umiejętności, wydawcy za to, że utrzymywał twórcę w trakcie tworzenia gry etc. Czy stać by Cię było na opłacenie kilkudziesięciu ludzi pracujących przez rok albo dwa. Myślę, że mało jest takich ludzi. I dlatego, kupujesz licencję na jej używanie, a nie na totalną własność jak garnek z którym możesz robić co Ci się podoba. Oczywiście utwór cyfrowy można kopiować więc niby jest to kradzież garnka bez jego kradzieży, ale to nie zmienia faktu, że korzystasz z efektu cudzej pracy za darmo bez zgody osoby która dane dobro wytworzyła i dlatego jest to taka sama kradzież jak kradzież rzeczy fizycznej. Oczywiście możemy się teraz spierać o to komu można utwór cyfrowy pożyczyć, komu nie itd. ale np. co innego pożyczyć oryginalną płytkę z grą i w tym czasie nie móc w nią grać, a co innego powielić utwór. Bo np książki nie pożyczysz pierwszej lepszej osobie która Cię poprosi o to na ulicy bo jest spora szansa, że Ci nie oda itd. Ksera też jej nie zrobisz bo by Cię to kosztowało. Grę możesz powielić niemal za darmo, ale tutaj wchodzi już rola moralności.

 

Za korzystanie z efektów czyjejś pracy się przeważnie płaci i jest to naturalne. Niepłacenie za korzyści z efektów czyjejś pracy bez zgody na to od wykonawcy tej pracy to kradzież.

 

I tyle w temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odbierajcie to jak chcecie ale oryginały w większości przypadków nie są konkurencyjne w stosunku do piratów.

Zdarzają się przypadki, że w pełni działającą i cracked grę można ściągnąć na tydzień przed premierą.

 

A co do odsprzedaży...a kogo obchodzi, że twórca nic z tego nie ma - jak sprzedam portki to mam lecieć do sklepu w którym je kupiłem i odpalić im prowizję?

Nie róbcie sobie jaj. <>

 

Z resztą przypomnę, że taki np. Wiedźmin 2 to 1 płytka ma aż 5 ,,wejść" na różne kompy więc sami twórcy udostępniają takie rozwiązanie ale polaczki jak to polaczki - szukają dziury w całym.

Sami piracą prawie tyle co Rosjanie ale srać się do kogoś o odsprzedaż to już potrafią buahahaha. :D

Z resztą oszukać w Polsce urząd skarbowy to duma ale producenta gry, który traktuje własnych graczy jak ostatnich murzynów ( prosty przykład - dlc do ME 2 - to jakiś żart, identycznie z DA:0 itd. ) to już wstyd? ;o

 

 

Ahh te polaczki. :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do odsprzedaży...a kogo obchodzi, że twórca nic z tego nie ma - jak sprzedam portki to mam lecieć do sklepu w którym je kupiłem i odpalić im prowizję?

Nie róbcie sobie jaj. <>

 

...dobrze powiedziane!

 

Ot cały komentarz z mojej strony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...