Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Dickman

Praca tłumacza

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnio poczułem jakąś dziwną niechęć pójścia na prawo czyli kierunek, w który celuje już od gimnazjum.

Zaciekawiła mnie medycyna co prawda ale nawet jakbym chciał to przecież najbliższa matura dopiero za rok.

 

I teraz zacząłem się zastanawiać - uczę się języków sprawnie, rzekłbym nawet bardzo sprawnie - czy można objąć posadę tłumacza w kraju lub poza krajem za godziwe pieniądze?

Angielski pewnie się nie opłaca bo cholernie popularny a niemieckiego czy ruskiego nawet kijem nie chcę mi się dotykać ( chociaż co do tego 2 to pewien nie jestem ).

 

Za to myślę, że radzę sobie z językami egzotycznymi np. japoński czysto hobbistycznie ( aby oglądać anime do których suby wychodzą strasznie wolno xd ) dość szybko ogarnąłem w zadowalającym stopniu no i z tego co wiem ( a raczej się domyślam ) takie języki są teraz w cenie.

 

Czy np. idąc w tym kierunku i ucząc się powiedzmy Chińskiego itd. można zarabiać godziwe pieniądze w miarę bezstresowym wymiarze pracy ( tzw. ciekawi mnie czy często trzeba po nocach nad tekstem siedzieć czy nie )?

I pewnie jakieś egzaminy trzeba państwowe zdawać czy coś aby upoważnienie dostać tak?

 

 

Jeśli ktoś jest w tym temacie poinformowany to prosiłbym o wpisy. :D

 

Dickman out.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak przysiegly tlumacz to nie masz stalych godzin pracy, moga zadzwonic o 3 w nocy i musisz jechac 200km czy tam ile trzeba w srodku nocy jak nie ma nikogo innego dostepnego blizej. kasa jest, ale i tak zeby sie dostac nie wystarczy ogladac anime :) na przysieglych dostaje sie maly odsetek tylko. jako zwykly tlumacz ew mozna jak jezyk malo popularny i jak znajdziesz nisze i bedziesz dobry to bedzie tez dobra kasa i mniej stresu, normalny wymiar godzin itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm a czy w tym artykule podany jest faktyczny stan czy wpkowa papka?

 

http://praca.wp.pl/title,Czy-warto-sie-uczyc-egzotycznych-jezykow,wid,13292368,wiadomosc.html

 

Hmm w sumie to trochę mnie to nakręciło ( perspektywa tłumaczenia na policji czy przy zwłokach mi się nawet podoba - lubię ten dreszczyk dramaturgii no i mam lekką schizę, jak patrzę na zwłoki to aż mnie ciekawość zżera co się stało i to ze szczegółami ;o )i trzeba poszukać info. :D

 

A generalnie to muszę robić jakieś kursy, studia w tym zakresie cokolwiek czy tylko trzeba się na odpowiedni egzamin zapisać?

Bo ja to w sumie samouk jestem w tych kwestiach ( na angielski ledwo 50% obecności miałem a śmieszna próbna podstawa 98% chociaż to nic wielkiego bo pewnie większość tyle ma albo i setki ) chociaż jeśli chodzi już o poważny poziom jak przysięgły itd. to raczej nierealne jest to ogarnąć samemu ( ktoś musi poprawiać błędy żeby w krew nie weszły itd. ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm a czy w tym artykule podany jest faktyczny stan czy wpkowa papka?

 

http://praca.wp.pl/title,Czy-warto-sie-uczyc-egzotycznych-jezykow,wid,13292368,wiadomosc.html

Hmm w sumie to trochę mnie to nakręciło ( perspektywa tłumaczenia na policji czy przy zwłokach mi się nawet podoba - lubię ten dreszczyk dramaturgii no i mam lekką schizę, jak patrzę na zwłoki to aż mnie ciekawość zżera co się stało i to ze szczegółami ;o )i trzeba poszukać info. :D

 

A generalnie to muszę robić jakieś kursy, studia w tym zakresie cokolwiek czy tylko trzeba się na odpowiedni egzamin zapisać?

Bo ja to w sumie samouk jestem w tych kwestiach ( na angielski ledwo 50% obecności miałem a śmieszna próbna podstawa 98% chociaż to nic wielkiego bo pewnie większość tyle ma albo i setki ) chociaż jeśli chodzi już o poważny poziom jak przysięgły itd. to raczej nierealne jest to ogarnąć samemu ( ktoś musi poprawiać błędy żeby w krew nie weszły itd. ).

Za duzo w11

 

Tak płaca tłumacza azjatyckich języków się opłaca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na WP przedstawili to w b różowych kolorach.

 

Jeśli chcesz być tłumaczem to najlepiej idź na jakąś filologię, potem wybierz translatorykę. Ewentualnie koledż językowy. Nie zapominaj, że tłumacz musi mieć nie tylko język obcy świetnie opanowany, ale i polski.

 

Języki egzotycznie (czyli dziś praktycznie wszystko poza ang i niem, hehe) są fajne, ciekawe i w ogóle - ale ciężko z nich wyżyć. Najlepiej mieć jakieś kombo typu ang+niem do zarabiania, a w ramach hobby proszę bardzo urdyjski albo węgierski.

 

Zanim zacznie interesować się przysięgłym spróbuj swoich sił jako zwykły, niespecjalistyczny. Oczywiście przysięgły ma swoje zalety, ale też sporo wad.

 

Pogódź się z tym, że jako tłumacz będziesz musiał założyć działalność, wystawiać FV (najlepiej) lub bawić się w rachunki lub UoD. I na 99% nikt Cię nie zatrudni na stałe. Będziesz pracował (szczególnie na początku) w nieludzkich godzinach, w weekendy, będziesz czekał 1-2 miesiące na kasę, czasem tej kasy nie dostaniesz albo tylko część. Inwestycja w soft do tłumaczenia + słowniki to duuuuże kilka a nawet naście kloca.

 

Konkurencja ogólnie jest b wysoka, niestety wiele osób myśli sobie "byłem w UK 2 lata, mam kompa, słowniki se załatwię - mogę pracować jako tłumacz, hura". I wchodzi taki (owaki) na rynek, dumpinguje ceny, odwala popelinę, zraża do siebie i biura i zawodowych tłumaczy i klientów, sam dostaje po tyłku, i w sumie nikt nie jest zadowolony. Wejdź na Oferię i zobacz co ludzie potrafią wołać za stronę - z tego nie da się wyżyć. Albo na Globtra i zobacz co "biura" oferują - śmieszne stawki, olbrzymie ilości w krótkim terminie, do tego 2-miesięczny termin płatności. Oczywiście to nie cały obraz, bo normalne biura z prawdziwego zdarzenia dają zarobić, ale to trzeba się napracować.

 

Obczaj stronki / fora - tepis.org.pl, proz.com, translatorscafe.com, globtra.com

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pclabowe mądrości, skąd wy to wszystko wiecie? Macie doświadczenia jakieś w tym kierunku, czy ogólnie zebraliście mu info? Kater, a ty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krótko mówiąc kilkanaście (14?) lat praktyki, zacząłem na studiach, na początku trochę mieszałem uczenie i tłumaczenie, ale szybko stwierdziłem, że tłumaczenie ma więcej plusów. Zapraszam na www w moim profilu. A jak ktoś ma konkretne pytania to PW.

 

A, zapomniałem o b miłym plusie bycia tłumaczem - możesz w ramach pracy spamować różne fora :D 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm czyli ty się zajmujesz głównie niemieckim i angielskim i z tego żyjesz ( o ile dobrze wywnioskowałem z obu wypowiedzi )?

 

Do niemieckiego to bym się raczej nie nadawał - wrodzony wstręt do języka. :E

 

W sumie z tego co wiem to w Polsce jest ponad 100 japońskich firm, na rynek też mają wejść Chiny ( nawet jest już 1 duża chińska w moim mieście, jej właściciele sobie Ferrari jeżdżą po naszych dziurawych drogach xd ) więc wydaje mi się, że perspektywicznie to chyba nie jest tak źle nie jak się dobrze trafi?

W sumie zawsze można też jechać za granicę.

 

A jakąś dobrą filologię znasz głównie egzotyczne ( tzw. miasto? ) i jedyne wymagania to chyba płacenie hajsu tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety tylko ang osobiście robię. Uczyłem się kiedyś niem, nawet całkiem całkiem to szło. Żałuję, że obu nie pociągnąłem.

 

Azjaci nie robią biznesu po swojemu, ale po angielsku. Tzn. oni twierdzą, że to angielski, ale to bardziej Engrish. Japonia, Chiny, Indie - potężne możliwości, ale jako klienci to ciężka sprawa. Przede wszystkim językowo - przeczytasz kiedyś jakiś dokument pisany przez Azjatę po ang to się zdziwisz. Do tego Chinczycy i Hindusi płacą b słabo i są ogólnie niepewni - kasa z góry, albo nara. No i mają doskonale stawki obcykane, nie sądź że zapłacą więcej niż dolny pułap. Japończycy to co innego cenowo i płatnościowo, ale nawiązać z nimi kontakt bezpośredni to inna para kaloszy.

 

Nie tylko Azjaci robią interesy w ang - coraz więcej Europejczyków również.

 

Filologie egzotycznie - nie znam się, nic Ci nie powiem.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety tylko ang osobiście robię. Uczyłem się kiedyś niem, nawet całkiem całkiem to szło. Żałuję, że obu nie pociągnąłem.

 

Azjaci nie robią biznesu po swojemu, ale po angielsku. Tzn. oni twierdzą, że to angielski, ale to bardziej Engrish. Japonia, Chiny, Indie - potężne możliwości, ale jako klienci to ciężka sprawa. Przede wszystkim językowo - przeczytasz kiedyś jakiś dokument pisany przez Azjatę po ang to się zdziwisz. Do tego Chinczycy i Hindusi płacą b słabo i są ogólnie niepewni - kasa z góry, albo nara. No i mają doskonale stawki obcykane, nie sądź że zapłacą więcej niż dolny pułap. Japończycy to co innego cenowo i płatnościowo, ale nawiązać z nimi kontakt bezpośredni to inna para kaloszy.

 

Nie tylko Azjaci robią interesy w ang - coraz więcej Europejczyków również.

 

Filologie egzotycznie - nie znam się, nic Ci nie powiem.

 

Czyli mówisz, że angielska najpewniejsza?

Szczerze mówiąc dziwne wręcz abstrakcyjne mi się to wydaję - przecież tyle już ich jest po tej filologi, ponadto jest ten język przecież bity w szkołach ( także w Japonii ) i obecnie trudno mi spotkać osobę, które nie posługiwałaby się nim chociaż w najmniejszym stopniu ( a z reguły to posługują się biegle ).

 

Japończycy to co innego cenowo i płatnościowo, ale nawiązać z nimi kontakt bezpośredni to inna para kaloszy.

 

Ale teoretycznie jeśli uda ci się wkręcić to stawki masz najwyższe?

W sumie to czytałem kiedyś wywiad z Polakiem pracującym w Japonii jako tłumacz tzw. przekładał mangi dla polskiego wydawnictwa JPF i na kasę nie narzekał.

 

W sumie polski i angielski to żaden problem, z japońskiego też już całkiem przystępnie ogarniam po samodzielnej nauce ( sporo anime oglądam w języku oryginalnym, zdarzają się babole i konfrontuję z angielskim tłumaczeniem ale często sam nie wiem czy to wina błędu czy może innego tłumaczenia bo przecież jednolicie to nie musi być a sens często jest ten sam albo prawie ten sam ) i zastanawiam się czy po prostu zastosować słynne: postaw wszystko na jedną kartę - no cóż krótko mówiąc ciągnie mnie to jak magnez szczególnie perspektywa wyjazdu ( jakaś wymiana etc. albo samodzielny ) i w końcu wymarzona wycieczka po siedzibie mangowego wydawnictwa Shonen Jumpa ( o ile to jest możliwe :E ).

 

Hmm do filologi angielskiej to pewnie tylko maturę wymagają z angola i nie płatna tak?

W sumie personalne pytanie - nie głodujesz z tego tłumaczenia? :E

 

 

Hmm generalnie to teraz jestem już w totalnej rozsypce. xd

Ojciec przedsiębiorca / inwestor od dawna naciska mnie na prawo podatkowe czy jakie tam ( coś z finansami ) w sumie początkowo sam chciałem także ale teraz jakoś im częściej o tym pomyślę tym bardziej mi się nie chce. ;x

Medycyna na razie odpada ale nie wiem z resztą czy bym sobie poradził i czy chcę w ogóle się to babrać. xd

 

Najbardziej mnie ciągną te egzotyczne języki ale cholera zawód jak rzucić moneta albo gorzej z tego co mówisz...chociaż ojciec znajomości ma ale coś takiego na tym polu chyba nic nie daje ( chociaż nie wiem xd ) z resztą i tak będzie mnie tylko męczył, że nie zrobiłem po jego myśli.

 

Najgorsze jest to, że nie wiem jak maturę napisze - napiszę dobrze / średnio to na byle prawo można iść i pod to będę forsowany - napiszę źle to na żywioł języki z tym, że będę traktowany jako jednostka nieodpowiedzialna przez siłę wyższą. :E

 

Wiem, że was to uja interesuję ale gdzieś się wyżalić trzeba a na spory personalne z rodzicami czy zawracanie d**y znajomym, którzy raczej pojęcie o tym nie mają ma nikły sens.

 

 

No nic idę się na matury uczyć ale...cholera nic już nie wiem.

Pieprzone zawiłe życie - dlaczego nie może być tak, że ma się od początku swój własny 100% plan?

Masakra. :D

 

 

Dickman out.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopaku dla ciebie życie jeszcze się nie zaczęło, to tak na zachętę ;) a poza tym rób to co lubisz, nawet jak kasa będzie mniejsza to przynajmniej bez frustracji i wypalenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chłopaku dla ciebie życie jeszcze się nie zaczęło, to tak na zachętę ;) a poza tym rób to co lubisz, nawet jak kasa będzie mniejsza to przynajmniej bez frustracji i wypalenia

 

No perspektywa dobrze płatnej pracy ale takiej, do której musiałbym się zmuszać - wręcz katować wydaje się co najmniej beznadziejna no bo w sumie co...życie od urlopu do urlopu czy po tych 8 h+ roboty gdzie jeszcze muszę ogarniać materiał na jutro...ehhh.

 

Trzeba ogarnąć co tam na tą filologie chcą, bo perspektywa zdobycia stypendium - wyjazd za granicę do kultury, którą się fascynuję jest chyba warte nawet ceny zmarnowania 3 lat życia na studiach ( jeśli okażą się nieproduktywne ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wie ktoś jak odbywa się rekrutacja na UW?

Coś nie mogę znaleźć.

 

 

Ewentualnie jakieś dalsze info odnośnie tematu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wie ktoś jak odbywa się rekrutacja na UW?

Coś nie mogę znaleźć.

 

Ewentualnie jakieś dalsze info odnośnie tematu?

http://rekrutacja.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119:zasady-rekrutacji&catid=61:rekrutacja-20122013&Itemid=98

 

Ej jak to jest że jakoś zawsze znajde w max 2 minuty takie coś na stronie . :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Z tym, że poszperałem i sama Japonistyka widzę jest a gdzieś indziej widziałem filologię...chociaż czytałem też, że to niby to samo jest ale oficjalna nazwa filologia to tylko w Poznaniu.

 

Poza tym kompletnie nie kumam tych kryteriów:

 

https://irk.uw.edu.pl/katalog.php?op=info&id=DZ-OR-JA&kategoria=

 

^^ x2 liczony polski i angielski gdzie przy pierwszych rubrykach jest przelicznik ( x0.8 i x1) - da fak? :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym, że poszperałem i sama Japonistyka widzę jest a gdzieś indziej widziałem filologię...chociaż czytałem też, że to niby to samo jest ale oficjalna nazwa filologia to tylko w Poznaniu.

 

Poza tym kompletnie nie kumam tych kryteriów:

 

https://irk.uw.edu.pl/katalog.php?op=info&id=DZ-OR-JA&kategoria=

 

^^ x2 liczony polski i angielski gdzie przy pierwszych rubrykach jest przelicznik ( x0.8 i x1) - da fak? :hmm:

licza 2x przedmiot po prostu. na niektorych uczelniach tak maja, ze jak zdajesz podstawe i rozszerzenie to nie biora pod uwage albo podst albo rozsz tylko sumuja. 0,8 to waga podstawy a 1 to waga rozszerzenia. tak to przynajmniej wyglada, ale malo jasno to napisali.

Sposób przeliczenia punktów:

 

W = a * P + b * M + c * J + d * X + e * Y

 

gdzie:

 

W – wynik końcowy kandydata;

P – wynik z języka polskiego na poziomie podstawowym lub rozszerzonym;

M – wynik z matematyki na poziomie podstawowym lub rozszerzonym;

J – wynik z języka obcego na poziomie podstawowym lub rozszerzonym;

X, Y – wyniki z dodatkowych przedmiotów maturalnych zdawanych na poziomie rozszerzonym;

a, b, c, d, e – wagi (wielokrotności 5%).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

licza 2x przedmiot po prostu. na niektorych uczelniach tak maja, ze jak zdajesz podstawe i rozszerzenie to nie biora pod uwage albo podst albo rozsz tylko sumuja. 0,8 to waga podstawy a 1 to waga rozszerzenia. tak to przynajmniej wyglada, ale malo jasno to napisali.

Sposób przeliczenia punktów:

 

W = a * P + b * M + c * J + d * X + e * Y

 

gdzie:

 

W – wynik końcowy kandydata;

P – wynik z języka polskiego na poziomie podstawowym lub rozszerzonym;

M – wynik z matematyki na poziomie podstawowym lub rozszerzonym;

J – wynik z języka obcego na poziomie podstawowym lub rozszerzonym;

X, Y – wyniki z dodatkowych przedmiotów maturalnych zdawanych na poziomie rozszerzonym;

a, b, c, d, e – wagi (wielokrotności 5%).

 

No to bardzo kijowo bo nie piszę rozszerzenia z pl a raczej podstawę napisze miernie na ~50%, chociaż angielski na podstawie i na roz. to na prawdę bym się zdziwił jak będzie poniżej 90% w obu przypadkach ( chociaż mam nadzieje, że nie jestem zbyt pewny siebie :E ) i nie wiem jakby tu było z przyjęciem...niby tam mało osób idzie ale ile miejsc ~15-20 jakoś hmm...chociaż można zrobić tak, że 3 lata licencjata prywatnie np. w Poznaniu ( ponoć najlepszy wybór ) a magistra 2-letniego sobie dorobić na UW ( jest egzamin wstępny )?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie Kater napisal juz wszystko w tym temacie.

Od siebie moge dodac, ze tlumaczenie to bardzo trudny kawalek chleba. Poszedlem na anglistyke bardziej z przypadku niz z powolania, ale szybko okazalo sie, ze tlumaczenia bardzo mi odpowiadaja. Bylem w tym dobry, jeden z najlepszych na roku, pupilek wykladowcow od translatoryki. Zachecali mnie zeby rozwijac sie w tym kierunku. Wszystko ladnie i pieknie, ale studia sie szybko skonczyly i przyszlo nie lada rozczarowanie. Nie mialem praktycznie zadnego doswiadczenia zawodowego, na praktyki chcialo mnie jedno biuro, ale okazalo sie, ze tylko do papierkowej roboty, wiec im podziekowalem. Wyslalem zgloszenia do ok 200 (dwustu) biur tlumaczen w calej Polsce. Praktycznie zero odzewu. W koncu odpowiedzialo jedno biuro, ktorego wlasciciel mial w Internecie renome oszusta. Z braku laku postanowilem zaryzykowac. Zrobilem kilka tlumaczen, kontakt sie urwal. Po wielu telefonach i mailach z mojej strony gosc w koncu wyplacil zalegle pieniadze, ale niesmak pozostal. Potem robilem jeszcze jakies drobne tlumaczenia dla kilku innych biur, ale nigdy nie bylo tego tyle zeby moc sie utrzymac. Poniewaz moja narzeczona jest z innego miasta musialem znalezc normalna etatowa prace zeby bylo nas stac na wynajecie mieszkania w Warszawie. Praca oczywiscie zupelnie nie zwiazana z wyksztalceniem. Zycie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie Kater napisal juz wszystko w tym temacie.

Od siebie moge dodac, ze tlumaczenie to bardzo trudny kawalek chleba. Poszedlem na anglistyke bardziej z przypadku niz z powolania, ale szybko okazalo sie, ze tlumaczenia bardzo mi odpowiadaja. Bylem w tym dobry, jeden z najlepszych na roku, pupilek wykladowcow od translatoryki. Zachecali mnie zeby rozwijac sie w tym kierunku. Wszystko ladnie i pieknie, ale studia sie szybko skonczyly i przyszlo nie lada rozczarowanie. Nie mialem praktycznie zadnego doswiadczenia zawodowego, na praktyki chcialo mnie jedno biuro, ale okazalo sie, ze tylko do papierkowej roboty, wiec im podziekowalem. Wyslalem zgloszenia do ok 200 (dwustu) biur tlumaczen w calej Polsce. Praktycznie zero odzewu. W koncu odpowiedzialo jedno biuro, ktorego wlasciciel mial w Internecie renome oszusta. Z braku laku postanowilem zaryzykowac. Zrobilem kilka tlumaczen, kontakt sie urwal. Po wielu telefonach i mailach z mojej strony gosc w koncu wyplacil zalegle pieniadze, ale niesmak pozostal. Potem robilem jeszcze jakies drobne tlumaczenia dla kilku innych biur, ale nigdy nie bylo tego tyle zeby moc sie utrzymac. Poniewaz moja narzeczona jest z innego miasta musialem znalezc normalna etatowa prace zeby bylo nas stac na wynajecie mieszkania w Warszawie. Praca oczywiscie zupelnie nie zwiazana z wyksztalceniem. Zycie :)

 

Hmm no tak ale w sumie przy angielskim to konkurencja jest ogromna jakby nie patrzeć a egzotyczne chyba aż tyle osób nie zna?

Z resztą patrząc na postępującą globalizację to może w momencie skończenia studiów coś się ruszy w zawodzie.

 

Z drugiej strony zawsze mam koło ratunkowe - jakieś tam stanowisko wyższe w ojca firmie ale to nie jest satysfakcjonujące...do końca życia musiałbym słuchać żalów dlaczego nie prawo czy medycyna albo chociaż ekonomia czy finanse i bankowość ( czyli to na co mnie naciska całe życie <> ).

 

No i perspektywa bycia nieudacznikiem jest strasznie przygnębiająca chociaż...zasiliłbym rzeszę ogromnej ilości osób niepracujących w zawodzie ewentualnie robiąc jakieś hobbistyczne tłumaczenia.

 

 

Nie no wyżalanie na forum part 2 - a najśmieszniejsze jest to, że jeszcze miesiąc temu byłem pewien gdzie mam iść i co robić ( chociaż gdzieś tam podświadomie wiedziałem, że to nie jest to co chcę albo się do tego słabo nadaję albo wcale :E ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z egzotycznymi jezykami, jak je nazywasz, tez moze byc problem. Co prawda podaz znacznie mniejsza, ale popyt tez. Poczatek bedzie tak samo trudny, jak nie trudniejszy niz w przypadku angielskiego czy niemieckiego. Prawda jest taka, ze konkretny klient, ktory moze dobrze zaplacic nie powierzy tlumaczenia komus bez doswiadczenia. Zeby zdobyc klienta musisz walczyc cena, co w praktyce oznacza, ze przez pierwszych kilka lat dzialanosci nie bedziesz w stanie na siebie zarobic. Jezeli jestes zabezpieczony finansowo, co wynikaloby z Twojego postu, to mozesz zaryzykowac i w przyszlosci liczyc na wymierne zarobki (stawki za egzotycznie jezyki sa znacznie wyzsze niz za np. agielski). Tylko nie wiem czy w rzeczywistosci nie bedzie po prostu latwiej wkuwac podreczniki od medycyny niz uczyc sie japonskiego. Jezeli przetrwasz to po medycynie prace masz zapewniona, w przypadku zawodu tlumacza juz nie koniecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z egzotycznymi jezykami, jak je nazywasz, tez moze byc problem. Co prawda podaz znacznie mniejsza, ale popyt tez. Poczatek bedzie tak samo trudny, jak nie trudniejszy niz w przypadku angielskiego czy niemieckiego. Prawda jest taka, ze konkretny klient, ktory moze dobrze zaplacic nie powierzy tlumaczenia komus bez doswiadczenia. Zeby zdobyc klienta musisz walczyc cena, co w praktyce oznacza, ze przez pierwszych kilka lat dzialanosci nie bedziesz w stanie na siebie zarobic. Jezeli jestes zabezpieczony finansowo, co wynikaloby z Twojego postu, to mozesz zaryzykowac i w przyszlosci liczyc na wymierne zarobki (stawki za egzotycznie jezyki sa znacznie wyzsze niz za np. agielski). Tylko nie wiem czy w rzeczywistosci nie bedzie po prostu latwiej wkuwac podreczniki od medycyny niz uczyc sie japonskiego. Jezeli przetrwasz to po medycynie prace masz zapewniona, w przypadku zawodu tlumacza juz nie koniecznie.

 

I w tym widzisz cały problem jest pogrzebany.

Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż może to tak wyglądać ale mimo wszystko zmuszanie się do czegoś czego nie chcę ale idę bo praca zapewniona no jakby nie patrzeć jest...frustrujące.

Myślę, że z moją pamięcią utrzymałbym się na medycynie lub prawie ale ciężko mi się zmusić do nauki jak coś mnie nuży, nawet na maturę odkładam all na koniec no ale jest to spowodowane tym, że mnie to w ogóle nie pociąga. <>

Przedsiębiorczości uczyłem się w sumie tak regularnie chyba jako jedynego przedmiotu ale nawet nie musiałem w sumie to raz przeczytałem i już doskonale wiedziałem co napisać, w sumie podobało mi się nawet ale jakoś na dłuższą metę sobie nie wyobrażam tego ( płynie we mnie krew rodziny przedsiębiorczej :E ).

 

Natomiast japońskiego uczyłem/uczę się nadal ( samodzielnie ) z przyjemnością no i fascynuje mnie kultura japońska ( nie tylko manga i anime ale nie da się zaprzeczyć, że głównie to ).

Praca tłumacza też wygląda ciekawie.

 

 

Jednak wasze posty dotyczące realiów to mnie po prostu przeraziły.

A już miałem ten swój niecny plan ułożony a teraz pytań i wątpliwości więcej niż odpowiedzi - jak ze wszystkim. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak trochę odkopię...

 

Fajnie że japoński Cię kręci, fajnie że sam się uczysz, że chcesz w przyszłości pracować z przyjemnością. Jednak poważną głupotę jest ładowanie się w trudne, egzotyczne i praktycznie mało przydatne studia dla hobby. Może lepiej zacisnąć zęby, przełamać się i zdobyć fach, a japoński nadal oczywiście traktować jako hobby? Zobacza, sam mówisz, że łociec Ci zginąć nie da, że na pewno da Ci dobre wykształcenie a potem z robotą pomoże. To cholernie dużo. Głupio to zaprzepaścić. A japoński? Zarabiaj dobrze, oszczędź sobie na bilet do Tokio i łaź sobie po Akihabarze czy gdzie tam chcesz w ramach urlopu choćby 3-4 x do roku.

 

Odradzałbym, patrząc z perspektywy czasu, studiowanie hobby. Tak robią dzieciaki, a nie odpowiedzialni ludzie.

 

Znając dobrze japoński z własnej nauki i z podróży itd. zawsze możesz "dorabiać" sobie tłumaczeniami, o ile oczywiście będziesz na tyle dobry. No i oczywiście możesz nawiązywac kontakty biznesowe koonkretnie z japońskimi firmami. Nie w ramach tłumaczeń, ale normalnie, biznesowo. A trochę ich w Polsce jednak jest.

 

Trochę podobnie jak Dramaggar poszedłem na anglistykę bo nie bardzo widziałem dla siebie inne studia - cyferek nie cierpię (odpada ekonomia i polibuda), pamięć mam ot taką sobie (odpada medycyna i prawo), nie mam zdolności artystycznych itd. - za to zawsze mi angielski leżał. Też to było trochę naiwne no ale "udało" mi się i jakoś daję radę, choć wiem, że inne drogi mam już dawno zamknięte. To nie był błąd i nigdy tego nie żałowałem, ale to nie robota dla każdego i często nie na całe życie.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm masz na myśli usługi prawnicze dla firm japońskich?

W sumie to brzmi dość...pewnie.

Nie sądzę aby w Polsce było dużo prawników posługujących się językiem egzotycznym więc miałbym pewną perspektywę na specyficzną grupę odbiorców i hmm...prawnik z opanowanym językiem o wiele trudniejszym i rzadszym od angielskiego chyba robi wrażenie nie?

W sumie to w takim wypadku nawet aplikacji nie trzeba robić bo Japońce aż tak skąpi jak Polacy nie są a nawet w polskich firmach na takim czymś się ładnie kosi ale najpierw trzeba się dostać...pytanie też czy oni raczej mają deficyt czy nadwyżkę taki osób. <>

 

Tyle, że hmm...dla zwykłego tłumacza nie trzeba jakiś egzaminów przechodzić czy coś?

 

 

Chociaż szczerze mówiąc to wolałbym się czymś innym zajmować ale prawdopodobieństwo powodzenia w tym wypadku wynosi jakoś 1:99999999. :lol2:

Z resztą nawet nie wiem czy Polakom się pozwala na takie rzeczy. :)

Ale nic będę o tym mówił bo powiecie, że mam marzenia jak 10 letnie dziecko. :lol2:

 

 

Dzięki za odpowiedzi.

Chociaż...tak z ciekawości jeszcze 1 pytanko, trochę stare ogłoszenie ( bodaj maj 2009 ):

 

http://www.forum.konnichiwa.pl/viewtopic.php?f=17&t=1539

 

^^ ile za takie coś prawdopodobnie płacą, mimo wszystko ta oferta "socjalna" dość ciekawie wygląda. xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie masz jedno - po co je sobie marnować, tym bardziej że mimo wszystko masz dość konkretny pomysł i cel. Szukaj jakieś japonistyki/filologii japońskiej + obowiązkowo odpowiednie fora/publikacje, żebyś wiedzy o ich kulturze i mentalności nie czerpał wyłącznie z mangi, anime czy "Jump'a", bo tam wielu ważnych rzeczy się nie dowiesz.

 

Np. ta powszechna znajomość angielskiego w Kraju Kwitnącej Wiśni to trochę mit (w większych miastach powinno być lepiej, ale bardziej na prowincji...).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz to już mi całkiem zrobiliście wodę z mózgu. :lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...