Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Gość hazhell

A za 10 lat chmurki i słoneczka na uniwersytety.

Chyba dążymy do modelu "amerykańskiego", gdzie poziom nauczania w szkołach podstawowych i średnich jest tak tragiczny, że w każdym filmie paradokumentalnym jest to podkreślone. Uniwersytety przecież już od dawna stosują chmurki i słoneczka, a jak nazwać inaczej kierunki typu turystyka, hotelarstwo, biznes, gdzie ten mgr to tylko jest na papierze, co gorsza takie kierunki pojawiają się już na państwowych uczelniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Chyba dążymy do modelu "amerykańskiego", gdzie poziom nauczania w szkołach podstawowych i średnich jest tak tragiczny, że w każdym filmie paradokumentalnym jest to podkreślone. Uniwersytety przecież już od dawna stosują chmurki i słoneczka, a jak nazwać inaczej kierunki typu turystyka, hotelarstwo, biznes, gdzie ten mgr to tylko jest na papierze, co gorsza takie kierunki pojawiają się już na państwowych uczelniach.

Tyle, że Amerykanie dalej wybijają się na uczelniach wyższych. Tam nie każdy je kończy, bo to jest mnóstwo wkuwania. W przypadku prawa to w zasadzie tylko i wyłącznie wkuwanie na pamięć i jest tego mnóstwo. A u nas obniżył się poziom nauczania zarówno na poziomie podstawowym, średnim jak i wyższym :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega zwala na szkołę i nauczycieli. Z tym się nie zgadzam.

A ja się zgadzam. Wolnorynkowe szkolnictwo bardziej odpowiadałoby potrzebom społeczeństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

Tyle, że Amerykanie dalej wybijają się na uczelniach wyższych.

Tyle, że w stanach nikt nie płacze jak synek nie pójdzie na studia, a nawet "zdolni" muszą starać się o stypendium albo rodzice zaciągają kredyt, trochę inna ranga tego studiowania niż u nas, gdzie to każdemu się NALEŻY.

A u nas obniżył się poziom nauczania zarówno na poziomie podstawowym, średnim jak i wyższym :(

Podstawowy i średni to już wynik reformatorów, bo jakoś parę lat temu materiału było więcej, chociażby logarytmy, całki itp, a nikt nie stękał. Szkoły wyższe niestety musiały obniżyć loty, wręcz zostały zmuszone, bo inaczej jak by się mogli utrzymać, pieniądze przynoszą studenci, więc im więcej tym lepiej. Teraz widzę, że normalne na 1 roku są przedmioty powtarzające liceum, aby wyrównać szanse. Tyczy się to także politechnik niestety, na których to pojawia się od groma różnych egzotycznych quasi-inżynierskich kierunków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

A ja się zgadzam. Wolnorynkowe szkolnictwo bardziej odpowiadałoby potrzebom społeczeństwa.

Gdzie to zadziałało i bardziej odpowiadało potrzebom społeczeństwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

Wolnorynkowe szkolnictwo bardziej odpowiadałoby potrzebom społeczeństwa.

Ciężko to sobie wyobrazić, żeby od podstawówki jakaś firma zamawiała sobie pracowników i potem czekała 10-15 lat, aż dany "specjalista" skończy edukacje.

Edytowane przez hazhell

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Tyle, że w stanach nikt nie płacze jak synek nie pójdzie na studia, a nawet "zdolni" muszą starać się o stypendium albo rodzice zaciągają kredyt, trochę inna ranga tego studiowania niż u nas, gdzie to każdemu się NALEŻY.

To fakt. Chciałem to napisać na końcu i mi umknęło.

 

Podstawowy i średni to już wynik reformatorów, bo jakoś parę lat temu materiału było więcej, chociażby logarytmy, całki itp, a nikt nie stękał. Szkoły wyższe niestety musiały obniżyć loty, wręcz zostały zmuszone, bo inaczej jak by się mogli utrzymać, pieniądze przynoszą studenci, więc im więcej tym lepiej. Teraz widzę, że normalne na 1 roku są przedmioty powtarzające liceum, aby wyrównać szanse. Tyczy się to także politechnik niestety, na których to pojawia się od groma różnych egzotycznych quasi-inżynierskich kierunków.

Z tym także się zgadzam.

 

Ale wciąż - brak zainteresowań i sensownych planów to nie wina szkoły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To fakt. Chciałem to napisać na końcu i mi umknęło.

 

 

Z tym także się zgadzam.

 

Ale wciąż - brak zainteresowań i sensownych planów to nie wina szkoły.

Żydzi, którzy zginęli w II wojnie to też na własne życzenie. Popatrz na innych - jakoś potrafili uciec i nie dać się zagazować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Żydzi, którzy zginęli w II wojnie to też na własne życzenie. Popatrz na innych - jakoś potrafili uciec i nie dać się zagazować.

Argumentum ad hitlerum?

 

 

Zauważam różnice, może drobną pomiędzy wojną a edukacją. Ty nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

brak zainteresowań i sensownych planów to nie wina szkoły.

To jest wina tej postawy roszczeniowej, którą lansuje się od lat. Wszystko winne tylko nie rodzice, którzy to sami powinni zainteresować się losem własnego dziecka oraz samo dziecko też powinno być uczone, że nikt za niego niczego nie zrobi, no ale trudno wymagać jak już rodzice tylko mówią, że nam się coś należy. Zamiast dziecku pomóc czy zmusić do nauki, to lepiej wysłać na korki, gdzie studentka odrobi zadania domowe i narzekać na szkołę jaka to zła.

 

Potem pojawiają się takie kwiatki, że szkoła ma uczyć moralności, etyki, religii(niby jest, ale... każdy wie o co chodzi), a potem są pretensje jak nagle z dzieckiem jest coś nie tak. Szkoła nie zastępuje rodziców, bo szkoła to też nie jest sztywny twór, tam są i nauczyciele z pasją, dzięki którym chcę się uczyć i tacy co nic nie robią i można takiemu nawet śmietnik na głowę założyć i nic go nie ruszy, żadna ustawa i reforma tego nie zmieni. Poza tym nawet system płacenia nie motywuje nauczycieli do bardziej ambitnej pracy, tam cały czas czy się stoi czy się leży, a często premie czy nagrody to widzi misie dyrektora. Poleganie tylko na szkole w edukacji i wychowaniu dziecka to po prostu lenistwo.

 

Żydzi, którzy zginęli w II wojnie to też na własne życzenie.

Dobra ale co to ma wspólnego z tematem, Ci co zgineli mieli mgr, a ci co uciekli technikum :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Dobra ale co to ma wspólnego z tematem, Ci co zgineli mieli mgr, a ci co uciekli technikum :hmm:

Ci co zginęli to byli wykształceni na rynku regulowanym, a ci co przeżyli na wolnym :cold:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale wciąż - brak zainteresowań i sensownych planów to nie wina szkoły.

A to, że szkoła nie uczy kreatywności i nie rozwija wyobraźni tylko wbija do głowy ciągle te same formułki to uważasz, że nie ma wpływu? Bo ja uważam, że ma ponieważ człowiek nie uczony myśleć tylko zakuwać na pamięć nie będzie również na tyle kreatywny aby znaleźć sobie Hobby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

A to, że szkoła nie uczy kreatywności i nie rozwija wyobraźni tylko wbija do głowy ciągle te same formułki to uważasz, że nie ma wpływu?

Nie. To nie szkoła podstawowa ma rozwijać wyobraźnie. Szkoła nie ma uczyć kreatywnego podejścia do matematyki czy historii... Co to w ogóle za trend, że szkoła ma uczyć kreatywności? To raczej na przedszkole się nadaje!

 

 

Poza tym to nie jest prawda, że uczysz się tylko formułek, to taki głupawy slogan.

 

 

Bo ja uważam, że ma ponieważ człowiek nie uczony myśleć tylko zakuwać na pamięć nie będzie również na tyle kreatywny aby znaleźć sobie Hobby

Ja uważam, że człowiek zaniedbany przez rodziców nie znajdzie sobie hobby.

 

Nawiasem mówiąc, ja w szkole nauczyłem się kreatywności - wagary, kombinowanie z pracą domową, podrabianie podpisu, kłamstwa. Wszystkiego się tam nauczyłem. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to, że szkoła nie uczy kreatywności i nie rozwija wyobraźni tylko wbija do głowy ciągle te same formułki to uważasz, że nie ma wpływu? Bo ja uważam, że ma ponieważ człowiek nie uczony myśleć tylko zakuwać na pamięć nie będzie również na tyle kreatywny aby znaleźć sobie Hobby

 

Poza tym w szkole uczy się do egzaminów, klasówek, a nie tego co będzie potrzebne w życiu. Ile to rzeczy trzeba było się nauczyć tylko po to aby zdać jakąś klasówkę, po tygodniu się zapominało i do tej pory się do tego nie wracam. Ja wciąż czekam, aż wykorzystam w żyiu wszystkie pierdoły które wbijałem do głowy zamiast zgłębiać to co jest potrzebne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzie to zadziałało i bardziej odpowiadało potrzebom społeczeństwa?

W USA.

 

A nawet pseudo-uwolnienie rynku edukacji w Szwecji (bon edukacyjny) pozytywnie wpłynęło na ten rynek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

A to, że szkoła nie uczy kreatywności i nie rozwija wyobraźni tylko wbija do głowy ciągle te same formułki to uważasz, że nie ma wpływu?

Gdyby w szkole zaczęto wprowadzać na silę hobby, to by nikt nie miał hobby. Takie zainteresowania trzeba rozwijać samemu inaczej nie daje frajdy. Poza tym uczeń danej klasy, aby ją zdać musi coś umieć, jeżeli jest to tabliczka mnożenia to matematyk nie będzie z tobą czytał Harrego Pottera, tylko uczył Ciebie matematyki. To są sztywne zasady, tutaj ważne jest, żeby dziecko coś nauczyć, bo jak tutaj pojawią się braki, to później coraz ciężej uczyć. Wyobrażasz sobie liceum, gdzie facet umie robić na drutach, nakręca zegarek stopą, a nie umie czytać, ale za to jaki kreatywny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@up

Nie o tym mówię, bardziej mam na myśli to, że zamiast uczyć na lekcji myśleć to się uczy co zapamiętać. Nie miałem na myśli takich skrajnych przypadków o jakich wspomniałeś lecz o takich, że po prostu nie ma zadań w których musisz próbować sam nad czymś się zastanowić, tylko zadania polegają na tym "znajdź w książce i przepisz do zeszytu".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

Ja wciąż czekam, aż wykorzystam w żyiu wszystkie pierdoły które wbijałem do głowy zamiast zgłębiać to co jest potrzebne.

Jak pracodawca powie Ci, że przez 8 godzin pracy zarobisz 100 zł albo dostaniesz za pierwszą godzinę 2 zł za następna 4 zł itd do 8 godzin to która opcje wybierzesz, bez prostej formułki której się w szkole nauczyłeś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W przypadku edukacji i całego podejścia do życia Gordon od samego początku miał racje pisząc że każdy jest kowalem swojego losu, a to że szkoły uczą rzeczy nie potrzebnych to każdy wie, ale nie zwalnia to ludzi z uczenia się tego co im potrzebne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdybacie.

Polskie uczelnie nie należą ani do najlepszych ani do najgorszych. Nie są one honorowane za żadnym Oceanem ani nawet w Państwie Środka.

Problem braku pracy dla inżynierów na dobrych stanowiskach polega na tym iż w PL technologii się nie rozwija. Ja się produkuje, ale nie rozwija. Nasi rodzimi miliarderzy wolą produkować kible, podłogi, szukać ropy, budować osiedla... A nawet jeżeliby takowe były to za jakieś grosze typu 6000zł/mies :E W porównaniu z honorariami na Zachodzie to i owszem, gorsze.

Zwykły klepacz kodu nie zarobi 3kafli. W UK 15 - 20gb/h...

 

Gdyby przyszło mi studiować coś typu pedagogika, filozja itd... To po prostu nie odżałowałbym tych kilku lat. I został o średnim.

Za ten okres mógłbym mieć własną firmę i wyjść na prostą a jeszcze zatrudnić kilka osób (nie w kraju biurokracji i państwa w państwie).

 

Sardoniczny śmiech mnie zbiera jak widzę panią doktor pololitologii czy innego popierdółkowego kierunku w wieku lat 25. Podczas gdy taki świeżo upieczony fizyk musi pracować na magistra dłużej i ciężej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Nawiasem mówiąc, ja w szkole nauczyłem się kreatywności - wagary, kombinowanie z pracą domową, podrabianie podpisu, kłamstwa. Wszystkiego się tam nauczyłem. ;)

 

Tak, właśnie takiej kreatywności również się uczyłem i w tym nie tylko ja będę bardzo dobry, większość Polaków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

Poza tym w szkole uczy się do egzaminów, klasówek, a nie tego co będzie potrzebne w życiu. Ile to rzeczy trzeba było się nauczyć tylko po to aby zdać jakąś klasówkę, po tygodniu się zapominało i do tej pory się do tego nie wracam. Ja wciąż czekam, aż wykorzystam w żyiu wszystkie pierdoły które wbijałem do głowy zamiast zgłębiać to co jest potrzebne.

Bo szkoła kształci ogólnie. Nie da się określić co jest w życiu potrzebne, a edukacja w Polsce ma na celu zapoznać Cię z pewną wiedzą, a nie uczyć wbijać gwoździa - tego powinieneś nauczyć się w domu.

 

W USA.

 

A nawet pseudo-uwolnienie rynku edukacji w Szwecji (bon edukacyjny) pozytywnie wpłynęło na ten rynek.

I to wszystko ma rację bytu pod warunkiem, że rodzice (bo to oni decydują) są w stanie podjąć odpowiednie decyzje. U nas jak widać rodzice zawiedli, bo to oni przekonywali do studiowania każdego młodego.

 

Gdyby w szkole zaczęto wprowadzać na silę hobby, to by nikt nie miał hobby. Takie zainteresowania trzeba rozwijać samemu inaczej nie daje frajdy. Poza tym uczeń danej klasy, aby ją zdać musi coś umieć, jeżeli jest to tabliczka mnożenia to matematyk nie będzie z tobą czytał Harrego Pottera, tylko uczył Ciebie matematyki. To są sztywne zasady, tutaj ważne jest, żeby dziecko coś nauczyć, bo jak tutaj pojawią się braki, to później coraz ciężej uczyć. Wyobrażasz sobie liceum, gdzie facet umie robić na drutach, nakręca zegarek stopą, a nie umie czytać, ale za to jaki kreatywny.

:thumbup:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

po prostu nie ma zadań w których musisz próbować sam nad czymś się zastanowić

Idź do szkoły i zobacz co dzieci Ci wymyślą jak dasz im temat wymyśl to sam, większość nic nie wymyśli, to jeszcze nie ten etap.

"znajdź w książce i przepisz do zeszytu".

Takie zadania wydają Ci się banalne, ale właśnie przy takich najłatwiej zobaczyć różnice między uczniami, bo jak dasz coś bardzo skomplikowanego to 1 w klasie rozwiąże i co reszta bije brawo? Zadania mają być zrozumiałe dla wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

@up

Nie o tym mówię, bardziej mam na myśli to, że zamiast uczyć na lekcji myśleć to się uczy co zapamiętać. Nie miałem na myśli takich skrajnych przypadków o jakich wspomniałeś lecz o takich, że po prostu nie ma zadań w których musisz próbować sam nad czymś się zastanowić, tylko zadania polegają na tym "znajdź w książce i przepisz do zeszytu".

Mam inne odczucia. Moje zadania z historii były nieco inne i wymagały kreatywności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo szkoła kształci ogólnie. Nie da się określić co jest w życiu potrzebne, a edukacja w Polsce ma na celu zapoznać Cię z pewną wiedzą, a nie uczyć wbijać gwoździa - tego powinieneś nauczyć się w domu.

 

I to jest błąd. Ogólnie nie znaczy wdawać się w zbędne szczegóły ze wszystkiego. Co jest do wszystkeigo jest do niczego, a przynajmniej jeśli chodzi o LO. I nie chodzi tu o wbijanie gwoździa tylko pewną specjalizację. Jak ktoś w LO jest nastawiony np. na matmę to szczegółowa historia czy chemia nie jest mu potrzebna, wystarczą podstawy, a za zaoszczędzony czas niech zgłębia matmę. O to chodzi, a nie musi ryć z chemii jakieś szczegóły po to aby po tygodniu zapomnieć i nie wracać do tego do końca życia. To jest strata czasu i potencjału. W USA jakoś się specjalizują i na dobre im to wychodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Tematy

  • Odpowiedzi

    • odpada, musi być tutaj faktura itd   dzięki, pokażę mu to, on się uparł na ryzena, jak nie ustąpi to najwyżej będę mu polecał 5800 pamięci musi mieć 32GB... to samo co poleciliście, tylko kości 2x16 ?  
    • Z konkurencyjnego portalu, komentarz jednego z redaktorów: W ramach uściślenia jeszcze: W ostatnim slajdzie (pojawił się tylko na moment), już po zakończeniu konferencji było podanych kilka adnotacji, które potwierdzają, że zarówno wydajność jednowątkowa (CB R23), jak również pokaz w Ghostwire: Tokyo były przedstawiane na 16-rdzeniowej próbce inżynieryjnej Ryzen 7000. Ponadto wykorzystano pamięć DDR5 6000 MHz CL30, referencyjną płytę główną X670E, kartę Radeon RX 6950 XT oraz przedprodukcyjny SSD PCIe 5.0. Skreślam ją na obecną chwilę, a nie każdy przecież chce czekać 1,5-2 lat aż wreszcie coś na danej platformie zacznie się dziać względem konkurencji. A co do długowieczności AM5 to może tak, a może nie. Nie sądzę, żeby powtórzyła się historia z AM4 i podejrzewam, że AM5 nie pożyje nawet połowy tego czasu co stara platforma.  Ogólnie oczywiście to są moje dywagacje i moje subiektywne opinie, nie przesądzam wcale, że mam rację, bo wszystko i tak wyjdzie w praniu. Pożyjemy, zobaczymy. 
    • Dell 16" plus ma nowszy ekran od popularnych 15,6" o wyższej rozdzielczości, dlatego będzie lepszy podczas użytkowania zachowując praktycznie te same co 15,6" gabaryty. Z klasycznych 15,6"fhd możesz też obejrzeć laptop; Dell Inspiron 5510 i7-11390H/16GB/1TB/Win11P 5199 zł - Laptop jest lekki i od Vostro różni się trochę wykonaniem. Ma też krótszą o rok 24-mcy gwarancję. Podsumowując Vostro dla jest bardziej sprzętem dla firm, posiadającym dłuższą gwarancję a Inspiron to idealny sprzęt do użytkowania w domu.    
    • Sorry ze sie tak wkleje pod czyis wątek, ale chyba nie ma sensu zakladac osobnego Jestem w podobnej sytuacji co kolega, sprzęt 7-8 lat, budzet podobny, wszystko dziala, ale by sie chciało czegoś nowego, tylko sie zastanawiam czy jest sens teraz wymieniać bebechy "w przeddzień" premiery Zen4/13-gen intela/RTX4xxx skoro wszystko dziala? 
    • Na przyzwoitej sztuce 5800X po ręcznym OC można spokojnie podnieść wydajność i wyraźnie obniżyć pobór prądu Przykład: stock: 6037 pkt, 213 W (wynik Cinebench R20 MT, pobór prądu platformy) OC @ 4,7 GHz: 6265 pkt, 186 W Temperatura 80 C vs 68 C.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...