Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem po co ten sarkazm, szczególnie ten w ostatnim zdaniu.

Proponowałby na serio tam wyjechać i sprawdzić ile dni jesteś w stanie wytrzymać w takich warunkach atmosferycznych.

W miastach ( większych ) to może i ujdzie ale na wsi...zimno i domy co kilometr - warunki "nie do życia".

 

Luksus?

A w sumie to może i jest, przecież to bogaty kraj...z tym, że ty źle na to patrzysz.

Japonia np. jest chyba teoretycznie bogatsza niż Norwegia a mimo to - Tokio jest jednym z najdroższych miast świata.

Wiesz w jakich małych pokoikach Japończycy się tam gnieżdżą?

Nawet dla Polaka to by "do pomyślenia" nie było. :lol2:

 

 

Zastanów się zanim coś napiszesz.

 

W sumie nic nie trzeba robić, nic umieć, to jest sztuką żadną dostać tam pracę nic dziwnego, że to raj na Ziemi.

 

A w sumie to fakt, język trzeba ogarniać ale to nie jest chyba wygórowane kryterium jak na "raj" ( szczególnie, że język jest podobny do niemieckiego o ile mi wiadomo ).

No i kategoria "C" pewnie też nie zaszkodzi.

Edytowane przez Dickmanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

Nie wiem po co ten sarkazm

Przepraszam ale dawno nie widziałem takiej porcji bzdur w jednym poście.

Proponowałby na serio tam wyjechać i sprawdzić ile dni jesteś w stanie wytrzymać w takich warunkach atmosferycznych.

Wytrzymywało się w gorszych warunkach i trochę się świata zwiedziło, więc ciężko mnie zaskoczyć.

na wsi...zimno i domy co kilometr - warunki "nie do życia".

Jedna zima na Mazurach i zobaczysz, że mróz nie taki straszny.

Tokio jest jednym z najdroższych miast świata.

Ojciec parę razy był i opowiadał jak tam drogo, ale teraz to już wiedza powszechna mi to ojciec opowiadał, jak jeszcze nie było nawet polsatu ;) Historie, kulturę i zwyczaje w Japonii ludzie lepiej znają niż naszych sąsiadów. Jakoś mnie tam nigdy nie ciągnęło.

szczególnie, że język jest podobny do niemieckiego o ile mi wiadomo

Tak jak polski do rosyjskiego, a jakoś nauka rosyjskiego nie idzie tak łatwo Polakom, jakby się mogło wydawać, choć starsze pokolenie pewnie powie coś innego.

No i kategoria "C" pewnie też nie zaszkodzi.

No tak jak już chcesz mieć lepszą pracę to jednak trzeba coś umieć. Dlatego nie ma co opowiadać bzdur, paręnaście tysięcy Polaków(jak nie więcej) tak pojechało do UK i nie miało za co żyć, a żyli opowieściami o raju na Ziemi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No tak jak już chcesz mieć lepszą pracę to jednak trzeba coś umieć. Dlatego nie ma co opowiadać bzdur, paręnaście tysięcy Polaków(jak nie więcej) tak pojechało do UK i nie miało za co żyć, a żyli opowieściami o raju na Ziemi.

 

Ale ja nic takiego tutaj nie propagowałem.

Co nie zmienia faktu, że zmywak w UK niektórym jawi się lepiej niż "jako taka" praca w Polsce, chociażby w wyniku siły nabywczej funta, która jest znacznie wyższa od złotego.

Z drugiej strony - ceny też są wyższe.

 

Jedna zima na Mazurach i zobaczysz, że mróz nie taki straszny.

 

Tu nie tylko o mróz chodzi, gęstość zaludnienia także ( nie wszędzie ofc ).

 

Przepraszam ale dawno nie widziałem takiej porcji bzdur w jednym poście.

 

Napisałem wyraźnie wcześniej, że: "wszędzie tam dobrze - gdzie nas nie ma" oraz "każdy jest kowalem własnego losu" - równie dobrze robol bez studiów będzie jeszcze gorszym robolem, a ktoś po studiach zostanie dyrektorem.

Sęk w tym, że to nie jest mimo wszystko najważniejszy czynnik - w większości przypadków kierunek studiów a późniejsza praca to 2 inne światy, no z wyjątkiem zawodów zamkniętych takich jak: lekarz, prawnik itd.

 

Podałem takie przykłady a nie inne aby " na czymś" oprzeć swoją tezę.

Widzę, że zostałem odebrany w sposób odwrotnych do mych intencji ( tzn. tego co chciałem tu wyprodukować ).

 

 

ps:

Tak jak polski do rosyjskiego, a jakoś nauka rosyjskiego nie idzie tak łatwo Polakom, jakby się mogło wydawać, choć starsze pokolenie pewnie powie coś innego.

 

Co do rosyjskiego się wypowiadał nie będę ale przy norweskim to o tonację bardziej się rozchodzi ( podobnie jak przy chińskim ).

Co do kultury japońskiej - jesteś w tym aspekcie moim dokładnym przeciwieństwem ( Japonia działa na mnie jak magnes ).

Edytowane przez Dickmanka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

Co nie zmienia faktu, że zmywak w UK niektórym jawi się lepiej niż "jako taka" praca w Polsce, chociażby w wyniku siły nabywczej funta, która jest znacznie wyższa od złotego.

Zmywak w UK o tyle jest lepszy dla Polaka, bo praca nie wymagająca specjalnie wysiłku intelektualnego, nie wymaga znajomości języka, jak na zmywak zarobek bardzo dobry. Pracodawca w UK o ile nie zatrudnia Cię Polak albo inny niebrytyjczyk to pewna praca i zawsze wiesz, że kasę dostaniesz. To wielki plus dla tych co robili w Polsce i grosza nie zobaczyli. Poza tym robisz uczciwie, nie na czarno, masz jako takie ubezpieczenie. Pensja starcza, żeby mieszkać, żreć i coś odłożyć.

Z drugiej strony - ceny też są wyższe.

To chyba w UK nie byłeś. Jedyne co jest drogie to mieszkanie, a tak ceny porównywalne, a jak się patrzy na zarobki to jest nawet tanio. Przykład banany ja kupowałem w tesco za 20p czyli 1,1 zł, a w Polsce banan 5 zł, fakt cena np truskawek zabija. Chleba nie ma dobrego, ale ten tostowy w Lidlu 25p, w Polsce droższy. Buty tańsze, ubrania tańsze, nawet rozmowy telefoniczne i internet tańszy. Gaz też był tańszy, w Irlandii woda jest za darmo. Samochody bardzo dobre dostaniesz za grosze, jedyny ból to cena ubezpieczenia. Można tak w kółko wymieniać jak tam byłem to sam się zdziwiłem. Drogie to są polskie sklepy i ogólnie alkohol, to może wkurzać, ale jak masz dobrą pracę to możesz tak jak mój kolega wrócić do Polski po 5 latach i sobie mieszkanie kupić i firmę założyć.

Tu nie tylko o mróz chodzi, gęstość zaludnienia także ( nie wszędzie ofc ).

Na Mazurach wcale nie lepiej, tylko zachodniopomorskie, a ściślej środkowopomorskie się podobnie wyludnia.

Podałem takie przykłady a nie inne aby " na czymś" oprzeć swoją tezę.

Fakt tezę postawiłeś dobrą, ale argumentację skopałeś. Ja do samej tezy nic nie mam.

 

Co do kultury japońskiej - jesteś w tym aspekcie moim dokładnym przeciwieństwem

Może po prostu podchodzę do tego inaczej, do ich kultury nic nie mam, po prostu mnie nie interesuje, ale też daleko mi do jarania się Japonią, bo to ... odpowiedni obrazek.

Edytowane przez hazhell

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale młodszy czy doświadczony? W Warszawie na 3-3,5 netto może liczyć młodszy (oczywiście nie we wszystkich firmach, zależnie też od technologii, programista java, .net czy c++ zarobi przeciętnie sporo wiecej niż np. php-owiec). A te 70 zl. na godzinę/10k na miesiąc, to rozumiem, że netto tak?

 

Młodszy. Bo tylko takie oferty przetrzepywałem. 4k to i tak mniej jak w UK. W UK szybciej można awansować bo wciąż mają niedobór programistów. Tak netto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Polsce też jest niedobór programistów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie kumpel dostał pierwszą robotę (jeszcze magistra nie ma) za 3k na ręke jako programista. Także zarobi.

 

No i nigdzie nie napisałem, że nie zarobi. Najwyższa oferta dla młodszego jaką widziałem (wynagrodzenie było podane w ogłoszeniu), to było 7000 brutto dla młodszego javovca, ale to było 2 lata temu... i to nie jest standardowa stawka dla juniora, niestety.

 

Młodszy. Bo tylko takie oferty przetrzepywałem. 4k to i tak mniej jak w UK. W UK szybciej można awansować bo wciąż mają niedobór programistów. Tak netto.

 

Ok, a ile kosztuje najem kawalerki o przyzwoitym poziomie, bilety na komunikację miejską + nieśmieciowe żarcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, a ile kosztuje najem kawalerki o przyzwoitym poziomie, bilety na komunikację miejską + nieśmieciowe żarcie?

 

Za 500 funtów można wynająć przyzwoite małe mieszkanie. Za 15 dziennie coś zjeść. Zresztą co porównywać siłę nabywczą złotówki a funta...

I tak wyjdziesz na plus w stosunku do zarobków w PL. Niech z 3000funtów zostanie Ci 1000 (pesymistycznie).

 

 

W Polsce też jest niedobór programistów.

 

Ale nie taki jak w UK, czy Niemczech. Procentowy udział studentów na kier. programista w PL jest wyższy jak w wymienionych krajach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zaczynałem za 340 zł stażowego i nie narzekałem.

U żony w firmie 2 lata szukano programisty z konkretnym wykształceniem i umiejętnościami i znaleźć nie mogli. Mimo oferowania bardzo dobrego wynagrodzenia, mieszkania itp. Za cholerę nie pamiętam teraz nazwy tego oprogramowania, ale jest to jakieś modułowe do zarządzania całym przedsiębiorstwem. Taki dość popularny, ale nazwa gdzieś mi zniknęła z mózgu.

Jest na rynku niedobór specjalistów niektórych dziedzin,a ludzie nadal w tym kierunku się nie kształcą.

Edit: Już pamiętam. O jakiś konkretny moduł SAP chodziło.

Edytowane przez lones

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i nigdzie nie napisałem, że nie zarobi. Najwyższa oferta dla młodszego jaką widziałem (wynagrodzenie było podane w ogłoszeniu), to było 7000 brutto dla młodszego javovca, ale to było 2 lata temu... i to nie jest standardowa stawka dla juniora, niestety.

A ja nigdzie nie napisałem, że Ty napisałeś, że nie zarobi. Odbierasz każdego mojego posta jako atak? Pociągnąłem temat i dodałem argument.

 

Ale nie taki jak w UK, czy Niemczech. Procentowy udział studentów na kier. programista w PL jest wyższy jak w wymienionych krajach.

Nie widziałem nigdzie w Polsce kierunku programista. Poza tym istotne jest jeszcze to, co absolwenci potrafią. Można skończyć specjalizację programowanie i nie nadawać się do programowania.

 

Ja zaczynałem za 340 zł stażowego i nie narzekałem.

U żony w firmie 2 lata szukano programisty z konkretnym wykształceniem i umiejętnościami i znaleźć nie mogli. Mimo oferowania bardzo dobrego wynagrodzenia, mieszkania itp. Za cholerę nie pamiętam teraz nazwy tego oprogramowania, ale jest to jakieś modułowe do zarządzania całym przedsiębiorstwem. Taki dość popularny, ale nazwa gdzieś mi zniknęła z mózgu.

Jest na rynku niedobór specjalistów niektórych dziedzin,a ludzie nadal w tym kierunku się nie kształcą.

Edit: Już pamiętam. O jakiś konkretny moduł SAP chodziło.

Bo z SAPem jest taki problem, że samemu się tego nie można nauczyć.

Edytowane przez Switch

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja nigdzie nie napisałem, że Ty napisałeś, że nie zarobi. Odbierasz każdego mojego posta jako atak? Pociągnąłem temat i dodałem argument.

 

Nie, nie każdy. Chociaż prawdę mówiąc ostatnich kilkanaście/dziesiąt było utrzymanych właśnie w takim nastroju. A to co napisałeś brzmiało tak jakbyś nie zgadzał się z tym co cytujesz.

 

Nie widziałem nigdzie w Polsce kierunku programista. Poza tym istotne jest jeszcze to, co absolwenci potrafią. Można skończyć specjalizację programowanie i nie nadawać się do programowania.

 

Zgodzę się. Z tych wszystkich co studiują informatykę progamistami zostaje pewnie koło 10-20%.

Edytowane przez Buksior

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie widziałem nigdzie w Polsce kierunku programista. Poza tym istotne jest jeszcze to, co absolwenci potrafią. Można skończyć specjalizację programowanie i nie nadawać się do programowania.

 

Przecie można wybrać grafika, programowanie i... fachowe składanie komputerów wraz z instalowaniem oprogramowania :lol2: I wiele wiele innych. Chodziło mi o specjalizację, sorry za niedomówienie.

A to co absolwent umie zależy od uczelni, czy od ambicji absolwenta ?

Edytowane przez InsaneGuY!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten kawałek

Niszczycielski efekt pruskiego modelu edukacyjnego na kreatywność (rozumianą jako umiejętność widzenia możliwie wielu różnych rozwiązań problemu) amerykańskich dzieci opisali także George Land i Beth Jarman w książce „Breakpoint and Beyond: Mastering the Future Today”.

 

Otóż, okazało się, że podczas pierwszego badania aż 98 proc. dzieci, które wówczas były w wieku przedszkolnym (3–5 lat), miało tę umiejętność na poziomie geniuszu. Kiedy miały 8–10 lat, czyli chodziły już do szkoły – odsetek geniuszy spadł do 35 proc., po kolejnych pięciu latach – do 10 proc., by wśród dorosłych zatrzymać się na poziomie 2 proc.

 

To dowodzi tylko braku zrozumienia pewnych mechanizmów przez autora. Te 2 %. idealnie zgadza się z krzywą gaussa. Mózgi dzieci są jak gąbki i chłoną informację. Ale później wszystko zaczyna się normować. Autor próbuje oprzeć się o to badanie nie mając zielonego pojęcia o rozkładzie normalnym i IQ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to co absolwent umie zależy od uczelni, czy od ambicji absolwenta ?

 

Zazwyczaj od jednego i drugiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niech z 3000funtów zostanie Ci 1000 (pesymistycznie).

 

Wszedłem na jukejowego monstera, wpisałem junior i .NET i z tego co widzę, to większość ofert jest w granicach 20-30k (czasami do 35k). Dla Javowców przedział to 16-40K, Więc te 3k to chyba maks, no i wydaje mi się, że jest tam jednak podana pensja brutto...

 

Co jest warte zauważenia... w większości ogłoszeń są podane widełki płacowe :o.

 

30000 rocznie, to 2500 miesięcznie, a to jest około 1900 netto.

 

Teraz włączyłem gumtree.com, sprawdzam ceny kawalerke dla Londynu i ... trzeba dać za kawalerkę 250-300 (nie wiem czy są jakeiś dodatkowe opłaty czy nie...) funtów za tydzień, czyli ok 1000-1200 za miesiąc. Co daje 800-900 funtów nam po odliczeniu kosztów mieszkania. Do tego 100-290 (:o) funtów na travel carda. I już to wcale tak różowo nie wygląda... a jeszcze trzeba kupić żarcie (droższe niż w Polsce), środki czystości, opłacić internet, telefon.

 

Jeżeli gdzieś pokręciłem to prosze o poprawienie :)

Edytowane przez Buksior

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

(droższe niż w Polsce)

 

Jeżeli gdzieś pokręciłem to prosze o poprawienie :)

W Polsce jeśli chodzi o żarcie wcale nie jest taniej. Fakt jako tako jeszcze nasze jedzenie jest smaczniejsze, ale już zbliżamy się do średniej europejskiej, czyli syf na półkach z napisem spełnia normy europejskie, a żeby zjeść coś porządnego nie seropodobnego, mięsopodobnego, bez dodatków itd to 40-100 zł/kg to norma. Przejdź się po sklepach. Teraz jak porównamy ceny ciuchów, butów itp to się nagle okazuje, że UK jest tańsze od Polski, a ketchup firmy tesco w UK za mniej niż funta jest lepszy niż Pudliszki(dla mnie to był szok, bo spodziewałem się tego co w polskim Tesco sprzedają, czyli woda+przecier), nie wspomnę już o czekoladzie czy proszkach do prania nawet nie ma porównania. Jedyne na co narzekałem w UK to ceny alkoholu i słabe naprawdę słabe piwo, dla nich nasze koncernowe siki takie jak tyskie czy żywiec to luksus. Co do zarobków raz było lepiej raz gorzej ja średnio w wakacje przywoziłem powyżej 2 tys funta i nie był to wyczyn, a mieszkałem normalnie w domu u kumpla, a nie w żadnej norze, a jedzenie było znośne, tylko trzeba było sobie samemu zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Polsce jeśli chodzi o żarcie wcale nie jest taniej. Fakt jako tako jeszcze nasze jedzenie jest smaczniejsze, ale już zbliżamy się do średniej europejskiej, czyli syf na półkach z napisem spełnia normy europejskie, a żeby zjeść coś porządnego nie seropodobnego, mięsopodobnego, bez dodatków itd to 40-100 zł/kg to norma.

 

Nie przesadzajmy. Za 30 złotych/kg można kupić w miarę dobrą szynkę, kiepską można nabyć od ok. 17-18. Sery... cóż znawcą nie jestem, ale koło 20 zł można sensowny - jak dla mnie - kupić. Patrzyłem w intenetowym tesco z UK i tam kilogram szynki kosztuje 5-20 funtów. Z tym, że te najtańsze nawet z wyglądu średnio szynkę przypominają...

 

Coca Cola za 12 zł ... to ponad dwukrotnie więcej niż w Polsce.

 

Jeżeli mogę zapytać: ile wydawałeś na jedzenie w Polsce i ile w UK i czy jakoś jedzonego jedzenia była na zbliżónym poziomie?

 

Teraz jak porównamy ceny ciuchów, butów itp to się nagle okazuje, że UK jest tańsze od Polski, a ketchup firmy tesco w UK za mniej niż funta jest lepszy niż Pudliszki(dla mnie to był szok, bo spodziewałem się tego co w polskim Tesco sprzedają, czyli woda+przecier),

 

Jak pudliszki... z tego co piszesz cenowo również.

 

nie wspomnę już o czekoladzie czy proszkach do prania nawet nie ma porównania. Jedyne na co narzekałem w UK to ceny alkoholu i słabe naprawdę słabe piwo, dla nich nasze koncernowe siki takie jak tyskie czy żywiec to luksus.

 

Dla mnie osobiście ceny alkoholu nie mają większego znaczenia - rzadko pijam.

 

Co do zarobków raz było lepiej raz gorzej ja średnio w wakacje przywoziłem powyżej 2 tys funta i nie był to wyczyn, a mieszkałem normalnie w domu u kumpla, a nie w żadnej norze, a jedzenie było znośne, tylko trzeba było sobie samemu zrobić.

 

Ale to był dom kumpla? Płaciłeś rynkową stawkę? Te 2 tys. funtów, to rozumiem, że to jest to co udało Ci sie zaoszczędzić?

 

 

Mnie generalnie interesuje, to ile mi mogłoby zostać przy życiu na nie niższym poziomie niż żyję w Polsce, bo że przy życiu na mimimum zostałoby mi więcej kasy niż w Polsce, to zdaję sobie z tego sprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Polsce moim zdaniem powinno sie podwyzszyc płacę minimalną do 2000zl brutto.

i rozdać każdemu po 100 milionów.

 

Dlaczego socjaliści myślą że jak się dodrukuje papieru i zapisze w ustawie to pensje wzrosną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i rozdać każdemu po 100 milionów.

 

Dlaczego socjaliści myślą że jak się dodrukuje papieru i zapisze w ustawie to pensje wzrosną.

moznaby wprowadzic bony zywnosciowe. Polacy lwią cześć dochodów przeznaczją na żarcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Return of  Gordon Lameman

moznaby wprowadzic bony zywnosciowe. Polacy lwią cześć dochodów przeznaczją na żarcie.

A powinni na Ipady.

 

 

 

A serio - wprowadzenie bonów żywnościowych podniesie ceny żywności. Pewnie się to nie mieści w socjalistycznych głowach, ale tak po prostu jest.

Edytowane przez Return of Gordon Lameman

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i rozdać każdemu po 100 milionów.

 

Dlaczego socjaliści myślą że jak się dodrukuje papieru i zapisze w ustawie to pensje wzrosną.

 

Ponieważ w lwiej większości nie mają zielonego pojęcia o tym jak funkcjonuje gospodarka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłem wczoraj, a w zasadzie dzisiaj w nocy z Litwy i powiem wam, że sytuacja u nas jest jeszcze całkiem dobra.

Tam płaca minimalna obecnie to 800 litów (ok 960 zł), a średnia to 1700-1800 przy czym np. wynajęcie mieszkania kosztuje w Wilnie 1,4 tyś litów. A wszystko generalnie jest trochę droższe, od jedzenia do alkoholu. Co prawda jakościowo nie ma co tego porównywać, bo litewskie jest znacznie lepsze).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość hazhell

Za 30 złotych/kg można kupić w miarę dobrą szynkę

Dobrze napisane "w miarę".

cóż znawcą nie jestem, ale koło 20 zł można sensowny - jak dla mnie - kupić.

Chyba zjadliwy wyrób seropodobny.

Patrzyłem w intenetowym tesco z UK i tam kilogram szynki kosztuje 5-20 funtów. Z tym, że te najtańsze nawet z wyglądu średnio szynkę przypominają...

To bardzo drogo płaciłeś. Jak ja robiłem zakupy to zahaczyłem zawsze o kilka sklepów, żeby było taniej, a to w tesco banany taniej, a to w lidlu chleb tostowy taniej, a to w jakimś sklepie wyłącznie z mrożonkami(nazwy nie pamiętam) bardzo tanie ziemniaki. Dzięki takim spacerom można było sporo zaoszczędzić.

Coca Cola za 12 zł ... to ponad dwukrotnie więcej niż w Polsce.

Za to cole z lidla już w cenie normalnej, a w Polsce jak mam ochotę na colę, to kupuje tą z biedronki, po co przepłacać za firmę. Nikt nie był taki głupi, żeby przepłacać za firmową colę w UK. W polskim sklepie(chyba nawet się tak nazywał polish shop) kubuś był 5x droższy niż w Polsce, też go Polacy nie kupowali, za to angole chętnie.

Jak pudliszki... z tego co piszesz cenowo również.

U nas jak coś jej tanie od razu wiadomo, że dostajesz półprodukt, więc różnica gigantyczna jak kupujesz coś marki tesco, a smakowo jak wyższa półka.

Dla mnie osobiście ceny alkoholu nie mają większego znaczenia - rzadko pijam.

Dla Ciebie nie, ale ja opisuje ogólnie jak tam się żyje, dla kogoś innego to będzie coś strasznego, żeby się nie można od czasu do czasu dobrego piwka napić.

Ale to był dom kumpla? Płaciłeś rynkową stawkę?

Nie aż tak bogatego kumpla nie mam, był to dom wynajmowany i to tylko góra na dole mieszkali szkoci, więc jak ja zamieszkałem opłaty dzielone były jeszcze na mnie. Oczywiście każde mieszkanie było oddzielne, a nie że coś wspólnego. Nawet ogród był podzielony.

Te 2 tys. funtów, to rozumiem, że to jest to co udało Ci sie zaoszczędzić?

Nie było to trudne jak się nie szalało np kupując coca-colę :E Gdybym miał lepszą stawkę, a taka by była gdybym został dłużej, ale cóż studia, to bym zarabiał znacznie lepiej. Tylko mi się tam podobało, żeby pojechać na wakacje, a tak całe życie jednak wolę Polskę.

Mnie generalnie interesuje, to ile mi mogłoby zostać przy życiu na nie niższym poziomie niż żyję w Polsce, bo że przy życiu na mimimum zostałoby mi więcej kasy niż w Polsce, to zdaję sobie z tego sprawę.

To nie było żadne minimum, po prostu nie wydawało się kasy na tzw. rozrywkę czy alkohol, choć zdarzyło się kupić skrzynkę piwka, bo akurat promocja na millera była. Nic nie głodowałem, nawet przytyłem, mimo że tam wszystko low-fat. Jak dostaniesz dobrą pracę tak jak mój kumpel miał 12 funta/h to można szaleć, choć on nie szalał. Teraz jaki ty masz poziom w Polsce wynajem mieszkania min tysiak plus opłaty, wg mnie wyższy standard jest właśnie w UK, bo jak masz 2 pensje najniższe krajowe to starczy na mieszkanie i jedzenie i jeszcze Ci zostanie i to nawet sporo, a w Polsce za 2 najniższe krajowe ciężko i trzeba zaciskać pasa. Nie mówiąc już jaki tam jest socjal i inne dodatki, a jaki u nas, choć mają to zmienić.

Edytowane przez hazhell

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...