Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

_orgin

x-kom.pl pytasz? Partactwo, odpowiadam!

Rekomendowane odpowiedzi

x-kom.pl

Sklep internetowy i rzetelna firma, czy może synonim partactwa i braku szacunku wobec klienta?

Jeśli temat choć trochę Cię zaciekawił, zapraszam do dalszej lektury.

 

8 lipca 2012 roku.

W spokojny lipcowy dzień jak zwykłem to robić, bawie się świetnie przy rozgrywce w różne gry komputerowe. Na początku krótka partyjka w CoD:BO, potem znacznie dłuższa zabawa z Batmanem w Arham City, a na upieczętowanie dnia oglądam filmiki ze świetnie zapowiadającego się Guild Wars 2. Co w tym takiego ciekawego? Otóż, upieczętowaniem dnia nie były owe filmiki. Komputer po 2 godzinnej przerwie na przysłowiową kawę i ciasteczko odmawia posłuszeństwa i nie chce się uruchomić. Lekko zdezoriętowany tworzę szybko temat na forum pclab.pl z prośbą o pomoc w diagnostyce. Odpowiedzi były łatwe i konstruktywne - padł zasilacz i/lub płyta. Użytkownicy pclab'u jak zwykle udowodnili, że można nań polegać, gdyż odpowiedź była błyskawiczna. W smutnym dosyć nastroju biorę się za sprawdzanie, co mogło paść i dlaczego. Z pierwszych oględzin domyśliłem się, że to zasilacz OCZSXS 500W był problemem. "Cóż, trudno się mówi" - myślę - "Jutro zapakuje komputer, wsiąde w samochód i ruszam do najbliższego punktu x-kom."

 

9 lipca 2012 roku.

Umówiwszy się telefonicznie, że w ten dzień będe oddawał komputer do reklamacji ruszam w drogę. Jednakże nie było tak łatwo jak się mogło by wydawać. By dostąpić zaszczytu rozmowy z jakim kolwiek pracownikiem oddziału musiałem odczekać dobre 6 minut, by wreszcie usłyszeć głos bardzo miłego pana. Jako że do tegoż punktu mam kawałek uznałem, że przezorny zawsze ubezpieczony. Więc zabrałem ze sobą wszystkie pudełka z poszczególnych komponentów, dokumenty i wszelkie papierki, które dostałem wraz z komputerem. Po drobnych problemach z parkowaniem, wchodzę wreszcie do sklepu. Kolejka była dośc długa, ale tak to już bywa. Gdy doszła moja kolej, położyłem komputer na ladzie z lakonicznym tekstem, oznajmiającym, że "komputer nie działa". Obsługa lekko się uśmiechnęła, więc już wtedy myślałem, że wszystko pójdzie sprawnie i bezproblemowo. Jak wyjdzie, dowiemy się za parenaście zdań.

Co do przyjęcia zgłoszenia nie mogę mieć zastrzeżeń. Papierki poszły sprawnie, podpis tu, podpis tam i gotowe. Troche raziło w oczy to, że pracownik nie bardzo wiedział co może być nie tak, więc naklikał parę razy w przycisk 'power', by wreszcie zawtórować mi i ztwierdzić, iż "komputer rzeczywiście nie działa!" No cóż, brawa dla Pana - całkiem dobre umiejętności diagnostyczne. Nie obyło się jednak od wcześniejszego pytania, czy wszystkie kable miałem dobrze włożone i czy przycisk na zasilaczu był w pozycji 'ON'. Cierpliwie odpowiadałem. Diagnostyka odbyła się sprawnie, więc około 20 minutach byłem już w wozie, w drodze do domu.

Ominąłem jednakże ważny punkt rozmowy z pracownikiem x-kom. Otóż poinformował mnie on, zapytany o długość realizacji gwarancji, iż długość ta może wynieść aż do 4 tygodni. Szczęka mi wtedy opadła. Zapytałem "a co z 2 tygodniowym okresem realizacji gwarancji?". Zaśmiał się on wtedy, i odpowiedział, że jeżeli serio chciałbym powoływać się na prawne zapiski, musze mieć na uwadze to, iż x-kom.pl jest jedynie stroną w procesie gwarancyjnym, a nie samym wykonawcą. Dodał też, że "teraz to okres letni, więc urlopy, wyjazdy i tak dalej, więc różnie to może być". Już wtedy pierwsza żaróweczka zaświeciła się w moim umyśle, podpowiadająca mi, że będzie źle. I rzeczywiście. Było źle.

 

23 lipca 2012 roku.

Znudzony siedzeniem na moim budżetowym tablecie i przeglądaniem różnych stron internetowych uznałem, że czas w końcu zadzwonić i spytać się co z moim komputerem. Wystukałem numer - dzwonię! Byłem przerażony. "Jesteś 5 w kolejce oczekujących" oznajmił mi diabolicznie spokojny głos automatycznej sekretarki. Nie dałem się jednak zastraszyć i... czekam. I czekam... I czekam... I zgadnijcie co...

 

Tak! Nadal czekam...

No dobrze. Wreszcie nadeszła wyczekiwana chwila mojej rozmowy z oddziałem. Spytałem się Pana, czy może udzielić mi jakichś informacji na temat tego, co dzieje się z moim komputerem. Pan był widocznie bardzo zaskoczony pytaniem i wymijająco powiedział, iż połączy mnie z serwisem. "Dobrze" - powiedziałem, po czym w ciągu ułamków sekund otrzymałem informacje, że połączenie jest przekazywane. Tu, tak zgadliście, również musiałem odczekać. Nie było jednak tak dramatycznie i musiałem ustąpić miejsca tylko jednej osobie. Po chwili rozmawiam z serwisantem. Po szybkim przedstawieniu mojej sytuacji serwisant poinformował mnie, iż narazie nic nie wiadomo. "Proszę zadzwonić jutro" usłyszałem.

 

24 lipca 2012 roku.

Usłuchałem się rady serwisanta i dzwonię. Jakże dziwnym trafem okazało się, iż mój "komputer jest właśnie na stole, i sprawdza go technik. Oddzwonię za parenaście minut". No dobra, poczekam, pomyślalem sobie. Wkońcu jakieś konkrety. Po 30 minutach serwisant rzeczywiście dzwoni. Odbieram i słyszę, iż usterka dotyczny zasilacza. Nie powstrzymałem się od głupiego komentarza i powiedziałem, że "to już wiadomo". Serwisant zbity nieco z tropu odparł, iż w najbliższych dniach zasilacz zostanie wysłany do producenta celem wymiany gwarancyjnej.

 

27 lipca 2012 roku.

W godzinach popołudniowych słyszę telefon. Odbieram. Jakaś osoba informuje mnie, iż zasilacz już powrócił, i komputer będzie do odbioru po weekendzie. Uradowany dobrą nowiną, dziękuję za informacje i odkładam słuchawkę.

 

30 lipca 2012 roku.

O godzinie 11 dzwonie do oddziału x-kom.pl by zapytać, czy komputer jest już rzeczywiście na miejscu. Okazało się, że serwisant pośpieszył się i wprowadził mnie w błąd. "Komputer do odbioru najwcześniej w środę" usłyszałem. Dwa dni nie robiły mi wielkiej różnicy, więc nie szczępiłem języka i nie wdawałem się w niepotrzebne dyskusje z pracownikiem.

 

31 lipca 2012 roku.

Pan ze sklepu dzwoni o porze obiadowej, by potwierdzić fakt, iż komputer będzie dostępny jutro. Ucieszyłem się, nie ma co ukrywać. Wkońcu minęły juz ponad 3 tygodnie od daty oddania komputera.

 

1 sierpnia 2012 roku.

Dzień dzisiejszy. To właśnie dziś odbędzie się prawdziwy koszmar związany z x-kom.pl.

Wyjechałem w przedpołudnie, wchodząc do sklepu widzę już znajomo wyglądające pudło na ziemi, czekające widocznie na mnie. Witam się, podaje kartę zgłoszenia gwarancji. Pan niezwłocznie podaje mi pudło, jednak zatrzymuje się na chwile. Najwyraźniej chce mi coś ważnego powiedzieć. Okazuje się, iż firma bez mojej wiedzy zmieniła zasilacz na inny, innej marki. Byłem w szoku. Spodziewając się najgorszego pytam, na co dokładnie zasilacz został wymieniony. "Na Korsarza. O, dokładnie ten model" mówi pracownik podając mi kartkę z modelem mojego nowego zasilacza. Prawdę powiedziawszy ulżyło mi, gdyz obawiałem się czegoś z rodzaju Tracer lub Modecom. "Mogliście mnie poinformować, że robicie taki 'zabieg'." - powiedziałem, i dodałem - "Ale oczywiście Corsair może być." Panowie uśmiechęli się, i dodali, że to w końcu OCZ mi się spalił. Dopełniamy papierkowej roboty i już po chwili wracam do domu.

 

W tym momencie niektórzy mogą zarzucić mi głupotę i naiwność, ale wina tego, co za chwile się wydarzy nie leży po mojej stronie.

Wróciwszy do domu, wyciągam komputer z pudła, i jak to bywa często przy wyciąganiu komputera z kartonu musimy lekko szarpnąć, by ruszyć steropiany. Tak też zrobiłem. Wszystko oczywiście robie delikatnie, nie szarpie na siłę, ot, poprostu wyciągam komputer. Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałem hałas dobiegający z wnętrza obudowy. Lekko zdezorientowany zastanawiam się, co jest nie tak. Niezwłocznie dobywam wkrętaka i odkręcam śrubki obudowy. Wtedy doznałem szoku. Radiator procesora leżał na karcie graficznej. Ot tak, po prostu. Leżał sobie, chyba się zmęczył podczas podróży. Zdenerwowany dzwonię do sklepu. Pan po drugiej stronie słuchawki jest zaskoczony. Rządam rozmowy z kierownikiem i proszę o wyjaśnienia. Jedyne słowa które dostaje, to słowa "prosze spróbować go [radiator] zainstalować na miejsce, jeśli się nie uda, proszę przyjechać do salonu z komputerem". Wkurzony odpowiadam, iż do najbliższego salonu mam 'trochę' kilometrów i nie uśmiecha mi się jazda tam i spowrotem z powodu ich partactwa. Pan z którym rozmawiałem odparł, iż nic nie może zrobić, przeprasza mnie za problem i po raz wtóry mówi, bym zasinstalował radiator sam. Uznałem, że miarka się przebrała. Zainstalowałem ów radiator, nie bacząc na to, że pasta termoprzewodząca jest wyschnięta na wiór. Odpaliłem komputer, włączyłem OCCT i wykonałem szybki test. Po 40 sekundach rdzenie były przegrzane. Spakowałem ponownie komputer, i wsiadam w samochód. Mimo, że pewnie straciłem pare złotych na paliwie uznałem, że warto się pofatygować i nie popuścić tego płazem. Będąc już na miejscu, odczekawszy oczywiście swoje w 3 osobowej kolejce, zostałem obsłużony. Oznajmiłem, iż problem jest znany i poprosiłem, by Pan pracownik się nim zajął. Niezwłocznie wziął się do roboty. Widać było, że miał drobne problemy z założeniem radiatora, ale nie można powiedzieć, żeby nie potrafił sprostać temu zadaniu. Pasta została nałożona, radiator poszedł na swoje miejsce. Poprosiłem też, na odchodne, o e-mail na który mogę kierować zażalenia. Zapisany został on na karteczce, po czym wychodząc chciałem usłyszeć chociażby głupie 'przepraszam'. Pracownikowi zrobiło się widocznie głupio, i z trudnością wypowiedział magiczne słowo. "Do widzenia" odparłem i wyszedłem.

 

Jeżeli dobrnąłeś do tego punktu, użytkowniku, chcę cię solidarnie przestrzec przed sklepem x-kom.pl. Mimo wielu dobrych chęci z mojej strony, kontakt, serwisowanie jak i samo wykonanie akcji gwarancyjnej woła o pomstwę do nieba. Jedynymi jasnymi punktami na tle tego absurdu są pracownicy salonu - nie będę kłamał. Są to całkiem sympatyczni ludzie, znają się na tym co mówią, ale za zarząd tej spółki raczej nie odpowiadają. Ale jednak to zarząd decyduje o tym, jakich ludzi zatrudnia w serwisie. A to było po prostu chore. Dostałem komputer NIESPRAWNY DO UŻYTKOWANIA, a wszystkim co usłyszałem przez telefon była prośba o doprowadzenie go do stanu użytkowania samodzielnie.

Należy się tu też zastanowić, co wydażyło by się, gdybym nie zauważył, iż radiator leży na mojej karcie graficznej. Co było by, gdybym odpalił komputer, w nadzieji że wszystko OK a tu nagle okazało by się, że procesor pracuje 'na luzie' i że lada moment może się przegrzać i poskładać mi płytę główną czy nawet sam paść. Na szczęscie tak się nie stało.

Wiem, że mój przypadek nie jest może najstraszniejszym przykładem partwactwa strony gwarancyjnej, ale był o tyle frustrujący, o ile usterka była łatwa do wykrycia i do naprawienia.

 

Jestem niezadowolony z działań sklepu x-kom.pl i uznałem, że warto się podzielić moim komentarzem na forum, którego jestem użytkownikiem. Ku przestrodze tym, którzy będą w tym sklepie robić zakupy - może się okazać, że dużo ryzykujecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odpukać, że wszystko generalnie skończyło się pozytywnie.

co do sklepów/sieci sklepów komputerowych to bywa różnie.

trafisz i na taki serwis, że sprawdzą wszystko od ręki a i na taki gdzie czekasz właśnie 4 tygodnie a i tak dalej jest coś nie tak.

widać miałeś pecha i trafiłeś na ten drugi przypadek.

co do ludzi pracujących w takich placówkach to też różnie bywa.

na pewno zawsze znajdzie się jakiś "ekspert" choć większość na pewno ma obeznanie w temacie.

sam byłem świadkiem sytuacji jak w pewnym sklepie dobierali części do komputera po czym jeden z pracowników krzyczy do drugiego coś w stylu "Ej te celerony na jakim były sockecie? Bo nie wiem co wybrać do zestawu" :lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W większości przypadków wszyscy są mili do momentu otrzymania pieniędzy,jak już je mają to następuje zwrot o 180 stopni i zwyczajnie mają cię w czterech literach,tzn.w przypadku np.właśnie naprawy gwarancyjnej robią to co muszą ale tak jakby nie chcieli tego robić i idą na łatwiznę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie to było chłodzenie? Radiator dołączony to procesora czy coś cięższego?

Ja dodam, że na wymianę zasilacza OCZ czekałem łącznie ok. 3mc w sklepie Morele..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczerze mówiąc czytam i czytam ten temat z ciekawością o rozwój wydarzeń, bo już kilka razy ludzie mi się skarżyli co x-kom im narobił, temat się kończy, ale pomimo dramaturgii wprowadzonej w treści... doszedłem do końca tekstu i jedyne co mi pozostało to niesmak. Niesmak jednak do osoby poszkodowanej problemem, który jak na mnie został zdecydowanie zbyt wywyższony.

 

Problem odpadających radiatorów, szczególnie na intelu, podczas transportu nie jest dla mnie niczym nowym. Te zapinki były dla mnie od zawsze najmniej zaufanym sposobem mocowania chłodzenia.

 

Prawnie wszędzie jest zapisane, że sklep ma 2 tygodnie na realizację reklamacji w ramach gwarancji + kolejny okres dla serwisu, gdy sprzęt zostanie doń wyslany - więc, że zmieścili się w 3 tygodniach jest tylko na plus dla Ciebie.

 

Wymiana OCZ na Corsair, czyli pozostanie wciąż przy markowych również nie jest niczym złym z ich strony, choć sposób, w jaki zostałeś o tym poinformowany jest niestosowny - mogli być bardziej otwarci w tej sprawie.

 

Problem, który wymieniłeś jest zwykłym problemem, który zdarza się podczas transportu i to równie dobrze mogło odpaść w Twoim samochodzie jak im przy transporcie, a obecne procesory posiadają dostateczne zabezpieczenia, żeby się nie przegrzać (AMD tylko zaliczył tu spory falstart), więc przesadziłeś troszkę z dramaturgią problemu. Gdyby było tak jak próbujesz nam powiedzieć, to jeszcze sprzedawca mógłby Ciebie oskarżyć o uszkodzenie tego radiatora, kazać zapłacić za naprawę, a nawet i (bezprawnie już) anulować gwarancję za korzystanie niezgodnie z ostrzeżeniami. Wtedy to byłoby chore, a nie tak typowe jak Twój problem.

 

 

Co do samego x-komu raz tu na forum nawet byłem zaskoczony z problemu, który naprawdę był denerwujący. Wiele osób również chwaliło/narzekało na sklep, ale do tej pory większej maniany jeszcze nie było, pobliskie sklepiki komptuerowe odstawiały większe cyrki. Bardzo się interesuję opiniami n.t. tej placówki, bo potrzebuję na dniach kupić laptopa, a w x-komie jest najlepsza oferta właśnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To samo, co pisze kolega wyżej.

 

Czytam, czytam spodziewając się jakiegoś rażącego faktu, karty graficznej przeciętej na połowę i wrzuconej karteczki 'a masz! ty marudny dziadzie' :buka:

Okazuje się, że wymienili zasilacz z ocz na Corsair. Jasne, mogli poinformować, ale w końcu nie ma co się oszukiwać - nie piszesz tutaj dokładnie, więc zakładam aktualne modele o podobnej mocy - zamontowali ci LEPSZY jakościowo sprzęt. Powiem, że ja bym się na twoim miejscu cieszył.

 

Jeśli chodzi o sam radiator z proca to niestety fakt jego oderwania na naszym forum wielkiej furory nie zrobi. Dlaczego?

- zamontowanie BOXowego chłodzenia jest najprostszą rzeczą do zrobienia samodzielnie w komputerze, zaraz obok wymiany dysków i przykręcenia płyty głównej, dlatego właśnie mogłeś wybrać się do najbliższego sklepiku komputerowego, kupić pastę i sam radiator zainstalować. Przecież masz daleko do salonu, więc po co wpędzać się w dodatkowe koszty.

- fabryczne radiatory Intela mają bardzo słaby montaż, każdemu może się zdarzyć złe zamontowanie takiego wynalazku. Ktoś się po prostu bał, że przy większym nacisku zniszczy te plastikowe kołki.

Wina jakości transportu to raczej nie jest, bo poprawnie zamontowany radiator fabryczny trzyma się bardzo mocno.

Przy czym uruchomienie komputera bez chłodzenia nie stanowi już dzisiaj problemu. Nawet na naszym forum masz kilka wątków z luźno wiszącym chłodzeniem Intela (tak jak w twoim przypadku, ale jeszcze nie całkiem oderwane od płyty) i co najważniejsze - ludzie z gołym procesorem normalnie korzystają z komputera do internetu, pod obciążeniem komputer albo wrzuca najniższe obroty, albo po prostu się wyłącza. Technologie zabezpieczeń termicznych poszły bardzo do przodu. Praktycznie nie ma szans, aby zabić w ten sposób procesor. Jedyna racjonalna możliwość uszkodzenia procesora to awaria sekcji zasilania CPU na płycie głównej.

 

Czas realizacji gwarancji całkowicie typowy. Nie raz, nie dwa wymieniałem w ten sposób sprzęt - każdy się uwinął właśnie mniej więcej po 20-30 dniach. Przy czym najczęściej to nie zależy od sklepu, a od serwisu danego producenta.

 

Rozpisałem się, bo tak się składa, że kilkanaście w sumie chyba już dni temu kupiłem w x-komie laptop w przedsprzedaży. Kilka tysięcy (sprzęt dość konkretny) przelałem od razu. Teraz sobie spokojnie czekam - mimo powiększającego się poślizgu od deklarowanej daty - aż sprzęt będzie dostępny. Dlaczego spokojnie? Ano dlatego, że sprawdziłem już kilkakrotnie ich obsługę i nie mam absolutnie na co narzekać. Ich przedstawiciel na naszym forum to bardzo kontaktowy człowiek, na pytania odpowiada miło i wyczerpująco, nawet załatwienie rabatu nie jest problemem. W międzyczasie gadałem z innym przedstawicielem handlowym - też nie mogę złego słowa powiedzieć. Chciałem kilka pierdół dodać do zamówienia, potraktowali mnie na zasadzie 'nasz klient, nasz pan'. Generalnie bardzo pozytywne wrażenie. Poślizg w dostawach nie jest ich winą, nawalił dostawca - oczywista sprawa.

 

Następnym razem radzę się wykazać trochę większą empatią, zrozumieniem. Sam teraz mógłbym zakładać temat, jak to x-kom trzyma moje tysiące na koncie, nie chce oddać i nie wysyła sprzętu, jednak po co wystawiać się na pośmiewisko?

Po prostu szkoda patrzeć, jak za tak błahe sprawy obsmarowywujesz im dupę. Jeszcze ten wielki czerwony napis w sygnaturce... Jak to napisał iXmerof - czuję spory niesmak. Tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem fali krytyki lejącej się na mnie. Tak jak napisałem - przypadek nie jest może najtragiczniejszym z możliwych, jednak coś widocznie jest na rzeczy. Komputer z gwarancji przychodzi w stanie niepełnej sprawności. Radiator leży niebezpiecznie na karcie graficznej. Firma bez uzgodnienia zamienia komponenty (czego im akurat nie mam za złe, ale mógłbym mieć przy innym rozwoju sytuacji). Zachowanie sklepu było po prostu niesolidne, dlatego napisałem ten temat. Być może, że któremuś z Was ten sklep narobi większych problemów. Takie zdarzenia jakie opisałem ja nie wróżą dobrze.

Co do tego dlaczego jechałem z tym do nich. Najbliższy sklep, w którym mógłbym kupić jakąkolwiek paste termo jest w tej samej miejscowości co salon, tylko na drugiej stronie miasta. Uznałem, że warto ich poinformować o tym, że zaszła taka sytuacja i wybrać jednak drogę do salonu, niż do sklepiku komputerowego.

 

Nie rozumiem więc dlaczego kilku użytkowników pisze, że czuje do mnie niesmak. Jaki brak empatii? Próbowalem się z nimi skontaktować, pytałem co zrobimy w takiej sytuacji. Wszystkim co usłyszałem były słowa bym sam sobie to naprawił. Nie zrozumieliście zatem sedna sprawy. Generalnie chodzi o to, by przestrzec użytkowników przed tym, że sklep może okazać się niesolidny. Ja radiator umiem zamontować, Wy także, ale znajdzie się osoba która nie będzie umiała tego wykonać i będzie w kropce. 'Niech użyje instukcji' odpowiecie. Z tym, że skoro komputer wraca do mnie z serwisu w takim stanie coś wyraźnie jest nie tak. Radiator był luzem przez cały czas, czy narobił większych szkód się okaże w najbliższym czasie, choć wątpie.

 

@up. Też zauważyłem, że ich 'ludzie' to bardzo sympatyczni pracownicy. Nie mam co do nich zastrzeżeń. Napisałem jedynie, że rozczarowało mnie to jak zarząd/kierownictwo traktuje sprawe serwisowania komputerów. Jak widać robią to 'na odwał', byle tylko zrobić.

 

Co do sygnaturki - rzeczywiście. Już ją zmieniam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość pclab1993

@_orgin, niniejszym dostajesz ode mnie 1/5 gwiazdek do profilu. Zgadzam się z Panami powyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Grimix

aż 6 min czekałeś? imponujące.. więcej czasu wybierasz ciuch, buty, czekasz na autobus

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 tygodnie naprawiali Ci komputer? Długo, ale bez tragedii. Umownie jest 14 dni ROBOCZYCH, czyli w praktyce prawie 3 tygodnie kalendarzowe. Można więc uznać że zmieścili się w terminie, ale Agito w ciągu 10 dni roboczych zdążyło odebrać komponent, odesłać go do producenta i dostarczyć mi w ramach gwarancji nówkę.

 

Za to chłodzenie luzem w komputerze jest karygodne. Grozi to uszkodzeniem innych elementów (dziwne że niczego nie uwaliło :D). Możliwe jednak że firma kurierska na sortowni to uszkodziła, ale znowu nie dałoby się zapiąć tego chłodzenia ponownie, bo pushpiny byłyby połamane.. Więc chłodzenie musiałoby być źle zamontowane, by samoczynnie odpadło podczas transportu. Czyli wina serwisu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam takie pytanie inne trochę... Jeśli zamawia się cały zestaw i to wszystko jest na jednej karcie gwarancyjnej... To czy w czasie (odpukać) awarii jednego komponentu, trzeba wszystko wysyłać? Bo trochę nie rozumiem - nawalił zasilacz, a oddajesz całego kompa. :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale dramat. Najbardziej z tym, że miałeś drobne problemy z parkowaniem i byłeś trzeci w kolejce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Grimix

A ja mam takie pytanie inne trochę... Jeśli zamawia się cały zestaw i to wszystko jest na jednej karcie gwarancyjnej... To czy w czasie (odpukać) awarii jednego komponentu, trzeba wszystko wysyłać? Bo trochę nie rozumiem - nawalił zasilacz, a oddajesz całego kompa. :hmm:

to zależy od sklepu - jedni dają gwarancję na cały zestaw, inni na podzespoły

więc jeśli masz zestaw i chcesz odesłać jeden komponent, to musisz liczyć się z tym iż od tej chwili będzie obowiązywała gw na podzespoły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale dramat. Najbardziej z tym, że miałeś drobne problemy z parkowaniem i byłeś trzeci w kolejce.

Nie czepiaj się, autor tematu budował nastrój, zresztą widać że ma zacięcie do pisania opowiadań :E Oczywiście, szkoda że musiał się najeść tyle nerwów aczkolwiek w wielu sytuacjach post #1 przesadzony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

x-kom.pl partacy ???

 

No nie wiem ...

 

Widziałem gorsze serwisy i obsługe .

GoodRam dopiero robi cyrki z tą swoją pseudo gwarancją wieczystą .

Serwis w MM też pożal się boże .

 

A obsługa w X-KOM.PL ??

Dla mnie bez zastrzeżeń a nawet na plus .

Tylko że ja miałem do czynienia jako konsument a nie jako osoba wysyłająca na gwarancje .

 

Możliwe też że wpadłeś na gorszy oddział , gdyż ja w Krakowie ze swej strony nie powiem nic złego na nich .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

AvengerGT, gdyby dało się tu 'lajkować' posty, to byś dostał ode mnie jednego. Ujałeś w dwóch zdaniach dokładnie to, co przekazałem w moim wypracowaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że 'przesadzony'. Nie musiałem wkońcu opowiadać o problemach z parkowaniem. Ale post taki miał być w zamyśle, bo jak sam zauważyłeś mam zacięcie do pisania. Czy to dobrze, czy źle nie mnie oceniać. Mógłbym napisać, że cooler leżał luzem i tyle, aczkolwiek naszła mnie wena twórcza i tak oto powstał ten temat.

 

Co do zarzutów w moją stronę: powtórzę. Chłodzenie swoje waży, w czasie transportu było odczepione. Mogło narobić większych szkód, dzięki Bogu nie narobiło. Na pytania dlaczego taka sytuacja miała w ogóle miejsce, zarząd sklepu odpowiadał wymijająco, i mówił bym radził sobie sam. No cóż, zachowanie napewno nie jest godne pochwały.

 

Zastanawia mnie jednak inna rzecz. Z wielu postów użytkowników wynika, że nic się tak naprawdę nie stało. Oczywiście, nie ma tragedii, sam o tym wiem. Ciekawi mnie jednak dlaczego tak wiele osób uważa, że to co opowiedziałem jest wręcz budzące niesmak. Sklep jasno przedstawia warunki, więc klient też może czegoś wymagać. Ja nie byłem wymagający - chciałem dostać komputer z serwisu zdatny do użytku. Tak się nie stało. Chciałem wyjaśnić sprawe, koniec doskonale znany. Tu rodzi się moje pytanie. Czy to aby nie przez to, że klienci często decydują się na załatwianie niedociągnięć sklepów i firm na własną ręke, wspomniane firmy odpuszczają sobie i pogarszają jakości swych usług?

 

@Ricky7. Tak byłem poinstruowany podczas zakupu i tak zrobiłem. Jednak wydaje mi się, że nie było by problemu w oddaniu samego zasilacza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Orgin, za bardzo nie rozumiem twojego podejścia. Być może sklep w 100% nie zachował się tak, jak powinien, ale przecież ten radiator mogłeś założyć sobie sam, przy czym trzeba było wytrzeć starą pastę i nałożyć nową - oszczędziłbyś sobie nerwów, kasy i czasu. Co innego, gdybyś był laikiem i nie potrafił tego zrobić (a może i jesteś, skoro zostawiłeś starą, zaschniętą pastę ?). Poza tym, dramaturgia tematu zupełnie nieadekwatna do rzeczywistości. Posta mogłeś skrócić o połowę i zaoszczędzić czasu innym na czytanie bzdur, które się tam znajdują i z samym tematem zbyt wiele wspólnego nie mają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tyle wojny o radiator ??

A może on sam się w czasie drogi powrotnej odczepił ??

Co jest bardzo prawdopodobne przy jakości tych kołeczków

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Autorowi zalecam przeżyć przygodę z serwisem sklepu ram-net na pewno bardziej okrzepnie w temacie :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem o co hallo, chłodzenie mogło przecież odpaść w czasie transportu. Mogłeś sam zamontować prawidłowo smarując pastą i już, a nie jechać z powrotem dla hmm ,,zemsty'' ? :D

 

Inna sprawa to taka, że jak mam coś oddać na reklamacje i czekać 4 tygodnie to już lepiej kupić sobie coś na zastępstwo a jak oddają to jedno z dwóch sprzedać. Smutna prawda ale niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- fabryczne radiatory Intela mają bardzo słaby montaż, każdemu może się zdarzyć złe zamontowanie takiego wynalazku. Ktoś się po prostu bał, że przy większym nacisku zniszczy te plastikowe kołki.

Wina jakości transportu to raczej nie jest,

 

Serwisowałem niedawno jeden firmowy komputer jednego producenta z Q6700 i boxem Intela, który...nie był na kołki, a na śruby ze sprężynami ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem bardzo dobrze, ze jest ta wojna.

Dlaczego ?

 

Moze wreszcie WSZYSTKIE seriwsy, z kazdej dziedziny zycia, zaczna robic swoja robote jak powinny i skonczy sie odwalanie fuszerki i jeszcze zwalanie ich roboty na klienta, bo niestety partaczy pelno.

Place - wymagam.

Jezeli Wam glazurnik krzywo polozy glazure, to nie domagacie sie naprawy? A jak taki Wam powie: "to pan/pani poprawi, te trzy ostatnie plytki to nie duzo roboty" to bedziecie sami poprawiac ? Przeciez "z tego sie nie strzela, wiec nie musi byc idealne" jak mawia moj wujek, to na tej zasadzie maja dzialac uslugi ?

Placac za towar x zlotych chyba mamy prawo wymagac naprawy od usterek w ramach gwarancji, ktora chyba jest tez jakos wliczona w cene towaru prawda ? Przynajmniej ja tak to widze.

Problemy jakie przeszedl uzytkownik _orgin moga spotkac kazdego z Was w innych sferach zycia.

 

Ot zeby nie byc goloslownym: znajomy toczy wlasnie podobna wojne z serwisem samochodowym, bo tez nie umieja usunac usterki i narazaja go na koszta. Z tym ze u niego w gre wchodzi juz takze udzial niezaleznego rzeczoznawcy sadowego, bo o ile _orgin nie musial placic za usluge ( poniosl jedynie koszty transportu ), to moj znajomy niestety zaplacil kawalek pieniadza za naprawe auta, w ramach ktorej nie dosc ze wymieniono mu w pelni sprawna czesc na inna ( pod pretekstem usuniecia usterki ) to jego problem z autem nie zostal do tej pory rozwiazany, a auto zostalo wydane z serwisu jako "w pelni sprawne". To teraz co ? Moj znajomy powinien wejsc pod auto i sam je naprawic bo tak doradzi mu serwis ?

Moze jak ludzie zaczna byc bardziej czepliwi o drobiazgi to zacznie sie na nie zwracac wieksza uwage.

 

Juz nie wspminam o tym, jak to ciezko powiedziec te glupie "przepraszamy" ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od kiedy przewozi się kompa z założonym chłodzeniem a potem włącza się bez sprawdzenia czy coś nie poluzowało się? :kwasny:

 

Serwis, widać wyraźnie, zachował się porządnie. Nie mieli na stanie OCZ to dali Corsaira. Inaczej autor miauczałby, że musiał czekać tak długo na wymianę zasilacza na ten sam model.

Długie czekanie na obsługę? Ech, pogadałby z serwisem Proline we Wrocławiu to od razu miałby weselszą minę :>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko oczywiście robie delikatnie, nie szarpie na siłę, ot, poprostu wyciągam komputer. Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałem hałas dobiegający z wnętrza obudowy. Lekko zdezorientowany zastanawiam się, co jest nie tak. Niezwłocznie dobywam wkrętaka i odkręcam śrubki obudowy. Wtedy doznałem szoku. Radiator procesora leżał na karcie graficznej.

Liczyłem na jakiegoś kota w komputerze a tu takie straszne zakończenie ;) Każdy wie jacy "fachowcy" pracują w tego typu serwisach, sklepach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...