Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Wercyngoteryx

Jak często palisz marihuanę?

  

409 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jak często spożywasz marihuanę?

    • Wcale, nigdy nie miałem kontaktu
      195
    • Wcale, miałem okazjonalne styczności
      102
    • Wcale, paliłem dużo
      8
    • Raz na kilka miesięcy
      46
    • Raz na kilka tygodni
      24
    • Raz w tygodniu
      6
    • Kilka razy w tygodniu
      7
    • Codziennie
      17
    • Palę krótkimi ciągami regularnie (poniżej 3 dni)
      1
    • Palę krótkimi ciągami nieregularnie (poniżej 3 dni)
      0
    • Palę długimi ciągami regularnie (powyżej 3 dni)
      2
    • Palę długimi ciągami nieregularnie (powyżej 3 dni)
      1


Rekomendowane odpowiedzi

Nigdy nie paliłem i nie będe. Każdy kto zawraca sobie głowę tytoniem i głupimi używkami typu marihuana albo jakieś zioła jest debilem i aż się nie chcę brać na poważnie takiego człowieka. Kiedy ludzie zaczną wkońcu się zastanawiać nad czymś innym niż ciągłe ględzenie o tych używkach? To już jest przejedzone bardziej niż pomidorowa :thumbdown:

 

tak, lepiej nie wychodzić z domu niż to palić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zanim zaczniecie tworzyć grono dziewic, zanim zaczniecie się głaskać po petynkach wojownicy prawości tak pamiętajcie, że wszystko jest dla ludzi.

 

Głupiemu nawet woda szkodzi.

Myślę, że tylko tyle należy powiedzieć w temacie legalności jakiejkolwiek używki.

 

Co do ankiety - nie paliłem ani zioła ani papierosów, lokator powiedział że mi da w papę jak mnie zobaczy z jointem :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz jakieś co do tego wątpliwości?

 

Poważne. Poczytaj o prohibicji i czym się to skończyło.

 

Cóż, może gdybyś miał dziecko przestałbyś patrzeć na życie tylko przez pryzmat swoich czterech liter?

 

A skąd ty wiesz jak ja patrze na świat i przez pryzmat czego? Znasz mnie? Rozmawiałeś ze mną lub spędzaliśmy gdzieś czas razem?

W skrócie - kij o mnie wiesz, a uzurpujesz sobie prawo do wiedzy szerokiej. Co ciekawe szerszej niż ma o mnie np. moja rodzina czy moja narzeczona.

 

 

A gdzie ja coś takiego napisałem? Poza tym a propos szkodliwości, alkohol dla zdrowia w rozsądnych ilościach potrafi być akurat zbawienny, co nie zmienia faktu, że chętnie bym z niego zrezygnował, gdyby dzięki temu miał zniknąć problem alkoholizmu.

 

A wiesz, że zielsko w określonych ilościach też potrafi być zbawienne? Nie wiesz bo bazujesz na papce jaka serwują Ci media.

 

Podałem przykład. Czyżby kiepski?

 

Tak bo pasujący Ci do argumentacji. "Broń jest zła pacz co się dzieje w stanach". A to, że w Kanadzie dostęp jest jeszcze łatwiejszy, a przestepczość sporo niższa to już nie jest ważne? Skoro masz hipotezę "dostęp do broni zwiększa przestępczość" potem ją powinieneś weryfikować poprzez falsyfikację czyli zadać pytanie "czyżby?" i popatrzeć. O jest Kanada, w której dostęp jest łatwiejszy a nie ma tam wzrostu przestępczości. Czyli hipoteza okazuje się być mylna i trafia do kosza. U Ciebie z marszu zyskuje miano potwierdzonego faktu.

 

Popełniasz poważny błąd lub celowo manipulujesz faktami.

 

Nie puszczaj tu takich mitów. Legalizacja broni nic nie zmieni w tej sprawie.

 

O własnie - legalność broni nie ma wpływu na wzrost czy spadek przestępczości.

 

Naturalna selekcja ma swoją wadę. Sam możesz paść jej ofiarą, oraz paść jako przypadkowa ofiara czynów obcych ludzi. A po za tym ty nie zdejmujesz ostrzeżeń, tylko zdejmujesz kłódkę. Trzeba to robić delikatnie i/lub sprytnie (choćby i na wzór Portugalii).

 

Ostrzeżenia powinny być i to wyraźnie ostrzeżenia. I w niektórych miejscach chyba kłódka też. Nie żyjemy w takiej świadomości by wszystko kontrolować. Człowiek ma prawo robić co chce, ale ma też prawo do własnego życia, którego czasami nieświadomie nie szanuje, dlatego czasami trzeba powiedzieć "zostaw to". To jest tak jak z komuną. Nie żyjemy w tak dobrze rozwiniętej cywilizacji, żeby to się miało udać.

 

Naturalnie masz rację, ale wiesz co? W imię wolności jestem w stanie zaryzykować swoim bezpieczeństwem.

 

I bardzo nie lubię pomysłu Państwa i Prawa chroniącego ludzi na siłę. Bo takiej ochronie w 98% przypadków podlegają najwięksi głupcy.

 

 

A mentalnością Polakom bliżej do Amerykanów czy do Szwajcarów? :P Nie dość, że uogólniasz to jeszcze czepiasz się na siłę, pomijając zasadniczy punkt mojej wypowiedzi. W każdym społeczeństwie jest jakiś odsetek psycholi, desperatów, krótko mówiąc ludzi, którym jeśli dać broń, wyrządzą z jej pomocą krzywdę sobie i innym. Dlatego lepiej, żeby do broni palnej nie miał dostępu nikt, niż żeby miała trafić w niepowołane ręce i wyrządzić wiele niepotrzebnej szkody i cierpienia.

 

Zakażmy samochodów bo jak debil siądzie za kółko zabija innych. Zakażmy jedzenia bo jak debil obje się hamburgerami to wykituje. Zakażmy prądu bo jak debil wsadzi palce do gniazdka to sie zabije a może i kogos jeszcze. Zakażmy noży kuchennych bo jak psychol taki weźmie to zabije kilka lub kilkanaście osób. Zakażmy wysokich budynków bo debil może wyskoczyć a psychol kogos zepchnąc... itd.

 

Nie dzięki, Twój pomysł mi sie nie podoba bardzo.

 

 

No z zakazem alkoholu sprawa wyglądałaby nieco trudniej, przede wszystkim dlatego, że można go zrobić w sumie ze wszystkiego :) Poza tym Państwo zbija na nim grube kokosy i taki zakaz byłby naszym milusińskim z cyrku na wiejskiej zwyczajnie nie na rękę. Jednak zakaz handlu, połączony z zaostrzonym przepisami dotyczącymi spożycia z pewnością drastycznie zredukowałby udział alkoholików we wszelkiego rodzaju wypadkach/przestępstwach.

 

Taaa.... Łudź sie nadal.

 

 

 

A że ginie pieszy/rowerzysta, bo kierowca był tak pijany, że go nawet nie zauważył, to już problem pieszego/rowerzysty, że w takim otoczeniu przebywał.

 

Dobra, kończę już udział w tym temacie, bo tracę powoli cierpliwość i zaraz zacząłbym sypać inwektywami. Swoje zdanie wyraziłem już wystarczająco jasno i nie uważam, żebym musiał w tej kwestii cokolwiek jeszcze dodawać. Dla mnie sprawa jest jasna. Im mniej alkoholu/broni/narkotyków w powszechnym obiegu tym lepiej. Jak się ktoś z tym nie zgadza to ma problem, który może kiedyś rozwiąże pijany kierowca, czego oczywiście nikomu nie życzę. Dobranoc.

 

"Ci którzy rezygnują z Wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich."

- Thomas Jefferson

 

Papierosów nie paliłem, maryśki tym bardziej. Chociaż z tego co wiem, to Maryha jest zdrowsza od papierosów, to i tak dymu do płuc nie będę wciągał.

 

Można zjeść ciasto lub użyć waporizera ;)

 

 

 

Wszystko na tym świecie szkodzi w nadmiarze. Nie ma takiej rzeczy, która w każdej ilości jest nieszkodliwa. Od wszystkiego można się uzależnić - od jedzenia, seksu, masturbacji, porno, ćwiczeń, posiadania przedmiotów, niszczenia, agresji, adrenaliny, sportu, głodu, używek, itd. To czy się ktoś uzależnia czy nie wynika z jego psychiki, nie z samej substancji (nie mówię, że nie ma takich co uzależniają fizycznie - są, nawet sporo, niektóre bardzo szybko jak np. heroina, ale do diabła po to mamy rozum aby z niego korzystać a nie pozwalać innym myśleć za nas).

 

Umiar, umiar, umiar. A to, że coś jest legalne nie sprawia magicznie, że staje się zdrowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Holandii przebywam więc sprawa jest łatwiejsza ;) Raz na czas zapale jak mnie ochota najdzie. A w swoim otoczeniu widzę ze mj to nie zabawa i wcale nie takie lajtowy stuff. Po dłuższym użytkowaniu w większych ilościach ryje beret i to konkretnie. Zauważyłem że ludzie maja problemy z agresją w dłuższej perspektywie no i psycha trochę się wykręca.

Dodając fakt że znając życie nie palą słabych odmian, tylko te "wyrywające z butów masakratory" to po codziennym użytku ryją beret i nie ma w tym nic dziwnego. To tak jakby chlać codziennie wódę i liczyć że wszystko będzie normalne.

Tylko różnice są dwie, alkoholem można się znacznie bardziej zryć i te zmiany często są nieodwracalne. Przy THC nie zachodzą żadne trwałe zmiany w mózgu. Jedynie THC osadza się w tkance tłuszczowej co przy dużych ilościach powoduje różne "otumanienienia" (choć to zależy od człowieka, bo równie dobrze nie musi to być wcale negatywne działanie). Każda dawka THC będzie wydalona z organizmu w przeciągu 30 dni, więc zmiany, jeżeli można je tak nazwać, są w pełni odwracalne.

 

Ważne by mieć umiar, bo jak ktoś pali gram dziennie 7 dni w tygodniu to niech nie oczekuje że wszystko będzie jak wcześniej.

Ludzie myślą że marihuana to jakiś straszny narkotyk, przede wszystkim coś gorszego niż alkohol, a tu się okazuje że jest wręcz przeciwnie i nikt w to wierzyć nie chce. To taki paradoks tej używki :E. No ale lata polityki antymarihuanowej nie mogą iśc na marne.

 

Zanim zaczniecie tworzyć grono dziewic, zanim zaczniecie się głaskać po petynkach wojownicy prawości tak pamiętajcie, że wszystko jest dla ludzi.

 

Głupiemu nawet woda szkodzi.

I nic więcej dodawać nie trzeba :thumbup: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobre palenie niejest zle, choc z uzywek preferuje alkohol.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co w tym takiego dobrego? Inteligentny człowiek powinien spróbować i samemu ocenić.

 

Nie trzeba wkładać ręki do ognia, by się przekonać, że to szkodzi albo skakać w przepaść, by wiedzieć, że od tego się umiera ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie trzeba wkładać ręki do ognia, by się przekonać, że to szkodzi albo skakać w przepaść, by wiedzieć, że od tego się umiera ;)

 

Każde dziecko oparzyło się przynajmniej raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Nie palę ale jestem za legalem".

Oczywiście próbowałem kilka razy ale nie widzę w tym nic ciekawego, wartego wydawania pieniędzy. Tak jak @Badalaman - z używek preferuję alkohol :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie trzeba wkładać ręki do ognia, by się przekonać, że to szkodzi albo skakać w przepaść, by wiedzieć, że od tego się umiera ;)

Celne porownanie, naprawde.

 

Oczywiście próbowałem kilka razy ale nie widzę w tym nic ciekawego, wartego wydawania pieniędzy. Tak jak @Badalaman - z używek preferuję alkohol :)

Pod tym moglbym sie podpisac

 

znam taką co pół miasta wyruchała, żeby dostać pozwolenie na mieszkanie w stanach i jeszcze nie skończyła...

phi..znam taka, ktora przewalilo pol powiatu i czesc sasiedniego zeby..no wlasnie zeby nic, dla funu :P

 

Nigdy nie paliłem i nie będe. Każdy kto zawraca sobie głowę tytoniem i głupimi używkami typu marihuana albo jakieś zioła jest debilem i aż się nie chcę brać na poważnie takiego człowieka.

Nie wiekszym od kogos, kto wyraza sady o kwestiach, o ktorych wie tyle ile sobie w kilku artykulach przeczytal

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiekszym od kogos, kto wyraza sady o kwestiach, o ktorych wie tyle ile sobie w kilku artykulach przeczytal

Całkowicie się mylisz :) Raczej nie przeczytał. Gdyby przeczytał choć trochę, to by wiedział, że marihuana jest mniej szkodliwa niż alkohol dla organizmu, mniej uzależnia i ogólnie jest znacznie bezpieczniejszą używką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byc moze, nie mnie jego wiedze oceniac. Podobnie jak z rynn-rzucila sobie jakims gornolotnym-jakie to ziolo jest bee, ale juz podeprzec swojej wypowiedzi jakims przypisem nie laska

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie palę, nie miałem kontaktu i nie mam zamiaru. Używka jak każda inna, aczkolwiek nie mam zamiaru aby marihuana była moją używką. ;) Tak samo jak alkohol, w nieodpowiedniej ilości są niepożądane efekty takiego palenia. W akademcu u znajomych w pokoju siedział taki jeden gibon (przezwisko) i seryjnie, po kilku miesiącach palenia dzień w dzień (uzależnił się) widać było, że nie sprzyja to mu. Taki szybko odpadł ze studiów.

Aczkolwiek, kto chce niech zażywa - jego życie i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raz i tyle.

Nie potrzeba mi żadnych używek do szczęścia. Piwo pijam rzadziej jak raz na tydzień. Papierochy są obrzydliwe. Od razu podnosi mi się od tego ciśnienie i dopada płytszy oddech. Nie wiem jak można się tak katować. Alko w większych ilościach - syndrom boląca głowa i jestem nieużytek na kilka dni.

Piwo jedynie piwo, w celach koneserskich :P To może jeszcze co sobie mogę zarzucić to duży entuzjazm do słodyczy, najbardziej po wysiłku.

 

 

No zobacz. A w Kanadzie dostęp do broni mają węższy jak w USA. A zabójstw jest tam o wiele mniej. Chyba tylko Amerykanie potrzebują broni do obrony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Silvatrez

Tak jak pisałem, paliłem to tylko raz. Kolega skręcił dość dużego blancika na szybciocha w szkole. Spaliliśmy to na przystanku kilometr od mojego domu. Pamiętam tylko to, że zabrała mnie sąsiadka autem do chaty, a potem 5h leżałem przy klopie i zdychałem (alkohol to przy tym pikuś jak dla mnie). Cały czas zbierało mi się na wymioty, a wir w głowie niemiłosierny. Jak wstałem rano to łeb mi pękał i czułem się jak na kacu. Później wszelakie objawy z nikły, ale uraz pozostał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byc moze, nie mnie jego wiedze oceniac. Podobnie jak z rynn-rzucila sobie jakims gornolotnym-jakie to ziolo jest bee, ale juz podeprzec swojej wypowiedzi jakims przypisem nie laska

Myślę że to był po prostu wyolbrzymiony przykład by podkreślić sposób myślenia. Nie trzeba się od razu dziewczyny czepiać, choć przyznaje że przedobrzyła (ale się nie czepiam! :E).

Tak jak pisałem, paliłem to tylko raz. Kolega skręcił dość dużego blancika na szybciocha w szkole. Spaliliśmy to na przystanku kilometr od mojego domu. Pamiętam tylko to, że zabrała mnie sąsiadka autem do chaty, a potem 5h leżałem przy klopie i zdychałem (alkohol to przy tym pikuś jak dla mnie). Cały czas zbierało mi się na wymioty, a wir w głowie niemiłosierny. Jak wstałem rano to łeb mi pękał i czułem się jak na kacu. Później wszelakie objawy z nikły, ale uraz pozostał.

Albo wypaliłeś stanowczo za dużo, albo były jakieś dodatki.. To było po prostu ciężkie zatrucie. Pytanie jeszcze czy palisz tytoń? Blanty z reguły nie mają filtra z waty jak papieros i sam tytoń mógł spowodować to zatrucie. Szczególnie jak ktoś w ogóle nie pali i nie ma tolerancji na nikotynę. Oczywiście cała ta sytuacja spowodowała że ogarnął Cię stres który to wszystko spotęgował.. Do tego inny stan świadomości po marihuanie, sam rozumiesz, kumulacja jak w lotku :E.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zanim zaczniecie tworzyć grono dziewic, zanim zaczniecie się głaskać po petynkach wojownicy prawości tak pamiętajcie, że wszystko jest dla ludzi.

 

Głupiemu nawet woda szkodzi.

 

Woda jest źródłem życia, a marihuana jest tylko głupią używką, być może woda szkodzi głupiemu, ale używki po prostu szkodzą czy to mądry czy głupi. Trzeba umieć odróżniać różnice bo to, że głupiemu zaszkodzi nawet woda nie znaczy, że tytoń, dopalacze i reszta tego gówna jest nieszkodliwa "bo jestem mądry"

 

 

Nie wiekszym od kogos, kto wyraza sady o kwestiach, o ktorych wie tyle ile sobie w kilku artykulach przeczytal

 

a co mam robić, zacząć palić? Palisz marihuane? Jeśli tak to w jaki sposób poznałeś już jej tajniki? Czy muszę przebić się mieczem na wylot, żeby wiedzieć, że grozi to śmiercią? Dzięki, ale wole o tym poczytać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Push-up3k

"Nie palę ale jestem za legalem".

No, to widzę jestem jedną z tych osób, co jest na odwrót. "Palę/paliłem, jestem przeciwny legalizacji".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Silvatrez

 

 

Albo wypaliłeś stanowczo za dużo, albo były jakieś dodatki.. To było po prostu ciężkie zatrucie. Pytanie jeszcze czy palisz tytoń? Blanty z reguły nie mają filtra z waty jak papieros i sam tytoń mógł spowodować to zatrucie. Szczególnie jak ktoś w ogóle nie pali i nie ma tolerancji na nikotynę. Oczywiście cała ta sytuacja spowodowała że ogarnął Cię stres który to wszystko spotęgował.. Do tego inny stan świadomości po marihuanie, sam rozumiesz, kumulacja jak w lotku :E.

 

Nie palę fajek, ale wtedy kumpel coś tam dorzucił. Nie był to tytoń, lecz coś innego. Zatrucie? Ten stan jest nie do opisania.;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak pisałem, paliłem to tylko raz. Kolega skręcił dość dużego blancika na szybciocha w szkole. Spaliliśmy to na przystanku kilometr od mojego domu. Pamiętam tylko to, że zabrała mnie sąsiadka autem do chaty, a potem 5h leżałem przy klopie i zdychałem (alkohol to przy tym pikuś jak dla mnie). Cały czas zbierało mi się na wymioty, a wir w głowie niemiłosierny. Jak wstałem rano to łeb mi pękał i czułem się jak na kacu. Później wszelakie objawy z nikły, ale uraz pozostał.

Przecież Ty normalnie przedawkowałeś miałeś ściągnąć bucha i to wszystko, miałeś korzystać z życia, a Tyś się przyssał jak do cyca :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Silvatrez

Przecież Ty normalnie przedawkowałeś miałeś ściągnąć bucha i to wszystko, miałeś korzystać z życia, a Tyś się przyssał jak do cyca :)

Na to wychodzi.;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie palę fajek, ale wtedy kumpel coś tam dorzucił. Nie był to tytoń, lecz coś innego. Zatrucie? Ten stan jest nie do opisania.;)

 

:)

@down

To już nie chodzi o to, co to było.. To nie istotne, ale obawiałbym się jakiś dopalaczy niestety.. Więc na tej podstawie nie do końca można mówić o marihuanie, bo dopalacze to "straszne rzeczy są" i to bez większego wyolbrzymiania :P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Silvatrez

:)

Nie mam wiedzy w zakresie środków odurzających, więc nie mogę powiedzieć co to było.:kwasny:

Okay EOT z mojej strony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Woda jest źródłem życia, a marihuana jest tylko głupią używką, być może woda szkodzi głupiemu, ale używki po prostu szkodzą czy to mądry czy głupi. Trzeba umieć odróżniać różnice bo to, że głupiemu zaszkodzi nawet woda nie znaczy, że tytoń, dopalacze i reszta tego gówna jest nieszkodliwa "bo jestem mądry"

 

Nie zrozumiałeś sensu wypowiedzi. A jak chcesz zrozumiec proponuje eksperyment - przez dwa tygodnie wypijaj dziennie 10 litrów wody ;)

 

 

 

a co mam robić, zacząć palić? Palisz marihuane? Jeśli tak to w jaki sposób poznałeś już jej tajniki? Czy muszę przebić się mieczem na wylot, żeby wiedzieć, że grozi to śmiercią? Dzięki, ale wole o tym poczytać

 

Co masz zrobić? A rób co chcesz co mi do tego :) Ważne, abyś nie uzurpował sobie prawa "wiedzenia lepiej" za innych.

 

Jeśli chcesz wiedzieć - pierwszy kontakt miałem w wieku ok 12 lat. Źle to wspominam. Potem sporadyczny - raz na kilka lat dosłownie - i też nie wspominam za specjalnie. Za to ok 2 lata temu zadziałało dobrze. Kwestia wieku? Może i tak. Sporadycznie, raz na kilka tygodni, miesięcy, w gronie dobrych znajomych - lepsze niż alko jak dla mnie. A alko właściwie nie piję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...