Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

InsaneGuY!

Polacy jednym z najgorzej wyedukowanych narodów!

Rekomendowane odpowiedzi

Bo w Polsce nie ma szacunku do nauki. Ściąganie jest gloryfikowane, a przechwałki w gimnazjum/LO kto się uczył najmniej to standard.

Potwierdzam. Do tego jest problem z tym, że nauczyciele na siłę przepychają uczniów do następnej klasy. Olewasz sprawę, to nie zdajesz, a nie że nauczyciel chodzi za uczniem, żeby poprawił to i tamto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@bielas - bardzo dziękuje za Twoją wypowiedź. Sam tego nie napisałem bo kilku osobom zaraz by legło coś na wątrobie, że "belfer" coś ma do gadania w kwestii edukacji. :lol2:

Podsumuje to tylko w ten sposób: młodzież jest najmniejszym problemem edukacji, gorzej z władzą, rodzicami i samymi nauczycielami.

 

Nie przepadam za Tobą (parę razy mnie gasiłeś kwasny.gif), ale za przynależność do stanu nauczycielskiego masz "+". Na 20 kilka lat swojej nauki spotkałem tylko jednego durnego nauczyciela. Poza tym ogólnie obecnie nie jest to łatwy kawałek chleba.

 

 

Na pewno nie jest to stan z dwudziestolecia międzywojennego, gdzie polska inteligencja należała do światowej czołówki.

 

A jaki oni, ta "polska inteligencja", stanowili odsetek w społeczeństwie? Jestem zdania, że obecnie część polskiego społeczeństwa, która stanowi obecną "inteligencję", również nie odbiega od świata. Problemem jest jej liczebność w stosunku do reszty mniej "inteligentnego" społeczeństwa.

 

Tak swoją drogą, to wykształcenie nie stanowi o inteligencji, jedynie ją rozwija. Z tym (z inteligencją) rodzimy się, jednak nie wykorzystana, nie eksploatowana - rdzewieje. Z tego powodu, w mojej ocenie, mówienie o ludziach inteligentnych i nie inteligentnych jest bez sensu. No, chyba, że mamy do czynienia z klasycznie niskim poziomem intelektualnym, który powstał z różnych przyczyn, np. wypadek, upośledzeni rodzic/rodzice, używki itp.

 

Potwierdzam. Do tego jest problem z tym, że nauczyciele na siłę przepychają uczniów do następnej klasy. Olewasz sprawę, to nie zdajesz, a nie że nauczyciel chodzi za uczniem, żeby poprawił to i tamto.

 

A co mają robić? Użerać się z matołem? W sytuacji, gdy rodzice wspierają jełopa (mam na myśli nygusów, do osób opóźnionych w rozwoju nic nie mam) i widzą w nim wszystkie 7 cudów świata na raz? Przecież oni zjadają wychowawcę/nauczyciela razem z dyrektorem i kuratorium na śniadanie. Teraz nauczyciel nie ma praktycznie żadnych możliwości walki z osobami olewającymi - z tego czy innego powodu - obowiązek szkolny. Ogólnie teraz obowiązek szkolny jest tak totalnie bezsensownie realizowany, że ręce opadają. W chwili obecnej wygląda to tak, że dzieci mają obowiązek uczyć się do ukończenia 18-go roku życia, a państwo ma obowiązek umożliwić im uczęszczanie do szkoły. A prawda jest taka, że jeśli dzieciak oleje szkołę, to o ile rodzic nie będzie prowadzał go tam za łapę i siedział z nim w ławce, to żadna siła go w szkole nie zatrzyma. Znam kilku takich gimbusów. niektórzy nawet są grzeczni i widać po nich, że są kumaci, ale twierdzą, że nie będą się uczyć, nie chcę i tyle. Wysłać ich do OW? Jaki jest tego sens, skoro to są ośrodki otwarte i w każdej chwili można stamtąd wyjść. Skierować do ośrodka zamkniętego? Tylko w wypadku, gdy popełnili przestępstwo i wykazują wysoki stopnień demoralizacji. Większość z niech nie jest w jakiś szczególny sposób zdemoralizowana i nie popełnia przestępstw, więc zamykać się nie da. Poza tym wielu nauczycieli, to po prostu pierdołowate ciapciaki, które nie są przygotowane do pracy z trudnymi osobnikami i tyle. Nie dość, że nie daje sobie rady z trudnym egzemplarze, to jeszcze zmarnuje czas lekcyjny dla reszty klasy, użerając się z "krnąbrną jednostką".

 

Taki "wypychany na siłę zakapior" i tak kariery naukowej nie zrobi. Tomaszów Edisonów nie było na świecie zbyt wielu i prawdopodobnie nadal będą rzadkością. Uważam, że minimalizowanie czasu, jaki ma on wpływ na uczące się jako tako dzieciaki jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Jedyny z tego minus, jest taki, że to może obniżać morale uczniów, gdyż ci uczący się, zdają w wyniku swojej pracy, a taki zakapior zdaje "dla św. spokoju", można rzec, że za darmo. Może to wzbudzać w innych poczucie niesprawiedliwości.

 

Z drugiej strony, jeśli uczeń ma mało obecności w szkole, poniżej jakiegoś tam poziomu, nie pamiętam jakiego scratchhead.gif, to jest nie klasyfikowany, i nawet szef IPN-u nie przepchnie go do następnej klasy. CHyba, żeby fałszować listę obecności w dzienniku klasowym. Tylko czy warto?

 

edit

I przypomniała mi się jeszcze jedna okoliczność. Dziś każdorazowe nie zdanie przez ucznia do następnej klasy jest "winą nauczyciela", bo "nie nauczył", jak trzeba. A to przecież nie prawda. Nauczyciel już się nauczył, teraz dziecko ma się nauczyć. Samo. Szkoła to jedynie ułatwienie. Nauczyciel nie nauczy się za dziecko. Owszem, są takie przypadki, gdzie nauczyciel faktycznie ni domaga (z różnych przyczyn, np. nie douczony, nie ma potrafi nawiązać kontaktu z małolatami, żona/mąż go/ją rzucił, pije/ćpa czy co tam) , ale to jest tylko jedna z możliwych przyczyn, a nie jedyna i kategorycznie niepodważalna. Nauczycieli ocenia się nim. po ilości uczniów, która zdała i na jakich ocenach oni zdali. To przekłada się na pieniądze dla nich. To powoduje, że bardzo łatwo jest osądzać nauczyciela, a zwykle - z powodu w/w okoliczności - może to być błędna ocena. W mojej ocenie niskie osiągi uczniów to wina ich samych oraz ich rodziców/opiekunów ustawowych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mons!er

A z kolei uważam, że stopień edukacji społeczeństwa jest wprost proporcjonalny do budżetu, jaki rząd przeznacza na edukację.

 

To nie jest do końca prawdą.

 

Kolejną okolicznością wpływającą na poziom edukacji jest to, że matołami łatwiej rządzić (nie bez powodu w przeszłości dostojnicy kościelni szykanowali ludzi nauki, np. Galileusz czy Kopernik, w naszych czasach ich rolę przejęli "oszczędzający" politycy i nie chcieli wypuścić z łapek edukacji).

 

O Boże, same slogany :(

 

A nasz rząd traktuje szkolnictwo jak urządzenie do oszczędzania i umieszczania w kuratoriach swoich pociotków. Chciałbym, aby w naszym kraju było podejście do edukacji, jak w Szwajcarii. Ustawowo mają zapisane coroczne zwiększanie poziomu wydatków na edukację. Wg mnie jest to najbardziej świadome i obywatelskie państwo na świecie. Nie wynika to jednak tylko z nakładów na szkolnictwo, ale i z nastawienia, jakie tam panuje do szeroko rozumianej szkoły, jak również i nauczanych treści (co chyba najważniejsze).

 

edit

 

literówki

 

Napiszę tak - nie przepadam osobiście za Donaldem Tuskiem, ani za dzisiejszym rządem RP - ale: jest to pierwszy bodajże rząd od 89r', który próbuje (!) chociaż znieść przywileje będące spadkiem po PRLu w zakresie szeroko pojętej "edukacji" & paru innych "rodzynków" po PRLowskich.

I dlatego środowiska związane z ZNP (rodziny, firmy współpracujące) robią taki czarny PR jak to rząd Tuska próbuje "zniszczyć polską oświatę" ; "cofnąć nas do średniowiecza" & "a kto będzie dzieci uczył".

Tylko jakoś o wieloletnich patologiach (które są właśnie przyczyną obecnej zapaści w tej materii) nie mają odwagi pisać. Tacy wszyscy odważni :)

 

ps.

~konku napisł: "Podsumuje to tylko w ten sposób: młodzież jest najmniejszym problemem edukacji, gorzej z władzą, rodzicami i samymi nauczycielami. (!)"

I ja się z tym zgadzam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mons!er

Nie znam stanowiska ZNP w tej sprawie. Swoją wypowiedź opieram na osobistych doświadczeniach. Nie mieszałem polityki, ani Tuska do swojej wypowiedzi. Jest ona jedynie obserwacją jak kolejne, od 89 roku, rządy podchodzą do edukacji.

 

A obcinanie bądź dokładanie przywilejów nauczycielom w mojej ocenie raczej nie wpłynie na to czy Jaś i Marysią będą mądrzejsze. W moeje ocenie Tusk po prostu chce ukręcić kolejną kiełbasę wyborczą na tych którzy nie mają "przywilejów" i udaje troskę o równość społeczną, bla, bla, bla... dla jełopków, których kłuje w oczy cudzy pieniądz. thumbdown.gif To jednak nie o tym temat i nie będę politykował. Mówiąc o zwiększaniu nakładów na edukację miałem na myśli raczej np. wprowadzenie ustawowego zakazu tworzenia większych klas niż np. 15 osób. Jak by nie było taki zapis wygeneruje jednak sporo (i to dużo sporo, będzie potrzeba więcej nauczycieli, klas, szkół, mat. dydaktycznych itp.) większe koszty. Podniesie jednak jakościowo możliwości edukacyjne poszczególnych nauczycieli. Będzie on miał wtedy więcej czasu na konkretnego ucznia. Dziś leci masówą w 30-sto osobowej klasie. Przewali materiał, byle był zrobiony, a często nie ma czasy, aby wszystkim sprawdzić pracę domową. Miałem także na myśli organizowanie ciekawszych zajęć, niż typowe "lekcja, temat, bla, bla, bla, ze strony nauczyciel, potem wyrywkowa odpytka, czasem sprawdzian, rzadziej klasówka). Nuda, monotonia i kiszka. Takie zajęcia odpychają dzieci od szkoły, zamiast zachęcać do poznawania nowości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"a kto będzie dzieci uczył".

Od 5 lat liczba dzieci w szkołach spada a liczba nauczycieli ani drgnie. Przywileje komunistyczne się kłaniają. Najbardziej mnie bawi jak nauczyciele na zarzut że krótko w czasie tygodnia pracują odpowiadają że oni przecież mają pracę w domu, sprawdzanie klasówek, przygotowanie się do lekcji(taa od 20 lat klepią to samo i się przygotowują już to widzę). Mówią jak by tylko oni zabierali pracę do domu....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak myślisz? Ile czasu trwa sporządzenie konspektu, takiego porządnego, nie na "odwal się", do przeprowadzenia jednej lekcji? Ile lekcji w miesiącu na przeciętny nauczyciel? Ile w końcu potrzebuje tych konspektów? Ile mu to łącznie czasu zajmie?

 

 

 

e: literówka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę przynać, że to pytanie o naukowca światowej sławy jest naprawdę trudne. Dzisiaj już nie liczą się wybitne jednostki. Jak jest jakies odkrycie to zawsze mówi się o grupie badawczej, uniwersytetach, amerykańskich naukowcach, korporacji.

A nazwisk laureatów nagrody nobla i tak nikt nie pamięta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak myślisz? Ile czasu trwa sporządzenie konspektu, takiego porządnego, nie na "odwal się", do przeprowadzenia jednej lekcji? Ile lekcji w miesiącu na przeciętny nauczyciel? Ile w końcu potrzebuje tych konspektów? Ile mu to łącznie czasu zajmie?

 

 

 

e: literówka

Przeciętny czas godzin lekcyjnych Polskiego według raportu OCED jest jednym z krótszych w Europie. Konspekty przygotują raz a później dopracowują. Materiałów mają pełno a materiał nie jest trudny. Co się stanie jak nauczyciel pomyli się,zapomni sprawdzić klasówki? NIC wielkiego. A co się stanie jak ja się pomylę w dokumentacji oprogramowania czy samym programie? Przestój za setki tysięcy złotych. Widzisz skalę? Ludzie przynoszą pracę do domów i to wielokrotnie cięższą niż nauczyciele mają tymczasem to oni najgłośniej narzekają(i to ich główny oręż).

 

Muszę przynać, że to pytanie o naukowca światowej sławy jest naprawdę trudne. Dzisiaj już nie liczą się wybitne jednostki. Jak jest jakies odkrycie to zawsze mówi się o grupie badawczej, uniwersytetach, amerykańskich naukowcach, korporacji.

A nazwisk laureatów nagrody nobla i tak nikt nie pamięta.

Nie wielu Polaków wie o tym ale mamy bardzo duże sukcesy na zagranicznych uniwerkach tzn. nasi doktoranci i doktorzy którzy tam zostali. Jak przeczytasz coś w stylu "Niemieccy naukowcy odkryli..." . To prawdopodobnie to była grupa badawcza w której skład wchodzili Polacy,hindusi lub chińczycy a jedyne co tam było niemieckie to kasa albo główny szef zajmujący się menagerowaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mons!er

@mons!er

Nie znam stanowiska ZNP w tej sprawie. Swoją wypowiedź opieram na osobistych doświadczeniach. Nie mieszałem polityki, ani Tuska do swojej wypowiedzi. Jest ona jedynie obserwacją jak kolejne, od 89 roku, rządy podchodzą do edukacji.

 

Proszę cię . . . :(

 

A obcinanie bądź dokładanie przywilejów nauczycielom w mojej ocenie raczej nie wpłynie na to czy Jaś i Marysią będą mądrzejsze. W moeje ocenie Tusk po prostu chce ukręcić kolejną kiełbasę wyborczą na tych którzy nie mają "przywilejów" i udaje troskę o równość społeczną, bla, bla, bla... dla jełopków, których kłuje w oczy cudzy pieniądz. thumbdown.gif

 

Nie sądzę.

 

* To jednak nie o tym temat i nie będę politykował. Mówiąc o zwiększaniu nakładów na edukację miałem na myśli raczej np. wprowadzenie ustawowego zakazu tworzenia większych klas niż np. 15 osób. Jak by nie było taki zapis wygeneruje jednak sporo (i to dużo sporo, będzie potrzeba więcej nauczycieli, klas, szkół, mat. dydaktycznych itp.) większe koszty. Podniesie jednak jakościowo możliwości edukacyjne poszczególnych nauczycieli. Będzie on miał wtedy więcej czasu na konkretnego ucznia.

 

Nie wierzę własnym oczom :o

Po pierwsze, uważam że nie stać nas na to (!) - to raz; po drugie (niemniej ważne), nie sądzę żeby to poprawiło poziom kształcenia.

 

ps.

patrz post ~recovery'ego #

 

 

Dziś leci masówą w 30-sto osobowej klasie. Przewali materiał, byle był zrobiony, a często nie ma czasy, aby wszystkim sprawdzić pracę domową. Miałem także na myśli organizowanie ciekawszych zajęć, niż typowe "lekcja, temat, bla, bla, bla, ze strony nauczyciel, potem wyrywkowa odpytka, czasem sprawdzian, rzadziej klasówka). Nuda, monotonia i kiszka. Takie zajęcia odpychają dzieci od szkoły, zamiast zachęcać do poznawania nowości.

 

Wszystko w rękach samych nauczycieli & ZNP - dlaczego nie postulują takich zmian (?) :)

jak myślisz (?)

aaa, to by naruszyło interesiki "cwaniactwa" :) - krzyczeć że nam "zabierają przywileje" & "oni niszczą polską szkołę"; to to tak - ale żeby samemu coś zmienić, o to nie - przecież nie można ruszać patologii, to daje tyle $ - dziś (za "moment" się to skończy, będzie twarde lądowanie na dupie z wielkim płaczem).

 

tania polityczka dla mas, panie, niestety ;[

 

 

# - Od 5 lat liczba dzieci w szkołach spada a liczba nauczycieli ani drgnie. Przywileje komunistyczne się kłaniają. Najbardziej mnie bawi jak nauczyciele na zarzut że krótko w czasie tygodnia pracują odpowiadają że oni przecież mają pracę w domu, sprawdzanie klasówek, przygotowanie się do lekcji(taa od 20 lat klepią to samo i się przygotowują już to widzę). Mówią jak by tylko oni zabierali pracę do domu....

 

Dokładnie.

patrz post ~bielasa - *

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja powiem Ci tyle, że z Twoich wypowiedzi wynika tyle, że z pracą nauczyciela masz tyle wspólnego, tyle własnych doświadczeń, co sam przechodziłeś do szkoły jako uczeń oraz jako rodzic na wywiadówki do swojego dziecka. Ja z kolei mogę pochwalić się przynajmniej współpracą z nauczycielami i chociaż o ich pracę otarłem się. Dla Ciebie, zza miedzy, trawa na tej łące będzie zawsze zieleńsza, niż Twoja własna. A ręczę Ci, że jako nauczyciel wytrzymałbyś prawdopodobnie do pierwszej wywiadówki z rodzicami, maksymalnie do pierwszej wizytacji Twoich "osiągnięć" z kuratorium i sam zwolniłbyś się. Nauczanie to nie tylko - owszem, tak było kiedyś i tak w wielu przypadkach jest obecnie - omówić materiał i do chaty. Tłumaczyć Ci to, to jest jednak zbyt obszerna kwestia, a Ty nawet nie wykazujesz najmniejszej nawet inicjatywy do wejścia w taki temat.

 

Co do najmniejszej ilości godzin w Europie. Porównaj ją jeszcze do zarobków innych europejskich nauczycieli. Porównaj jeszcze liczebność klas w innych europejskich szkołach. Mam tu na myśli np. Finlandię, Szwajcarię, tj. kraje, gdzie edukacja stoi na wysokim poziomie, a nie jakaś Rumunia czy Albania.

 

edit@up

Nie rozmawiamy na tym samym poziomie. Ty politykujesz, na dodatek sięgasz po populistyczne banały. Ja podchodzę do edukacji, przynajmniej staram się, od strony pedagogicznej. Polityki z pedagogiką nie da się połączyć. Ja nie politykuję. W mojej ocenie za stanem obecnej edukacji stoją właśnie politycy, a nie pedagodzy. W ten sposób nie da się zrobić niczego konstruktywnego (murarz nie wyleczy człowieka, polityk nie będzie sprawnie podnosił poziomu edukacji). Dzisiejsza min. edukacji. Jakie ona ma kompetencje do bycia tym ministrem poza tym, że jest politykiem? Ona jest bardziej matematykiem czy fizykiem i politykiem niż pedagogiem. Wielu jej poprzedników tyczy się to samo bez względu na to, jaką opcję polityczną reprezentowali. Śmieszne - w kategoriach czarnego humoru - jest Twoje gadanie, gdy osoby, którym zależy na efektywnej edukacji zwracają uwagę na problemy z którymi wiele państw zachodu już uporało się, a Ty twierdzisz, że to jest walka o "interesiki" i "cwaniactwa".

 

 

ps Jeśli nas nie stać, to dalej będziemy "jednym z najgorzej wyedukowanych narodów europy". Za to nas stać na dotowanie PKP, kopalni, przerośniętej adm. szczebla centralnego i wojewódzkiego, smarowanie zadka kasą kościelnym katabasom itp. thumbup.gif

 

ps 2 Czemu nauczyciele nie zwracają uwagi? Bo wolą nie stracić roboty i siedzą cicho. Wielu z nich mi mówiło, że sygnały od nich są albo przemilczane, albo czasem odbija im się to czkawką ze strony dyrekcji albo kuratorium. Proste. Polska to kraj, gdzie nie toleruje się zmian wychodzących od "maluczkich". Zmiany zwane szumnie "reformami" wychodzą do tych mieniących się "wielkimi". Mali dostają po pazurkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eeeee. Wcale mnie to nie dziwi. Studenciaki z roku na rok coraz gorsze. Zbieram nawet kartki z egzaminów z najlepszymi tekstami. Poziom coraz niższy. Widziałem też wyniki matur naszych nowych studenciaków. Stawiam, że 50% poleci po semestrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mons!er

A ja powiem Ci tyle, że z Twoich wypowiedzi wynika tyle, że z pracą nauczyciela masz tyle wspólnego, tyle własnych doświadczeń, co sam przechodziłeś do szkoły jako uczeń oraz jako rodzic na wywiadówki do swojego dziecka. Ja z kolei mogę pochwalić się przynajmniej współpracą z nauczycielami i chociaż o ich pracę otarłem się. Dla Ciebie, zza miedzy, trawa na tej łące będzie zawsze zieleńsza, niż Twoja własna.

 

Masz rację, nie miałem do czynienia z pracą nauczyciela - ale czy ten fakt neguje moją ocenę pewnych spraw na styku oświaty (?)

Nie (!)

 

A ręczę Ci, że jako nauczyciel wytrzymałbyś prawdopodobnie do pierwszej wywiadówki z rodzicami, maksymalnie do pierwszej wizytacji Twoich "osiągnięć" z kuratorium i sam zwolniłbyś się. Nauczanie to nie tylko - owszem, tak było kiedyś i tak w wielu przypadkach jest obecnie - omówić materiał i do chaty.

 

Powiem tobie czego bym "nie wytrzymał" - hipokryzji, zakłamania, manii wielkości samych nauczycieli (w bardzo wielu przypadkach, niestety) - z młodzieżą mam w miarę dobry kontakt, z róznych względów :) (zarówno w pracy, jak i prv.)

 

Tłumaczyć Ci to, to jest jednak zbyt obszerna kwestia, a Ty nawet nie wykazujesz najmniejszej nawet inicjatywy do wejścia w taki temat.

 

Ex Cathedra mogłeś sobie podarować, poważnie ;[

 

A teraz wybacz, ale muszę się zbierać, praca czeka :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Stawiam, że 50% poleci po semestrze.

Zależy jak lekkie kierunki zapomnij trzeba się z nich utrzymywać cięższe kierunki techniczne/przyrodnicze to raczej polecą ale spoko będą na 1000 dziekanek przepychać głąbów już się na PWr napatrzyłem na to wystarczająco.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zależy jak lekkie kierunki zapomnij trzeba się z nich utrzymywać cięższe kierunki techniczne/przyrodnicze to raczej polecą ale spoko będą na 1000 dziekanek przepychać głąbów już się na PWr napatrzyłem na to wystarczająco.

Ej ale to u mnie polecą :E . Fizjoterapia nie jest lekkim kierunkiem, Ratownictwo Medyczne też. Tam albo wiesz albo nie wiesz. Nie ma, że medyczne czynności naukowe znasz trochę, tak na 3. Albo pacjenta uratujesz, albo uśmiercisz. Tutaj nie ma zmiłuj. Na Fizjo kończy ok. 50% liczby startowej, a na Ratownictwie często jest to 6-7 osób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ej ale to u mnie polecą :E . Fizjoterapia nie jest lekkim kierunkiem, Ratownictwo Medyczne też. Tam albo wiesz albo nie wiesz. Nie ma, że medyczne czynności naukowe znasz trochę, tak na 3. Albo pacjenta uratujesz, albo uśmiercisz. Tutaj nie ma zmiłuj. Na Fizjo kończy ok. 50% liczby startowej, a na Ratownictwie często jest to 6-7 osób.

good use your agressive nature boy and end your journey to the dark side.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22/22 :E

Ale tak na dobrą sprawę to dinozaury cały czas żyją, więc pytanie trochę lipne. Przecież teropody to też dinozaury, a teropodami są ptaki. Prawidłową odpowiedzią powinna być prawda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak, w okresie liceum i wcześniej wiedzę ogólną (rzeczy o które pytają właśnie w takich "łapankach" na ulicach) miałem na poziomie wyższym niż 90% moich rówieśników. Teraz uczeń liceum ze średnią 3,5 pozginał by mnie w precle pod tym względem. Większość ludzi ma tak, że nieużywana wiedza się po prostu utlenia a zastępuje ją wiedza aktualnie użyteczna. Ot cały powód. Stąd dziwi mnie to zadziwienie innych, że przypadkowy przechodzień nie wie tego czy tamtego (choć zapewne w przeszłości to wiedział).

 

Co do szkolnictwa, u nas zbyt dużą wagę przywiązuje się do wiedzy ogólnej (która jak pokazują takie badania i tak się utlenia) a za mało do specjalistycznej, która jest potem wykorzystywana w pracy (przez co nie tylko się nie utlenia ale jeszcze rozwija). Oczywiście pewne podstawy trzeba znać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W połowie stwierdziłem że quiz obraża mój intelekt i zaniechałem. Normalnie parodia.

 

Ale tak na dobrą sprawę to dinozaury cały czas żyją, więc pytanie trochę lipne. Przecież teropody to też dinozaury, a teropodami są ptaki. Prawidłową odpowiedzią powinna być prawda.

wiesz pytania są trochę zbyt ogólne. BTW. co do ptaków i dinozaurów są nadal o to pewne spory.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te pytania w ogóle były nastawione raczej na to co gadają w telewizji i są pewne spory. Przecież wiele osób nadal twierdzi, że efekt cieplarniany to głównie działalność człowieka, a to przecież fake po to żeby ciągnąć kasę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz rację, nie miałem do czynienia z pracą nauczyciela - ale czy ten fakt neguje moją ocenę pewnych spraw na styku oświaty (?)

Nie (!)

Ocenę? Nie. Jej trafność? Tak. Bo jest powzięta na pdst. jedynie suchych liczb (tymi da się łatwo manipulować). A to jest o wiele głębszy temat i wypadałoby choć zaznajomić się z kilkoma nauczycielami oraz poznać ich realia pracy, życia itp.

 

 

Powiem tobie czego bym "nie wytrzymał" - hipokryzji, zakłamania, manii wielkości samych nauczycieli (w bardzo wielu przypadkach, niestety) - z młodzieżą mam w miarę dobry kontakt, z róznych względów :) (zarówno w pracy, jak i prv.)

 

Hipokryzja, zakłamanie, mania wielkości to są przypadłości na które cierpi wielu ludzi. To nie jest ich "choroba zawodowa" jedynie nauczycieli. Oczywiście, osobiście też i takich spotkałem, nie polubiłem, a wręcz przeciwnie. Autorytetem wśród uczniów też nie cieszą się, choć sami (zadufki) mają inne zdanie w tej materii. Większość nauczycieli (przynajmniej tych mi znanych) to jednak zwykłe osoby jakich wiele po świecie chodzi.

 

Co do kontaktu z nauczyciele, to ta profesja nie oznacza złych kontaktów w młodzieżą. Ja natomiast jestem ciekaw, jak by wyglądał Twój kontakt z młodzieżą, gdybyś nagle musiał od nich wymagać znajomości tablicy Mendelejewa, inwokacji z "Pana Tadeusza" oraz znajomości trygonometrii rozwiązywania układów równań z dwiema niewiadomymi (a to nie są trudne zagadnienia).

 

 

Ex Cathedra mogłeś sobie podarować, poważnie ;[

 

A teraz wybacz, ale muszę się zbierać, praca czeka :)

 

Wszedłeś w temat od strony politykierstwa, więc spisałem Cię "na straty". Polityka nie wyleczy edukacji. Pieniądze i pedagodzy i owszem. Mamy przykład na Szwajcarii i Finlandii. Możliwe, że pomyliłem się co do Ciebie, więc przepraszam.

 

Co do wybaczania...

...i daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom...
szczerbaty.gif

 

 

edit

W połowie stwierdziłem że quiz obraża mój intelekt i zaniechałem. Normalnie parodia.

 

 

wiesz pytania są trochę zbyt ogólne. BTW. co do ptaków i dinozaurów są nadal o to pewne spory.

 

Nie intelekt, a wiedzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak, w okresie liceum i wcześniej wiedzę ogólną (rzeczy o które pytają właśnie w takich "łapankach" na ulicach) miałem na poziomie wyższym niż 90% moich rówieśników. Teraz uczeń liceum ze Większość ludzi ma tak, że nieużywana wiedza się po prostu utlenia a zastępuje ją wiedza aktualnie użyteczna. Ot cały powód. Stąd dziwi mnie to zadziwienie innych, że przypadkowy przechodzień nie wie tego czy tamtego (choć zapewne w przeszłości to wiedział).

 

Co do ulatniania pełna zgoda. Ale ja ktoś oejzy soie film popularno naukowy od czasu do czasu, wyierze się do muzeum techniki, na festiwal nauki itp. to sobie może część wiedzy odświeżyć. O to też pytanie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A propos ulatniania. Zwróćcie też uwagę na pytanie o ciepłym powietrzu. Tu było sporo poprawnych odp. Kto z nas nie pamięta "eksperymentu" w szkole pdst. z ustawianiem świeczek w oknie na górze okna i na parapecie i w którą stronę płomienie świeczek wyginały się. :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co za durny test.. 21/22 pomyliłem się tylko w pytaniu o geny ojca odnośnie przyszłych dzieci czy jakoś tak. Nie wierze że średnia europejska to 13.4 pkt - po prostu nie wierze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...