Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Rynn

Zranienie/zabicie psa w obronie własnej

Rekomendowane odpowiedzi

1. Park leśny. Czyli kilka hektaru lasu pomiędzy osiedlami.

2. Na smyczy (takiej wstążkowej na kilka metrów, nie zwijanej) i bez kagańca.

3. Biegłam dokładnie od tyłu po ścieżce, ale słychać to przecież na 100 metrów, zwłaszcza w takim miejscu bez aut i ludzi. Pani z psem była z przodu.

4. Nie. Pies najpierw zaatakował, potem w obronie wyciągnęłam nóż, widząc, że kobieta sobie nie radzi. Mam ten nóż od 20 lat i pierwszy raz zdarzyło mi się go użyć.

 

 

Pytałem o to, ponieważ próbuję sobie wyobrazić sytuację.

Mam psa, zawsze trzymam go blisko siebie, gdy ktoś przechodzi. Zawsze ściągam go tak, aby kolczatka była ok. 20 cm przy nodze, bo wtedy pies nie ma możliwości skoku do kogokolwiek.

Robie tak, mimo iż pies nigdy nie przejawiał agresji, nikogo nie ugryzł. Ale wiem, że to jest tylko pies i jak ktoś biegnie robi się trochę nerwowy bo to jest dla niego dziwna sytuacja.

 

Biegłaś od tyłu- ta Pani Ciebie mogła nie usłyszeć (to, że Tobie się zdawało, że może usłyszeć to Twoja opinia). Ta Pani po prostu mogła nie mieć takiego słuchu jak młode osoby. To był jogging, więc podejrzewam, że nie pierwszy raz biegasz i wiesz, że psy nie lubią biegnących ludzi - zwłaszcza, że już miałaś taką sytuację.

 

Dziwi mnie, że nie ominęłaś psa- zwłaszcza, że wyglądał na groźnego. Obiec ich bokiem kilka metrów to normalna sprawa, a jak ja widzę naprzeciwko jakiegoś psa który nie wzbudza zaufania to przechodzę drugą stroną ulicy, tak dla mojego bezpieczeństwa. Nie można ufać każdemu właścicielowi psa - możę być rozkojarzony albo o opóźnionej reakcji. Tak samo jak jeździsz samochodem i jak pieszy podchodzi do krawężnika gdzie nie ma pasów.

 

Ale abstrahując od tego, że jednak zdecydowałaś się na bieg obok dobermana jedna rzecz mnie najbardziej dziwi- to, że wyjęłaś nóż i dźgnęłaś tego psa. Czy on cały czas Ciebie trzymał za tę nogę i nie puszczał, że zdecydowałaś się na ten krok? Czy po prostu odskoczyłaś, wyjęłaś nóż i go dźgnęłaś :hmm: ?

 

Przyznam szczerze, że gdyby to była druga sytuacja i ktoś by mi tak mojej suczce wbił nóż w szyje to bym nie miał litości, zaj**bym. Mam ją od 13 lat, szczepie regularnie na różne choróbska. Sama ledwo przeżyła kilka chorób, miała kilka operacji w tym jedną na nowotwór. Wszystko robię aby unikać sytuacji zagrożenia, ale jeżeli by kogoś dziabnęła raz a ta osoba odskoczyła i względnie nic jej nie było, a potem wyjęła nóż i zrobiła najzwyklejszy odwet nie miałbym litości. Co innego gdyby mój pies złapał kogoś chociażby za nogę i nie puszczał. Sam bym użył noża gdyby to była ostateczność.

 

P.S Nigdy jej nie zakładam kagańca psu w lesie - po to tam idę. Ale ZAWSZE ma smycz z kolczatką na tyle krótką abym jednym ruchem mógł ją sprowadzić do nogi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pisz bredni.

 

 

Ukręcenia łba yorkowi nie będzie obroną konieczną, nawet wtedy, gdyby ten mały próbował Cię ugryźć. "Zamach" z jego strony da się odeprzeć w inny sposób.

Tyle na ten temat.

Oczywiście nie mówię o yorku tylko o małym, narwanym, agresywnym kundlu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

P.S Nigdy jej nie zakładam kagańca psu w lesie - po to tam idę. Ale ZAWSZE ma smycz z kolczatką na tyle krótką abym jednym ruchem mógł ją sprowadzić do nogi.

 

Edytuj bluzka. Zgadzam się z tobą w 100 procentach. Gdyby ktoś ruszył mojego psa, nawet kopnął, nie miałbym żadnych skrupułów w stosunku do tej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

Jak tam twoja aplikacja, pracujesz juz dla Bakera albo SKSu chociaz? Z tego co pisales, to jestes tak daleko od "top of your profession" jak tylko sie da, wiec zabawne jest pisanie o przez ciebie o znajomosci temtu, jak sam najwyrazniej jej nie masz, inaczej siedzialbys w okoli 30 pietra na Rondzie ONZ 1, a nie na forum pclabu i cytowal paragrafy.

Zapomniałbym - jestem niegodny dyskusji z człowiekiem z Mensy.

Kurczę pióro, ja nie mam takiego papierka.

 

W takim układzie nie podejmę dalszej dyskusji. A to wszystko z obawy przed Twoim niewątpliwie błyskotliwym intelektem. Boję się, że rozgniótłbyś mnie merytorycznymi argumentami jak olbrzym mrówkę. Pozwól że się oddalę, o Błyskotliwy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Pytanie brzmi: jak daleko może się posunąć człowiek w obronie własnej, w stosunku do agresywnego zwierzęcia?

Chodzi konkretnie o agresywnego psa bez kagańca, trzymanego na smyczy lub biegającego obok właściciela, który atakuje przechodnia (oczywiście pies, a nie własniciel, chociaż właściciel czasem też się rzuca).

 

Dziś zdarzyła mi się sytuacja, że podczas joggingu w parku leśnym zaatakował mnie doberman. Chodził z kobietą po pięćdziesiątce na smyczy, bez kagańca. Ja biegnę, a on się na mnie rzucił, podziurawił zębami mi spodnie i zranił w udo. Ja w odwecie dźgnęłam go nożem gdzieś w szyję (takim od scyzoryka dołączonego do kluczy). Babka zupełnie nie panowała nad psem, krzyczała coś, że mnie nie słyszała, jak się zbliżam (faktycznie gapiła się gdzieś do przodu, a pies szedł za nią. Tylko jak nie można słyszeć człowieka biegnącego po szeleszczących liściach w takiej głuszy...). Ja machnęłam na to ręką i pobiegłam robić swoje. Raczej to się nie skończy niczym, bo kobiety nie znam i nie miałam ochoty zostawać i tracić na babę i jej psa nerwów. Jednak to już nie pierwsza sytuacja, że zraniłam psa, który mnie zaatakował, oczywiście z właścicielem przy boku.

Czy za takie coś grozi jakaś kara, gdy się kopnie psa, zrani metalem, gałęzią lub jakimś kamieniem, a nawet zabije ze strachu, w obronie własnej? Czy to sprawa dla policji czy straży miejskiej, jak by trzeba było kogoś wołać na miejsce?

 

 

Dobrze zrobiłaś, nic ci nie zrobią. Choć, to jest taki walnięty kraj, że z ofiary czasami robi się agresora. Może powinnaś się udać na Policję( w razie czego, pokazać rany). Myślę że miałaś szczęście, bo nie które zranione psy są jeszcze bardziej zabójcze.Ja bym go dobił do końca, bez litości, bo stanową zagrożenie dla innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@up: nie chodzi o samego psa, ale nieodpowiedzialnych właścicieli. Często nie reagują, jak pies się na kogoś rzuca, a jak tylko się kopnie czy pogoni tego psa, to sami rzucają się z pretensjami, jak ich zwierzęta.

 

Oczywiście, że nie.

Odpierany w ramach kontratypu zamach musi być bezpośredni, a przedsięwzięte do obrony środki - adekwatne. W tym wypadku oczywiście takimi by nie były.

 

 

 

"Ukręcenie łba" (czyli wszelkie nogi i ręce do odgonienia) jest w sumie adekwatne. Tu i tu się używa ciała, bo człowiek nie może się przecież bronić zębami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

"Ukręcenie łba" (czyli wszelkie nogi i ręce do odgonienia) jest w sumie adekwatne. Tu i tu się używa ciała, bo człowiek nie może się przecież bronić zębami.

Nie, nie jest adekwatne.

 

Adekwatne jest złapanie za kark i wsadzenie do kosza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm on tylko ugryzł, a należy mu się zabicie? nie wiem jak w ogole mozna tak myslec. bronic sie owszem, ale starac sie nie zabijac, chyba ze jest super agresywny i wyrządza duże szkody (np nie da sie uciec). żadne tłumaczenie, że "panika, strach" czy moze msciwosc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

hmm on tylko ugryzł, a należy mu się zabicie? nie wiem jak w ogole mozna tak myslec. bronic sie owszem, ale starac sie nie zabijac, chyba ze jest super agresywny i wyrządza duże szkody (np nie da sie uciec). żadne tłumaczenie, że "panika, strach" czy moze msciwosc.

Bzdury.

 

 

W tej sytuacji ważniejsze jest życie i zdrowie ludzkie.

 

Nie da się tego jasno zakreślić, bo nigdy nie wiesz jaki będzie następny ruch psa. A jeśli wgryzie się w tętnice? Co powiesz? Że tylko ugryzł? Że nie wiedział co gryzie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm on tylko ugryzł, a należy mu się zabicie? nie wiem jak w ogole mozna tak myslec. bronic sie owszem, ale starac sie nie zabijac, chyba ze jest super agresywny i wyrządza duże szkody (np nie da sie uciec). żadne tłumaczenie, że "panika, strach" czy moze msciwosc.

 

W afekcie możesz chwycić pręd z pobliża czy kamień i uderzyć psa śmiertelnie w głowę. "Niechcący".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co kojarzę, to po prostu dostaje się serię BOLESNYCH zastrzyków w brzuch.

 

Nie ma lekarstwa na wściekliznę, wszyscy umierają...

 

 

Jest to choroba nieuleczalna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytałem o to, ponieważ próbuję sobie wyobrazić sytuację.

Mam psa, zawsze trzymam go blisko siebie, gdy ktoś przechodzi. Zawsze ściągam go tak, aby kolczatka była ok. 20 cm przy nodze, bo wtedy pies nie ma możliwości skoku do kogokolwiek.

Robie tak, mimo iż pies nigdy nie przejawiał agresji, nikogo nie ugryzł. Ale wiem, że to jest tylko pies i jak ktoś biegnie robi się trochę nerwowy bo to jest dla niego dziwna sytuacja.

 

Biegłaś od tyłu- ta Pani Ciebie mogła nie usłyszeć (to, że Tobie się zdawało, że może usłyszeć to Twoja opinia). Ta Pani po prostu mogła nie mieć takiego słuchu jak młode osoby. To był jogging, więc podejrzewam, że nie pierwszy raz biegasz i wiesz, że psy nie lubią biegnących ludzi - zwłaszcza, że już miałaś taką sytuację.

 

Dziwi mnie, że nie ominęłaś psa- zwłaszcza, że wyglądał na groźnego. Obiec ich bokiem kilka metrów to normalna sprawa, a jak ja widzę naprzeciwko jakiegoś psa który nie wzbudza zaufania to przechodzę drugą stroną ulicy, tak dla mojego bezpieczeństwa. Nie można ufać każdemu właścicielowi psa - możę być rozkojarzony albo o opóźnionej reakcji. Tak samo jak jeździsz samochodem i jak pieszy podchodzi do krawężnika gdzie nie ma pasów.

 

Ale abstrahując od tego, że jednak zdecydowałaś się na bieg obok dobermana jedna rzecz mnie najbardziej dziwi- to, że wyjęłaś nóż i dźgnęłaś tego psa. Czy on cały czas Ciebie trzymał za tę nogę i nie puszczał, że zdecydowałaś się na ten krok? Czy po prostu odskoczyłaś, wyjęłaś nóż i go dźgnęłaś :hmm: ?

 

Przyznam szczerze, że gdyby to była druga sytuacja i ktoś by mi tak mojej suczce wbił nóż w szyje to bym nie miał litości, zaj**bym. Mam ją od 13 lat, szczepie regularnie na różne choróbska. Sama ledwo przeżyła kilka chorób, miała kilka operacji w tym jedną na nowotwór. Wszystko robię aby unikać sytuacji zagrożenia, ale jeżeli by kogoś dziabnęła raz a ta osoba odskoczyła i względnie nic jej nie było, a potem wyjęła nóż i zrobiła najzwyklejszy odwet nie miałbym litości. Co innego gdyby mój pies złapał kogoś chociażby za nogę i nie puszczał. Sam bym użył noża gdyby to była ostateczność.

 

P.S Nigdy jej nie zakładam kagańca psu w lesie - po to tam idę. Ale ZAWSZE ma smycz z kolczatką na tyle krótką abym jednym ruchem mógł ją sprowadzić do nogi.

Dokładnie. :thumbup: Jak sama Rynn napisała zresztą, ten pies jej nawet za bardzo nie ugryzł i ma tylko lekko sine ślady, nawet nie przebił jej skóry zębami. On najprawdopodobniej wcale nie chciał jej nawet pogryźć, tylko po prostu nastraszyć. I za takie coś zaraz psa dźgać? Trzeba było go po prostu odepchnąć i odejść na bok, a potem porządnie opierdzielić właścicielkę. Każdy pies tak reaguje jak widzi biegnącego człowieka, a to, że właścicielka go nie upilnowała, to nie jego wina. Jakby mojego psa ktoś tak potraktował, za takie głupie tylko szarpnięcie za nogawkę, albo za takie coś jak opisane tutaj (zawsze staram się pilnować psa, ale czasem człowiek ma po prostu jakiś gorszy dzień, zamyśli się czy coś i na chwilę straci go z oczu), to by chyba niestety z miejsca został kaleką. Nie darowałbym.

 

W ogóle jak czytam ten temat, to mam wrażenie, że tu siedzą w większości jacyś sami zwyrodniali sadyści. Zaraz by kopali, dźgali, ukręcali łby, nawet za samo głupie złapanie za nogawkę przez małego yorka. Ja pierdziele, co za chory i dziki naród. A potem się dziwić, że przodujemy jako kraj w znęcaniu się nad zwierzętami, jak tu sami chorzy sadyści mieszkają. :kwasny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli czujesz się naprawdę pokrzywdzona, powinnaś zadzwonić na policję i dochodzić swojego. Zresztą piszesz, że masz potargane spodenki to masz z miejsca odszkodowanie i to bez dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość karol199

Każdy pies tak reaguje jak widzi biegnącego człowieka, a to, że właścicielka go nie upilnowała, to nie jego wina. Jakby mojego psa ktoś tak potraktował, za takie głupie tylko szarpnięcie za nogawkę, albo za takie coś jak opisane tutaj (zawsze staram się pilnować psa, ale czasem człowiek ma po prostu jakiś gorszy dzień, zamyśli się czy coś i na chwilę straci go z oczu), to by chyba niestety z miejsca został kaleką. Nie darowałbym.

 

W ogóle jak czytam ten temat, to mam wrażenie, że tu siedzą w większości jacyś sami zwyrodniali sadyści. Zaraz by kopali, dźgali, ukręcali łby, nawet za samo głupie złapanie za nogawkę przez małego yorka. Ja pierdziele, co za chory i dziki naród. A potem się dziwić, że przodujemy jako kraj w znęcaniu się nad zwierzętami, jak tu sami chorzy sadyści mieszkają. :kwasny:

 

Gdybyś to Ty był włascicielem psa, który mnie szarpie, to w najlepszym wypadku dostał byś ode mnie porządny opiernicz, bo kompletnie nie panujesz i nie pilnujesz swojego psa. Z kolei pies dostał by porządnego kopa w pycholka ;)

 

W ogóle co Ty bredzisz, że każdy pies tak reaguje. Dla mojego owczarka to może biegnąć cały peleton który nie zrobi na nim żadnego wrażenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się nieraz zdarzyło, że jak gdzieś biegłem, to jakiś pies za mną, szczekał i chciał się można powiedzieć rzucić/nastraszyć. Ale nigdy mi nawet do głowy nie przyszło żeby go krzywdzić. Zazwyczaj stanowcze krzyknięcie na psa, ewentualne odepchnięcie nogą (takie lekkie kopnięcie) wystarczyło. A potem porządne opieprzenie właściciela. Pies nie jest niczemu winny, żeby go krzywdzić, to właściciel za niego odpowiada i to on jest temu winny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się nieraz zdarzyło, że jak gdzieś biegłem, to jakiś pies za mną, szczekał i chciał się można powiedzieć rzucić/nastraszyć. Ale nigdy mi nawet do głowy nie przyszło żeby go krzywdzić. Zazwyczaj stanowcze krzyknięcie na psa, ewentualne odepchnięcie nogą (takie lekkie kopnięcie) wystarczyło. A potem porządne opieprzenie właściciela. Pies nie jest niczemu winny, żeby go krzywdzić, to właściciel za niego odpowiada i to on jest temu winny.

Może wydzielasz jakiś feromon, że lecą wszystkie za tobą ? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie. :thumbup: Jak sama Rynn napisała zresztą, ten pies jej nawet za bardzo nie ugryzł i ma tylko lekko sine ślady, nawet nie przebił jej skóry zębami. On najprawdopodobniej wcale nie chciał jej nawet pogryźć, tylko po prostu nastraszyć. I za takie coś zaraz psa dźgać? Trzeba było go po prostu odepchnąć i odejść na bok, a potem porządnie opierdzielić właścicielkę.

Najprawdopodobniej to ten pies znał numery na szóstkę w totolotka. Uwielbiam argumentowanie właścicieli psów "on nie chciał, on tylko chciał się pobawić". Szczerze? W rzyci to mam co poeta miał na myśli. Nie będę sobie czegoś zakładał, bo pierwszym razie jak mnie zaatakował kiedyś pies, w każdym następnym przypadku działam już instynktownie i się bronię, kopnięciem, kluczami, czymkolwiek. Jak właściciel by mi jeszcze groził to zapewne jemu też by się oberwało, a sprawa na policji to już pewnikiem by wylądowała. Szczególnie w przypadku kiedy to nie york cię atakuje tylko doberman. Więc nie wyskakuj z argumentem "zaraz psa dźgać, było odepchnąć". Nie siedzę w głowie psa, nie znam go, a jak coś mnie atakuje czego nie znam to się bronię tym co mam aktualnie pod ręką.

 

p.s: nie mówię, że psa to bym zabił od razu, bo uwielbiam psy, ale "unieszkodliwił" i rzucił się do gardła właściciela - co w przypadku 60cio letniej babci byłoby nieco za dalekim posunięciem :E

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość qazman

...ale czasem człowiek ma po prostu jakiś gorszy dzień, zamyśli się czy coś i na chwilę straci go z oczu), to by chyba niestety z miejsca został kaleką. Nie darowałbym.

...

 

Jak masz gorszy dzień i jesteś zamyślony to nie wychodź z psem lub załóż mu po prostu kaganiec i nie puszczaj go luzem jeśli w pobliżu są samochody, takie to trudne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Gordon Lameman

Co za durne argumenty. Pies ma być należycie wychowany. Mój nie rzuca się na nikogo. Trzeba być ćwierć mózgiem, żeby pisać "pies nie chciał". Nie ważne co chciał. Ważne co zrobił.

 

Sadystami są Ci, którzy swoich psów nie wychowują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dlatego w Polszy powinien być nakaz szkolenia każdego psa większego od resoraka.

 

Ale od razu dźgać? Dziewczyno poniosło Cię.

 

Inną sprawą jest to czy go widziałaś czy nie , jak widziałaś dobermana bez kagańca to nie wpadłaś na to by ominąć go szerokim łukiem?

 

Współczuje temu kto z partyzanta zapyta Cię o godzinę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie mogę jak czytam tych wszystkich obrońców piesków... :hmm:

już widzę jakbyście się zachowali w jej sytuacji...

na pewno grzecznie poprosili, żeby zrezygnował z pogryzienia was...

 

dobrze zrobiła :thumbup: (no pomijając kwestie ewentualnej wścieklizny..)

a pies i tak miał szczęście, skoro przeżył..

 

nie wiem jak można przedkładać zdrowie/życie psa nad niewinnego człowieka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rynn a co to za scyzoryk był, mały brelokowy vicek classic czy coś większego i z ciekawości zapytam jak na dziabnięcie pies zareagował?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dlatego w Polszy powinien być nakaz szkolenia każdego psa większego od resoraka.

 

Ale od razu dźgać? Dziewczyno poniosło Cię.

 

Inną sprawą jest to czy go widziałaś czy nie , jak widziałaś dobermana bez kagańca to nie wpadłaś na to by ominąć go szerokim łukiem?

 

Współczuje temu kto z partyzanta zapyta Cię o godzinę.

 

W hierarchii biologicznej stoimy na najwyższym szczeblu. Pies atakuje człowieka - może to być nawet słoń, tygrys, papuga czy inny ssak (w tym człowiek) to naturalną obroną jest atak na agresora. Tak działa INSTYNKT, który zapewne nie raz cię w życiu uratował choćby od prozaicznej sytuacji jak rzut lodową śnieżką prosto w ryj - automatycznie się zasłoniłeś/obróciłeś. Reakcja Rynn była jak najbardziej poprawna na atak, bo tak ma zakodowane w głowie. Owszem mogła rzeczywiście zwolnić obok tego psa, bo szła babcia z dość agresywną rasą i bez kagańca. Natomiast jeśli już pies zaatakował to jest po temacie - silniejszy walczy o swoje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...