Skocz do zawartości
Ofilmowy Solo

Mass Effect: Andromeda

Rekomendowane odpowiedzi

 

<tu wstaw mema z gościem ocierającym łzy plikiem zielonych>

 

:lol2:

 

447a0551adae4168676d3b8d2b1da4d6.jpg

 

to co zostało napisane przez @Zasa to jest własnie w moim odczuciu RAK branzy. F4 Mafia, Andromeda - te gry zostały spłycone do granic mozliwosci aby zebrac jak najszersze grono. Obawiam sie, ze zarobiły dziesiciorotnie wiecej niz powiedzmy ambitne Tyranny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzina? Praca? Dom? Panie, dla mnie to jest niepojęte by tyle w 5 dni siedzieć i grać. To już jest imo przegięcie.

Kiedyś Alek tłumaczył, jak to u niego jest. Pracuje tylko kilkadziesiąt dni w roku, ma z tego kuuuuupę kasy, w wuj wolnego czasu, żonka nie widzi przeciwwskazań, a cały świat już zwiedził.

Edytowane przez Lypton

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś Alek tłumaczył, jak to u niego jest. Pracuje tylko kilkadziesiąt dni w roku, ma z tego kuuuuupę kasy, w wuj wolnego czasu, żonka nie widzi przeciwwskazań, a cały świat już zwiedził.

 

Alek jest politykiem :o ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyjemnie się czyta tekst na Gamezilli "Quo Vadis BioWare, czyli gdzie się podziały tamte RPG?"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alek jest politykiem :o ?

Tylko nieliczni politycy mają tak dobrze :E

 

to co zostało napisane przez @Zasa to jest własnie w moim odczuciu RAK branzy. F4 Mafia, Andromeda - te gry zostały spłycone do granic mozliwosci aby zebrac jak najszersze grono. Obawiam sie, ze zarobiły dziesiciorotnie wiecej niz powiedzmy ambitne Tyranny.

Mafia fakt ma swoje wady, ale po ~2-3h ogrywania "dema" ją kupiłem i mimo wad dobrze się bawiłem, świetna ścieżka dźwiękowa i bardzo ciekawa główna fabuła. Po ograniu triala andromedy jedyne co mnie tam rusza to fajne widoczki, ale z tego powodu gry nie zamierzam kupić.

Edytowane przez lukadd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale co do zasady to taka jest prawda - wiem, że gra jest do dupy, ale kupię w dniu premiery, bo mnie stać.

Raz, że nie jest do dupy (bez przesady). Dwa, daleki jestem od zaglądania komuś do portfela. Zresztą, znasz może lepszą metodę na przekonanie się na własnej skórze? Zwłaszcza jeśli mało co to cię kosztuje? Nigdy bym tego tytułu nie zakupił na platformie cyfrowej, rynek konsolowy rządzi się jednak trochę innymi zasadami.

a potem będę jojczył, ze wydają szajs/prawdziwych RPG-ów już nie ma/BioWare skończyło się na kill'em all/Wiedźmin pokazał jak powinien wyglądać RPG w ogóle to "nie szanujo graczy" :E

Nie będę się wypowiadać za kogoś, ja nigdy nie "joczyłem" z powodu tego, że ktoś zarabia na takich grach. Tym bardziej nie winiłem wydawców o poziom produkcji w tym gatunku, bo sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Andromeda to nawet nie jest erpeg w prawdziwym tego słowa znaczeniu, to produkcja skierowana głównie do mas, a nie ludzi siedzących na GAF'ie czy śledzących jej losy od pierwszych trailerów. Całkiem inne oczekiwania i wymagania, brak szacunku nie jest tutaj argumentem. Problemem Andromedy jest przede wszystkim marna realizacja, a nie spłycanie gatunku. Na rynku nie brakuje miejsca zarówno dla tytułów ambitniejszych, które wychodzą najczęściej spod skrzydeł crowdfundingu, jak i wielkich produkcji AAA, które ukazywać się będą niezależnie od sprzedaży. Nie wiem więc do czego konkretnie pijesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorry, że się wtrącam ale kim jest ten Alek, że tak wszyscy dyskutują zawsze o jego opinii? Z tego co zauważyłem to właśnie jego "recenzje" są kompletnie nie obiektywne, samo to, że zachwalał fallout 4 tylko za to, że dzięki modom tytany klekają. Posiadanie drogiego sprzętu nie klasyfikuje go jako dobrego recenzenta, tak samo kupienie Ferrari nie robi z nas pro kierowców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alek jest pasjonatem gier i tyle. Przecież jego recenzje zawsze są subiektywne. Zresztą jak większości z nas. Każdy ocenia grę pod swoim kątem, a inni mogą sobie wyciągnąć wnioski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vulc - trochę przesadzam i oczywiście ironizuję, ale wiesz, skoro zawsze znajdzie się jakaś wymówka by nie zagłosować portfelem, choćby tylko opóźniając o kilka tygodni/miesięcy zakup... to nigdy nie będzie lepiej. Ja wiem, że masy i tak kupią, tak jak CoD, no ale w tym wypadku to jednak kompletne zignorowanie przez każdego, komu gra nie pasuje, przynajmniej przez pierwsze pół roku, to byłby jakiś sygnał. albo jakas nauczka. bo w korpo takie wpadki, nawet jeśli i tak hajs jest na plusie, coś znaczą.

i to nie jest CoD ani FIFA.

 

wiesz, prawda jest taka, ze za samo s-f (i w sumie tylko za s-f plus fakt, ze to jednoosobowe RPG, mimo wszystko) - też to kiedyś kupię. ale to nie jest warte więcej niż 20 zł - za sam regres w stosunku do inkwizycji pod względem czysto technicznym i realizacyjnym, abstrahując od symulatora pracownika FedExa czy płytkiej historii.

jak sprawdzić - trialem za 15 zł :)

Edytowane przez Zas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dodatkowo Alek jako jeden z niewielu ma możliwości wymaksowania gier tak pod wzgledem technicznym jak i contentu. Ja czy Ty czy kazdy po 30stce moze poswiecic kilka godzin tygodniowo na granie / ksiazke / fimly / wyjscie do baru z kumplami. On ma szanse wyciagnac z gier wiecej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to co zostało napisane przez @Zasa to jest własnie w moim odczuciu RAK branzy. F4 Mafia, Andromeda - te gry zostały spłycone do granic mozliwosci aby zebrac jak najszersze grono. Obawiam sie, ze zarobiły dziesiciorotnie wiecej niz powiedzmy ambitne Tyranny.

Nie wiem jak w przypadku F4 i Mafii, w Andromedzie zawiodła głównie realizacja, nie założenia. Z jakich powodów ta gra jest rakiem branży? Szybciej można to powiedzieć o produkowanych taśmowo kotletach od Ubi (FC, Asasyny), a nie pierwszym dużym spin-offie bardzo dobrej trylogii, na który przyszło czekać 5 lat. Co dokładnie spłycono, aby trafić do jak najszerszego grona, w stosunku do tego co mieliśmy w poprzednich odsłonach? Część ludzi chyba nie pamięta, że trylogia daleka była od doskonałości, choćby w kwestii zadań pobocznych. Dialogi to wynik nieudolności twórców, a nie świadomych decyzji, mających na celu "zebranie szerszego grona". To niby miało w tym pomóc. :heu:

Vulc - trochę przesadzam i oczywiście ironizuję, ale wiesz, skoro zawsze znajdzie się jakaś wymówka by nie zagłosować portfelem, choćby tylko opóźniając o kilka tygodni/miesięcy zakup...

Tylko wiesz, głosować portfelem powinno się głównie w przypadku gier typu Arkham Knight w wersji PC, którego wydawca poleciał w kulki na całego. Jestem też przeciwny bardzo wczesnym preorderom, gdzie tak naprawdę kupuje się kota w worku. W momencie premiery sprawa robi się nieco grząska, bo dochodzą indywidualne oczekiwania graczy, subiektywne odczucia i cała masa innych rzeczy, mających wpływ na decyzję o zakupie. Też kiedyś podzielałem taką opinię, ale z czasem zauważyłem, że za bardzo ingeruje się w ten sposób w odmienny punkt widzenia. Jeśli ktoś ma niższe wymagania, kieruje się konkretnymi przesłankami, stać go na kupowanie niedorobionych produkcji, czy na przykład - jak sam zauważyłeś - lubi ten setting, nie bardzo widzę powody aby go za to winić.

nigdy nie będzie lepiej.

Jak nie będzie, ambitniejszych produkcji na rynku brak? Mamy kickstartery, mamy Wieśka 3, nowy Deus Ex wypadł całkiem całkiem. Dodatkowo mam wrażenie, że w ewentualnym bojkocie Andromedy, widzisz szansę na pojawienie się w przyszłości ambitniejszych produkcji od tego studia. W takim razie swoje nadzieje pokładasz w nieodpowiednim miejscu. ;) Abstrahując już od faktu, że Andromedę robił inny zespół.

Edytowane przez Vulc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oczywiście, ze ubiboxy to jest dopiero symbol raka, tutaj niczego nie spłycono... po prostu zrealizowano ten wielki spin-off na poziomie klanu.

jakby mi - wracając do porównań z budowlanki - wielka chałupę z egzotycznym drewnem i marmurami zbudowano krzywo i wykończono na odp. to miałbym mieć większe uznanie, niż dla zbudowanego krzywo i na odp. taniego domku wykończonego panelami z promocji i płytkami z resztek produkcyjnych?

patrząc z pewnej konkretnej perspektywy, to jest większa zbrodnia niż te ubiboxy. a trylogia też była w wielu miejscach koślawa albo głupio zaprojektowana, tylko jakimś dziwnym trafem specjalnie to nikogo nie absorbowało

wiemy chyba dlaczego, i dlaczego teraz jest inaczej, prawda?

Edytowane przez Zas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak w przypadku F4 i Mafii, w Andromedzie zawiodła głównie realizacja, nie założenia. Z jakich powodów ta gra jest rakiem branży? Szybciej można to powiedzieć o produkowanych taśmowo kotletach od Ubi (FC, Asasyny), a nie pierwszym dużym spin-offie bardzo dobrej trylogii, na który przyszło czekać 5 lat. Co dokładnie spłycono, aby trafić do jak najszerszego grona, w stosunku do tego co mieliśmy w poprzednich odsłonach? Część ludzi chyba nie pamięta, że trylogia daleka była od doskonałości, choćby w kwestii zadań pobocznych. Dialogi to wynik nieudolności twórców, a nie świadomych decyzji, mających na celu "zebranie szerszego grona". To niby miało w tym pomóc. :heu:

 

kupuje to co mówisz ale z drugiej stony się nie zgadzam. Po pierwsze to że Ubisoft leje ciepłym moczem na graczy seruwjąc odświeżany kotlety nie znaczy, że mamy się godzić na ten precedens. Zawiodła realizacja ponieważ tak jak w hollywood wiecej ludzi pójdzie na Zmierzch czy Transformersów niż na coś ambitnego. Twórcy mieli 5 lat by skupić się na contencie a jednak środki wydali na marketing.

 

Po drugie Andromeda nie jest totalnie złą grą tak samo jak w przypadku DA:I. Jednak oczekiwania, hype, marka (teraz już wątpliwa) sprawiły, że pierdyliony graczy w tym ja, czekali na tą produckej z dosć dużą nadzieją. Dodając do tego to co wspomniałeś o nostalgi oryginalnej trylogi (nie pozbawionej błedów) - można poczuć się wku... zawiedzionym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kupuje to co mówisz ale z drugiej stony się nie zgadzam. Po pierwsze to że Ubisoft leje ciepłym moczem na graczy seruwjąc odświeżany kotlety nie znaczy, że mamy się godzić na ten precedens. Zawiodła realizacja ponieważ tak jak w hollywood wiecej ludzi pójdzie na Zmierzch czy Transformersów niż na coś ambitnego. Twórcy mieli 5 lat by skupić się na contencie a jednak środki wydali na marketing.

Tak, ale Ubi to robi z premedytacją, bo jest z tego kasa. Andromeda to trochę inna sytuacja, z powodów wymienionych wyżej. Gra rozczarowuje, ale tutaj nie ma za bardzo celowego spłycania, jej target od początku był mniej więcej taki jak poprzednich odsłon. Realizacja zawiodła, bo zajęli się tym ludzie ze znacznie mniejszym talentem. Pomijając założenia fabularne, w czym trylogia była ambitniejsza? Przecież to jest taka sama space opera, bardzo luźno podchodząca do kwestii fizyki chociażby. Podobnie jak w obrębie filmów, mamy lepiej zrobione sf (Edge of Tomorrow) i gorzej (Passengers). Grupa docelowa pozostaje taka sama.

Jednak oczekiwania, hype, marka (teraz już wątpliwa) sprawiły, że pierdyliony graczy w tym ja, czekali na tą produckej z dosć dużą nadzieją. Dodając do tego to co wspomniałeś o nostalgi oryginalnej trylogi (nie pozbawionej błedów) - można poczuć się wku... zawiedzionym.

Tutaj się zgodzę i jak najbardziej rozumiem rozczarowanie. Pisałem wyżej o zmarnowanym potencjale. Tylko widzisz, mówimy o rozczarowaniu, więc gdzie tutaj miejsce na nazywanie gry rakiem? W momencie pojawienia się pierwszych zapowiedzi raczej nikt tak nie twierdził. Nie widzę podstaw do tego już po premierze, wyłącznie z powodu niespełnionych obietnic. Nazywać można tak określone zjawiska, a nie zwykłą fuszerkę.

Edytowane przez Vulc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

tak na marginesie: odpowiem skąd mam tyle czasu, od 2014 roku od połowy mimo wieku jestem na "emeryturze" więc mam czasu od... w większości poświęcam go rodzinie, ale i tak mam go w nadmiarze bo większość prac około domowych wykonują inni i to cała tajemnica.

 

 

 

wracając do Inkwizycji, wtedy w 2015 roku tak duża gra cRPG wydawała się dla mnie czymś nowym, mimo w większości także śmieciowych questów byłem bardzo przychylny na całość, (nie zmienia to faktu że towarzysze w Inkwizycji są dużo ciekawsi i lepiej wykonani), po 2015 roku, przyszedł 2016 rok (maj), z Wiedźminem III który całkowicie zmienił definicje cRPG w dużym świecie, dobijając jeszcze innych dodatkami które są lepsze od podstawki. To prawda że nie było jeszcze firmy która poszłaby tą samą drogą, ale zauważcie że mamy gry mniejsze, a nadal wykonane solidnie: Tides of Numenera, Divinity Original Sin, PoE, czy nawet Tyranny, gdzie całość można było wykonać solidniej, na mniejszą skalę ale o wiele, wiele lepiej. Nie mówiąc już o rozbudowaniu questów pobocznych. Po co komu 200 questów jak 180 z nich to zapychacz ?. Prawdą jest też to że dla Inkwizycji wtedy wystawiłem ocenę 9.5/10 bo na tamte czasy to była nowość -> gigantyczna gra.

 

Teraz mamy 2017 rok, i dostajemy grę która jest Inkwizycją w komosie, ale żeby tylko, na wielu płaszczyznach gra jest gorsza niż Inkwizycja z 2015 roku. Wtedy zamykaliśmy portale teraz otwieramy monolity w ten sam sposób wielokrotnie skanując glify i układając puzzle w mini gierce (no cóż można powiedzieć zdarza się, aczkolwiek na koniec te minigierka w puzzle najbardziej mnie bawiła), ale jeśli dodamy do tego 95% nieciekawy rozmów, 95% questów które są zwykłymi zapychaczami, to człowiek zastanawia się po co w to gra. Może dla fajnych postaci i klimatu znanego z obozu Dragon Age Początek ?! Nie, nawet to jest gorsze niż w Inkwizycji, postacie są tak drewniane jak nigdy dotychczas. Pozostaje więc mozolne przedzieranie się przez nudną grę gdzie nic nas nie zachęca do poznania całości, bo od połowy gry wiemy czym ta całość będzie na koniec. W końcu niszczymy kolejne posterunki i bazy, otwieramy monolity na każdej z X planet robimy dokładnie to samo. Nawet więksi bossowie są tacy sami, to nawet nie są smoki z Inkwizycji które na swój sposób były inne, tutaj jest to dokładnie to samo co było chwilę wcześniej. Ta gra jest zła głównie dlatego że na siłę ją rozciągnięto, wypełniono śmieciową zawartością, a całość w grze powtarzamy X razy !

 

Hydro zapytał na GOLu po co więc robiłem questy poboczne, odpowiedź jest też w sumie prosta, szukałem czegoś co sprawiłoby mi radość z ich skończenia, niestety ostatecznie nie znalazłem i tak tylko czekałem na chwilę aż skończę tę grę i wrócę sobie pograć w np. for honor. Starałem się zrobić wszystko co mi wpadło w ręce, dodatkowo nie da się zrobić tylko questów głównych bo w pewnym momencie i tak trzeba dobijać całość pobocznymi aby podnieść zdatność planety. Więc nawet jakby ktoś chciał zrobić tylko wątek główny to zapewne się nie da (ale tego nie wiem na pewno).

 

W porównaniu do Inkwizycji ta gra jest po pierwsze o 3 lata spóźniona, po drugie jest co najmniej dwa, lub trzy razy bardziej powtarzalna, z postaciami bez żadnej sympatii i polotu. Z nimi nawet się nie chce rozmawiać, pod koniec myślałem sobie tak: znowu trzeba ze wszystkim pogadać na Tempeście, kolejna runda o niczym, niczym ciekawy od pogadanka aby popchnąć wątek dalej do misji lojalnościowych. Nigdy mi się to jeszcze nie zdarzyło w żadnej grze BioWare. Może W3 też miał niektóre słabsze momenty ale był to promil całości tutaj z takich momentów składa się cała gra.

 

Gra nie ma żadnej duszy, mechaniczna rozgrywka jak kiedyś Pong czy Tetris, robisz coś mechanicznie dla samego gameplaya (to pierwszy w sumie taki rpg w jakiego grałem gdzie nic nie było ciekawego). Ciekawy jest w miarę początek, parę chwil w środku, oraz zakończenie które samo w sobie też trwa chwilę to może z 3% całej gry, 2% odkrywanie i miejsca.

 

Ktoś napisał że granie "ciurkiem" spowodowało taką, a nie inną ocenę to też nie jest prawda bo jakbym grał z przerwami w tę nudę to po większej przerwie na pewno bym do niej nie wrócił tak od 60-70% gry leciałem jak najszybciej do końca, mając w głowię że jak odłożę to na pewno nie skończę nigdy ;) Zaliczyć dla samego zaliczenia i zapomnieć.

 

BioWare osiągnęło coś czego jeszcze nie osiągnęło wcześniej, to nie tylko najgorsza gra tego studia, najgorszy mass effect, co najnudniejsza gra w jaką przyszło mi zagrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodatkowo mam wrażenie, że w ewentualnym bojkocie Andromedy, widzisz szansę na pojawienie się w przyszłości ambitniejszych produkcji od tego studia. W takim razie swoje nadzieje pokładasz w nieodpowiednim miejscu. ;) Abstrahując już od faktu, że Andromedę robił inny zespół.

 

Ta, Wiedźmin, Wiedźmin... i coś poza Wiedźminem?

No samym fantasy i Sapkowskim człowiek mimo wszystko żyć nie będzie.

A z tym nowym Deus Exem to tak.. nie do końca dobrze wyszło, zdaje się.

I właśnie przez głosowanie portfelem, m. in. pewnie po pojawieniu się informacji o uciętej fabule, kontynuacji DX też nie będzie.

Czyli jednak czasem głosowanie niestety działa. :E

Nie musi być od tego samego studia, może być od innego, moze być nawet niewydana przez EA :E

 

s. Zawiodła realizacja ponieważ tak jak w hollywood wiecej ludzi pójdzie na Zmierzch czy Transformersów niż na coś ambitnego. Twórcy mieli 5 lat by skupić się na contencie a jednak środki wydali na marketing.

 

Tyle że Transformersów od początku robi się dla mas, a tutaj sytuacja wygląda jeszcze tak, jakby z Ojca Chrzestnego 2 zrobiono wakacynjną rozpierduchę w stylu Johna Wicka.

 

Tylko widzisz, mówimy o rozczarowaniu, więc gdzie tutaj miejsce na nazywanie gry rakiem? W momencie pojawienia się pierwszych zapowiedzi raczej nikt tak nie twierdził. Nie widzę podstaw do tego już po premierze, wyłącznie z powodu niespełnionych obietnic. Nazywać można tak określone zjawiska, a nie zwykłą fuszerkę.

Właściwie można sie zgodzić, ale z drugiej strony autorzy wiedzieli, czego oczekują fani serii, a dali im coś kompletnie innego. Trochę jak z Mafią...

Oczekiwano po grze RPG historii i klimatu, które przesłonią babole obecne i wcześniej. Ok, możemy nawet powiedzieć, że głównie klimatu, bo space-opera sama w sobie jest przecież naiwna i wtórna. To chyba nawet łatwiej osiągnąć, niż napisać jakiś niesamowity scenariusz...

W ogóle mało która gra ma tak dobry gameplay, że broni się samym gameplay'em. Czasem wystarczy do niego dodać obłędną grafikę. Ale w niektórych gatunkach... no cóż :)

 

Tak naprawdę nie jestem pewien, czy należy grę zjechać tak, jak Rycerza z Arkham. Sam w udaną kontynuację ME nie wierzyłem... nie powinienem sie dziwić ani smucić...

 

Ale ma pewno należy się autorom ogromna żółta kartka.

 

Zwłaszcza z powodu inkwizycji. To było ciekawe doświadczenie, zobaczyć ją pierwszy raz chwilę po ograniu triala ME:A. Naprawdę uderzające doświadczenie, pomimo tego, że widać po DA:I jaka to będzie ogólnie gra. (w dodatku zupełnie nie w moim typie, więc pewnie grał nie będę)

Edytowane przez Zas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ta, Wiedźmin, Wiedźmin... i coś poza Wiedźminem?

No samym fantasy i Sapkowskim człowiek mimo wszystko żyć nie będzie.

A z tym nowym Deus Exem to tak.. nie do końca dobrze wyszło, zdaje się.

I właśnie przez głosowanie portfelem, m. in. pewnie po pojawieniu się informacji o uciętej fabule, kontynuacji DX też nie będzie.

Jeżeli wychodzą same niesatysfakcjonujące gry to niech się źle sprzedają i przestaną wychodzić, niż miałyby przez kolejne lata wychodzić kolejne słabe gry.

 

W takim wypadku jest szansa, że się coś zmieni, inne studia wskoczą w zwolnioną niszę lub po jakims czasie stare studia spróbuja ugryźć temat inaczej.

 

Jak się będzie słabe sprzedawało dobrze - to nic się nie zmieni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh jeden grę nazywa gniotem a gra w nią ponad 90h. Inny hejtuje przed premierą dzień w dzień aby zaraz po premierze kupić :lol2:

Nic wracam grac dalej bo bawię się naprawdę kapitalnie :thumbup:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawdą jest też to że dla Inkwizycji wtedy wystawiłem ocenę 9.5/10 bo na tamte czasy to była nowość -> gigantyczna gra.

Jakie "tamte czasy"? To było 2 lata temu, nie 10. Gra nie była żadnym gigantem, z nowością to chyba raczysz żartować. Co nowego wnosiła do gatunku czy szerzej, gier? Miała masę problemów, które zostały powtórzone w Andromedzie, a mimo to jakoś Ci to nie przeszkadzało.

ale jeśli dodamy do tego 95% nieciekawy rozmów, 95% questów które są zwykłymi zapychaczami, to człowiek zastanawia się po co w to gra.

 

Ta gra jest zła głównie dlatego że na siłę ją rozciągnięto, wypełniono śmieciową zawartością, a całość w grze powtarzamy X razy !

Nie to co w Inkwizy... wait. Może pomijając dialogi. Zabawne jest to jak próbujesz się tłumaczyć z tego, że raz Ci śmieciowa zawartość przeszkadza a raz nie. Kiepsko to wpływa na Twoją wiarygodność. 95%? Bez przesady.

 

W porównaniu do Inkwizycji ta gra jest po pierwsze o 3 lata spóźniona, po drugie jest co najmniej dwa, lub trzy razy bardziej powtarzalna, z postaciami bez żadnej sympatii i polotu. Z nimi nawet się nie chce rozmawiać, pod koniec myślałem sobie tak: znowu trzeba ze wszystkim pogadać na Tempeście, kolejna runda o niczym, niczym ciekawy od pogadanka aby popchnąć wątek dalej do misji lojalnościowych. Nigdy mi się to jeszcze nie zdarzyło w żadnej grze BioWare.

Z postaciami jest faktycznie kiepsko, ale znów - Inkwizycja pod tym względem też nie brylowała. Tak czy inaczej na tle trylogii Andromeda wypada biednie. Na razie tylko Kroganin i Asari (nadal nie pamiętam imion :E) budzą jako takie zainteresowanie. Najsmutniejsze jest to, że Asari robi za wredniejszą i luźniejszą kopię Liary, a Kroganin to standardowy do bólu przedstawiciel swojej rasy (najpier z dyńki, później z dyńki).

BioWare osiągnęło coś czego jeszcze nie osiągnęło wcześniej, to nie tylko najgorsza gra tego studia, najgorszy mass effect, co najnudniejsza gra w jaką przyszło mi zagrać.

No cóż, w za wiele nudnych gier widocznie nie grałeś, bo zdecydowanie bywało już gorzej.

Ta, Wiedźmin, Wiedźmin... i coś poza Wiedźminem?

No samym fantasy i Sapkowskim człowiek mimo wszystko żyć nie będzie.

A z tym nowym Deus Exem to tak.. nie do końca dobrze wyszło, zdaje się.

I właśnie przez głosowanie portfelem, m. in. pewnie po pojawieniu się informacji o uciętej fabule, kontynuacji DX też nie będzie.

Czyli jednak czasem głosowanie niestety działa. :E

W określonych przypadkach powinno działać, jak najbardziej. Deus Ex natomiast był w porządku, oceniając to co dostaliśmy. No i częściowo sam sobie odpowiadasz na pytanie dlaczego ludzie się w ogóle Andromedą interesują - fantasy na rynku nie brakuje, w temacie sf raczej posucha.

Właściwie można sie zgodzić, ale z drugiej strony autorzy wiedzieli, czego oczekują fani serii, a dali im coś kompletnie innego. Trochę jak z Mafią...

Oczekiwano po grze RPG historii i klimatu, które przesłonią babole obecne i wcześniej. Ok, możemy nawet powiedzieć, że głównie klimatu, bo space-opera sama w sobie jest przecież naiwna i wtórna.

Tylko jak wcześniej, założenia były w porządku. Setting zakładał nieco bardziej kameralną historię, nacisk na nieco inne elementy (kolonizacja), grę bardziej nastawioną na eksplorację niż na ratowanie świata. Niestety ekipa odpowiedzialna za grę nie podołała temu zadaniu, nie potrafiąc odtworzyć rzeczy, które sprawiły, że trylogia cieszyła się taką popularnością. Tutaj akurat zgadzam się częściowo z Alkiem, Andromedzie brakuje "duszy". To jest do bólu schematyczna, poprawna produkcja w uniwersum ME, bez tej charakterystycznej dla historii Sheparda ikry. Postaci, dialogi, rozwodnienie zabawy mierną zawartością poboczną, nawet ścieżka dźwiękowa, nic nie przypomina poziomu znanego z poprzednich odsłon. Nawet nowe rasy wydają się być zrobione na kolanie. Cieszę się, że ominął mnie cały hype na ten tytuł. Dzięki temu nie czuję takiego rozczarowania. Niestety równocześnie nie czuję niczego więcej podczas kontaktu z tym tytułem. Ot, taki zabijacz wolnego czasu.

Ehh jeden grę nazywa gniotem a gra w nią ponad 90h. Inny hejtuje przed premierą dzień w dzień aby zaraz po premierze kupić :lol2:

Nic wracam grac dalej bo bawię się naprawdę kapitalnie :thumbup:

To może baw się nadal kapitalnie, zamiast bezsensownie spamować w temacie? Większość Twoich ostatnich wypowiedzi to dziecinne zaczepki.

Edytowane przez Vulc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za dziecinne zaczepki to Twój kolega został już nagrodzony.

Fantastycznie,że Ty nie spamujesz jakże wiele wnoszącymi wypowiedziami...99% to uświadamianie wszystkim jak to gra jest zła i jak może się komukolwiek podobać. :lol2:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh jeden grę nazywa gniotem a gra w nią ponad 90h.

Gdyby przeszedł w 30h, to byś "płakał" że przeleciał "po łebkach", więc jego ocena się nie liczy :E.

Ja też gram od premiery (21) i czym dalej podążam z fabułą, tym bardziej przychylam się do Alka opinii (przynajmniej w kwestii dialogów i niskiego poziomu zadań).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fantastycznie,że Ty nie spamujesz jakże wiele wnoszącymi wypowiedziami...99% to uświadamianie wszystkim jak to gra jest zła i jak może się komukolwiek podobać. :lol2:

W przeciwieństwie do Ciebie piszę o konkretach, z którym jak widać sporo osób się zgadza. Co i gdzie uświadamiam? Jakieś cytaty czy nadal masz zamiar operować pustosłowiem? Przed premierą komentowałem recenzje, po premierze przedstawiam swoje odczucia. Ty wyłącznie piejesz z zachwytu i rzucasz gimbazjalnymi tekstami, nie mogąc znieść tego, że ktoś ma czelność nie bawić się tak dobrze jak Ty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu się mylisz kolego...Fakt ja bawię się kapitalnie ale w przeciwieństwie do Ciebie nie mam najmniejszego problemu z tym że gra komuś może się nie podobać...

Choć osobiście jeżeli mam ''przyjemność'' grać w gniota to raczej nie spędzam z nim 90h tylko leci to do kosza.Zwyczajnie szkoda mi czasu na gry które mnie nie bawią.

P.S. Jak w przypadku ostatniego Wildlands wytrzymałem tam 4h. Dobrze,że 5 euro wtopiłem tylko :lol2:

Edytowane przez dishar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy wiadomo co takiego poprawia patch "day one" ściągany przy pierwszym uruchomieniu gry?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...