Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

mikolaj612

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    5625
  • Rejestracja

Odpowiedzi dodane przez mikolaj612


  1. 3 godziny temu, Saren7 napisał:

    Pamiętam, że dla Dirt 1 musiałem zmieniać kompa. ATI 9600 Pro wysiadł.

    Wiesz co? Ja miałem podobnie, ale u mnie zbiegło się to także z premierą Lost Planet: Extreme Condition no i chwilę później przełomowy Crisis.


  2. 16 minut temu, Karister napisał:

    O to chodzi. Jak ktoś ma zdymaną instalację elektryczną i zdymany sprzęt, który nie odfiltruje zakłóceń, to może i czasem komuś taki zasilacz liniowy pomoże. Ale nie dlatego, że jest taki dobry, tylko dlatego, że reszta jest taka zła i swoją sytuację mógłby poprawić na masę innych sposobów. U siebie mam problem z zakłóceniami - po połączeniu PC do DAC przez USB występują u mnie potężne trzaski. Praktycznie zagłuszają dźwięk i widać je na analizatorze spektrum w RME. Im bardziej PC jest obciążony, tym bardziej trzeszczy. Rozwiązałem to poprzez łączenie PC z RME optykiem. Czy to znaczy, że optyk jest zawsze najlepszy? Nie. To znaczy, że był jednym ze sposobów na rozwiązanie mojego problemu. Dlatego gloryfikowanie zasilaczy liniowych jest dla mnie typowym audio-voodoo. Skrajny przypadek to nie jest coś, czym podpiera się teorię. A w normalnych warunkach nie będzie przewagi linowego na impulsowym.

    Nie jestem elektronikiem, ale jakieś minimum wiedzy mam. Potrafię uszanować i przyjąć informacje od kogoś, kto siedzi w tym latami i żyje z projektowania takich układów, umie je pomierzyć i wytłumaczyć. Tym samym słowa założyciela audiosciencereview bardziej do mnie trafiają od audiofilskiego "ja słyszę". Oczywiście zawsze jestem otwarty na prezentację live, ale jakoś rzadko ktoś się zgadza. O tym jak wypadli redaktorzy pism audio w takowych też już pisałem. Kiedyś kumpel z pracy pożyczył mi kabel w cenie średniej klasy kolumn, bo, jak twierdził, bez niego czegoś brakuje. Nie udało mi się usłyszeć różnicy, ale może on po prostu ma lepszy słuch. Niestety nie dowiódł tego w teście w jego domu, na jego sprzęcie w jego muzyce. Nie odróżnił go od mojego kawałka drutu. Tak czy siak stwierdził, że ten test nie ma sensu i kabel jest dobry. Spoko, niech mu będzie. I tak - wiem, że można zrobić taki kabel, co utnie nieco pasma, a tym samym będzie grał. Ale ten najwyraźniej takim nie był.

    Opinie ludzi, którzy znają się na elektronice stawiam ponad wszystko inne, bo w świecie cyfrowego audio są tej samej klasy dyskusje na poziomie softu, o którym wiem już znacznie więcej. Kiedyś była moda na powtarzanie, że Foobar2000 gra lepiej od Winampa. I nic nie pomogły wypowiedzi samych autorów, którzy przyznali, że nie ma ku temu żadnych powodów. Ludzie, którzy pisali kod tego odtwarzacza na pewno nie wiedzieli, co robią, a samo działanie programu było zbiegiem okoliczności. Kolejna sprawa to zgrywanie płyt. Lepszy EAC czy CDex? A może jeszcze inny? Na przykład audiofilski CD Ripper od A&K? To akurat łatwo sprawdzić. Hash wszystkich plików zgranych różnymi rozwiązaniami był dokładnie taki sam. Mój darmowy program i odtwarzacz CD za pięć dych bit po bicie zgrał dokładnie to samo, co maszynka audio za 2k od A&K. Tak czy siak w internetach lepszy był A&K. Jego pliki grają po prostu lepiej. I ostatni przykład - wracamy do zasilacza liniowego. Kiedyś szukałem odtwarzacza sieciowego dla Roona. Powiem szczerze, że odpychała mnie wizja płacenia kilka tysi za coś, co ma Wi-Fi i odtwarza pliki z serwera. Zbudowałem sobie go na RPi4 z nakładką audio od HiFiBerry plus zainstalowałem na tym Linucha. Całość jakieś cztery setki z czego ponad stówa to za ładną obudowę. O dziwo na forum audio napisali, że fajne. Zdziwiło mnie to, bo przecież za tanie, aby mogło być fajne w świecie audio. Na szczęście długo nie trzeba było czekać i wpadł zawodnik, który zasugerował, że wiele można by jeszcze poprawić zasilaczem liniowym. Spróbowałem, bo Tomanek ma przystępne ceny. Podpiąłem pod niego swój mini PC, robiący za streamer, i od razu przeszedłem do testów. Puszczam testowy kawałek i sygnał od razu został zaliczony jako bit-perfect. Ok, zasilacz nic nie zepsuł, jest dobry. Jako drugi wziąłem impulsowy. Taki zwykły za dwie dychy. Puszczam test i jest bit-perfect. Nie ma tu żadnego elementu analogowego, żeby się spierać o szumy, kwantyzację, itp. W jednym i drugim przypadku streamer zadziałał idealnie. Bit po bicie pobrał plik z serwera po Wi-Fi i puścił go do DAC. I naturalnie nie było to wystarczającym argumentem dla autora porady, że to nie ma sensu. Niemniej Tomanek mi się podobał wizualnie. Fajna, dioda, ładna obudowa - cieszył oczy. I to może być dobry argument, aby go kupić. Ale, na litość, niech mi nikt nie pisze, że on lepiej grał.

    Przede wszystkim - trochę oględnie to opiszę ale z sensem.
    Cała awersja do zasilaczy impulsowych wynika z kilku rzeczy (wg. mnie) :

    1) historyczny - przez lata używano transformatorów, regulatorów liniowych (od lat 70-tych) oraz dyskretnych - dlaczego? Bo nic innego nie znano, a jeśli znano było niedostępne/drogie,
    2) technologiczny - podobnie jak z innymi nowościami musi minąć sporo czasu aż ludzie się nauczą nowych rzeczy, zostaną udokumentowane a także pojawią się odpowiednie rozwiązania oraz elementy,
    3) projektowo/pomiarowy - zasilacz impulsowy wymaga więcej wkładu, obliczeń a także lepszej jakości laminatu, co np: 20-30 lat temu mogło być kłopotem, dziś wiele z tych spraw można zautomatyzować skryptami, kalkulatorami a podczas projektowania zasugerować się EVM/notami katalogowymi,
    4) certyfikaty - jeśli firma poważnie myśli o sprzedaży musi przejść odpowiednie badania i to także w pewnych wypadkach może być trudne, dlatego faktycznie zasilacz liniowy może taki proces ułatwić, gdzie impulsowy mógłby oblać test,
    5) chiński/jakościowy - tutaj sprawa jest prosta, wiele zasilaczy nie spełnia pewnych (lub żadnych norm), ponieważ nikt ich jakoś szczególnie nie bada pod tym kątem, dochodzi do takich sytuacji (tutaj prym wiodą ładowarki telefoniczne Quick Charge, a także klasyczne), gdzie absolutnie nikt nie dba o zabezpieczenia, spełnianie norm clearance/creepage na PCB (przez co może dojść do przebicia a to bez problemu może nam spalić chatę), transformatory także są nawijane w sposób daleki od ideału oraz spełnienia norm bezpieczeństwa (nieodpowiednia izolacja, lub ilość warstw, marginesów, a czasem nawet karkas - który może doprowadzić do przebicia poprzez niezachowanie odpowiedniego odstępu między uzwojeniami czy stroną wtórna-pierwotna).
    Dodajmy do tego kiepski projekt samego zasilacza (jako schemat, czy dobór elementów) lub także PCB i katastrofa gotowa.
    6) łatwość - to chyba mówi samo za siebie - jestem święcie przekonany, że dużo łatwiej osobie początkującej będzie poskładać sprawny, stabilny zasilacz liniowy jak impulsowy.
    Ten pierwszy poza trafem, diodami prostowniczymi (lub mostkiem) oraz kondensatorami (pomijam gniazda we/wy) wymagać będzie najwyżej regulatora, radiatora i być może kilku rezystorów do nastawy napięcia wyjściowego - w ten sposób mamy zasilacz gotowy.
    Z zasilaczem impulsowym tak łatwo nam nie pójdzie, a liniowy bez problemu odpalimy nawet na prostym laminacie do prototypowania i efekt będzie nienajgorszy.
    Wystarczy popatrzeć na schemat takiego LM317 (mega popularny regulator, przy okazji pierwszy komercjalnie dostępny układ scalony tego typu na rynku).
    A teraz dla przykładu popularny SEPIC lub Flyback - ile trzeba wiedzieć aby jako-tako zbudować ów zasilacz? Bez porównania więcej :)

    Znam ludzi, którzy od wielu lat projektują takie zasilacze impulsowe (od podstaw) a także zajmują się produkcją transformatorów do nich - żaden z nich absolutnie nie powie o sobie, że zna temat na wylot i zjadł na tym zęby.
    Stąd jest to temat trudny, wymagający miesięcy lub lat nauki aby osiągnąć przyzwoite rezultaty.

    Dlatego nie dziwię się, że ludzie są tak bardzo anty nastawieni, ponieważ to co znają to głównie śmiecące, ledwo stabilne zasilacze - pełne tętnień i całej reszty gówna, które potrafią być absolutnie niebezpieczne, a to że działają miesiącami/latami zawdzięcza się tylko szczęściu lub boskiej interwencji.
    Myślę, że ktoś bardziej obeznany mógłby bez problemu wskazać jeszcze jakieś inne, istotne cechy zasilaczy impulsowych - na tę chwilę to wszystko co przychodzi mi na myśl.
    Może warto jeszcze wspomnieć o topologiach takich zasilaczy, które są różne i także trzeba mieć o tym pojęcie bo nie wszystko się nadaje do pewnych zastosowań i taki zasilacz powinien być budowany od podstaw pod daną kategorię urządzeń - już kompletnie pomijam tutaj normy bezpieczeństwa, te także określają pewne aspekty, które muszą być spełnione.

    Po prostu nie skreślajcie zasilaczy impulsowych przez wzgląd na zalew chińskiego gówna :) Na dziś dzień impulsowy zasilacz (którym będzie prosta przetwornica DC-DC step down/up czy inwerter) zasilają wam w domu praktycznie wszystko - od komputera, TV, radyjek, komórek po wszelakie mikrokontrolery (które często mają regulatory zintegrowane wew, całej struktury) i to wszystko jakoś działa.
    Badziewia jest pełno bo wiele sprzętów nie ma ogromnych oczekiwań od tego co będzie je zasilać, a także trzeba dać ludziom pracę.
    Wiąże się to z upłynnianiem często przestarzałych układów, elementów składowych (jak drut nawojowy, karkasy, elementy dyskretne), przy okazji poinwestowało się we wszelakie wtryskiwarki, zgrzewarki ulradźwiękowe, nawijarki itp. więc każdy chce aby to się zwróciło i na siebie zarobiło.


    Trzeba też pamiętać, że firmy produkujące audio wzorem innych gałęzi przemysłu stara się maksymalizować zyski, przez co wiele rozwiązań tworzy się na lata i przeszczepia do możliwie wielu urządzeń.
    Pierwszym przykładem z brzegu jest audio-gd, Burson, Questyle czy mniejsze firmy jak Gustard, Matrix.

    Niestety typowe, suche, bezduszne podejście inżynierów w audio nie jest lubiane, przez ten brak magii, bajek oraz mitów, których zazwyczaj te osoby po prostu nie lubią/dementują/negują ponieważ posiadają odpowiedni zakres wiedzy i/lub odpowiednie ku temu narzędzia.
    A prawda jest taka, że cały nasz dobytek to tak naprawdę dzieło tego typu osób, które przez ostatnie 100-150 lat nie bawiły się w bajki i mity a pchały kaganek postępu do przodu.
    Jakbyśmy takim mitomanom zawierzali postęp to byśmy siedzieli przy świeczce a leczyli się metodami 'ala Zięba.


  3. 2 minuty temu, Zas napisał:

    Dwójka, trójka, OK, ale jedynka tylko z poprawioną grafiką? No nie, ten game-play, te powtarzalne planety i budynki na nich... Tutaj potrzebny jest remake... Sorry, ale ile to minęło? Trzynaście lat?

    Jeśli jedynka będzie tylko lekko przypudrowanym (trupem) wydaniem - to ja absolutnie daję sobie spokój i przeskakuję od razu do dwójki i przechodzę wszystko na 100% + DLC.
    Pierwszy raz ME1 przeszedłem w kwietniu 2016 (a miałem wiele lat wcześniej kilka podejść) i bardzo mnie ta gra wymęczyła mimo fajnych postaci, uniwersum oraz historii.
     


  4. 1 godzinę temu, GS01 napisał:

    Na trailerze modele z ME2. Może nawet żywcem wyjęte z gry (widać po Mirandzie). Jak się przyjrzeć, widać podkręcone tekstury i może nawet modele i światło...:hmm: Albo i nie, to będzie raczej głębia pola. Może dadzą obsługę  DX12 chociaż.

    UE3 nie obsługuje DX12 i nikt tego nie będzie na siłę dodawać.
    Musieliby grę zmigrować do UE4.


  5. Nic nie stoi na przeszkodzie aby mieć na pierwszym etapie zasilacz impulsowy z filtrami EMI, wysoką sprawnością oraz zabezpieczeniami po obu stronach (wtórna i pierwotna) a za tym porządny regulator LDO.
    Sam tak robię od kilku lat w mniej lub bardziej rozbudowanych wariantach i jest to wg. mnie świetne rozwiązanie, które zaczyna się także pojawiać w sprzęcie z bardzo wysokiej półki.
    Dobrze zrobione zasilanie impulsowe ma multum zalet o których absolutnie nie ma mowy w przypadku zasilania transformatorowego choćby nie wiem jakie pieniądze ktoś w to zainwestował :)

    Trochę tego zrobiłem i początkowo każdy kto o tym słyszał był co najmniej sceptyczny albo zaparty, że bez trafka i tony regulatorów (oraz kondensatorów) to wzmacniacz nie ma prawa grać, będzie sucho, ostro i w ogóle do dupy.
    A po paru dniach odsłuchów absolutnie nikt nie miał pretensji do zasilania impulsowego.
    Obecnie transformatory używam rzadko, w cenie jednego dobrego trafa do audio mam w zasadzie cały gotowy zasilacz impulsowy + dobre LDO oraz filtry, warystor, NTC i mogę tym karmić albo cały sprzęt ew. jakąś sekcję + mam komplet zabezpieczeń i wysoką sprawność energetyczną a także niską masę własną, niewielki rozmiar i brak brumu/buczenia oraz wibracji.
    Na upartego także zgodność z napięciami sieciowymi panującymi w USA/JP ale to detal.
    A w przypadku trafa musiałbym jeszcze wpakować trochę środków na resztę niezbędnych rzeczy a i tak pewnych cech nigdy bym nie uzyskał.


  6. Jedynce wystarczy zaaplikować systemy rozgrywki z ME2/3 a pozostawić główny wątek fabularny i będzie ok.
    W ME2 i 3 nawet dziś gra się całkiem ok i nie ma się poczucia obcowania z drewnem.

    To jest generalnie do zrobienia bo to nadal ten sam silnik i narzędzia.


  7. Istnieje coś takiego jak przewód "kierunkowy".
    Ma to miejsce wtedy kiedy mamy klasyczny przewód, ale ekran jest spięty tylko do jednego konektora - takie przewody generalnie istnieją i mają zastosowanie. Głównie korzysta się z nich do usuwania pętli masy w systemie, która pojawia się gdy spinamy wiele urządzeń do np: jednej listwy zasilającej i mamy wspólne uziemienie.
    Wtedy to ma znaczenie, którą stroną podłączamy przewód, ponieważ ekran będzie działał jako przedłużenie obudowy, więc ekran spinamy do tego urządzenia, gdzie panują największe zakłócenia.


  8. Generalnie chodzą słuchy, że będzie to prosty remaster niestety :(
    Mówi się tylko o poprawionych teksturach, modelach postaci, shaderach oraz FX.
    Czyli dostaniemy mniej-więcej to co oferują paczki tekstur z moddb/nexusa + ReShade lub SweetFX.

    Jeśli to faktycznie się potwierdzi to będzie to mała katastrofa, bo pierwszy ME w 2021 będzie absolutnie niegrywalny dla mnie.


  9. 6 godzin temu, scratix napisał:

    Takie samo bagno jak twoje palące słuchawki ampy?

    Dla mnie dobry DAC R2R brzmi lepiej niż jakikolwiek DAC delta-sigma jaki słyszałem.

    Spalił Ci coś, że masz do mnie jakiś problem? Hmm?
    R2R z racji swoich ułomności i architektury brzmi inaczej, dużo a wręcz bardzo dużo zmienia sam fakt, że wiele popularnych R2R w pomiarach wychodzi słabo do wręcz tragicznie (np: ten względnie tani DAC z Massdropa, który jest klonem jakiegoś innego, mniej znanego urządzenia).
    Bawiłem się R2R wiele lat temu, jak moda na te urządzenia była w powijakach - tj. była to straszna nisza i kompletne retro - mam swoje zdanie i wiem, że cała "magia" polega na tym, że brzmią po prostu inaczej niż współczesne sigma delta.
    A skoro brzmią inaczej to jest to dla wielu argument kluczowy, że jest lepiej - a nie jest. To jest ta sama historia co z lampą, ludzie się zachwycają generatorami zniekształceń bo słyszą coś czego de facto w nagraniu / odsłuchu na tranzystorze po prostu nie ma. A potem jest rozmawianie jak to nagle wzmacniacz wyciągnął z ów nagrań nieznane wcześniej detale, ciepło, przestrzeń itp. :E
    R2R to jest wybór dla niezwykle świadomego, osłuchanego człowieka - który jest świadomy ograniczeń tego sprzętu i jeśli wybierze dobrą jednostkę to może faktycznie będzie to sprzęt, który nie przynosi manufakturze wstydu.
    Ale jeśli widzę DAC w 5-cio cyfrowej cenie, którzy ma SINAD na poziomie 40-70dB to sorry, ale to się nie nadaje nawet do niedzielnego odsłuchu po parę minut dziennie.
    Cyfrowe audio ma raptem niecałe 40 lat (jeśli cofniemy się do początków TDA1540) - wierzcie mi, że gdyby istniały układy DAC do audio z lat 50-tych to także jakaś mądra głowa by to wciskała ludziom jako unikalne doświadczenie i mitomanii bardzo szybko by to podłapali.

    Dla mnie to co wiele firm robi w audio, pod przykrywką retro jest jak cofanie się w czasie - rozumiem, że obecni 50-60 latkowie mają sentyment i w ogóle, ale żeby osoby 20-40 dawały się nabierać na te gówno?
    Tutaj chodzi tylko o to aby golić hajs z frajerów oraz wyróżnić się na rynku, bo dzięki temu można dorobić filozofię, mity oraz opowieści o legendarnej jakości, o tym jak 25 letni księgowy i inżynier jeszcze w formie embrionalnej miał kontakt z fantastycznymi R2R i muzyką - a ludzie chętnie w te bajki wierzą i powtarzają dalej.
    Dokładnie to samo robi się ze sprzętem sieciowym do audio - tam technologicznie nie ma niczego wartego uwagi, ale jest filozofia, ładna obudowa / opakowanie.
    Zdecydowanie najwięcej w procesie produkcyjnym zajmuje wymyślanie sloganów i bajer, które później zamieszcza się na swojej stronie internetowej ;)

    Ja po przesłuchaniu -set urządzeń audio, kontakcie z niemniejszą ilością osób i konfrontacją z ich poglądami oraz podejściem - nabyłem pewną formę odporności i stałem się bardziej krytyczny wobec tego wszystkiego.

    Ale są też dobre strony audio - wysokiej jakości sprzęt audio można mieć za stosunkowo rozsądne pieniądze, sprzęt mobilny dziś oferuje jakość odsłuchu jaka 20-30 lat temu była nie do pomyślenia, a być może w ogóle niedostępna. Smartfon z DAC-em na pokładzie potrafi zaoferować na wyjściu jakość jaką jeszcze kilka lat temu producenci sprzętu wolnostojącego uznali by za kamień milowy i osiągnięcie.
    W takim kierunku powinna iść cała branża - aby pchać wózek do przodu i w miejscach gdzie panowała stagnacja był postęp.
    A wiele osób nie jest w stanie pchać tego wózka (brak wiedzy, chęci do nauki, możliwości itp.) więc się wciska marketing.

    Sam kilka lat temu słuchałem jeden z flagowych produktów TotalDAC oraz wysokie modele audio-gd -Bóg, sprzedawca oraz znajomy mi świadkiem, że nie grało to w żaden sposób wybitnie, w tamtej chwili odbiłem się od R2R na dobre i te opowieści zacząłem po prostu ignorować.
    Zbiegło się to w czasie mniej-więcej z zachłyśnięciem się rynku produktami Soekris i jego forkami.
     

    • Upvote 1

  10. 1 minutę temu, GS01 napisał:


    Tak, zgodzę się. Przydałby się remake, a nie remaster. No ale cóż. EA musi zarabiać. W jedynce uwielbiałem te rozmowy na Normandii. Było powoli, nie sztucznie, Dorociński dawał radę w dubbingu, naturalnie tak wyszło. W dwójce już dialogi prowadzone tonem reklamowym, ale za to dobry shooter. Dla mnie szczytem marzeń byłby remake całej trylogii Mass Effect jak i Dead Space.

    Myślę, że w kwestii jakości poszczególnych elementów pierwszego ME to większość będzie zgodna, że należy przebudować całą warstwę technologiczną, rozgrywkę oraz przeprowadzić rekonstrukcję zadań pobocznych w taki sposób aby nie biło od tego "śmieciowością" rodem z gier Bethesdy.
    Generalnie jest cień szansy, że przeniosą większość kodu z ME1 na bazę części drugiej lub trzeciej - w końcu to nadal UE3.

    Co do Dead Space to chętnie bym ograł remake pierwszej części na najwyższym poziomie trudności (jak to zrobiłem kiedyś przez przypadek :E ) absolutnie kapitalna i klimatyczna gra.
    Dla mnie formuła Dead Space to chyba najbardziej wykrystalizowana i wycyckana formuła w horrorach. Lubuję się też w klasycznych Residentach, czy symulatorach uciekania (Outlast, Obcy) ale to właśnie Dead Space dla mnie wniósł nową jakość oraz pewien powiew świeżości w momencie gdy wszyscy próbowali kopiować RE4 (za którym nie przepadam, bo za daleko odbiegał od klasycznej trylogii).
    Pozostałe dwie części gorsze, ale także bardzo fajne w ogólnym rozrachunku.

    Ogólnie jako fan filmów Obcy czy Event Horizon ciężko jest mi narzekać na Dead Space ;)

    • Upvote 1

  11. W dniu 3.11.2020 o 13:58, GTM napisał:

    Ja pomiędzy meczami nie jestem nawet w stanie zmienić skórki broni ani sprawdzić wyzwań bo mnie wrzuca do następnego, natomiast wiadomym jest,  że trybów gry jest zdecydowanie za dużo, aktualnie chyba 11 + 5 treningowych, do tego co jakiś czas jest rotacja i w niektóre siłą rzeczy nikt nie gra, np rankingowe 2vs2, brama, ofiara czy hot rockets to są tryby gry w które praktycznie nikt nie gra, więc nie ma sensu nawet czekać, trzeba pamiętać że można zaznaczyć kilka trybów na raz, poza tym są jeszcze serwery do wyboru, ja mogę spokojnie grać na 4 albo 5 nie pamiętam już a na jednym z nich mam nawet ping 3.
    Netcode w tej grze jest tak dobry, że z ciekawości zagrałem nawet kilka spotkań na serwerze połnocno-amerykańskim gdzie miałem ping 110 i o dziwo grało się całkiem dobrze, lg wchodziło jak w masło, byłem w lekkim szoku bo pamiętam, ze w Quake 3 przy pingu 40 moje lg już praktycznie nie istniało, różnica pomiędzy pingiem 20 a 40 to było niebo a ziemia, tutaj nie ma czegoś takiego.

    Masz świadomość, że czasy netcode w Q3 czy pierwszym UT to taki typowy, surowy kod sieciowy? Teraz każda gra ma kompensacje i inne technologie, że czasem faktycznie nie czuć wielkiej przepaści między 20ms a 80-100ms, coś co 20 lat było kompletnie nie do pomyślenia.
    Wtedy faktycznie netcode premiował mocno graczy z niskim pingiem i dawało to dużą przewagę.

    Mi szkoda, że QC generalnie wegetuje od dłuższego czasu bo to przyjemna naparzanka, których dzisiaj brakuje niestety.
    Choć prywatnie wolałbym UT4/2020 to jednak QC całkiem nieźle wypełnia lukę, szkoda że tak mało osób ma parcie na grę.


  12. Teraz, blubaju napisał:

    Najgorsze w "jedynce" były te powtarzalne lokacje, na jaką planetę byś się nie udał to  każda z nich praktycznie niczym się nie różniła. Dwójka pod tym względem już wyglądała fajnie. Nie rozumiem też tego hejtu na "Andromedę", ograłem całą i grało się super, z butów nie wyrywała ale też nie nazwałbym że to syf. Fabuła  tam też nie najgorsza.

    Nie wiem o czym miałaby opowiadać ME5, historia Shepard`a już jest zamknięta. Może kontynuacja Andromedy? W zasadzie jest tam zrobiona "furtka" dla dalszych części "ME Andromeda", ale aby to odniosło sukces, to musieli by się do tego przyłożyć.

    Pierwszy ME miał więcej problemów niestety : powtarzalne lokacje to wierzchołek góry lodowej, kiepskie prowadzenie Mako (co samo w sobie było nudne także), pamiętne windy, niezbyt przyjemne strzelanie oraz brak jakichkolwiek zadań pobocznych poza totalną sztampą.
    Dodatkowo graficznie też ta gra w swoim czasie raczej nie powalała.
    Generalnie wg. mnie ta gra jest do całkowitej przebudowy jak na obecne standardy i oczekiwania.

    Jedynka broniła się historią, uniwersum oraz kilkoma postaciami, które miały charakter oraz brały czynny udział w opowiadaniu historii.
    Od strony rozgrywki oraz technologii to był to potwór Frankenstein'a który co prawda poruszał się o własnych siłach, ale z wielkim trudem.
    Druga część to była ta formuła w jakiej powinna być przedstawiona pierwsza odsłona. Niestety w pierwszym ME widać jeszcze pewne echa takich gier jak Jade Empire czy KOTOR.


  13. Seria HD6xx oraz HD580 to generalnie wdzięczny oraz niewdzięczny temat.
    Wdzięczny bo łatwo się je modyfikuje wszelakimi wkładkami po obu stronach przetwornika, są różne pady - sam nacisk do uszu potrafi sporo zmienić w odbiorze słuchawek, czy okablowanie.
    Natomiast jest niewdzięczny, bo jednak te słuchawki mają swoje oczekiwania od wzmacniacza, duży wpływ ma impedancja wyjściowa samego wzmacniacza, wysoka zdecydowanie robi górkę na basie.
    Te słuchawki zdecydowanie lubią dynamiczny, szybki wzmacniacz który ładnie radzi sobie z transjentami i potrafi dobrze kontrolować przetwornik.

    W dniu 31.10.2020 o 19:48, scratix napisał:

    No to gra dobre R2R.

    Sam chciałbym posłuchać Terminatora ale to straszna krowa więc ciśnienia nie mam.

    R2R to jest takie same bagno jak z lampą - kosztuje krocie a konstrukcyjnie to są zazwyczaj fikołki do tego stopnia, że po prostu człowiek rozkłada ręce.
    Obecnie jest trochę lepiej, ale wystarczy popatrzeć na to co robi audio-gd czy TotalDAC w swoich R2R (pomiary są w necie) aby zrozumieć, że to nie jest absolutnie kierunek rozwoju dla audio czy całej branży.
    Zrobiono z tego kolejną, nostalgiczną podróż do czasów kiedy wszystko było lepsze, prostsze i w ogóle fajniejsze - a gdy przychodzi co do czego są to konstrukcje pod wieloma względami niedopracowane, żerujące na ludzkiej naiwności.
    Trzeba wziąć też pod uwagę, że w przypadku konstrukcji dyskretnych nie ma szans aby zachować tak ciasną tolerancję jaką oferuje układ scalony.
    Rezystory poniżej 0.05% to są już kosztowne i ciężko dostępne rzeczy, a mówimy tu przecież o czymś co jest o rząd wielkości mniej precyzyjne i spasowane niż struktura wypalona laserem w IC.
    Być może teraz są jakieś metody kompensacji tego, ale jeszcze niedawno były z tym problemy i firmy kombinowały na potęgę jak ogarnąć te setki rezystorów do swoich drabinek.
    Dochodziło do chorych sytuacji (TotalDAC) gdzie facet pchał setki rezystorów foliowych od Vishay, które same w sobie kosztują więcej niż nie jeden hi-endowy zestaw audio, a gdyby tak pójść na całość i wpakować rezystory do przemysłu wojskowego/aeronautyki (specjalna seria, gdzie z tolerancją chyba da się już dziś zejść do poziomu 0.001/0.0005%) to koszt samych rezystorów to będą tysiące euro, możliwe że bez większego trudu przebijemy 10K euro na nich :)

    Wydaje mi się, że R2R wskrzeszono (w formie dyskretnych rozwiązań jak i odkopywania starożytnych IC mających dziś nierzadko po 30 lat) ponieważ z racji wiadomych, dobrze udokumentowanych ograniczeń/możliwości, niewielkiej dostępności zrobiło się z tego pewne, swoiste premium i opus magnum.
    A prawda jest taka, że stare układy R2R są o rząd wielkości technologicznie po prostu gorsze, niektórzy próbują skomplikowanych filtrów analogowych (wielostopniowe na nierzadko nastu opampach w torze) czy konstruują filtry cyfrowe na FPGA, które są sprawniejsze i szybsze od dedykowanych par sprzed 20-30 lat.
    Dodatkowo te ograniczenia, kombinowanie z lampami/NOS/starożytnymi filtrami cyfrowymi czy FPGA daje także możliwość uzyskania innego dźwięku w czasach, gdy większość porządnego sprzętu z racji wysokiej integracji układu DAC brzmi zaskakująco podobnie ponieważ korzysta się już głównie z rozwiązań ESS Sabre oraz AKM.


    Myślę, że w kwestii R2R nie doczekamy się już żadnego przełomu oraz nie wróci ona do mainstreamu jako-takiego - to jest technologia znana od dekad, porzucona nie tylko przez wzgląd na koszt produkcji, wymaganą precyzję, dodatkowe filtry cyfrowe, ale też przez wspomniane wyżej ograniczenia a co za tym idzie cyferki, których osiągnięcie było i nadal jest kłopotliwe :)

    Lada chwila będzie na rynku pierwszy 64 bitowy DAC, który pod względem czysto cyferkowym wykracza poza możliwości pomiarowe APX-555, który do tanich nie należy :E
    Myślę, że w kwestii R2R najlepszą i nadal najbezpieczniejszą opcją jest kupić po prostu odtwarzacz z lat 90-tych lub końcówki lat 80-tych, te bardziej współczesne na PCM1704 będą drogie, a starsze wynalazki na TDA, Analog Devices czy starszych BB PCM56 itp. pewnie by wyrwał za kilka stówek i można sobie zobaczyć czym pachnie i smakuje retro.


  14. 56 minut temu, Zas napisał:

    Co ty wiesz, Hiszpania w słońcu, ten pierwszy etap, to był swego czasu niemalże fotorealizm...Gra absolutny killer sprzętu, ale też prawdziwy przełom graficzny w ścigałkach. 

    Pamiętajmy o całkiem niezłej fizyce oraz odkształcających się barierkach + zarzynających CPU taśmach, w które nie raz i nie da się wjechało zahaczając o pobocze :E


  15. 9 godzin temu, GS01 napisał:

    No wiesz, jeden lubi wino wytrawne, bo powie, że lepiej w nim czuć poszczególne nuty smakowe, drugi wzgardzi i powie, że lepsze słodkie... Dla mnie Control jest super klimatyczną grą, zrobioną naprawdę na wysokim poziomie. Jeśli Tobie nie odpowiada, to znaczy, że przestałeś czuć ten klimat lub go w ogóle nie czułeś, albo po prostu wymagasz czego innego od gier. Max Payne to dla mnie dziecinada. Strzelanie, strzelanie, strzelanie, bullet time, itp.
    Nie powiem, jeśli chodzi o Control - wiele tej grze mógłbym zarzucić, np. nużący system ulepszeń broni (taki przestarzały), ale całościowy odbiór gry, to dla mnie 8,5/10.

     Max Payne dziś może budzić uśmiech, ale w 2001 pierwszym roku to był pełen zachwyt.
    Całkiem dorosła historia rodem z typowych dla tamtego okresu filmów, świetne technikalia oraz dopracowane strzelanie + bullet time.
    Control nie ma niczego co by mnie osobiście pozwoliło ocenić tę grę na więcej jak 5/10.

    Tam kompletnie leży rozgrywka, nieciekawe otoczenie, przeciwnicy, historia także mnie kompletnie nie porwała.
    Był w tym potencjał oczywiście, ale niemalże (bo jest ten jeden poziom) nie zrobiono nic aby cokolwiek wartościowego z tego wykrzesać - ot taki generic shooter, gdzie do dyspozycji mamy kilka mocy oraz odrobinę fizyki.


  16. 9 godzin temu, brainq napisał:

    Właśnie skończyłem halo Reach i teraz czas na Halo 1 jestem w momencie kiedy udostępnili demo gram na heroicznym.

    Reach bardzo fajny, pozostałe części (poza ODST) także.
    Jedynka jest fajna gdzieś do 5-6 poziomu, później jest męczące i nudne do samego końca :(
    Niestety ten backtracking na sam koniec oraz poziom w bibliotece całkowicie zepsuł mi radość z tej gry.
    Do połowy jest to rewelacyjne Halo i ogólnie bardzo dobra gra.
    Cieszę się, że Halo 2 oraz 3 nie popełniły tych błędów - Reach również sobie mocno cenię z całej francyzy bo spróbowano zrobić coś odrobinę innego i wyszło bardzo fajnie.
    Pewnie w najbliższych tygodniach udostępnią ostatnią, czwartą część.
     

    9 godzin temu, bleck napisał:

    Naprawili optymalizacje?:>

    Jak odpalisz grę z komendą -dx12 (tyczy się każdej gry na UE4, która powstawała w ostatnich trzech latach) to gra śmiga świetnie.
    Poza tym za 3-4 tygodnie kolejny duży update do gry i ogrom nowości ;)
    Na dzisiaj dzień to jedna z trzech gier sieciowych jakie gram - Apex Legends, Insurgency Sandstorm oraz Hell Let Loose, z tej ostatniej czerpię obecnie największą satysfakcję po nieudanym BF V.

    • Thanks 1

  17. Powiem więcej.
    Wybaczyłbym dosłownie wszystko - nudny, pseudo otwarty świat o budowie makiety 'ala Far Cry 2 (gdzie generalnie wszystko i wszyscy czekają na nasz ruch, a ilość interakcji jest MINIMALNA).
    Gdyby sama podróż oraz jej ewentualny cel był sensowny, posiadał ładunek emocjonalny oraz jakieś ciekawe zwroty akcji.
    Wszystko się kręci wokół podróży, która wg. mnie sama w sobie nie miała żadnego sensu, postacie nudne i oklepane, więcej zamieszania z nimi jak pożytku.
    Praktycznie od wyjścia z metra do pierwszej otwartej lokacji zmuszałem się do gry i łudziłem się, że później będzie lepiej - nie było, a gdy dotarłem na pustynię to już kompletnie nie miałem ochoty grać w ten symulator "świata-makiety".

    To wygląda tak, że fabuła została doklejona do świata przedstawionego tak aby można się było pochwalić technologią, a powinno być tak, że historia jedno, a świat opowiada swoją własną.
    A tutaj wszystkie lokacje to puste makiety, niby otwarte a i tak ograniczenia wyglądają z każdej strony, nie można sobie pochodzić i zrobić czegokolwiek poza tym co przewidziano w kodzie.
    Niestety mamy podwójną pustkę - fabularną oraz w świecie przedstawionym, bo kompletnie nie interesowało mnie co się dzieje w grze - przeszedłem z TOTALNYCH NUDÓW aby mieć z głowy, pochodziłem do tej gry kilka razy.

    Dodatki przeszedłem z mniejszym grymasem bo były krótsze i ograniczone przestrzennie, przez co bardziej intensywne, mniej rozmyte i ewidentnie bardziej przemyślane, ale to też nie jest jakiś fenomenalny poziom, da się w nich dostrzec pewną nutkę prymitywizmu, którym okraszony jest Exodus, a który w poprzednich częściach kompletnie mi nie przeszkadzał.
    Gdyby Exodus było drugą częścią z trylogii i wyszedł kilka lat wcześniej to może byłbym bardziej zadowolony i mniej narzekał.
    Ale sami sobie podnieśli poprzeczkę - a ostatecznie wydali kloakę, której najlepsze określenie to miks nudnego Far Cry 2 w uniwersum Metro - dobrze, że posterunki się nie odnawiają co kilka chwil :E
    Chociaż w sumie w FC2 dało się podpalić las oraz sawannę a tutaj to najwyżej w dodatku przez chwilę możemy się pobawić :(

    Metro Exodus obok Control to chyba dwie najbardziej nudne gry w jakie grałem w tym roku (bo się wstrzymałem trochę) - do obu się zmuszałem i dawkowałem bo inaczej bym nie dał rady.
    Do obu zresztą już nigdy nie wrócę.
    Serio - nie polecam Exodusa nikomu kto chociaż odrobinę ogarnia współczesne gry i nie chce sobie psuć odbioru marki po świetnym Last Light oraz solidnym 2033.
    Nawet jako benchmark graficzny sprawdza się to tak sobie, świat nie jest jakiś prześliczny, modele postaci także - nie ma na czym w sumie zawiesić oka za bardzo (tak grałem z RTX).


  18. Hell Let Loose ?

    Polecam każdemu, kto rzyga już wtórnym Battlefieldem czy COD.
    A także w sumie każdemu, kto chciał coś sensownego w WWII a odbił się od niedorobionego, skazanego na niebyt Post Scriptum oraz znudzonych współczesnym polem walki.

    Ja bawię się świetnie - gra jest wymagająca (refleks, spostrzegawczość) oraz wymaga samokontroli i cierpliwości, a także minimum instynktu samozachowawczego.
    Ze znajomymi albo z dobrą drużyną jest KOMPLET - są emocje, satysfakcja z odbijania punktów, zabijania wroga, unieszkodliwiania czołgów.
    A jako dowódca dodatkowo jest jakaś tam odpowiedzialność za pozostałe kilka osób w drużynie i koordynacja na większą skalę.

    Taką radość oraz emocje w grze sieciowej na większą skalę to miałem ostatnio z 7-8 lat temu w czasach BF3, gdzie naparzałem namiętnie z kilkunastoma osobami niemalże każdego dnia.
    Dodatkowo podoba mi się dynamika, kiedy powolne, mozolne czołganie się pod pozycje wroga to czuć tę ciszę przed burzą, a kiedy jest dynamicznie to jest na swój sposób bardziej nieprzewidywalny i gwałtowne jak w BF, gdzie generalnie zawsze panował chaos i latanie jak kurczak bez głowy po całej mapie.


  19. W dniu 27.10.2020 o 10:26, GS01 napisał:

    Control niestety jest takim tytułem, które nie trafia do wszystkich graczy. Jeden sączy ten klimat i sprawia mu to frajdę, drugi powie, że nuda.  Ja pamiętam dobrze Alana Wake'a, tutaj jest podobnie. No i faktycznie, jakiś wspólny mianownik z The X-Files istnieje, przez to, że sprawy paranormalne i laska w ubiorze korpo.

    Z tej gry nie ma czego sączyć - źródełko o nazwie klimat wyschło.
    Zresztą za wiele tego klimatu nie było już w Alan Wake, bo ten momentami kulał, ale miał momenty.
    A tutaj poza jedną misją pod koniec gry to jest po prostu bezsensowna gra, na dodatek niezbyt dobrze przemyślana pod względem rozgrywki.

    Te czasy w których Remedy wypuszczało tytanów jakościowych pokroju Max Payne, które złotymi zgłoskami zapisały się w historii gier komputerowych to już dawno za nami.
    Teraz to zapowiada się, że będą po prostu typowymi klepaczami kodów z jednym przebłyskiem geniuszu, który dokonał się 2 dekady temu.

    • Haha 1
    • Confused 1

  20. No i co? Piękna miała to być gra nie zapomnę jej nigdy?
    Przy szacowanym budżecie pod 200mln gra wygenerowała kosmiczną stratę - Square Enix jest solidnie pod kreską za ostatnie półrocze.


  21. W najlepszym wypadku jest to poprawny remake i nic poza tym.
    Ta gra prosiła się o coś więcej jak tylko przeniesienie znanych bohaterów, historii do znanego miasta - które jest nudną oraz pustą makieta, przypominająca filmy z lat 30-50, gdzie widać, że wszystko było tylko imitacją/dekoracją.

    A wystarczyło dodać kilka prostych rzeczy - wyjście na fajkę, kawusię, poczytać gazety, w których będzie opis ostatnich wydarzeń (w których zapewne bierzemy czynny udział), może jakiś kawałek faktycznego filmu w kinie, czy jakiś inny event. Tudzież jakichś pucybutów na mieście żeby sobie posłuchać pulsu miasta czy jakiś plotek.
    Z racji jeżdżenia autkiem mogli dodać tankowanie, czy coś ;)
    Wcale nie trzeba pchać znajdziek czy bezsensownych zadań, a coś co powiększa immersję niewielkim nakładem czasu.

    Fabuła niby jest fajna, ale to wszystko jest za bardzo pocięte, skakanie o wiele miesięcy do przodu, pełno dziur - w oryginale też mnie to denerwowało.
    Postacie tutaj odbieram inaczej jak w oryginale, wolałem facjatę oraz głos oryginalnego Tommiego - szczególnie jego głos jako narratora był dla mnie wzorowy.
    Trochę wykorzystano potencjał przy przerywnikach filmowych i to w zasadzie na tyle.

    Dałbym maksymalnie 5/10 - ale dam 6 bo w dużej mierze nie zepsuli materiały wyjściowego, a to sam w sobie jest mocny plus kiedy mówimy o takiej grze jak Mafia.
    Natomiast nie zrobiono nic aby poprawić to co w 2020 razi w oczy z oryginału, może gra wygląda i brzmi jak coś nowoczesnego, ale gra się w to w wielu aspektach jak w skamielinę niestety.

     

    • Upvote 1

  22. Powiem wam, że dawno nie grałem w tak mdłą i nudną grę jak Metro Exodus.
    Pisze to wam osoba, która poprzednie części wręcz uwielbia i skończyła każdą z nich trzykrotnie (zazwyczaj po cichu - najwyższy poziom trudności).
    Jednakże Exodus to dla mnie totalnie zjebany klimat, niewykorzystany potencjał i festiwal głupot.

    Już pomijam niemego bohatera (co jest lekko już śmieszne, ale przynajmniej konsekwentne), klimat jest raptem w kilku miejscach, otwarte miejscówki totalnie mi nie przypasowały, STALKER 10 lat wcześniej robił to lepiej, czy nawet lekko generyczny Fallout.
    Koniec historii również bez rewelacji, jedynie "złe" zakończenie ma jakiś tam minimalny ładunek emocjonalny i sens, dobre jest lekko na siłę.
    Tu i ówdzie męczyły mnie skrypty, sama gra też od pierwszej części za bardzo się poza grafiką nie rozwinęła.
    Mapki niby otwarte, ale i tak nie pójdziesz gdzie chcesz bo są celowe ograniczenia, przez co po prostu nie chciało mi się nigdzie łazić i zabijać głupich jak but przeciwników.
    To jest gra, typowa dla wschodu - stojąca w rozkroku między rokiem 2019 a 2003 - wygląda ładnie, ale trochę bezduszna i z wieloma naleciałościami modnymi w tamtych czasach, gdzie królowało drugie PlayStation.

    Zdecydowanie lepiej pasowały mi oba DLC (ze wskazaniem na to w Metrze, gdzie czuć było klimat poprzedników), ale historia Sama także jest ciekawsza od mdłej i drętwej podstawki oraz kręcenia się wokół tego śmiesznego pociągu.
    Za te 60zł to od biedy warto, ale jak ktoś ma siebie za ortodoksa poprzednich części (jak ja np.) to może się zawieść.
    Ja biorąc pod uwagę oba DLC dałbym 6/10 - sama podstawka to 5/10 za kilka miejscówek oraz samo zakończenie trylogii - przez którą nie będę miał dziury fabularnej gdyby wyszła jakaś tam kontynuacja za kilka lat.

    Graficznie myślę, że poprzednie części (szczególnie pierwsza) w swoim czasie robiły większe wrażenie i stawiały poprzeczkę wyżej.
    Pamiętam jak 10 lat wszystko co było na rynku dostawało pierdolca aby pocisnąć Metro + PhysX z jako-takim poziomem płynności.

    Ostatecznie się zawiodłem i jako odtrutkę studio powinno zrobić coś w innym klimacie i uniwersum, bo nie mam kompletnie ochoty wracać do metra przez najbliższe lata.

    • Thanks 1
    • Upvote 1

  23. W dniu 4.11.2020 o 21:26, Saren7 napisał:

    Pamiętam Dirta 1, było to jedna z najlepiej wyglądających gier w momencie premiery.

    Pierwszy DiRT to był przełom graficzny w dniu premiery - przynajmniej na PC, bo konsole miały już swoje PGR itp.
    Jednak na PC to było coś, wcześniejsze gry jak ToCA czy CMR od Codies to był poziom jakościowy PS2 (mimo tego, wyglądały nieźle), chyba na ówczesny moment nie było ładniejszych autek na PC, nawet jeśli pod uwagę weźmiemy totalny arcade w wydaniu NFS-a.

    Swoją drogą pierwszy DiRT był najbardziej udany z całej serii za wyjątkiem Rally, które rządzi się swoimi prawami.
    Jakoś po DiRT 2 totalnie przestałem mieć ochotę na kolejne wysrywy Codies, GRID-a też zresztą zarzynają bez opamiętania z każdą kolejną częścią.


  24. Niech robią co chcą - zawsze pozostają mody do oryginału.
    Jednakże ode mnie dwie rzeczy - jeśli będzie dubbing to niech zrobią go od nowa - jednolity w całej trylogii, który jakościowo jednak będzie bliżej jedynki jak dwójki (z dwojga złego CDP zrobiło go lepiej) oraz żeby to nie była taka lujnia jak z Burnout: Paradise (remastered) oraz ostatnim potworkiem NFS: Hot Pursuit.

    Pozostaje czekać ale nie robić sobie zbytnich nadziei ;)

×
×
  • Dodaj nową pozycję...