Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

andrew9

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    610
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez andrew9


  1. No ja mogę w sumie zamówić. Tylko nigdy nie przekazywałem nikomu kodów, więc mam nadzieję, że nie ma z tym żadnego problemu.

     

    W każdym razie potwierdźcie, że chcecie, to mogę zamówić.


  2. W sumie całkiem niezłe ceny na niektóre gry + paypal,hmm może w przyszłości.

     

    A to legalne wszystko?

     

    Ceny dobre, ale żeby nie było tak jak z kupowaniem na Allegro, że po zakupie zablokują na Steamie konto..


  3. Na Allegro jest więcej tego typu ofert, w trochę wyższych cenach (ale niewiele) i od różnych sprzedawców. Tak więc nie jest to tylko promocja Carrefoura.


  4. To jest upgarde box w wersji 32 i 64 bitow, a licencja WAZNA jest tylko jesli masz wczesniejsza wersje systemu. Oczywiscie niektorzy "legalni" kupuja i instaluja na czysto bo tez sie da.

     

    No właśnie mam wersję OEM Windowsa XP (właściwie dwie - jedną dołączoną do notebooka, drugą kupioną do stacjonarnego niezależnie) i zastanawiam się, co mogę z tym zrobić. Szukałem informacji na ten temat, rozmawiałem też na jednym forem, ale nie doszliśmy do żadnych konkretnych informacji. Ktoś nawet dzwonił do Microsoftu i powiedziano mu, że może uaktualnić każdą wersję, ale trudno mi uznać te informacje za pewne. Chciałbym zobaczyć konkretną umowę licencyjną.

     

     

    W linku podanym później też nie ma wyjaśnienia kwestii uaktualnienia z XP. Poza tym tam są informacje odnośnie 'technicznej' strony aktualizacji (czyli co da się zrobić), a nie prawnej (czyli co można, żeby było legalnie). A mnie to przede wszystkim interesuje, bo żadnej aktualizacji i tak nie planuję i system będę instalował od nowa. Chciałbym jednak, żeby był legalny.

     

     

    Na zdrowy rozum i zasady, które były wcześniej - OEM aktualizuje się do wersji OEM, można przejść tylko z wersji 32 bitową na 32 bitową i analogicznie przy 64, oraz nie można zmieniać wersji językowej. Dodatkowo aktualizacja do tej pory możliwa była tylko z Visty.

     

    Teraz, według tego, co pisze na pudełku i w opisach aukcji - aktualizacja jest możliwe z 'równych' wersji systemu - t.j. home na home itp., ale wystarczy, że masz jakąkolwiek wersję (OEM lub Box, Vistę lub XP, 32 lub 64 bitową) i możesz zaktualizować ją do tej wersji BOX, do wyboru wersji 32 lub 64 bitowej. A wszystko to za 199 złotych.

     

    Brzmi pięknie, ale za pięknie, żeby mogło to być możliwe.. Niemniej jeśli ktoś ma pewne informacje na ten temat bądź dotarł do umowy licencyjnej (albo po prostu kupił i sprawdził), to chętnie to potwierdzę.


  5. Nie jest to najodpowiedniejszy temat, ale w Carrefour Białystok jest dostepny Windows 7 Box upgrade za 199 zł ( wymaga posiadania Windows XP lub Vista). W pudełku jest wersja 32 i 64 bit. Papierową gazetke już wywaliłem, ale jest link do allegro:

     

     

     

    http://www.allegro.pl/item1028706384_windo..._carrefour.html

     

    A propo tej promocji (bo sam się nad nią już zastanawiałem). Orientuje się ktoś, jaką wersję systemu się otrzymuje (OEM czy BOX) i jakie są ograniczenia możliwości aktualizacji? Do tej pory było to dość rygorystyczne (tylko określone wersje systemu i raczej tylko Vista, przejście tylko z 32 na 32 bit itp.) ale w reklamówce Carrefoura jak i na aukcjach internetowych (bo są takie same) nic takiego nie ma.


  6. Ok, czyli w takim razie warto poszukać tej zwykłej edycji rozszerzonej jako najbogatszego jeśli chodzi o dodatki (fizyczne) wydania, a ewentualnie jeśli nie znajdę nówki, to wtedy ta edycja rozszerzona z platynowej kolekcji. Na dodatkowych przygodach, jeśli można je ściągnąć aż tak mi nie zależy. Ma to być prezent, więc niech będzie to w pierwszej kolejności ładne i bogate wizualnie wydanie.


  7. Ktoś mnie prosił (z zagranicy) o kupno Wiedźmina. Jakie jest teraz najpełniejsze wydanie na rynku? Rzuciłem okiem na Allegro i jest kilka różnych, dlatego wolę najpierw zapytać, bo wcześniej się tym nie interesowałem.


  8. Apeluję o powrót do tematu.

     

    Dalszy offtopic będzie usuwany i odpowiednio nagradzany.

     

    Nie chciałem pozostawiać niektórych wątków bez odpowiedzi, stąd kontynuacja z mojej strony. Zgadzam się, że jest to OT i nie będę już tego robił, ale warto pomyśleć nad utworzeniem osobnego wątku i przeniesienia tam powyższych postów. Temat jest ciekawy i może mieć kontynuację.


  9. W tym, że te niepełne informacje wystarczają, żeby stwierdzić, że z aukcją jest coś nie tak, a udawanie że nie wystarczają jest po prostu żałosne. Pisałem na przykładzie Bioshocka, powtórzę na przykładzie AvP: to nowa gra, której nie było na żadnej wyprzedaży, promocji, a nawet nie jest dostępna taniej w pakietach (jak jest Bioshock 2). Najniższa cena AvP na store.steampowered.com wynosi ~107zł (w UK, w innych rejonach jest sporo droższa). Co z tego, że w pudełku można ją kupić taniej, na aukcji oferowany jest "Steam Gift", a takiego zarejestrować z pudełkowej wersji nie sposób (chyba, że się mylę, to proszę mi powiedzieć w jaki sposób to zrobić). Ergo: cena Steam Gifta nie ma nic wspólnego z ceną pudełkowego oryginalnego wydania AvP np. w Rosji czy Chinach, gdzie być może da się tę grę kupić w podobnej cenie. Gift *kosztuje* co najmniej 107 zł (jeśli znajdziesz na steamie region gdzie kupisz taniej poproszę o podanie, skoryguję swoje tezy), sprzedawanie go taniej jest *podejrzane*.

     

    Dla mnie jest to niewystarczające tłumaczenie. Kupując na Allegro, kupuję na Allegro i ewentualnego porównywania cen dokonuję w obrębie tego serwisu. Jeśli cena danego tytułu mieści się w średniej wielu innych ofert, nie ma tu dla mnie nic podejrzanego. No chyba, że od razu założymy, że wszyscy są złodziejami, bo sprzedają taniej niż w sklepach..

     

    Inna sprawa to cena tego tytułu na Steamie, a nawet nie sama cena (bo to nie ma żadnego znaczenia - trudno od kogokolwiek oczekiwać, że widząc daną grę po przeciętnej rynkowej cenie, zacznie na siłę doszukiwać, czy na pewno w każdym miejscu kosztuje ona tyle samo..), ale przepisy dotyczące możliwości jego nabycia. Tu mogę się zgodzić, że obowiązkiem nabywcy korzystającego z tego systemu, jest znać zasady jego działania. Jeśli się z nimi wcześniej nie zapoznał, to może ponieść tego konsekwencje, jednak znowu - jedynie konsekwencje dozwolone przez prawo, a nie zawarte w regulaminie serwisu (jeśli są ze sobą sprzeczne). I tu zgodzić się można na zablokowanie dostępu do tego jednego konkretnego tytułu, natomiast w żadnym razie na zablokowanie całego konta i dostępu do wszystkich innych gier!

     

    Oczywiście, tutaj obowiązuje prawo państwa, w którym dany serwis funkcjonuje (chyba, że ma polskie przedstawicielstwo, z którym odbywają się transakcje - wtedy ważne są już przepisy polskie), jednak trudno mi wyobrazić sobie takie, w którym coś takiego byłoby dozwolone. To tak, jak przykładowo dokonanie kartą zakupu kradzionego towaru (nieświadomie) i w ramach karty zablokowanie całego konta bankowego z wszystkimi dostępnymi tam środkami. Absurd.

     

     

    Serwis aukcyjny nie jest w stanie i nie gwarantuje uczciwości zamieszczonych na nim oferty. Sam napisałem, że jeśli ktoś zgłosił aukcję do administracji (jako nielegalną kopię oprogramowania, bo to właśnie było oferowane na aukcji - skoro sprzedaż giftów jest złamaniem steamowej licencji) i allegro nie zareagowało usuwając aukcję. Nieprawidłowość porównywania cen giftów i pudełek, w tym używanych (w przypadku Bioshocka, bo w przypadku steamworksowego AvP *każda" używana kopia jest nielegalna, sprzedaż kont jest tak samo zabroniona jak sprzedaż giftów) wyjaśniłem w poprzednim akapicie.

     

    To czy jest w stanie czy nie, nie ma tu żadnego znaczenia. Bierze za to pieniądze i tym samym ponosi odpowiedzialność za to, co się w jego obrębie i świadczonych usług odbywa. Oczywiście tu również zastosowanie będzie miał regulamin danego serwisu, jednak o całkowitym umywaniu się od odpowiedzialności, moim zdaniem nie może być mowy. Zwłaszcza, że to serwis ma narzędzia i możliwości, aby pilnować prawidłowości i uczciwości przeprowadzanych transakcji. Nie klienci, którzy w dobrej wierze mogą założyć, że skoro wszystkie usługi są płatne, to są również odpowiednio sprawdzone.

     

     

    Znowu - jak wyżej. Cena *była* podejrzana, oprócz tego sama oferta byłą szemrana, jako niezgodna z regulaminem serwisu którego dotyczyła (czyli były i chwiejne literki).

     

    Dla mnie nie była. Przynajmniej nie na podstawie informacji podanych na aukcji, a one mają tu największe znaczenie.

     

     

     

    Dokładnie. Po co ta dyskusja? Jest coś takiego, jak regulamin Steama. Zakup gifta=ban. Ich piaskownica, ich zasady. Koniec dyskusji.

     

    Jest również regulamin Allegro i przepisy prawa konsumenckiego (i nie tylko). Na dobrą sprawę osoba dokonująca takiego zakupu na Allegro, w ogóle nie musi wiedzieć, że coś takiego jak Steam w ogóle istnieje i na jakich zasadach funkcjonuje. Sprzedawca ma obowiązek wszystkie te zasady przedstawić (jeśli z przedmiotem, który sprzedaje, związane są jakieś dodatkowe warunki, z którymi kupujący wcale nie musi być zapoznany).

     

    Dla mnie to tak, jakbyś w dobrej wierze kupił na aukcji oryginalny program, a po jego otrzymaniu dowiedział się, że nie możesz go zainstalować na swoim komputerze, bo nie pozwala na to licencja. To sprzedawca musi cię wcześniej o tym poinformować.

     

     

     

     

    @andrew9:

    Piszac do supportu steama jest spora szansa ze swoje konto odzyskasz z pozostalymi grami, wiec po prostu czekaj na ich odpowiedz. Jak wyjasniles po ludzku to raczej problemu tobie robic nie beda.

     

    Fajnie, ale to nie ja mam ten problem ;)


  10. Panie mecenasie! Zapomniał Pan jeszcze o słonym odszkodowaniu za straty moralne: nerwy i niemożliwość grania w gry przez już co najmniej kilka dni. A mówiąc poważnie: zapomina Pan, że "do tanga trzeba dwojga" i gdyby nie było popytu na kradziony towar, to i podaż byłaby drastycznie mniejsza. Gdyby nie było przyzwolenia na łamanie regulaminów (jeszcze raz: steam zabrania nie tylko sprzedawania, ale i kupowania giftów, na każdym kroku też ostrzega żeby nie przyjmować giftów od osób nieznanych). Wreszcie - dlaczego "nie orientując się dokładnie w całej sytuacji" i "nie widząc aukcji" zakłada Pan z góry wyłączną winę sprzedawcy (na podstawie tego co *wiemy* możemy jedynie obwiniać w równym stopniu sprzedawcę i kupującego, bo obaj złamali regulamin usługi z której korzystają - i skoro zablokowano konto kupującego to zapewniam Pana, że zablokowano też konto sprzedającego). A może by tak (jak już wcześniej w temacie ktoś próbował) założyć też "dobrą wolę" sprzedającego, "bez świadomej próby oszustwa", że był tylko wykorzystanym przez złodzieja pośrednikiem, którego cała wina to chęć zarobienia (całkiem jak kupującego, który chciał zagrać w nowość za ułamek ceny)? To może wszelkie straty powinien ponieść właściciel karty kredytowej z której dokonano zakupu, może jego bank albo wydawca karty, albo wreszcie sam Steam, przecież nawet jak mu za tę jedną grę nikt nie zapłaci, to stać ich na taki prezent, na biednego nie trafiło...

    ps. oczywiście żartowałem. Rozumiem, że jak kupisz samochód z dziwnie niską ceną i chwiejnymi cyferkami w numerze silnika, to w razie wpadki i utraty samochodu na rzecz prawowitej "kapitalistycznej świni" będziesz się sądził ze sprzedawcą nie tylko o zwrot utraconych pieniędzy, ale i o ekwiwalent za odsiadkę (czy grzywnę), którą jako paser odsiedzisz/zapłacisz, utratę pracy i innych potencjalnych korzyści, które w czasie odsiadki mógłbyś teoretycznie zasmakować na wolności (np. mógłbyś zostać posłem, albo skreślić szóstkę w totku, a w więzieniu nie bardzo). Całe szczęście, że to wszystko tylko w Twojej prywatnej utopii, bo w rzeczywistości za swoje błędy zwykle płaci się samemu.

     

    Serio, ale zupełnie nie rozumiem, o ci chodzi i czego się czepiasz..

     

    Praktycznie wszystko to, co napisałeś w formie zarzutów co do mojej wypowiedzi, jednocześnie zawiera w twoim poście na to odpowiedzi, bo i były one wcześniej uzasadnione w tym, co napisałem.

     

    Ale dla porządku kilka odniesień i powtórzeń:

     

    - "straty moralne" to duże nadużycie w stosunku do gier i niemożliwości gry w nie, ale ja o tym nie piszę

     

    - "gdyby nie było popytu na kradziony towar, to i podaż byłaby drastycznie mniejsza" - nie widzę związku, ponieważ na aukcji (patrząc na porównaną do niej z grą AvP) nic nie wskazywało na to, aby był to towar kradziony

     

    - "Wreszcie - dlaczego "nie orientując się dokładnie w całej sytuacji" i "nie widząc aukcji" zakłada Pan z góry wyłączną winę sprzedawcy" - wyraźnie napisałem, na jakiej podstawie wysuwam takie wnioski i nie ma tu gdybania, 'co by było gdyby'. Ponieważ jednak analizuję na podstawie niepełnych informacji, które posiadam, wyraźnie to zaznaczyłem. W czym problem?

     

    - "A może by tak (jak już wcześniej w temacie ktoś próbował) założyć też "dobrą wolę" sprzedającego, "bez świadomej próby oszustwa", że był tylko wykorzystanym przez złodzieja pośrednikiem, którego cała wina to chęć zarobienia (całkiem jak kupującego, który chciał zagrać w nowość za ułamek ceny)? " - Nieznajomość prawa szkodzi. I chociaż można to odnieść także do drugiej strony transakcji, wymagania w tym zakresie wobec konsumenta dokonującego pojedynczego zakupu na serwisie aukcyjnym, gdzie sprzedawane są tysiące rzeczy, także używanych, po minimalnych czasami cenach, są tu zdecydowanie mniejsze.

     

    - "(całkiem jak kupującego, który chciał zagrać w nowość za ułamek ceny)?" - gdyby to było prawdą, można by tu cokolwiek rozważać. Ponieważ jednak tę grę można w każdej chwili kupić w porównywalnej cenie i to w wydaniu pudełkowym, nie ma żadnych podstaw, aby posądzać kupującego i świadomą chęć kupna towaru kradzionego, czy chociaż z podejrzanego źródła.

     

    - "ps. oczywiście żartowałem. Rozumiem, że jak kupisz samochód z dziwnie niską ceną i chwiejnymi cyferkami w numerze silnika, to w razie wpadki i utraty samochodu na rzecz prawowitej "kapitalistycznej świni" będziesz się sądził ze sprzedawcą nie tylko o zwrot utraconych pieniędzy, ale i o ekwiwalent za odsiadkę (czy grzywnę), którą jako paser odsiedzisz/zapłacisz, utratę pracy i innych potencjalnych korzyści, które w czasie odsiadki mógłbyś teoretycznie zasmakować na wolności (np. mógłbyś zostać posłem, albo skreślić szóstkę w totku, a w więzieniu nie bardzo). Całe szczęście, że to wszystko tylko w Twojej prywatnej utopii, bo w rzeczywistości za swoje błędy zwykle płaci się samemu."

     

    Piszesz tu bzdury.. nadużycie w interpretacji już nawet nie oddaje tego, co napisałeś, bo to jakieś brednie (sorry..). Raz jeszcze wspomnę, że cena była 'rynkowa', więc porównanie to nie ma sensu, nie było również "chwiejnych cyferek silnika" wskazujących na podejrzane pochodzenie. Kupując natomiast samochód, sprzedawany po niskiej, ale nie podejrzanej cenie, w miejscu, w którym za poprawność przebiegu transakcji odpowiada opiekun pobierający za to wynagrodzenie, masz pełne prawo oczekiwać kupna samochodu zgodnego z opisem, którego użytkowanie nie spowoduje dla ciebie negatywnych konsekwencji. I nie mam tu na myśli losowego wypadku, ale na przykład odpadnięcia koła w wyniku ukrytej awarii, które to spowoduje twoje wymierne straty. Za nie odpowiada sprzedawca - zarówno finansowo jak i karnie. Zresztą za samo przekręcenie licznika również, o czym warto pamiętać.

     

    Na szczęście poza, jak to fajnie określiłeś, "prywatną utopią" niektórych osób, istnieje jeszcze coś takiego, jak przepisy prawa, które obowiązują wszystkich, a w niektórych sytuacjach - i słusznie - szczególnie chronią konsumentów.


  11. Jak najbardziej moze takiego sprzedawce raportnac przez allegro i zazadac zwrotu pieniedzy. Sprzedal w koncu produkt jak by nie bylo kradziony.

     

     

    Co do Dirta2 to wg tego co pisze na kuponie, odsprzedawac kodu nie mozesz... ale jak cos to chetnie kupie za rozsadna cene ;) wyslij wiadomosc jak cos.

     

    Tak, ale ja nie mam na myśli zwrotu pieniędzy za sprzedaną grę ale poniesienie kosztów odzyskania, lub odtworzenia całego konta, które w wyniku kupna tej gry zostało zablokowane. To by nawet mogło (i kto wie czy tak nie jest) podpadać pod produkt niebezpieczny, tym samym sprzedawca takiego zobowiązany jest naprawić wszelkie szkody przez taki produkt spowodowane.


  12. Oj, tak doskonale nie wiedziałem. Dziękuję, że byłeś tak miły i w jakże sympatycznym stylu nakreśliłeś, jak głeboko w d*** się znajduję.[sądzę, że ok 20 gier poszło mi do pieca, większość w edycjach pudełkowych. Cieplej się mi robi na duszy, gdy świadom jestem bliżnich cieszących się moim niewątpliwym szczęściem.

     

    Sprzedawcę na nieszczęście znalazłem _dokładnie_ w tym wątku, aukcji podobnych wystawiał kilkanaście od czasu podanego postu nie otrzymał ani jednego negatywnego komentarza(zresztą- do tej chwili również konto ma czyste). Zatem kluczy musiał sprzedać sporo- tymczasem ta fajna przygoda spotyka mnie...

     

    Co na to regulamin allegro, hm? Regulamin steam zakazuje, a na allegro handel kwitnie w najlepsze? Zatem zasada Bona fide już nie obowiązuje, szkoda...

     

    Nie orientuję się dokładnie w całej sytuacji, nie widziałem też aukcji, na której dokonałeś zakupu, ale jak dla mnie to odpowiedzialność za wszystko - łącznie z całymi twoimi stratami, ponosi sprzedawca. Cena gry, wbrew temu, co wcześniej było napisane, nie była jakoś specjalnie niska (za podobną można kupić wydanie pudełkowe - nówkę), dodatkowo opis aukcji (patrząc na przykładzie AvP, do której porównywałeś) był jednoznaczny i nie wzbudzał podejrzeń. Jak dla mnie dokonanie tutaj zakupu można uznać za dobrą wolę kupującego, bez świadomej próby oszustwa, czego z kolei nie można powiedzieć o sprzedającym. Tym samym to on ponosi odpowiedzialność nie tylko za ten sprzedawany tytuł, ale także wszystkie straty, jakie w wyniku tego nabywca mógł ponieść (czyli utrata konta ze wszystkimi na nim grami). Ja to tak widzę.

     

    I będąc w temacie - kupując kartę graficzną otrzymałem w pudełku kod do pobrania gry Dirt 2. Nie jest mi potrzebna, więc będę chciał ją sprzedać. Czy to również nie jest dozwolone?


  13. W Media Expert (we Wrocławiu, nie wiem jak w innych) kilka gier z którejś tam serii klasyk czy innych takich, będą po 7,50. Na pewno Splinter Cell Chaos Theory, Prey i jeszcze kilka tytułów.


  14. Już się tak kompletnie pogubiłeś w swoich analogiach, że nawet nie ma sensu całości komentować. Tylko wybrane fragmenty:

     

    Gdybyś uważniej czytał, to zauważyłbyś, że napisałem to samo, ale subiektywna ocena konsumenta ma się nijak do obiektywnej prawdy, że w przypadku Bioshocka nie ma mowy o żadnym wycinaniu treści, po prostu OD DNIA PREMIERY istnieją na rynku dwie wersje

     

    Istnieje jedna wersja. To, że ktoś gdzieś wydał inną konsumenta kupującego produkt w polskim sklepie w żadnym stopniu nie interesuje.

     

     

    Ale to też JEST pełna wersja, fakt że wygląda inaczej niż polska edycja premierowa, ale IDENTYCZNIE jak wszystkie edycje niemieckie, i cena ma (prawdopodobnie) o tyle znaczenie, że ta wersja jest pewnie u producenta/wydawcy TAŃSZA, dzięki czemu polski dystrybutor może ją sprzedawać w najtańszej serii wydawniczej.

     

    W najmniejszym nawet stopniu nie interesuje to konsumenta. To, jakie umowy i na jakich warunkach dystrybutor podpisze z producentem to tylko i wyłączenie jego sprawa.

     

     

    "Prawie zawsze", ale jeśli w polskich kinach leci normalna wersja filmu, a w amerykańskich ocenzurowana (żeby się załapał na tamtejszy PG-13 na przykład), to już nie masz nic przeciwko i producentowi filmu, który stosuje regionalną cenzurę mimo wszystko dajesz zarobić? To nie dziw się, że czasem taka sytuacja dotknie i Ciebie, bądź konsekwentny i bojkotuj wszystkie gry, których producenci i wydawcy uginają się przed niemiecką cenzurą i wycinają ze swoich produktów kierowanych na tamten rynek np. krew (poziom cenzury w Bioshocku jest przecież i tak stosunkowo delikatny, porównaj to z niemiecką wersją np. Team Fortress 2).

     

    Jesteśmy w Polsce i to, co jest w Niemczech, Stanach czy Afryce nas nie interesuje jako konsumentów.

     

     

    To nie jest właściwa analogia. Nikt Ci nie obiecywał, że w pomarańczowym pudełku znajdziesz premierową edycję Bioshocka, sam to sobie wmówiłeś. Podobnie jak nikt nie obiecuje mi, że w pudełku z procesorem znajdę równie podkręcalny (to przecież tylko synonim jakości wykonania, podkręcalność nie jest czynnikiem losowym) egzemplarz jak ten przetestowany przez jakiś serwis. Ja znalazłem w pudełku egzemplarz procesora działający zgodnie z opisem na pudełku, Ty - działającą grę Bioshock w polskiej wersji językowej, co prawda inną niż ta, która była sprzedawana w Polsce 2 lata temu, ale przecież identyczna, jaką od dwóch lat kupują Niemcy.

     

    Innymi słowy kupując COKOLWIEK w sklepie należy najpierw zapytać, czy jest to pełnoprawny produkt. Kupując więc telewizor, będę się pytał, czy działa, kupując odtwarzacz Blu-Ray, upewnię najpierw, czy nie odtwarza tylko DVD, kupując masło dopytam najpierw czy nie jest skiśnięte...

     

    Trudno to ocenić inaczej, jak - BZDURA !

     

     

    Nikt ci nie obiecywał, że w pudełku z procesorem 3GHz nie znajdziesz o połowę wolniejszego...


  15. Opisałeś się - tylko nie na temat. Zrobiłeś (najwyraźniej świadomie, skoro sam zaznaczyłeś że jest to "lekkim nadużyciem") błędne założenie, że wersja ocenzurowana jest "gorszą", "wybrakowaną", "niepełnowartościową" odmianą wersji nieocenzurowanej. Tymczasem tak nie jest, jest po prostu *inną* wersją.

     

    Jaką dla niego jest wersją, to już opinia każdego konsumenta niezależnie. Ponieważ jednak, jak sam zauważyłeś, jest wersją INNĄ, to taka informacja musi się znaleźć na pudełku. W innym przypadku nabywca ma prawo zakładać, że kupuje produkt w takiej wersji, w jakiej był on już wydany w Polsce (czyli 'pełnowartościowy').

     

    I analogicznie: kupując wydanie PKK (czy PG) kupujący od razu widzi, że kupuje wydanie *inne* niż premierowe (w przypadku wielu gier PG nawet od premierowego bogatsze, choć tańsze) i trudno, żeby wiedząc, że nie kupuje wydania premierowego uważał że niezgodne z umową jest to, że kupowany produkt nie jest wydaniem premierowym - podobnie jak kupując GTA4 na Steamie za 30 zł i GTA: Vice City z KK za 10 zł miałem pełną świadomość, że nie dostanę drukowanych książeczek, map i pozostałych atrybutów pudełkowych wydań premierowych i byłbym idiotą, żeby na podstawie takiego "okrojenia" tych wersji uważać je za niezgodne z umową...

     

    Instrukcje, pudełko, dodatki itp. to są wszystko elementy dodatkowe, zależne od wydania, kraju itp. Elementem podstawowym zestawu jest gra i to za nią przede wszystkim - uwzględniając prawa autorskie - się płaci. Tym samym ten element musi pozostać niezmienny, a resztą można się 'bawić'. Jeśli jest inaczej, musi to zostać wyraźnie zaznaczone.

     

     

    Jeszcze raz, powoli, drukowanymi literami: ktoś kupił Bioshocka w wydaniu PKK, albo PG, wydaniu które NIE JEST wydaniem premierowym, co wiedział w chwili zakupu. Zapłacił za polskojęzyczną wersję Bioshocka i taką dostał, gra działa. Na podstawie tego, że nie zgadza się z oceną PEGI umieszczoną na pudełku (choć moim zdaniem z krwią czy bez nie jest to gra dla dzieci) uważa, że został oszukany. Pytam: gdzie?

     

    Ocena PEGI nie ma tu nic do rzeczy. Jest to dodatkowa, dobrowolna informacja. Znaczenie natomiast ma, że pełna wersja gry wygląda inaczej. Jeśli dokonane zostały jakieś zmiany, taka informacja powinna być dla kupującego dostępna.

     

     

    Ja wiem, że zawsze fajniej dostać więcej niż mniej (a najfajniej dostać więcej za mniej), ale nie zawsze tak się udaje. Po wyjściu z kina nie idę do kasy z żądaniem oddania mi pieniędzy za bilet albo wyświetlenia dodatkowych 10 minut wersji "Director's Cut" (albo wersji z innego regionu), bo zdaję sobie sprawę, że na rynku koegzystują różne wersje tego samego produktu, i choć subiektywnie jedną mogę uważać za lepszą od drugiej, to obiektywnie kupując którąś nie mam prawa ani do posiadania drugiej, ani żądania, żeby mi sprzedawca wymienił na tą drugą dlatego, że akurat tamta bardziej mi się podoba.

     

    Raz jeszcze - cena nie ma tu najmniejszego znaczenia.

     

    A jeśli już mówimy o wersjach reżyserskich i nie, to taka informacja zawsze (lub prawie zawsze) znajduje się na opakowaniu filmu. Co więcej - gdyby wersja reżyserska była wersją powiedzmy podstawową, a po kupnie filmu okazałoby się, że otrzymaliśmy wersję krótszą / okrojoną i nigdzie nie było na ten temat informacji, mielibyśmy analogiczną sytuację. Obowiązkiem producenta jest rzetelna informacja na temat produktu. Jeśli dokonuje jakiś zmian, powinien o tym informować.

     

     

    Jak kupuję procesor, który nie chce się podkręcać tak jak wyczytałem na jakimś forum to też powinienem iść do sklepu z żądaniem wymiany na lepiej podkręcający się egzemplarz? I nie odpowiadaj, że producent/sprzedawca gwarantuje pracę na ustawieniach nominalnych, bo dokładnie to samo odpowiem w przypadku rzeczonego Bioshocka - sprzedawca gwarantuje, że w pomarańczowym pudełku podpisanym "Bioshock" jest działająca polska wersja gry Bioshock, a nie że identyczna z wydaniem premierowym, a tylko 4 razy tańsza...

     

    Nie... Producent sprzedaje procesor o danej częstotliwości pracy, powiedzmy 3GHz. Jeśli po kupnie okaże się, że otrzymałeś wersję "ocenzurowaną", która osiąga powiedzmy 2,8 - masz prawo reklamować. Nikt w tańszym wydaniu Bioshocka nie oczekuje, że otrzyma WIĘCEJ niż wcześniej. Kwestią jest to, że nie ma informacji, że otrzyma MNIEJ. To jest właściwa analogia.


  16. Co rozumiesz przez "rzetelną informację"?

     

    Informację dającą potencjalnego klientowi jasność, że płaci taniej, ale kupuje 'wybrakowany' produkt. Wybrakowany jest tu lekkim nadużyciem (choć przez niektórych może być tak traktowany), ale jest to produkt różniący się do pełnej wersji premierowej. Jeśli tak jest, to na pudełku musi się znaleźć informacja na ten temat. W przeciwnym razie jest to produkt niezgodny z umową i jako taki podlega reklamacji (ustawa konsumencka).

     

    Wszystkiego niestety *nie da* się przewidzieć, więc i o tym napisać - i stawiam dolary przeciwko orzechom, że Cenega z sytuacji wybrnie przepraszając, że nie wiedzieli jaką wersję zakupili od wydawcy,

     

    Postawię się teraz w sytuacji nabywcy - "A co mnie to obchodzi"?? To ja jako konsument mam ponosić odpowiedzialność za to, że dystrybutor nie przywiązał wystarczającej uwagi do tego, co sprzedaje? To tak jakbym miał odpowiadać za to, że na przykład kupię nie działający telewizor, bo sprzedawca nie sprawdził producenta, od którego go kupił. Przecież to absurd.

     

    Poza tym takie tłumaczenie Cenegi byłoby strzałem w stopę, bo znaczyłoby nic innego, jak to, że nie przywiązuje ona większej wagi do jakości swoich produktów, a już na pewno nie dokonuje żadnego ich testowania. To bardzo źle świadczy o producencie / dystrybutorze w każdej branży.

     

     

    ale nic z tym nie mogą zrobić i co najwyżej do niesprzedanych jeszcze egzemplarzy doślą obwoluty wyjaśniające że wydanie PKK zawiera wersję ocenzurowaną.

     

    Mogą wydać patcha, wymienić 'wadliwe' wersje gier lub mieć nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach. Nie muszę chyba mówić, które rozwiązanie jest najbardziej prawdopodobne..

     

     

    Na premierowym pudełku (ani wydania brytyjskiego, ani cenegowego, mam oba) też nie jest napisane, że gra ma limit 2 aktywacji - informacja już nieaktualna, bo usunęli limit po stronie serwera, ale w momencie premiery, więc i drukowania premierowych pudełek taka informacja byłaby dla wielu potencjalnych kupujących dość istotna. Czy takową informację umieścił na pudełku Ogniem i Mieczem konkurent Cenegi? A czy umieścił informację, że wydana na początku grudnia (w sam raz na gorączkę świątecznych zakupów) ta gra to co najwyżej wczesna beta, produkt zupełnie nie nadający się do grania, nawet teraz po 3 miesiącach od premiery wciąż sprawiający niemałe problemy? Czy z obu tych powodów można tę grę zwrócić do sklepu

     

    W mojej ocenie: Tak, Tak i Raczej nie. Jednak jest tu pewien problem. W przypadku wydania premierowego nie ma porównania, więc trudno udowodnić, że sprzedawany produkt nie jest pełnowartościowy (a nie jest, jeżeli jest okrojoną wersją produktu oryginalnego). Poza tym jeśli chodzi o ilość aktywacji to jest to prawdopodobnie zapis w umowie licencyjnej, której nigdy nie można przeczytać przez kupnem i rozpakowaniem gry. To dla mnie również jest niedopuszczalne, ale sprawa była kiedyś szerzej omawiana i nie doprowadziło to do żadnych konkretnych decyzji. Niemniej powód do reklamacji moim zdaniem być może. Co do wczesnej wersji beta, to jest to już kwestia jakości pracy twórców i tu raczej pola do narzekań nie ma. Każdy ma prawo wydać produkt w jakości, jaka jego zdaniem jest odpowiednia, za cenę, którą uważa za właściwą. Pomijając tu całą grupę towarów niebezpiecznych czy w inny sposób określonych przez prawo, nie ma tu podstaw do reklamacji. Decydując się na kupno, godzimy się na takie warunki.

     

     

     

    (pytam retorycznie, na szczęście nie dałem się nabrać CDProjektowi)? Przypominam, że nie piszemy tu o reedycji w najtańszej serii, a wydaniu premierowym za ponad trzykrotnie wyższą cenę. Wracając do Bioshocka - bawią mnie komentarze oczekujących, że im, skoro wydali w empiku 25 zł Cenega wyśle do domu poprawioną wersję albo choć udostępni patcha, który zmieni grę którą kupili w taką, której nie kupili, bo była wtedy dla nich "za droga", albo ci, którzy myślą, że jak sobie ściągną nieocenzurowaną wersję z torrentów to też wszystko będzie OK (pewnie skoro kiedyś kupili Windows 98 to teraz na tej samej zasadzie używają XP i myślą o migracji na Seven, otóż nie będzie OK).

     

    Cena nie ma tu żadnego znaczenia. Nawet jeśli gra będzie kosztować 5 złotych, a okaże się niezgodna z umową (np. nie będzie działać), podlega reklamacji. To już leży w interesie samego wydawcy / dystrybutora, żeby akcje wymiany / naprawy błędów nie były konieczne.

     

    I przy okazji - posiadam premierowe wydanie gry.


  17. Jeszcze raz - chciałeś mieć pewność że dostaniesz wersję z krwią? Trzeba się było 2 lata temu "trochę" bardziej wykosztować.

     

    Mimo szczerych chęci nie rozumiem tego argumentu..

     

    Według ciebie jeśli ktoś kupuje coś taniej (ale nie otrzymuje za darmo) to nie ma prawa wymagać rzetelnej informacji tego dotyczącej?


  18. Nie ma to znaczenia, bo mówimy o reklamacji z tytułu niezgodności towaru z umową. Trudno ją stwierdzić nie testując najpierw programu.

     

    Kwestią jest jedynie, czy ocenzurowanie gry jest istotną zmianą jej treści/formy. Dla mnie jest. Cenega popełniła tutaj błąd nie informując o tym na opakowaniu (zakładam, że tej informacji nie ma) i powód do reklamacji jest w związku z tym ewidentny. Oczywiście nie możesz żądać zwrotu pieniędzy, ale możesz oczekiwać naprawy bądź wymiany na przedmiot zgodny z umową. A że jest to niemożliwe (chyba, że w formie patcha), pozostaje zwrot.


  19. Jeśli ten brak jest dla ciebie istotny, to ja bym po prostu grę zwrócił. Jak dla mnie jest to towar niezgodny z umową, ponieważ nigdzie nie jest napisane, że jest to okrojona wersja gry.


  20. Plus z tego, co widzę, w środku dodatkowo dwie płyty - jedna pewnie z soundtrackiem, druga z dodatkami. Nie żeby mi na nich specjalnie zależało, ale to widziałem i myślałem, że to kupuję. A pudełko faktycznie jest ładniejsze. To polskie takie nijakie w sumie..


  21. http://www.vobis.pl/oferta/oprogramowanie/...ror_s_edge.aspx - nie wiem czemu brak odbioru osobistego. Sprawe wyjasniam z Vobisem.

     

    EDIT:

    Tylko kurier lub odbior osobisty gdy gra juz jest w punkcie Vobis - trzeba zadzwonic na infolinie, a oni podadza najblizszy oddzial.

     

    Też zamówiłem, ostatecznie wysyłką, bo nie było opcji odbioru osobistego (może faktycznie po telefonie). Przesyłka droga nie jest przy przedpłacie, więc można było się zdecydować.

     

    Jeśli chodzi o wydanie to nie jest ono takie, jak na zdjęciu. Jest to chyba normalne premierowe wydanie, a nie edycja specjalna (Editor's Choice Editioin) jak wynika z obrazka. W sumie chyba nawet napiszę z pytaniem o to, bo co prawda pewnie i tak bym się na zakup zdecydował, ale jak już coś sprzedają, to niech będzie to towar zgodny z opisem (w tym przypadku zdjęciem).


  22. 5,5GB to jeszcze znośnie. Bo te 16 to przesada..

     

    Zastanowię się w takim razie. W sumie miałem grę pożyczoną od znajomego i za nic nie mogłem jej uruchomić. Może tym razem by się udało..

×
×
  • Dodaj nową pozycję...