Skocz do zawartości

PrimoGhost

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    7300
  • Rejestracja

Odpowiedzi dodane przez PrimoGhost


  1. Byłem dzisiaj odwiedzić tego kolegę z akcji opisanej na stronie 526 tego wątku (widok domyślny forum)

     

    Szpital w Nijmegen... Jak wymarłe miasto. Przynajmniej ruszyli z budową nowego skrzydła. Personelu jest w moim mniemaniu minimum. Czuć Covida... Ale kumplowi zabieg jutro robią. Od 8 do 13 jest planowany. Ale ogólnie jest ciężko. Coś się spierdzieliła ta zastawka. Możliwe, ze ona wywołała tą infekcję.

     

    20200408_202452.jpg

     

     

    20200408_193951.jpg


  2. Wesołe to mało powiedziane... Nie ukrywam, że co do siebie mam naprawdę wywalone. Nie dbam o swoje zdrowie. Jakkolwiek idiotycznie to brzmi. Ale tak jest.

     

    Niemniej świadomość, że możesz kogoś zarazić i ktoś może przez to wykitować.. Ryje mi to banię. Mocno.

     

    Ogólnie ta sprawa jest wciąż otwarta. Facet pojechał do Boxmeer do szpitala. Jutro przenoszą go do Nijmegen. Gruba infekcja. Dodatkowo wyszło, że zastawka źle działa. Prawdopodobnie będą go otwierać i wymieniać. Teraz. Podczas pandemii.

     

    Ehhhh....


  3. Strach to ja miałem w zeszły wtorek... W skrócie.

     

    Zasłabł kolega z pracy. Przyznał, że od 2 dni biegunka a nic nie je od 3. Koleżanka miała termometr. Wypluł 38.4

     

    Wszyscy uciekli do domu. Zostałem ja z jedną dziewczyną i jej mężem. Zadzwoniłem po pogotowie. Podałem objawy. Ból kości, biegunka, jadłowstręt, 38.4 stopnia, ból przy oddawaniu moczu. Rano był osłabiony, ale w dobrej kondycji. Stan szybko i mocno się pogarsza.

     

    Zgłoszenie przyjęte. Wysyłamy ambulans.

     

    W akcie desperacji poszedłem do stołówki, ukradłem jabłko, cytrynę i cukier. Podałem mu i pytam jak smakuje. Czy jakoś dziwnie? Smakowało normalnie. Trochę się uspokoiłem, ale i tak czułem się jak w czarnej dupie. Nie miałem nawet rękawiczek a zajmowałem się nim razem z tym małżeństwem od 2h.

     

    Spisałem leki jakie zażywał razem z godzinami. Ogólnie typ po operacji zastawki. Dużo łykał.

     

    Przyjechał ambulans. A dokładniej 2 ratownicy medyczni w jakimś chyba volvo kombi bez możliwości transportu chorego. Ubrani oczywiście jak ufoludki. My we trójkę równie dobrze mogliśmy goli stać.

     

    Przebadali go, wzięła próbkę moczu, popakowali do torby. Płuca infekcja ( ale bez kaszlu) nerki infekcja. Mocz aż brązowy. Dali nam 2 tabletki amocykliny. Jedna teraz, druga rano. Jak się nie poprawi - ambulans.

     

    ?!

     

    Dacie radę go zawieźć do domu? Jakoś daliśmy... Cud, że go nie połamaliśmy na schodach, bo mu chwyciło stawy. Odstawiliśmy do domu. Wzięła go żona. A z nami trzema co? A nic. Jedźcie sobie do domu...

     

    A my? Telefon i wolne na żądanie i do kwarantanny na własne życzenie. Zastanawiałem się nawet czy w aucie nie spać... Znalazłem w aucie rękawiczki, założyłem szalik na pysk i poszedłem do mieszkania. 2h pod prysznic, drzwi na klucz.

     

    Dzwonię rano do niego. Głuchy telefon. Zdobyłem numer do żony. Stan się pogorszył, wzięło go normalne pogotowie ale dopiero po telefonie od lekarza. Wieczorem zadzwoniła, że wynik testu na covid negatywny.

     

    Najdłuższe 24h w moim życiu...

     

    Disconnect był na żywo podczas tej akcji. Nawet foty tych tabletek antybiotyku i moich kartek z objawami i spisem leków mu wysłałem, bo stwierdziłem, że nie uwierzy...

     

    Tak, że w Holandii stabilnie Panowie.


  4. Szoku ciąg dalszy. Odkąd wróciłem do Holandii mam wrażenie,że ten kraj robi sobie jakieś jaja. Ludzi na pęczki w sklepach. W Lindersie babka jakaś dezynfekuje wózki, w Albert Heijn naprzeciwko już nie.

     

    Żadnych rękawiczek przed wejściem do sklepu, kasjerki owszem - za plexi ale bez masek bez rękawiczek. Stacja paliw - nie było nawet tych foliowych. Dobrze, że miałem w aucie swoje.Ogólnie w pracy traktują mnie jak skończonego debila. Bo nie domykam drzwi (otwieram butem) myję ręce przed wejściem do biura i zanim zacznę jeść - idę je umyć jeszcze raz. Jak wsiadam/wysiadam z auta firmowego - tak samo. Innymi słowy - staram się zachować taką higienę epidemiczną jak w Polsce. Holendrzy mają z tego bekę, bo jestem młody, wysportowany i "duży" to czego się boję?

     

    - że mogę zabić lekarza, który mnie będzie leczył, klienta, kolegę a nawet własną matkę, która ma wycięta tarczycę i słabszą odporność. No ja jebie, co jest nie tak z tymi ludźmi?

     

    Jeszcze żeby było śmieszniej - Brabancja Północna. Nieoficjalne Holenderskie Centrum Covid.A przedwczoraj miałem taką akcję, że nawet nie opowiadam bo mi nikt tutaj nie uwierzy.


  5. Super pandemia :kwasny:

     

    @ Odin, Dundas.

     

    W kierunku na zachód oczywiście. Wyjeżdżasz ze Zgorzelca, zero kontroli. Byłem pewien, że przed tym pierwszym tunelem zaatakuje mnie jakiś ufoludek z termometrem. Ni chooya. Granica z Holandią tak samo.

     

    Innymi słowy - Mógłbym mieć tonę koksu w aucie i nikt by na mnie nawet nie spojrzał. Amen.

     

    Całe Niemcy skubnąłem na 1 baku, nie łaziłem po MOP-ach, ale zatrzymywałem się na fajkę, to widziałem, że ludzie łażą z tymi maskami, rękawiczkami. Coś się dzieje.

     

    Ale wjazd do Holandii - ja pierdzielę. Inny świat :D wywalone jojo. Jestem tutaj od 8 godzin a miałem/widziałem już kupę sytuacji niedopuszczalnych obecnie w Polsce.


  6. Jeśli nie jedziecie na wycieczkę, a np. do pracy to, ani w Polsce, ani w Niemczech nie powinno być żadnych problemów. W Belgii nie wiem.

     

    Warto mieć przy sobie papiery potwierdzające cel wyjazdu w razie coś.

     

    Dzisiaj wyjeżdżam ( Holandia ). Dosłownie za kilka godzin. Miałem jechać w piątek, ale awaria pompy wysokiego ciśnienia.... Dam znać.


  7. Kolejny kraj jedzie trywialną funkcją wykładniczą. @Adashi, widzisz i nie grzmisz :E Hiszpania:

     

    Nie żebym był złośliwy, ale każda epidemia to funkcja wykładnicza, której krzywa idzie w pewnym momencie ostro w górę. Szczerze mówiąc bardziej zaczyna mnie martwić fakt, że modele zaczynają się rozjeżdżać. Model z imperial college London twierdzi, że Włochy powinny się już zacząć poprawiać. Działało to do wczoraj. Albo coś jest strzelone, albo nie wiem...

     

    Strasznie niedobrze, że każdy kraj podaje i liczy to wszystko inaczej...


  8. Z cyklu poczta pantoflowa.

     

    Gadałem dzisiaj ze swoją nauczycielką jeszcze z podstawówki. Kilkanaście lat temu wyjechała do Belgii, pracuje u Hindusa-Jubilera w Antwerpii. Mówiła, że typ strasznie przybity, dzwoni codziennie do kraju, gdzie ma część rodziny. Mówi, że praktycznie jak wojna. Kraj leży i kwiczy, a nieoficjalnie mówi się o milionach zarażonych. mad.gif


  9. Sam bym się ze wstydu pod ziemię zapadł, jeśli miałbym tak wyjść na ulicę.

     

    Nie mów hop....

     

    Ja też nie mogłem ogarnąć ludzi z rękawiczkami za ladami i w punktach sprzedaży. Teraz sam mam rękawiczki wchodząc do sklepu. Pierdzielę dziadka posłać do piachu przez głupie rękawiczki.... brzmi głupio. Ale taka prawda.


  10. Panowie, orientuje się ktoś jak wygląda teraz WJAZD do Polski z terytorium Niemiec? Można pobrać jakieś karty do uzupełnienia w razie jakbym bym zmuszony wrócić? Wybaczcie, ale nie miałem głowy śledzić sytuacji na granicy. Wiem tylko, że spokojnie wyjadę, ale chciałbym móc coś pobrać jakieś wzory czy formularze jakbym miał wracać.

     

    Mój link

     

    Jest tylko ta karta? Nic więcej?


  11. Liczy się tu i teraz. Brakuje środków ochrony dla personelu medycznego. Co chwilę jakiś szpital leci na kwarantannę, dzisiaj w Radomiu, wczoraj SOR i kilka oddziałów w Lublinie. Kto będzie leczył ludzi z coronavirua i z innych chorób, których są tysiące, jak personel medyczny przez narażenie na coronavirusa będzie siedział w domach na kwarantannie???

    To jest ABC medycyny. Nie ma lekarzy, pielęgniarek i innych osób personelu medycznego to ludzie umierają masowo na dowolne choroby. Przynajmniej 20% zamówienia Hiszpanii powinno już lecieć do Polski, a nie 500 tysięcy maseczek...

     

    Niestety masz rację. Świętą.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...