Skocz do zawartości

PrimoGhost

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    7307
  • Rejestracja

Odpowiedzi dodane przez PrimoGhost


  1. Nie żeby coś teges, ale to są dość istotne informacje. Jak śmiertelność jest wysoka w grupie "zdrowych" w sile wieku, to jest już jakieś spojrzenie na sprawę. Jeśli umierają głównie osoby starsze i bardzo młode, to oczywiście jest to bardzo przykre, ale świadczy o stosunkowo niskiej zjadliwości wirusa. Wiem, że to oczywiste, ale wszystkie informacje podają tylko liczbę chorych i zgonów. Bez wieku i stanu pacjentów te dane mocno zakrzywiają rzeczywistość.

     

    Ps. Trepcia - skąd jesteś? Ja dom rodzinny mam 70km pod Krakowem


  2. Jak to fajnie dla odmiany mieć takie samo zdanie, jak Bono i razem z nim cisnąć po Jagu szczerbaty.gif

     

    Ale tak serio...

     

    Zakładając, że nikomu do życia nie wchodzę, Twoje argumenty są racjonalne i najzwyczajniej w świecie mam inne spojrzenie na sprawę.

     

    Znasz zapewne socjotechnikę "stopa w drzwiach"

     

    Teraz pomyśl jak bardzo społeczeństwo godzi się na coraz to nowsze techniki śledzenia (będę używał jednak słowa śledzenie pod postacią personifikacji wszelkiej maści algorytmów) i pozyskiwania danych? Co byłoby 20 lat temu, jakby ktoś powiedział, że obecnie śledzi nas telefon. Co byłoby 15 lat temu, jakby ktoś powiedział co obecnie zbiera przeglądarka, jak taki fb łazi za użytkownikiem po całym internecie? Że nasze zdjęcia są cyfrowo katalogowane...

     

    Byłby raban. Ostry raban. Taki, jak obecnie w Chinach przez system rozpoznawania twarzy.

     

    Tymczasem wszystko dochodzi stopniowo... Fb sprzedaje dane korporacjom... Who cares? Ktoś manipuluje social mediami w wyborach... Who cares.

     

     

    Uważam, że takie podejście "żyjemy w grupie, to element życia w grupie" jest ryzykowne. Może nawet w tym momencie masz rację. Może JESZCZE to się jakoś mieści w tych ramach życia w grupie. Może jesteśmy jeszcze pomiędzy extremami (omg, Google wie, że jadę autem) a pustelnikami ( nie wyjde z jaskini bo mnie satelita zobaczy)

     

    Ale z jaką prędkością się to wszystko rozwija? Na co pozwolimy jutro? Co jest prywatne dzisiaj a co będzie prywatne jutro? Kto o tym zdecyduje? My? Google?

     

    Ale przede wszystkim - kto się na to zgodzi. Patrząc obecnie - stopniowo człowiek zgodzi się na wszystko. Łącznie z informacją na temat swojego aktu seksualnego, stanu zdrowia, materiału genetycznego?

     

    Człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego, jeżeli tylko osiągnie właściwy stopień uległości

    Carl Gustav Jung

     

    Twoje podejście w dużym stopniu wydaje się potwierdzać te słowa.


  3. Holandia jakoś się trzyma... W sumie pytałem dzisiaj z ciekawości kilku Holendrów co państwo robi w tej sprawie.

     

    -nic.

     

    Teeee, cziter-katastrofista, a ile średnio ludzi ginie rocznie od tych komet, eee? Up_to_something.gif

     

     

    Nie ważne ile rocznie. Ważne, że 100 %tongue.gif

     

    Mamy w ogóle jakieś sensowne dane o śmiertelności? Uwzględniające wiek, stan chorego?


  4. Z jakiej perspektywy? Kupującego czy UOKiK?

     

    Kupujący może wystąpić o odsetki, ewentualnie odszkodowanie na podstawie 471 kc za każdy dzień po terminie.

     

    UOKiK może dowalić już konkretną karę. Zależy jednak od skali i "stopnia naruszania interesów konsumentów"

     

    Jeśli jest tak, jak mówisz, to wyślij im ponaglenie z żądaniem niezwłocznego uregulowania zobowiązania. Podstawą prawną będzie 494 KC z zaznaczeniem, że będziesz egzekwował sprawę w postępowaniu uproszczonym a następnie egzekucyjnym.

     

    Jeśli jest tak, jak mówisz oczywiście...


  5. @ Jag - naprawdę nie musisz tego ciągle powtarzać. Rozumiem, że dla Googla jestem nikim. Generatorem plików .ini oraz .dat

     

    Ma jednak prawo mi to przeszkadzać? Myślę, że tak. Zwłaszcza, że przeszkadza. Mam prawo to ograniczać, nawet jeśli w ostateczności nie ma przed tym ucieczki? Owszem. Tak zresztą robię. Wiem, że dopóki nie odbiorę swojego Nobla mogę spać spokojnie. Wiesz co mnie wkurza? Że nie mogę wywalić telefonu do śmieci. Albo kupić 3310. No cholera zabij mnie - nie dam rady. Elektroniczna smycz na żądanie. Osobiście myślę, że to gorszy nałóg jak fajki...

     

    W ogólnym rachunku uważam jednak, że w pewnym stopniu bagatelizujesz problem. Zwłaszcza pod kątem siły tłumu, któremu te małe, słodziutkie pliczki zrobiły siano z mózgu niczym TVP 1 sporej liczbie Polaków. Oni już dupy mają...

     

    Ja przez te małe słodkie cookies miałem kilka lat temu próbę włamu na konto bankowe. Udaną. Jakby pko nie zablokowało transakcji jako podejrzanej, to byłoby ciekawie.

     

    @ - Bono, tak pamiętam to... I dosłownie oboma rękoma podpisuję się pod Twoim postem. Małe pliczki, żaden problem a wszystko takie wygodne. Czekam tylko, aż przed galeriami handlowymi będą nam skanować pysk i następnie mówić co powinniśmy kupić. Jest to przerażające już teraz. Jak wspomniałem - ok, targetowanie i reklamy Google sense jeszcze mi nie podnoszą ciśnienia. Ale ten zakichany android... O_x

     

    To gdzie Ty pracujesz? Z otoczenia nie kojarzę firm, gdzie FB byłby zbędny. Nawet panie sprzątające biura muszą go mieć jako "forum". Dzięki FB zresztą łatwiej dotrzeć do klientów.

     

    A chodzę z tartaku na tartak. Słyszałem jednak, że w pvh Venlo nie mają problemu z ludźmi bez fb.

     

    Zresztą ja mam już gotową formułkę dla baranów z HR na dowolną okoliczność braku czegoś. A brak fb ma też wiele zalet.

     

    IMO - sporym problemem wielu ludzi jest to, że myślą o FB jako o czymś niezbędnym. To nie jest prawda. Można żyć bez fb. Ma się więcej czasu chociażby na oglądanie kreskówek.

     

    Ale nie mieszajcie mnie w dyskusję o FB. Owszem, ja o tym wspomniałem, ale naprawdę nie chce o tym z nikim gadać. Wiem, jak to się kończy później.


  6. Drugi sklep I drugi raz struganie rzepki o 14 dni kalendarzowych? Przecież to kuriozum jakieś. Temat był wałkowany tysiąc razy, termin wynika bezpośrednio z przepisów i wszystko ponad to, jest niczym więcej, jak liryczną interpretacją.

     

    Prawidłowo zgłosiłeś roszczenie? Nie pomieszałeś żądań? Wymiana albo odstąpienie? Albo naprawa albo odstąpienie? Każde z 4 możliwych roszczeń jest równorzędne i kształtujące całe roszczenie reklamacyjne. Mija termin - powstaje uznanie roszczenia, które jest nieobalalne i tyle w temacie. Wszystko jest dokładnie opisane w dziale - terminy w rękojmi i uprawnienia kupującego.


  7. Pisałem Ci przecież on tych dniach kalendarzowych...

     

    "Ten termin jest bardzo jasny i nie budzi wątpliwości. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że chodzi o 14 dni kalendarzowych, a nie roboczych. Wynika to z zawartości samego tytułu V Kodeksu Cywilnego (termin), ale nie tylko[2]"

     

    https://pclab.pl/art80182-8.html

     

    W przypisie masz: Klauzula niedozwolona numer 3910 (sygn. XVII AmC 417/12)

     

    To orzeczenie jest publiczne, jeśli dalej miałbyś wątpliwości.

     

    Nie ogarniam już co Ty chcesz od tego proline.


  8. Telefon w trybie samolotowym tak czy siak zapisuje kupę danych. Jak złapie później sieć, to nadrabia zaległości.

     

    Nie chodzi o bycie kimś ważnym Jag. Wiem, że jakby ktoś czytał moje maile i lustrował historię podróży to umarłby z nudów. To jest takie po prostu... Niekomfortowe. Jakbyś po prostu ciągle miał kumpla ze sobą.

     

    Są sytuacje, gdzie człowiek nie powinien być "śledzony". Wiem, że usługi lokalizacyjne i te wszystkie algorytmy nie wiedzą, że idziesz na pogrzeb czy odwiedzić kogoś umierającego w szpitalu, ale cholera...

     

    Z rok temu powiesił mi się kolega z pracy. Taka sytuacja i już. Pojechałem do kwiaciarni, kupiłem kwiaty. Byłem smutny. Tak zwyczajnie, po ludzku smutny. Po pogrzebie przyszła mi informacja na Google maps - jak oceniasz to miejsce (kwiaciarnia) daj znać, daj gwiazdkę by inni użytkownicy też mogli wiedzieć jak tam jest.

     

    Rozumiesz o co mi chodzi. Wiem, że dane telemetryczne, zbieranie informacji,tworzenie map miejsc z których sam korzystam.. Ale są po prostu sytuacje, których te algorytmy nie rozumieją, bo... Są pieprzonymi algorytmami.

     

    A z tym "kimś ważnym" to lepiej uważaj. Pamiętaj o moim Noblu za Eco BMI. 


  9. Nie posiadam fb, nk ani nawet LinkedIn. Ogólnie nie posiadam nic interneto - socjalnego prócz kont na forach internetowych. To też w sumie jest skrajność. Z wyboru, ale skrajność.

     

    Z perspektywy samego Google zdecydowanie bardziej, niż przeglądarka martwi mnie telefon. Po prostu nie jest to coś, co wpisuje się w wyszukiwarkę a nosi przy dupie przez cały czas. Jakby nie paCZEĆ - to obecnie trochę tak, jakby się z kimś ciągle wszędzie chodziło. Do pizzerii, roboty, kina, proktologa, chirurga, apteki, kochanki, żony....

     

    Trochę jednak lipa. Nawet nie pod kątem - wszystkie moje tajemnice zna mój Galaxy na androidzie, ale tak prosto i zwyczajnie - jest to niekomfortowe jeśli człowiek jest tego świadomy.


  10. Ramu akurat się nie chłodzi, bo B-DIE zimna nie lubią.

     

    tRCD dwa oczka powyżej CL na stabilnym taktowaniu - zgodzę się. Przeżyje i 60 parę stopni. Ale ustawienia wymaksowane i ciasne... Każdy kit Bdie jaki miałem robił się nieobliczalny powyżej 45 stopni. Vipery nie miały czujnika, ale waliły błędami w okolicach 40 stopni na radiatorze. Rękę sobie dam uciąć - to nie był procesor. Zwłaszcza po zmianie mojego wadliwego IHS na Twój miedziany - temperatury cepa były rewelacyjne. Wszystkie.


  11. Diodka... Tak całkiem serio. Uważaj w kogo celujesz, bo ani nie będziesz wiedział kiedy, a zostaniesz zaorany i przykryty metrową warstwą użyźniacza glebowego pod metaforą twojego intelektu...

     

    ... Który tak zresztą pięknie zaprezentowałeś w poście powyżej. To nie jest złośliwa uwaga, a szczera rada.


  12. A o Wenezueli też nikt nie wspomina, a tam to jest instna rzeźnia i samowolka od dawna :E

    Takiej inflacji i rozwoju czarnego rynku to chyba nigdy wcześniej nie doświadczaliśmy.

     

    A to się zgadza.... Zacząłem się interesować tematem jakieś 2 lata temu ( odcinek o paliwie w Wenezueli na kanale Bez Planu) i byłem w szoku, jak z biegiem czasu to wszystko się rozwijało. Niektóre filmy jakie wrzucił, to kosmos jakiś. Tymczasem w mediach praktycznie o tym się nie mówi. A jeśli już to w kontekście kto uznał a kto nie uznał Maduro za prezydenta...

     

    Nie byłem nigdy orłem z historii, ale nie pamiętam żeby któryś rozwinięty kraj tak zanurkował z przyczyn innych, jak wojna scratchhead.gif


  13. A teraz mają do tego środki... Super duper symulacje komputerowe z kolorowymi znaczkami, super duper interaktywne mapy rozchodzenia się wirusa i przewidywania rozwoju wydarzeń obliczone przez klaster komputerów o wydajności 666 peta flopsa.

     

    To aż za dużo środków by skutecznie wykrzywić postrzeganie rzeczywistości przez odbiorców takich treści.

     

    Z jednej strony mnie to wali, bo wiem że jeśli nie miałbym tv i internetu to w ogóle bym o tym wirusie nie wiedział i nigdy pewnie nawet nie przeczytał bym o nim w jakiejś kronice... Ale z drugiej - to przykre, że jakby nie patrzeć poważne zdarzenie (Australia, Chiny) sprowadzane jest do poziomu mielonej papki made by mass media. Żadnego konkretu, sam populistyczny błonnik


  14. Według przecieków, to, wybierając najbardziej przyciągające te przecieki, to tam już nikt żywy chyba nie został.

     

    A jeszcze parę miesięcy temu... Nieee, końca świata nie będzie, pandemii nie będzie szczerbaty.gif Primo wszystko przewidział. Nie wziąłem tylko pod uwagę, że świat wykończy Aliexpress tongue.gif

     

    Żarty żartami, bo wiadome jednak, że dla rodzin zmarłych to tragedia, ale widząc co z tego zamieszania robią media to normalnie szlag człowieka trafia...


  15. Myślę, że zgadzamy się co do kryterium klasycznego i konieczności podziału sztuki właśnie na klasyczną i nowoczesną. Trochę czytałem - wychodzi na to, że rzeczywiście taki podział jest racjonalny i konieczny, gdyż nie da się zdefiniować dwóch dzieł sztuki z których jedna jest klasyczną a druga nowoczesną - używając jednego kanonu.

     

    Nie mam problemu z nowoczesną formą sztuki. Uważam, że często jest ona absolutnie wspaniała. Myślę w tym momencie o Banksy-m, ale nie tylko. Mam problem z tym co nazywasz dobrowolnością interpretacji. Tym osobistym kontekstem (uwzględniając to, co mówiliśmy wcześniej o kontekście i sztuce nowoczesnej. A dokładnie to, że wiele dzieł - bez kontekstu nie istnieje) uważam, że takie stanowisko zbyt mocno odcina autora, jego własne umiejętności świadomego przekazu (lub ich braku- szympans) od zawartości samego dzieła. Uważam, że takie podejście można porównać do pustej miski z marketu, którą wystawiany następnie w galerii sztuki.

     

    -co to?

    -pusta miska,

    -a gdzie sztuka?

    - w środku miski,

    -ale ona jest pusta,

    -Właśnie. Musisz sam ją napełnić. Wyobrazić sobie sztukę w pustej misce. Ja jako artysta tylko zmuszam Cię do interpretacji. Wypełnienia miski kontekstem.

     

    Bono - jesteś człowiekiem bardzo inteligentnym, domyślam się że w tym momencie przyjdzie Ci do głowy coś na wzór - nie ważny jest cel podróży, ale droga sama w sobie itp itd.

     

    Ale pomyśl o tym w prosty sposób. Najbardziej prosty z możliwych. Autor nie daje tak naprawdę nic. Nie ma "arte" i klasycznego kanonu. Kontekst jest wątpliwy, przerzucony w całości na odbiorcę. Wniosek - takie dzieło sztuki swoją naturę, istotę, substancję i materię uzależnia od odbiorcy. Nie to, czy mu się podoba czy nie. Nie o to chodzi. Nie przepadam za muzyką klasyczną, ale bez wątpienia jest dla mnie sztuką.

     

    Tutaj często Rozważanie IMO odnosi się do samego istnienia formy i kontekstu. Wielu "dziełom" przy tym stanowisku będzie bliżej do nicości (próżni, braku światła - nicości) niż do jakiegoś niematerialnego bytu mogącego być nośnikiem emocji, przekazu, słabą sztuką, dobrą sztuką - czymkolwiek.

     

    Trochę filozoficznie....

    There's no spoon. There' no banana.

     

    Bo zobacz - sztukę "widzi się" zwykle emocjami, wrażliwością, czymś co czyni nas ludźmi. Sam fakt, że dana rzecz po prostu istnieje (jako zlepek atomów, fala akustyczna, światło) niekoniecznie musi być widziana "oczami" Sztuki. Dlatego uważam, że wielu dziełom bliżej jest do nicości. Nawet jeśli zmysł sztuki byłby jakimś 6-tym zmysłem u człowieka - używając tylko jego - nie wykryłby sztuki. Tak, jak niewidomy nie zobaczyłby znaku drogowego, ktoś pozbawiony węchu - nie wyczułby perfum.

     

    Natura może być autorem sztuki tylko jako metafora. Błyskawica w ciemności jest piękna, formy krasowe są piękne. Ale nie są sztuką. Przyjmuje się po prostu, że sztuka jest pewnym manifestem. Czymś świadomym, mającym pierwiastek intelektualny. Jak błyskawica zabije człowieka, to nie nazwiemy tego morderstwem. W tym sensie. Dlatego Pollock właśnie wzbudza we mnie takie skojarzenia. Masz rację - nie wiem ile w tym dziele było świadomości. Pisałem o tym wcześniej - która kreska sprawiła, że to stało się sztuką... Ale może właśnie w tym jest problem? Że nie da się tego określić?

     

    @Jaguar - w sumie zgadzam się ze wszystkim. Łącznie z generatorem bzdur. Chodziło mi jednak, że ludzie prędzej czy później dojdą do bardzo podobnych wzorów na stworzenie czegoś. Cejrowski podawał to na przykładzie splotu wikliny. Coś w tym w sumie jest. 

     

    Definicje, owszem - są dynamiczne. Definicja samej sztuki zmieniała się przecież kilka razy, by ostatecznie pozostać czymś.... W sumie - całkowicie bez definicji.

     

    Obecnie przyjmuje się, że każde dzieło może wykraczać poza omówione przez nas kryteria i tym samym być sztuką, ale do niej nie należeć. Ok, ma to sens.... Ale....

     

    Zwłaszcza pod kątem tego, co pisał Bono ( co ma sens) można powiedzieć, że w bardzo szerokiej definicji sztuką jest coś, co wzbudza emocje. Natura wzbudza emocje... Gwiazdy. Joanna Senyszyn wzbudza we mnie emocje... Więcej - żądze mordu i niesienia zagłady.

     

    Jest taka fajna formuła, 

     

    ars  imitatur  naturam  et supplet defectum  naturae  in illis in  quibus natura deficit” – sztuka  naśladuje  naturę  i uzupełnia zastane  w  niej  (poznane  przez  człowieka)  braki.

     

    Dla mnie ma to sens. Podobnie, jak zdefiniowanie piękna jako stanu, gdy nie pozostaje nic więcej do dodania, zabrania czy zmienienia. 

     

    Problem definicji sztuki tak naprawdę może być esencjonalistyczny. Być możliwy do rozwiązania, ale jeszcze nierozwiązany. Patrząc na to w jakim kierunku dryfuje sztuka nowoczesna - wkrótce wszystko będzie sztuką. A jeśli będzie nią wszystko - nie będzie nią tak naprawdę nic. 


  16. O ile temperatury tego GPU są w sumie jeszcze normalne (działa throttling, karta nie wyłącza się awaryjnie) tak sekundowy skok temp z 50 na 90 sugeruje problem z dociskiem. Temperatura karty bez pasty rośnie wolniej. W przypadku CPU taka sytuacja, to norma ale ta karta prawdopodobnie nie ma w ogóle docisku do radiatora, albo milimetrową przerwę. Kartę należy wyciągnąć, ściągnąć chłodzenie i dokonać inspekcji kołków i sprężynek. Przy okazji wymienić pastę.


  17. Wymień zamek, na jakiś tani. Zasadź się z kamerą oraz telefonem i poczekaj, aż będzie go wyłamywał. Wszak była już probw włamania...

    Typ nie jest właścicielem mieszkania, przysługuje mu ograniczone prawo rozporządzania nim. 288kk jak się patrzy. Nie rozwiąże to problemu, ale późniejsza wymiana zamków czy drzwi na antywłamaniowe powinna być już skuteczna.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...