Szanowny Użytkowniku,
Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.
Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.
Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:
- Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
- Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
- Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
- Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
- Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności
Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.
kamiledi15
-
Liczba zawartości
29 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi dodane przez kamiledi15
-
-
No dobra, a co do tej Oral-B IO - są różne wersje. Jest IO3 za 299 zł, jest IO Series 6 za 249 zł (czemu mniej, skoro wyższy numer?). Jest też IO9 za prawie tysiąc złotych. Ta IO3 lub 6 wydają się dobre do mojego budżetu. Seysso to już około 400 zł, nie wiem czy warto dopłacać. Tyle szczoteczek, że nie wiadomo którą wybrać
-
Czy używa ktoś szczoteczki sonicznej z funkcją wybielania? Czy to tylko bajer, który nie działa? Są takie modele na rynku, przykładowo Oclean X Pro - na Allegro chodzi po około 235 zł, albo RAVEN ESOS005 - na Allegro po 130-200 zł. Są też znacznie droższe modele z tą funkcją. Moje zęby nie są może jakoś mocno żółte, ale fajnie byłoby je trochę wybielić - czy faktycznie daje to jakieś efekty?
Też jestem w trakcie szukania szczoteczki do 300 zł - są też takie po 1000 zł, ale to już chyba przesada. Problem w tym, że moje zęby są dodatkowo nieco krzywe, ogólnie nie mam z nimi żadnych problemów, jedynie fajnie byłoby je nieco wybielić. No i chyba lepsza soniczna niż elektryczna - obecnie mam najtańszą elektryczną, sprawuje się dobrze, ale mam ją już z 10 lat i chyba czas na zmianę.
-
W tej chwili sprawa wygląda tak - w zeszły weekend byłem u brata, który ma małe dzieci. Po całym dniu słuchania głośnych krzyków piszczenie się pogorszyło i przez parę dni się z tym męczyłem. To może świadczyć o tym, że to faktycznie uraz akustyczny. Na YouTube znalazłem zagłuszacz:
No i trzeba przyznać, że to naprawdę działa - po przesłuchaniu tego przez chwilę ma się zupełną ciszę w uszach. Przez kolejne parę dni słuchałem tego dość często, nadal też biorę cynk i koenzym. Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że gdy budzę się rano to słyszę lekkie piszczenie, które po pół godziny znika praktycznie do zera. Przez resztę dnia mam ciszę, okazjonalnie czasami piszczenie włącza się losowo, ale bardzo ciche. Tak więc teraz przez większość czasu mam ciszę, oprócz chwilowych skoków, które szybko mijają.
-
Niestety piszczenie nie zniknęło całkowicie. Przez jeden dzień miałem ciszę, ale wróciło. Ciche, ale irytujące. Zastanawiam się nad pójściem do lekarza, ale wszędzie czytam, że nie ma na to lekarstwa, że może jedynie samo minąć, więc lekarz tu raczej nic nie pomoże. Mam chwile, a nawet godziny całkowitej ciszy, staram się unikać hałasu, przestało się podgłaśniać od wysiłku. Więc chyba jedyne co mogę zrobić to nadal czekać, ale ogólnie jest lepiej. Dźwięk w ostatnich dniach stał się wyższy - wcześniej brzmiało to jak gwizdanie czajnika w oddali, teraz dźwięk jest lekko wibrujący, ale też bardzo wysoki. Ogólnie jest lepiej, bo przestało się podgłaśniać. Teraz to jest dźwięk jakby tysiące igieł spadało ciągle na ziemię, albo jakiś mały dzwoneczek gdzieś daleko dzwonił, tylko z dużo wyższym dźwiękiem. Generalnie da się z tym żyć, wcześniej było zdecydowanie gorzej, ale jednak mam nadzieję, że w końcu zniknie całkiem. Jak coś gra to tego nie słyszę.
Nie wiem czy ma to coś wspólnego z siedzącą pracą - w dzieciństwie miał skrzywienie kręgosłupa i do dziś nie jestem całkowicie "prosty", jednak nie mam żadnych bóli i staram się dbać o kondycję.
-
Po pracy byłem śpiący, więc położyłem się spać około 20:00. Obudziłem się pół godziny temu... w zupełnej ciszy! Teraz, te pół godziny później, nadal nie słyszę pisku - jak się mocno wsłucham w siebie to chyba słyszę taki delikatny ślad piszczenia, ale nie wiem czy sobie tego nie wyobrażam, bo tak ciche to jest. Oby tak pozostało. Wreszcie, pierwszy raz po dwóch tygodniach, nie słyszę tego badziewia.
-
Ok, to znaczy akurat chciałem to zbadać niezależnie od pisków, bo chyba cukier nie powoduje takich rzeczy, ale jako że nigdy tego nie badałem to kiedyś trzeba to zrobić, tak jak cholesterol. Poza tym moje pytanie dotyczyło akurat aparatów mierzących bez kłucia w palec ani w żyłę, bo podobno są też takie, ale nie wiem czy wiarygodne.
-
Tylko że glukozę trzeba badać kilka razy - przed posiłkiem, po posiłku, rano, wieczorem itd. Dlatego chyba lepiej by było mieć coś, czym mogę się badać np raz na miesiąc. Szczerze wolę stracić trochę kasy niż tracić czas na wizyty u lekarzy i potem jeszcze na badania. Wątpię żebym miał te wartości podwyższone, ale chyba powinno się to badać regularnie.
-
Na chwilę obecną jest jednocześnie lepiej i gorzej. Piszczenie się "unormowało", czyli jego głośność przestała skakać w górę i w dół - oznacza to, że przy wysiłku głośność już się nie zmienia, pozostaje cały czas tak samo. Ale minus jest taki, że nie mam też już momentów zupełnej ciszy - bo wcześniej potrafiło się zrobić głośniej, ale potrafiło też wyciszyć się praktycznie do zera na jakiś czas. Tak więc teraz mam ciągły, jednostajny pisk. Na szczęście bardzo cichy, no ale jest. Można chyba jednak uznać to za postęp.
Zmierzyłem ciśnienie wczoraj i dziś - wyniki podobne, 128/125 na 85/83. Wczoraj wieczorem puls 60, dziś rano 44. Więc takie minimalnie wyższe ciśnienie, ale chyba w normie. Myślę nad jakimś aparatem do mierzenia cukru i cholesterolu, bo nigdy w życiu tego nie mierzyłem, ale nie podoba mi się perspektywa regularnego kłucia palca - są podobno aparaty mierzące bez kłucia, używaliście czegoś takiego?
-
Głowa mnie nie boli (zresztą nigdy mnie nie bolała). Możesz mieć oczywiście rację, przez pewien czas miałem lekko podwyższone ciśnienie krwi (kilka lat temu) , potem jak waga mi spadła to się unormowało i potem przestałem mierzyć. Muszę sprawdzić, mam aparat w domu, podobno jeden z lepszych. Natomiast ciśnienie w oczach mam podwyższone, już od jakichś 15 lat, biorę na to specjalne krople do oczu. Po wysiłku pisk się lekko wzmaga, na szczęście niedużo - tak samo przy ziewaniu czy jakichś gwałtowniejszych ruchach. Na szczęście tylko na jakieś 30 sekund i potem spada z powrotem do granicy słyszalności.
Kto wie, wszystko ejst możliwe - ale tak jak piszę, staram się dbać o siebie, zdrowo jeść i dużo się ruszać. Natomiast cholesterolu nigdy nie badałem, pewnie warto to zrobić.
-
Mam, a co to ma wspólnego?
-
Na chwilę obecną po pisku pozostał jedynie cień - gdzieś tam w tle z daleka pobrzękuje mi w uchu, ale na granicy słyszalności. Ponieważ jednak staram się sporo trenować, to zauważyłem, że przy wysiłku fizycznym na chwilę się nasila, ale na szczęście potem szybko spada do poprzedniego poziomu. Ogólnie - jest dobrze, choć nie idealnie.
-
Nigdy nie brałem żadnych leków i ogólnie nigdy nic mi nie dolegało, więc raczej nie powinno zaszkodzić. Tym bardziej że piski jeszcze nie zniknęły całkowicie.
-
Dziś dalsze postępy - obudziłem się z bardzo cichutkim piszczeniem. Teraz dochodzi jakby z bardzo daleka i jest mało słyszalne. Nadal słychać je na tyle, żebym je odnotywał bez szczególnego skupiania się na tym, ale jest wyraźnie lepiej. Jednocześnie dziś zaczynam brać zamówione przeze mnie tabletki. Mam nadzieję, że za parę dni pozbędę się tego badziewia, ale dziś poziom pisku jest już na tyle niski, że mogę wreszcie funkcjonować nie myśląc ciągle o tym.
-
Możesz mieć rację, niestety ten temat jest zbyt złożony żeby dać jasną odpowiedź. Pozostaje mi mieć nadzieję, że to minie i że kupione przeze mnie specyfiki pomogą.
-
22 minuty temu, LeBomB napisał:Mogłeś nadwyrężyć słuch i to że miałeś wrażenie, że jest ciszej niż na koncertach, na których bywałeś nie ma znaczenia, data urodzenia ma znaczenie
W sensie takim, że z wiekiem słuch słabnie i staje się bardziej podatny na nadwyrężenia i uszkodzenia, tym bardziej biorąc pod uwagę Twoją pracę.
Raczej nie sądzę, umiem odróżnić głośny koncert od cichego
Po prostu zespół na który jeżdżę śpiewa covery z dawnych lat, na występy przychodzą często rodziny i starsze osoby, poza tym koncerty są zwykle plenerowe, więc wiadomo że nie dadzą głośności jak na koncercie heavy-metalowym. Byłem kiedyś na paru naprawdę głośnych - na Oddziale Zamkniętym parę lat temu była masakra, ale jakoś wyszedłem z tego bez żadnych dolegliwości. Ale tak jak pisałem, na taki mega głośny hałas byłem narażony maksymalnie 3 razy w życiu i było to dość dawno temu. Choć fakt, że nie słyszę już pewnych częstotliwości - są testy na Youtube, w których odtwarzają różne piski i tych najwyższych już nie słyszę (sprawdzałem to zanim zaczął się pisk w uchu), ale to chyba normalne w moim wieku. Jeśli chodzi o głośność to raczej nie zauważyłem żebym musiał odkręcać ją wyżej niż inni.
Pracę mam siedzącą, w call center, ale trochę nie rozumiem co to ma wspólnego z obecnym problemem - raczej nikt mi nie krzyczy do słuchawki. I tak jak pisałem staram się mieć sporo ruchu i jeść w miarę zdrowo.
Plus jest taki, że pisk stopniowo słabnie, tak jak pisałem są momenty gdy nie słyszę go niemal wcale nawet w kompletnej ciszy, ale zdarza mu się jeszcze narastać do irytującego poziomu. Ogólnie jednak poziom głośności spadł w ciągu ostatnich dni, więc mam nadzieję że niedługo całkiem zniknie. Zamówiłem sobie kapsułki z cynkiem w wersji 15 mg, drugie z koenzymem Q10 i trzecie z miłorzębem japońskim, bo czytałem że on też może pomóc. Może pomoże.
-
Pisaliście, że cynk dobrze działa - jaki polecacie? Pisaliście, że 10 mg lub 20 mg. W moim przypadku chyba lepiej 20 żeby to szybko minęło. Ale wpisując na Allegro cynk 20 mg znajduje mi tylko jakiś glicynian cynku. Takie coś może być, czy tylko "czysty" cynk? Są też oferty na cynk 50 mg lub nawet 60 mg - im więcej tym lepiej? Wiem że najlepiej w aptece, ale muszę wiedzieć czego szukać. W internecie też pozytywnie o tym piszą, cytuję: "Z kolei suplementacja cynku u osób z szumami usznymi zmniejszyła intensywność tych szumów aż u 82% uczestników badania.". Tak samo koenzym Q10, ceny są bardzo zróżnicowane - jaki najlepiej wziąć?
-
Witam,
mam 35 lat. Od 25 września piszczy mi w prawym uchu. To dźwięk przypominający elektroniczne piszczenie od tanich elektronicznych zabawek itp, tylko bardzo wysoki, jednostajny i na szczęście dość cichy. Nie jestem pewny co go spowodowało - fakt, że mam swój ulubiony zespół, na którego koncerty czasem chodzę i bywa na nich dość głośno, ale bez przesady. Jestem na tych koncertach jakieś 6-10 razy w roku. Takich naprawdę głośnych koncertów (innych zespołów) miałem może ze 3 w życiu i zupełnie nic mi potem nie było. Ostatnio byłem na koncercie 23 września. Głośność była standardowa - dość głośno, ale nie jakoś szczególnie, bywałem już na głośniejszych. Przez pierwsze 2 dni nic mi nie było, aż nagle 25 września obudziłem się z piskiem w uszach. Jednocześnie obudziłem się z bólem gardła i katarem - przeziębiłem się, co mnie też trochę zdziwiło, bo choć na koncercie trochę przemarzłem, to przez kolejne 2 dni było dość ciepło, więc czemu dopiero po 2 dniach przeziębienie? I do tego pisk w uszach? Trochę się tego pisku przestraszyłem, bo wcześniej nawet nie wiedziałem, że coś takiego się może zdarzyć - nigdy wcześniej tego nie miałem. Na początku pisk był w obu uszach, po paru dniach z lewego ucha zniknął całkowicie i pozostał tylko w prawym. Na szczęście z biegiem dni stał się wyraźnie cichszy - są takie chwile, nawet w zupełnej ciszy, gdy nie słyszę go prawie wcale. Pracuję jednak na call center, co dodatkowo utrudnia mi pracę. Nie byłem u lekarza. bo przekopałem różne fora i wszędzie piszą to samo - że lekarze rozkładają ręce i że można jedynie czekać. Nie wiem czy kiedykolwiek mi to zniknie, mam nadzieję że tak. Pocieszające jest to, że teraz słyszę to mniej niż jeszcze parę dni temu, wyraźnie się ściszyło, ale w ciągu dnia natężenie się zmienia. Nadal nie jestem pewny co było przyczyną, trochę wątpię żeby to był koncert - bo tak jak piszę nie był jakiś szczególnie głośny (to mało znany zespół, który gra zwykle plenerowo), poza tym zaczęło się dopiero 2 dni później. Nie zauważyłem żadnego ubytku słuchu, czuję się ogólnie dobrze, jestem wysportowany i sporo trenuję. Oczywiście chciałbym kontynuować chodzenie na koncerty tego zespołu - to był akurat ostatni w tym sezonie i następny będzie dopiero na sylwestra. Zastanawiam się czy powinienem kupić jakieś zatyczki do uszu, ale ponieważ nie jestem pewny czy to zjawisko było spowodowane głośnością to chyba z tym poczekam - miejmy nadzieję, że do sylwestra przestanie piszczeć...

Piski/szumy uszne. Czy ktoś na to ciepri ?
w Dyskusje na tematy różne
Napisano · Edytowane przez kamiledi15
U mnie podobnie - piski nie zniknęły całkowicie, ale prawie całkowicie. Są dni, kiedy mam zupełną ciszę i na szczęście takich dni jest większość. Ale mniej więcej co trzeci dzień włącza się delikatne piszczenie - czasami od razu po przebudzeniu, czasami dopiero pod koniec dnia. Ale nawet jak piszczy, to bardzo cichutko. Raz na jakiś czas włącza się turbopiszczenie - wtedy przez jakieś 5 minut wyje mi w uszach bardzo głośno - ale po tych 5 minutach znika całkowicie. Nie wydaje mi się, żeby to był uraz akustyczny - przyznaję, że w ramach eksperymentu poszedłem na głośny koncert bez zabezpieczenia, ale po powrocie nic się nie zmieniło - piski nie nasiliły się wcale. Ale i tak kupiłem sobie zatyczki do uszu, które zmniejszają głośność, więc na kolejnych koncertach już będę ich używał.
Nie wiem co mi pomogło - może ten zestaw pastylek, które sobie kupiłem, o których pisałem wcześniej - już wyjadłem wszystkie. Może też te nagrania na Youtube trochę pomogły? Ciężko powiedzieć. W każdym razie teraz tak jak piszę mam piski tylko raz na kilka dni, i to bardzo minimalne. Zauważyłem, że jak o tym nie myślę, to nie słyszę tego, ale jak tylko sobie pomyślę "hm, jakoś dawno mi nie piszczało" i się skupię na tym, to wtedy słyszę takie minimalne, cichutkie piszczenie
Pytanie więc, czy zawsze piszczało, tylko nie zwracałem na to uwagi, czy dopiero niedawno zaczęło? Tego już się nigdy nie dowiem. Ale bywa też tak, że się na tym skupiam i nie słyszę nic, więc jednak coś tam się dzieje - bo czasem naprawdę nie słyszę nic, nawet skupiając się, a czasami piszczy minimalnie. Na szczęście myślę o tym coraz rzadziej, więc coraz rzadziej to słyszę, a nawet jak słyszę to jest to bardzo cichutkie. Więc życzę wszystkim, którzy to mają, żeby zmniejszyło się to do takiego poziomu jak u mnie. Bo na szczęście zmniejszyło się to bardzo, na początku te parę miesięcy temu to było takie wycie, którego nie dało się przeoczyć.