Skocz do zawartości

Marcusfff

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    1056
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez Marcusfff


  1. Ja już nie wiem... może po prostu wyrosłem z Diablo i mnie zaczęło nudzić? Nigdy nie byłem jakimś hardcorowym miłośnikiem, ale grałem w każdą część a w D2 najwięcej. Uzbiera się tego setki godzin razem z D2R. No i teraz gram w D4 i... jakoś straciłem flow.

    Betę ograłem, pełniaka kupiłem, wybrałem druida na start i na początku było całkiem spoko. Fajnie się łupie, klimat mroczny. Lecimy. I przychodzi pierwsza obserwacja- jest za łatwo, przynajmniej tu i teraz. Nabiłem trochę skillpointów i pobawiłem się buildami, bo reset jest niemal darmowy. I to z jednej strony dobrze, bo można poeksperymentować z postacią, z drugiej jednak słabo, bo nie ma odpowiedzialności za swój wybór oraz brak wyzwania, kiedy dopiero budujesz postać i jeszcze jest słaba. Wiecie o czym mówię- trzeba chomikować SP na docelowe umiejętności, na razie jest cienko z obecnymi skillami, więc walka nie idzie. Per aspera ad astra. Koniec końców zrobiłem takiego druida, że D4 stało się grą rytmiczną. Parę ataków podstawą by podbić manę, cyk- cyk atakiem głównym by zadać damage puki atak ma kumulację obrażeń. Okazyjnie jeszcze coś i tarcza. Stoję tylko i klikam na padzie tą zapętloną sekwencję QTE.

    Drugie- mapa wydaje mi się nudna i monotonna. Mam wrażenie, że ciągle jestem w tym samym miejscu zwłaszcza jeżeli chodzi o dungeony i piwnice. Nawet nie chcę myśleć jak bardzo się nasili to wrażenie, jeżeli wywalono losowość świata. Albo jak wystartują sezony i leć po mapie od nowa... Generyczność lokacji i apatyczne wbijanie ataków spowodowały, że zacząłem unikać starć i jak najprędzej odbębniać questy i zaliczać waypointy. Sytuację ratują wydarzenia, które wymagają więcej zaangażowania, mobilności i bywają wyzwaniem, by ukończyć je w randze mistrza.

    I na koniec najgorsze- przedmioty a w zasadzie zaangażowanie w ich zbieranie. Tak wiem, że trzeba się napracować, żeby dobrze rolnęło. Tak wiem, że można optymalniej, zmienić aspekt, ulepszyć, dalej, mocniej, szybciej...To normalne. Ale tu jakoś nudnawe. W D2 jak widziałeś, że wypadło coś żółtego, legenda albo coś z setu to pojawiała się ekscytacja bo to było raczej rzadkie. Podbijanie MF, trochę szczęścia, sporo grindu... Tu? Na 39 lvl byłem już w całości ubrany w legendę. Praktycznie sypie cały czas żółtymi, teraz jeszcze sporo legend wypada. Podnoszę ten złom bez zastanowienia i przeglądam jak mi się zapcha ekwipunek. Meh, meh, meh,o to lepsze, meh, meh, meh... wszystko na przetop... legendy też- do pieca. Na początku to jeszcze ulepszałem itemy, ale jak wykosztuję się, podbiję i za bramą wypada mi już coś lepszego, to po cholerę?

    Nie zrozumcie mnie źle, ta gra ma sporo zalet, o których tu w ogóle nie wspomniałem i na pewno może się podobać. Na duży plus (o zgrozo, ale to znak czasów) należy oddać, że wyszła w dobrym stanie techniczny.. Pocisnę jeszcze, sprawdzę inne postaci, ale na ten moment to trochę mi się odniechciewa. I na rogi Diablo, nie wiem czy to moja wina czy gry.


  2. Gameplay może być dla twórców wyzwaniem i zobaczymy jak to ogarną. Robo jest wolny- wolniejszy od przeciwników, idzie jak czołg i ciekawe jak to wpłynie na dynamikę gry. W gameplayu widać też proste elementy "detektywistyczne", które na pewno urozmaicą roz(g)rywkę. Jeżeli chodzi o celowanie myślę, że pozostanie free aim, opcjonalnie autoaim. Animacje oznaczania celu, które znamy z filmów, są być może optymalną kolejnością eliminacji, lub elementem mechaniki np. kluczem do ograniczenia obrażeń.

    Najbardziej brakuje mi jednak brutalności. Mimo fontann krwi brak jest kawałkowania, miażdżenia i dziurawienia wrogów. Uważam, że w duchu pierwowzoru filmowego solidne gore to mus.


  3. Zmiany zdecydowanie na lepsze. Od razu na polu bitwy zapanował większy ład i zorganizowanie. Specjaliści podpięci pod system klas to fajna ewolucja.

    Cieszę się, że Bf2042 dotarł do tego miejsca w którym jest. A droga była długa i trudna... Ciekaw jestem tylko, czy DICE wyciągnie lekcję na przyszłość, że pewnych fundamentów się nie rusza.

    • Upvote 1

  4. A ja mam inne wrażenie. O ile Exposure od razu przypadła mi do gustu, to ta nie. Pomijając więcej kontenerów, na co akurat byłem przygotowany, to ta mapa sprawia wrażenie jakiejś takiej generycznej. Na statku to jeden wielki chaos i spam granatami. Na zewnątrz raj dla snajperów. Do tego jest tak do bólu symetryczna... Pierwsze wrażenia raczej negatywne. Specjalista taki jakiś nijaki, ale nie grałem nim wiele. Oczywiście gra dalej nie zlicza punktów karnetowych na poczet odznaki. Na duży plus drobne zmiany w menu.


  5. Po tempie zmian nie wygląda, że chcą walczyć o gracza. Dwie bronie, jedna mapa, dwie zmienione? Myślę, że raczej próbują się doturgać jakoś i to minimalnym kosztem do czterech sezonów, które ludzie kupili.

    I żeby było jasne- pogrywam czasem, nawet wbiłem ostatnio karnet. No i granie z kumplami to też atrakcja sama w sobie. No i trochę się poprawiło. Exposure to fajna mapka, BSV-M siadł mi idealnie pod mój styl rozgrywki. I tyle pochwał. Wynikają raczej z tego, że nawet słaby BF jest dla mnie lepszy niż świetny COD. Po prostu jak pierwszy raz odpaliłem BC2 to było to spełnienie moich marzeń o sieciowej strzelance. Skala, destrukcja, liczba graczy, pojazdy... Ale nie ma się co oszukiwać- ten BF jest jedynie cieniem i karykaturą najlepszych odsłon serii.

    Dla mnie najgorszą rzeczą tej odsłony jest balans. Pojazdy bojowe przestały niemal istnieć na polu walki. Wyjątkiem jest tu stealth heli, który jest wybitnie OP i kanonierki, które przeżywalność zawdzięczają jedynie opancerzeniu i mobilności. No i jęty, ale tych niemal się już nie widuje. Do czego zmierzam- wszystkie inne pojazdy bojowe zostały znerfione, brutalnie ograniczono ich liczbę  i dano piechocie mnóstwo środków ich rażenia i to bez względu na klasy. C5, samponaprowadzajace granaty, haki, wyrzutnie niekierowane, kierowane, soflamy, rakiety TV, rakiety nowych helek itd.. Przecież chyba z 2/3 piechociaży tacha na plecach jakąś wyrzutnię. Dojedź/ doleć przynajmniej do połowy mapy, to to wszystko leci na Ciebie, że nawet trudno jest się wycofać. I uprzedzając, zawsze dobrze mi szło mała helką, dużą, czołgiem i BMP. Nawet w tej części dolatałem czerwoną odznakę na małej helce. Ale od pierwszego sezonu, już nie ma sensu w ogóle wsiadać, bo jak uciekniesz piechocie, to stealth dobije Cię pierdnięciem. A w ogóle to dopchaj się do czegoś...

    Z drugiej jednak strony paradoksalnie zaczął przekonywać mnie system operatorów. Wnosi trochę potrzebnego odświeżenia i ewolucji w serii. Nie przyjmuję go jednak bezkrytycznie. Myślę, że sprawdziłby się mix sprawdzonych i nowych rozwiązań. Mój pomysł to podział np. 8 czy 12 postaci na tradycyjne cztery klasy, gdzie każda ma ograniczenia, jak to kiedyś było. Medyk nie może snajperki, technik tylko bronie krótkie, zw itp. itd. I do tego dochodzi jeden unikalny gadżet dla każdej postaci w klimacie jej specjalności. Zamknijmy Borysa i Irisha w klasie unżyniera, niech mają tą ściankę i wieżyczkę tylko niech noszą SMG i dzwigająbwyrzutnie. Falk i MacKay- spoko, niech tylko oni mają apteczki, karabiny. Do tego wybierasz, czy chcesz leczyć pistolecikiem czy skakać po kontenerach.

    Jak zwykle się rozpisałem. Gratuluję tym, którzy dotrwali aż dotąd =]. A reasumując to faktycznie przykro patrzeć na co przyszło tej serii i szczerze nie widzę już dla niej ratunku. Zwłaszcza w tej odsłonie.


  6. Przeszedłem, podobało mi się- platynka wpadła. Czy wrócę? Pewnie nie. Na pewno jednak będę pamiętał, a to raczej dużo w kontekście gier, w które grałem przez ponad 30 lat. Bardzo miłe odświeżenie wśród, może nawet i dobrych, ale sztampowych gier.

    Fabuła faktycznie, jak zauważyli koledzy, nie jest mega odkrywcza i zaskakująca. Jest jednak miła i dosyć zajmująca, zwłaszcza w pierwszej połowie gry. To co na prawdę robi tu robotę, to ciekawa perspektywa protagonisty. Fajna, choć nietrudna, eksploracja i gameplay, muzyka oraz spójna wizja i przedstawienie świata. Przyjemna, choć prosta, przygodówka z elementami zręcznościowymi. Zaskoczyło mnie to połączenie, bo inaczej wyobrażałem sobię tr grę po obejrzeniu trailerów. Przyznaję, że spodobała mi się estetyka świata i Towarzyszy oraz ich nastawienie. To oczywiście detal, ale proste piktogramy emocji wyświetlane na ich "twarzach" są w pewien sposób ujmujące i oddają dla mnie więcej, niż skomplikowane zobrazowania ludzkiej mimiki.

    Z wad to, oprócz spłycenia fabuły i zagadek, inżynieria dźwięku. Niekiedy muzyka i odgłosy gwałtownie pojawiają się lub znikają, co jest bolesne. Drobne problemy ze sterowaniem- czasem trudno namierzyć miejsce gdzie się wskakuje lub zeskakuje. Średni, moim zdaniem, model bohatera.

    Mimo oczywistej prostoty murowany kandydat do prywatnej pierwszej trójki gier roku, jeżeli nie nr 1. Czas pokaże. Puki co, polecam =].

     

     

    • Like 2

  7. Zakładam temat, bo chyba jeszcze nie ma.

    Gra polskiego studia Teyon, które, między innymi, konsekwentnie przenosi na komputery i konsole klasyki kina lat 80-tych, jak np. Rambo czy ostatnio Terminator: Resistance. Z różnym skutkiem. Tym razem wzięli się za klasycznego Robocopa.

     

     

    Wygląda, że zamierzają zachować klimat pierwszej i drugiej części filmu- jest sporo brudu i przemocy, co charakteryzuje filmowy oryginał. Wiele więcej na razie nie wiadomo, poza tym, że zatrudniono Petera Wellera, który wcielił się w Robocopa w filmach.

    Gra zmierza na kompy i konsole obecnej i przeszłej generacji. Planowana premiera to czerwiec 2023. I'd buy that for a dollar.


  8. Odświeżę temat i się pochwalę. :cool: Na półce stanął taki oto gadżecik z gry. Moim zdaniem znacznie fajniejszy niż figurki z edycji kolekcjonerskich. Zestaw wg mnie śliczny, ładne kolory, duuużo detali i świetnie przywołany klimat.

    Całość prezentuje się bardzo majestatycznie:

    20220502-164552.jpg

    Dioramka jest super, bo wygląda jak moment z gry a nie jest wolno stojącą, osobną maszyną:

    20220502-164603.jpg

    Figurka Alloy prezentuje się rewelacyjnie. Nadruki i detale są super ale moim ulubionym smaczkiem jest to, jak zrobili "działający" fokus:

    20220502-164707.jpg

    Sam żyraf, który dominuje na dioramce, też jest świetnie zaprojektowany:

    20220502-164723.jpg

    20220502-164736.jpg

    Całości dopełnia mała figurka czujki i sygnalizator, który dodaje klimatu postapo:

    20220502-164811.jpg

    Podsumowując świetny biurkowy zestaw dla fanów gier. A jak ktoś lubi i Horizona i Lego to jest to absolutny must-have :E

     

    • Like 5
    • Upvote 2

  9. I ja skończyłem grę. Platynka w niemal równe 100h. Były zakusy na 100% ale poddałem się. Jak każdy sandbox , z wyjątkiem RDR2, wypalił mnie pod koniec i miałem go już ochotę po prostu skończyć. Do tego niektóre elementy na tyle irytowały, że nie miałem ochoty tego cisnąć dalej. Fabuła moim zdaniem gorsza niż w pierwszej części, a to co się stało pod koniec... Takie rzeczy!? No kto to słyszał? :E

    Giera trzyma równy, wysoki poziom do samego końca. Jestem jednak trochę rozczarowany ostatnią miską i finałową walką. W HZD jakoś odczuwałem większy rozmach. No i powtórzę, że aż prosi się o bardziej dorosły klimat.

    Tak czy siak giera bardzo dobra, podtrzymuję swoje wcześniejsze obserwacje i ocenę 8/10.

    @up Chodzi o dominację w bazie? Miałem wszystkie zapełnione. Ostatnie miejsce zapełniło się wraz z postępem fabuły 

    • Like 1

  10. Akurat problemy techniczne w tej grze nie doskwierają jakoś bardzo. Raczej jej bolączki leżą w projekcie niektórych elementów, co wychodzi przeważnie w późniejszych etapach gry. Mam 85h i zbliżam się chyba do końca fabuły (Gemini). Czyszczę zatem mapkę z pozostawionych aktywności, choć starałem się robić je systematycznie. Wykonuję to wszystko z myślą nie tylko o platynie ale i o 100%. I szczerze, chyba odpuszczę i poprzestanę na pucharku...

    1. Legendarne bronie do ulepszenia potrzebują rzadkich, ale co najgorsze, tych samych surowców. Sprowadza się to do farmienia na maszkarach, pazurach i faloprujach w poszukiwaniu surowców, które nie zawsze wypadną lub uda je się zdobyć. Przy okazji te ostatnie maszyny są tak przesadnie zwinne i zwrotne, że wygląda jakby w ogóle nie miały masy. Odstrzelenie im ogona graniczy z cudem.

    2. Wyścigi są chyba najgorzej zaprojektowanym elementem tej gry. Tak nieuczciwe, z kiepskim sterowaniem i gównianym zawieszaniem się na wszystkim do okoła, że nawet słabo nadają się na "darmową" mobilkę. Przeciwnicy taranują Cię całą grupą a jeżeli jakiegoś zrzucisz z wierzchowca zaraz wraca na czoło stawki. Jak Ci się uda, bo masz 50% szans, że Aloy machnie włócznią z drugiej strony. Wynik wyścigu to loteria bez względu na poziom trudności.

    3. Areny. Instrukcje wykonania niektórych ataków są skopane co irytuje, bo nawet nie do końca wiesz co robisz źle. Z areny w Gaju został mi tylko poziom legendarny i większość wyzwań przechodzę od strzała. Są jednak takie, które potrafią napsuć krwi, jak na przykład to z muszlokłapem i dwoma nadymaczami. Cholerny żółwik, na przykład, wpada w manierę włażenia pod ziemię pod koniec swego maszynowego żywota. I tak krąży pod ziemią, wychyla łeb by strzelić (wtedy jest święto, bo choć można mu cokolwiek zrobić) i znów pod ziemię jak kret. A Ty stoisz i czekasz... Zajmuje to kilkadziesiąt sekund w wyzwaniu, w którym liczy się każda jedna.

    4. Dialogi, postacie i fabuła "drugoplanowa". Sporo spotkań jest przegadanych i to do urzygu. Wydaje mi się to bardziej nużące niż w jedynce. Większość NPC jest tak słabo napisanych, że powiedzieć o nich "płascy" to ich skomplementować. Dobry jest tak dobry, że sra tęczą a zły to na pewno jeszcze pluje Ci do herbaty, jak nie patrzysz. Sama Aloy zachowuje się tak, jakby chowała się z Troskliwymi Misiami i nie uświadczysz w niej głębi choć momentami potrafi być lekko zadziorna. Hardzi Tenaktowie, którzy nie biorą jeńców a ich żywiołem jest wojna i biada temu, kto zapuści się na ich terytorium, witają Cię w stylu "witaj cudzoziemko. Jesteś daleko od domu. Przyniosłabyś lekarstw mojej babci i uratowała wioskę od suszy?" Ja rozumiem growe uproszczenie w konwencji sandboxa, ale czy oni nie powinni być choć trochę mniej ufni? Przynajmniej niektóryrzy?

    I tak, skupiłem się tu wyłącznie na wadach w opozycji do mojego posta kilka dni po premierze. Całościowo gra jest jednak wciąż świetna i bawię się bardzo dobrze. W poprzednim poście napisałem, że grę oceniam na 8/10 a jak poprawią kwestie techniczne to dam 9/10. Po takim czasie z tytułem muszę jednak stwierdzić, że bez względu na wszystko więcej niż 8/10 nie dam.

    • Like 3

  11. Nie oszukujmy się. Znaczna większość gier wysokobudżetowych jest podobna do innych w swoim gatunku. Są robione bezpiecznie niczym zupa pomidorowa na stołówce- mają smakować, albo przynajmniej nie obrzydzać, 90% konsumentów. Różnią się niuansami, settingiem i oczywiście historią. No i stanem technicznym w dniu premiery:E Czy u rdzenia Horizon jest tak bardzo inny od Ghost of Tsushima, RDR2, FC czy AC przywołanych wyżej? Niebardzo. Różnią je detale i tylko kwestia co komu bardziej podejdzie.

    Wracając do analogii zupy. Nie znajdziesz ekstra odkrywczych smaków pomidorowej na stołówce. Twistów, kontrapunktów, struktur, balansu itp. trzeba raczej szukać w dobrych knajpach, do których chodzą nieliczni a i nie każdemu podejdą takie smaki, bo wolą klasykę. Tak samo rewolucji i odkrywczych rozwiązań raczej próżno szukać w tytułach AAA tylko w indykach, grach małych studiów itp. które relatywnie rzadko przechodzą do mainstreamu. Gry AAA po prostu mogą, albo raczej powinny, być porządnie doszlifowane.

    • Like 2
    • Upvote 1

  12. Apropos skilli I drzewek jeszcze. Zastanawiam się, czy zrobienie wszystkiego w grze pozwoli na wymaksowanie wszystkich umiejętności. Nie zależy mi na tym, ale fajnie byłoby jakby się nie dało. Wybrałeś jakąś ścieżkę rozwoju i już nie będziesz dobry we wszystkim. Z drugiej strony zazwyczaj w tego typu grach na koniec zostajesz wszystkoumiejącym omnibusem. =/

×
×
  • Dodaj nową pozycję...