Szanowny Użytkowniku,
Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.
Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.
Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:
- Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
- Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
- Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
- Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
- Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności
Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.
Kitu
-
Liczba zawartości
789 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi dodane przez Kitu
-
-
31 minut temu, Badalaman napisał:My zwyczajnie nie mamy alternatyw. Sporo czasu "zaspano", ale teraz się ogarnęli i zaczęli zbrojenia na poważnie. Za tym muszą iść szkolenia potencjalnych żołnierzy.
Owszem, mamy. Wystarczy się zastanowić nad powodami braku chętnych do wojska. Mało atrakcyjne pensje (mimo miliona dodatków), mobbing ze strony przełożonych, brak określonych ścieżek rozwoju kariery, dość luźne podejście do wewnętrznych przepisów - to tak na bardzo szybko. WP nie jest atrakcyjnym pracodawcą i zmuszanie ludzi niechętnych do noszenia munduru nie tylko tego nie zmieni, ale jeszcze to pogłębi.
Równie dobrze można by było brać wszystkich 19-20 latków, zaraz po skończeniu szkoły, na te "ledwie miesięczne" ćwiczenia - wszystkich niezależnie od płci. Zamknie się w jednostce ćwierć miliona ludzi, żeby po ćwiczeniach zostało ich w wojsku z 5 tysięcy, a kolejne 245 tysięcy uciekło z kraju w ciągu pierwszych dwóch dni wojny z obawy przed mobilizacją. Nie tędy droga.
Chcesz mieć ludzi - zapłać im i pokaż, że mogą się u ciebie realizować, że mogą coś osiągnąć. Obecnie wojsko tego nie oferuje.
Anegdota - 10 lat temu dwóch moich kuzynów próbowało dostać się do wojska (jednostki w Bolesławcu i w Żaganiu). Goście mocno zainteresowani wojskowością, regularne wypady na ASG, sprawni fìzycznie, dobrze zbudowani, 21-25 lat. Broń na ramieniu przeszkadzała im mniej niż normalnemu człowiekowi zegarek na ręce. Przez 5 kolejnych lat obie jednostki ich odrzucały mówiąc, że teraz nie potrzebują żadnych nowych żołnierzy i żeby próbowali za rok. W końcu sobie odpuścili, bo ile można. Ciekawi mnie, ilu takich ludzi wojsko odrzuciło.
-
1
-
-
13 minut temu, Kaiketsu napisał:Jest przewidziana z pieniędzy podatnika. Czy państwo stać na dopłacanie 600zł dziennie programistom, prawnikom, lekarzom, jeśli będą oni masowo powoływani?
Jak na razie to chyba tylko oni byli powoływani, więc najwidoczniej stać. W sumie czy jest coś, na co nie stać naszego rządu? Przekopy mierzei, lotniska w polu, zakupy tysięcy czołgów (chcemy zdobyć Moskwę w tydzień?), przenoszenie wyborów samorządowych o pół roku. Byli już w stanie zasponsorować zatrzymanie całej gospodarki w absurdalnie skonstruowanych "tarczach antycovidowych", to co to dla nich 20k dla każdej z kilkunastu tysięcy powoływanych rocznie osób (maksymalnie na tylu informatykach czy lekarzach się skończy). Tyle to oni miesięcznie wydają na utrzymanie swoich ludzi w SSP.
8 minut temu, Maciek. napisał:Tylko co z tego, nie wyobrażam sobie teraz dostać wezwania na 30 dni a co dopiero na 90, niestety żadna rekompensata nie zrobi za mnie mojej roboty, a klienci jak ich poinformuje że idę na 30 dni w kamasze, pożegnają mnie gromkim fuckiem. Mi to na szczęście raczej nie grozi, ale współczuje tym których wezwą nawet na 30 dni. Ale tym którzy tutaj tak ładnie piszą o obowiązku wobec ojczyzny i walce z rosyjską nawałą, życzę powołania na 90 dni, nie będziecie mieli czasu pisać głupot. Co ciekawe jak zauważyłem wśród znajomych, największy odsetek popierających wzywanie na ćwiczenia każdego, to posiadacze kat.D tzw

bo przecież ich nie wezwą.
Mam A, żadnych zobowiązań typu kredyt, firma czy dzieci, a i tak nie wyobrażam sobie iść na takie szkolenie na dłużej niż weekend. Jeśli miałoby się skończyć przysięgą - nie mam zamiaru nawet podjechać pod bramę jednostki. Najchętniejsi zawsze są i zawsze byli ludzie, których to nie dotyczy. Ludzie 40-50+, kobiety i "jedyni żywiciele rodziny".
-
1
-
-
51 minut temu, DeIntegroo napisał:Dostaniesz 113 zł chyba za dniówkę i leć się taplać w błocie.
Jeśli zarabiasz więcej, możesz dostać rekompensatę albo w wysokości Twojej dniówki, albo wyrównując do jej wysokości (chyba to pierwsze). Nie mam pojęcia czy to w ogóle w praktyce działa, ale na papierze taka opcja jest przewidziana.
-
7 minut temu, B@nita napisał:Ilu masz pod dachem? Może jeszcze paru dorzucić, widzę, żeś chętny na ich utrzymanie.
Jakiś czas temu słyszałem, że 90% dorosłych Ukraińców w Polsce pracuje. Jeśli to prawda, to raczej prawdziwym byłoby stwierdzenie, że to Polaków trzeba utrzymywać, bo mamy ~70% pracujących ludzi w wieku 15-64 lata (dane GUS za 2021).
-
4 godziny temu, Zdzisiu napisał:4 gospodarka świata ma z Polski tanią siłę roboczą i rynek zbytu, i bardzo chcą żeby tak zostało.
Tak samo tanią mogą mieć z Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, a znacznie tańszą i nawet chętniejszą do pracy z Ukrainy. Ze względu na wojnę i ogromne zniszczenia kraju, mogą sobie z Ukrainy zrobić rynek zbytu na kolejne sto lat - znacznie bardziej chłonny niż Polska. Na pewno najbardziej zależy im na tym, żeby kraj, który nie jest w stanie poradzić sobie ze sztucznie tworzonymi przez siebie problemami, którego rząd efekty własnej nieporadności zrzuca na Niemcy, który koncertowo marnuje swój potencjał na bogacenie się, był stawiany w roli biednego dostarczyciela siły roboczej i pieniędzy za produkty gorszej jakości. Ten sam kraj, który wpompował w Polskę miliardy euro za pośrednictwem UE, żeby zmodernizować gospodarkę naszego kraju i eksportować do nas technologię, a nie wyciągać za grosze lekarzy, budowlańców i ludzi do opieki nad emerytami.
-
2
-
-
Przecież może się zgłosić na ochotnika.
-
4 godziny temu, Karister napisał:Nic mi ten kraj takiego nie daje, abym czuł potrzebę jego obrony.
Swego czasu Dezerter napisał piosenkę, której zapętlony tekst dobrze oddaje to podejście: "to jest mój kraj, bo tu się urodziłem i tutaj pewnie umrę, ale dlaczego mam się cieszyć z tego, że to jest mój kraj...". W końcu czy jest coś, co ten kraj nam daje, a czego nie dałby nam żaden inny kraj na świecie? Poza większą znajomością kultury danego narodu i ewentualnie chorobami płuc przez zanieczyszczenia powietrza, nie byłoby pewnie większej różnicy między Polską a krajami zachodnimi. Im ktoś jest młodszy, tym mniejsza ta różnica.
-
1
-
-
35 minut temu, jagular napisał:A na koniec nie wierzę w bajkę o projektach wartych miliony i konsekwencjach ich katastrofy. Nie wszyscy z was dłubią takie projekty, nie wszystkie projekty duże są krytycznie nieodporne w takim stopniu na błędy. Jakby były, to np. projekty rządowe by były znane z tego, że działają
Nie wszyscy i nie wszystkie projekty, ale mój tak, a zakładam, że to do mnie się odnosisz. Produkt celowany głównie dla amerykańskiego systemu ochrony zdrowia, więc kasa spora, ale mamy też całkiem sporo firm z S&P500. Jeden z nowych klientów, który z automatu wszedł do naszego top 5 wartości kontraktów, po jednym z błędów chciał zrywać kontrakt, bo nie dało się przez to korzystać z głównego modułu apki. Z kolei najnowszy moduł (tworzony przez 15 programistów), który wypuszczamy w najbliższych tygodniach, już teraz sprzedał się za kilka milionów dolarów, choć nie było jeszcze prezentacji dla większości obecnych klientów, a tym bardziej dla potencjalnie zainteresowanych klientów konkurencji. Za całym projektem stoi około 50 programistów, czyli tylu, ilu według legend pracuje nad dwoma przyciskami na Gmailu, więc śmiało można powiedzieć, że branża jest zróżnicowana

Odporność na krytyczne błędy to też ciekawa rzecz. Wystarczy znaleźć dobre miejsce, żeby naprawdę drobna pomyłka wywaliła całą aplikację - choćby źle postawiony średnik w kodzie ładowania danych zaraz po wejściu do aplikacji. Dane się nie załadują, bo błąd i aplikacja nie działa. Przykład oklepany, ale na tyle pospolity, że nawet u nas w zeszłym tygodniu taki wystąpił. Żadne narzędzia tego nie wyłapały, choć gdyby to AI miało tworzyć ten fragment, pewnie by tego błędu nie wprowadziło, ale wpadłby inny, jeszcze bardziej specyficzny dla tego środowiska
-
Na widok przyjezdnego z innego kraju taśma zwalnia, żeby mogła spokojnie przyjrzeć się nieznajomemu. Zazwyczaj o 60-70%. Nie słyszałeś o tym?

-
57 minut temu, jagular napisał:AI graficzne jest wyspecjalizowane w tworzeniu grup pikseli.
A wiesz może, w jaki sposób to AI tworzy te grupy pikseli, jak je układa między sobą, w jaki sposób została wytrenowana? Jak zagłębisz się w ten temat, dość szybko okaże się, że to dwa kompletnie różne światy. Niby w jednym i drugim odpowiednio składasz gotowe klocki (kontur bagietki i struktura jej skórki vs typowy szablon fragmentu programu i podstawowe algorytmy), ale poziom abstrakcji jest zupełnie inny. W przypadki grafiki to ma tylko ładnie wyglądać i rzeczy typu dłoń z ośmioma palcami to "sztuka", a w programowaniu to coś, przez co możesz stracić kontrakt na setki tysięcy czy miliony dolarów. I mówię to z doświadczenia.
Życiowy przykład - ostatnie pół roku jeden z zespołów w naszym projekcie spędził na dodaniu obsługi wiadomości w standardzie HL7v2 (a właściwie XML po ich przemieleniu) do naszej aplikacji. Teoretycznie banalna rzecz - specyfikacja standardu jest dostępna nawet na Wikipedii, więc co za problem kazać to zrobić AI - "stwórz system w języku X, który przyjmie dane w formacie Y i załaduje je do tabel ABC". Ano taki, że z ponad setki naszych klientów, nawet jeden nie trzyma się standardu i każdy korzysta z niego na swój sposób, a nawet systemy "zgodne ze standardem" są z nim niezgodne
I w takiej sytuacji AI wysiada, bo nie dość, że nie wie jakie są dane wejściowe (my w sumie też nie wiemy), to jeszcze ma żadnych kryteriów oceny rozwiązania - ani pod kątem poprawności, ani wydajności. Możemy tylko minimalizować ryzyko popełnienia błędu. A takich sytuacji w IT jest mnóstwo.
O poziomie graficznych AI dużo mówią też systemy (pół)autonomicznej jazdy oparte o kamery, które mają ogromny problem z wykryciem zagrożenia, a co dopiero odpowiednią reakcją. A to zaledwie przetwarzanie obrazów - dopasowanie konturów do obiektów.
-
1
-
1
-
-
Jako programista z ledwie trzyletnim doświadczeniem - też nie widzę żadnego zagrożenia dla swojej pracy. Prędzej ułatwienie w szybkim tworzeniu prototypu jakiegoś rozwiązania dla sprawdzenia, czy dane podejście w ogóle ma sens, czy jednak wygląda dobrze tylko na papierze.
Bawiłem się w weekend tym chatbotem z pierwszego wpisu i dla mnie tylko jedna rzecz jest imponująca - rozumienie wypowiedzi wejściowej i składnia odpowiedzi. Tak dobrze "rozmawiającego" bota AI/ML jeszcze nie widziałem, chociaż takie AIDungeon też działa całkiem znośnie. W przypadku zapytań dotyczących IT, wyniki nie różniły się jakoś bardzo od tego, co można samemu dostać po wpisaniu odpowiedniej frazy w Google i przeczytaniu dwóch odpowiedzi na Stackoverflow i jednego tutorialu albo krótkiego artykułu. Trochę mało jak na narzędzie, które miałoby mnie zastąpić.
Parę tygodni temu Github udostępnił swoje narzędzie generujące kod źródłowy na podstawie krótkiego opisu tego, co ten kod ma robić. Komentarze ludzi bardziej kompetentnych ode mnie wskazywały na to, że to fajna rzecz do automatycznego tworzenia prostych fragmentów kodu, ale jednocześnie trzeba być niezwykle ostrożnym, bo wprowadza trudne do wychwycenia błędy. Przy typowych danych testowych wszystko działałoby poprawnie, ale w rzeczywistych zastosowaniach skończyłoby się wywaleniem całej aplikacji.
Do komercyjnych programów tworzonych w znacznej części przez AI jeszcze bardzo daleka droga.
-
1
-
-
7 godzin temu, offensive napisał:przesiadka z 5x8 (...) na 4x8 + obnizka pensji o okolo 20-30% (realnie to bedzie blizej 30%, bo pracodawcy beda musieli gdzies ulokowac koszty nowych pracownikow)
Nie podwyższasz minimalnej na przyszły rok, skracasz tydzień pracy tak, żeby w przeliczeniu na etat/godzinę pracy wychodziły takie same stawki jak po podwyżkach. Dla podwyżki od 1 stycznia 2023 byłoby to zmniejszenie etatu z 40h do 35h tygodniowo. W standardzie pracownik pracuje 35h utrzymując dotychczasowe wynagrodzenie, ale jeśli chce (lub "chce"), pracuje 40h za łączną kwotę po podwyżce.
Teoretycznie banalnie proste, w praktyce niewykonalne i dobijające gospodarkę jeszcze mocniej. Te brakujące godziny trzeba by było kimś obsadzić (może poza pracami kreatywnymi), a przy brakach pracowników na rynku to prosta droga do skrócenia czasu pracy całego zakładu, czyli obniżki rentowności i konkurencyjności firmy, z czym powalczysz co najwyżej zatrudniając ludzi na UZ na 40h+ albo na czarno. Wyszłoby na to, że w korpo różnicy nie byłoby praktycznie żadnej (ostatnia godzina pracy to i tak przeważnie tylko dopijanie kawy i czekanie na koniec dnia), a pozostali mieliby jeszcze większy problem ze znalezieniem pracowników i musieliby wymuszać pracę po 40h lub więcej.
Wiadomo, że fajnie by było mieć ustawowo zmniejszony etat, ale IMO nasza gospodarka nie jest na to gotowa. 5-10 lat i można do tematu wrócić.
-
Wyższa kobieta? Tak się nie godzi mężczyźnie, mężczyzna musi być dwa razy większy od swojej partnerki - 20 cm wzrostu, 2x większy obwód bicepsa i brzucha
Co za różnica jakiego jest wzrostu - facet 165 cm wzrostu miałby szukać kandydatek na żonę w podstawówce, a kobieta 195 cm wśród koszykarzy, siatkarzy lub piłkarzy ręcznych? Co najwyżej będziesz musiał wyżej rękę podnosić przy noszeniu parasola
-
9 godzin temu, Karister napisał:UoP w IT rzadko ma sens. Na pewno, jak ktoś dużo siedzi na L4. Tak poza tym, to... hm... jak ktoś lubi płacić dużo hajsu do państwa. XD
Albo jest młody i ma 85k zwolnione z dochodowego
Znowu, od pewnego poziomu JDG wygrywa samymi składkami zusowskimi, ale jeśli ktoś idzie trybem studia -> praca, bez zmiany pracy co rok-półtora do takich stawek raczej nie dojdzie przed ukończeniem 26 lat. Z drugiej strony, jeśli zacznie po inżynierce albo jeszcze w trakcie, w wieku 26 lat powinien mieć 3-4 lata doświadczenia, czyli oferty w okolicach 20k netto na B2B to raczej nic niezwykłego, a tu UoP nie ma sensu. No chyba że znowu ktoś ma pełno dzieciaków i ulg z tego czy innego tytułu...
O sobie mogę powiedzieć, że z racji wieku i 50%KUP (chociaż tylko na 35k), przy obecnych zarobkach B2B nie ma większego sensu, a mój pracodawca nawet tego nie oferuje. Gdybym więc chciał przejść na JDG, musiałbym zmienić pracę, a wtedy stawka +80%, patrząc po ofertach wpadających na LinkedIn, czyli UoP już nie wchodzi w grę. I tak to się kręci w świecie dość absurdalnych jak na polskie warunki zarobków.
9 godzin temu, Karister napisał:O, to jakaś nowość, chyba? Od kiedy prawo ogranicza możliwść pracy na etacie i posiadania JDG?
Wystarczy zapis w UoP o braku możliwości pracy w sposób będący konkurencyjnym dla pracodawcy. Sam mam taki u siebie i obejść tego za bardzo nie ma jak. Interesowałem się tym z rok temu, kiedy szukałem sposobu, żeby na boku przy JDG popracować gdzieś na 1/5 - 1/4 etatu - akurat tyle, ile marnuje się dziennie na kawy, spotkania i czekanie na kompilację monolitycznej apki
Ofc można próbować iść linią "jak zdefiniować konkurencję wobec pracodawcy", ale IMO szkoda zachodu i lepiej od razu przejść na działalność.
-
Dochód pasywny zbudujesz i na UoP, tylko zejdzie na to ze dwa razy więcej czasu. Z zakazem konkurencji bywa różnie - ludzie, którzy odchodzili od nas z firmy z UoP na B2B u konkurencji nie mieli żadnych obostrzeń. Wrzucenie samochodu w koszty wchodzi w grę wyłącznie na liniowym (skali raczej nie rozważasz) - ryczałt płacisz od przychodu, a nie dochodu. Przy liniowym wylicz sobie próg, przy którym opłaca się przejść na działalność. Wiadomo, dostaniesz wyższe stawki, masz znacznie niższy ZUS, ale jeśli nie wyrabiasz wielkich kosztów i masz 50%KUP na UoP, przy niższych zarobkach (stawki juniorskie) aż tak wielkiej różnicy nie ma. Przelicz sobie też planowane koszty i różnicę w kwocie do ręki (nie netto z faktury) pomiędzy liniowym a ryczałtem - może się okazać, że bardziej się opłaca płacić 12% i nie odliczać kosztów, szczególnie przy wyższych kwotach.
-
10 godzin temu, BladyPL napisał:No widzisz, a ja to mam okazję doświadczyć na własnej skórze i mało tego, odnieść to do własnych doświadczeń z innych miast praktycznie całego świata. I nic mnie tak nie bawi jak to, kiedy obywatel państwa, którego stolica jest jednym z najbardziej zakorkowanych miast świata, ośmiela się krytykować innych w zakresie infrastruktury
Pytasz, jak to jest jak się tam zrezygnuje z przemieszczania się samochodem? A ja zapytam po co mam rezygnować z tego komfortu? Dla mnie to możesz na pieszo do roboty i po 100 km chodzić, ale nie bądź ekotalibanem i nie próbuj zmuszać do tego innych.
Nie muszę być kucharzem trzygwiazdkowej restauracji, żeby powiedzieć, że danie nie jest smaczne. Tak samo taka restauracja nie musi istnieć w kraju, w którym mieszkam.
Odpowiadam więc: dlatego, że jeśli budujesz infrastrukturę z myślą o samochodach, zmuszasz wszystkich do korzystania z samochodu, bo poruszanie się pieszo jest znacznie utrudnione (miejscami niemożliwe przez brak chodników), rowerem nie podjedziesz, bo nie masz do tego bezpiecznego miejsca, a komunikacja miejska jest spychana na sam koniec, bo przecież i tak każdy jeździ samochodem. Jeśli projektujesz wszystko z myślą o pieszych i rowerzystach, nie likwidujesz dróg dla samochodów, a dajesz ludziom alternatywę - chcę wozić tyłek samochodem, pojadę samochodem. Nie chcę - pójdę pieszo, skorzystam z roweru albo UTO.
I nie ma w tym żadnego ekotalibanu, to kwestia dawania ludziom wyboru. Sam z samochodu korzystam prawie wyłącznie do przejazdów między miastami, bo autobusów i pociągów nie znoszę (szczególnie przy podróżowaniu z kotem), ale jeśli czasami potrzebuję podjechać gdzieś autem, nie płaczę nad zatruwaniem drzew spalając zwłoki dinozaurów w 15-letnim dieslu. Mimo że lubię jeździć, jazda po mieście nie jest żadną przyjemnością, a raczej smutną koniecznością. Po co zmuszać do tego innych? Dajmy im wybór. Większy wybór, mniej samochodów, mniejsze korki i mniejsze problemy z parkowaniem. Teoretycznie, bo nasi rządzący zazwyczaj wolą siłą wyrzucać samochody z miast bez tworzenia alternatywnych form transportu, czyli przede wszystkim sprawnego zbiorkomu.
A, dalej czekam na jakieś konkretne argumenty przeciwko temu, że w miastach USA nie da się żyć bez samochodu, bo mają kompletnie skopaną infrastrukturę

-
6 godzin temu, BladyPL napisał:A kto ci takich głupot naopowiadał?? Jestem tam średnio co dwa miesiące, w różnych stanach, nie zauważyłem tego o czym wspominasz. Byłeś, widziałeś, czy kolega kolegi ci opowiedział?
Mnóstwo kanałów na YT, z największych choćby Not Just Bikes regularnie krytykujący amerykańskie podejście do projektowania miast, ale mający dość wyidealizowane spojrzenie na niektóre europejskie miasta. Więc wychodzi na to, że mniej więcej kolega kolegi kolegi kolegi karmił swoją propagandą. Jakiejś tam totalnie podstawowej wiedzy z zakresu urbanistyki nie liczę, bo wiedza zdobywana w ramach zainteresowań nie jest argumentem w jakichkolwiek internetowych dyskusjach
Ale skoro jesteś tam tak często, chętnie posłucham jak się żyje w "wielkim świecie", szczególnie po rezygnacji z przemieszczania się samochodem na odległości mniejsze niż kilometr.
Godzinę temu, Boldwyn napisał:Natomiast racja że architektura drogowa powinna być robiona z głową i racja, że zwykłych przejść nie powinno być na szybkich / przelotowych trasach (zamiast tego powinny być światła lub przejścia nadziemne / podziemne czy zupełna separacja ruchu np przez estakady), ale w normalnych miejskich warunkach z ograniczeniem prędkości do 50km/h lub mniej (przypominam - to prędkość maksymalna, a nie zalecana) to już inna sprawa.
Przejścia podziemne i nadziemne są bardzo spoko, poza tym, że osoby z problemami z poruszaniem się z nich nie skorzystają albo będą miały z tym ogromne trudności, o ile nie będzie tam windy. Wjechanie na wózku na rampę o wysokości 5 metrów albo wdrapanie się po kilkudziesięciu schodach przy kulach dla niektórych może być niemożliwe, a takich osób nie chcemy wykluczać z życia w mieście. Przejścia podziemne są mniej problematyczne niż kładki (raptem 3 metry do zejścia/wejścia), ale to wciąż przeszkoda. To jeden z głównych powodów, dla których w strefach ograniczonej prędkości wynosi się przejścia dla pieszych do poziomu chodnika, a nie obniża krawężniki do poziomu jezdni. Przelotówki w mieście są kompletnie niepotrzebne, od tego jest obwodnica. W tych "normalnych miejskich warunkach" pozostaje jeszcze kwestia głównych arterii łączących osiedla i wyprowadzających ruch poza miasto - kompromisu pomiędzy dostępnością dla pieszych (liczba, umiejscowienie i poziom przejść) i płynnością ruchu (minimalizowanie liczby skrzyżowań i świateł).
-
29 minut temu, kogut199109 napisał:Wybuduj infrastrukturę do parkowania, potem wprowadź zakaz.
Równie dobrze można iść w drugą stronę - najpierw pokaż, że masz swoje miejsce parkingowe, a potem kup samochód. Albo dalej - najpierw zorganizuj sprawny transport zbiorowy na terenie całego kraju i wybuduj infrastrukturę do parkowania, a później pozwól na zakup samochodu przez obywateli.
To, że nie ma infrastruktury do parkowania coraz większych samochodów (rozrastających się w trosce o bezpieczeństwo, ale mężczyzn w środku, a nie kobiet lub pieszych), to oczywiście wina pieszych i rowerzystów. Gdyby zlikwidować wszystkie drogi rowerowe i przejścia dla pieszych, wystarczyłoby miejsca dla wszystkich. A tak trzeba się męczyć i zamiast zaparkować 50 metrów od klatki bloku, zmuszają biednych kierowców do przejścia stu metrów.
Jak się kończy myślenie o nadrzędności samochodów nad wszystkimi innymi formami transportu, najlepiej widać w USA, gdzie bez samochodu nie da się poruszać, a z nim albo kilometrami krąży się między sklepami, albo godzinami stoi się w korku, bo każdy tyłek musi mieć swój prywatny samochód. O połowę zresztą większy niż europejski.
-
2
-
1
-
-
W dniu 19.11.2022 o 00:35, Boldwyn napisał:Standardowo - temat pijanych kierowców jest bardzo medialny, ale zwalczanie codziennych, często tak samo szkodliwych wykroczeń jest traktowane z pobłażaniem czy wyśmiewaniem - właśnie te "niewinne przekroczenie o 10km/h" - co z tego, że w praktyce potrącenie przy początkowej prędkości 60km/h to śmierć pieszego zamiast lekkich obrażeń. Albo parkowanie tuż przed przejściami tak że wchodzi się na jezdnię zza SUva całkiem blokującego widok - a spróbuj zwrócić uwagę, "masz problem społeczniaku / konfidencie?".
Dlatego jestem zwolennikiem tego niesamowicie kontrowersyjnego pomysłu zmniejszenia limitu prędkości do 30km/h na terenie zabudowanym. Co prawda przejazd DK przez wioski "3 domy, 2 kilometry terenu zabudowanego" będzie trwał wieki, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w takich miejscach podwyższyć ograniczenie do 50, tak jak na niektórych przejazdówkach przez miasta podnosi się do 60-70. Chociaż z drugiej strony - czy zmiana ograniczenia cokolwiek zmieni? Tak samo konfiskata samochodu za jazdę po pijaku - ile ludzi się wystraszy? Skończy się na "i tak mnie nie złapią".
Parkowanie przy przejściu, tak jak i ogólnie widoczność przejść, to temat-rzeka. Na szczęście coraz częściej widzę, że ten problem jest rozwiązywany infrastrukturą - podniesione przejścia do poziomu chodnika, wyciągnięcie przejść z chodnika do jezdni, wysepki na kilka metrów przed przejściem, żeby nie można było tam zaparkować, spowolnić odrobinę ruch i poprawić widoczność pieszego przez kierowcę i samochodu przez pieszego.
-
21 minut temu, Minciu napisał:Słucham, ile mamy klimatyzacji w kraju? Ja tu widzę, że jedna tylko firma w rok sprzedaje więcej splitów, niż pewnie myślisz że cały kraj ma ich w totalu. To są dane nie zbierane, więc nieznane.
No i po raptem 30 minutach szukania znalazłem, że jednak to są dane zbierane (w jaki sposób - nie wiem, szkoda mi dalej czasu marnować na to) - są publikowane co 3 lata w raporcie dotyczącym zużycia energii w gospodarstwach domowych. Ostatni raport jest za 2018 rok, opublikowany 23.01.2020 roku, więc za dwa miesiące możemy się spodziewać danych za 2021 rok. W każdym razie, według danych GUS, w 2018 roku 2,8% gospodarstw domowych było wyposażonych w jakikolwiek typ klimatyzacji - klimatyzacja centralna albo klimatyzator pokojowy. Według przywołanej na początku raportu liczby 14.4 miliona gospodarstw domowych, mieliśmy wtedy około 400 tysięcy gospodarstw z klimatyzacją. Podziału na domy i mieszkania nie ma.
1 minutę temu, Minciu napisał:A kolega wyżej pewnie oglądał dane, że w polsce jest zamontowane ( wszsytkich nie w rok) może 200-300tys klimatyzatorów na cały kraj.
Danych nawet wcześniej nie oglądałem, bo pierwsze wyniki z Google podają dane za 2015 rok
Teraz spokojnie będzie ich milion. Tylko wracam do początku tego, co mówiłem - klimę w bloku zamontujesz, paneli nie, dlatego zwyczajnie nie wierzę, że po wyłączeniu mieszkań, więcej domów ma klimę niż PV. Wrócimy do tego za dwa miesiące 
-
Chciałbym zobaczyć osiedle, na którym co drugi dom ma klimę i nie ma PV.
21 minut temu, Minciu napisał:U mnie na osiedlu świeżutkim mam 8 domów w szeregu. Ja mam PV jedyny. Klimę mam ja, somsiad z boku, dwie klimy kolejny, dalej kolejne i jeszcze jedna. A instalacja 2,6kwp wschód zachód. Więc pikowo może 1,5KW produkcji kiedys dobije. Na razie było 1,1KW max mocy. Co to jest na te 8 domków ?
A u mnie w bloku jest na dachu parę paneli, które służą w sumie tylko zasileniu windy i światła na klatce, a 5 mieszkań z 66 ma klimę. W bloku moich rodziców 3 mieszkania na 45 i nie mają paneli. Na nowiutkim osiedlu koleżanki z pracy 8 bliźniaków, wszystkie z panelami, na razie tylko dwa z klimą. Kilkuletnie osiedle bliźniaków innej koleżanki - 30 domków, wspominała o 10 z panelami, a klimatyzacji rzekomo zazdroszczą jej wszyscy sąsiedzi. To co, dalej bawimy się w dowody anegdotyczne?
Mamy około milion instalacji PV na domach jednorodzinnych. Liczby klimatyzowanych domów wg stanu na 2022 nie znalazłem, a danych za 2017 rok nie ma co podawać. W połowie grudnia GUS powinien podać dane za 2020, powinny być bardziej zbliżone do rzeczywistości, ale mocno się zdziwię, jeśli dla gospodarstw domowych klimatyzacja będzie bardziej popularna niż PV - i to mimo tego, że klimę w bloku zamontujesz, a paneli raczej nie.
-
Jak uzasadniali swoje weto senatorzy, a opozycja głosy przeciw? Tymi kwestiami dziur w przepisach czy "bo to pomysł PiS"?
-
Godzinę temu, MaxForces napisał:Jak bys znalaz taka co by Cie spelniala zawodowo to byc pracowal. Ale to maly procent ludzi znajduje.
Ja się w swojej spełniam i dobrze bawię, a mimo to dążę do tego, żeby w ciągu 4-5 lat zejść do 20-25h tygodniowo bez obniżania poziomu życia. Po cholerę nam spędzać pół życia w pracy, jeśli mogę je spędzić z zakładaną wtedy rodziną.
-
1
-
-
2 minuty temu, DjXbeat napisał:Po prostu pato naród.
Ciekawe czy preppersi siedząc z plecakiem kupili juz bilety na zachód
Kilka(naście) stron temu była dyskusja o przygotowaniach do apokalipsy. Sprawdź kto tam się wypowiadał i czy jest na forum. Zigu nie widzę, więc może właśnie pruje A2 do Niemiec

-
4
-

Off Polityczny
w Dyskusje na tematy różne
Napisano
Od większej ruiny dzieli nas tylko ogłoszenie niewypłacalności, choć w sumie mogłoby to nawet być korzystne patrząc na poziom naszego długu. I tak po wyborach mamy gwarantowane ostre hamowanie ze wszelkimi wydatkami państwowymi, bo zaraz nie wystarczy nawet na podtrzymanie funkcjonowania tego trupa zwanego Polską. Zablokowanie ustawy zbliżającej nas do KPO może tylko zwiększyć szanse na to, że od jesieni przyszłego roku ratowaniem ruiny będzie się zajmować ktoś inny niż PiS, a to oznacza, że może byłoby to zrobione z głową. I skutecznie.
Chociaż gdyby środków z KPO nie udało się odblokować, rządowi mogłoby nawet zależeć na oddaniu władzy w tak beznadziejnym momencie - to nie oni musieliby mierzyć się z konsekwencjami własnych działań i dalej mogliby budować propagandę "oni zabierają, a my rozdawaliśmy" i "to wszystko przez UE". Tylko jakoś nie widzę przyszłości PiSu po przegranych wyborach.