Skocz do zawartości

Kaiketsu

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    6651
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

399 Excellent

O Kaiketsu

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Obiecałem Panu sprzedawcy z Net-S, że opiszę historię - więc żeby nie być gołosłowym: Kupiłem w tym fascynującym sklepie o doskonałej opinii monitor na sumę 3950 PLN. AOC AGON AG352UCG. Byłem zachęcony huraoptymistycznymi recenzjami zachodnimi, produkt był świeżo na rynku, pierwszy w Europie chyba w Net-S. Cenę AOC określał przed premierą na 3899 PLN, więc wydawała się sensowna. Po otrzymaniu, okazało się, że monitor jest do pupy, a recenzje można włożyć między bajki: bardzo słabe, wyprane kolory oraz inwersja kolorów (jak w starym VA) na brzegach, na tyle duza, że widziałem ją nawet siedząc na wprost monitora (brzegi już traciły nasycenie w zauważalny sposób) + nawet przy najmniejszym ruchu głową. Słowem, taka duża TN za ciężką kasę. A ok. trzy dni po moim zakupie sklep bezczelnie obniżył cenę do ok. 3500. monitor spakowałem, oddałem i zaczęła się jazda. Pan sprzedawca zarzucił mi dwukrotnie kłamstwo (rzekomo kłamałem, że sprzęt nie nosi śladów użycia - co według niego znaczy, że w ogóle nie otwarłem pudełka - oraz że napisałem kłamstwo o foliach - nie dał sobie wytłumaczyć, że nie chodzi o taśmę z logiem producenta na pudełku, tylko o folie ochronne wokół ramek matrycy, których nie zerwałem, starając się iść im na rękę - bo wcale nie mam obowiązku ich tam zostawić). Pan sprzedawca bardzo napalił się na ukaranie klienta, który raczył zwrócić towar i wystosował do mnie śmieszne i pełne błędów prawnych pismo,w których "dokonał potrącenia" za następujące "defekty": - rozpakowanie kabla HDMI i DP ( ) - otwarcie pudełka ( ) i rozcięcie "plomby", czyli naklejki z logo producenta ( ) - ślady palców na matrycy ( ) - jakieś "mikro ryski i przetarcia" oraz zarysowanie z góry. Według Pana sprzedawcy, towar stracił 25% wartości, a czyszcenie kosztowało 50 zł. Fakty: - rozpakowanie i złożenie urządzenia jest niezbędne do zapoznaniem się z jego stanem rzeczy, co w 2017 powinno być oczywiste nawet dla jednoosobowego sklepu na zapupiu, a nie dla sklepu z takim obrotem i stażem, jak Net-S - nie da się podłączyć monitora bez rozerwania zgrzanego worka na kabel HDMI czy DP - matrycę przed wysyłką czyściłem, być moze dotknąłem ją pakując (zdarza się), ale to "uszkodzenie" naprawia się chuchnięciem na matrycę i przetarciem szmatką, 50 zł to chyba za płyn z płynnego diamentu i ścierkę z futra gronostaja? - żadnych rys nie zrobiłem, o to akurat zawsze dbałem, dbam i będę dbał - nie uderzyłem elementem o element przy montażu i demontażu, a palcami zarysować się nie da. W efekcie sklep bezprawnie "potrącił sobie" ok. 1040 zł. Dlaczego bezprawnie? ano dlatego, że w świetle prawa sklep MUSI dokonać pełnego zwrotu i ewentualnie wystąpić do mnie z roszczeniem z uwagi na zmniejszenie wartości produktu. Ulubiony zwrot pana sprzedawcy - "towar nie jest już nowy". No naprawdę? a widzieliście kiedyś używany, nowy towar? widzę, że sprzedawca już napalił się na sprzedaż pozwrotowca i nie widzi w tym niczego nagannego. Ba, uważa, że ma święte prawo do sprzedaży pozwrotowca jako nówki. Ciekawe podejście. Ryski natomiast najczęściej powstają w procesie produkcyjnym i kontroli jakości. Na 10 ostatnich moich monitorów, 5 miało drobne rysy w okolicach portów DP/HDMI, a jeden (dell) nawet na matrycy. Ja na pewno żadnych rys nie zrobiłem. Pan sprzedawca na zapleczu nagrał filmik, w którym "zarejestrowano odpakowanie towaru" i uważa, że to stanowi "dowód". Fajnie. Też mogę nagrać taki dowód. Rozpakować, kopnąć w matrycę, spakować i nagrać "otwarcie". Na pewno uszanowaliby w sądzie taki "dowód" Oczywiście protokołu szkody spisanego w obecności kuriera brak. Rzecznik praw konsumentów, u którego byłem, wyśmiał pisemko, jakie przysłał mi sklep i wystąpi do nich z pismem (niestety, to Warszawa, więc trochę im to zajmie), ale sądząc po opiniach na ceneo, od końca grudnia sklep zmienił swój regulamin i zaczął regularnie "potrącać" na zwrotach droższych produktów, próbując przyjanuszyć. Sprawa niestey najpewniej trafi do sądu, gdzie nie widzę specjalnych szans sklepu, zwłaszcza z samowolnym potrącaniem sobie czegokolwiek - tak się po prostu nie robi, bo NIE WOLNO. Proste i oczywiste dla każdego, poza sprzedawcą. Podsumowując - żenada. Kupiłem i zwróciłem wiele rzeczy w życiu. Nigdy nie z powdu kaprysu. Czasem dopiero po zapoznaniu się z produktem widzimy oczywiste wady. Będąc świadomym tych wad, nie zdecydowalibyśmy się na zakup. Po to istnieje coś takiego, jak prawo do zwrotu. Zwracając produkt, zawsze dochowuję staranności, by sklep mógł przynajmniej wystawić to w outlet ze znikomą stratą. nie zrywam folii, nie robię rys, nie UŻYWAM produktu ponad zapoznanie się z jego działaniem. Nie siedzę dwa tygodnie na monitorze i nie odsyłam ostatniego dnia. Nie niszcę pudełka i nie wyjmuję rzeczy z opakowań, chyba, że MUSZĘ. I co mnie spotkało? taka żenada i januszada. Pierwszy raz w życiu. Omijajcie ten sklep szerokim łukiem. Będę informował o dalszym przebiegu sprawy, w tym sądowej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...