Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Isharoth

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    8489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Odpowiedzi dodane przez Isharoth


  1. Wrzucałem już w innym wątku, ale tutaj nawet bardziej to pasuje. Ostatnio DF nagrało materiał o rzadko spotykanej technice AA, która jakością przebija wszystko o czym piszemy w tym wątku. ;) Jeśli tęskniliście za tym jak wyraźnie wyglądały gry 10-15 lat temu i ubolewacie czemu teraz wszystkie są takie rozmazane, nawet w natywnej rozdzielczości, to zdecydowanie się tym zainteresujecie. :)

     


  2. Ważniejszy jest art design niż fidelity. W skrócie, nieważne jak realistyczna będzie grafika, jeśli design graficzny jest do kitu, to cała oprawa graficzna będzie nudna. I ten problem ma wiele gier AAA. W starszych grach twórcy musieli bardziej kombinować żeby to jakoś wyglądało, to też niektóre gierki miały znacznie bardziej odczuwalny klimat i po prostu wyglądały ciekawiej. Inna sprawa, że jak ktoś gra od długich lat, to już raczej mało co robi na nim wrażenie. Przynajmniej ja tak mam.

    Swoją drogą przez stosowanie TAA, czy upscalingu w nowszych grach, grafika w nich wygląda jak rozmazany kupsztal, podczas gdy stare gry mają bardzo wyrazisty obraz w natywnej rozdzielczości. A żeby nie było, że opieram się tylko i wyłącznie na nostalgii, to ostatnio Digital Foundry nagrało materiał o takim przypadku w nowej grze, której silnik w ogólnie nie ma zaimplementowanego TAA. Ale za to jest MSAA i SGSAA. ;) Oczywiście to bardzo wymagające techniki i też nie są idealne, ale przynajmniej kontury modeli i tekstury nie są rozmazane.

     


  3. I gry na konsole Nintendo, jeśli kupujesz je w pudełkach, to zawsze możesz sprzedać i sporą część pieniędzy odzyskasz. Na PC to już tak nie działa. Nawet jeśli ostały się wersje pudełkowe gier, to często są wybrakowane i albo mają sam klucz w środku z atrapą płyty. Albo płytę, ale i tak trzeba przypisać grę do konta i pobrać dziesiątki GB update. Cyfrowa dystrybucja, mimo że wygodna, to jednak również sporo napsuła. ;) 

    • Upvote 1

  4. 18 minut temu, Stjepan666 napisał:

    Ważne że gry w których promowane jest DEI przestają się sprzedawać. Powoli widać taką tendencje. :)

    Zobaczymy jak będzie z AC:Shadows. ;) Jestem pewien że spora część graczy rzuci się na ten tytuł z kasą w zębach, byle jeszcze móc pograć 3 dni przed premierą, czy jakie tam są teraz standardy na rynku AAA. :E W tym na pewno część tych graczy będą stanowić ci co narzekali. Niestety, dopóki produkt nie będzie totalną klapą, to raczej nie ma szans na zdrową reakcję konsumentów. Dużo osób nie widzi problemu, inni może coś tam widzą, ale ich to nie interesuje. Mało kto w ogóle ma świadomość jakie zagrożenie stanowi ta radykalna antykultura importowana z Ameryki i że wszystkie zachodnie państwa, chcąc nie chcąc, są kulturowo kolonizowane. A dlaczego? Bo to w dużej mierze wielkie zachodnie korpo (w tym większość z USA) dyktują warunki i produkują ten chłam. 

    • Like 1

  5. Zauważyłem że zachwyty przy grach Falcom są zawsze i moim zdaniem, po ograniu już tylu części, seria Trails jest trochę przereklamowana. Na pewno nie nazwałbym tych gier jednymi z najlepszych jRPG, nie po tym co już ograłem. Czy Daybreak jest aż takie świetne? Możliwe że nie. Ale ważne że póki co nie popełnia tych błędów które przeszkadzały mi w CS. Póki co jest ciekawie. Zdecydowanie jeden z ciekawszych wstępów jakie ta seria widziała, bez jakiegoś nadmiernego przeciągania. Jedyne co mi uwiera, to że w każdym rozdziale będziemy prawdopodobnie wracać do Edith i na nowo latać po wszystkich lokacjach w mieście, rozwiązując przy okazji poboczne zadania. A niektóre są... średnie. No i jeszcze ten action combat chyba niezbyt im wyszedł. Zbyt płytki ten system jak dla mnie, żeby miał jakiś sens. Choć plusem jest na pewno to że czasem można szybciej ubić jakieś poboczne stworki, ale nie zawsze tak będzie.

    Na razie najbardziej podobała mi się seria Sky (poza 3 częścią, której formuła nie przypadła mi do gustu), Daybreak jest zaraz po niej, potem seria w Crossbell, no i na końcu Cold Steele, które miały duży potencjał, ale został on dla mnie zmarnowany przez idiotyczne decyzje fabularne. Zobaczymy czy utrzymam się przy tym po przejściu całej gry. Też jestem w 3 rozdziale, właśnie dotarłem do tej nowej miejscówki, ale dziś jakoś nie mam siły grać w cokolwiek.

    Trudno mi się gra w te upały, a komp jeszcze dodatkowo grzeje w pokoju.

    24 minuty temu, Element Wojny napisał:

    Dzisiaj też przeczytałem kilka bardzo niefajnych rzeczy odnośnie kolejnych odsłon. A więc Daybreak 2 jest totalnym flopem sprzedażowym i ogromnym rozczarowaniem u fanów - gra ponoć składa się w zasadzie z samych questów pobocznych, a fabuła główna... w zasadzie w ogóle nie rusza z miejsca, jeden wielki filler, do tego kompletnie rozwalający wydarzenia z jedynki. Z tego też powodu Falcom zarzucił oryginalne plany na Daybreak 3, zamiast tego we wrześniu w Japonii wychodzi "Trails Beyond Boundary", gdzie... mamy powtórkę z CS3/CS4/Reverie, wracają "Avengersi", czyli wszystkie najważniejsze postacie z poprzednich odsłon z Reanem i Rufusem na czele. 

    Przykro mi się to czyta. Jeśli to prawda to duża szkoda, bo naprawdę polubiłem tę serię, mimo że nie zawsze byłem z niej zadowolony. Wygląda na to że napisanie dobrej fabuły idzie w odstawkę, a najważniejsze jest przeciąganie story w nieskończoność długimi godzinami filler contentu.


  6. Godzinę temu, pepe06 napisał:

    Postanowiłem czekać na 5080 niż brać teraz 4080 Super. I tak ni ma w co grać.

    7800x3d czeka na nowe gpu ; d Obecnie jadę na 2070 Super.

    Na platformę z DDR5 to raczej opłaca się już poczekać, tym bardziej że jak piszesz, nie masz teraz w co grać.


  7. Oni zdecydowanie tak nie myślą, po prostu chcą zniszczyć to czego sami nienawidzą. Gdyby jakieś firmy po prostu tworzyły sobie gdzieś obok woke gierki to nikomu by to nie przeszkadzało. Problem jest w tym że ten rak rozrasta się na cały zachodni rynek (i nieudolnie próbuje uderzać na wschód) i często firmy nie patrzą nawet na straty, bo mają finansowanie z innych źródeł... Dziś coraz trudniej znaleźć zachodnią grę, gdzie większość kobiecych postaci nie będzie celowo ubrzydzona, lub nie będzie miała męskich cech. Jakby tego było mało to Amerykanie przez pryzmat swoich realiów, narzucają innym swoje diversity i potem pojawiają się pytania redaktorów-idiotów czemu w grze o średniowiecznych Czechach (KCD) nie ma reprezentacji innych ras. :E Bo ciężko zrozumieć że poza USA jest nadal sporo miejsc, które rasowo i kulturowo są dość jednolite. Nie - wymuśmy żeby w każdej grze było co najmniej 20% murzynów, 15% homoseksualistów, 10% osób transpłciowych, 20% osób otyłych itp. Byle jak najmniej białych, heteroseksualnych mężczyzn (a już w szczególności z 'toksycznymi' męskimi cechami) i ładnych kobiet. To na pewno rozwiąże wszystkie problemy. :E

    • Like 1
    • Confused 1

  8. W dniu 10.07.2024 o 20:49, lis22 napisał:

    Fajna gra, ale ... grać się nie da, tak muli ...

    Wyłączyłem RT, DLSS: jakość, generator klatek a gra muli podczas biegania, strzelania, itp.

    Hmm. Ja mam wszystko na max. tylko motion blur wyłączyłem. RT Ultra. DLSS Quality + FG. I mam 80-144 fps. Nic nie ścina.

    Chyba że to na jakiejś konkretnej mapce, bo dopiero zacząłem.

    • Upvote 1

  9. 10 godzin temu, Element Wojny napisał:

    Mam nadzieję, że cokolwiek sobie gdzieś tam przeczytałeś, już pomijając wszystko inne, pozwoliło Ci zrozumieć wątek McBurna, tego kim jest i skąd pochodzi... No i przegapiłeś wszystko co związane z zakończeniem historii Hamel, a to jeden z najlepszych wątków w całej tej historii. Pamiętaj też, że w Daybreak 2, które wychodzi w przyszłym roku, powracają wątki które sobie odpuściłeś. 

    Jakkolwiek dobre wątki nie kryłyby się za 100-200h gry, tak nadal są to pojedyncze wątki obok przeciąganej sztucznie fabuły, powtarzania tych samych 'żartów' i bzdur w stylu:

    Co prawda zabiliśmy sporo postaci w poprzedniej grze, ale co nam szkodzi ich wskrzesić.

    Trudno mi potraktować taką fabułę poważnie. Tak jak CS3 nawet mi się podobało, tak wszystko co do tej pory widziałem straciło w moich oczach wiarygodność. Nie chce mi się męczyć i grać na siłę, wtedy już szczerze mówiąc wolę nie grać w ogóle. ;) Jak dla mnie seria CS powinna mieć 2, góra 3 części a nie 5 (Reverie też zaliczyłbym do CS). Na szczęście po 2 pierwszych rozdziałach w Daybreak (jestem jeszcze w trakcie 2) widzę, że writing znacząco się poprawił względem poprzedniej serii.

    Btw. podobno będzie remake serii Sky. W sumie chętnie bym ograł jak już wyjdzie.


  10. Ach, kusiło mnie no i w końcu kupiłem Trails through Daybreak olałem CS4 i Reverie, bo już mnie nudziła tamta historia. Przeczytałem sobie co mniej więcej działo się podczas tamtych części. Tu mam wrażenie że jest o wiele lepiej, przynajmniej na początku. Polubiłem już nowych bohaterów ;) 

    • Sad 1

  11. 24 minuty temu, Harddrinkingman napisał:

    Dochodzę powoli do wniosku, że chyba bezpowrotnie utraciłem tą "dziecięcą radość", która kiedyś "napędzała" moje tzw. granie.

    Wiem o co chodzi, ale z tym niekoniecznie jest aż tak źle. Co prawda nie czuję już aż tak przyjemności z grania jak kiedyś i zgaduję że to głównie dlatego że sporo już widziałem i trudno mnie zainteresować czymś nowym. Ale na pewno zmienił mi się również gust. Gatunki gier, w które kiedyś często się zagrywałem, dziś mnie nudzą. Do H&S miałem sporo podejść w tym z nowszych Diablo 4 czy Last Epoch właśnie. I oba szybko porzucilem. A w Diablo 3, które uważam za gorszą grę, kiedyś spędziłem naprawdę dużo czasu.

    Być może u ciebie jest podobnie. ;) 


  12. Nikt nie zmusza i ja już dawno wyleczyłem się z tzw. 'maksowania gier'. Ale olewanie zadań pobocznych i znaczników na mapie wcale nie sprawia że te openworldy nagle są jakieś znacznie lepsze. Przynajmniej w moim odczuciu. Świat jak był nudny, tak nadal będzie, po prostu poświęcisz mniej czasu na spacerowanie po nim. ;)


  13. @Zas Przecież ciągle pełno openworldów wychodzi i @Przemcio666 podał idealne przykłady. Szczególnie ten Hogwart, który początkowo mi się bardzo spodobał, a jak skończyłem zwiedzać zamek to czekała mnie przeprawa przez otwarty świat, który był bardzo nudny, Ubisoftowy wręcz. A zamiast robić taki wielki świat na siłę, to mogli jeszcze bardziej dopracować zamek np. porobić w nim więcej komnat i ukrytych przejść, oraz skupić się na okolicznych terenach np. Hogsmeade czy Zakazanym Lesie. ;) 

    4 godziny temu, lukadd napisał:

    open-world to szerokie pojęcie. I tak nawet w D4 mamy open-world, w BG3 też mamy open-world.

    Tak. Na ogół to ja nie mam nic przeciwko openworldom. Samo założenie bardzo lubię i wg. mnie pasuje do większości gier. Jednak dziś używa się tego pojęcia głównie w kontekście ogromnych światów, których sensowne wypełnienie przerasta nawet największe studia AAA, a mimo to większość developerów w to brnie. I później mamy zawartość jak z generatora. 20 obozów bandytów z losowym lootem, który zaraz wyrzucimy do śmieci. 20 jaskiń, czy innych podziemi, o wyjątkowo podobnej budowie. No i jakieś wioski, które tylko ładnie wyglądają, a niewiele w nich można zrobić. :E 

    W ostatnim czasie grałem w tyle tych openworldów i prawie wszystko to jest to samo, różni się tylko wizualnie.

    Zdecydowanie wolę jak w grze są np. 2 wioski, do których na różnych etapach gry możemy wracać i obserwować zachodzące zmiany, zamiast 20 generycznych osad, które zobaczymy tylko raz i po wyczyszczeniu z fetch questów już nigdy więcej do nich nie wrócimy. Gry za bardzo starają się być realistyczne, a realizm jest najczęściej nudny, chyba że ktoś ma jakiś ciekawy pomysł żeby go wykorzystać.


  14. 1 minutę temu, Element Wojny napisał:

    Ci pod endgame to są w ogóle odklejeni od rzeczywistości. Żeby do nich w ogóle podejść, to trzeba spędzić grube godzine na gridnowaniu levelu. Czy warto ? Moim zdaniem, ABSOLUTNIE NIE. Ta gra stoi fabułą i postaciami, a po jej zakończeniu seryjnie nie chciałoby mi się latać jeszcze raz po lokacjach i grindować godzinami level, żeby potem ubić jednego czy drugiego kolesia. Rozumiem, że są fani takich właśnie motywów, ale ja do nich nie należę. Już bardziej wolałbym odpalić NG+ i bawić się nowymi Blade'ami. 

    W sumie to ja na nich lvl dopiero wbiłem. Robiłem ich chyba w jakiejś określonej kolejności i miałem build pod Mythrę że przy krytykach dostawała heala. Z jednego z tych endgame bossów wypadał fajny chip który bardzo mocno zwiększał atak. Oczywiście to nie wyglądało tak że każdego bossa zrobiłem za pierwszym podejściem. Trochę zabawy z tym było, ale ogólnie podobało mi się to, bo w końcu była okazja żeby nabić więcej tych orbów i w pełni nauczyć się mechanik gry. ;) No ale zaraz się tu rozpiszę, a to nie miejsce na taką dyskusję. :E 


  15. Nie pamiętam jak było w XC1, ale w 2 wiele takich bossów to wyzwanie pod endgame. I to dosłownie endgame, gdzie po zakończeniu fabuły gry, pozostaje jeszcze sporo pobocznych rzeczy do roboty. Na pewno wypadały z nich jakieś wartościowe itemki. To akurat w miarę mi się podobało, ale możliwe że @Element Wojny miał innych bossów na myśli.

    Natomiast najgorsza jest właśnie ta sytuacja w Tornie (samodzielny dodatek, prequel do XC2), gdzie gra dosłownie stopuje nas z główną fabułą i każe nam robić nudne questy poboczne. I to wcale nie mało. Jeśli dobrze pamiętam to działało w ten sposób, że miałeś licznik ile questów musisz zrobić zanim odblokuje się dalsza cześć fabuły. Mogłem coś pokręcić, bo trochę czasu już minęło, ale tak to mniej więcej było. Masakra. :) 


  16. Godzinę temu, Zas napisał:

    ale zamykanie obszarów wysokolevelowymi przeciwnikami i zmuszanie gracza do grindu (albo, jeśli wolisz, do postępów w fabule - czy de facto robienie z open-worlda gry w 100% liniowej) też nie wydaje się jakimś szczególnie wspaniałym albo mądrym rozwiązaniem. 

    Ale dlaczego? Czy jak na początku nie będziesz mógł na luzie wejść do jaskini obsadzonej przez stado groźnych potworków, to w czym to właściwie przeszkadza? Trochę za mocno idziesz w skrajności. Nie rozumiem skąd pojawił się grind, czy sugerowanie że taka gra robi się liniowa. Nie, nie robi się.

    Specjalnie przytoczyłem przykład Gothica, bo tam było to zrobione bardzo dobrze. Na początku gry jesteś nikim, nie umiesz nawet poprawnie trzymać miecza. Więc bez sensu jest pchać się od razu do lasu gdzie są wilki albo jeszcze groźniejsze stworzenia. Ale możesz pójść do jakiejś osady (w tym przypadku np. Stary Obóz), porobić jakieś ciekawe zadania dla NPC, poduczyć się trochę walki a potem wyruszyć w podróż. I wtedy masz przyjemność że czynisz w grze jakieś postępy. Nie ma tu żadnego grindu, tylko naturalna progresja. Nadal możesz iść w wiele miejsc. Ba, jak chcesz to możesz iść nawet do tych niebezpiecznych, tyle że po prostu ryzykujesz łatwą śmiercią. A więc liniowości tu też nie ma. 

    Jeśli już na początku gry możesz się bić z każdym potworkiem i możesz iść dosłownie wszędzie, to ja nie widzę wtedy sensu żeby taka gra miała jakikolwiek rozwój postaci. Właśnie na tym aspekcie w dużej mierze był skupiony mój poprzedni post. Nienawidzę tego trendu w grach, gdzie co bym nie robił, to nie ma najmniejszego znaczenia. Takie usilne parcie na wolność gracza kosztem rozgrywki. Według mnie to nie powinien być symulator spacerku, tylko sensownie zaprojektowana gra.

    @Element Wojny Tylko że XC2 to właśnie przykład tego co mi się nie podoba w grach. Tam jest podobna sytuacja jak ta, którą opisywałem w kontekście Wiedźmina 3. Więc poniekąd mam wrażenie że bylibyśmy w stanie się zgodzić. Ja właśnie nie chcę żeby mobki w openworldzie były z przedziału 1-100 lvl i ten sam typ mobka może być na wielu różnych lvl. Chodzi mi bardziej o sytuację w której masz jakiś groźny typ mobka, z którym normalnie nie walczy się na tym etapie gry, ale teoretycznie możesz spróbować, tylko będzie to cholernie trudne. I albo dostaniesz łomot, albo napływ endorfin że dałeś radę go pokonać. A jak dostaniesz łomot, to w późniejszym etapie gry wracasz silniejszy i też czujesz z tego przyjemność. Bo czas jaki spędziłeś w grze przydał się jeszcze do czegoś innego, prócz poznawania fabuły.

    Ja właśnie chcę żeby te wszystkie levele i inne cyferki nie były sztucznymi zapychaczami, jak jest dziś w wielu nowych grach, tylko żeby to było bardziej naturalne i było w stanie stworzyć w grze takie środowisko, aby gracza w tę grę wciągnąć.

    • Like 2

  17. 1 minutę temu, Zas napisał:

    ROTFL, większej bzdury dawn ow internetach nie czytałem :E Elitaryzm soulslike'owców aż wali po oczach. 
    No tak, kiedyś to był gry, trudne do porzygu, teraz tylko te Soulsy zostały... 

    Dzięki za rozsądną argumentację. Nawet nie ma do czego się odnieść. :E 


  18. Ja bym nie powiedział że wychodzi więcej chłamu. Po prostu wychodzi bardzo dużo średnich, bezpiecznych gier, którym brakuje jakiejkolwiek wizji.

    Jak patrzę na te popularne openworldowe twory, to wszystkie są tworzone jakby od jednego szablonu. I to już nawet nie dotyczy tylko i wyłącznie gier Ubisoftu. Mam wrażenie jakby gamedesignerzy wychodzili z jednej szkoły, w której nauczono ich jedynego słusznego podejścia. Potem jeszcze te miernoty dziwią się i narzekają skąd taka duża popularność Elden Ringa (który swoją drogą też ma swoje wady). Od lat patrzę na gry bardzo krytycznym okiem, bo po prostu interesuję się tym medium i jest to moje hobby. Nie tylko samo granie, ale cała ta otoczka, co się dzieje w gamedevie, jak to wygląda od kuchni itp. I mam wrażenie, jakby te gry były projektowane przez ludzi którzy na grach kompletnie się nie znają.

    Gry z założenia powinny mieć jakieś przemyślane zasady, które ze sobą współgrają, tworząc jedną spójną całość. Zasady te powinny angażować gracza, powinny zachęcać go do zapoznania się z nimi i szlifowania swoich umiejętności. A to co widzę w pierwszym z brzegu openworldzie to takie bzdury jak:

    • system levelowania, ale i tak wszystko skaluje się do lvl gracza
      • Gdzie to działało źle? np. wszystkie nowe Asasyny
      • Gdzie to było zrobione dobrze? np. seria Gothic, gdzie każdy przeciwnik miał swój poziom trudności i nie zmieniał się on z czasem gry, dzięki czemu było czuć postępy w rozwoju naszego bohatera i przyjemność jak mogliśmy pójść do miejsc, które wcześniej były dla nas zbyt niebezpieczne.
    • chodzenie po ogromnym, pustym świecie, wypełnionym sztucznymi zapychaczami np. obozy przeciwników z losowym lootem, który do niczego się nie nadaje - większość openworldów
    • gracz może umrzeć, ale w sumie nie ma żadnych konsekwencji ze śmierci (bo jeszcze biedny gracz się wkurzy i porzuci grę)
      • Gdzie to działało źle? Ostatnio w Ghost of Tsushima napotkałem jakichś bandziorów na drodze no i nie doceniłem ich i umarłem... Gra przeniosła mnie niedaleko miejsca mojej śmierci, a przeciwników już tam nie było. Magia.
      • Gdzie to było zrobione dobrze? Chociażby w grach From Software, gdzie po śmierci cofasz się do ostatniego checkpointu np. ogniska przy którym usiadłeś. Dodatkowo tracisz wszystkie dusze które miałeś przy sobie, ale gra daje ci jednorazową szansę żeby je odzyskać.

    Ta lista mogłaby być o wiele dłuższa, ale chciałem przekazać jedynie mój zamysł. Otóż wiele dzisiejszych AAA to gry u swoich podstaw bardzo płytkie, bezpłciowe. Nic tam nie ma sensu, po prostu odmóżdżająca rozgrywka, a przy okazji sam writing też najczęściej leży, więc nawet dobrą fabułą się nie nacieszymy.
    Zobaczcie że gdyby w ukochanym przez wielu Wiedźminie 3 pozbyć się tej głupoty, gdzie w jednym miejscu jest potwór na 3 lvl, a w innym ten sam potwór na 50 lvl (który nas one shotuje), to już dzięki tej jednej zmianie gra wyglądałaby o wiele lepiej. Przecież tu idealnie pasowałoby rozwiązanie z wyżej wymienionego Gothica, gdzie do każdego potwora trzeba podejść w inny sposób (to już niejako w W3 istnieje), a jeden gatunek jest mniej lub bardziej niebezpieczny od innych. I nie ma czegoś takiego że walczysz z 5 lvl Endriagą, pada na 3 hity, idziesz 5 metrów dalej, a tam 50 lvl Endriaga którą możesz okładać przez pół dnia i nie padnie.

    Pamiętacie może uczucie jak wbiliście kolejny level w Wiedźminie 3? Bo ja nie. :E Nie zmieniało to kompletnie nic. A od połowy gry nie przybywało zbyt wiele nowych umiejętności. Jedynie cyferki rosły. To już nawet w Hack&Slash jest czasem więcej nowości w trakcie levelowania.

    Wiele mechanik jest wprowadzanych do gier bez pomyślunku, po prostu byle utworzyć grę z jakichś losowych elementów i coś z tego wyjdzie. Studia AAA, które mają dobre podejście do projektowania rozgrywki, mogę policzyć na palcach jednej ręki i nawet jeszcze trochę palców mi zostanie. :E To jest jakaś porażka. A jakby tego było mało, to nadal postępuje rak w postaci wokeizacji mediów.

    • Like 4
    • Confused 1
    • Upvote 2

  19. 15 godzin temu, voltq napisał:

    To się zaczynało już od czasów produkcji CP2077. Teraz to będzie jedynie gwóźdź do trumny tego studia. Oczywiście upadek nie będzie natychmiastowy a stopniowy. Już dziś nie miałem dużych oczekiwań co do nowych gier od Redów, a teraz są one wręcz zerowe. ;)

    14 godzin temu, tgolik napisał:

    Wy to macie problemy.:szczerbaty:

    Bagatelizowanie tego to albo czysta ignorancja, albo cwaniactwo (tzw. próba zakrycia niewygodnej informacji ;)). Biorąc pod uwagę twoje posty dotyczące Redów, to sam nie wiem która opcja tutaj bardziej pasuje.

    Coraz więcej studiów growych popada w tę paranoję, mimo że przynosi to ogromne straty. Ale spokojnie, wszystko jest w porządku. Zupełnie nie ma w tym nic dziwnego, ani niepokojącego. Przestańcie narzekać. :E 

    • Like 1
    • Upvote 7

  20. Godzinę temu, *** ChOpLaCz *** napisał:

    Robię grę o bananie w glanach i hełmofonie i... nikomu nic do tego. Moja kasa, moi ludzie, mój czas, moje ryzyko.
    Jeszcze tego brakuje, żeby inni decydowali, jaką to ja grę mam zamiar wyprodukować. Absurd.

    No właśnie, to absurd że do zachodnich studiów growych wpuszczają ludzi od DEI, jak również płacą grubą forsę za 'konsultacje' z firmami pokroju Sweet Baby Inc i oni dyktują twórcom co mają robić, co jest złe, a co jest dobre. ;) 

    • Like 1
    • Confused 1
    • Upvote 3

  21. Zależy od bossa, ale są przypadki gdzie przywołasz summona to zrobisz bossa za pierwszym razem, a jak nie przywołasz to będziesz się męczył przez kilkadziesiąt podejść. W Eldenie często zdecydowanie brakuje czegoś po środku, czegoś co np. w Dark Soulsach było normą. I stąd to całe narzekanie, a nie na to że 'Elden jest za trudny'.

    • Like 1
    • Upvote 1

  22. Od czasu jak o grze zrobiło się głośno, to wokeiści na Wikipedii zaczęli się bawić w zmienianie historii. ;)

    A napisanie że murzyn w Japonii nie był samurajem, tylko sługą, to vandalism


  23. Ja jednak mam nadzieję że DLSS i FSR nie będą standardem w grach. Ale to jest naiwna nadzieja, patrząc na to już dziś w niektórych tytułach włączenie upscalingu jest konieczne do utrzymania +60 fps i to bez RT.

    Ostatnio porównywałem sobie presety DLSS w grach m.in Quality z DLAA. I nadal jest kupa. Może nie taka jak przy DLSS1, ale nadal te wszelkie techniki upscalingu sprawiają że tekstury tracą dużo szczegółów. Między DLSS Quality a DLAA różnica potrafi być kolosalna. Gry zaczynają zajmować ponad 100GB na dysku, 8GB VRAM to powoli za mało, a tekstury w grach są słabsze niż 10 lat temu. I to nie za sprawą oszczędności, lub braku umiejętności grafików, a z powodu TAA, czy upscalingów.

    Jak będę miał kiedyś czas to może wrzucę porównania z różnych gier do tego wątku. Pamiętam jak kiedyś takie robiłem w ramach pierwszej wersji DLSS, to niektózy udawali że nie widzą różnicy, a dopiero potem zaczęła się krytyka. Zafascynowania FSR to już w ogóle nie rozumiem. Jeszcze większe kupsko niż DLSS. "Patrzcie, daliśmy wam darmowe fpsy". No ale za te darmowe fpsy tracimy sporo na jakości, czyli jednak takie darmowe to one nie są. :E Ale kto by się tym przejmował, marketing działa.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...