Skocz do zawartości

lukaszgos

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    762
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

167 Excellent

O lukaszgos

  • Tytuł
    Orator

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Na tym etapie prawdopodobnie byłoby taniej, gdyby polski X-kom zaopatrywał się w niemieckim X-komie po cenach detalicznych — najwyraźniej w niemieckim detalu jest taniej niż w polskim hurcie, a jeśli tak, to czemu z tego polski detal nie korzysta? Jeśli chodzi o „załóż firmę”, to mam założoną i między innymi dlatego kit jest mi trochę trudniej wcisnąć niż przeciętnemu nabywcy mającemu kompleks fanboya. Jest coś takiego jak awersja do straty przewyższająca chęć zysku. Ja to widzę w swojej branży, gdzie klienci są gotowi zaoszczędzić choćby 5% ceny przez to, że zamiast do eksperta pójdą do jego studenta, i nic, że przez to założą sobie bottlenecka na rentowność przedsięwzięcia. Nie jest ważne, że zgarniesz dwa razy czy trzy razy mniejsze zyski, ważne jest, żebyś mniej zainwestował. Czyli taniość wkładu się liczy, a nie stopa zwrotu. Tak to wygląda w polskich firmach. Męczenie się przez 30 minut z wyraźnie niechętnym klientem i stracenie kilku chętnych klientów, którzy w tym czasie zrezygnują i pomaszerują do sklepu naprzeciwko, wpisuje się w ten schemat. I też jest takie typowo polskie — liczenie, że klient poczeka grzecznie w kolejce, że zamiast pójść do sklepu obok przyjdzie jutro akurat do nas i spróbuje jeszcze raz. Itp. itd. Nie wiem, na co ludzie liczą przy takich zachowaniach. Ale coraz bardziej kojarzy mi się to z typową w PL wiarą, że klient wszystko zniesie. Też mam nadzieję. W PL nie ma normalnego biznesu, tylko jest taka ostra gra z kiszeniem się włącznie. Najwyraźniej w polskim biznesie mamy problem z myśleniem długofalowym. Człowiek próbuje być twardy, na nic nie patrzeć, myśli, że się uda, zwłaszcza jeśli będzie zdeterminowany. A potem przez upór traci. Chciałbym, żeby przez te nieudane spekulacje czegoś się nauczyli, ale kto wie. Ostatecznie nie wiemy, co się dzieje. Skąd mamy wiedzieć, na przykład, że te niesprzedane stany z polskich hurtowni nie trafią do niemieckich sklepów detalicznych za pół ceny żądanej w Polsce, żeby tylko na polskim rynku cen nie poluzować, w nadziei, że się uda polskiego klienta — przez wytrwałość w traktowaniu go z buta — na zawsze przyzwyczaić do drożyzny? Co do spekulacji, to codziennie po kilka razy odwiedzam outlet na Morelach. I widzę, że ceny tego samego produktu potrafią rosnąć i spadać o 100–200 zł z dnia na dzień. Rosną też, nie tylko spadają. Na przykład długo karta wisi za 2450 zł, nikt nie kupuje, to bach! z powrotem na 2600. Znowu nikt nie kupuje, to wraca do 2900. Tak było z jednym 3060ti (Manli Gallardo). Inny miał już chyba wszystkie ceny między 2600 a 3000 (pojedyncza sztuka Gaming Z Trio 3060ti). Były też 3070 Gaming OC od Gigabyte'a, ze trzy sztuki, które doszły w końcu do 2900 zł, też ze zmianami raz w tę, raz we w tę, a ostatnio zostały chyba po prostu zdjęte. I to jest to, o czym mówię, że ktoś chyba wolał je w ogóle zdjąć, niż opuścić tę cenę do 2800. Obok wisi Suprim 3070 za 3500, mimo że miesiąc temu był za 3200 zł. Analogicznie dwie czy trzy dalsze sztuki 3070 bez ti w podobnym przedziale cenowym 3100–3300 w outlecie, co obecnie nie jest już atrakcyjne. Wyraźnie próbuje się uzyskać wyższe ceny niż miesiąc temu. W outlecie RTV Euro AGD wygląda to trochę podobnie, tzn. też są trochę wyższe ceny, niż były miesiąc temu. Na Allegro 3070 praktycznie wyschły (było pełno za 2200–2400 zł, teraz nawet za używki krzyczą 2700), 3060ti też poszły w górę (były i po 1750, teraz używki dążą do dwójki, a za 2600 wiszą outlety z X-komu typu Eagle w porywach do Gaming OC i dwuwentylowej Evgi, gdzie chwilę temu było całkiem sporo tańszych wersji OC za 2250 zł). Po mojemu to sprzedawcy próbują żyć nadziejami, tylko jeszcze pytanie, co oni wiedzą (bo na przykład im powiedział znajomy z hurtowni, który ma znajomego gdzieś dalej), czego my nie wiemy. Edit: Do outletu w Alternate.de też zaglądam w miarę często, żeby zobaczyć, czy w DE są te same trendy, co w PL. W DE z kolei robi się susza z 3060 i 3060ti, nie chcą już spadać, a spadają ceny 3070 i 3070ti. Oby. No tak to w tej chwili wygląda chyba we wszystkich Amperach na Allegro. Tzn. zdarzają się ceny rzędu 1900 zł za karty typu 3060ti Palit Dual / Gainward Ghost bez OC czy 1800 za 3060 Aorus, czyli zauważalnie taniej niż nówka ze sklepu, ale nie o jakąś ogromną różnicę. Reszta koniecznie chce sprzedać kartę za prawie tyle samo, co żąda normalny sklep z normalną gwarancją. Zresztą Turingi i Pascale też stoją mniej okazyjnie niż w zeszłym tygodniu i poprzednim. Były 1080ti poniżej 1200, było 2070 super za 1350 czy coś, było 2080 za 1500, jeszcze z miesiąc temu widziałem 2080 super poniżej 2000. Teraz znowu grają ostro. Jak to ma tak wyglądać, to zaczynam powoli żałować paru okazji, które sam przepuściłem w nadziei, że jeszcze będą lepsze. Z drugiej strony nawarstwiła mi się ostatnio robota w pracy, więc przez najbliższe dwa tygodnie nie będzie czasu na granie. Trochę się jednak zaczynam obawiać, czy nie wyląduję znowu w ręką z nocniku jak po sierpniu poprzedniego roku. Edit: Tak się zastanawiam, czy wysyp używanych 3060ti, za które prywatni sprzedający żądają 2300 zł, 3070 za 2700–2800 itd. nie zahamował spadku cen w sklepach, bo przecież oni nie będą konkurować cenowo z używkami. A zanim ci od używek zrozumieją, że nikt im tego nie kupi za drożej, niż już w sklepach bywało, to też trochę czasu upłynie.
  2. I tak będą musieli zaksięgować, jeśli karta się nie sprzeda, a na pewno interesują ich wskaźniki rentowności. Jeśli z prognozy/symulacji wyjdzie, że mniej stracą przez zniszczenie kart niż przez dopuszczenie do spadku cen, to je zniszczą — tak samo jak gdyby wyszło im, że nie opłaci się trzymanie w magazynie. Co do komponentu kosztowego, to jasne, jest wyższy niż w ubraniach, ale to nie jest tak, że w karcie płacisz tylko za fizyczne komponenty i nie jest tak, że w cenie ubrania wszystko powyżej materiałów i robocizny to marża. Markę trzeba wypracować i utrzymać, a także pilnować cały czas jej wyników, żeby wciąż była atrakcyjna i uzasadniała odpowiednio wysokie ceny, a to kosztuje. Cały marketing, cała infrastruktura, nie mówiąc już o wynagrodzeniach projektantów, to się rozkłada też na pojedyncze sztuki ubrań, a przynajmniej wszelkie takie niesprzedane końcówki kolekcji, które bez metki trafiają do instytucji charytatywnej. To też jest dla nich strata, a nie tylko niezrealizowany zysk, podobnie jak przy GPU, tylko w łagodniejszej proporcji przy odzieży niż przy elektronice. A przy okazji — wygląda na to, że ceny się odbijają. W zeszłym tygodniu była bryndza, teraz poniedziałek słaby. Część sprzedawców wyraźnie wali na ślepo 200 zł w górę albo dół (ceny bardzo się zmieniają w krótkim czasie), ale raczej już w górę, a używek w dobrych cenach już nie ma takich, jak były ze dwa tygodnie temu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...