Skocz do zawartości

galakty

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    11100
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Odpowiedzi dodane przez galakty


  1. 18 minut temu, LeBomB napisał:

    W dużych normalnych firmach produkcyjnych jest cała masa wymagań nawet w przypadku przeziębień, grypy i innych chorób roznoszonych np. drogą kropelkową i jak masz objawy jakiejś choroby to po prostu cię nie wpuszczają, a szczególnie jak jesteś z firmy zewnętrznej

    Taaaaa, ale to że niektóre firmy specjalnie naginają zasady żeby tylko nie puścić połowy składu na kwarantannę to już Ci umknęło XD

    • Upvote 1

  2. 5 minut temu, wahoo napisał:

    Ale przecież hiszpanka - H1N1 - to obecnie chyba najpowszechniejszy szczep grypy. Parę lat temu próbowano zrobić wokół niego zamieszanie przy okazji ptasiej grypy, ale nie udało się to na taką skalę jak z nową odmianą koronawirusa. Wtedy po prostu przeszliśmy z tym do porządku dziennego i tak jest do dzisiaj, bez masowych szczepień ani innych serwowanych obecnie atrakcji.

    Jak była ptasia grypa to pamiętam że mieliśmy wycieczkę szkolną do zoo i ptaszarni :D Trzeba było buty umyć na takim dywaniku i tyle. 

    Świńska też jakoś przeszła bez echa, ale ile lat temu to było... Dzisiaj ludzie są głupsi i dają się manipulować, w TV powiedzą że umieramy masowo i trzeba podjąć kroki, to podejmują bez chwili pomyślunku. 

    • Upvote 1

  3. 2 minuty temu, toyak02 napisał:

    Z anginą żyjemy już bardzo, bardzo długo, natomiast co będzie działo się z COVID-em po trzech, pięciu latach to dopiero wyjdzie.

    Pytanie czy warto zachowywać się irracjonalnie do obecnej sytuacji, bo może za 5 lat wyjdzie że Covid niszczy płuca, serce i nerki, czy może jednak pozwolić żyć ludziom normalnie. 

    Bardziej się boję że mnie auto potrąci albo cegła spadnie na łeb, niż wirus i powikłania. Jutro mogę umrzeć, więc nie mam zamiaru psychicznie się męczyć Covidem. Bardziej mnie boli ucięcie pensji i premii przez całą sraczkę związana z Covid i gospodarką. 

    • Upvote 2

  4. 14 minut temu, Mati_90 napisał:

    załóżmy wszystko wraca do normy i nie ma wirusa, weź podbij do kogoś na ulicy z dobrymi zamiarami nie wiesz czy ta osoba nie będzie się bała ciebie bo 'wirus'

    Trochę przesadzasz, ja się z czymś takim nie spotkałem. A jak kogoś takiego spotkam i ucieknie, to lepiej dla mnie, z wariatami lepiej na dystans :) 


  5. 21 minut temu, Ghost54 napisał:

    Wszystko wymyka się spod kontroli. Czy to wina antymaseczkowców?

    Nie wiem gdzie Ty widzisz tych antymaseczkowców, bo w sklepach to u mnie 99% ludzi ma maskę. Jedynym wyjątkiem są restauracje, puby i pociągi, bo nikt normalny nie będzie się dusił 4h w masce. Ale kogo to dziwi? Jak masz zjeść obiad czy wypić piwo ze szmatą na ryju? To maski w sklepie i odstępy już nie wystarczają? Co dalej? Wracamy do zamykania lasów?

    Dla mnie liczba zarażonych nie jest żadnym wyznacznikiem. Wyznacznikiem będzie hospitalizacja i respiratory. Póki co mamy 2400 zgonów, a zachowujemy się jakby umierała co trzecia zarażona osoba. 

    Ktoś zna kogoś kto zmarł, a ktoś zna kogoś kto nie miał objawów. I tyle warta taka gadka szmatka. 


  6. 9 godzin temu, LeBomB napisał:

    Widzisz różnicę? W ciągu roku na grypę zmarło 150 osób. Na COVID w ciągu 7 miesięcy 2400.

    Aha, na pewno 2400. Ciekawe ile z tego było faktycznie na Covid, jak wpisują to komu wlezie... 

    4 godziny temu, ODIN85 napisał:

    Przyjmiecie w tym roku księdza po kolędzie?

    Nie, jak co roku. 


  7. 1 minutę temu, adashi napisał:

    To są leki przeciwwirusowe, które uniemożliwiają wirusom przedostawanie się przez błonę komórkową, czyli wnikanie do jeszcze zdrowych komórek oraz uwalnianie się z tych już zakażonych. Ich działanie jest takie, że wirusy przestają się efektywnie namnażać. Na objawy akurat te lekarstwa to nie działają, od objawów to jest paracetamol, gripex, polopiryna czy co tam akurat jest obecnie jeszcze w modzie.

    Ok, doczytałem. JEDEN lek na wirusa grypy i podaje się tylko w bardzo ciężkich przypadkach. Nadal nie widzę różnicy między grypą, a Covid. Covida też obecnie nikt nie leczy, tylko ciężkie przypadki, których mamy niezmiennie 2k od początku pandemii. 99% ludzi wypisuje się do domu i niech się sami leczą. 

    Pomijam już totalnie fakt, że większość zarażonych nie ma ŻADNYCH objawów i po prostu nie wiedzą, że mają wirusa.

    • Upvote 1

  8. 8 minut temu, LeBomB napisał:

    Są leki na grypę i grypę się leczy i właśnie leki podaje się zazwyczaj w ciężkich przypadkach lub o osób, u których objawy po 3 dniach od ich wystąpienia nasilają się, mimo iż podano leki działające objawowo.

    Problem w tym, że aby lekarz mógł przepisać właściwy lek, bo nie każdy lek działa na każdą odmianę wirusa grypy, to należałoby zrobić test, by zidentyfikować którym wirusem grypy zarażony jest pacjent. Takie testy wykonuje się póki co w niewielu przychodniach. Dlatego tego typu leczenie podejmuje się zazwyczaj dopiero w przypadku hospitalizacji.

    I czym to się różni od COVID? Czy każdemu choremu na koronę podaje się leki i hospitalizuje? NIE. Jest to bardzo mały odsetek! 

    Podam może liczby, bo widzę że z myśleniem u takich jak Ty jest strasznie ciężko. Od początku epidemii, od kwietnia mamy 2000 hospitalizowanych. Mniej więcej, ale w kwietniu było nawet więcej niż teraz. Czyli sytuacja jest stabilna, identyczna. Respiratorów co prawda więcej zajętych w tej chwili, ale na razie zbyt szybko by to interpretować. Gdzie ta epidemia, zgony, wyjeżdżanie w trumnach i tym podobne? Cały czas non stop 2k w szpitalach. 2k na cały naród do cholery jasnej!!! 


  9. 6 minut temu, WPW napisał:

    Ciekawe ile kozaków koronasceptykow z tego forum to jakieś słabowite, spasione  nerdy  z nadciśnieniem itd uprawiające sport tylko pod postacią FIFA czy też NBA....( Sam się do nich poniekąd częściowo zaliczam do nerdów nie koronasceptykow)

    Tacy ludzie i tak nie wychodzą z piwnicy, więc jaka różnica co robimy na mieście?


  10. 10 minut temu, Czechoslaw napisał:

    Bezpośrednio na grypę antybiotyków się nie podaje, ale przy jej ciężkim przebiegu osłabia organizm i jest duże ryzyko bakteryjnego zapalenia płuc - to ze względu na te zapalenie jeśli, po ok. tygodniu leczenia innymi środkami nie ma poprawy, lekarz często proponuje antybiotyki.

    No dobra, ale sam napisałeś że antybiotyki podaje się na INNE dolegliwości/objawy. Na wirusa antybiotyku nie ma, wirusa grypy się nie leczy nawet jeśli jest cięzki przypadek - leczy się inne aspekty. A tutaj nam wmawiają że na grypę są leki i dlatego kwarantanny nie robimy XD


  11. 27 minut temu, Ghost54 napisał:

    Grypa sezonowa nie jest pandemia, jak jej nazwa wskazuje. Koronawirus szaleje w każdym miesiącu. Poza tym właśnie dlatego ZUS ci każe siedzieć w domu na chorobowym, żebyś nie zaraził innych (I żeby nie musiał im płacić wynagrodzenia). Co ciekawe w przypadku grypy ludzie mają jakieś tam odruchy empatii i nie ma żadnych gryposceptyków. A koronawirus? Proszę bardzo - spisek, kagańce, zniewolenie, kajdany itd. Ojoj, bidulek, bo mu kazali maskę nosić, bo sam nie wiedział, że sam  powinien.

    Że co? Ludzie z grypa siedza w domu? Gdzie? :D Większość chodzi do pracy i ma gdzieś że zaraża w komunikacji.

    Przy grypie nikt nie ma problemu, bo nie każa siedzieć w domu, nie ucinaja pensji i nie ubydlaja człowieczeństwa. Ale Ty tego nie zrozumiesz, szkoda strzępić...

    • Like 1
    • Upvote 1

  12. 12 minut temu, Ghost54 napisał:

    Jeżeli ci ludzie są tak samolubni I na takim poziomie mentalnym to trzeba ich "kijem i pałą" nauczyć, bo inaczej się nie da.

    Jestem za, ale również dla osób chorych na grypę i przeziębionych. Jak traktować jak zwierzęta, to wszystkich kaszlacych, a nie tylko bezobjawowych. 


  13. 12 godzin temu, WPW napisał:

    wszystkie znane mi osoby w liczbie 3 sztuk mają powikłania po covidzie osłabienie organizmu mniejsza wydolność itd...

    Znam kilka osób po COVID i nie miały żadnych objawów, nawet utraty węchu czy goraczki. Z jedna biegałem ostatnio i dostałem wciry, także tyle z Twoich dyrdymałów :D 


  14. 14 minut temu, adashi napisał:

    Knajpy, siłownie, placówki edukacyjne, kina itp. do zamknięcia. Oczywiście raczej nie będą chcieli zamykać hut czy kopalni, dużo da się też załatwić przy zastosowaniu pracy zdalnej. Natomiast powyżej pewnego poziomu realnych hospitalizacji nastąpi też auto-lockdown, bo coraz więcej osób nie będzie chciało ryzykować zakażenia, wiedząc, że będzie problem z pomocą medyczną. No i nie ogólnokrajowy lockdown, tylko na poziomie województw. Ogólnie wiadomo jak jest - walka o utrzymanie jak najwyższych wpływów do budżetu. Do tego teraz ta chryja z Ziobrą.

    Ta i może jeszcze fryzjerów zamknać. Knajpy musza działać, bo upadna przy kolejnym lockdown. 

    Auto-lockdown i strach przed zarażeniem? Aha, już to widzę. Ludzie przejrzeli na oczy.


  15. 17 minut temu, adashi napisał:

    Jest taka dyskusja w MZ i MF. Przy odpowiednio wysokim wskaźniku hospitalizacji będzie lockdown, o ile będzie go jeszcze komu ogłosić i wszyscy nie zajmą się walczeniem o stołki.

    Póki co mamy wzrosty zakażeń, a hospitalizacji mniej niż w kwietniu. Ale to łatwo nadrobić, sezon grypowy się zacznie to zaczna przypisywać Covid większej ilości osób - i masz wskaźnik wysoki, to robimy co chcemy dla waszego "zdrowia". Ale na lockdown nie stać naszej gospodarki, moga robić obostrzenia i tym podobne, ale gospodarki nie tkna. Co najwyzej pozamykaja jakieś siłownie czy coś. 


  16. U mnie w rodzinie ostatnio ciotka dostaje telefon z sanepidu, żeby podała numery PESEL wszystkich domowników, ona na to że jak wróci do domu. Babka przez telefon "jak to? przecież od północy wczoraj jesteście całym domem na kwarantannie" XDDD Nikt im nie powiedział nawet, mieli się domyślić? Państwo z drutu. 

    • Upvote 1

  17. 4 godziny temu, kalderon napisał:

    siłą korony nie jest śmiertelność tylko zaraźliwość i powikłania

    Tak, powikłania w postaci zwolnień z pracy, obciętych pensji, nieleczonych innych chorób. Pełna zgoda. 

    Teraz, vhp napisał:

    Właśnie wróciłem z pizzerii. Obłożenie średnie. Dopiero po wyjściu uświadomiłem sobie, że nikt tam, z personelem włącznie, nie miał maseczki. :thumbup:

    Ja to już przestałem zwracać uwagę w restauracjach, cudem jest jak ktoś ma. 

    • Like 2
    • Upvote 2

  18. Godzinę temu, ShadowMan napisał:

    W Czechach byłem tydzień temu i tam w sklepach i centrach handlowych nikt maseczek nie nosi. Ani klienci, ani kasjerzy, ani żadni inni pracownicy. Nikt nie bije też piany żeby je zakładać. Dużo mniej jest też wszędzie tych pojemników z płynem do dezynfekcji, a te co są, często są puste.

    Jak tak można nie szanować zdrowia innych?! Co za ludzie! Pewnie umierają ich tysiące każdego dnia!

    A nie czekaj, nie umierają. 

    • Upvote 1

  19. 22 minuty temu, Spokxik napisał:

    Nie no w październiku dopiero się zacznie ;)

     

    Zacznie się, ale najbardziej będą cierpieć osoby które zachorują na wszystko inne niż Covid. 

    W ogóle ciekawi mnie jak to rozwiąże państwo, przecież niedługo zacznie się taka jazda z przeziębieniami i grypami że głowa mała :D 

    • Upvote 4

  20. 9 minut temu, Zigu17 napisał:

    Duże kraje to i dużo zakażeń. Po za tym w Usa robi się dużo testów. Raportuje sie zgony wsród ludzi którzy i tak by sie w tym roku przekręcili. Kogoś żeżarł rak, a przy okazji miał koronawirusa to mu się wpisuje powód zgonu koronawirusa. Również w moim przypadku nic by się nie zmieniło. Luzik, arbuzik

    Chyba jedynie Szwecja się wybija, bo ludzi mało, małe zagęszczenie a zgonów dużo. Przynajmniej w statystykach.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...