Szanowny Użytkowniku,
Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.
Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.
Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:
- Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
- Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
- Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
- Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
- Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności
Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.
unic0rn
-
Liczba zawartości
65 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi dodane przez unic0rn
-
-
tak jak niektorzy nie lubia kopania sie z koniem, tak ja nie bede sie kopac ze stadem upartych oslow. nie chce mi sie. uczepie sie tylko paru elementow, ktore mi sie rzucily w oczy i tyle mnie tu widziano, bo szkoda slow na wiecej.
Tramwaj, Geralt ani razu nie sprawil na mnie wrazenia biednego. te wielokrotne zachwyty nad jego mieczami (na dalszym etapie sporo wartymi), oferta pozyczenia kasy (Jaskrowi zdaje sie, watek tak mdly ze wybacz, nie pamietam), pelna sakiewka i tona zlota, srebra i innego badziewia w ekwipunku - tak, patelnia z pewnoscia byla elementem majacym decydujacy wplyw na jego status materialny. juz wiecej pewnie zyskal wynoszac z tej rudery co bylo do wyniesienia - kolejny watek antyklimatyczny, zaplaty za questy to z reguly grosze przy tym, co mozna zwyczajnie znalezc.
crush, oczywiscie ze w wiedzminie nie ma czarnych. ale juz w dlc sa.

paralityczne animacje? masz na mysli np plynne przejscie od miekkiego ladowania przy zeskoku z jakiejkolwiek wiekszej wysokosci, do biegu? nie przecze, system animacji jest niedopracowany i ma swoje wady, ale mimike twarzy od premiery mocno skorygowano, a cala reszta animacji w wiekszosci przypadkow potrafi sie prezentowac wrecz bardzo dobrze. powiedzialbym wrecz, ze standardowy chod Geralta wyglada przy tym jakby kijek polknal.
a co do linku, pisales o WYMUSZONYCH dialogach. o sztucznosci humoru i calej reszty. zenujacy to jest poziom Twojego obracania kota ogonem.
Vulc, animacje to nie wierzcholek gory lodowej tylko 90% poczatkowego shitstormu, ktory sledzilem dosyc uwaznie. nie mowie, ze reszta jest bez wad, ale tego sie wiekszosc uczepila "zeby bylo smiesznie". i sadzac po czesci krytyki tutaj, niektorzy nadal opisuja andromede na podstawie swoich wrazen z grania na premiere, a patchy nie widzieli na oczy.
ze staniem w miejscu to przywaliles jak lysy grzywka o kant kuli. najblizsze Ryderowi postacie, czyli zaloga Tempesta, nie potrafi na statku ustac w jednym miejscu. co rusz znajduje sie ich gdzie indziej, co rusz mozna uslyszec wymiany zdan miedzy nimi, niejednokrotnie ciekawe. mam po raz setny przypominac statek w porcie na Skellige? cale stado manekinow, nie zamieniajacych miedzy soba ani slowa, a czesto nie majacych kompletnie nic do powiedzenia Geraltowi?
absurdalny zarzut. tutaj to juz poszedles po bandzie. az Cie zacytuje:
Zawsze może być lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że robienie z tego argumentu jest niepoważne.to w andromedzie moglo byc lepiej, czemu nie przecze, i robienie z tego zarzutu jest ok, ale w w wiesku robienie z tego argumentu jest niepowazne? niepowazne to jest robienie z wieska idealu, a z redow swietej krowy. ze polskie, nie znaczy ze pozbawione wad. i nie tlumacz sie bzdurami, raz ze nie cala galaktyka a raptem Heleus, dwa ze ludzie miedzy wioskami w wiesku podrozuja - co widac. questy za to w wiekszosci ograniczaja sie do bardzo waskiego, lokalnego obszaru. czasem ma to sens, lecz czasem zabraklo komus fantazji, po prostu - stad wiekszosc sidequestow jest zwyczajnie na jedno kopyto, a sluchanie po raz setny uberrealistycznego "panie wiedzmin, pomoz" od biednego chlopa ze wsi zwyczajnie jest nudne.
i tak, przyklady. mi mowisz o podaniu przykladow, ale jak sam masz jakies podac to zachowujesz sie jak cala reszta "krytykow" tutaj - "bo przeciez wszystkie dialogi w andromedzie sa zenujace, pathfinder to pipa, blabla, wystarczy parenascie godzin by sie przekonac" - po parudziesieciu godzinach jakos tego nie widze. i zaskocze Cie, masa osob tego nie widzi. nigdzie nie napisalem, ze poziom dialogow jest wyzszy niz w wiesku - nie jest, ale tez nie robmy z tego dramatu, bo tak to sie zachowuja drama queens i trolle a nie ludzie logicznie rozwazajacy argumenty za i przeciw. dialogi sa bardziej zroznicowane w andromedzie, wiecej w losowych tekstach odniesien do tego, co sie w grze dzieje/wydarzylo, calosc sprawia wrazenie spojniejszej po prostu.
ale tak, masz racje, porownywanie Rydera z Geraltem to kabaret - bo Geralt ma kilka razy wiecej lat na karku, a wobec Yen zachowuje sie jak szczeniak, mimo ze maja na glowie po stokroc wazniejsze sprawy, jak ratowanie cholernego swiata, o Ciri nie wspominajac, podczas gdy Ryder przynajmniej stara sie odnalezc w swej roli - nie zawsze mu to wychodzi, ale to zabieg celowy. jestem ciekaw jak Ty bys sie odnalazl na jego miejscu. stado wojownikow klawiatury, ktorzy wszystko by zrobili lepiej, a jak co do czego, w sytuacji Rydera robiliby pod siebie. Ryder to nie Shepard, dotrze to do was w koncu? takie bylo zalozenie. prezentacja tego charakteru jest zwyczajnie ok, tragedii nie ma, ale ponad przecietna tez sie nie wybija. jak nie potraficie zrozumiec o co chodzi, zastanowcie sie nad odejsciem od systemu paragon/renegade. myslicie ze to byl kaprys? "bo tak bedzie fajniej"? "bo stary system byl do bani"? nie. stary system zostal stworzony z mysla o Shepardzie, po prostu. to byla postac na wskros ekstremalna i potrzebny byl system mierzacy dwa ekstrema, w ktore mozna bylo popadac. Ryder taki nie jest. to postac o wiele bardziej przecietna, przez co z zalozenia realistyczniejsza, stad takie a nie inne opcje dialogowe. ale jak ktos nie jest twardzielem rozstawiajacym wszystkich po katach, to jest od razu pipa, czyz nie? nikt was nie uswiadomil, ze swiat nie jest czarno-bialy?
nigdzie nie napisalem, ze to musi sie podobac. taka postac z zalozenia jest bardziej "mdla" niz Shepard. ale porownywanie tych dwoch postaci to jak porownywanie jakiejs spokojniejszej space opera do filmu akcji, gdzie nie ma kwadransa bez eksplozji. jedno i drugie ma swoich zwolennikow, jedno nie jest stricte gorsze od drugiego, po prostu najwiekszym problemem andromedy jest "mass effect" w tytule, co widac w tym watku. graliscie w trylogie i z automatu Ryder to "pipa". chyba trudno o bardziej plytka ocene.
"zerowa charyzma, mierne umiejetnosci przywodcze" - czesciowo o to chodzi. z charyzma sie nie zgodze, przynajmniej femryder ma w sobie calkiem sporo charyzmy, ale to kwestia gustu i tego jak kto gral - opcji dialogowych jest troche. natomiast faktem jest, ze Ryder dostal robote "po tatusiu", a reszta za nim idzie bo musi. na poczatku. Ryder niejako plynie na fali, rozwiazujac kolejne problemy, wyrabiajac sobie reputacje i jednoczesnie dajac innym nadzieje ze bedzie lepiej - przykladem jest rozmowa z Cora po jej misji lojalnosciowej, gdzie przyznaje ze Alec dobrze zrobil, nie wybierajac jej na swojego nastepce. ale skoro Ryder nie jest badassem od pierwszej minuty, to calosc rozczarowuje, czyz nie?
co do zaczepki odnosnie questow - juz pisalem, naucz sie czytac zanim zaczniesz trollowac. wszystkie lojalnosciowe i cala reszta z kategorii friends and allies, ktore lojalnosciowymi nie sa - to tak na poczatek. wiesz z pewnoscia, o ktorych questach mowie, bo przeciez grales w andromede przed wylaniem na nia wiadra pomyj, czyz nie? i zauwaz, ze napisalem iz drobne sidequesty - ktorych tez jest sporo - nie wybijaja sie poziomem ponad drobnice z wieska. po prostu sa osadzone w wiekszej historii, a nie w lokalnych problemach jednego czy drugiego wiesniaka. to jest jeden z kluczowych elementow rpg w pewien sposob - jak w losowym miejscu znajdziesz jakas pierdole, ktora nawiazuje do wiekszej historii i uzupelnia ja o pewne, chocby malo istotne, szczegoly. od tego az kipialo w trylogii, w andromedzie jest wyraznie slabiej, ale nadal ta dbalosc o szczegoly fabularne jest. nie oznacza to, ze cala fabula nagle staje sie lepsza - nie. po prostu jej odbior jest pelniejszy, realistyczniejszy. w wiesku ganiasz od lokacji do lokacji, o tym co robisz wie tylko garstka, o zagrozeniu ze strony gonu tym bardziej, a Emhyr, majacy szpiegow wszedzie, nie mogl Ci wystawic nawet cholernych glejtow bys mogl sie poruszac gdzie trzeba by odnalezc jego corke - seriously? Yennefer dostala pelny dostep do srodkow, a Geraltowi nie mogl rzucic zaliczki by, jak to ktos ujal, "biedny wiedzmin" nie musial sie uganiac za utopcami tylko sie zajal tym co najwazniejsze? o kompletnym ignorowaniu waznych wydarzen przez npc, jak ubicie krola, juz wspominalem. to jest realne budowanie swiata gry?
co do walki to albo sam nie grales w andromede, albo zwyczajnie trollujesz, bo inaczej tego sie okreslic nie da. chetnie poznam te zaawansowane kombinacje dostepne w wiedzminie, bo poza runami, ktore albo zwiekszaja obrazenia od znakow, albo daja szanse na to czy tamto, nie znalazlem nic specjalnego. same znaki tez niewiele poszly naprzod w stosunku do poprzednich czesci - nadal w walce w 99% sytuacji wystarczy spamowac aardem i igni. raz czy dwa musialem uzyc yrden, choc w wiekszosci przypadkow, ktore powinny wymagac jego uzycia, da sie obejsc bez niego. quen? przydaje sie raz i drugi na poczatku, gdy postac jeszcze jest slaba. aksji? uzyteczne w dialogach i tyle. to juz w wiedzminie 2 uzywalem aksji na gargulcach, bo to znacznie ulatwialo walke, podczas gdy w trojce nie uzylem aksji w walce ani razu. gdzie w tym wszystkim kombinacje jak dopasowywanie skilli do augmentow w andromedzie, by calosc ze soba wspolgrala, o aspekcie wertykalnym walki nie mowiac (i dodatkowych bonusach do obrazen zadanych w trakcie wiszenia w powietrzu, mozliwych do uzyskania dzieki augmentom)? wycraftowalem w wiesku sporo mieczy, w praktyce roznice miedzy nimi - poza nieco wiekszym bonusem do tego czy tamtego - byly zerowe. sprzet znalezny - to samo. mam wrazenie (poparte waszymi stwierdzeniami - "crafting niepotrzebny, po co to komu"), ze szanowni panowie krytycy nawet nie raczyli spojrzec na liste augmentow do broni w andromedzie, by sie przekonac co potrafia. bredzicie trzy po trzy, nie majac pojecia o czym mowa. krytyka na poziomie, jak cholera.
i ta, sredni poziom wyzszy. sredni - nie z glownego watku, a z calosci. glowny watek wiedzmina trzyma poziom (choc nadal jest wyraznie slabszy w porownaniu do wiedzmina 2), niech bedzie ze wyzszy niz andromeda, choc tylko dzieki perelkom takim jak Baron. wszystko co wymieniles - Ciri, wiedzmy, Skellige, Novigrad - to watek glowny i pare pobocznych, bezposrednio z glownym zwiazanych poprzez lojalnosc npc. w andromedzie lojalnosciowki tez trzymaja poziom, i nie tylko one jak wspominalem wczesniej. natomiast poziom sredni, jak wziasc pod uwage cala drobnice typu questy na poszczegolnych planetach, ktorych nawet nie trzeba zrobic by miec 100% viability, jak i questy typu "panie wiedzmin, ubij pan utopca", z powodu - rowniez wspomnianego, i to kilka razy - osadzenia questow w wiekszej historii w andromedzie, sprawiaja ze andromeda prezentuje wyzszy poziom sredni. calosc jest spojniejsza i robiac od czasu do czasu ta drobnice, nie czujesz sie jakby nagle cala glowna historia uciekla w sina dal. Geralt ma medalion i wiedzminskie zmysly - wystarczylo wprowadzic patent analogiczny do andromedy (sugestia ze jest cos do zeskanowania w poblizu) - drzenie medalionu z komentarzem Geralta, by uzyc wiedzminskich zmyslow. z irytujacego narzedzia sledczego do marnego lotu sidequestow, mogli zrobic narzedzie do odnajdywania drobnych sladow pobytu Ciri tu i tam - bo przeciez nie korzystala z teleportu non stop, a poszukiwanie jej to spora czesc glownej fabuly. odnalezienie jej wlosa na ganku na wsi + dwa zdania komentarza od npc w poblizu - immersja x10. ale po co, sa malownicze wioski, sa utopce i gryfy, reszte mozna olac. milym akcentem byly plakaty rozwieszone w Novigradzie, choc i tutaj moglo byc lepiej. nie zauwazylem - choc i nie szukalem jakos specjalnie - zadnych odnoszacych sie do zamaskowanego koniokrada po pewnej akcji z Ciri. po smierci Radowida mogli sie chociaz o jakies info tu i tam na tablicy ogloszeniowej postarac, i komentarz paru chlopow, choc biorac pod uwage lowcow czarownic i nieludzi, mieli duzo wieksze mozliwosci na rozegranie tego. garsc czy dwie takich elementow i wiesiek 3 bylby calosciowo znacznie lepszy, a tak... dobra historia, osadzona w swiecie w ktorym wszyscy maja wszystkich w dupie, a najbardziej gracza i jego poczynania.
co do mechanika i innych - nie, nie zauwazylem. moze kwestia femrydera, moze patchy. bo, o zgrozo, oceniam gre spatchowana, co do niektorych tez najwyrazniej nie dociera.
mazurxiii, kolejny widze. krew i wino to dlc - nie gralem, bo po glownej linii fabularnej i krotkiej chwili z pierwszym dlc, mialem dosyc, wiesiek 3 wylecial z dysku i predko nie wroci, o ile kiedykolwiek. oceniam podstawke wieska - co biorac pod uwage, ze jej przejscie zajelo mi - bez pakowania sie w wiekszosc nieistotnych sidequestow - jakies 90h, wydaje sie uczciwym porownaniem. i tak, napisalem iz quest Barona jest prawdopodobnie najlepszy ze wszystkich rpg w jakie gralem w zyciu, a tych jest bardzo, bardzo wiele. a teraz przypomnij sobie ile czasu zajmuje ten quest, tak uczciwie, nie liczac dlubania sie z pierdolami po drodze, wez kalkulator i policz jak to sie ma do calosci gry. Baron z wieska wybitnego rpg nie czyni, to tylko jeden quest.
ale nie martw sie, nie Ty jeden nie potrafisz wymienic niczego poza Baronem i dlc na obrone wybitnosci wieska 3.
i oczywiscie ze EA wiedzialo, sami doprowadzili do tej sytuacji, o czym pisalem wczesniej. kwestia dyskusyjna jest to, czy wiedzieli przez caly okres produkcji w jak czarnej d... jest studio pelne amatorow, ktoremu zlecili andromede - ale koniec koncow, musieli zdac sobie z tego sprawe. andromeda nie potrzebowala dodatkowego miesiaca czy dwoch - tylko dodatkowego roku i calkowitego przekazania projektu glownemu studiu Bioware. Anthem, finanse - to w ogole nie wchodzilo w gre. zrobili wiec co kazda firma na ich miejscu by zrobila - postarali sie, by zwrocily im sie chociaz koszta produkcji. gdyby studio odpowiedzialne za andromede nie dalo ciala, dlc dla single player by sie ukazaly - ale jest jak jest, EA sobie zdalo sprawe z wlasnego bledu, a nie sa w stanie zlecic zrobienia dlc glownemu studiu, bo te musialo poswiecic wystarczajaco duzo czasu na dopracowanie andromedy na tyle, by nadawala sie w ogole do wydania. maja na glowie Anthem, i to jest ich glowna inwestycja obecnie, ktora dopiero musi sie zwrocic. rozbijanie teamu na dwa mniejsze, by wydawac dlc do - jak juz pisalem - najpopularniejszego targetu do wieszania psow w swiecie rpg, byloby czysta glupota. EA to korporacja, nie organizacja charytatywna. in the end, dla mass effect tak bedzie lepiej - krytyka andromedy musi ucichnac, nim zleca produkcje kolejnej, pelnoprawnej czesci.
-
Ale zarzucasz to W3 podając jako wadę? Jak ta sama cecha może być w jednym tytule wadą, a w drugim zaletą?

a gdzie ja napisalem, ze zarzniete wieksze wybory rodem z trylogii sa zaleta andromedy? twierdze jedynie, ze fakt iz jest masa kosmetyki - nie tylko dotyczacej romansow, czego sie tak uczepiles - ale ogolnie relacji z roznymi npc, chocby te zmiany mialy dotyczyc paru linii dialogowych na krzyz, wywiera bardzo pozytywne wrazenie. pod tym wzgledem swiat gry zyje - bo nie masz sytuacji, ze zrobiles cos, po czym lapiesz sie za glowe jak dana postac moze ten fakt kompletnie ignorowac, przeciwnie, slyszysz tu i tam komentarze roznych npc na temat konsekwencji fabularnych tegoz.
Konkretny przykład? Nie da się bo dla mnie praktycznie każda postać brzmi sztucznie, może z wyłączeniem niebieskiej pani doktor. Przebiłem się przez 80% gry i nie natknąłem się na postać czy dialog gdzie pomyślałbym "hah, to było ciekawe/zabawne/smutne(nie w żenujący sposób).
I tłumaczyłem Ci z czego to wynika, często słabi VA to raz, a dwa sposób w jaki to napisano. Te wszystkie infantylne żarciki i wymiany między członkami załogi, gdzie oni sami czasem zaczynają się śmiać w sposób który sugerowałby, że świadomi są tego jaki paździerz właśnie wypowiedzieli
Nie mogę za cholerę sobie przypomnieć co to była za misja ta o której wcześniej pisałem gdzie ktoś wpadał robiąc przewrót i strzelał... Wcześniej wydawało mi się, że to była Kadara ale teraz mam jakieś takie przebłyski, że to jednak jaskinie na tej lodowej planecie. Grałeś więc pewnie wiesz o czym mówię.
Problem jest taki, że prawie wszystkie momenty w tej grze takie są, jak z filmu klasy B, gdzie momentami autentycznie miałem ochotę zrobić facepalm.
facepalm to ja mam ochote zrobic czytajac taka krytyke. nie widze tego, autentycznie, i nie ja jeden. jak masz na mysli sytuacje flirtu - ktore mialy brzmiec w ten sposob CELOWO, o czym juz wspominalem, czego dowodem jest komentarz pilota Tempesta, "kill. me. now." - ktory tez juz cytowalem - to nie mam pytan. w przeciwnym wypadku, przyklad: wklejalem wczesniej klip z roznicami linii dialogowych femrydera/malerydera. co w tych dialogach takiego drewnianego?
byc moze jestes wzrokowcem, i to w jaki sposob odbierasz dialog, zalezy w wiekszym stopniu od tego, w jaki sposob odbierasz mimike i wyglad postaci. jezeli tak, i grales w wersje pre-patch, to moze to czesciowo tlumaczyc Twoja ocene. generalnie jednakze, widze tu obrzucanie blotem bez konkretow.
Każda gra, nawet najlepsza ma momenty gdzie po prostu pasywnie słuchasz. Chyba nie spotkałem się jeszcze z tytułem w którym przez całą grę spijał bym wszystkie słowa z ust postaci.Ale tutaj te okresy pasywnego słuchania nie przerywa nic wybitnego, a właśnie takie próby silenia się, na śmieszność, dramaturgię, złość.
zaiste, zenujace.
Mnie i jak widać po reakcji EA zdecydowanej większości studia on nie smakuje.korporacja taka jak EA musi sie jeszcze martwic o cos takiego, jak PR i zyski. jak publika utopila andromede w shitstormie, nie pozostalo im nic innego jak to przeczekac, poza tym nie popelnia drugi raz tego samego bledu by dawac gre tego kalibru niedoswiadczonemu studiu - a bardziej doswiadczona ekipa Bioware niestety ma wazniejsze projekty na glowie obecnie. mieli ich odciagac od Anthem, zeby robili DLC do najmodniejszego targetu dla wieszania psow?
Nie dogadamy się bo Ty nie potrafisz pojąć, że cała podstawa jest dużo lepsza i drążysz te elementy w których według Ciebie Andromeda wygrywa."cala podstawa" - glowna linia fabularna wieska jest rozciagnieta jak guma do zucia i, porownujac do wieska 2, zenujaca. od strony artystycznej, jak rowniez voice actingu, owszem, rewelacja. tylko ta rewelacja budzi na koniec spory niedosyt, to raz, dwa, jest rozwodniona otwartym swiatem gry. jakby wyrznac z wieska 3 open world, zrobic z niego ograniczone rpg pokroju dwojki, wywalic tone niepotrzebnych i na jedno kopyto sidequestow, ktore fabularnie nie maja z glowna historia NIC wspolnego, tudziez pozornie maja, a pozniej sa kompletnie ignorowane (powtorze sie, ale malo co mnie tak wpienilo jak quest spiskowy - czekalem na jakiekolwiek reakcje ze strony ktoregokolwiek z npc, i sie nie doczekalem - chocby "o kur.., zarzneli ********" rzucone przez chlopa na rynku) - jakby to wszystko wywalic, sprowadzajac wieska 3 do tego, co jest zrobione swietnie, to owszem, bylby duzo lepszym rpg. ale w tej postaci w jakiej powstal, nie jest. andromeda rowniez jest rozwodniona, ale tam te nieznaczace sidequesty wpinaja sie w fabule calosci, npc komentuja miedzy soba wydarzenia ktorych byles swiadkiem badz ich konsekwencje (jak chociazby notoryczne rozmowki Tanna, czy to na temat nawiazania wspolpracy z angara, czy to rozmieszczeniu na Nexusie asari po ocaleniu ich arki, to tak dla przykladu), calosc po prostu zyje swoim zyciem. kazde rpg open world bedzie w pewien sposob rozwodnione, taka specyfika i nic sie na to nie poradzi, andromeda sobie w tym wzgledzie radzi calkiem dobrze, dajac jakies poczucie sensownej calosci podczas eksploracji poszczegolnych swiatow, powrotu od czasu do czasu na Nexus, sluchania rozmow npc. wiesiek 3? jak to ujales, wioska ma w dupie inna wioske. a Jaskier ma amnezje odnosnie Cyraneczki. a Zoltan ma w dupie, ze wladca-kanalia nie zyje. a Triss nie zauwaza, ze juz nie jest w Novigradzie, i nie ma nic do powiedzenia. i tak moznaby mnozyc. redom brak doswiadczenia w tworzeniu gier open world, po prostu, i to bardzo bolesnie widac na przykladzie wieska 3.
Ta strona którą podałeś to w dużej mierze kpina, choćby przez umieszczenie tam romansów.Jak nie będę romansował z postacią... To konsekwencją będzie brak romansu z postacią.

no i? brak romansu to nie jest w tym wypadku konsekwencja Twojej decyzji?
Dokładnie takie, kosmetyczne często zabiegi w stylu dialog się zmienił masz w W3... Tylko, że tam ogółem dialogi są dużo lepsze więc i odbiór całości jest znacznie lepszy.Jak już muszę w taki sposób wybierać to wolę jedną linię dialogową którą uważam za dobrze napisaną niż 3 odnogi pierdół.
to sie zdecyduj, czy w wiesku 3 jest kosmetyka typu zmieniajacy sie dialog, czy jedna linia ale dobrze napisana. i again, obrzucanie blotem bez konkretow. poszczegolne dialogi w wiesku 3 potrafia byc lepsze, nie przecze. odbior calosci jest znacznie gorszy, bo jedna wioska ma w dupie druga wioske, i generalnie kazda postac ma w dupie wiekszosc wydarzen, jakich jest sie swiadkiem, mimo ze o sporej czesci z nich MUSIELI slyszec. w rezultacie ma sie wrazenie, ze wiekszosc tego, co sie w grze przeszlo, jest kompletnie, w stu procentach, bez znaczenia - i tak jest. w andromedzie oczywiscie tez - wiekszosc sidequestow nie ma wplywu na zakonczenie, natomiast npc Ci o sporej czesci z nich nie dadza zapomniec. w wiesku 3, poza glowna linia fabularna, nie liczy sie kompletnie nic. to jest ta "subtelna" roznica.
Ale jakie tam masz powiązania fabularne? Że Ci się do 100% zdatności planety liczy?Jeden budyneczek ma problem i ma wywalone na resztę na planecie.
100% planety wpływa jakkolwiek na fabułę?
wplywa na zakonczenie afaik.
W Wieśku ma to o tyle sens, że to są z grubsza indywidualne jednostki. Wioska ma w dupie inną wioskę czy wręcz mieszkańców chaty nie interesuje chata za lasem.owszem. i to jest przyklad jak sie rpg open world nie powinno konstruowac. co wiecej, z racji trwajacej wojny, kazda z wiosek powinna sie mimo wszystko interesowac tym co dzieje sie dookola. npc, w tym kupcy, ciagle kraza miedzy wioskami, wiec nie ma zadnej fabularnej wymowki na to, ze nie wiedza co sie dzieje.
BO PODSTAWA LEŻY. Jedna dobrze napisana scena vs. 5 napisanych przez użytkownika tumblr.ta jedna dobrze napisana scena to Baron, a pozostale 5 to rozmowy Geralta z Yen, czyz nie? widzisz jak to wyglada, gdy sprowadza sie krytyke do Twojego poziomu?
Postacie związane z danym wątkiem bezpośrednio nie mają nic do powiedzenia? Czy Ty przepraszam oczekujesz, że w grze bez drużyny każda postać z którą miałeś istotny kontakt będzie się odnosić do późniejszych działań nie związanych z nią?
Kukły w Andromedzie odnoszą się do kurierskiej kariery kukły przewodniej bo mają z nią bezpośredni kontakt, prawda?
oczekuje, ze jak zarznieto cholernego KROLA, to wiesc o tym sie rozejdzie. oczekuje, ze jak Jaskier sie zaklinal, ze pewna osoba jest najwazniejsza w jego zyciu, to ze pozniej bedzie miec choc dwa slowa do powiedzenia na jej temat. oczekuje, ze jak juz dotarlem na Skellige razem z cala ekipa, to kazda z istotnych postaci bedzie miala cos do powiedzenia, chocby to byly dwa zdania bzdur, bo lepsze dwa zdania bzdur niz stanie jak marionetka, jakby w ogole sie nie ruszylo dupy z Novigradu, jak w przypadku Triss.
Pojęcia o stworzeniu choć jednej ludzko wyglądającej twarzy i odpowiedniej animacji to nie miało to studio. Dlatego też część wyleciała, a część przesunęli do prac pomocniczych. Taka do zaawansowana deceloperka tam była.Na niekorzyść tego tytułu działa to jak dobrze odwzorowali teren. Bo na tym tle jak człowiek patrzy na te zmęczone twarze to go zdziwienie niesamowite ogarnia.
Ale zgadza się NPC stoją na tym samym poziomie jakości.

zmeczony to ja jestem czytaniem Twoich glupot.



I to pokazuje właśnie, że dalsza dyskusja nie ma sensu.BlindObserver, chwalenie wieska 3 zaczynasz od jedynego faktycznie wybitnego questu w calej grze (Baron), po chwili skupiajac sie na jego szczegolach (nadal Baron), po czym przechodzisz do DLC, ktore nijak nie jest czescia podstawowej gry i o DLC nie mowilem? to mowi samo za siebie.
-
crush, to Ty nie lapiesz ze jak czytam Twoje wypowiedzi to nie wiem czy sie smiac czy plakac.
kosmetyka ma znaczenie, jak jest na kazdym kroku. lepsza kosmetyka niz jej calkowity brak, przy jednoczesnym zarznieciu wiekszych wyborow. jasne, wiekszych wyborow jak w trylogii brak - czy napisalem ze jest inaczej? potrafi tu ktos czytac ze zrozumieniem, czy jedyna umiejetnosc to rzucanie blotem w imie "moja racja jest lepsiejsza"?
porownuje aspekty rpg andromedy do wieska 3 - nie do trylogii, czy do wieska 2. jasno napisalem, ze od trylogii andromeda jest slabsza - bo jest, nie ma sie co oszukiwac. klimatem mi pasuje, ale technicznie patrzac na to jako rpg, jest slabiej. czy roznica dla kogos bedzie drastyczna czy mniej, kwestia gustu. ciagle slysze tylko "drewniane postacie, drewniane dialogi", ani jednego przykladu na poparcie. "drewniane postacie" to pewnie z tych screenow pre-patch, a dialogi bo brak opcji zachowania sie jak baddass madafaka. i nie mow mi o literaturze niskich lotow, bo ksiazek lotow wyzszych przeczytalem w zyciu pewnie wiecej, niz Ty widziales na oczy.
poza tym ciagle nawiazujesz do wyborow - gdzie sa wybory w wiesku 3? porownaj sobie konsekwencje swoich dzialan w wiesku 1 czy zwlaszcza 2, do tego co jest w 3. trojka w porownaniu do dwojki jest kompletnie zarznieta, i Ty mowisz o konsekwencjach fabularnych? a co sie zmienia, poza jednym czy drugim zdaniem w monologu po zakonczeniu gry? ending ME3 anyone?
dobry scenariusz w wiesku to chyba jakis dowcip. takiego niedosytu nie czulem jeszcze w zadnej grze aspirujacej do miana rpg, a troche rpg w zyciu ogralem. a dialogi staja sie sztuka dla sztuki w momencie jak z dana postacia rozmawiasz dwa razy na krzyz, po czym znika badz przestaja sie pojawiac jakiekolwiek nowe opcje dialogowe.
co do zadan, jak zwykle sie czepiasz wybiorczo. mowilem ciagle o jakims podlozu fabularnym, ktore te drobne questy w andromedzie maja. pograj pare godzin pod rzad w jedno i drugie - takie detale to cos, co sprawia ze chce sie w ogole za dany quest brac, chocby czynnosci byly powtarzalne, historia ma znaczenie. parafrazujac, "elementy fabularne, nie rozgrywkowe" sie licza bardziej. poza tym w andromedzie quest jest czesto rozrzucony na wiekszym obszarze, w wiesku jak masz pare krokow do utopca/gryfa/czegokolwiek, to glupota byloby nie zrobic tego od razu. ale tak, jedne i drugie questy to zapychacz, nie twierdzilem ze jest inaczej. tylko jeden zapychacz oferuje przynajmniej ten fragment czy dwa ciekawej historii, drugi za to o wiele szybciej staje sie nudny do oporu.
z lootem to tez pojechales. wartosciowe miecze czy pancerze w wiesku to igla w stogu siana, wiekszosc tego, co sie znajduje, to kompletny zlom. w andromedzie jak znajdujesz bronie czy pancerze, z reguly sa na poziomie odpowiednim do poziomu Twojej postaci. jest tez oczywiscie sporo przedmiotow "do sprzedania u handlarza", nie dajacych nic poza tym - ale te mozna u handlarza sprzedac JEDNYM klawiszem, bo sa w osobnej kategorii "loot do sprzedazy". mozna je traktowac jakby ich nie bylo, bo miejsca w ekwipunku jest nadto i sa po prostu darmowym zrodlem gotowki. nie mowiac o tym, ze ekwipunek jest podzielony kategoriami az do poszczegolnych rodzajow broni, wiec chcac zobaczyc jakie pistolety znalazlem - wchodze w kategorie bronie->pistolety, i - niespodzianka - majac craftniete pistolety na poziomie 5, nie znajduje pistoletow z poziomu 1 czy chocby 3, mimo ze roznice nie sa az tak duze jak w wiesku. w wiesku za to znajduje sie pelna game mieczy i pancerzy, od calkiem dobrych (znacznie rzadziej) do kompletnego zlomu, i wszystko laduje do jednego worka w ekwipunku. a pozniej starannie klikasz jak glupi u kowala, po uprzednim wlaczeniu odpowiedniego sortowania by przypadkiem nie sprzedac czegos co sie moze przydac. loot w wiesku 3 w pewnym momencie zaczalem kompletnie olewac, poza sytuacjami gdzie wiedzialem ze moge sie w danej skrzyni spodziewac czegos nieprzecietnego, bo po prostu szkoda czasu.
tekstu o szachownicy, wizji i obiektywizmie nie chce sie komentowac, bredzisz jak potluczony nie odnoszac sie do ani jednego zarzutu pod adresem wieska 3, tudziez do tego ze analogiczne elementy andromeda jednak rozwiazuje lepiej. nie idealnie - very far from it - ale nie ignoruje kompletnie tego, co sie dzieje w swiecie gry, nawet jezeli faktyczne wybory to tylko drobiazgi. wiesiek przedstawia niektore akcje jako epicko wazne, po czym dostajesz od autorow fabuly w pysk, bo wszystkie postacie zachowuja sie jakby NIC nie mialo miejsca. istotnie, mieli wizje ktorej nie rozumiem. wizje zarzniecia glebii obecnej w wiedzminie 2. i nawet im sie to udalo.
hellblade to sobie daruj - widac, ze z developerka gier nigdy nie miales do czynienia, skoro nie pojmujesz jaka jest roznica zrobienia ladnej graficznie malej produkcji a ladnej graficznie olbrzymiej produkcji openworld. koszta rosna w postepie geometrycznym. Baginski zrobil grafike i animacje lepsze, niz w jakiejkolwiek grze - swiadczy to o czymkolwiek? mozna sie dlubac nad jedna czy kilkoma postaciami, doprowadzajac je niemal do poziomu fotorealizmu, ale jak masz wbrew pozorom bardzo wiele npc, z ktorymi mozna porozmawiac, i kazdy z tych npc musi stac wizualnie na tym samym poziomie, sprawa sie bardzo mocno komplikuje.
a juz kompletny upadek Twojej krytyki z braku innych argumentow widac w uczepieniu sie multi-kulti i calej reszty. wiesz co Ci powiem? nie trawie promowania multi-kulti/gender/LGBTwhatever, i jest to powiedziane bardzo delikatnie, bo moglbym w tym miejscu pojechac wiazanka dluzsza niz sciana tekstu. tyle tylko, ze mi sie jakos w oczy zadna nachalna propaganda nie rzucila. co wiecej, w ogole nie odczulem wplywu tego, jakie poglady polityczno-socjalne maja tworcy, na dialogi i postacie. jasne, Dunn ma korzenie azjatyckie, Liam jest czarnoskory, a niektore postacie sa homo - i co z tego? przeszkadza Ci to? ktoras z postaci, w teczowej koszulce i z dildo na czole, usilowala zorganizowac gay parade w barze na Kadarze? bo nie zauwazylem.
Azazell, ja oceniam gre przez pryzmat gatunku - nie gralem w wieska, bo chcialem dobrej gry - chcialem dobrej gry rpg. dobrych gier, czasem wrecz wybitnych, jest masa. wiedzmina 3 przeszedlem zaraz po dwojce, i od polowy gry musialem sie powstrzymywac przed rzuceniem nia w cholere, tak bardzo sie stoczyli wzgledem dwojki imho. andromeda przy wiesku 3 sprawia o wiele lepsze wrazenie jako rpg. jasne, do idealu jej "troche" brakuje i poszczegolne elementy skladowe wiedzmina potrafia miec bez dwoch zdan wyzszy poziom - ale znacznie wiecej jest w wiesku elementow mocno przecietnych, a te ktore sa skopane calkowicie, jak ignorowanie tego co sie wydarzylo, rujnuja kompletnie wrazenie z odbioru calosci. to jakby zebrac pare ciekawych questow, dorzucic cala tone przecietnych, wszystko osadzic w otwartym swiecie i sprzedac, nie dbajac zanadto o zaleznosci miedzy watkami, czy wrecz czasem postaciami. redom ewidentnie brak doswiadczenia w tworzeniu otwartych swiatow, po prostu.
-
a tak oczekiwalem jakiegos poziomu dyskusji na tym forum, widac mialem racje trzymajac sie stad z daleka. stado trolli uprawiajacych hipokryzje. antena be, patelnia cacy? litosci.
fine, i'll bite.
http://orcz.com/Mass_Effect_Andromeda:_Choices_and_Consequences
to niepelna lista, brak wielu pomniejszych detali, jak chociazby - wspomniana przeze mnie - sytuacja z Habitat 7 i rozmowa z Cora przed wylotem z arki. mozna sie spierac, ze takie rzeczy to kosmetyka, ale to jest rpg. diabel tkwi w szczegolach. i nie, nie chcialo mi sie wymieniac z pamieci, bo drobnych roznic w dialogach jest znacznie wiecej, a konkretow co do czesci wiekszych decyzji moge sie poki co domyslac, gdyz nie ukonczylem jeszcze gry.
i jakby to do niektorych po tych "scianach tekstu" nie docieralo - oceniam jedna i druga gre JAKO RPG. jako gra ogolnie, wiesiek 3 jest wybitny, niech bedzie ze genialny - nigdzie nie napisalem, ze jest inaczej.
jako rpg, pod wzgledem dwoch kluczowych elementow: relacji z postaciami i ich rozwoju w czasie, jak rowniez konsekwencji wlasnych dzialan/questow, miejscami jest po prostu marnie. sa w nim swietne elementy rpg, a jakze - POJEDYNCZE. wybor zwiazany z questem Barona i jego konsekwencje potrafia poruszyc. ale jak mowilem, jeden quest z wieska dobrego rpg nie czyni. liczy sie suma elementow skladowych i sredni poziom calosci.
i nie dociera do mnie tlumaczenie, ze w wiesku jest masa swietnie zrealizowanych drobnych questow z uberrealistycznymi dialogami, bo to bzdura. questy takie jak ten z patelnia to wyjatek potwierdzajacy regule. jezdzilem od wioski do wioski, szukalem zadan, spedzilem troche czasu w tej grze, i jak sam tutaj napisalem, przez pierwsze 30h z hakiem bylem zachwycony. ale proponuje niedowiarkom, majacym ponad 40h w wiesku na liczniku, usiasc do gry na 4-6h z rzedu. czy to przypadkiem nie robi sie nudne? a jesli nie, czy sprawia to wrazenie rpg, czy raczej nieustannego powtarzania tych samych czynnosci?
moznaby tak wymieniac, podloze fabularne nawet najbanalniejszych i malo znaczacych questow w andromedzie, koniecznosc ruszenia tylka w inne lokacje, przez co wykonuje sie iles questow rownolegle i calosc sprawia zupelnie inne wrazenie, kontra 'przejedz kawalek, wytrop osobe/potwora, pogadaj/zabij, wroc po nagrode'. moze poza questami sprzetu wiedzminskiego, ktory poza wygladem nie daje kompletnie nic, gdyz w 90h gry nie dobije sie do poziomu aktywujacego bonusy, a caly crafting - ktoremu tez sporo czasu poswiecilem - nie oferuje koniec koncow nic, czego nie moznaby zwyczajnie znalezc.
loot i losowe spotkania - juz wole randomowe natkniecie sie na Kett, bo nawet jesli nie trafie na datapad/cokolwiek z losowym questem, przynajmniej dropna jakis sprzet odpowiedni do mojego poziomu. wiesiek to w tym wzgledzie zbieranie zardzewialych mieczy i srebrnych swiecznikow, mniej wiecej. jest sprzet o wiele bardziej unikalny, a jakze - i jego zdobycie daje satysfakcje - ale jest okupione przekopaniem sie przez taka tone smiecia, ze szkoda slow.
ale to wszystko blednie i schodzi na drugi plan przy kompletnie psujacych immersje brakach fabularnych w wiesku. do czego niby sprowadza sie rozwoj relacji z Yen, po tylu latach przerwy? do paru scen lozkowych? o Triss to nawet szkoda gadac. Jaskier? "omg, znowu dalem ciala, Geralt pomoz", po czym kompletna amnezja i stoi jak figurant. Zoltan - jeszcze gorzej. zbyt malo z nim zwyczajnych pogawedek o wszystkim i niczym, a to postac Geraltowi bardzo bliska i w poprzednich dwoch czesciach go uwielbialem. w trojce, po tym jak stwierdzil po smierci poprzedniego wlasciciela kart do Gwinta "dobrze mu tak", krew mnie zalala. konsekwencja cechuje sie watek Keiry, swietnymi dialogami pod katem relacji z postaciami - choc to niestety jednorazowa sytuacja bez wplywu na pozniej - chlanie z reszta wiedzminow, ale takiej dbalosci o szczegoly zbyt czesto brak w przypadku najwazniejszych postaci i questow.
ja rozumiem, ze wiesiek 3 jest olbrzymi - andromeda wcale mala tez nie jest - i ze uwzglednienie w dialogach wszystkiego jest po prostu nierealne. ale zrobienie z waznej postaci (Triss) marionetki na statku podczas kluczowej linii fabularnej, na zasadzie "stoi tam bo tak wypada ale nie ma nic do powiedzenia", jest karygodne, tak samo jak - powtorze sie po raz setny - kompletne olanie watku spisku, czy chociazby Cyraneczki. to sa dla mnie sytuacje niedopuszczalne w rpg.
spierajcie sie nad wyzszoscia patelni nad antena miedzy soba, nie zamierzam ciagnac tej dyskusji. jedynym moim celem bylo pokazanie, ze nie taka andromeda straszna jak ja niektorzy maluja, a ocenianie jej przez pryzmat glownego watku fabularnego i niczego wiecej jest nonsensem. w odpowiedzi jedyne na co was stac to ten sam shitstorm co wszedzie, jak porownanie twarzy npc pre-patch (nikt nie twierdzi, ze przed patchami pewne elementy nie byly doszczetnie skopane) z grafika hellblade, ktore ani nie jest rpg, ani openworld, o dlugosci samej gry nie mowiac. tam para poszla w grafike, w andromedzie w rozwoj swiata gry - ale co tam, grunt by miec punkt zaczepienia do obrzucania blotem, niewazne jak absurdalny, czyz nie?
patelnia na droge.
-
I jak ta poprawiona wersja ma się do Hellblade? Dalej nie ma startu.
Także mnie niuanse i specyfika "indie" studia BioWare nie przekonuje.
Zatrudnili bandę nieudaczników to nieudacznicy zrobili produkt który musieli zakopać - tyle.
Podałem Ci przykład wybitnie żenująco skonstruowanego zadania głównego, które to właśnie ma wybór nie wpływający kompletnie na nic.
Ty nie jesteś w stanie podać ani jednego. To o czym my tu rozmawiamy?
heh, no wlasnie. ile razy wspominalem o watku spiskowym w wiesku i jego kompletnym olaniu? a to nie byl jedyny przyklad z kategorii "udajemy ze nic nie mialo miejsca" w wiesku.
Ty sie czepiasz tego, ze decyzje w andromedzie maja niewielki wplyw na efekt koncowy. czy twierdzilem, ze jest inaczej? po prostu maja wplyw jakikolwiek, czasem to inna postac w danym miejscu, inne zachowanie kogos z ekipy, inna linia dialogowa tu czy tam. mozesz to uznac za kosmetyke i nic nie znaczace detale, ale te detale skladaja sie na obraz swiata, ktory w najgorszym wypadku oferuje nod - "tak, podjales taka a nie inna decyzje/wybrales taka a nie inna opcje dialogowa".
wiesiek 3?
pomogles ubic Radowida, a chwile pozniej Zoltan odmawia pomocy w quescie, bo przeciez Radowid i jego mafia na nieludzi poluja. az chce sie mu krzyknac w twarz "KUR.., RADOWID NIE ZYJE!"
w wiesku 3 to nawet nie jest poziom "z duzej chmury maly deszcz", tylko nieraz questy sa prezentowane jako uberwazne, albo dla danej postaci (Jaskier), albo wrecz dla calego kraju (spisek), a pozniej wychodzi z tego jedno wielkie g... i kompletne, calkowite, stuprocentowe zignorowanie tematu. zero, ani slowa. ale czego sie spodziewac po grze, ktora kompletnie olala sporo waznych postaci i watkow z wiedzmina 2, rowniez - niespodzianka - calkowicie ignorujac ich istnienie? i to pomimo funkcji importowania save?
to po ciezka cholere ta funkcja jest, zebym sobie mogl tatuaz zaimportowac? zamienic dwa slowa z dwiema postaciami, zakladajac ze ich nie ubilem?
i Ty sie czepiasz tego, ze w andromedzie skutki decyzji sa duzo bardziej subtelne i mniej znaczace, niz bys chcial? zenujaca to jest Twoja argumentacja.
z mojej strony EOT, szkoda czasu.
-
Widzę, że następna prowokacja

-Poproszę o linki do wyborów z ME:A wpływających na grę drogi kolego.
-Poproszę o linki z YT do questów, które dla ciebie są poważne.
prowokacja to jest Twoj post. albo nie grales w andromede, wiec zakladasz ze wyborow majacych jakiekolwiek konsekwencje brak a questy sa niepowazne, bo uslyszales ze dzwonia, tylko nie wiesz w ktorym kosciele, albo grales i zadajesz glupie pytania, ktorych nikt znajacy gre by nie zadal. w pierwszym przypadku google, w drugim nie ma o czym rozmawiac.
Jeszcze tak w kontekście jak to EA biedne, małe, boczne studyjko zaciągnęło i stąd takie skutki.

chyba raczej w kontekscie powielania wszedobylskiego shitstormu, ktory dawno aktualny nie jest.
https://www.youtube.com/watch?v=K35n4rqngZw
jak do tego poziomu sprowadzasz dyskusje, to nie widze sensu jej ciagnac. ale tak, wyobraz sobie ze wyszly patche.
-
crush, nie twierdze ze skutki decyzji w andromedzie sa duze - maja jakis tam wplyw na relacje z postaciami, bez replay sie nie sposob przekonac, natomiast ogolnie wplyw na swiat gry jest niewielki - ale jest. nie dochodzi po prostu do paranoi, gdzie bierzesz udzial w krolobojstwie, po czym NIKT NIC NIE WIE. to jest tak zenujace, ze sam tego nie skomentowales.
ulice Novigradu... krew mnie zalewala, jak slyszalem po raz setny dokladnie te same teksty ze strony npc. jeszcze bardziej krew mnie zalewala, jak slyszalem dokladnie te same teksty po raz ktorys ze strony postaci Geraltowi bardzo bliskich. na Nexusie wiekszosc byla w cryo, z braku zasobow. rownie dobrze mozna wieszac psy na trylogii za prezentacje Cytadeli czy innych miejsc - i tam to nawet byloby o wiele bardziej uzasadnione.
wydajnosc? ME2 i ME3 dzialaly swietnie, ME1 mialo na Normandy i Cytadeli fatalne dropy. a andromeda, jak mowilem, dziala znosnie na integrze - co biorac pod uwage poziom grafiki, nie jest zlym wynikiem. wg developerow jest cpu-bound ze wzgledu na animacje postaci (plynne przejscia miedzy roznymi fazami animacji itd) na konsolach, a przeliczajac sobie moc obliczeniowa konsol na moc obliczeniowa pc, i biorac pod uwage ze na konsolach dziala w 30fps, do 60fps mocne i7/ryzen to moze byc minimum.
zysk z lootu wiekszy z powodu craftingu? dajze spokoj. w andromedzie przynajmniej czasem trzeba zapolowac na to czy tamto, jak sie chce bawic w crafting. w wiesku mialem setki rzeczy w ekwipunku, ktorych NIGDY nie tknalem, bo nie bylo potrzeby - a gdy juz mialem cos rozebrac na czesci zeby craftnac czesc skladowa potrzebna do craftingu mieczy/pancerza, jak tylko byla taka mozliwosc - kupowalem dany skladnik u rzemieslnika, zeby uniknac kopania w ekwipunku, w ktorym byl jeden wielki bajzel.
uczepiles sie "niepowaznosci" questow - osobiscie mi sie nic takiego nie rzucilo w oczy jakos mocniej, wszystko da sie jakos wytlumaczyc - a to dorwac cos dla outpostu, co mozna kupic tylko na Aya, a nikogo poza pathfinderem i jego ekipa tam nie wpuszcza, a to umiescic nadajniki NHS na planetach - bo nie kazdy ma mozliwosc i okazje podrozowac wszedzie, itd. sa to przyslugi, moznaby rzec drobne i "niegodne" pathfindera, ale jak rzeczony pathfinder i tak co chwile podrozuje z powodu glownej fabuly, i przy okazji moze to czy tamto zrobic, to takie dziwne ze go o to prosza? w wielu miejscach o zaufanie ciezko, rozne strony patrza na siebie podejrzliwie, a pathfinder jest jedyna strona w miare neutralna, starajaca sie miec dobre uklady ze wszystkimi - to dodatkowy czynnik.
a w wiesku? co tam takiego "powaznego" i "epickiego"? Geralt ma misje zlecona przez gruba szyche, przemierza swiat wszerz i wzdluz szukajac Ciri (i w rezultacie rozwiazuje problemy kolejnych znajomych i mniej znajomych, ktorzy nie mogli powstrzymac sie od wdepniecia w g..., tylko po to by dostac potrzebne informacje), i... to niemalze wszystko. sa questy sojusznicze, najlepsze na Skellige, choc i wypad temperujacy glupote Ves dobrze wspominam, ale cala reszta? questy zwiazane z eksploracja? co tam takiego "powaznego" i "godnego bohatera", ktory doskonale zdaje sobie sprawe z zagrozenia, i ze to walka na czas by ocalic nie tylko Ciri, ale i caly swiat? ubijanie utopcow i odwiedzanie burdeli? teatrzyk dla dopplera? pomaganie Jaskrowi by zrobil wode z mozgu kolejnej pannie? zdobywanie dla Zoltana kart do gwinta? wez to sobie porownaj z wiedzminem 2 to zobaczysz, ze trojka sama siebie powaznie nie traktuje - ale to wynika wprost z tego, co pisalem wczesniej. zmienili target o 180 stopni na casualowy.
i owszem, wyborow moralnych czarno-bialych w andromedzie brak. sa wybory na zasadzie 'ufam danej postaci czy nie', i tylko na podstawie relacji z dana postacia mozna podejmowac decyzje. skutek odejscia od paragon/renegade i imho w tym, jak przedstawili relacje z postaciami, sie sprawdza.
natomiast na ogolna percepcje postaci i zwlaszcza Rydera przez Ciebie, nie mam wplywu. jedyne co mi przychodzi do glowy, to ze usilnie oczekiwales postaci typu badass a'la Shepard, ktorej wszyscy maja sie klaniac/schodzic z drogi. Ryder na poczatku ma zerowa reputacje. wyrabia sobie opinie u innych swoimi dzialaniami, i robi to przez cala gre. skutki tego widac, rozne postacie zmieniaja swoje pierwotne nastawienie w reakcji na nasze poczynania - i wlasnie na tym polega rpg. na interakcjach z postaciami i rozwoju relacji z nimi. ciezko natomiast oczekiwac, ze bedzie traktowany inaczej niz "ciekawostka turystyczna" z plecami na Nexusie, poki nie osiagnie czegos wiecej. co wiecej, postacie z ktorymi jest sie w pokojowych relacjach, doskonale wiedza, ze pathfinder po pierwsze, czegos chce, a po drugie, chce utrzymac relacje pokojowe, bo nie moze sobie pozwolic na otwarty konflikt. w trylogii masa questow byla z zalozenia oparta na konflikcie, w andromedzie przez wiekszosc gry konflikt wystepuje jako element uboczny na drodze do celu.
sprawiasz wrazenie jakbys w ogole nie rozumial/nie czul zalozen, jakie Bioware mialo dla andromedy. probujesz ja wcisnac w ramy zbyt przypominajace ksztaltem trylogie, i ni cholery nie pasuje. no nie pasuje, i nigdy pasowac nie bedzie. to zupelnie inna gra.
-
A niech se wracają, mogą se nawet zrobić MMO, grę mobilną i kraciankę, wytarli sobie dupę marką, nie tłumacz ich zachowania, bo to co zrobili z tą serią jest karygodne i niedopuszczalne. Samo bioware skreśliłem już dawno temu, andromeda to tylko kolejny gwóźdź do trumny i skreślanie serii nie jest głupie, jak dotąd dobrze na tym wyszedłem. bioware w ŻADNYM momencie nie dało nawet CIENIA dowodu na to, że są kompetentni - ANI RAZU im się to nie udało na przestrzeni lat; nie tygodni, nie miesięcy, a całych lat, ale ludzie mimo to w nich wierzą, że sa w stanie coś zrobić. Dlaczego? Tam z oryginalnego zespołu nie został nawet nieumyty kubek na biurku. To oni mają mnie przekonać czego, nie potrafili dokonać już któryś raz.
karcianki nie zrobia, akurat w kwestii tego typu skoku na kase redzi ich wyprzedzili.
-
unic0rn idę spać w tym momencie i nie dam rady teraz odpisywać, ale masz u mnie plusa za zapał
Pewnie jutro pogadamy, ale wstępnie wiedz, że się raczej nie dogadamy, bo odbierasz gry/gatunki całkiem odwrotnie niż ja.Wiedz tylko, że jeśli chodzi o Andromede i Wiedzmina to opinia nie jest jak dupa, tylko Andromedę chwalą zagorzali fani serii i w stosunku do całości ułamek graczy i recenzentów na globie, natomiast z Wiedźminem jest na odwrót i choćbyś na głowie stanął to takie są fakty.
Najwidoczniej ja należę do plebsu i lecę z krytyką za tłumem, a Ty jesteś wyjątkowy i zauważasz w średniakach wielki potencjał, pozdrawiam

wobec andromedy nakrecil sie kosmiczny hype, po czym coz, koncowy produkt wobec hype rozczarowal. ale tak to jest jak sie ludzie daja poniesc hype, a pozniej rozpetuje sie shitstorm "bo rzucanie g... w Bioware i EA jest takie trendy". to sie zwyczajnie nie moglo skonczyc inaczej. gdyby oryginalna ekipa robila andromede, pewnie inaczej by sie to wszystko potoczylo, ale jest jak jest - bo celowano w ta grupe fanow, a wsrod nich zawsze trafia sie halasliwe jednostki.
redzi zagrali bezpieczniej. zauwaz, ze jedynka wyszla tylko na PC, dwojka dostala port na X360 z obcieta grafika, trojka to pierwsza gra z serii tworzona z mysla o konsolach. myslisz, ze ich targetem byli fani serii? nic bardziej mylnego. chcac zwiekszyc zyski, wycelowali w szersza grupe, ktora poprzednich dwoch gier na oczy nie widziala. ja przeszedlem dwojke zaraz przed rozpoczeciem trojki, i potworze sie: jako rpg, wiesiek 3 nie ma startu do dwojki. w ogole. docelowo sprzedali wiecej kopii na PC afaik, natomiast w poczatkowym okresie - nakrecajacym sprzedaz i opinie - 70% to byla sprzedaz na konsolach.
mozna oczywiscie sie spierac, ze skoro wiesiek 2 byl dostepny na X360, to czesc graczy konsolowych z pewnoscia mogla zaobserwowac spadek jakosci elementow rpg, ale nalezaloby wziasc pod uwage popularnosc obu serii przed premiera wieska 3 (napedzana grubymi milionami wydanymi na reklame, by gracze konsolowi w ogole wiedzieli, ze cos takiego powstalo). wiesiek 2 wyszedl rok pozniej na X360 niz na PC. przez ten rok czasu sprzedal sie w ilosci 1,7mln egzemplarzy. dla porownania, ME3 sprzedalo sie ilosci ponad 3,5mln sztuk... w pierwszym miesiacu.
wiesiek 3 sie sprzedal - poniekad zasluzenie - jako swietna gra. jednakze swietne rpg to to nie jest.
andromeda za to od poczatku byla wycelowana w fanow serii (nakrecanie hype w N7 Day itd), i podejrzewam ze to wlasnie oni sa najbardziej rozgoryczeni - jak to fani, najbardziej krzykliwa grupa. nie wszyscy zjechali andromede z gory na dol, wielu jest bardzo zadowolonych, natomiast niektorzy nie przebieraja w srodkach.
myslisz, ze to wszystko nie ma wplywu? zagraj w wieska 2, zaimportuj save do trojki, zagraj w trojke, po czym ocen swoje przezycia, to zobaczysz jak zostaniesz zjechany, bo przeciez trojka to best game ever, GOTY i zlote dziecko polskiej mysli technicznej, a jakakolwiek krytyka zakrawa o herezje.
sprobuj ocenic andromede obiektywnie, bez uprzedzen, jako gre ktora z trylogia laczy tylko lore i tytul, to tez beda wieszac psy, bo przeciez filmiki na youtube jasno pokazuja, ze gra w tej a tej sekundzie ma skopana animacje, wiec jest pasciem.
nie beda to ataki obiektywnych recenzentow, tylko osob, ktore cos tam wyczytaly, zobaczyly, uslyszaly, i wskoczyly na hype/shitstorm bandwagon. problem w tym, ze takie opinie zataczaja w internecie bardzo szybko bardzo szerokie kolo, pozniej masz tysiace glosow ze dana gra jest pasciem badz ze jest genialna, opartych na wnioskach wyciagnietych z pierwszej godziny grania, i machina sie napedza sama. a wiekszosc ludzi do inteligentnych nie nalezy, i decyzje o zakupie - niejednokrotnie niezbyt taniej - gry, wyciagaja na bazie takich wlasnie opinii. o tyle rozsadny ruch zrobilo EA, ze udostepnili 10h demo. niestety, zbyt pozno.
skutki tego wszystkiego widac w tym watku - brak rzeczowej kontrargumentacji na konkretne zarzuty pod adresem wieska 3, podejscie z uprzedzeniami do andromedy "bo przeciez ta cala krytyka". zaskakujace to to nie jest, biorac pod uwage ze dzisiejsze spoleczenstwo uwielbia, jak ktos za nich ocenia i dokonuje wyborow.
i na koniec, pod wzgledem tak roznic w voice actingu, jak i w samych dialogach:
https://www.youtube.com/watch?v=cUzk40kX3-0
roznic jest o wiele wiecej, nawet w drobnych wymianach zdan miedzy Ryderem a druzyna. przykladowo, przed wylotem na Habitat 7 mozna zamienic kilka slow z Cora. pada tam tekst "here be dragons". podczas eksploracji Habitat 7 jeden z tekstow Rydera zmienia sie w zaleznosci od tego, czy rozmowa z Cora miala miejsce. takich milych akcentow jest znacznie wiecej i swiadcza, o zgrozo, o dopracowaniu i przywiazaniu uwagi do szczegolow.
nie twierdze tu, iz andromeda jest wyjatkowo dopracowana, bo zdecydowanie nie jest - ale ten swiat zyje, interakcje z postaciami maja swoje konsekwencje, a czasem nawet pozornie nieistotna wymiana zdan potrafi cos zmienic w pozniejszym dialogu. nie tak jak w pewnej grze aspirujacej do miana rpg, gdzie mozna pomoc w sprzatnieciu krola, po czym wszyscy sie zachowuja jakby nigdy nic sie nie stalo.
-
i zgadnij ile osob nie potrafi zrozumiec, jakim cudem wiesiek 3 uzyskal status GOTY. opinia jest jak d..., kazdy ma swoja.
ja dodam tylko tyle, jesli o andromede chodzi: zalecam granie femryderem. "meska" wersje widzialem w akcji na Habitat 7 przez krotka chwile i voice acting w porownaniu do wersji zenskiej jest kompletnie pozbawiony charyzmy. w trylogii tez gralem femshepem i tam femshep - zdaniem wiekszosci - duzo lepiej pasowal do renegade playstyle. jako ze postaci z andromedy brak doswiadczenia, tutaj odrobina charyzmy jest tym bardziej wskazana, i grania maleryderem sobie nie wyobrazam. to co prawda opinia bazowana na kilku minutach gameplay z maleryderem, niemniej odrzucil mnie kompletnie. femryder to zupelnie inna bajka.
-
Nie wiem czy przeczytałeś mój wpis, ale pisałem wyraźnie, że mam uraz psychiczny po Dragon Age Inkwizycji. Nie wiem czy to nie było dla mnie rozczarowanie dekady, po tym jak zakochałem się w DA1 i po tym co zrobili w DA2 w życiu nie przypuszczałem, że w taki sposób zrobią Inkwizycję. Jestem też na forum na tyle długo, że wyrobiłem sobie zdanie na temat niektórych forumowiczów i niektóre ich posty mogę traktować jako recenzje, ponieważ z kilkoma osobami przeważnie zawsze się zgadzam. Niestety questy poboczne to nie był element który ktoś chociaż raz pochwalił. A jak ktoś próbował ich bronić to nie potrafił wymienić 5
Zresztą sam potrafisz wymienić tylko kilka i pewnie chodzi Ci o te z towarzyszami, trudno żeby nawet te były tak prymitywne. No i piszesz, że Andromeda jest nastawiona na eksploracje, to też nie świadczy dobrze, bo od eksploracji mam gry Bethesdy gdzie jak w przypadku F4 obrońcy mówili, że questy poboczne i fabuła nie jest ważna tylko eksploracja. Dla mnie i pewnie dla większości nawet w action RPG najważniejsza jest fabuła i questy poboczne, eksploracja to dodatek który może wydłużyć czas spędzony w grze.nie gralem w inkwizycje ani w DA2, wiec sie nie sparzylem. origins nie ukonczylem z braku czasu, aczkolwiek zgadzam sie, iz jest swietne. natomiast co do sidequestow w andromedzie - z tym bywa roznie, bo w kategorii friends and allies questow jest sporo i wszystkie sa ciekawe, a nie wszystkie to lojalnosciowki. nawet questy zlecane przez wlasna zaloge nie wszystkie sa lojalnosciowe - albo raczej, sa preludium do lojalnosciowych, lecz i to nie zawsze. lojalnosciowke Liama zrobilem, a mam jeszcze jakis quest od niego on hold. no i sa questy takie jak polowanie na sabotazystow nienawidzacych AI, sledztwo w sprawie "pierwszego" morderstwa, obrona outpostu przed atakiem, odkrycie AI na jednej z planet, sledztwo w sprawie Garson + sekrety rodzinne, itd. dla mnie w rpg najwazniejsze sa postaci, fabula i klimat calosci - przy czym fabula nie musi byc jakims epickim fajerwerkiem rodem z hollywood, jak to mialo miejsce w trylogii, by zaciekawic. do the elder scrolls to bym tego nie porownywal, bo to sa sandboxy typowe, i tam poza eksploracja zbyt wiele nie ma. w F4 nie gralem, F3 byl dobry. w morrowindzie bardzo dawno temu spedzilem mase czasu, ale jesli mowa o drewnianych postaciach to the elder scrolls sa przykladem numer jeden. chyba jedyna poprawnie zrealizowana seria sandboxowa jest GTA, ale to z kolei nie jest rpg. w przypadku eksploracji w andromedzie kluczowy jest klimat gry - nowa galaktyka, nowe miejsca. albo ktos sie potrafi wczuc w role, albo uzna jedna z najwiekszych zalet za wade, po prostu.
W większości cRPGów robię wszystkie questy, ale skoro są tak płytkie i denne to po co mam się zmuszać ? Inkwizycja była pierwszą grą w której z taką wściekłością przestałem je robić, bo miałem wrażenie, że gram w TERE Online. W przywołanym przez Ciebie Wiedźminie 3 podstawkę ukończyłem w ciągu 180 godzin (został mi jeszcze dodatek Krew i Wino). Po 6 godzinach spędzonych w Andromedzie, zrobieniu kilku questów pobocznych i porozmawianiu ze wszystkimi na Nexusie, powiem tylko, że porównywanie tych gier nie ma sensu, gdzie już widać jaka przepaść je dzieli i nie chodzi mi już o kwestie techniczne. Po porozmawianiu ze wszystkimi na Nexusie, mam wrażenie jakbym rozmawiał z bandą gimbusów na wycieczce w Planetarium i Obserwatorium im. Mikołaja Kopernika w Chorzowie a nie mieszkańcami stacji która jest w czarnej du##e, w Wieśku już w pierwszej lokacji głupia karczmarka czy kowal był bardziej prawdziwy i naturalny niż ekipa zarządzająca Nexusem

plytkie i denne to sa sidequesty w wiesku 3. przez pierwsze 30 godzin zachwycalem sie wiedzminem, "best rpg ever" itd. pozniej dosyc bolesnie gra obnazyla swoja plytkosc. "idz tam, zabierz to, ubij tamto" wzglednie "uzyj wiedzminskich zmyslow po raz setny by wytropic bandytow/potwora/whatever". sa wyjatki, a jakze. ale biorac pod uwage rozmiar calosci, znakomita wiekszosc gry jest po prostu do bolu powtarzalna. co do ekipy Nexusa, zauwaz ze w czarnej d... to oni sie znalezli na poczatku - stad rewolta. po przybyciu na miejsce zdazylo minac sporo czasu, i jedyne co im zostalo to siedziec i modlic sie o cud, by nie zdechli z glodu. to pokojowo nastawieni kolonisci, nie inwazja militarna - co mieli niby zrobic, jak nawet zasilanie przed przybyciem arki im siadalo? wpadac w panike? po takim czasie w czarnej d... zostala im tylko rezygnacja. a co do bandy gimbusow, miales na mysli pewnie fragmenty jak ten:
- cudownie pachniesz
- Geralt, jestesmy na pogrzebie
- cudownie pachniesz na tym pogrzebie
cale to pchanie Geralta w objecia Yen po dlugotrwalej amnezji i badz co badz sporej ilosci przezyc z Triss, bylo kompletnie bez sensu. z punktu widzenia historii, ksiazek itd, uzasadnione, ale z punktu widzenia gry, w ogole. gracz ma miec WYBOR, nie byc prowadzony za raczke w strone "jedynej slusznej" opcji.
Są gusta i guściki i rozumiem, że Andromeda może Ci się podobać, wręcz widać jak jesteś nią zachwycony, sprawdzę to sam, bo nie jest tak, że odpaliłem grę z nastawieniem na sam główny wątek, będę się starał grać rzetelnie jak w każde RPG, ale po opiniach większości pewnie tak to się skończy. Widzę też, jakie masz postrzeganie gatunku cRPG skoro Andromeda jest jego kwintesencją a Wiedźmin 3 był drogą przez mękę, jako cRPG jest do niczego, postaci beznadziejne itd. Problem w tym, że BioWare zabiła markę ME, zrobiło zwykłego średniaka który stał się pośmiewiskiem w całym growym świecie, przestali go nawet wspierać aktualizacjami i zrezygnowali z DLC, a CD Projekt zrobił grę która jest najwyżej ocenianą grą w historii która oczywiście też nie każdemu może się podobać, ale unic0rn i Azazell (nie denerwuj się to nie jest zaczepka, mam wrażenie jakbym pisał z tą samą osobą
) nie zmienicie tego, bo takie są fakty i realia. I to, że na świecie są miłośnicy serii ME czy nawet fanatycy BioWaru którzy zawsze będą ich gry chwalić, jak questy poboczne słabe to nie trzeba ich robić, jak kwestie techniczne tragiczne to przecież nie jest to najważniejsza rzecz w grach cRPG, jak fabuła słaba to wtedy trzeba się skupić na eksploracji. Szkoda tylko, że to nie jest drugoligowe studio startujące z grą z kickstartera tylko potęga z takim budżetem. Ktoś tam w pysk powinien dostać, bo już średnio rozgarnięty licealista potrafi napisać lepszą historię na questa pobocznego niż scenarzyści z Bio czy Bethesdy, oczywiście nie twierdzę, że w Wiedzminie 3 wszystkie questy poboczne to majstersztyk, ale z czym do ludzi panie."ale po opiniach wiekszosci" - a co Cie opinie innych obchodza? nie probuje Ci narzucac wlasnej, kazdy powinien wyrobic sobie swoja. pokazuje Ci tylko, ze na wszystko znajda sie kontrargumenty, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, a internetowa krytyka jest z reguly g... warta, bo wiekszosc ma ADHD i nie potrafi usiedziec kwadransa bez obrzucania czegos blotem. przykladem sa karty amd vega - na amazonie wiekszosc opinii jest jednogwiazdkowych, ale ani jedna nie jest poparta zakupem. tak samo wyglada krytyka andromedy - wiekszosc obejrzala filmik z rzadkimi wpadkami animacyjnymi (bo youtuberzy zyja z sensacji), tudziez jednym czy drugim faktycznie "a'la nastolatka" dialogiem (celowo zrealizowane w ten sposob sceny flirtu, co Kallo raz kwituje "kill. me. now."), i sie rozpetal shitstorm. w ogole, ile godzin spedziles na graniu w andromede, ze oceniasz questy? ja mam 90h na liczniku w wiesku 3 i ponad 60 w andromedzie, i po tym jak moja ocena wieska sie zmienila w polowie o 180 stopni, moge powiedziec ze w przypadku gier rpg tej wielkosci ponizej 40-50h w ogole nie ma sensu wyglaszac opinii. nie wykluczam nawet, ze moja ocena andromedy zmieni sie na gorsza, ale nic na to nie wskazuje. przed ukonczeniem ciezko mi powiedziec jak to sie ma na generalnej skali "best rpg" do trylogii, powiedzialbym poki co ze slabiej, ale to mimo wszystko zupelnie inna gra - i to nie jest usprawiedliwianie, a uczciwa ocena. wiedzmin to jest hack'n'slash w wiekszosci - jest troche postaci istotnych, jest tez troche postaci istotnych ktore z gry wycieto (Iorveth), wykastrowano dylematy moralne w porownaniu do jedynki i zwlaszcza dwojki, a przede wszystkim zarznieto rozwoj relacji z postaciami. postacie w andromedzie sa lepsze, mimo iz dialogi sa niejednokrotnie slabsze - bo nie stoja w miejscu. spojrzenie na dana postac zmienia sie wraz z postepem fabuly, sidequestow itd. postacie w wiesku sa zamrozone w czasie jak dla mnie - najpozytywniejsze wrazenie wywarla na mnie Triss, bylo czuc jej bol i bylo jej zal po tym wszystkim, co przeszlo sie w dwojce i jak bieglo sie jej na pomoc. ale zawierzylem redom i wybralem Yen - i zaluje, bo calosc byla przewidywalna do bolu. wiekszosc wieska - co jak osoba, ktora nabila w nim tyle godzin, doskonale wiesz - to tak przeklinana przez Ciebie eksploracja. jezdzenie tu i tam i robienie kolejnych powtarzalnych questow. jedyne, co ratuje ta monotonie, to genialna warstwa artystyczna - genialna dzieki zmianom pogody i trybie dnia i nocy. bez tego, wszystkie lokacje wygladalyby podobnie, nie liczac zmian uksztaltowania terenu. nawet roslinnosc wbrew pozorom sie zanadto nie zmienia. porownaj to z andromeda, gdzie kazda planeta jest inna, a w ramach kazdej z nich mozna znalezc niecodzienne widoki. w wiesku po zjechaniu terenu wszerz i wzdluz czlowiek zaczyna korzystac z fast travel, bo mysl o kolejnym galopie przez tak samo wygladajace drogi, z ubijaniem po drodze nekkerow/wilkow/innego badziewia, po prostu nudzi. w andromedzie samo jezdzenie po terenie - gdy juz wszystko widziales na wlasne oczy - tak samo monotonne, tylko kto tak naprawde widzial wszystko w obu grach? tu i tu mozesz sie natknac na drobne sidequesty, ktore w obu przypadkach nie beda rewelacyjne, tu i tu jezdzisz i zwiedzasz, nowe lokacje, nowe historie, czasem nowe postacie - ale andromeda jest be, a wiesiek jest cacy, "bo tak"? osobiscie juz wole te drobne sidequesty w andromedzie - moga byc nieskomplikowane i malo wybitne (czyli de facto takie same jak analogiczne sidequesty w wiesku), ale przynajmniej staraja sie byc osadzone w fabule/w swiecie gry. byc jakos powiazane ze wszystkim innym. w wiesku sidequesty sa mocno powiazane z aktualnym miejscem/postacia, i choc z jednej strony jest to na swoj sposob realistyczne, z drugiej nazbyt czesto brak wyraznego zarysowania "bigger picture". co wiecej, ten "bigger picture" jest czesto kompletnie olany, a w samej grze kompletnie brak reakcji na pozornie istotne sidequesty, jak chociazby spisek.
i wreszcie, odpusc sobie krucjate przeciwko Bioware. wine ponosi EA. studio odpowiedzialne za andromede to nowe studio, ktore z trylogia nie mialo nic wspolnego, a EA kazalo im robic andromede, bo studio od trylogii zajmuje sie Anthem. plany zbyt ambitne, studio zbyt zielone, minela ponad polowa czasu na realizacje i sie okazalo, ze niczym na Nexusie, sa w czarnej d..., bo nie potrafia sobie z pewnymi rzeczami poradzic. dlatego andromeda nijak sie ma do pierwotnych teaserow/trailerow jesli o wyglad chodzi, dlatego nie wyrobili sie z korektami animacji/niektore wygladaja srednio, dlatego calosc jest mimo wszystko slabsza niz moglaby byc. Bioware stac na wiecej, ale nie porownuj ekipy, ktora nigdy nie robila gry tego kalibru, do ekipy odpowiedzialnej za oryginalna trylogie, tylko dlatego ze obie pracuja pod szyldem Bioware, na rozkazach EA. zarzniecie rozwoju single player/DLC? decyzja EA. zawieszenie marki? decyzja EA. myslisz ze te decyzje zapadly "bo Bioware dalo ciala"? to EA dalo ciala i przynajmniej to do nich dotarlo. maja rozwoj Anthem na glowie - ktorego teraz nie zawiesza, bo to inwestycja in progress - a widac poszli po rozum do glowy i kolejnej czesci Mass Effect nie dadza do realizacji komus, kto to spartoli. studio odpowiedzialne za trylogie pomoglo przy andromedzie na tyle, na ile im EA pozwolilo, i bez watpienia chcieliby je nadal wspierac, pracujac nad DLC i kolejnymi patchami - ale to nie oni o tym decyduja, a EA. zrobil sie shitstorm, uznali ze wiekszych pieniedzy w single player inwestowac nie ma sensu, przykrecili kurek. pozostaje miec nadzieje, ze chociaz wydadza patch pod xbox one x. ale jasne, wieszajmy psy na Bioware, zamiast na tych ktorzy faktycznie odpowiadaja za zarzadzanie rozwojem poszczegolnych gier, bo wykladaja na nie pieniadze.
i bylbym zapomnial, nie mam pojecia kim jest Azazzel. nowy tu jestem, rzadko sie udzielam (wrecz prawie wcale), ot zobaczylem na glownej pclaba odnosnik do watku o andromedzie to zajrzalem. wiecej pewnie sie w tym watku wypowiadac nie bede, bo nie widze sensu gdy niektorzy maja klapki na oczach i jedna gre oceniaja nieobiektywnie, a druga traktuja jak nadejscie mesjasza.
Ale co to znaczy miejsce którego nie widziałeś? Co znalazłeś? Nową górkę na której nic nie ma? Czy kolejny opustoszały punkt z minimalnym tłem fabularnym?
Bo sorry ale widoczkami z których kompletnie nic nie wynika to się można cieszyć przez pierwsze 30 minut na planecie, a nie przez kilkugodzinny pobyt.
Co mam odkrywać jak na każdej planecie mam to samo włącznie z reskin'em fauny?
co takiego masz niby w wiesku, jak nie widoczki z ktorych kompletnie nic nie wynika, a ktore nawet reskinem sie nie roznia? w andromedzie kazda planeta jest inna. w wiesku? gdyby nie zmiany pogody i tryb dnia i nocy, wszystko wygladaloby tak samo. a sidequestow wiazacych dane miejsce z reszta fabuly i innymi lokacjami na kazdej planecie troche sie znajdzie. wiesiek? "panie, utopce mi zezarly zone/meza/psa, zaplacim, wiem ze wiedzmin nie pracuje za darmo".
Zacznijmy od tego, że "tyle shitstormu, to pewnie musi być złe" do mnie się zbytnio nie odnosi bo ja w to grałem na premierę. Gdzie dopiero wstępnie zaczynano narzekać na kwestie postaci i fabuły, a głównym problemem były bugi i wystrugana z drzewa mimika twarzy.
To w końcu mam robić questy główne i się nie rozdrabniać, czy eksplorować i robić poboczne?
Bo niestety ale 90% to są questy na zasadzie antena się zepsuła - napraw albo jedź zabij tych złych. Wypowiadane przez nijakie postacie, nijakimi głosami wydawanymi z nijakiej twarzy.
To kim ja w końcu jestem? Pionierem, przywódcą czy pionkiem co ma latać na posyłki?
Informacje pisane zgadza się są spójne ze światem bo tak jak i dialogi można odnieść nie tyle wrażenie obcowania z kolonizatorami co z licealistami.
z tym nieustannym nawiazywaniem do licealistow/gimbazy to mam wrazenie, ze niektorzy tutaj maja kompleksy. zero przykladow, robienie shitstormu przez powtarzanie bajek. jak licealista to sie zachowywal Geralt wobec Yen, przez niemal cala gre. biorac pod uwage fakt, jak sie na niego wypiela "bo ta ruda #@&!" i zaczela go szukac dopiero, gdy byl jej potrzebny, zalosne.
antena sie zepsula. ciekawe, ze pomijajac te najbanalniejsze/monotonne sidequesty, a robiac tylko te, ktore mnie zaciekawily, po ponad 60h gry nie ukonczylem jej nawet w 50%. nie wiem ile godzin zostalo do zakonczenia fabuly, stawiam sobie za cel miec viability na poziomie 100% na wszystkich planetach (na czterech juz mam), a ile z tych 100% zostanie do zrobienia pod postacia mniej ciekawych sidequestow po zakonczeniu glownej linii fabularnej, natomiast nawet ponizej 100h to nadal solidne rpg. dla porownania, kazda z czesci trylogii zajmowala (z DLC) miedzy 50 a 60h - na spokojnie, na 100%. zmusza ktos do przechodzenia andromedy na 100%? sugerowalem tylko, by nie olewac sidequestow na dzien dobry, po paru godzinach czlowiek sobie wyrobi opinie co go interesuje, a co olac badz zostawic na pozniej. natomiast olewanie sidequestow calkowicie to czysta glupota.
To nie wynika ze sklerozy tylko z braku jakiegokolwiek przywiązania do postaci. A to znowu wynika z ich miałkości i braku jakiegokolwiek charakteru.
Z trylogii jakoś potrafiłem zapamiętać nawet postacie totalnie poboczne takie jak Kirrahe.
Z badassem fakt mój błąd ale piszesz dość chaotycznie więc...
Postać nie musi być jak Shapard ale litości niech nie będzie to zakłopotana i zawstydzona pipa. Choćby z tego względu, że nikt o zdrowych zmysłach po kilku rozmowach z kimś takim nie przydzieliłby mu tak istotnej funkcji.
Mając za sobą te 80% gry ja progresu w tej kwestii żadnego nie widzę. Dalej dialogi przywodzą na myśl wstydliwego nastolatka.
Tu nie chodzi o to jaka to jest gra ale o ogólny spadek w jakości. Dialogów, postaci, scenariusza.
Problemem nie jest sama konstrukcja tylko JAKOŚĆ.
dla mnie problemem jest jakosc krytyki andromedy. zawstydzona pipa to - again - Geralt wobec Yen. do niektorych nie dociera, ze pathfinder to postac mloda, z minimalnym doswiadczeniem, w zupelnie obcym swiecie, bez jakiejkolwiek mozliwosci odwrotu, z losem tysiecy kolonistow na wlasnych barkach. fabula podaje na tacy informacje, ze zerwanie glebszego polaczenia z SAM byloby smiertelne w skutkach, wiec nawet transfer roli pathfindera na kogos innego w tym wypadku nie wchodzil w gre. zreszta, na kogo? poprzedni pathfinder podjal decyzje, ufac jemu czy skloconej bandzie z Nexusa? kolonisci to nie banda badass soldiers, maja zupelnie inne charaktery, co nie zmienia faktu ze tego typu wieszanie psow - chociazby na glownej postaci - jest nieuzasadnione. "he'll regret he ever met me" - wstydliwa pipa, jak diabli.
Tylko z dwojga złego co jest lepsze? Mały i ciekawy świat czy duży i pusty?
Wiesz co mnie osobiście rozbawiło w ME:A skoro już wspominasz o Omedze? Nikt nie potrafił zrobić choćby odrobinę zapadającego w pamięć baru. Wyglądem, muzyką, zadaniami związanymi z tą lokacją.
To jak oni się mieli dobrze spisać w otwartych terenach?
Nie wiem co framerate ma do rzeczy ale skoro o tym wspominamy to wybacz ale nawet po pierwszym patchu (później już nie grałem) na i7 i 1070 w 1080p zdarzają się dropy z 60 do 30 klatek na Tempeście.
Mako? Co z tego, że to nowe prowadzi się o niebo lepiej jak eksploracja wygląda podobnie? Pojedź rozwal posterunek (który się zrespawnuje) i pozbieraj materiały. Po drodze do głównego zadania wykonując jakieś totalne pierdoły okraszone chwilą dialogu, ewentualnie datapadem. To naprawdę trzeba było się wzorować na jednym ze słabszych elementów?
Windy których wszyscy nienawidzą do dziś? 40 sekund z dialogiem/monologiem w tle versus zapitalanie na orbitę z animacjami żeby "odebrać telefon" i przeprowadzić 1.5 minutowy dialog. Progres jak wuj.
Walka powiedzmy, że jest lepsza choć ta w 2 i 3 była jak najbardziej okej.
Problem w tym, że to ograniczenie skill'i jest śmieszne, a żaden przeciwnik nie wymusza jakiejkolwiek rotacji umiejętności.
swiat wieska jest duzy i pusty. masa drobnych questow, wszystkie od strony mechaniki takie same, lokacje z wygladu takie same, nie liczac warunkow atmosferyczno-oswietleniowych, tudziez uksztaltowania terenu. zero nowosci. po 30h ma sie wrazenie, ze widzialo sie juz wszystko. koncowka glownej fabuly troche to zmienia, ale to tylko jeden quest. swiat gry jako taki jest zwyczajnie monotonny, bardziej niz ten w andromedzie. oczywiscie, kwestia gustu, jednakze nie da sie zaprzeczyc temu, ze redzi nadlubali drobnych questow ktore tylko fanatycy zrobia w 100%, a bez nich gra wiele traci - bo jest bardziej symulatorem wiedzmina (idz, zabij potwory, odbierz sakiewke) niz rpg z krwi i kosci. drobne sidequesty w andromedzie wiele lepiej sie nie prezentuja, ale przynajmniej jakas spojnosc ze swiatem gry jest, a nie kompletnie oderwane od niego tluczenie przeciwnikow. tu juz wchodzi w gre to, jak komus podchodzi klimat samej gry - jezeli sie wczuc w swiat gry, wtedy na sidequesty patrzy sie inaczej. ale nawet to nie zmienia faktu, ze tych faktycznie interesujacych sidequestow andromeda ma zdecydowanie wiecej - w wiesku 3 spedzilem 90h, ale polowa tego czasu to bylo szukanie czegos ciekawego. bezskuteczne. przez pierwsze 30h byl zachwyt, pozniej cos przestalo pasowac, pozniej to juz tylko ciagnalem glowna fabule naprzod, olewajac sidequesty - bo ciekawych juz bylo brak. a glowna fabula trzymala jakis poziom do dotarcia na Skellige - choc imho byla zdecydowanie zbyt rozciagnieta w czasie, i gdyby nie Baron, to poczatkowe nascie godzin byloby czysta tragedia.
zgodze sie co do baru, ogolnie warstwa dzwiekowa jest nierowna. o ile mozna zrozumiec nieco inna muzyke (inny ton gry zupelnie), to mogli postarac sie bardziej - muzyka byla czyms, co bardzo aktywnie wplywalo na klimat trylogii. kolejny problem to ucinanie dialogow podczas poruszania sie - tekstow druzyny triggerowanych okreslonym miejscem. gdy sie biegnie zbyt szybko, kolejny dialog moze spowodowac uciecie poprzedniego, zamiast skolejkowac calosc. to nie powinno miec miejsca i to chyba najbardziej irytujaca mnie rzecz. videocalle powinny moc byc forwardowane na omnitool - to tez fakt. wracanie sie na statek jest irytujace. ale z kolei - w odroznieniu od trylogii, tutaj mase questow robi sie rownolegle. wiele ma status on hold przez jakis czas, wiec wrecz trzeba sie zajac czyms innym. jak ktos ma obsesje i musi odebrac videocall juz, teraz, natychmiast, coz - jego problem. z reguly w kazdej z lokacji jest wiecej rzeczy do zrobienia, uganianie sie za jednym questem jednoczesnie to nie jest styl grania w andromede, ktory bym zalecal.
swoja droga, co do audio, najlepsze - dzieki openal - mialo ME1 i ME2. juz w trojce poszli po bandzie, wycinajac openal, przez co calosc brzmiala o wiele gorzej. w andromedzie przynajmniej efekty environmental sa swietne, tutaj zdecydowanie dali rade.
walka jest o niebo lepsza niz w trojce, i to akurat powszechnie uznany fakt. ograniczenie ilosci skilli moze sie wydawac idiotyczne, ale to jest podyktowane jak sadze wersjami konsolowymi i obsluga padow. nie zmapujesz wiekszej ilosci skilli na przyciski na padzie, po prostu, a lepszy direct mapping niz wywolywanie aktywnej pauzy za kazdym razem, gdy chce sie uzyc skilla. natomiast glebie mozliwosci calego systemu mozna odkryc dopiero przygladajac sie dokladniej poszczegolnym skillom oraz augmentom. przykladowo, bio-converter oferuje natychmiastowy reload broni, bez opoznienia i bez amunicji, kosztem 5% health - life support (6 poziom team support drzewa tech) powoduje regen healtha przy uzyciu dowolnego skilla tech. rzucasz energy drain i masz regen shields i health jednoczesnie, a z bio-converterem nie musisz sie martwic o amunicje. takich kombinacji jest znacznie wiecej, ale jasne, "powiedzmy ze jest lepsza".
co do framerate, w andromede da sie grac z rozsadnymi ustawieniami (med-high, 30fps) na integrze. ME1 za to, jak na gre na unreal engine 3, chodzilo miejscami po prostu fatalnie.
Ale to wynika tylko i wyłącznie z lenistwa. Co stało na przeszkodzie żeby rasy miały inne technologie do podróży? Dlaczego po prostu nie mamy gęściej upakowanego sektora? Na jednej planecie nie mogą funkcjonować dwie rasy na raz?
Wlatujemy do galaktyki gdzie z punktu widzenia gracza spotykamy w sumie dwie rasy z czego jedna jest interesująca jak klej do tapet, a druga przez prawie cały tytuł wygląda na wariację Batarian.
o tym, jak wiele zawdzieczamy EA, pisalem powyzej.
To nie jest żadne usprawiedliwienie. Wydali gniota i tyle mnie jako konsumenta interesuje.
Przyznam szczerze, że cieszy mnie decyzja EA bo przynajmniej jest szansa na jakiś reset, a nie dalsze brnięcie w to bagnisko.
Nie żebym wierzył, że główne Bio wystruga coś zauważalnie lepszego bo Inkwizycję już zdążyli popełnić.

nikt Ci nie kaze w to grac, za to jak juz zagrales, staraj sie oceniac obiektywnie. hype czesto jest nieuzasadniony, tak jak hurraoptymistyczne recenzje. sporo na steamie mniej pochlebnych opinii o wiesku niz moja, tak jak sporo w sieci calkiem pozytywnych opinii o andromedzie - again, bardziej pozytywnych niz moja. nazywanie gry gniotem tylko dlatego, ze nie spelnia Twoich nadziei (nikt o zdrowych zmyslach dzis nie rzuca sie na gre w dniu premiery, gdy o jakosci produktu w dniu premiery decyduja nie developerzy, a ksiegowi, pchajacy gre na rynek gdy wg nich jest "good enough", ewentualnie "lepsza nie bedzie"), jest niepowazne. mozna ewentualnie stwierdzic, ze gra - patrzac z pewnego punktu widzenia/w pewnej kategorii - jest slaba. dla mnie taki jest wiesiek 3, jako rpg jest cienki jak kompot z desek. jako gra calosciowo - jest wybitny. po prostu nie jest w stanie nawet podskoczyc do poprzeczki, ktora ustawil wiedzmin 2, jesli o aspekt rpg chodzi.
a to, co wystruga Bioware, zalezy od EA - konkretnie od tego, ile dadza im czasu i forsy, i czy beda to ilosci wystarczajace.
Ponownie... Problemem nie jest epickość tylko jakość poszczególnych elementów.
Jeżeli ktoś napisał świetną powieść dark-fantasy, a potem świetny romans to ja nie mam do niego zastrzeżeń.
Tutaj próbowali zmienić ton tylko zabrakło kogoś kto by w ten ton potrafił odpowiednio uderzyć.
owszem, czuc lekki niedosyt. ale jak mowilem, to poczatkujace studio, a nie stara ekipa Bioware. biorac pod uwage skale gry i ciezar marki, dali rade. stara ekipa zrobilaby to lepiej, bez dwoch zdan - ale o to mozna miec pretensje tylko do EA.
Triss przez całą grę współpracuje i jest blisko z nami tak jak ekipa w ME? Każde większe działanie omawiamy z nią?
wez mnie nie rozsmieszaj. jest od Novigradu naprzod, poza questami z nia zwiazanymi jest nieobecna, od Skellige stoi jak marionetka, zero nowych opcji dialogowych. moze wybor Triss zamiast Yen cos w tej materii zmienia, niemniej generalnie za to jak potraktowali Triss, ktos powinien zawisnac.
W Andromedzie tak jak i w poprzednich odsłonach masz losowe wymiany które też są uwarunkowane wykonanymi zadaniami i czasem. Więc jak już coś usłyszałeś, a nie pchnąłeś dalej konkretnego zadania to stoją cicho albo powtarzają swoje przekomarzania.
Plus to co wyżej, specyfika "ekipy".
Pomijam już to, że akurat w przypadku Andromedy to momentami wolałbym żeby to postacie się nie odzywały...

wole "specyfike ekipy", bo sie sprawdza. KOTOR, dragon age, mass effect - Bioware zawsze szlo w ta strone, i to sie sprawdza. za to w wiesku, wedrujac przez swiat, mozesz sobie posluchac odglosow godowych utopcow. fascynujace.
Tylko, że baronowi do pięt nie dorasta żadne zadanie z Andromedy. Żaden dialog, żadna postać.
I problem ten sam co wyżej - jeden, porządny, mięsisty dialog powiązany z ciekawym zadaniem, czy banda plastikowych manekinów kłapiących więcej i o niczym interesującym.
Każdy praktycznie zarzut przedstawiony Wieśkowi nie wypada lepiej w Andromedzie.
Można by się kłócić o walkę ale to będzie raczej kwestia preferencji niż tego, że obiektywnie jedna jest lepsza od drugiej.
owszem, poki co (ponizej 50% ukonczone), w andromedzie zadne zadanie Baronowi do piet nie dorasta. zaryzykowalbym nawet stwierdzenie, ze zadne zadanie w zadnym znanym mi rpg mu do piet nie dorasta. sredni poziom calosci za to jest imho zdecydowanie wyzszy. wiesz czego oczekiwalem od wieska 3? ze bedzie trzymac poziom Barona. dwojka trzymala poziom, quest Barona trzymal poziom, wiec redzi potrafia. to nie poczatkujace studio pod szyldem Bioware, ktoremu korpoludki z EA kazaly robic gre AAA. a co zrobili? dali d..., po prostu. caloscia mozna sie zachwycac jak sie chce symulator lowcy potworow, tudziez jak sie jest casualowym graczem konsolowym. dla fanow genialnego wieska 2, trojka jest jak spluniecie w twarz. zaimportowalem save z dwojki. poza jedna postacia znaleziona w lochu, ktora dlugo nie pozyla, wiesz jak wielki byl wplyw? dostalem nieusuniety w dwojce tatuaz. tyle. ani slowa o niektorych kluczowych postaciach, ani jednej odpowiedzi na pytania, ktore pietrzyly sie po przejsciu dwojki, nic. zero.
o zarzutach i tym, jak sie maja w przypadku andromedy, pisalem wczesniej. sredni poziom andromedy jest po prostu wyzszy, a elementy rpg, ktore sa imho kluczowe, akurat w wiesku zostaly potraktowane o wiele gorzej. nie oznacza to, ze andromeda nie moglaby byc pod tym wzgledem lepsza - moglaby byc. ale jesli - jako rpg - trylogia jest wybitna, a andromeda zwyczajnie dobra/bardzo dobra, to wiesiek jest co najwyzej sredniakiem z jednym - slownie, JEDNYM - przeblyskiem geniuszu, ktory zwie sie Baron. wybacz, ale jeden quest z wieska dobrego rpg nie czyni.
o walce pisalem wczesniej. gdyby nie byla sporo lepsza, ludzie by sie nia nie zachwycali, a gdyby sie nie zachwycali - EA nie ladowaloby kasy w rozwoj multi.
-
Eksploracja czego jak tam nic nie ma? Jadę przez "pół planety" żeby dosłownie jakimś jełopom w bazie kran naprawić.
Co w tej eksploracji ma mi dać satysfakcję? Walka z Kettami? Drewniany dialog wypowiedziany przez drewnianą twarz, często drewnianym głosem VA?
Ciekawe postacie? Ostatnio rozmawiałem z kimś o ME:A i nie potrafiłem sobie przypomnieć jak się nazywała żeńska podróba Garrusa. Postać która jest w sumie DRUGĄ ważniejszą przedstawicielką Turian.
Peebee pamiętam tylko przez to, że tak durnowatej postaci się nie da zapomnieć.
Jakim jestem badassem jak prawie każda postać traktuje mnie jak popychadło, a dialogi momentami przywodzą na myśl nieśmiałego nastolatka?
Już to kiedyś napisałem ale powtórzę... Jaka to jest eksploracja galaktyki skoro trylogia nie będąc w sumie na to nastawioną przez główną postać ugruntowaną fabularnie w tym świecie robi to o niebo lepiej?
W jedynce to się ciekawie nawet codex czytało spotykając kolejne rasy, a tu? Nowa galaktyka i pusta.
To, że Ci do zakończenia nie śpieszno nie świadczy najlepiej o grze tylko pokazuje, że trafiła w Twój gust.
Ja się na temat tej gry mogę rozpisywać do porzygania mimo, że od premiery dalej wisi mi ta z 1/5 do ukończenia.
Chyba sobie nie przypominam jeszcze serii która by mnie tak zasmuciła upadkiem.
Nawet Final Fantasy się to chyba nie udało.

jak nie chcesz sie tluc pol mapy po raz kolejny, jest quick travel do odkrytych punktow. eksploracja za to polega na odkrywaniu tego, co nieznane. po ponad 57h gry trafilem na Eos w miejsce, ktorego nie widzialem, to samo na Havarl. wystarczy robic questy - wcale nie drobnice typu przynies podaj pozamiataj, bo tych mam mase nieruszonych - i zwyczajnie zwiedzac. a ze drobne questy napotkane dzieki temu nie sa wybitnie porywajace - co w tym zlego? informacje na datapadach, consolach itd, pasuja w 100% do swiata gry, calosc jest spojna, a sidequesty z reguly maja wzbudzac zainteresowanie na zasadzie 'ciekawe co tam sie wydarzylo' - jak Cie swiat gry nie obchodzi i podchodzisz do calosci z nastawieniem 'tyle shitstormu, to pewnie musi byc slabe', to dla Ciebie bedzie slabe.
co do sklerozy, to to sie leczy. tak samo jak nieumiejetnosc czytania ze zrozumieniem - badassowej postaci glownej to tu brak, i to zasadnicza roznica wzgledem trylogii, zamierzona. nie oznacza to ze gra jest z automatu gorsza, po prostu jest zupelnie inna i wlasnie dlatego porownania z trylogia nie maja wiekszego sensu, bo poza historycznym lore i nazwa, to zupelnie inna gra.
eksploracja w trylogii zaiste byla swietna. Illium, Omega, Cytadela - te miejsca zapadly mi w pamiec, bo mozna bylo je w miare swobodnie zwiedzac. cala reszta w wiekszosci liniowa do bolu. i nie zrozum mnie zle, trylogia to dla mnie najlepsza seria gier ever. po prostu nie opowiadajmy bajek. co tam jeszcze bylo lepiej zrobione, framerate w hubach, jak na Cytadeli w ME1? prowadzenie Mako? mapa galaktyki? statek z setka wind i loadingow? a moze walka?
wez tez pod uwage, ze w andromedzie cala mapa to Heleus Cluster - duzo mniejszy region niz dostepny w trylogii. trylogia przedstawiala poszczegolne rejony w sposob o wiele ubozszy, za to nadrabiala skala calosci - stad tyle roznych ras. skutek uboczny braku mass relays.
wiem doskonale, ze andromeda miala wygladac inaczej, ze masy rzeczy zrobic nie zdazyli, studio, ktore to robilo, porwalo sie z motyka na slonce - a byli poczatkujacy, gdyz ekipa od trylogii zajmowala sie nowym IP - i gdy wyszla na jaw skala problemu, stara ekipa musiala pomoc, a koniec koncow EA postawilo na nich krzyzyk i zawiesilo rozwoj marki. to nie jest gra bez wad, wrecz przeciwnie.
ale skala shitstormu jest po prostu kompletnie nieuzasadniona, a wiekszosc pewnie powtarza co uslyszala, ewentualnie podchodzi do gry z uprzedzeniem i skupia sie na negatywach. osobnym wariantem glupoty jest oczekiwanie od andromedy czegos pokroju trylogii, pod katem epickosci i Sheparda. Bioware od poczatku zapowiadalo zmiane tonu gry, wiec wszelkie narzekania pod tym wzgledem maja taki sam sens jak narzekania na to, ze glowna postacia nie jest Shepard. to, ze trylogia jest wybitna, nie oznacza z automatu ze andromeda musi byc do bani, tylko dlatego ze jest zupelnie inna.

Triss. skadinad wazna postac. skadinad swietnie przedstawiona w jedynce i dwojce (wiesiek 2 to ogolnie bylo mistrzostwo pod wzgledem postaci i rozwoju relacji z nimi).
20-30h pozniej, nadal te same 2 opcje dialogowe na krzyz, z czego jedna to 'od jak dawna jestes w Nowigradzie', pomimo ze dawno w Nowigradzie nie jest. redzi sie popisali, nie ma co. moze jakbym wybral Yen... ale nie wybralem. co nie znaczy ze relacja z Triss powinna byla stac w miejscu, tak jak wszystko inne.
w andromedzie, tak jak we wczesniejszych mass effectach, sa losowe wymiany zdan miedzy postaciami, mozna zagadac do postaci bedac w roznych miejscach i nieraz wynikaja z tego questy. jezeli opcje dialogowe danej postaci stoja w miejscu, to po popchnieciu fabuly naprzod sie to zmieni.
w wiesku opcje dialogowe danej - bliskiej Geraltowi - postaci, potrafia wisiec bez zmian przez pol gry. to zenada.
wiesz jaki quest zebral najwyzsze oceny w calej trojce? Baron. calkiem slusznie zreszta, genialnie napisana postac. szkoda tylko, ze badz co badz drugoplanowa, i po intensywnym acz niezbyt dlugim odcinku fabuly, koniec. Yen? Triss? Ciri? cala reszta? nie dorastaja Baronowi do piet. Jaskier od pewnego momentu stoi jak figurant, ma totalna amnezje odnosnie najwazniejszego questu w jego zyciu, postaci z tym questem zwiazanej ani widu ani slychu, i to ma byc dobrze napisane rpg? overhyped jak malo co, ale tak to jest jak sie miliony pakuje w marketing "bo pierwszy wiesiek tworzony z mysla o konsolach i casualowych ubijaczach potworow", zamiast w fabule. jako gra, wiesiek 3 jest swietny. epicko piekny, ma niepowtarzalny klimat i bez dwoch zdan jest arcydzielem. jako rpg, jest o kant d... rozbic.
-
Zdecydowałem w ramach nadrabiania zaległości, że przekonam się na własnej skórze jak to jest z tą Andromedą, zresztą wstyd by było tego nie zrobić, jakby nie patrzeć w tytule jest Mass Effect do którego duży sentyment pozostał.
Choć wahałem się mocno po urazie psychicznym jakiego doznałem po Inkwizycji, tej całej otoczce kupy po wszystkich recenzjach i opiniach większości, jak na "prawdziwego" gracza przystało trza taki tytuł AAA sprawdzić samemu.
Przynajmniej wiem czego się spodziewać, grę raczej przejdę jak wspomnianą Inkwizycję, czyli sam główny wątek dla czystego sumienia, kilka questów pobocznych żeby się utwierdzić w tym, że w grach od BioWare questów pobocznych się już nie robi i zobaczymy jak to będzie.
Na ten moment jestem po 3 godzinach i początek nawet, nawet, ale nie nastawiam się zbytnio, mam tylko nadzieję, że przechodząc sam wątek główny gra nie będzie się dłużyć i nie będzie nużyć.
jak masz przechodzic sam watek glowny, to sobie daruj. marnowanie potencjalu.
andromeda jest nastawiona na eksploracje, swiat gry wciaga tak samo jak w trylogii, choc w inny sposob. jest duzo bardziej otwarty (eksploracja!), jest sporo drobnych mniej wciagajacych questow, ale sa tez bardzo dobre. questy lojalnosciowe, ale nie tylko. nie ma np obowiazku zakladania outpostow na wszystkich planetach afaik, ale imho zdecydowanie warto - zwlaszcza dociagnac viability wszystkich planet do 100% (co wcale nie oznacza zrobienia wszystkich sidequestow - far from it!), co podobno daje najlepsze zakonczenie.
rushowanie gry, robiac tylko watek glowny, po czym obrzucanie jej blotem, to glupota. od kiedy w rpg pomija sie sidequesty? a w andromedzie kazdy istotniejszy sidequest jest ciekawy i buduje obraz calosci pod tytulem "co sie dzieje w swiecie gry".
ukonczenie calosci na 100% to raczej solidnie powyzej 100h grania.
olej shitstormy, zapomnij ze istnieja, i potraktuj andromede jak na mass effecta przystalo - rob sidequesty, a gra Ci sie odwdzieczy. a gdy juz wczujesz sie w role eksploratora nowej galaktyki, zostaniesz pozytywnie zaskoczony rozmiarem swiata gry, gdy po skupieniu sie na dluzsza chwile na drobniejszych sidequestach powrocisz do glownej fabuly i nagle swiat sie otworzy na kolejne planety i lokacje.
obecnie przy jakichs 42% ukonczenia gry mam 57,5h na liczniku. jak kazda gra, andromeda nie jest bez wad, ale imho laczy najlepsze elementy calej trylogii z zupelnie nowym podejsciem do prezentacji swiata gry, swietnie wspolgrajacym z fabula, i to nadal swietny mass effect. porownywanie do trylogii jest nie na miejscu, bo to zupelnie inna gra - eksploracja, eksploracja i jeszcze raz eksploracja - trylogia byla o wiele, wiele bardziej liniowa. niemniej, wszystkie kluczowe elementy (moze poza "na dzien dobry jestes epic badass superhero, a pozniej jest tylko lepiej") sa na miejscu.
wliczajac postacie. postacie sa swietne, maja swoje charaktery, swoje wady i zalety, i niektore na dzien dobry wiesz ze polubisz, a inne masz ochote powiesic.
dla mnie mass effect andromeda - dzieki prezentacji swiata gry, postaciom oraz fabule - jest duzo lepszym rpg, niz wiesiek 3. ten ostatni jest wlasnie dretwy i ma - z wylaczeniem kilku momentow na krzyz - postacie plytkie jak kaluza. o fabule nie wspominajac, z pozoru powinna byc cholernie wciagajaca i emocjonalna, a koncowe wrazenie jest delikatnie mowiac srednie. andromeda wcale nie ma wybitnej fabuly, lecz sposob jej prezentacji i to, jak zazebia sie z cala mechanika eksploracji, to wlasnie cos co malo kto poza bioware potrafi osiagnac. wiesiek przy tym to taki monster slasher na sterydach - co samo w sobie nie byloby zle, bo na swoj sposob andromeda to new galaxy explorer na sterydach - tylko ze w andromedzie jest sporo ciekawszych zajec niz ubijanie setnego utopca. przy tej samej ilosci godzin na liczniku co obecnie w andromedzie, w wiesku mialem juz dosyc monotonii i kompletnego braku rozwoju relacji z postaciami - a calosciowo na wieska poswiecilem jakies 90h (bez dlc). druga polowa to byla droga przez meke, byle poznac zakonczenie fabuly.
w andromedzie wcale mi do zakonczenia nie spieszno, a to chyba najlepiej swiadczy o rpg.

Którą gre wybrać ?
w Sony Playstation, PS2, PS3, PS4, PSP, PSV
Napisano
i virtua fighter 4 evolution