Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

Ronson

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    4311
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Odpowiedzi dodane przez Ronson


  1. Nie. Nie uciska. Nawet myślałem, że może coś na nos uciska, a że nie znam dobrze anatomii, to może jakaś żyłka tam idzie, więc zrobiłem eksperyment i wsadziłem tam miękką "gąbkę". Nacisku na nos nie było żadnego, ale problem pozostał. No nic. To będzie już historia i mam nadzieję, że się więcej nie powtórzy.

    Co do spłukania wodą to nie mam tak dobrze. Woda bardzo mocno zakamieniona, nie ma opcji, żeby nie zostały smugi, zresztą jak zostają kropelki wody to przecież się źle przez to patrzy. To jak, czekałeś 20 minut aż odparuje czy jakiś cud w "szpraju" aby nic wody nie zostawało?

    Tymczasem byłem u dwóch optyków, gdzie znowu trafiłem na zastępswo, bez osoby ogarniającej temat, a w trzecim akurat robią badania, więc mam przyjść później.
    Jeszcze raz spróbuję później, jeden "szef" ma być. Max jutro mam nadzieję już kupić. 
    Narobiliście mi bałaganu w głowie z tymi antyrefleksami. Sam już nie wiem. W sumie to nie widziałem żadnej różnicy między starymi kiedyś a potem tymi z AF jak na takie się przesiadłem, a to może mieć związek być może z tą odpornością na zarysowania.
    Z drugiej strony co jak się zdarzy pójść do pracy w innych warunkach oświetleniowych i będzie się wszystko odbijać jak cholera...
    Oby optyk dał radę doradzić.
    Innymi warstwami nie ma co sobie chyba zawracać głowy? Jakieś low blue light to bez sensu, bo wręcz szkodzi brak światła w dzień, a wieczorem i tak zakładam dodatkowe badziewie na łeb, żeby wykosić światło niebieskie do snu.


  2. 13 godzin temu, LeBomB napisał:

    A kto to mierzył? I poprawnie względem czego? Aktualnego pomiaru, czy danych z poprzednich okularów? IPD może zmieniać się nawet z wiekiem.

    Optyk, którego zapytałem (u siebie w mieście już) czy ma pomysł czemu mnie w tych okularach oczy (i łeb) bolą. Zmierzył, i powiedzieł, że IPD jest OK.
    Poprzednie IPD było takie same, bo już byłem po dwudziestce nawet te 20 lat temu.

    Co do argumentów wyżej, to sensowne, dzięki, wezmę pod uwagę. No ale jak sam zauważyłeś - wystarczy zlew - jak się coś wydarzy jak jedziesz rowerem czy coś, to dobrze by było móc okulary oczyścić a nie łazić ślepy do czasu możliwości skorzystania z wody. 
    No nic, zobaczymy jak to będzie. Co do starych - nie, nie kwestia przyzwyczajenia. One po prostu nie miały rys, nawet po latach


  3. 12 godzin temu, LeBomB napisał:

    Najpierw zacznij prawidłowo czyścić okulary.

    To że nie robisz tego na "sucho" bo chuchniesz nie oznacza, że właśnie nie rozsmarowujesz drobinek kurzu, piasku i innych zanieczyszczeń, które mogą porysować powierzchnię. Skoro zwracasz uwagę na mikroryski i one Ci przeszkadzają, to może lepiej przerzucić się na soczewki/szkła kontaktowe? Owszem wychodzą drożej, ale nie mają tego problemu.

     

     

    No to przez 20 lat noszenia i czyszczenia tych starych, raz szklanych, raz plastikowych, czyściłem setki razy i nie pojawiły się żadne problemy, a potem nagle zacząłem robić to źle? ;)
    Od tego jest miękka szmatka, którą dodatkowo się zmiękcza wilgocią, żeby właśnie te potencjalnie rysujące elementy się w nią miały jak wbić, a nie dociskać do powierzchni soczewki. Najpierw zawsze przejeżdzam super delikatnie, a potem inną częścią szmatki/chusteczki/czegokolwiek dopiero porządniej czyszczę. Typ zabrudzenia to zazwyczaj po prostu parowanie tego co skóra wokół oczu wydziela, nie żaden piasek.
    Rozumiem o co Ci chodzi, ale jak ja mam iść szukać hermetycznego laboratorium ala fabryki Intela, używać materiałów z NASA i odpierniczać 20 minutowy rytuał z tańcem indiańskim włącznie, to coś nie tak z tymi szkłami i tyle ;)

    Silę się na zabawny ton, ale żeby było jasne, nie zamierzam się nabijać z Ciebie ani z Twojego posta, szczególnie, że jest pomocny i sensowny :beerchug:

    Po prostu nie chcę musieć się z tym tak pie...ć. Tamte stare były normalnymi okularami, które można było przy graniu w piłkę smiało przeczyścić bez niczego specjalnego, na sucho nawet się czyściło i nic im nie było. Kompletnie nic. Nie mówię, że nie będę się starał dbać, ale jak tamte kiedyś robili pancernie to może da się jeszcze takie kupić, choć dziś pod nazwą "Super kosmiczna technologa "long life extra durable, quantum anti-matter coated!"




    @rzymo

    No własnie widziałem ten indeks. Ale co to daje? Przy wadzie ok -2, to w ogóle robi różnicę? Jakoś konkretnie zmienia wagę czy coś? Czy mogę po prostu to olać i brać najtańszy indeks?

    @LeBomB

    No własnie ten ból oczu i łba występował mimo DOKŁADNIE tych samych szkieł, bo powiedziałem okulistce, że poprzedni raz zmieniałem na mocniejsze szkła i przez pierwsze dwa dni było jakby za mocno, trochę to męczyło, a bardzo szybko (2 dni) zauważyłem spore pogorszenie tego jak widzę bez okularów, więc powiedziałem o tym okulistce i powiedziałem, że może niech rozważy, żebym dostał mocniejsze niż do tej pory, ale niekoniecznie te najmocniejsze jakie wchodzą w grę. 
    Nie pamiętałem jakie były stare, a potem się okazało, że te nowe spi...ne okulary nie dość, ze są do dupy, to jeszcze mają TE SAME szkła w sensie mocy. Nic lepiej w nich nie widziałem, a na starych nic nie bolało, mogłem nosić cały dzień nawet. Na nowychpo 2 godzinach już nie do zniesienia. 

    Tym razem mówię u optyka od razu, że chcę gwarancję, że to ma działać poprawnie, a jak nie to będzie robione za darmo od nowa, bo nie odpuszczę. 
    A, IPD niby wypadło w tych spieprzonych okularach poprawnie.

    PS. Nic się nie ruszyło dziś, bo się źle czułem i nie chciałem łazić po mieście  w taki upał. 


  4. Cylinder to nie wiem co to jest. Chyba mi nie potrzebne, a pewnie podbija koszta.

    OK, jutro pójdę i zapytam. Jak 300-400zł za oba szkła to można rozważyć. 
    Co do tempa postępu -- nie wiem. 
    Ostatnio zacząłem do nie jedzenia niczego co zawiera cukier, nie używania żadnych używek (w tym cukier, kawa), suplementowania co bezpiecznie można, także codzienną ekspozycję na światło słoneczne, biegam po lekarzach w nadziei, że któryś pomoże. Nie gram w gry od zeszłego roku. Niedobre okulary tez pewnie miały wpływ. 
    Myślę, że jakbym miał strzelać to dwa lata może wytrzymać. Ale różnie może być. Może to będzie tylko pół roku,  a może trzy. 
    offtopic o oprawkach

     

     


    Jest jeszcze kwestia oprawek. 190zł za takie nawet spoko. Mają co mi pasuje - praktyczność - spore pokrycie pola widzenia, wąśkie ramki.
    Niestety sprawiają wrażenie takich, na których producent poskąpił metalu. 
    U drugiego optyka znowu 320.
    U trzeciego był zastępca to nic się nie dowiedziałem. JAkby się okazało, że wybieram między oprawkami za 180 a za 360 to może se kupię jedne i poproszę o cynk jak będą kończyć serię, to se potem kupię drugą parę. Jak mi się znowu zdarzy na nich usiąść czy coś, to będzie na wymianę ;)
    (tak, zdarzało się, te spred dwudziestu lat, to był model pancerny, kilka razy usiadłem na nich, raz czy dwa zdeptałem, dziesiątki razy zleciały ze stolika na ziemię, raz dostałem piłką i spadły na beton. Wykręcały się na wszytkie strony, ale nic nie pękło, szkła bez śladu, po naprostowaniu jak nowe (no, w końcu pękły, ale to już był zabytek :P)
    Dzisiaj to pewnie za takie cudo bym musiał dać ze 2000zł :D
    W sumie to jako kompletny obstynent to może się uda nic nie odwalić i może na nich nie usiądę wcale ;) i wystarczą najtańsze.


  5. Byłbym wdzięczny jakbyście jeszce poza nazwą napisali ile buliliście za (tu przydałaby się moc, ja mam -1.5 i -2.5 @rzymo @Bono[UG]

    Co do tych "Syfów" no nie, to po prostu cała masa mikrorysek. Próbwałem za pierwszym razem to czymś czyścić, ale nie.
    Ja powiem tak: Najpierw miałem szkło, nie było problemu. Potem ok 20 lat temu były plastiki i trzymały kilka lat, zmieniłem dopiero jak trzeba było mocniejsze i znowu - super. Zero rysek bez powodu, a nawet jak był powód to zazwyczaj nic, albo ledwo widoczna malutka ryska. Te ostatnie to niby też plastik, ale nie wiem co tam się od...
    Reklamować nie reklamowałem, bo byłem akurat u rodziny pomagać babci, kilka tygodni u niej, kilkasetk kilometrów od domu, a nie byłem pewien nawet czy to na pewno optyk spier...ł czy może ja miałem jakiś pomiar (IPD?) źle zrobiony. Jak już byłem pewien to  itak mi te nowe wtedy oprawki zaczęły pękać a wzrok pogorszył do konieczności nowych.
    Co do odblasków, refleksów - nie widziałęm ani przed ani po zakupie tych z antyrefleksem. Dziś na 99,99% jestem pewien, że coś ten optyk spier..

    Ch... szkła, ch... soczewki, ch... oprawki.

    Tripple combo bonus

    Oby ciul splajtował...



    edit: 

    wygooglowałem nazwę tych soczewek i słowo "cena"
    Wyskoczyła jedna strona. Na niej są dwie Hooya Long life. Jedna za 400, druga za 1000.
    Jak mawiał klasyk "nie, no tyle to nie". Nie dam 1200zł bo mnie zwyczajnie na tyle nie stać, choć nie będę się kłócił, że może warto. Jak kogoś stać, to czemu nie. Tym bardziej, że wzrok z racji problemów zdrowotnych i tak mi szybko się psuje dalej. 
    No chyba, że takie za 400 za obie soczewki (jak te 1000 to za sztukę, razy dwa dla obu oczu, to w ogóle "dziękuję, dobranoc" ;) ) no góra 500. Tysiakowe to se mogę pooglądać za szybą. 


  6. Gra się fajniej, co oczywiste, ale nie gra się fajniej jak liczy się wynik i/lub jest trudno. Lepiej się bawi grając for fun np. jadąc razem z kolegą/kolegami w tym samym pojeździe w Battlefieldzie albo gdy grasz w UT/CSGO z kolegami rówieśnikami i każdy jest na mniej więcej tym samym poziomie czy to z racji skilla czy wyrównując nietrzeźwością.

    Niestety alko to też agresja. Tak jak lepiej się gra z kolegą po jednym piwku czy dwóch, bo na trzeźwo to jest niemowa, prawie nic nie mówi, nie angażuje się, no tyle, że jest i coś tam smętnie bąknie raz na 10 minut, a  po browarze się śmieje, żartuje, angażuje, gada... tak niestety jak wypije/sz za dużo to się pojawia często problem:  z normalnego człowieka robi się Seba spod bloku, o kulturze osobistej właśnie typowej dla pijanego Seby spod bloku, pojawia się agresja, wyzwiska, pretensje, wkurwy, rozmowy o tym co się komuś nie podoba w tym czy tamtym, ogólnie rzecz biorąc rozpier..a taki typ sesję całej ekipie i to tak, że może się innym na trwałe odechcieć grać online

     

    To alko. Poza alko jest jeszcze to co w innych krajach jest legalne, ale u nas nie bardzo, przynajmniej dopóki rządzi nami AWS (PO, PIS), w każdym razie "make peace, not war" 

    Zalety są takie, że zabawa jest 10x lepsza. Atmosfera 10x lepsza. Zazwyczaj wychodzi to na plus tak grającemu jak i reszcie bo gracz który się właśnie uwędził, raczej będzie siał pozytywne wibracje, śmiech, brak agresji. W pierwszych minutach może nawet grać lepiej niż normalnie z racji większego zaangażowania niż na trzeźwo. Dobrze się sprawdzi jak cała ekipa jest uwędzona i nikt nie gra na serio, tylko dla jaj, dla zabawy. Dobrze się nadaje do gier bez rywalizacji typu jazda dookoła wyspy O'ahu w Test Drive Unlimited. Świetnie się gra też samemu, wszelkie gry z dobrą imersją zyskują 10x na efekcie "wow", szczególnie jak grasz z bliska i np. w jakiegoś Future Racera na ekranie 120Hz. Bawią też zupełnie nowe gatunki. Te nastawione na relaks. Chodzisz, zbierasz pierdoły, zwiedzasz, "biegasz skakasz, latasz pływasz, w grze po protu wypoczywasz" ;)

    Wady są takie, że po niedługim czasie zaczynasz zamulać. Do tego jak grasz z trzeźwymi to spore ryzyko, że zaczniesz wku...ć ludzi ze squadu durnymi błędami i odpierdalaniem maniany ogólnie. Brainfarty będą się sypać masowo i jak roz...lisz o skały helikopter transportowy w którym była cała 6 osobowa ekipa, bo "chciałeś zrobić zajebistą akcję" to może się to niektórym niespodobać ;) Do tego jak zagrasz z kimś nowym to pomyśli po twojej grze i zachowaniu, że jesteś jakimś debilem :D 
    Nie nadaje się do grania w gry trudne i takie, gdzie musisz dobrze pamiętać i szybko się uczyć. Jak się wpierdolisz na te same kolce w platformówce 2D po raz trzeci, bo zapomniałeś już drugi raz z rzędu, albo jak się zamyślisz i zamiast wyjść z opcji graficznych wyjdziesz z gry bez zapisywania a było 40 minut od ostatniego "sejwa" to może ci się odechcieć grać w ten sposób natychmiast. Gry trudne w ogóle się nie nadają, bo zwyczajnie nie ogarniasz i tylko się męczysz. 
    Ostatnia wada to to, że jak zaczniesz tak grać często, to rozkalibrujesz sobie móżg. Granie na trzeźwo po prostu będzie wydawać się strasznie nudne i nieciekawe.

    Kofeina czyli kawa, coca-cola i napoje typu Redbull

    poprawiona koncentracja, poprawiony czas reakcji, poprawione myślenie i po prostu lepsze "ogarnianie" sytuacji, łatwiej ci się jednocześnie prowadzi ogień do jednego przeciwnika, gdy myślisz co robi zapewne ten co właśnie wbiegł za murek, i gdzie jest pewnie teraz kolega ze squadu, który pobiegł tamtędy. Jednocześnie ogarniasz ile czasu minęło od ostatnie respawna za plecami i już myślisz o tym co za broń będzie miał przeciwnik za chwilę i co z tym fantem zrobić. Mi się po kofeinie po prostu gra normalnie. Na trzeźwo gram jakbym miał 90 lat. Nie ogarniam, nie nadąrzam, ani w ruchach, celowanie, ani w myśleniu. Po kawie gram jak 10 lat temu. Jako-tako. 
    Wady:
    - mija po ok 20 minutach
    - piłem kawę tylko do grania i się od tego uzależniłem, co jest durne i szkoda zdrowia
    Energetyki są straszną trucizną, a nie zawsze się chce bawić w gotowanie wody, zaparzanie, studzenie i potem jeszcze mycie szklanki. Energetyk jest tani, biedronkowynawet bardzo (1,29 na promocjach) i dostępny na już.

    Niestety czy to kawa czy energetyk, nawet jak zjechałem do 1/3 do pół małej puszki energetyka dziennie, lub pół słabej kawy, to i tak już to jest stan uzależnienia. Po odstawieniu na drugi dzień jako tako, ale dwa następne to jest kawowy kac po prostu. Przynajmniej po 40tce. Boli łeb, chce się spać, nie ma się ochoty na robienie czegokolwiek a i nastrój jest do dupy. Po trzech dniach nie picia niczego z kofeiną, wszystko wraca do normy, ale wystarczy wypić kawę do gry w sobotę po południu i w niedzielę wczesnym wieczorem, i już dwudiowy "odwyk" trzeba przechodzić od nowa. 

    Dlatego obecnie myślę, że najlepiej unikać absolutnie wszystkich używek i w graniu i poza graniem. W tym kawy, herbaty a nawet cukru i napojów słodzonych. Liczę, że się umysł przekalibruje z czasem, ale na razie ciężko ocenić, bo dopiero rok. Zobaczę po kilku latach czy wróci zaangażowanie i poziom funu jaki miałem kiedyś.
    Poza kawą nie nadużywałem niczego innego jakoś mocno, ale kawę i energetyki owszem i od czasu rzucenia tego syfu w cholerę, nie miałem ochoty na ani jedną sesję gier online. Nie mam ochoty, bo wiem, że bez kawy to nie będzie to. 
    To jest wada wszystkich "polepszaczy". Psychicznie się rozkalibrowujesz i że tak powiem, grozi ci, że "zezgredziejesz"


  7. Witam

     

    Zmieniam okulary, minusy, umiarkowana krótkowzroczność
    W skrócie: Chcę tanio, ale żeby nie było badziewia które rysuje się od zbyt mocnego dmuchnięcia.

    To koniec wątka jak ktoś nie lubi długich ;)


    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
     

     

    Wersja bardziej szczegółówa o co mi chodzi:

    W latach 90tych i wczesnych 2000 brałem okulary tanie. Ok. 20 lat temu plastiki, dość drogie jak na tamte czasy, ale tylko w porównaniu do szkła, chyba za całość dałem 250zł za oprawki i szkła razem. Tamte okulary mogłem czyścić absolutnie wszytkim. Zero rys po latach. Jak spadły na beton, to się pojawiła malutka ryska raz, a za drugim razem nic.

    Kilka lat temu kupowałem okulary. Dopłaciłem do lepszych plastików, z jakimśtam jeszcze filtrem.
    Jezus Marian, co za porażka. To gówno się rysuje nawet od przecierania specjalną szmateczką do czyszczenia okularów. To jest MIĘKKIE!. Jak pochuchałem na MIĘKKĄ koszulkę bawełnianą, czyli była miękka i lekko wilgotna, to się rysowało jakbym kwasem je polał i drapał papierem ściernym.  Oczywiścei, że nie trę mocno jak idiota, tylko możliwie delikatnie i oczywiście najpierw nachucham na okulary, żeby nie na sucho.

    No co za gówno.

    Pytałem u dwóch optyków o to, ale nie chcą powiedzieć, albo nic nie wiedzą. Raczej to pierwsze. 
    Mam tak: 

    zwykłe szkło: 40zł, z antyrefleksem 140

    zwykły plastik: 100-300zł

    jakiś superplastik AuraMax za 380, w opisie, że odporny na zarysowania. Ale nie wiem czy odporny na mikrozarysowania, bo te badziewie co kupiłem ostatnio to się pokrywa takim jakby nalotem, jakby były usyfione czymś, a nie że od razu rysy (choć rysy też, oczywiście)


    Poza tym co sądziscie o tych dodatkach?

    Raz kupiłem antyrefleksy to akurat tak się złożyło, że mi okulary spie...li i nie dało się ich używać, mimo że szkła były dokładnie takie jak w starych okularach. Po prostu po 10 minutach bolą oczy. Po 2 godzinach nie bolą, a napie...ją i to samo cała głowa. Po zdjęciu i założeniu starych, sklejonych na taśmę bo pękły ;) - mogę w nich siedzieć cały dzień i nic nie boli.

    Próbowałem się przyzwyczajać, przemęczyć. No nie. Nie ma efektu. Jak oczy bolały tak bolą. Nie wiem, nie mam pojęcia czy ten antyrefleks miał w tym jakikolwiek udział. 


    Może ktoś się zna i potrafi coś powiedzieć. 

    Zastosowania: No do życia. Sporo siedzę patrząc na ekran monitora, ale też będę codziennie na dworzu, więc światło dzienne też. 
    Póki co myślę, że wezmę po prostu te najtańsze szkło i zobaczę czy mnie dodatkowy ciężar męczy czy nie, bo nawet od plastików mam zaczerwieniony odcisk na nosie. Jak będzie problem to te auramaxy za 380, ale finansowo to mam w tej chwili delikatnie mówiąc "nieciekawie", więc jakby tańsze się dało normalnie używać bez strachu, że koszulką przetrę i zaraz okulary to kosza, to lepiej. Z drugiej strony jak zapłacę te 380 a się okaże, że to się nie trzyma tak dobrze jak te okulary sprzed 20 lat, to może lepiej dopłacić jeszcze więcej bo co mi po oszczędności jak szkła zamiast 5 lat wytrzymają rok, więc ich będę musiał kupić 5.


  8. 3 godziny temu, Áltair napisał:

    Ja mam odruch psów Pawłowa na widok gabinetu lekarskiego i ciśnienie zawsze o 50 większe :E

    Po rowerze warto odczekać z 10 minut na krześle w gabinecie.

    To też.
    Skryję za spojlerem, bo offtopic

     

    Ja byłem pobudzony z przeciwnego powodu. "Jadę na badania. Hurra! Zrobią lepsze niż poprzednio i może w końcu coś się wyjaśni i będę mógł się zacząć leczyć" to trochę jak skok ciśnienia przy odpakowywaniu prezentów pod choinką za młodu. 


    Entuzjam, lepszy nastrój, pobudzenie. No i rower. Posiedzialem na krześle z 2 minuty zanim zaczęli mnie badać, nie 10. Inna sprawa, że sprintem nie jechałem, ale też nie tempem dziadków. Najgorzej, że się specjalnie napakowałem kolacją, i nie zaprzestałem łykać suplementów na czas (2+ dni przed badaniem), a zalecają właśnie kilka godzin przed snem nic nie jeść. Tego było więcej, ale już nie będe przynudzał. Lepiej poczytać w necie jakie są zalecenia niż pytać w punkcie badań, bo tam mają na ciebie wywalone i powiedzą tyle, żebyś im szybciej dał spokój, żeby można było wrócić do pogaduszek przy kawce.
    A, Laska co mnie badała chyba pomyliła powołania i miała zostać weterynarzem albo trenowała na koniach. Jestem chudy jak cholera, żyły wystają, a mi wpakowała igłę na chyba 10cm, nie wiem czego szukała. Może myślała, że im bliżej serca tym świeższa krew czy coś, i może lepiej się wbić jak najdalej. ;) 
    No ale gdyby tylko takie zastrzeżenia były najgorszym na co można narzekać, to byłby raj na ziemi. :)


  9. @Áltair

    Zrobiłem te badania 40+, ale czekam aż poczuję się lepiej zanim pójdę z tym do lekarza. Może jutro. Patrzyłem sam na te wyniki i wszystko w granicach, choć kilka parametrów na granicy tego co podają jako "norma".

    Po badaniu dopiero jednak przeczytałem o zaleceniach. Obawiam się, że moje próbki były do dupy, z kilku powodów. Okazało się, że zrobiłem wszytko odwrotnie niż zalecali. 
    Nie wiem czy to mogło zakłócić odczyty. Podobnie z pomiarem tętna na miejscu - ja pojechałem rowerem zaraz po przebudzeniu. Naturalna reakcja na wystawienie się na słońce po pobudce, to sporo adrenaliny. Ogólnie na badaniach czułem się lepiej niż moja "norma". 
    Może to nie mieć nic do rzeczy, ale zapytam lekarza. Lub "lekarza". Zależy na kogo trafię. Pewnie znowu na szczyla w wieku na oko 23-25 lat, który dostał dyplom za łapówę i nie ma pojęcia o niczym.


  10. W dniu 27.06.2022 o 22:23, hubio napisał:

    Np. znów mi się robi po kąpieli czy samo z siebie. Nie boli mnie, nie mam pisków, ale trochę zatkane. Lekarz POZ dał mi prewencyjnie skierowanie do laryngologa i muszę iść

    PS. Nie wiem skąd te zniesmaczone buźki przy poście kolegi. Widać, że i na tym forum są płaskoziemcy... ?

    To akurat jest typowy objaw syfu w uchu (woskowina). To bardzo proste: Po kąpieli powinno w krótkim czasie się odetkać. Jak nie, to znaczy, że ta woskowina z wodą zrobiły korek i trzebaby trochę zmniejszyć jej ilość. Laryngolog ci to przeczyści, ale to normalne i żeby sobie z tym poradzić robisz tak:
    1. Kupujesz w aptece dużą strzykawkę. Koszt ok 2zł

    2. Kupujesz środek do usuwania/rozpuszczania woskowiny w uszach. OK. 25-50zł
    3. Aplikujesz aż się wylewa leżąc na drugim boku, i tak leżysz ze 20 minut, aby to się tam ładnie nasączyło preparatem.
    4. Zależnie od preparatu, zazwyczaj trzeba chwilę poczekać i powtórzyć, znowu z 10-15 minut "kompletnego zalania". Zależy tez od tego jak mocno masz zasyfione, czy woskowina zbierała się od lat i masz utwardzony korek czy mniejszy problem. Jak nie słyszysz różnicy w słyszeniu to może wystarczy tylko jedna sesja 15 minut.
    5. Przygotowujes sobie przegotwaną wodę o WAŻNE!!! temperaturze najbliższej 36,6. Bierzesz poprawkę na to, kiedy jej użyjesz, więc jak wiesz, że w kubku postoi 5 minut, to zrób ciut cieplej, bo przez ten czas trochę przystygnie. Przed użyciem koniecznie sprawdź na wrażliwej części ciała, czy temperatura jest równa temperaturze ciała. Za wysoka temperatura poparzy ci delikatne wnętrze ucha, a zbyt zimna może pomóc w złapaniu infekcji czy zapalenia. No i też zimna schłodzi korek utrudniając jego wypłukanie
    6. Bierzesz miskę, nachylasz się aby głowa była prawie do góry nogami, bierzesz pełną strzykawę letniej czystej wody, odpuszczasz trochę ze strzykawki, żeby nie było bąbelka bo jak się zaraz sam przekonasz, nagłe uderzenia strumienia wody to KONKRETNY hałas, więc lepiej nie mieć bąbelków bo będzie ci to przerywać przy przedmuchaniu. No i po prostu palcami obu rąk przymierzasz końcówkę strzykawki tak aby była lekko oparta o początek ucha, żeby wycelowało jak trzeba (nie pchaj strzykawki do ucha czasem!!!) i dbając o to aby naciskając tłoczek nie popchąć strzykawki w ucho, walisz strumieniem wciskając tłoczek nagłym i możliwie szybkim ruchem. I powtarzasz. Czasem dopiero przy 5-tej strzykawce wypada w końcu. Dobrze mieć miskę, bo od razu widzisz ten syf (wosk) jak wypadnie, choć nie od razu czujesz - bo wosk wywaliło ale woda zajęła jego miejsce. Po tym woda powinna łatwo wypaść jak przechylisz głowę. Weź zerknij na grafikę anatomii ucha, żeby wiedzieć jak się wykręcać aby grawitacja miała najłatwiej z tą wodą ;)

    Po wyczyszczeniu w ten sposób pamiętaj !! - wosk jest POTRZEBNY! przez kilka dni bardzo mocno radzę unikać hałasu, nawet tego nieoczywistego typu mycie naczyń czy rozsuwanie firan. Wosk pełnie rolę naturalnego ochronnika. Nie daje dużo, ale jednak coś daje. Po kilku dniach warstwa wosku powinna się odbudować i już będzie normalnie. O ile nie masz jeszcze uszkodzenia słuchu, to możesz mieć wrażenie, że dźwięk jest strasznie drażniący. Jak nie masz takiego wrażenia, jak np. ja od kilku lat, to znaczy, że po prostu sluch już nie ten. Bez wosku wszystko powinno być słychać "jakoś za mocno" w kwestii wysokich tonów. 
    Dlatego też nie zaleca się usuwania woskowiny nonstop co kilka dni. Rób zabieg jak zauważysz, że woda ma problem z wylatywaniem, albo zauważasz gorsze słyszenie.

    Laryngolog potrafi za taką operację wziąć 100-150zł. Oczywiście wizyta może mieć inne pozytywy np. zobaczy czy nie widac jakiejś infekcji czy coś, może poradzić. Ale w kwestii samego wosku - rób to sam, mniej czasu, mniej kosztów. Jak nie jesteś idiotą, to sobie krzywdy nie zrobisz :)
     

      

    W dniu 28.06.2022 o 00:05, Zigu17 napisał:

    "USG Doppler służy ocenie stanu tętnic i żył. Specyfika badania polega na wykorzystaniu zmiany częstotliwości fal ultradźwiękowych, które odbijają się od krwinek płynących w naczyniach krwionośnych (tzw. efekt Dopplera). Następnie fala dźwiękowa jest przetwarzana na obraz badanej części ciała. USG Doppler jest nieinwazyjne i bezbolesne."

     

    Chodzę po "darmowej" opiece zdrowotnej i proszę o co się da, ale wysyłają na badanie krwii i (reszty próbek, że tak to ładnie ujmę) i to tyle.
    Chciałbym sobie zrobić gruntowny skan, stanu żył, serca, test na pasożyty, bo nie mogę przytyć choćbym nie wiem ile jadł, test na poziom wszystkiego, bo porobiłem testy, niby wszystko OK, a i tak po wysiłku mam objawy ewidentnego wyczerpania rewerw czegoś, co rozwala mi kompletnie albo sen, albo motorykę. Wszystkie mięśnie mi cierpną po kilku sekundach, regularny ruch nic nie zmienił. Ale lekarz tylko "wyniki ma pan w normie, może problem jest w głowie, chce pan skierowanie do psychiatry?" (no trochę przerysowałem, ale mniej więcej tak debile podchodzą do tematu)
    Nie wiesz czy ten doppler da się na "NFZ"? A jak nie, to ile takie coś kosztuje?


    Aha, jeszcze to:
     

    Cytat

     A czyszczone było słynnym patyczkiem regularnie.

     

    Ludzie, tego się nie robi. Naturalnie masz od urodzenia mechanizm oczyszczania. Ten wosk właśnie. 
    Pchając tam patyczek tylko upychasz tam ten wosk i robisz sobie problem. Zewnątrz możesz sobie ucho czyścić, ale żadnych patyczków tam nie pchać, bo nic to nie da, a może zaszkodzić.

    • Thanks 1

  11. 2 godziny temu, jagular napisał:

    Tak w skrócie: ktoś w internetach wymyślił że jest dobrze się naświetlać podczerwienią, a potem że niby pojawily się Bardzo Specjalne I Zupełnie Przypadkiem Bardzo Drogie Lampy Do Naświetlania Się Podczerwienią?

    Jeżeli o to chodzi, to takie lampy są na rynku od dawna, służą do rozgrzewania przy np. zabiegach terapeutycznych i raczej nie są z kategorii Mityczna Lampa Cudownego Światła.

    No właśnie dlatego dałem informacje i linki w treści, żeby nie było dyskusji na ten temat.
    Pierwszy z brzegu link z googli.
     https://biohaker.pl/2021/02/16/lampa-z-czerwonym-swiatlem/

     

    Cytat

     

    Konkluzja

    Fotobiomodulacja dostarcza naturalny, nie inwazyjny i udowodniony naukowo mechanizm optymalizacji zdrowia. 

     

    Cytat

    W latach 90ych naukowcy odkryli, że intensywne naświetlanie roślin czerwonymi diodami LED, znacznie poprawiało fotosyntezę i wzrost. W kolejnych badaniach dowiedziono, że podobne rezultaty można replikować w odniesieniu do komórek ludzkiej skóry.

     

    Naukowych badań jest od cholery i wszystko się potwierdza. Energia ze światła daje w rezultacie komórkom ATP, czyli ich "paliwo" i podbija poziomy melatoniny, co jest bardzo ważne w procesach regeneracji komórek.
    Światło widzialne oddziałuje na skórę i jest z powodzeniem używane jako terapia na zmarszczki, bo zwiększa ilość kolagenu w skórze. Oczywiście nie ma cudów, producenci lampek będą pieprzyć jak potłuczeni a youtuberki z reflinkami będą pokazywać szyje "przed" i "po" licząc, że nikt nie zauważy, że na drugim zdjęciu broda jest dużo wyżej co naciąga skórę. To nie jest operacja hirurgiczna, ale efekty są.

    Ostatnio coraz więcej badań potwierdza działanie światła na komórki wewnątrz ciała. Tutaj działają fale dłuższe, aż do światła niewidocznego dla ludzkich oczu. Sporo osób się w necie kłóci, że to nie witamina D i jej niski poziom cechuje np. ciężke przypadki chorowania na Covid, bo osoby suplementujące nie wydają się przechodzić drastycznie lepiej choroby, o ile niedobór nie jest naprawdę duży. Tu się pojawia temat właśnie światła. Osoby które więcej przebywają na słońcu, będą mieć podwyższony poziom witaminy D, naturalnie, ale słońce pomaga nie tylko z tym. 

    A że producenci lampek zwietrzyli biznes i na tym doją, przy okazji pewnie w przypadku sporej części firm oszukując i naginając fakty, to inna sprawa.

    Sama zależność światło-zdrowie jest jednak już udowodniona naukowo a od dawna się używa naświetlania czerwonym i podczerwonym do przyspieszania leczenia kontuzji.
    Ja póki co testuję wersję darmową. Rano i wieczorem jak słońce jeszcze ma mało światła niebieskiego i UV. Za darmo to uczciwa cena ;)
    Miałem niedobór światła przez 20 lat i zdrowie w okropnym stanie. Wszystko mi się goi 100x dłużej niż powinno albo wcale. Lekkie puknięcia w piszczel na przykład. Kiedyś za dzieciaka to się waliło pedałem od roweru tak, że łzy były w oczach, a siniak schodził po jakimś czasie. Teraz mam na nogach jakieś 10 różnych siniaków  z ostatnich 7 lat. Żaden się nie zagoił.
    Mam inne problemy ze zdrowiem, ale może i to też ma właśnie związek z tym, że po skończeniu nauki, na słońcu bywałem rzadko kiedy.


  12. @Bono[UG]

    Dzięki za info o podświetleniach matryc. W życiu na oczy żadnego nie widziałem, więc nie wiedziałem, że to nie jest bezpośrednie. Mi tylko chodziło, żeby nie walić ostrym światłem po oczach, żeby ktoś sobie krzywdy nie zrobił. 
    PS apropo twojego podpisu pod nickiem

     

    PS. Jeśli opis pod ksywką ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, to na serio, obejrzyj sobie wywiady z Matthew Walkerem. Zacznij od Joe Rogan Matthew Walker (1-2 godziny, na YT), a potem wywiad z tym gościem którego filmik wkleiłem w wątku wspominając o jego wywiadzie z Walkerem. Potem jak Cię temat zainteresuje możesz sięgnąć po książkę dostępną i w PL i EN i w formie papierowej, jak ebook i auidiobook. Ten ostatni czyta aktor dobry ale źle dobrany i momentami można usnąć. Daj 1.25x i będzie OK, choć i sama treść momentami przynudza, ale zdecydoanie warto. Brak zdrowego i w pełni regenerującego snu to podstępne cholerstwo które rujnuje życie.  Wiem niestety po sobie i mówię z doświadczenia.


  13. Dzień dobry, bo słoneczny ;)

     

    Zakładam wątek, z nadzieją, że dowiem się czegoś od osób, które wiedzą więcej.

    W skrócie, tendencje w nauce i badaniach są takie, że chyba mocno niedocenialiśmy roli światła na nasze zdrowie.

     

    Fale krótkie, światło widzialne, niebieskie, UV, wpływa na nasz cykl biologiczny snu, a temat snu w ciągu ostatniej dekady przeszedł kilka rewolucji i jest fundamentalnie ważny dla zdrowia. Bardzo, bardzo i jeszcze kilka razy bardzo ważny. Rola światła jakie widzimy i pory dnia, gdy je widzimy ma też więc ogromny, potwierdzony naukowo wpływ. Po więcej na ten temat polecam poczytać/posłuchać niejakiego Matthew Walkera, naukowca z kategorii neuroscience (nie wiem jak się to u nas nazywa)i psychologii.

    Fale długie, czerwone, podczerwone - oddziałują na komórki. W ostanich latach nauka potwierdziła, że dotarcie tych fal światła do komórek jest bardzo istotne aby w komórkach wytwarzana była melatonina. Nie mylić z melatoniną w mózgu, która steruje cyklem sen/czuwanie. Tutaj chodzi o melatoninę, której nie uzupełnisz pastylkami (które swoją drogą są przez porządnych lekarzy/naukowców odradzane). Tutaj chodzi o to, że komórka dzięki światłu sobie znacznie lepiej radzi z regeneracją. Od polepszonej odporności na raka, po odporność ogólną, bardzo istotną np. w przypadku Covidu i tego jak lekko/ciężko dana osoba go przechodzi i jakie długotrwałe uszkodzenia zaliczy. 

     

    Najlepsze jest słońce.

    - Zaraz po obudzeniu, aby zakotwiczyć zegar biologiczny. Wystawienie oczu na bardzo intensywne światło, jakie widzimy nawet wczesnym rankiem pochmurnego dnia będąc na zewnątrz, daje organizmowi sygnał, że już nie czas na spanie.

    - Do tego na początku dnia jest więcej fal długich, czyli możemy mniej się obawiać o szkodliwe działanie fal UVA i UVB. Wygląda na to, że też istotna jest kwestia wpadania tych długich fal do oczu, ale o tym jeszcze za dużo się nie dowiedziałem. W każdym razie jeśli ktoś chce polepszych swoje zdrwoie to powinien być wystawiony na słońce wcześniej rano (nie np. o 11tej w lato ;) ) i wczesnym wieczorem, bo wtedy jak każdy wie, światło bardziej wpada w czerwień i podobnie jest ze "składem" światła w temacie promieniowania dla ludzi niewidocznego (NIR, UV). Już od setek lat lekarze zauważyli, że wystawianie chorych na słońce ma jakimś cudem związek z tym, że szybciej zdrowieją. Teraz nauka zaczęła rozumieć dlaczego.

     

    Druga sprawa to światło sztuczne. Są specjalne lampy. Mnie najbardziej interesują lampy fal długich, więc tylko o tych się wypowiem. Wygląda na to, że są kosmicznie drogie, dla całego ciała aby nie marnować za dużo czasu sesjami codziennie, to koszty typu 3-10 tysięcy złotych. Są różne firmy. Różne opinie. Tutaj chętnie bym podyskutował z jakimś forumowiczem, który zna się na tym i ma wiedzę. Jeśli jakimś cudem się taki znajdzie to bym od razu zapytał czy nie da rady jakoś samemu zrobić czegoś co wyjdzie taniej, nawet jakby to miała być ściana żarówek klasycznych typu 15 żarów po 150W. Ciepełko by się zimą nawet przydało, hehehe ;) a na serio to ciekaw jestem czy takie coś miałoby jakąś istotną ilość światła fal długich, i czy zakres tych fal by się pokrywał z tymi słonecznymi i tymi które są już jako-tako przez naukę przebadane pod kątem korzystnego wpływu na kondycję komórek i zdrowie ogólnie. 

     

    Oto kilka filmików, które już poznałem i polecam obejrzeć:
     

    Zacznijmy od Naukowego Bełkotu i filmiku o świetle widzialnym, o falach krótkich, który daję jako pierwszy bo jest po Polsku, choć ważniejsze jest światło o długich falach, o których jest niżej
    choć akurat ten typ światła to można samemu ogarnąć bez wydawania dużych kwot, więc radzę nie klikać od razu w ofertę pod filmem, bo to nie ma moim zdaniem sensu. Jak ktoś chce to niech se podświeltenie matrycy chociażby wymontuje, zrobi coś aby to światło było odbite a nie waliło w gały bezpośrednio i efekt będzie pewnie podobny. 








    Następnie lecimy z tym co najważniejsze moim zdaniem. RED, NIR:
    Ten kanał bardzo mi się podoba. Koleś za dużo ględzi i trochę marnuje czas miejscami, ale mówi rozsądnie i przekazuje sporo ciekawych informacji. Mocno polecam jego 3-godzinny wywiad z Matthew Walkerem na temat snu. A tutaj o świetle:

     


    Dalej byłby filmik od gościa co siedzi w tym biznesie, ale biorąc to pod uwagę, nie wiem jak z wiarygodnością tego co mówi.
    Jedne z lepszych lamp są tutaj:
    https://mitoredlight.com/collections

    Niestety pomijając małe punktowe panelilki, zaczynamy od 4200zł do aż 9000zł za zestaw, przy którym wystarczy sesja typu 10 minut dziennie na całe ciało. 

    Dalej do rozważenia są inne firmy, które jednak albo wołają jeszcze więcej mamony, albo wypadają gorzej w testach i wśród opinii, przynajmniej biorąc pod uwagę tę niewielką ilość informacji na jakie póki co się natknąłem. Wspomniany wyżej "koleś z jutuba" (jeszcze raz: nie wkleję, bo nie chcę obniżać wartości informacji od naukowców filmikami, które mogą okazać się być tylko "pierdololo youtubera") twierdzi, że taniej wyjdzie kupić bezpośrednio od Chinola na aliexpress. 
    I tutaj pierwsze info, które chciałbym móc wyklarować, więc jakby ktoś coś, to proszę pisać

    W każdym razie: Youtuber zrobił testy i wyszło mu tak:
    Ta firma Mito Redlight wysłała panel. Gość sprawdził. Zakres/spectrum fal światła mocno odbiegało od tego obiecanego. Po skontaktowaniu się z firmą, firma puściła jakiś moim zdaniem bełkotliwy tekst, że oni robią różne i przez pomyłkę dostał nie ten co trzeba. Wymienili i tym razem już było OK. 
    Ta lampa z aliexpress wypadła... dokładnie prawie jak ten markowy sprzęt, ale jak ten pierwszy - niemal identyczna róznica na wykresie zakresu fal. I tutaj są dwa pytajniki: Po pierwsze nie wiadomo jakie są różnice. Może lekko przesunięty zakres w niczym nie szkodzi, bo po prostu póki co przebadany jest tylko ten drugi i może dlatego producenci lamp celują w niego. A może nie i to po prostu ściema i nabijanie ludzi w butelkę, a wysłali youtuberowi poprawny model dopiero jak ich przyłapał na ściemie.
    I wynikające z tego pytanie: Czy teraz zgodnie z tym co mówi youtuber, każda lampa od tej marki Mitored już będzie miała faktycznie taki zakres jak na specyfikacji? Czy może lepiej kupić dwa razy tańszy od Chinola, bo i tak nie dostaniemy całego zakresu fal, jakie mogą być potrzebne dla pełni efektów.
     

    PS. Jak się dodaje sekcję spojler aby ukryć blablabla? Jak zmniejszyć te wklejki z youtuba?


  14. Nie no, jasne. Zgoda. Piszę za długie zapytanie, ale nie chcę marnować czasu ludziom na odpowiedzi, które nic nie wniosą. Napisanie tego 3x krócej aby uniknąć misinterpretacji jest po prostu trudne.

    Ale nawet jakby to miało skasować 90% potencjalnych chętnych. No to gdzie te 10%? Po prostu za mało osób. Dlatego pytam, czy są lepsze miejsca, jakieś większe fora. Na reddicie to nie jest problem z ilością tekstu tylko i wyłącznie, bo w dziale o zdrowiu jest kilka wątków bez odpowiedzi. W tym mój. Krótki. I znowu - zero odpowiedzi. 

    Dzięki za sugestię założenia tematu w dziale kart graficznych, ale nie dostanę czasem po łbie od moderacji skoro jest dedykowany dział DIAGNOSTYKA? No przecież to o diagnostykę chodzi. 
    Co do spojlera. Może i dobry pomysł.  No nic, już czasu nie cofnę, drugi raz zakładać wątka nie wolno.

     

    Chciałem użyć, ale... nie widzę opcji wstawienia spojlera. Mogę, no nie wiem. Użyć mniejszej czcionki  ¯\_(ツ)_/¯ 

    Jak napiszę czym testować kartę, to ludzie pomyślą "o, znowu jakiś laik nie chciał nawet spędzić minuty na googlowaniu". Jak napiszę, że karta przechodzi testy, to też jest istotne jakie testy, jak długo. Sytuacja jest niejasna, bo raz pracuje 30 godzin w ciągu miesiąca i przechodzę całą grę bez problemu, a innym razem w ciągu tygodnia są dwie sytuacje sugerujące, że jest jakiś problem (BSOD z nvdisp.dll lub zwis samego obrazu, gdy reszta chodzi). 


  15. Siema

     

    Ja się trochę nie orientuję we współczesnym internecie. Może więc pytanie jest proste, nie wiem.

    Siedziałem na lokalnych forach od niemal dwudziestu lat.  Głównie dwóch. Jedno zamknęli a proteza jest prowadzona według politycznych kluczy i moderatorów z niedorozwojem, więc sobie darowałem, a drugie to tutaj.  Niestety aktywne zbyt nie jest, po skasowaniu strony PCLABa. :( To już nie to samo co kiedyś, gdy było bardzo dużym i "żywym" forum.

    Nigdy nie założyłem konta na Facebooku. Ponoć Fejs sprawił, ze fora poumierały, bo się wszycy tam poprzenosili. Teraz na Discordach sporo ludzi siedzi, ale to raczej młodzeż, a wśród takich mało kto będzie się znał na kompach i miał mentalność starych pokoleń (żeby marnować swój czas na  pomagania innym).

    Zadałem pytanie o testowanie karty tutaj. Zero odpowiedzi po tygodniach.

    Zadałem po angielsku na reddicie. Zero odpowiedzi. Minał ponad tydzień.

    Jak głosi cytat z filmu Rejs: "To ja nie wiem. No więc grób".
    Gdzie się teraz pyta

    W sumie to nie tylko o kompy. Chętnie się dowiem jak ktoś ma sugestie w innych dziedzinach typu zdrowie czy tematy remontowo-budowlane na przykład.

     


  16. No niestety, ale szumy uszne AKA Tinnitus to nie jest coś "normalnego". Tak może sądzić jedynie osoba, która ma od urodzenia coś uszkodzone w narządzie słuchu. 

    Nauka nie wie dokładnie co je powoduje, a przyczyny mogą być różne.

    Niestety zła wiadomość jest taka, że jak się to utrzymuje długo, np. rok, to szans już raczej na odzyskanie ciszy nie masz. Lekarstwa na to nie ma, leczenia nie ma i raczej nie będzie. Robili kiedyś eksperymenty i nawet gościowy odcięli kompletnie że tak powiem "odbiornik", bo nie znam się na anatomii i nie chcę napisać bzdruy. Szumy nie ustały.
    Zazwyczaj są konsekwencją uszkodzenia słuchu. 
    W moim przypadku od prawie dekady już, od wybuchu petardy blisko mnie, mam postępujące uszkodzenie słuchu. Tinnitus temu towarzyszy. Zanim doszło do uszkodzenia peterdaą, miałem te szumy tylko po ciężkim dniu, po długiej sesji przy kompie, po grze na perkusji. Rano było lepiej.
    Ale teraz nie jest. Jest gorzej. Szybko tracę słuch. Szum uszny może być objawem czegoś powazniejszego, co powoduje uszkodzenie słuchu.

    Przyczyn może być milion. Od ogólnozdrtowotnych, diety, snu, sposobu życia, chorób zdiagnozowanych lub ukrytych, po problemy z krążeniem jak np. kłopoty z szyją. 
    Ja mam też zdiagnozowane lekkie zmiażdżenie kręgu w szyi. Lekarze? To jest żart. W przypadku trzech typów problemów na ostatnie 5 lat, nie pomógł mi żaden. Zazwyczaj próbowałem dwóch lub trzech z danej specjalizacji, ostatecznie prywatnie i nie tanio. I nic.

     

    O lekarzach ogólnie.

     

    Raz pytałem czy postawa przed kompem może być powiązana z problem zdrowotnym (nie chodziło o szum, ale nie napiszę o co chodziło), a dwa że pytałem o problem ze snem. W obu przypadkach okazało się po zrobeniu praktycznego testu, że pomogło coś co lekarz od razu z przekonaniem odrzucił jako bezsensowny pomysł. A. Jeszcze mi jeden konował powiedział, że nie da mi skierowania na badanie bo jestem za młody. Jestem starszy od wieku, gdzie się ZALECA każdemu badanie.  Super wiedza i podejście do pacjenta. Super!

    Dalej lecimy z przykładami:

    - laryngolog - powiedział mi, że ze słuchem mam wszystko w porządku i że mam zacząć dmuchać z zamkniętymi ustami i przebywać w głośniejszych miejscach, bo się przyzwyczaiłem do ciszy. Wziął na dzisiejsze 250zł za wizytę. Pojechałm drugi raz z "reklamacją" bo pytałem czy mogę wrócić jak to nic nie da, bo jestem niemal pewien, że to nie jest coś co mi pomoże. Reklamacji nie uwzględnia się, za usłyszenie "no to nic ni eporadzę" skasował drugie 200zł. Od tamtej pory słuch mi leci na łeb na szyję, co potwierdzają testy jakości słuchu. Także tego..

    - neurolog - puknął w kolano, brak reakcji. Wysłał na fizjoterapię. Nalegałem na prześwietlenie. Wyszło, że coś nie tak z karkiem. Co dalej? No nic. Jak nie pomogła fizjoterapia przez miesiąc to na następną. Wkur...łem się i podziękowałem. 

    Jakiś czas później coś mi zaczęło przeskakiwać w szyi tak konkretnie, jakby kość o kość, jakby coś na czymś podskakiwało, konretny hałas przy tym poza czuciem tego "podskoku" fizycznie. Znowu wizyta u "lekarza" i "no to nie wiem, niech pan zobaczy czy panu przejdzie samo a jak nie to skierujemy do analizy i może na hirurgię". 
    I? I wziąłem temat na logikę. Może chodzi o słabe mięśnie. Potrenowałem mięśnie karku na tyle sposób na ile potrafilem wpaść. Proste. Podnoeszenie leżąc na plecach, brzuchu, boku (aby głowa wystawała poza łóżko aby można było wykonać większy zakres ruchu). I co? I przeszło. Minęło kilka lat i tego przeskakiwania na kościach w karku nie miałem ani razu od wtedy. Fachowiec powinien od tego zacząć .... mać. Ale nie. Po co. Mu płacą za wizyty a nie za faktyczną pomoc. Do fizjoterapeuty nic nie mam. Ten miesiąc wcześniej nie pomógł na nic, ale pewnie nie zaszkodził. Fizjoterapeuta nie wie tego co powinien wiedzieć lekarz, może tylko przydzielić jakieś zestawy ćwiczeń i tyle. 

    następny

    Raczej następna.

    - okulistka. Byłem zbadać. Zakropliła. Jakiś eliksir Wiedźmina. Oczy się robią jak do widzednia w nocy. Pytam babsko czy ja aby na pewno mogę iść do domu bo mam 3km pod słońce a jest 12:30 w południe i czerwiec. Pani fachowiec powiedziała, że nic mi nie powinno być, tylko mam nie patrzeć pod słońce. Oczywiście jest to nierealne, bo aby przejsć przez ulicę w kilku miejscach (brak świateł) trzeba widzieć czy coś nie jedzie czasem. Wystarczyło. W ciągu 20 minut wypaliło mi gały tak, że postarzało mi oczy o 30 lat. Natychmiast straciłem zdolność widzenia w nocy. Kontrast i jasność na monitorze z dnia na dzień musiałem podbić z 10% na 40% aby widzieć podobnie. Minęły lata. Uszkodzenia nie cofnęły się nigdy i się już nie cofną. 

    - i inni

    byłem robić badani krwii, bo ewidentnie coś ze mną nie tak, bo rzuciłem już nawet cukier dodany do żywności, słodycze, kawę, energetyki, no WSZYSTKO co niezdrowe.

    Na 40 pół, zaznaczają mi po 3-5 i tyle. Wracam z wynikami, niby wszystko OK. Dopiero w necie sam sobie doczytuję, że są takie przypadki, że coś wyjdzie nieźle na badaniu, a wcale nie musi oznaczać, że nie ma problemu. Np. poziom żelaza i ferrytyny. Poszedłem sam na badania. DAłem 100zł znowu. Wyszło OK, ale lekarz mógłby ... mać o tym wiedzieć i kierować na dalsze badania a nie rozkładać ręce i sprawiać wrażenie obrażonego (obrażonej raczej) że marnuję już czwartą minutę wizyty a kasa się sama na następnych pacjentach nie zarobi.

    Lekarkę zapytałem czy nie znając poziomu witaminy D, mam łykać 4000 jednostek czy może co drugi dzień, bo najmniejsza dawka w tabletkach/pastylkach to 2000. Powiedziała, że tak, że lepiej nie ryzykować i dać co drugi dzień. Tymczasem mądrzejszy lekarz i wszyscy inni fachowcy a nie "fachowcy" są zdania, że w dobie świrusa (to było rok temu) dawać te 4000-10000 dziennie spokojnie,  że nie zaszkodzi, o ile tylko jest witamina K. Żeby pani "lekarka" nie wiedziała nawet ... mać o takich rzeczach. 

     

    Kolega miał problem z kolanem. OSIEM. 
    Osiem lekarzyn objeździł, zanim znalazł dobrego. Tamci chcieli mu wręczyć kule i niech se kuśtyka do końca życia. Dobry lekarz zrobił operację, kolega po latach nie pamięta o problemach z kolanem.

     

    Także tyle o naszej służbie zdrowia portfeli lekarzy.

    Jak wam jakiś kretyn mówi, że szum to nic takiego, to wiecie co z nim zrobić (podziękować, pozdrowić wiązanką i iść do innego)

    • Like 3

  17. 6 godzin temu, Galvatron napisał:

    Aceton reaguje z niektórymi plastikami, więc czyszczenie nim elektroniki może się skończyć uszkodzeniem PCB.

    Prawda.
    Trzeba uważać i czyścić styki, nie przesadzając z ilością. To bardzo szybko paruje, więc przy odrobinie rozsądku i ostrożności, ryzyko nie jest duże, o ile w ogóle obecne. 

    PS. Dopiero później doczytałem, że komp na gwarancji, więc mogłem sobie darować radę z acetonem. Choć, kto wie. Jak ktoś pali czy vapuje, albo ma kompa w piwnicy czy coś ;)


  18. 1 godzinę temu, grzela300 napisał:

    Acetonem to można sobie paznokcie zmywać a nie czyścić elektronikę. 

    To trochę mocniej "żre". Jakbym nie miał przypadku, że przeczyszczona pamięć nie działała, ale zadziałała po potraktowaniu acetonem, to bym tego nie sugerował. Prawda jest taka, że czego "kontakt" nie dał rady, to aceton usunął. 
    Oczywiście, że "kontaktem" lepiej, ale jak nie podziała, to zamiast wywalać sprzęt, zawsze tak robię. Szczególnie gdy wyraźnie widać jakiś syf na stykach. 

    • Haha 1

  19. Z pamięcią to możesz być kilka opcji

    - syf na stykach. Użyłbym acetonu aby przeczyścić styki. Potem "kontaktem" (alko izopropylowy) bo po acetonie zostaje nalot. A potem suchą chusteczką/ręcznikiem papierowym jeszcze. Sloty oczywiście to inna sprawa, i z tym trzeba ostrożnie.
    To samo ze slotem CPU. Oczywiście przy okazji możesz przesmarować pastę pod CPU, nie zaszkodzi.
    - może być coś nie tak z RAMem. 

    - może być sekcja zasilania, która powoduje błędy. Gdzie? Nie wiadomo. Może być w pamięci, może być w kontrolerze pamięci. 


    Minęła dekada odkąd testowałem pamięć. Były kiedyś programiki ala Memtest czy Goldmemory. Szybkie google i wyskakuje: http://www.goldmemory.cz/

    Sprawdź czy to się nadaje do współczesnych sprzętów.

     

    Ustaw na rygorystyczny test i zostaw.

    Nie na 15 minut.

    Nie na godzinę.

    Nawet nie na 10.

     

    Na conajmniej 24h. Sam widziałem raz jak mi przeszło 17 godzin bez problemu, zostawiłem jeszcze, a na drugi dzień cały ekran na czerwono (błędy). Testowanie pamęci musi potrwać.


  20. Siema

     

    Sytuacja jest taka: Mam kartę od kolegi. Kolega nie był pewien czy karta chodzi w 100% poprawnie, bo po zmianie pasty w coś grał i mu się raz gra wykrzaczyła. Może nie być to związane z kartą nawet, może być kwestia błędu gry czy sterownika. Potem karta wylądowała u mnie, bo on zrobił sobie upgrade. U mnie bywało różnie. Raz na rozegrane 20 godzin w CSGO w ciągu miesiąca, miałem zwis obrazu (wskazywałoby na problem z kartą lub sterownikami) kilka razy, a potem nic przez kilka miesięcy. Następna była gra, której przejście zajęło mi jakieś 20 godzin grania. Nic. Następna gra i tutaj cztery razy problem na jednej planszy. Ale potem do końca gry nic, nawet na tej samej planszy.
    Za dużo zmiennych. Temperatura otoczenia, sterowniki, możliwe błędy w grze i ich eliminowanie patchami z czasem. Może problem być też z innym miejscu kompa, np. proc, płyta, cokolowiek. 

    Co sprawdzałem:

    Puściłem Unigine benchmark: Valley. Szło całą noc. Wstałem, nie widzę problemów, chodzi nadal, artefaktów żadnych też nie ma.
    3D mark jakiś puściłem na dłużej. Nic.

    Cała trylogia Crasha w 3D Vision. Nic.

    Ostatnie 7 miesięcy w nic nie grałem, problemów z kompem nie było. W tym czasie internet, może jeden film. 

     

     

     

    Pytanie

    Skoro nie gram, to chciałbym kartę sprzedać. Tylko jak to zrobić, żeby nie zrobić problemów ani sobie ani kupującemu? 
    Może jakiś problem z kartą jest. Może pojawia się w specyficznych okolicznościach. Może jakiś termopad coś nie konktaktuje. Może jakiś element na sekcji zasilania. Może problem ze ścieżką, i objawia się tylko np. w lato gdy akurat karta się rozgrzeje danym typem obliczeń. A może jedna kość pamięci w jednym miejscu ma coś nie tak.
    Z drugiej strony - to sprzęt już leciwy (choć nadal wart około tysiaka). Nie chcę ryzykować, że kupujący zacznie na karcie kopać, karta w pełni sprawna, a on będzie do mnie miał pretensje, że padła po dniu kopania, bo coś przeciążył. Z natury jestem uczciwy i pewnie w takiej sytuacji bym oddał kasę. Uczciwy jednak nie oznacza głupi i naiwny, więc wolę mieć pewność, że karta sprawna przed sprzedażą i jasno powiedzieć, że żadnych reklamacji nie będzie choćby nie wiem co. 
    Dlatego: Co mam zrobić, aby mieć pewność, że z kartą wszystko OK? Poza rozkręcaniem, bo nie mam na to czasu.
    Jakiś specjalistyczny program serwisowy do np. sprwadzenia pamięci? Może jakiś zestaw gier? Nie mam w sumie nic z nowszych, ale EA play jest za grosze, albo może jakieś demo wersje?

    Z góry dzięki za wszelkie sugestie


  21. 5 godzin temu, zdunzdun napisał:

    Tylko zwróć uwagę, że Xiaomi nie ma sitka filtrującego kamień. Też rozważałem ten model, ale dla mnie był to problem.

    Mam bardzo twardą wodę, ale smakoszem kawy nie jestem. To mogę zignorować czy od razu doliczać jakiś filtr? Dzbanki do odkamieniania sę bez sensu. Czas się marnuje, żeby to czyścić, czasem jak potrzeba to akurat nie ma w tym wody, jak jest lato to rozwijają się tam zarazki jak stoi przez wiele godzin. Hmm. Nie pomyślałem o tym wcześniej, dzięki za info. Będzie trzeba przemyśleć i może zaopatrzyć się w jakiś filtr przepływowy.

    1 godzinę temu, vhp napisał:

    Ludzie w opiniach piszą, że nie ma.


    No to fajnie, jak nie znajdę niczego tańszego to kupię to, choć elektronika w czajniku jest mi kompletnie do niczego niepotrzebna, a tu jakieś sterowanie podgrzewania przez smarfon widzę w komentarzach. Dla mnie to jak zakładanie zestawu diod RGB do kubła na śmieci. Komu to potrzebne. Kto to kupuje. A kapcie smart też już są z podawaniem temperatury stóp i przypomnieniem o konieczności obcięcia paznokci? Co za czasy, ja pierdzielę :D
     


  22. W dniu 7.03.2022 o 11:50, vhp napisał:

    Dzięki. Drogo jak cholera, ale jak nie znajdę taniej to nie będzie wyboru.

    Tylko jedna sprawa, wiesz może czy to jest jak chcę, czyli nic nie ma kontaktu z plastikiem? Nie widze zdjęcia pokazującego jak wygląda ta pokrywka. Jak już tyle dać, to chcę mieć pewność, że woda nie ma konktaktu z żadnym plastikiem.

    PS. Jak chcę się możliwie niczym nie truć, to chyba nie ma co patrzeć na podróbkę wykonaną z azbestu ;)

×
×
  • Dodaj nową pozycję...