Skocz do zawartości
Zamknięcie Forum PC LAB

Szanowny Użytkowniku,

Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.

Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:

  1. Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
  2. Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
  3. Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
  4. Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
  5. Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności

Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.

marcinusz

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    1684
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez marcinusz


  1. Ja właśnie zmierzam w 2 stronę ;) popatrzyłem na koła z prostymi szprychami (bez zgiętej główki) i jakoś zaczyna mnie przekonywać argument, że wyeliminowano najsłabsze ogniwo :P Może z wiekiem staje się zbyt ufny w informacje marketingowe :E

    Nie mówię, że ta druga strona jest zła. Od strony technicznej zapewne koła fabryczne na prostych szprychach są lepsze. Pewnie dają lepszą sztywność w stosunku do wagi. Miałem tyle szczęścia, że nigdy jeszcze nie urwała mi się szprycha przy łebku (szprychy cieniowane mam jednak dopiero od niedawna, więc wszystko przede mną :P). Ja jednak postawiłem na łatwość serwisowania. Byle jaką szprychę kupię w każdym rowerowym. To może uratować wycieczkę, albo nawet cały urlop. Kiedyś skończyły mi się klocki hamulcowe w Juicy na wyprawie. W całej Wiśle nie mieli. W Ustroniu się znalazły. Jak daleko musiałbym jechać, gdyby korzeń/kamień załatwił mi szprychę w fabrycznym kole?

     

    To kwestia priorytetów, a ja ostatnio więcej km pokonuję z dala od miejsca zamieszkania i na standardowych kołach będę czuł się "bezpieczniej". A w sobotę zmykam do Szklarskiej Poręby na 2 tygodnie :D

     

    DT370 to następca ONYXów (które posiadam niestety w wersji pod V'ki) - mimo, że to niski model, to trwały i dosyć dobrze uszczelniony. Ja już nie liczę ile ulew, błota, ... na nich przeżyłem - ostatnio ulewę w niedzielę, prawie 40km w sporym deszczu. Nawet się już nie dziwę, że deszcz i błoto nie robią na tych piastach wrażenia :E Z pełną świadomością stwierdzam, że już nigdy nie wrócę do "piast kulkowych", porządne maszynówki biją je o lata świetlne na głowę. Nie trzeba likwidować luzów, sprawdzać czy nie ma wody, czy smar jest w odpowiedniej ilości, itd

     

     

    Mam nadzieję, że z upływem kilometrów będę też mógł tylko piać z zachwytu nad DT370. Na razie nie zamierzam w ogóle do nich zaglądać, aż nie dadzą jakichś niepokojących oznak. Uszczelnienie wygląda solidnie i można spodziewać się długiego działania bezproblemowego. Tylko o bębenek się lekko obawiam, bo tam może od wewnętrznej strony błoto włazić, ale może to też jest jakoś uszczelnione, że nie zaszkodzi.

     

    Ciekawi mnie jak wygląda uszczelnienie łożysk w piastach MAVIC'a bo chodzi mi po głowie zestaw CrossTrail. :hmm: Dostaję lekkie, fabrycznie zaplecione kółeczka, z równomiernym naciągiem szprych (płaskich i prostych tak przy okazji). Tylko ciekawi mnie jak z ich piastami :hmm:

     

    Niestety nic nie podpowiem, bo szukałem info na ich temat. Trzeba mieć świadomość tego, że w razie awarii czy piasty czy obręczy, może być problem z zamiennikim lub ceną takiego zamiennika.


  2. Jeśli nie przewidujesz u siebie chęci pośmigania na szerszych gumach to equalizery 21 będą dobre. Tylko chciałem Cię tylko uświadomić, że ta niska waga przy tej cenie nie jest "za darmo".


  3. Ja na początku chciałem gotowe kola shimano wh-mt15 ale jak sobie pomyslałem ze bede potem chciał zmieniać bo bedą za ciezkie to postanowiłem że będę składał a że jestem lekki ( 180cm i 63 kg ) to nie strasznie mi lekkie obręcze i szprychy. I dlatego celuje w Sun rims Equalizer 21 szprychy sapim laser i piasty shimano SLX, i mam nadzieje ze bez zaciskow bedzie <1690g. I prznajmniej potem nie będę musiał ich zmieniać bo zostaną ze mną do końca swoch dni :E

     

    Equalizery 21 są lekkie i tanie. Nie przeczuwasz żadnego podstępu?

     

     

    ...dla mnie 15,5mm szerokości wewnętrznej dyskwalifikuje obręcz. Moje mają uczciwe 19mm i dzięki temu NN 2.25 sensownie leżą. Jeśli jednak preferujesz wąskie gumy, to equalizery powinny dać radę.

     

     


  4. Jakie kółeczka nabyłeś :question: jakieś "gotowce firmowe", czy zaplatane wg. indywidualnych preferencji. No i ile ważysz, bo sam coraz mocniej rozglądam się za kołami pod tarcze, a że DT240 na 6 śrub drogie myślę o jakichś "firmowych gotowcach" które udźwigną moje 84-90 kg również w trudniejszym terenie.

     

    Gotowce firmowe wykluczyłem na wstępie, żeby nie mieć ewentualnych problemów z częściami zamiennymi. Wyjadę na więcej dni na jakieś wy**pczysko, pęknie mi szprycha i będę miał pozamiatane...

     

     

    Padło więc na koła składane. Wziąłem secik zaproponowany przez bikestację: DT 370, XR400, Sapim Race i alu nyple. Kupiłem jeszcze po cenie 938. Nakręciłem już na nich prawie 1,5kkm. Lekki problem mam tylko z tylnym kołem. Na starcie były nierówno naciągnięte szprychy. Rozlazło się nieco. Oddałem do zaplotu. Naciągnęli moco i równą siłą, ale z leciuteńkim biciem bocznym, które się pogłębiło... Może cieniowane szprychy to była przesada przy mojej wadze? a może wystarczy że ktoś je jeszcze raz poprawi? Przód trzyma się dobrze. Waga bikera to ostatnio 86-87kg i co łikend albo Jura albo Beskidy, więc koła nie "chuchane i dmuchane" pod lokalną piekarnią. Zaliczyłem też jedną jazdę mocno deszczową po asfalcie i jedną deszczowo-piaskowo-błotą. Ku mojej uciesze piasty żadnym dźwiękiem nie dały znać, że im to zaszkodziło. Tego oczekiwałem po przesiadce z piast Shimano :D


  5.  

     

    A w tym, że np osoby mające te 190 cm i więcej "lepiej wyglądają" na 29'erach - argument głupi, ale Ty bardzo zwracasz uwagę na wygląd roweru itp :E

    A ja myślę, że moje 190 cm świetnie wyglą na 26" :P Nabyłem sobie jeszcze koła z kategorii wagowej <1800g na 400g obręczach + NN 2.25 i rower świetnie przyspiesza oraz zjeżdża i podjeżdża. Nikt mnie teraz na 29era nie namówi. Jak stwierdzę, że rower za kiepsko pokonuje przeszkody, to sobie fulla kupię. O! :)

     

     

    Też potwierdzam, że jeżeli nie ma na trasie dużej ilości mocnych zjazdów i podjazdów to 29er (przy założeniu, że nie ma geometrii trekkingowej) jest znacznie lepszy.

    Ciekawe jest to co piszesz, bo forpoczta wielkołowej rewolucji twierdzi, że 29ery świetnie się wspinają i zjeżdżają. A Ty jakby odwrotnie.

     

    Osobiście myślę, że zdolność pokonywania stromych podjazdów zależy przede wszystkim od bazy kół, w tym długości tylnego widelca. Na dłuższym rowerze łatwiej rozłożyć prawidłowo wagę. Ale generalnie to i tak peplanie bez sensu, bo zdolność pokonywania podjazdów zależy głównie od nogi bikera, a pokonywanie zjazdów - od umiejętności i psychiki. Więc zamiast teoretyzować na forach, uciekam na kolejny łikend w Beskidach :D

     

    (...) albo podjazd o koncowym nachyleniu 26 % :kwasny: ale na 5 prob 2 razy podjechałem :E

     

    Hmmm... od dziś będę śmigał z licznikiem mierzącym stopień nachylenia. Bardzo jestem ciekaw przy jakich nachyleniach wysiadam z roweru :D

     

     

     


  6. ( Giant Yukon DISC ) osprzęt nie powala zapewne ale pod koniec miesiąca zamierzam zmienić amor na RS Tora ( chyba 302 U-Turn )

    Yukon chyba "od zawsze" miał 80mm skoku. W związku z tym moje pytanie brzmi: po co Ci amor o skoku 85-130 do tej ramy? Zamierzasz skręcić skok do minimum i tak jeździć?


  7. Mam dla Was pytania:

    1. Jakich Izotoników używacie, i jakie dają najlepszy efekt?

    2. Jakich żeli energetycznych używacie na zawody?

    3. Jakich elektrolitów/proszków używacie, na treningi i nie tylko?

    yyy :hmm:

    Muszynianka + czasem izobronik w schroniskach powyżej 1000m n.p.m. :thumbup:

     

     

    Na zawody kupiłem jakieś wafelki bez czekolady, na wpół rozpakowane wrzuciłem do kieszonki i jadłem co 40 minut jeden. Moc była ze mną do samej mety.

     

     

     

    Powiedźcie mi ile może trwać przeglad, regulacja, zmiana opon i klocków w serwisie ?

     

    Rower oddałem w sobotę tydzień temu, ale już mnie nosi bez rowera :D

     

    Może trwać w niskończoność. Powinien znacznie krócej.


  8. Przygotowuję się do akcji "Nie rób rocznie prawie 30k samochodem, kiedy nie musisz" ;)

     

    Lubię to! To jakaś ogólnopolska akcja? :E

     

     

     

    Bierzesz dwa złote, jedziesz na myjnie bezdotykową i spłukujesz wszystko z roweru czystą wodą (drugi lub trzeci etap chyba..) ;)

    Ja tak robię i jest ok, jak się robi umiejętnie to wymycie jakiegokolwiek smaru jest niemożliwe ;)

     

    Pogratulować optymizmu.

     

     

    Nawet jeśli uda się beziwazyjnie umyć rower, to i tak używanie roweru w warunkach deszczowych/błotnych przyspiesza zużycie sprzętu.

     

    Dlatego ja nie lubię... warunków przejściowych - gdy przy delikatnej jeździe można prawie nie usyfić roweru. Wolę już solidne błoto, kiedy wiem, że i tak nazbieram kupę syfu, więc mogę się nim nie przejmować :D

     

     


  9. To ja się pochwalę, wczoraj 75km - dojazd do pracy, planuję w pogodę tłuc 2 razy w tygodniu trasę :)

    szoszą - jak mniemam? Czyli że po 37,5 do i z pracy?

     

    Rozumiem że przygotowujesz formę na zimową edycję maratonów Mazovii ;P

     

     

    Ja tymczasem zdałem "egzamin wstępny" na Silesia MTB Cup, tj. przejechałem najdłuższy dystans (50km) siłą mięśni a nie siłą woli i przymierzam się pierwszego w życiu maratonu górskiego (dystans mega). Projekt trasy w Ustroniu wygląda tak.

     

    Jak pogoda pozwoli, to w łikend objadę trasę. Niektóre fragmenty pokrywają się z moimi zeszłorocznymi wycieczkami. M.in. zjazd żółtym z Równicy, który pokonywałem w ulewie baaardzo szerokim bananem na pysku :D

     

     


  10. Pękła mu kierownica na zjeździe. Teraz próbuję wygooglać, gdzie wyczytałem, że była ona karbonowa, ale nie mogę znaleźć.

     

    Znalazłem za to, jak ktoś 1 czerwca zacytował stronę Kross Racing Team, na której była informacja, że pękła kierownica. Teraz jest tylko informacja, że Czarnota uległ poważnemu wypadkowi i ani słowa o tym, że zawiódł sprzęt. Zresztą porównajcie - pierwszy cytat za komentarzem niejakiego wuk93 ze strony ligamtb.pl

     

    "Na jednym z bardzo szybkich zjazdów po kamieniach pękła kierownica… Bogdan doznał poważnej kontuzji lewej ręki, niezbędna była natychmiastowa operacja…kask prawdopodobnie uratował mu życie."

     

    Obecne brzmienie ze strony KRT:

     

    Na maratonie w Krynicy Zdrój nasz czołowy zawodnik Bogdan Czarnota uległ poważnemu wypadkowi. Mniej więcej po półtorej godziny jazdy miał już parę minut przewagi nad następnym zawodnikiem i wszytsko wskazywało na to, że wygra ten wyścig ze sporą przewagą...

     

    Bogdan doznał poważnej kontuzji lewej ręki, niezbędna była natychmiastowa operacja…kask prawdopodobnie uratował mu życie.


  11. no kilkanascie ich było, oczywiscie nie mowie ze na wszystkich udalo mi sie zjechac, bo na niektorych sie wywróciłem przez zły balans ciałem

    Tu się nie ma co napinać, bo każdy zjazd jest inny. Wystarczy stromizna + niedogodna konfiguracja przeszkód. Trochę osób poległo bo wbijało się w łatę sypkiego piasku. Zdarzyło Ci się to kiedyś na zjeździe? Ja poznałem jak to działa na jednej ścieżce zjazdowej w pobliżu, gdzie taka łata jest. Trzeba bardzo na nią uważać. Przeplot takich łat z dużymi kamieniami i korzeniami to nie jest przysłowiowa bułka z masłem.

    Karbon... Ja sobie postanowiłem trzymać sie od karbonu z daleka. Ewentualny zysk wagowy nie jest w moim przypadku warty poczucia bezpieczeństwa. Ostatni wypadek Bogdana Czarnoty w Krynicy Zdroju tylko mnie utwierdził w moim stanowisku.

     

     


  12. Sugerujesz, że kilogram w tą czy we wtą ma znaczenie ?

    W grząski temat uderzamy :E

    Czy ma znaczenie? Oczywiście, że tak. Nawet gram ma znaczenie... Pytałeś czy ma znaczenie istotne? A! To już całkiem inna kwestia ;)

     

    Nie należę do fanatyków odchudzania roweru. Ale też nie (nomen omen) lekceważę sprawy. Jeśli jeździsz raczej spokojnie, turystycznie itd. i jeszcze przy tym nie jesteś drobnej budowy (z tego co kojarzę, to nie jesteś), to możesz spokojnie olać kilogram w tę czy wewtę.

     

    Jeśli jednak bawi Cię bardziej dynamiczne przetaczanie się tu i tam, to zastanów sie nad tym kilkogramem. Zwłaszcza, że jest on na zewnętrznej części koła. Dla mnie rower mający po około kilograma gumy (dętka + opona) na każdym kole jest odczuwany jako zbyt ociężały. O ile jeszcze gorsze przyspieszenie jest do zniesienia, to już efektu żyroskopowego i zmagania się z efektami dużej siły bezwładności rozpędzonego ciężkiego koła nie znoszę. Odbiera mi przyjemność z jazdy. Dwie ponad kilogramowe opony + dętki pewnie po 200g dają razem 2,5kg gumy. Mnie to nie kojarzy się z dobrą zabawą (wszak to nie rower do DH), choć na pewno jeździ się na tym wygodnie. Jak zależy Ci na dużym balonie w oponie (też lubie), to możesz przygarnąć Continetale Race King 2.2 - w wersji drutowej całkiem tanie, przy tym szybkie, albo Maxiisy Ardent'y 2.25 - w wersji zwijanej ok. 650g i też duży balon.

     

    3.5 bara to imho bardzo wysokie ciśnienie. Ostatnio jeżdże na 2-2.2 z przodu i 2.3-2.5 z tyłu przy oponie 2.0" i wadze nieco mniej niż 90kg. Przetestuj niższe ciśnienia.

     

     

    Podsumowując, niska waga kół zbawienna nie jest, ale jeśli nie musisz, to nie obwieszaj kół ciężkimi gumami. Piszę to w dzień, w którym miałem oblatać nowe koła lżejsze o 350g, tylko burza przeszkodziła :E


  13. @ Garlic

    Opona 2.35 ma aż 64mm? Ponadwymiarowa jakaś.  :hmm: Jeśli preferujesz wygodę ponad dynamikę jazdy, to wybór ma sens. Może po prostu spróbuj wrzucić ją na obręcz i zobaczysz jak będzie.

     

     

    Sam nie włożyłbym takiej opony ze względu na wagę. Jeździłem kiedyś na 900g dębicach i robiły żyroskopy z kół, a co do Twojej opony wujek google zawyrokował ponad kilogram :kwasny:

     

    @ rwiazek_zadziecki

     

     

    Na szybko: tekst uchwalonej nowelizacji ze strony Sejmu.


  14. Pochwal się, co za oponę chcesz tam wsadzić. Wyjaśnij od razu po co Ci aż 64mm? Ile to? 2.5 cala? Co ty chcesz z taką oponą robić w rowerze do rekreacyjnego XC? :hmm:

     

    Spoglądałeś, jaka jest dopuszczalna szerokość opony dla obręczy? W ciemno stawiam, że jest to 2.2-2.3, a rozmiar obręczy nie większy niż 559x19.

     

     


  15. Do 200 zł wybór jest już całkiem spory. Zależy jeszcze co chcesz osiągnąć. Możesz kupić:

     

    - Tioga Red Phoenix 2.0 - wspominam, bo sam mam takie. Kupiłem nieco przypadkiem za w sumie 110 zł (40+70) i właściwie to są zaskakująco dobre. Drutowe 600 i 618g. Tak szerokie lub nawet minimalnie szersze od RoRo 2.1. Coraz trudniej je znaleźć, ale tu i tam leżą w sklepach, czasem dość tanio. Da się na nich znośnie jeździć po asfalcie (są drgania od bieżnika, ale opór nie jest umiarkowany) i z powodzeniem oblatuję na nich Beskidy. Błoto ich nie zapycha i nie zakleja - zupełnie odwrotnie, jak to jest z SBE.

     

    - Rocket Ron Performance 2.1/2.25- jeśli chcesz na lekko,

     

    - Nobby Nic Performance 2.1/2.25- jeśli chcesz terenowo całą gębą a wciąż lekko,

     

    - Ardent 2.25 - jeśli chcesz "traktory", opinie są skrejne co do toczenia się po asfalcie. W błocie ponoć dobrze, ale nie zachwycająco. Waga też bardzo fajna jak na tak wielką oponę (ok. 630g - odpowiednia wersja). Sam mam sporą ochotę na takie traktory właśnie, bo jestem ciekaw, jak się będzie na takich po górach jeździć.

     

     

     

     

     


  16. Jak chcesz jezdzic XC to kup zwykle RST. Xc jest smieszne i proste gora dol gora dol i nic wiecej. Jezeli FR/DH warto jednak zainwestowac nawet na poczatku w cos sredniego :)

     

    Jeszcze jakieś mądrości?


  17. ' date='10 Maj 2011 - 10:36' timestamp='1305016595' post='9299849']

    Sport to nie jest zdrowie. Pomijając ryzyko, to jest ogromne obciążenie dla organizmu i szybkie zużywanie się "części".

    Wypadki to nie jest zdrowie. Niezależnie od tego czy mają miejsce przy uprawianiu sportu czy nie.

     

    A czy sport to zdrowie? Wyczynowy najczęściej nie, ale amatorski to już jak najbardziej.

     

     

    Jak ktoś się obawia, że mu kolarstwo organizm wyniszczy, to niech zapozna się z sylwetką tego pana. Myślę, że mnie objechałby spokojnie, z palcem... na manetce ;)


  18. Ja już jestem po cyklu :P od początku roku do końca marca z 98 kg na 84 kg,

    Przy jakim wzroście?

     

    Ogólnie to bardzo duża zmiana wagi i dość szybka. Okolice 98 kg to były moje chwilowe szczyty z początku 2010 r. Przed zimą było 88. Przez zimę 88-90 i teraz celuję w 86 lub mniej. Zależy jak będę wyglądał i czuł się z taką wagą. Nie wiem czy przy 190cm moje minimum nie jest w okolicach 83-84kg. Od ponad 10 lat nie ważyłem mniej niż 90kg...

     

    Dużo posiłków to bardzo dobra taktyka. Stosowałem ją, jak kiedyś bawiłem się w sporty siłowe. Jadłem 5 posiłków co 3 godziny. Po jakimś czasie można było zegarek nastawiać wg tego, kiedy robię się głodny. Teraz nie zamierzam jeść aż tak systematycznie, ale wpisałem brak śniadania lub nawet dwóch do pracy na listę grzechów śmiertelnych, których popełniać więcej nie zamierzam.

     

    10% tkanki tłuszczowej to już bardzo mało. Jeśli uda mi się zejść do 15-16% to już uznam to za wielki sukces. Choć na razie celuję w mniej niż 18%. W pracy mam 8h typowego siedzenia.


  19. Na trasie pierwszych zawodów, które jechałem była ścianka, co do której bylem pewien, że jest nie do podjechania. I nikomu bym nie uwierzył, że ktoś ją podjechał, gdybym nie widział zdjęć Pawła Wiendlochy (z DSR - o taki gość ;) ), który tam wjechał. Tam trudno było trzymać równowagę przy pchaniu roweru! Gdy zobaczyłem tamte zdjęcią, to było tak, jakby Chuck Norris podzielił przez 0 na moich oczach. ;)

     

    Ci goście robią niesamowite rzeczy na podjazdach. Bardzo chciałbym się do nich zbliżyć i umieć zmłynkować wszystko to, co oni jeżdżą na średniej tarczy. Specjalnie w celu zwiększenia swoich możliwości na podjazdach wziąłem się za odchudzanie. Co ciekawe, to jedyna rzecz, która była w stanie zmobilizować mnie do trwałego zrzucenia kilku kg w tamtym roku i teraz znów zaczynam cykl, aby pozbyć się kolejnych kilku kg.


  20. ' date='16 Kwiecień 2011 - 09:08' timestamp='1302937706' post='9218775']

    U nas (według koślawego wysokościomierza) będzie około 160m podjazdów na okrążenie (3500m). Ja mam 4 kółka, a elita 7, więc nie masz tak źle ;)

    Gdyby dystans był o połowę krótszy (160m/1750m) to możnaby to już uphillem nazwać :E

     

    Moja wczorajsza wyprawa się udała. Zwiedziłem zupełnie nowe dla mnie tereny i przepedałowałem ponad 5godzin. Miał to być przy okazji test, czy w ogóle jest sens rzucać się na golonkowy maraton w Zabierzowie. I z jednej strony wyszło ok, bo siły zaczałem tracić przed piątą godziną w siodle i zapewne dlatego, że mi się jedzenie i woda skończyły. Z drugiej strony: jechałem tempem wycieczkowym i na 90km wyszło mi 1100m przewyższenia. A na maratonie ma być 1330m/64km czyli lekko nie będzie. Utrzymanie średniej 16km/h może być poza moim zasięgiem, a to oznaczałoby ponad 4 godziny ścigania się.

     

     

    Zwiedzanie objęło podkrakowską część Jury. Z finiszem w Zabierzowie. Tereny są tam zacne i to jest silny argument za tym, żeby wystatować w tamtejszym maratonie.

     

    BTW, tak rozważając długości tras z uwzględnieniem przewyższeń, to naprawdę podziwiam ludzi, którzy jeżdżą maraton w Głuszycy na dystansie giga. Około 3000m przewyższeń na około 100km. Albo takie MTB Trophy. Przy tych gościach to wychodzę na inwalidę. :o


  21. Gdzie będziesz się ścigał? Pierwszy raz? Ja przed pierwszym stresowałem się jak przed największymi egzaminami :E

     

    Ja planuję maraton za miesiąć. Z Golonkowej serii. Będzie to Zabierzów na dystansie mega. Bodajże 63 km i ponad 1300 m przewyższeń. W zasadzie nie będę tam walczył o miejsce, tylko o godne dojechanie do mety. :lol2:

     

    A jutro planuję długą wycieczkę w tereny nieznane. Pozwiedzam, pofocę a i przy okazji będzie to dobry trening wytrzymałościowy, bo zakładam kilometraż grubo ponad 50 kilometrów terenowych. Zależy jeszcze na ile czas pozwoli...

     

     

×
×
  • Dodaj nową pozycję...