Szanowny Użytkowniku,
Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.
Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.
Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:
- Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
- Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
- Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
- Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
- Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności
Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.
-
Liczba zawartości
1684 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi dodane przez marcinusz
-
-
Niezależnie od tego czy konkretne zestawienie jest trafne czy nie, to sama myśl jest słuszna.
Dla przykładu zakup kasety 11-34: możesz kupić najzwyklejsze HG-50 za 60zł o wadze ok. 440g, możesz dołożyć i za 150zł kupić SLX'a o wadze jakieś 320g. Możesz dalej dokładać i kupić KCNC - 172g za... 773 zł.
Może między HG-50 a SLXem będzie jeszcze jakaś różnica w jakości pracy, ale dalej oszczędzasz już tylko wagę i to niemałym kosztem. Nie wiem czy tyczy się to kasety KCNC, ale czytałem o innej tak lekkiej kasecie, która bardzo szybko się zużywała... Mimo to znajdują się czciciele boga Wagomira, którzy gotowi są płacić za wylajtowane części jak za zboże. Nawet jeśli sami ocierają się o nadwagę i z samych siebie mogli by zrzucić więcej niż waży ich cały rower.
Zresztą cały karbon branży rowerowej był potrzebny tylko po to, żeby rozszerzyć rynek o nowe błyskotki i ściągnąć więcej $ z klientów. Wystarczy popatrzeć na czym jeden z Banachów wygrał maraton na dystansie giga. Jakoś mu aluminiowa rama i stary osprzęt nie przeszkodziły. Wagą jego rower pewnie odstępował od reszty czołówki o przynajmniej kilogram.
-
A ja zupełnie poważnie w tym samym temacie BikeRadar - artykuł.
I w komplecie dla śliniących się na widok karbonu - klikać w trzeci film - filmy BIkeworld.
-
Nie policzył, pytał się o pomoc w "motoryzacji"


Ożeszty! Rzeczywiście

W dodatku ten procent jest do niczego niepotrzebny. Dałem go tylko żeby zobrazować skalę błędu.
Ale ostatecznie =3 "na zachętę" było za wyliczenie ilości opon. Naiwnie myślałem, że na banalnym przykładzie Garlic złapie ideę proporcji. No niestety przeceniłem matematyczne zdolności Garlic'a.

-
Ja myślę, że żywotność zależy przede wszystkim od stylu jazdy i dbałości o łańcuch. Jak ktoś rwie łańcuchy, to żaden żadna campa, connex i czy cokolwiek innego 3kkm u niego nie wyżyje bez zerwania. A jak ktoś jeździ delikatnie, to wykręci duuużo więcej.
Rok temu kolega w trekkingu zerwał HG-53 lub 73 po 3200km przebiegu. Treking=jazda niemal wyłącznie po asfalcie, bo on terenu nie lubi.
Tymczasem u mnie HG-73 z kasetą HG-50 obeszła już jubileusz piątego tysiaka i źle nie jest. Czyszczony jedynie szmatą przed nałożeniem kolejnej porcji smaru (z zewnątrz wyraźnie brudny).
Jak dojadę do 6kkm będę zadowolony. Jeśli dojadę do 8kkm będę bardzo zadowolony. Jeśli przekroczę 10kkm będę wniebowzięty i nigdy nie wrócę do systemu wielu łańcuchów.
-
Garlic, Ty koniecznie wróć się do szkoły na matematykę!
Po co te procenty liczysz? Jeśli już to 204/211=0,9682. Więc mnożysz swój przebieg*0,96682 i masz wynik.
Albo proporcja:
miałem 211 i nabiło mi 1000km (podstaw, co należy)
gdybym miał 204, to nabiłoby x
X=(204*1000)/211
X=966,82 km
Ode mnie masz =3 z matematyki "na zachętę", bo policzyłeś te opony

-
No ale proszę Cię. To tylko proporcja. Zwykły humanista, taki jak ja, posługuje się nią biegle.
Dla ułatwienia:
mając 150 zł kupiłem 3 opony
gdybym miał 200 zł kupiłbym x opon
X=(200*3)/150
czyli...???

-
Co Ty matematyki w szkole nie miałeś? Zwykłą proprcję policz.
Moim zdaniem różnia 3% to duża różnica.
Ja mierzę ślad po przetoczeniu o jeden obrót. Najwięcej wyszło mi na oponie Kenda SBE 2.1, która znana jest z dużego balonu. Zmierzona "na szybko miała 209cm. Gdy zmierzyłem dokładnie wyszło 206,5cm. Gdy porównuje się dystans i średnią prędkość na prawie 50km trasie, to różnica wynikająca z błędnego rozmiaru koła jest już wyraźnie widoczna.
Niedokładności pomiaru warto "zaokrąglać" w dół, bo trzeba pamiętać o tym, że koło obciążone toczy się po mniejszej śrenicy, niż nie obciążone.
-
Oczywiście, że "słuchać się" tylko pomiaru własnego. Jeśli masz wpisany rozmiar większy niż rzeczywisty, to prędkość i dystans masz też zawyżone (a nie w drugą stronę). I to myślę że dość sporo masz zawyżone, bo u mnie koło ma - w zależności od założonej gumy od 203 do 206cm obwodu.
Reszta to prosta matematyka. Jeśli masz 2114, a powinieneś mieć na przykład 2050, to do każdego obrotu dodaje ci to 6,4cm , a przekłamanie masz o ok. 3%. Zatem nie przejechałeś 600km a około 582 i jeździsz nie ze średnią 20km/h a ok. 19,4km/h.
-
staffer, kolejny bike do stajni? Ja już byłem bliski zaczęcia kompletowania szosówki, ale stwierdziłem, że trudno będzie mi się zamknąć w 1500 z moimi oczekiwaniami i postanowiłem temat przemyśleć ponownie, jak jakąś podwyżkę znajdę...
fake, mam identyczne skojarzenie z cube'ami. Są to rowery przyciągające wzrok i ludzie chcący przyciągać kupują je najchętniej. Mało tego, Cube wydaje mi się marką wiosenną, bo najwięcej ich widzę wiosną: nówki prosto ze sklepu dumnie objeżdżane. Potem chyba giną gdzieś w przepaściach piwnic. Oczywiście to takie tylko ogólne wrażenia/obserwacje. W dodatku nie dotyczą rowerów na ramie Reaction, która przynajmniej dotychczas miała stonowany wygląd i za mały stosunek lansu do ceny

-
staffer, słabe te szpeje na wydaniu masz

U mnie leży manetka PopLock z linką i pancerzem, sztyca Giant A5 30.9x400 i roczne manetki SLX, ale te ostatni chyba zostawię, jak kobietka, albo brat będzie chciał przesiąść się na 9speed'a. Mam jeszcze metalowe pedały z noskami. Wszystko zdjęte z mojego XTC. Jakby ktoś coś chciał, to niech pisze, może się dogadamy.
Mam jeszcze kasetę SLX i łańcuch HG-73 ale one są niepotrzebne jeszcze, bo to nowy szpej czekający, aż stary się wysypie

A co do wiatru, to ja mam na niego tylko jedną metodę: jechać w gęsty las. Tam tak nie dokucza. Niestety roboty ostatnio tyle, że nie udało mi się wyskoczyć dziś na podjazdy do parku
. -
Garlic, nie będę diagnozował roweru, któego na oczy nie widziałem, ale oprócz tej kasety (ciężko coś zrozumieć z opisu, uszkodzona?), to wszystko jest kwestią regulacji i sposobu korzystania ze sprzętu. Za regulację i ustawienia odpowiada sklep, który rower składa. Przerzutki po jakimś czasie i hamulce po dotarciu trzeba skorygować i dopiero wtedy wszystko chodzi jak należy. To jest trochę śmieszne, żeby mówić, że rower jest byle jaki, bo tarcza hamulcowa trze o klocek i przerzutki nie są wyregulowane.

Co do zaciągania łańcucha, to jest rzecz która się zdarza z wielu powodów. Zła regulacja napędu to jedno. Ale również dobrze ustawiony, ale zasyfiony napęd potrafi zaciągać. Zwłaszcza gdy syfu jest więcej niż smaru...Może to być też kwestia techniki zmiany przełożeń. Mnie zaciąganie zdarza się od czasu do czasu. Zawsze wtedy, gdy zrzucam z 3 na 2 z przodu a z tyłu równocześnie zmieniam przełożenia "twardsze". Mam wrażenie, że tylna przerzutka po prostu gubi się wtedy, bo "dostaje" za dużo łańcucha naraz.
Ostatnio mi się zdarzyło dwa razy zaciągnięcie łańcucha i jest to dla mnie jasny sygnał. Czas solidnie wyczyścić i nasmarować napęd. Pouzuję też chyba troszkę linkę przerzutki przedniej, bo ostatnio gdy miałem problem z zaciąganiem manetek, to właśnie to pomogło. Po zmianie manetek mogę mieć nieco inaczej ustawione, więc korekta się przyda.
-
-
Tak to Thomson 30,9x410. Wystający na równe 31 cm. Sztyca warta każdej wydanej na nią złotówki. Mimo dużego wysunięcia (aczkolwiek zgodnego zasadami montażu) nie chwieje się tak, jak oryginalna z Gianta.
-
U mnie od godzin popracowych wichry, które szybko przyniosły deszcz. Ale nawet dobrze, bo muszę trochę przy kompie posiedzieć i zregenerować nogi.
Jeszcze mi się od czasu powrotu do kolarstwa, czyli od 2008r stówka nie zdarzyła. Hm.... Raz tylko było 99,4 km

W łikend zacząłem sezon górski. Na razie delikatnie, bo po asfalcie i z kobietką. Pętla z Wilkowic przez Szczyrk, Przełęcz Salmopolską, Wisłę i Ustroń. Aż się dziwnie czułem wracając z gór nie obklejony błotem

Mikrofotorelacja tutaj: 8 zdjęć.
Wreszcie zaczęło się te lepsze 6 miesięcy roku.

-
dążę do tego że ramy stalowe są bezpieczniejsze.
Nie są. To co podnosi bezpieczeństwo, to zawieszenie. A jak chcesz stosunkowo niewiele czuć z podłoża, to zainwestuj w opony na dużym balonie i stosuj niskie ciśnienie.
-
Moje pierwsze klocki padły w okolicach 3100km na górskiej wycieczce w Ustroniu. Pod koniec ostatniego zjazdu (mały fuks - przynajmniej wycieczki nie zepsuło
) w tylnym heblu o tarczę zaczął ocierać "pajączek" rozpychający klocki. Z jakiegoś powodu tylne szybiciej mi się zużywają... Moim błędem było to, że nie miałem przy sobie zapasu. Jak zacznie się sezon górskich eksploracji, to sobie jeden zestawik będę woził razem imbusami itp.Teraz mam już prawie 5k przejechane i drugi komplet wygląda niemal na nienaruszony. Może to półmetalowe klocki wolniej się zużywają od żywicznych, a może to po prostu brak górskich wypadów. Stawiam na to drugie.
Takie szarpanie może się zdarzać na niedotartych klockach nawet na amorze bez luzów. Sprzyjają temu opony z rzadkim bieżnikiem terenowym. Może zrób tym hamulcom porządne docieranie? Wjedź na najwyższą górkę w okolicy. Rozpedź się i zjeżdżaj na hamulcu dokręcając jeszcze mocno.
-
Garlic, nic niezwykłego na fotach nie widzę. Może dzwonić od ustawienia tarczy w stosunku do klocków/zacisku. U mnie na początku dziwne dźwięki się nasiłały, aż po ok. 200km w serwisie poprawili mi ustawienie zacisku.
Natomiast dziwne jest, że przedni hamuje gorzej. Miałem napisać, że miałem spore luzy na poprzednim widelcu i nic mi od tego nie "skakało" przy hamowaniu. Ale ugryzłem się w klawiaturę, bo na tamtym widelcu były v-ki, a to może być różnica. W każdym razie upewnij się, że to amor ci "skacze" a nie źle skręcone stery.
-
' date='07 Marzec 2011 - 19:05' timestamp='1299521154' post='9089727']Mówiłem...
No dobra, ale to była jakoś(ć) na miarę ceny. Boplighty już przetestowane. Są znacznie twardsze - aż trudno było dociąć; cięższe dwukrotnie (25g->50g bez korków, korki 5g), mają sześcienny przekrój. Znacznie bardziej wygodne. Niech slużą jak najdłużej, bo do gripów trudno będzie dobrać coś niepiankowego.
muszę się pochwalić że właśnie wyrwałem trzecią gwiazdkę (szyszkę) z rzędu
co założę nową, dokręcam stery to i tak mi wszystko ciągle, a niby stery dobre są...Ale jak to?
Taką wyrobioną sterówkę masz czy może zdarzyło Ci się dokręcać stery bez poluzowania śrub mostka? 
Coś to za amora załatwił? Będzie po czym płakać?

-
Po około trzech tygodniach stwierdziłem zgon moich pianek marki Profex prosto z Reala.

Na początku wyglądały tak (przy okazji prezentacja nowego kokpitu
) - tu nowe, na nowej kierownicy (66cm, 18mm wzniosu) jeszcze w towarzystwie manetek SLX:A tu po około trzech tygodniach - na dzisiejszej dłuższej wycieczce, w towarzystwie gripów:
Spłaszczyły się do poziomu samej rurki. Od góry widać już, jak ją oplatają. Odczucie prawie jakbym gołą rurkę trzymał. To, że twardo to jeszcze mały problem, ale przy moich dużych dłoniach dokuczliwa jest mała średnica trzymanej "gołej" kiery.
Niezrażony tym faktem, w drodze powrotnej zajrzałem do rowerowego i nabyłem nowe pianki. Tym razem się wykosztowałem cztery razy więcej, czyli za aż 16zł nabyłem nowe Boplighty. Mam nadzieję że posłużą przynajmniej cztery razy dłużej.

W bonusie link do większych zdjęć. Oprócz roweru trzy głęboko śląskie obrazki

BTW, zdemontowałem Poplocka ze swojego amora. Jakby ktoś chciał kupić, to na PW zapraszam.
-
benek, tak przewiozłeś się po piankowych chwytach, że aż mi skóra ścierpła

A to dlatego, że właśnie się na takie przesiadłem. Jestem zadowolony, a Ty mi taką apokalipsę wróżysz. O zgrozo, może się okazać, że masz rację.
Póki co, jednak widzę same zalety: zamontowane na wodę nie kręcą się i nie zsuwają, co zwykłym zdarzało się notorycznie. Przesiadłem się na gripshifty - bardzo łatwo było je dociąć i wyglądają estetycznie po tym zabiegu.
A jak zaśmierdną? Ech, to odżałuję te 4 zł i pójdę do reala po następne


-
Mnie wczoraj poniosło, bo wolny dzień, bo dawno nie jechałem dalej, bo piękne słoneczko, bo ciepło... Miałem pełną świadomość, że się zarzynam, ale myślałem że powrót mniej będzie bolał. W końcu na górskich podjazdach też się zarzynam często a potem jadę dalej. Tam często muszę wybierać: albo jade na maksa, albo będę musiał prowadzić.
Oczywiście racja, że najlepiej jechać w umiarkowanym tempie. Między innymi po to obserwuje to HR, żeby nauczyć się bardziej optymalnie dozować wysiłek. Już wiem że miałem w zwyczaju za mocno napierać na podjazdach w czasie długich wycieczek i przez to zakwaszałem mięśnie bardziej niż trzeba było.
Zakończenia kuracji i powrotu na koła życzę. Oczywiście te koła bez silnika, a nie te, które odbierałeś

-
Nie rozumiem tego wtrącenia o izoteku
Znaczy że jeździć nie możesz przez to?Co do HRmax, to wiem, że wszystkie te metody liczenia są zawodne. A nawiasem mówiąc to jego określenie też ma mało istotne znaczenie. Jeśli ktoś trenuje poważnie, to powinien określić swoje tętno na progu mleczanowym za pomocą testów wydolnościowych.
Ja tym HR bawię się z ciekawości. Nasłuchuje jak mój organizm reaguje na wysiłek. Najlepiej mi się jeździ na tętnie 145-155. Przy 160 też czuje się ok. Właściwie nie nadążam z oddechem dopiero powyżej 165. I dziś dałem temu jakieś teoretyczne podstawy. Jak jeżdże "bez napinki", to licznik notuje mi HRmax w okolicach 163-168. Dopiero agresywne atakowanie podjazdów daje zakres 170-180.
Raz jeden zrobiłem próbę wkręcenia maksymalnie wysokiego tętna. Długi podjazd, który stopniowo robi się coraz bardziej stromy. Ustawiłem relatywnie ciężkie przełożenie. Takie, które przy dużej kadencji miało dać wyższą prędkość niż zwykłem osiągać na tej górce. I po prostu starałem się utrzymać prędkość i kadencję mimo rosnącego obciążenia. I do tego celowo mocno oddychałem. Dokręciłem do 188. Dzwony już słyszałem, ale był jeszcze zapas. Test pewnie powtórzę, gdy będzie ciepło, bo robiłem go przy lekko ujemnych temperaturach i nie dałem z siebie wszystkiego z uwagi na obawy o gardło.
Zastanawiam się czy rzeczywiście jesteś "ludzkim diesel'em" czy po prostu masz za płaską okolicę, żeby się na solidne tętna wkręcać. Albo jesteś solidnie wytrenowany. Bo im lepsza forma, tym wyżej próg mleczanowy w stosunku do HRmax. Pamiętam jak wyszedłem na rower pierwszy raz po chorobie (czytaj: tygodniu leżenia w łóżku bez aktywności). Nie mogłem się wkręcić na tętno 140. A gdy już się wkręciłem, to czułem się gorzej niż normalnie przy 160-165. Dopiero na drugiej wycieczce i to po 40 minutach mój silnik zaczął normalnie pracować.

-
Dziś inauguracja sezonu rowerowego, pojechałem sobie rowerem po autko, prawie 40 kmów, czas 1:25, także nie jest źle. Do tego czuję się w miarę...
Ja mam już ponad pół tysiąca km za sobą w tym roku

Dziś wyskoczyłem do kolegi. W dwudziestokilometrową asfaltową trasę ruszyłem ostro. Tętno na prostej 160-170, na podjazdach 170-180. Dziwiłem się, że jestem takie w stanie utrzymać i cieszyłem się zarazem, że się udaje. Na miejsce dotarłem bardzo szybko. Średnie tętno 164 (w życiu takiego nie widziałem, ale pulsometr mam od grudnia dopiero; na ogół HRavg mi wychodzi 133-147). Średnia imponująca: 27,2km/h. Po drodze licznik naliczył 220m podjazdów. Pomyślałem, że wprawdzie w lutym jeździłem mało, ale treningi zimowe zrobiły swoje.
Miałbym się za herosa, gdyby nie droga powrotna... Wybrałem trasę okrężną, którą miałem przemierzyć w spokojnym tempie. Okazało się, że chyba miałem leciuteńko z wiatrem w stronę do, a w powrotnej czułem lekkie podmuchy. Do tego po godzinnej przerwie u kolegi w nogi weszły porządne zakwasy, które czułem na każdym podjeździe. Średnia prędkość oczywiście spadła. Poczucie, że jestem w dobrej formie tym bardziej. Po 51km dotarłem do domu z poczuciem, że trasa mnie pokonała i że słaby jestem potwornie.
Z drugiej strony: czemu się dziwić, skoro pierwsze 40 minut jechałem w tempie wyścigowym, to zakwasy musiały mnie dopaść i męczyć w drodze powrotnej. Ponoć średnia z wyścigu odpowiada mniej więcej tętnu na progu mleczanowym. I tu ciekawostka. Moje tętno maksymalne, wyliczone wg wzoru 220 - wiek wynosi 193, a 85% x 193 to dokładnie 164,05.
-
Co za baran wymyślił tytuł tego arykułu?!?
Jeździsz na 2 kółkach? Dziś weszły w życie nowe przepisyPrzecież ustawę uchwalił dopiero Sejm, więc nie są to jeszcze przepisy obowiązujące. Ustawa musi jeszcze być rozpatrzona przez Senat, podpisana przez Prezydenta i ogłoszona. I to ogłoszona w Dzienniku Ustaw, a nie na wp.pl.

Co ciekawe informacja prasowa podana za PAP jest rzetelna. Jakiś mędrzec z WP dodał tylko tytuł i już udało mu się spaprać

Bono[uG], nie ma się co obawiać. Senat ma 30 dni na zajęcie sie ustawą. Raczej nic nie będą już przy tym gmerać. Więc potem jeszcze 21 dni dla Prezydenta i ogłoszenie w najbliższym Dzienniku Ustaw trochę czasu na przesyłanie papieru między sobą..., więc gdzieś w maju powinni ogłosić i może na wakacje wejdzie w życie.
A tak w ogóle, to po zakończeniu kadencji do kosza idą chyba tylko projekty ustaw. A tutaj szacowny organ takoż demokratyczny, jako i przedstawicielski raczył był się już wypowiedzieć, że projekt przyjmuje i mamy już prawie-ustawę a nie projekt ustawy. Więc droga legislacyjna musiałaby być kontynuowana, nawet jeśli Sejm rozwiązano by dzis.


Rower jest wielce OK
w Rowery
Napisano
Nie mówię, że karbon nic dobrego nie przyniósł. Mówię o motywacji producentów. Słusznie wskazujesz tych, co najwięcej na karbonie zyskali.
Ewentualnie hardtaila carbonowego możnaby jeszcze kupić - choć jak ktoś korzysta z takiego roweru zgodnie z przeznaczeniem, czyli przemierza górskie szlaki i ma w zwyczaju przynajmniej raz na wycieczkę spaść z roweru, to ryzykuje łatwe jego zniszczenie. Ja chyba na takiego ryzyka bym nie podjął. Za biedny jestem. A zysk wagowy dla ridera o wadze podchodzącej pod 90kg i tak jest znikomy. Może gdybym miał 170 wzrostu, 55 kilo wagi po zimie, to inaczej bym się na to zapatrywał.
Co do karbonowych full'i zdanie mam podobne. Wyłączywszy full'e do XC, to są to rowery porządnego górskiego łomotu, które i tak lekkie nie są, a wytrzymałe być muszą.
...cholewcia, właśnie mi uświadomiliście, ż muszę sobie plecak kupić...