Szanowny Użytkowniku,
Informujemy, że za 30 dni tj. 30 listopada 2024 r. serwis internetowy Forum PC LAB zostanie zamknięty.
Administrator Serwisu Forum PC LAB - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie: wypowiada całość usług Serwisu Forum PC LAB z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.
Administrator Serwisu Forum PC LAB informuje, że:
- Z dniem 29 listopada 2024 r. zakończy się świadczenie wszystkich usług Serwisu Forum PC LAB. Ważną przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie jest zamknięcie Serwisu Forum PC LAB
- Dotychczas zamowione przez Użytkownika usługi Serwisu Forum PC LAB będą świadczone w okresie wypowiedzenia tj. do dnia 29 listopada 2024 r.
- Po ogłoszeniu zamknięcia Serwisu Forum od dnia 30 października 2024 r. zakładanie nowych kont w serwisie Forum PC LAB nie będzie możliwe
- Wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, tj. dnia 29 listopada 2024 r. nie będzie już dostępny katalog treści Forum PC LAB. Do tego czasu Użytkownicy Forum PC LAB mają dostęp do swoich treści w zakładce "Profil", gdzie mają możliwość ich skopiowania lub archiwizowania w formie screenshotów.
- Administrator danych osobowych Użytkowników - Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie zapewnia realizację praw podmiotów danych osobowych przez cały okres świadczenia usług Serwisu Forum PC LAB. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce Prywatności
Administrator informuje, iż wraz z zamknięciem Serwisu Forum PC LAB, dane osobowe Użytkowników Serwisu Forum PC LAB zostaną trwale usunięte ze względu na brak podstawy ich dalszego przetwarzania. Proces trwałego usuwania danych z kopii zapasowych może przekroczyć termin zamknięcia Forum PC LAB o kilka miesięcy. Wyjątek może stanowić przetwarzanie danych użytkownika do czasu zakończenia toczących się postepowań.
-
Liczba zawartości
6215 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi dodane przez HΛЯPΛGŌN
-
-
@ misticzx
Hyakka Ryouran Samurai Girls widziałem, kiedyś przez moment, ale specjalnie dla Ciebie dla przypomnienia zrzuciłem na dysk jeszcze raz. No cóż, jakby to powiedzieć. Od strony graficznej nie ma się za bardzo do czego przyczepić, ładna kreska, dynamiczna animacja. Ale poza tym niezły badziew napakowany dosadnie głupim fanserwisem.
Natomiast to drugie co podałeś to jakaś porażka. Nie dałem rady tego oglądać, dynia mi wysiadła po 5 minutach.
Czyli już wiemy że lubisz płytkie historyjki zapchane majtkami

-
Misticzx, zapodaj ze 2, 3 dobre tytuły loli, jakąś haremówkę od której nie rzygnę. Arigatō gozaimasu.
Nie wiem czy to odpowiednie miejsce, ale moje 3 grosze do adaptacji aktorskiej Paradise Kiss. manga była zaje...ta, anime tak samo. Jednak film był tylko przeciętny. Po kolei. Dobrali dennych aktorów. Ten George to jakaś ciapa, a nie pewny siebie, arogancki, zadufany artysta. Był za miękki i tyle. Ta jego muza Isabelle ma za mało w sobie kobiety. Yukari grana przez Keiko Kitagawe była z kolei rozlazła, sztuczna w swojej niepewności i w ogóle za niska na modelkę. Oryginalna mangowa Yukari była wyraźnie wyższa, miała pociągłą twarz i wykazywała bardziej buntowniczy charakter. Arashi to jakiś niewypał. W ogóle olano jego pasję do muzyki (zespołu). Niby wyglądał na odrzutka, ale taki mało przekonywujący. Już mogliby go chociaż przefarbować na blond. Ale najbardziej z tego towarzystwa zawiodła mnie Miwako. Toż to jakaś katastrofa. Oryginalna Miwako była niziutka, filigranowa, taka słodka ale miła. Ta zaś jakaś przerośnięta i głupia. Już pomijam to, że całkowicie pomięto wątek z jej siostrą. A skoro już mowa o wątkach, to gdzie bzykanko na "zapleczu" Arashiego? Gdzie w ogóle wątek miłosny między Yukari, a Goergiem? Wymyślili sobie na koniec jakieś ciepłe kluchy w NY. Ten film miał zadatki na bycie trzecim filarem w tej fantastycznej opowieści. Niestety do anime i mangi nie umywa się. Fabuła jest nierówna, niektóre istotne watki wycięte, niektóre bez sensu dodane. Cały urok końcówki został zmarnotrawionym tanim happy endem.
-
Znowu krytykujesz moe i lolicon, a w dodatku tak bzdurnie.
Jak ci się nie podoba to przestań oglądać anime albo oglądaj same stare produkcje skoro dla ciebie były lepsze.
A Madoka była bardzo fajna podobnie jak pozostałe dziewczyny. Zresztą miały kilkanaście lat i chodziły do gimnazjum.
Nie muszę oglądać starych produkcji, bo i sporo nowych jest na dobrym poziomie. A lolicony i moe to jakiś chorobliwie rozszerzający się trend, który spycha na bok ambitniejsze produkcje (podobnie jak kolorowe japońskie zespoliki wypierają ambitniejszy jpop/jrock). Nadawanie małym dzieciom cech dorosłych już nawet nie tyle zalatuje pedofilią, co jest po prostu mało przekonywujące.
-
Ale ja nie wiem jak ta Madoka wyglądająca na 7-letnie dziecko, ubrana od góry do dołu w róż, robiąca z siebie seriotę ma być kierowana do widzów od lat 17-tu? Albo tam jest gdzieś po drodze niezła rozpierducha, albo Japończycy mają już dość świata dorosłych kojarzonego z pracą po 20h dziennie. Uciekają w kolorowe girls-bandy złożone z roznegliżowanych dziewczynek, anime dla dorosłych z udziałem dzieci i inne patologiczne sprawy. Jeśli tak obecnie wygląda japońska kultura masowa, to uważam, że jest szkodliwa. Nagość jest dość powszechnym zjawiskiem w Japonii, ale łączenie jej z postaciami, które ewidentnie wyglądają na kilkuletnie dzieci, to imo gruba przesada. Co tu dużo mówić, Japończycy są zdegenerowani pedofilską papką, jaką serwują sobie w a&m. Dawniej ten temat nie był aż tak rozrośnięty. Było więcej s-f, cyberpunku, ciężkiego klimatu, dobrego fantasy. Postaci miały mocne charaktery, dojrzałe rysy, a walka z wrogiem nie była dodatkiem do bielizny.
edit
Zerknąłem na pierwszy odcinek Another. Muszę przyznać, że zapowiada się nieźle. Ta aura tajemniczości, przeszywające dźwięki. Poza tym bardzo ładna kreska, plastyczne tła, sporo detali. Możliwe, że to będzie jeden z lepszych seriali tego sezonu.
-
Madoka jest dla 17+? Nie no extra. Jak osiągniesz ten wiek, pewnie zmienisz zdanie.
-
"Poza tym mimo, że w "Madoce" głównymi bohaterkami są dziewczynki moe to anime jest rewelacyjne. Z drugiej strony niewiadomo jakby to było gdyby bohaterki miały na przykład te 17 lat. : )"
Madoka tak jak Sakura czy Nanoha to tytuły przewidziane dla młodszej widowni, prawdopodobnie jeszcze młodszej niż Sailor Moon. Madoka pomimo swojego silnie moe charakteru jest nieźle zrealizowana i w pełni zasługuje na dobre oceny. Gdyby jednak z podobnym rozmachem stworzyć serię magical gilrs ale bohaterkami byłyby nastolatki (15-17 lat), a fabuła zostałaby fajnie rozplanowana, to myślę, że taka seria znalazłaby ogromną rzeszę fanów (podobnie z resztą jak kiedyś Sailor Moon, wciąż w moim odczuciu niedościgniona seria w swoim gatunku).
HotD to specyficzny tytuł. Z jednej strony potrafi wciągnąć w ciężki klimat (np. to zombie przy stacji benzynowej), a z drugiej całkowicie odwrócić uwagę cyckami. Aczkolwiek to bullet-time jak koleś zrobił sobie z cycków strzelnicę było mistrzowskie

Freezeing widziałem niedawno, pierwszy odcinek dla testu obejrzałem. Fajny charakter? Jakość wizualna? Dla mnie dno i wodorosty.
-
Może ja za dużo narzekam, a może Ty za bardzo wszystko łykasz. Fakt, nie lubię jak za dużo nawijają. Musiałbym upaść na dynie, żeby w celu zrozumienia kwestii co chwilę pauzować film. Jak chce sobie poczytać to biorę mangę do ręki. Dla mnie wymyślne dialogi trącą sztucznością. Wolę jednak tytuły traktujące bardziej o życiu, gdzie takie rzeczy jak ilość akcji na ekranie, wymiana zdań bohaterów, sposób rysunku czy ścieżka dźwiękowa idą w parze, nie są przeholowane i nie maskują swoich wad. Co mi po ładnej kresce jak fabuła zryta. Albo co po dobrej fabule, jak dźwiękowo klapa i zero klimatu. A chyba najbardziej irytuje mnie wszędobylska moefikacja. Nie mogę się przez tych słodkich bachorków wkręcić w akcje. Wiem wiem narzekam. Po prostu wolę postaci wyglądające i zachowujące się na swój wiek.
Co do fanserwisu. Jest okey jeśli całość leci w tym kierunku, a nie jak dobrze zapowiadający się tytuł dla starszego widza co jakiś czas przerwą majtkami. To takie wciskanie atrakcji na siłę. Trudno mi teraz podać od tak jakiś tytuł, ale nie raz się spotkałem z fanserwisem tam gdzie go być nie powinno. Pomijam już to, że w ostatnim czasie fanserwisu zrobiło się w anime ciut za dużo.
Może być dobry horror, może być dobra komedia, ale horror i komedia w jednym to terminy wykluczające się. Horror to w dużej mierze groza -> strach. Śmiech chyba nie sprzyja temu by się bać
Tu trzeba sporych umiejętności aby wstawki komediowe w mrocznym klimacie nie wytracały widza z kursu. Niestety 90% komedio-horrorów nie jest ani straszna, ani śmieszna. -
Otóż o to chodzi co mówi crush - bełkot dotyczący rozwoju scenariusza. To ma być ptzyjemność z oglądania, a nie czytanie do oporu pseudo intelektualnych wywodów. Ostatnio widziałem jakieś anime, gdzie gość tak szybko nawijał, że nie dało się nic zobaczyć na ekranie poza napisami. I jaka to przyjemność z oglądania? Bo mądre rzeczy opowiadał? Ale jak chce coś poczytać to biorę książkę do ręki, a nie włączam anime. To jasny przykład niskiego budżetu na rysunki i animację. Oszukiwanie widza mądrością dialogów, a nie stwarzania odpowiednich sytuacji na ekranie.
Ostatnio widziałem Noein. Ojj jak ludzie to wysoko ocenili. Nie dałem rady tegio obejrzec. Przestraszone dzieciaki poszły na cmentarz wywoływać duchy. No i może nie było by w tym nic az tak dennego, gdyby nie fakt, że muzyka w tym anime została katastroficznie niedopasowana. raz jakaś symfonia, raz pianino a'la Chopin, zaraz jazz, jakaś elektornika... to mi zupełnie popsuło chęć oglądania. Nie stać ich było na zatrudnienie dobrego kompozytora? Zresztą już nie raz zauważyłem, że wykorzystywanie klasycznych utworów sprowadza sie do zatuszowania miałkości danej serii.
Jeszcze w kwestii mizerności wielu anime. Powiem szczerze, że podoba mi się niejednokrotnie klasyczna cukierkowa kreska. Wiecie - duże oczy, ładne mordki, fajne cycki... itp. Cóż w tym złego. Problem ma się ku temu, że zazwyczaj te serie są tak głupie, że nie idzie obejrzeć jednego odcinka. Nie znosze w anime również sytuacji, że tworzy się klimat grozy, aż tu nagle jakiś humor z d**y wzięty. Albo np. robienie czegoś poważniejszego, ale ni stad ni zowąd za mrocznym bohaterem ciągnie się jakaś kolorowa laska. Ale kto to jest i po co, nie wiadomo. I tak jak mówiłem już wcześniej, oszukiwanie widza słowotokiem mądrości, zamiast porwanie jego uwagi piękna animacją i ujmująca muzyką.
-
Shiki to bardzo dobry tytuł, i byłem skłonny ocenić go najwyżej jak się da, ale zachowałem mały margines ze względu na rysunki. Otóż są bardzo dobre, ale całościowo tła i szczegóły zostały potraktowane zbyt prosto. Przyzwyczaiłem się już, że w seriach dłuższych niż 13 odcinków dochodzi do cięć kosztów.
Nisemonogatari fakt, dopiero się zaczęło. Zobaczyłem początek i zupełnie mi się odechciało. Bełkot to jest w tym anime, nuda i kiepskie tła. Nawet muzycznie nic się nie dzieje. Nie ma żadnych efektów, ciśnienia, humoru czy czegokolwiek co by zachęcało do oglądania. Ja niestety nie wierzę w takie rzeczy, że przez pierwsze odcinki jest kiepsko, a potem rewelacja. Jesli coś mnie nie wciągnie od pierwszej chwili, to potem zazwyczaj jest tak samo. Dla mnie wyznacznikiem jakości jest szybkość oglądania. Jak mi 22 minutowy odcinek przeleci w 10 minut to jest super, jak w 40 i jeszcze muszę przewijać to jest crap.
-
Przez ostatnie 2 tygodnie ogarnąłem trochę tytułów, podzielę się wrażeniami w pigułce.
>> Higashi no Eden (5/6)
Młoda laska przyleciała do USA zerknąć na biały dom
Nagle na ulicy wyskakuje koleś bez ubrania. Młody nie wie kim jest, nic nie pamięta. Fajnie prowadzona akcja, mało nudy. Wreszcie jakiś powiew świeżości. Pierwszy odcinek bardzo pozytywnie mnie zaskoczył zmianą lokalizacji. Humor na niezłym poziomie. Dość szybko się ogląda.>> Kuragehime (5/6)
Opowiastka o grupce odizolowanych od reszty panienek z poważnymi problemami samoakceptacji. Ujmując krótko - kilka brzydkich dziewcząt zamyka się w mieszkanku i ani myślą, aby wyjść na światło dzienne. Bardzo dobry humor, ciekawa kreska, przewrotne sytuacje. Postaci wielobarwne i zagadkowe, żadne moe. Zdecydowanie fajny tytuł.
>> LEVEL E (4/6)
Na ziemię ląduje obiekt UFO. Wychodzi z niego blondwłosy gość, który postanowił przekimać o świeżo upieczonego zawodnika renomowanej drużyny baseballowej. W mieszkaniu dochodzi do nietypowej wymiany zdań między kolesiami. W niektórych momentach humor dosłownie wywala z fotela

>> Deadman Wonderland (4/6)
Do szkoły pakuje się gość w czerwonej pelerynie i robi miazgę. Przeżył tylko jeden 14-latek. Zostaje winnym masakry. Trafia do dziwnego więzienia, które wykorzystuje swoich więźniów do przedstawień cyrkowych. Trafiają tu tylko skazańcy z wyrokiem śmierci. Pierwszy odcinek z pompą niczym HotD, następne słabsze, ale i tak ogląda się bez znużenia. Niezłe efekty, bardzo dobre udźwiękowienie.
>> Nyan Koi! (3/6)
Gość uszkodził posąg kota. Okazuje się, że ma przesrane i teraz kocia brać chce go zamienić w kota. By do tego nie doszło, musi spełnić 100 kocich postulatów. Robi to niechętnie, gdyż ma na koty alergie. Myślałem, że będzie śmiesznie, a jest tak sobie. Niby da się oglądać, ale to tak od biedy. Taki średniak bez polotu.
>> Otome Youkai Zakuro (2/6)
Walka z duchami, które przybierają zwierzęca postać. 4 panienki i trzech niedo... żołnierzy (w tym jeden tchórz i panikarz). Panna dostaje od swoich małych dyniogłowych dzieci gałązkę wiśni, którą zamienia w szablę i przy jej pomocy walczy z owymi duchami. Wiem, że bez sensu i nieskładnie, ale tak to własnie wygląda na ekranie. Wymuszony romans, ale ładnie narysowany
Można rzucić okiem, ale z nastawieniem, że będzie wiało głupawką.>> Nisemonogatari (2/6)
Świeża sprawa, rocznik 2012. Zapowiadało się na psychodel i chyba nim pozostało, ale strasznie zagmatwane, rysunki bez klimatu (tragiczne te puste pomieszczenia). Beznadziejnie kręcona akcja i beznadziejny humor. Za to dużo pseudo rozważań o życiu. Nie wytrzymałem 3 odcinków.
>> Bakuman (4/6)
Chłopak siedzi z tyłu klasy, dziewczyna z przodu, on ją rysuje, koleś z tyłu to widzi. Stwierdza, że zaje**sty rysunek i że gość ma talent. Proponuje aby narysował mangę do jego scenariusza. Ten jednak odmawia twierdząc, że nie da się z tego wyżyć. Widzi jednak, że zależy mu na dziewczynie i sprytnie wykorzystuje ten fakt. Przyjemny serial, choć bez jakiś niesamowitych zdarzeń. Rysunek dość typowy, animacja średnia. Na pewno warto rzucić okiem i samemu ocenić.
>>> Tokyo Magnitude 8.0 (5/6)
Chyba pierwsze anime poważniej traktujące o trzęsieniu ziemi. Para rodzeństwa (siostra i jej mały braciszek) udają się na wystawę robotów. W tym czasie następuje potężne trzęsienie ziemi w Tokyo. Zapada się znaczna cześć miasta. Droga powrotna do domu okazuje się bardzo trudna. Jedno z lepszych anime jakie do tej pory widziałem Poruszające, życiowe. Bardzo dobrze oddane charaktery postaci. Odcinki leciały mi jeden za drugim.
>>> Usagi Drop (5/6)
Historia o małej dziewczynce, którą zostawiła matka, a podeszły w wieku ojciec zmarł. Podczas obrządku pogrzebowego nikt z rodziny nie chciał się podjąć wychowania małej. Poruszony sytuacją syn zmarłego postanowił coś z tym zrobić. Piękne i smutne, a zarazem pełne emocji i ciepła.
>>> Shiki (5+/6)
Ten tytuł już chyba większość zna. Do małej wioski wprowadza się tajemnicza rodzina. Zamieszkuje ogromny dom na wzgórzu. Po pewnym czasie w wiosce zaczyna zbierać żniwo dziwna choroba, w konsekwencji której wyniszczone anemią osoby umierają. Okazuje się jednak, że nie umierają tak do końca, a ich powrót do żywych zamienia rzeczywistość w istne piekło. Świetna realizacja. Bardzo dobra ścieżka dźwiękowa. Dużo rozpierduchy i krwi, ale z pełnym grozy charakterem.
>>> The Cat Returns (6/6)
Pełna humoru opowiastka o dziewczynie, która ratując kota przed kołami samochodu trafia w nagrodę do kociego królestwa. Nie ejst jednak zadowolona z obrotu spraw, gdy się dowiaduje, że ma wyjść za mąż za kociego księcia. Po drodze okazuje się, że nie tyle książe jest nią zainteresowany, co sam król
Wyjście do świata ludzki nie jest jednak proste. Przezabawne, ładnie narysowane (jak to u Miyazakiego), pełne baśniowego klimatu. Super filmik na wieczór.>>> Karigurashi no Arrietty (6/6)
Rodzynek na koniec. W malowniczym domku obrośniętym zielenią mieszkają sobie gdzieś w piwnicy małe ludziki - tzw pożyczalscy. Nazwa bierze się od tego, że owe ludziki pożyczają od domowników różne rzeczy potrzebne do życia. Rzecz polega na tym, aby pożyczyć i nie zostać zauważonym. Jednak pewien chłopiec widział w trawie małą Arietty i od tego momentu zaczyna się przygoda pełna niespodzianek. No co tu dużo mówić, kolejne dzieło ze studia Ghibli, pełne magii i przepięknych (na prawdę przepięknych) rysunków. Świetnie zrealizowana wielokanałowa ścieżka dźwiękowa, odgłosy, szelesty, krople... cudo miód. Animacja na najwyższym poziomie. Gdybym miał wskazać najlepiej oddane piękno w anime, to byłaby to Pożyczalska Aritty.
-
Głośność jest równo zwiększana z liniowym potkiem, a logarytmiczny wzrost głośności stosuje się pod fizjologię słuchu człowieka.
-
Słyszałem na Xonarze OPA2228, ale dość krótko. Maja faktycznie takie pełne, mięsiste i zrównoważone brzmienie. Po prostu wyższa półka, to słychać. Podobny kierunek brzmienia cechuje 1612/1611.
-
@ Mayster
Ten "Black Red White" wygląda moim zdaniem extra

-
@ mikolaj612
Jeśli OPA111 to to samo co podwójny OPA2111 (a z not katalogowych tak wynika), to tam będziesz miał silne i dobrze kontrolowane basisko

@ mexo
LME49860 są tanie i mają przyjemną manierę wygładzania dźwięku bez jakiejkolwiek utraty dźwięczności. Soprany dostają więcej światła, są przyjaźniejsze dla ucha i tworzą więcej powietrza. Średnie tony otwierają się, punkt ciężkości idzie trochę w górę, ale też całości dodaje tego tzw planktonu, przez co w ogóle nie odczuwa się odchudzenia, a wręcz przeciwnie. Niestety trochę gorzej jest z basem. W myśl tego uprzyjemnienia, sygnatura basu robi się miększa i gęstsza. Fani realistycznego szarpania basem i piekielnie szybkiej stopy raczej nie będą zadowoleni. Do ciapowatej poduchy jeszcze daleko, ale to zmierza raczej w tym kierunku. Ten opamp dobrze się sprawdzi w trochę spokojniejszych brzmieniach. Rocka też zagra, ale powiedzmy do Pink Floydu (a może, aż do Pink Floydu ^_^). No tak czy siak jest tu większy nacisk na skraje pasma i piękno średnicy. Prawdziwe talerze wolą niższy sopran, a stopa przeciwnie - wyższy bas. W analogowym brzmieniu LME49860 może tego miejscami zabraknąć.
-
Fani anime w większości kochają dziewczyny kawaii, moe.
Jest jeszcze mniejszość. Ale w Japonii ta mniejszość to chyba totalny margines. Także jeśli ktoś chce obejrzeć coś ambitniejszego, to niestety musi się cofnąć do przeszłości.
-
# JustEvil
Belldandy to jeden z przykładów jak postać narysowaną przyjemną miękką kreską można szybko załatwić. Te ostre linie to żadna zaleta, wręcz bym, powiedział wada. Odrysowane jak w paincie. Rysunki komputerowe są zwyczajnie brzydsze, robione po macoszemu i na szybkiego. Są tytuły gdzie zadbano o detale, ale jest ich niezmiernie mało w stosunku do tandety, która zalała rynek. Czemu już nie robi się anime dla starszego widza? Appleseed, Buble Gum Crissis, Ad Police, Vampire Hunter D, Armitage, GitS, Escaflowne, Lain... itd. Nie przekonują mnie kolorowe dzieciaki z majtkami na wierzchu, robiące nieśmieszne miny i wymachujące jakimiś bzdetami. Brakuje poważniejszych pozycji, dojrzalszych tematów i akcji na poziomie. Dzisiejszy rynek anime jest za bardzo cukierkowy, dziecinny i monotematyczny.
-
Ogólnie nastąpiła tzw. moefikacja. Coś co było na poziomie, teraz jest dziecinne i bzdetne. Rysowane komputerowo byle jak, z badziewnymi tłami, kiepskimi piosenkami. Rysunki uproszczone na maxa, nastolatki wyglądające jak 7-latki. Sztampowe do bólu opowiastki, wymuszony humor. Tyle tego badziejstwa narobili, że się nie da oglądać. Najbardziej mnie boli trend w rysowaniu oczu. Kiedys spojrzenia były piękne, głębokie, urokliwe...a teraz bezgranicznie puste i nijakie. Przykład - Belldandy kiedyś i Belldandy współcześnie:


-
Będę musiał obczaić te LME49990. Chodzi mi jeszcze po głowie kilka połączeń:
OPA1612 + 2x LME49990
LME49990 + 2x LME49860 (nie za jasno?)
LME49990 + 2x OPA2111
-
Scalak w Farrelu, stolik na Allegro.
-
Nowych wrażeń ciąg dalszy

Tym razem kostka OPA1612 z linii SoundPlus.
- OPA1612A + 2x OPA2111KP
Pierwsze wrażenie negatywne. Bas się nieprzyjemnie utwardził i skrócił, średnicy zabrakło wypełnienia i blasku, a soprany zaczęły grać jakoś szkieletowo. Po przywróceniu do bufora LME49860 (ostatnio mój faworyt) wszystko wróciło na miejsce.
- OPA1612A + 2x OPA2604AP
Jeśli chodzi o 2604 to bez zmian, ciągle ta sama nieładna maniera robienia wody z mózgu.
- OPA1612A + 2x LME49720NA
I tu następuje wyraźna poprawa. Ilość detali, scena, pogłosy, bas... wszystko nabiera energii i chęci do grania. Byłem dość sceptyczny do 49720 po wcześniejszych podmianach, ale z buforem 1612 całość sprawia wrażenie bardzo pozytywne i wyważone z przewaga na jasną stronę grania. Mimo to wciąż czuję pewną ostrość w dźwięku, której nie nazwałbym pożądaną.
- OPA1612A + 2x LME49860NA
To trzeba było wyróżnić. Tego zestawienia chce się słuchać. NIE na zasadzie jakiś kompromisów, szukania dobrej strony medalu czy po prostu zachłyśnięcia się pięknym sopranem, a dopiero potem zrozumienia jak okropnie rozlany jest bas. Wcześniej opisywane konfiguracje typu AD825+ 2xOPA2111 były na pewno godne polecenia, ale dziś skalę wypadałoby zmienić. Nowa kostka Ti to niesamowicie wyważone brzmienie. Nie wiem jak brzmi osławiony już LME49990, ale jeśli jeszcze lepiej, to panowie czapki z głów.
OPA1612 w połączeniu z dwoma LME49860 to w moim odczuciu jeszcze jeden krok naprzód w stosunku do 2x 49720. Znikają ostrości, dźwięk jest żywy i dobrze wypełniony. Soprany aż sączą się po uszach. Bardzo dobrze słychać wszelkie szmery, dotyki, pogłos w sali. Instrumenty z pierwszego planu nie są może super ostro odrysowane, ale ja to oceniam pozytywnie. Dźwięki przenikają przez siebie, wybrzmienia są długie i dźwięczne, dynamika wpędza stopę w niekontrolowane tupnięcia
To nie jest mega realistyczny obraz. Jest za to bardzo spójny, muzykalny i absolutnie niemęczący. Najlepszy obecnie zestaw jaki słuchałem na Xonarze ST. -
Ja też bym poprosił. Tamten efekciarski OPA2604AP potrafi mocną cisnąć basem?

Sprawdziłem dziś wieczór kilka scalaków na Xonarze. Włożyłem na moment 2x OPA2604. Niestety,
mnie ta mdła papka nie przekonuje. Niezależnie od tego co siedzi w buforze, zawsze coś robi po swojemu.
Brakuje mu precyzji, mocnego wybrzmienia i wiarygodnej przestrzeni. To co robi z dźwiękiem niektórym
może się spodobać. Myślę jednak, ze to zabawa na krótką chwilę.
-
Wlutuj gniazdo po porostu i problem będzie z głowy. Wypróbujesz wtedy bez obaw kilka opampów.
-
Stoje przed wyborem wentyli do nowej budy i zastanawiam sie miedzy tymi 2:
BeQuiet Slient Wings -> http://www.morele.net/be-quiet-silentwings-pure-120mm-18-5-dba-bl043-322735/
lub
SilentumPC Sigma EVO -> http://www.morele.net/silentiumpc-sigma-evo-120mm-spc057-351044/
Potrzebuje 4 wentyli z czego 1 bedzie pracowal w poziomie. Zalezy mi zarowno na ciszy jak i wydajnosci (nie musi byc super-cichy ani super-wydajny, moze byc cos po srodku). Ktory z tych 2 byscie polecili zakladajac ze cena nie ma znaczenia?
(wiadomo ze drozsze nie znaczy lepsze).Miałem kilka wentyli 120mm z różnych półek cenowych, obecnie używam BQ SilentWing. Bardzo dobrze wykonany, łopatki karbowane, sztywna konstrukcja. Przy 1500rpm wyraźnie słyszalny przepływ powietrza. Łożysko pracuje bardzo cicho, żadnych świstów, terkotania.. etc. Przy 1000rpm jest prawie niesłyszalny, tylko wprawne ucho jest w stanie usłyszeć delikatny szum. Natomiast przy 800rpm nawet z bliska jest niesłyszalny. Budy nie posiadam, kompa mam w odległości niecałego metra. Zdecydowanie ten wentyl polecam. Po dwóch latach, codziennie, po kilka-kilkanaście godzin pracuje jak nowy. Jedynie sposób montażu jest dość dziwny.
-
LME49720 - neutralnie, dużo szczegółów, bezlitośnie dla słabszych nagrań
LME49860 - cieplejsza i spokojniejsza wersja tego na górze

Do poskromienia Xonara dobrze byłoby zapodać preamp lampowy. Niedawno miałem okazję pożyczyć od znajomego Yaqina MS-12B. Ten chińczyk po prostu zwala z nóg, zarówno brzmieniem jak i (chyba nawet bardziej) wykonaniem. Pięknie utemperował surowość mojej yamahy
Kolumny wyparowały. Niech no ja tylko zbiorę na to kasę 

Anime - temat ogólny
w Anime
Napisano · Edytowane przez HΛЯPΛGŌN
Japończycy wiele rzeczy robią z przesadą, przeistaczając całkiem nieźle zapowiadające się produkcje w kicz. No bo nie wytrzymaliby bez głupiutkich uśmieszków, zakłopotanych minek, wymuszonego humoru, chłopca który na widok kobiety dostaje drgawek, grupki dzieciaków odkrywających w sobie super moce... etc. Taki przykład - Umineko no Naku Koro Ni. Nieźle to zaplanowali, wprowadzili dobry klimat. Ale to trwało do pewnego czasu, gdy na ekranie zaczęły pojawiać się spadające torty, jakieś małe czarownice i Bóg wie co jeszcze. mam już pewne uczulenie na serie dłuższe niż 13 odcinków. Wiele z nich psuje się w środku, ciągnie, stacza kierunek. Poza tym technicznie sa bardziej oszczędne. Więcej porządnych tytułów znalazłbym w krótszych seriach.
@ misticzx
Odnośnie fanserwisu, bez którego tak Ci ciężko żyć
Dla mnie to nawet fajna rzecz, pod warunkiem, że stanowi dodatek, a nie motyw przewodni. Miejscowe ukazanie bielizny, jakieś powiedzmy najazdy kamery delikatnie podkreślające "ładność" panienki... w porządku, to jest fajne dla oka. Ale jak widzę gacie non stop, a laski przewracają się na siebie jak teletubisie i nie wiedzą co dalej, to nerwowo poszukuje na pilocie STOP.