Skocz do zawartości

piterski

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    4299
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez piterski


  1. witam. mam ciężki orzech do zgryzienia. :E Musze sie poradzić o pomoc komputerowców. :E Co to oznacza jak dziewczyna po dwoch godzinach czulych przytulan i po mojej probie lekkiego pocałunku w usta nagle eksploduje i z niezwykłym temeramentem rzuca się w objęcia, powala na ziemie i zaczyna się całować tak namiętnie, że nic w okół się nie liczy? :E a wiem, ze to stateczna osoba, do której trzeba umiec trafic, w poprzednim zwiazku byla 2 lata prawie, no i liczy na coś więcej, jednak mnie to strasznie zdezorientowało. Nie za duzo jak na drugie z nią spotkanie? :E


  2. Ehh jestem załamany :( Dziś byłem sobie z dziewczyną, która wydaje mi się (nie, tak jest na pewno!) najlepszą jaką miałem kiedykolwiek okazję poznać. Cud miód maliny ładna, normalna i przede wszystkim wygadana! a takiej osoby mi potrzeba (bo ja niezbyt, raczej 'sluchacz' jestem) no i...porozmawialismy sobie w sumie calkiem milo z 1,5h (z tym, ze ja rozmawialem jak ultradebil, ledwo układałem jakiekolwiek zdania), jak juz wspomnialem ona jest niesamowicie rozmowna, a posługuje się takim językiem, ze to jest rozksoz dla uszu, więc gadka się kleiła...no ale nic, kompletne NIC. Nie powiedziala wprost NIE, ale ja czuje, ze dała mi kosza, zawalilem sprawe na całej linii, rozwaliła mnie swoją osobą, o żadnym przejmowaniu inicjatywy nie było mowy... a teraz niedosyt, juz jestem przygnębiony, boje sie pomyśleć co będzie za jakiś czas. Niby są inne dziewczyny, ale kompletnie żadna inna mnie w tej chwili nie interesuje, ani trochę. Wkopałem się, w ogole to aż żałuję, że sie z nią kiedyś zapoznałem...:(

    Nie potrafię tego nawet opisać. Sam nie mam pojęcia o co tu chodzi, ale skoro nie ma we mnie ani trochę radosci z tego spotkania, to coś jednak jest nie tak...


  3. A ja się Was o coś spytam...no bo jak wyrwę laskę na 'oczy' i jestem z nią sam na sam i jest miliard możliwości, aby ją do siebie przekonać, wtedy wszystko (wg mnie) permanentnie rypię wdając się w z nią (aby uniknąć ciszy) w głupią, bezsenowną depyrymującą gadkę o niczym. Gadam swoim powolnym durnym głosem i nie wiedząc czy ją przyciągam czy odpycham 'oddalam się', aby uniknąć sytuacji, że ona myśli "o nie...on jest jakiś dziwny"...cholera nie potrafie temu zaradzić, a to jest kluczowy moment...:E Też tak macie? :E


  4. zazwyczaj spotykasz ją wtedy gdy jej nie szukasz od tak - przez przypadek. Nie wyobrażam sobie, że kumplowania się z kobietą przez kilka lat lat a potem nagle mówimy : ok to jesteśmy razem. Dla mnie to musi być jak taka burza, poznajesz ją dajesz jej sygnał ona tobie ( albo na odwrót ) i wszystko staje się jasne ;)

    Dobrze mówisz. ;)

     

    poza tym nie ma co czytać z forum komputerowego poradników o podrywaniu tylko iśc na jakąs imprezkę zachowywać sie zupelnie normalnie i najwyżej się modlić o odpowiedni moment by pobyć 'sam na sam' :P a pozniej to juz z gorki.

     

    Ja tam po sobie wiem, że lepiej wychodzę na tym, gdy zachowuje się zupelnie najzwyczajniej, jakbym przebywal w towarzystwie starych znajomych. Nie ma co sie silić na bycie kimś ponad 'codzienne ja'. ^^ Być normalnym i doszukać sie tych paru spojrzeń. :)


  5. Dziwi mnie troszkę ten fenomen czytania (czegokolwiek) "na tronie" - ja wolę poświęcić się lekturze w bardziej sprzyjającej "atmosferze". :E

    Lepiej wtedy 'wchodzi' tekst do łba, a i lepiej wychodzi...no nieważne. :E


  6. Robiłem wg przepisu Scooby'ego, wyszło całkiem dobre (jak na 5 minut rzecz jasna), ale jutro dodam trochę mniej cukru i spróbuję pół łyżki kakaa prawdziwego i łyżkę nesquika, z tym prawdziwym takie za gorzkawe ciut. Ale ogólnie ok, i zamiast w kubku rozrobiłem wszystko w salaterce, przynajmniej się nie wylało jak niektórym. :)


  7. Kiedyś oglądałem film na Sci-Fi Channel dosyć dziwny mianowicie

     

    Był to film kręcony w rosyjskiej stacji kosmicznej (jakość obrazu taki jak z tych kamer pokładowych) (nie pamiętam nazwy) w którym jakaś satelita komunikacyjna przypadkiem skierowane była zamiast w ziemię to w kosmos. I po jakimś czasie austronauci (Amerykańscy (którzy jeszcze przed całym zajściem dołączyli) i rosyjscy) zauważyli że ta właśnie satelita ściąga jakieś dane od nie wiadomo kogo. Stacja zaczęła się "sypać" i opadać w kierunku ziemi. Tak więc nie zostało im wiele życia - próbowali się ratować. Szukali usterek itd itd.

     

    Przypadkiem odkryli że komputer ściągnął już nieco ponad 40 GB danych - głównie zdjęcia ziemi z kosmosu (między innymi piramidy i inne wielkie budynki. Było na 100 % pewne że sygnał nie pochodzi z ziemi. Nie mieli kontaktu ziemią (czasami udało im się nawiązać kontakt przez jakieś 30 sec). Astronauci zacieli ginąć w nie dokońca wyjaśnionych okolicznościach.

     

    W każdym bądź razie na końcu była taka informacja że w tych danych była wzmianka o roku 2012 r.

    Oczywiście to fikcja, ale też coś tam było związane z 2012 r

    Nie pamiętasz może tytułu? Prod. USA? :E

    Lubie takie klimaty sci-fi, troche tandetne takie. :P


  8. A kampania partyzancka byłaby ciekawa. Walki w lasach, obrona, atakowanie konwoju, likwidacja ważnego niemiaszka, a potem długa z miasta :P:P

    A właśnie taki koncept gry o II WŚ to by był powiew świeżości. :) Marzy mi się gra-połączenie misji partyzanckich czy choćby solo, np. do tego cichych, nocnych coś na wzór splinter cella, z misjami o wartkiej akcji z ogromna liczbą przeciwników, w których wszędzie latało by mięso, i wszędzie ktoś ginął, ale między tymi akcjami jakieś długie piesze wędrówki po lasach, łąkach (aby popodziwiać grafikę :)) , żeby chciało sie wyczekiwać tych wartkich wydarzeń. :)

     

    Raczej pozostanie to w sferze moich marzeń. :)

×
×
  • Dodaj nową pozycję...