Skocz do zawartości

zdunzdun

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    2469
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

87 Excellent

8 obserwujących

O zdunzdun

  • Tytuł
    Uzależniony od forum
  • Urodziny 26.01.1993

Ostatnie wizyty

14181 wyświetleń profilu
  1. Myślę, że taki jak Kononowicz wiele lat temu, czyli zaorać wszystko i nie będzie niczego. Po prostu chodzi o sam fakt, że zmiany te są śmieszne biorąc pod uwagę cały glob. Tutaj się silimy na nowe normy euro w autach, na zakaz sprzedaży aut spalinowych, na wykluczenie tego i owego, a inne kontynenty mają to bardziej lub mniej wiadomo gdzie. Oby tylko UE nie zacisnęła sobie sama pętli. Zabawny jest również fakt, że grozimy paluszkiem tym, którzy się nie dostosowują, a jednocześnie nie krzyczymy na nich (bo napędzają krajową gospodarkę) i udajemy, że nie widzimy ich ruchów (zupełnie sprzecznych z naszymi ideami) jeżeli tylko przynoszą zyski, sprzedając coś (według nas "be") ale na innych rynkach. Konsekwencje zmian już dzisiaj zaczynają odczuwać obywatele państw lepiej rozwiniętych energetycznie od nas, wszystkimi nowymi regulacjami przerzucamy koszty właśnie na nich. Zobaczymy jak będzie wyglądać dalej cały ten pościg eko. Realnie patrząc, może się zupełnie wykoleić.
  2. Tutaj wiele prawdy, ale jeżeli przeczytasz, że masz wybierać między apteką, a dobrami jak jazda autem, to się nóż w kieszeni otwiera Dodatkowo sposób liczenia limitów CO2 też jest w Unii pokrętny i kwintesencja tego jest zawarta w jednym tekście z autobloga. "przekroczenie limitu CO2/km nie skutkuje brakiem możliwości sprzedaży danego pojazdu, tylko karą finansową. Karę finansową można przerzucić na klientów i podnieść ceny. Jeśli zrobią to gremialnie wszyscy (a czemu Toyota miałaby tego nie zrobić?), to po prostu samochody podrożeją, ale dalej będą emitować zbyt dużo dwutlenku węgla. To tak, jakby osobie leczącej się z otyłości zabroniono jeść więcej niż dwa ciastka dziennie, chyba że chce zjeść pięć, to może, ale za trzy z nich musi zapłacić po 20 zeta za ciastko. Jeśli dany otyły człowiek jest odpowiednio zamożny, śmieje się z takiego ograniczenia i żre ile chce. Zamiast tego powinien być przepis, że jeśli samochód emituje ponad 95 g/km, to po prostu nie jest dopuszczony do sprzedaży. Proste? Drugi powód to absurdalne metody liczenia średniej emisji uzależnione od masy auta. Ktoś produkuje same duże samochody, to dostaje wyższy limit. Czyli jak jesteś gruby, to możesz zjeść pięć ciastek zamiast dwóch, bo jesteś gruby. Powinno być po równo dla wszystkich. I dalej: jeśli produkujesz hybrydę plug-in, która może nie emitować nic, ale może też palić 10 l/100 km, to uznaje się, że ona jeździ 70-80% czasu tylko na elektryczności. I taka hybryda plug-in, choć żłopie paliwo jak szalona, obniża ci średnią emisję w gamie zupełnie bez przyczyny. Powinno być tak, że jeśli nie przejeżdżasz plug-inem połowy dystansu na elektryczności, to płacisz podatek ekologiczny za bezsensowny zakup."
  3. Ja się dziwię, że w UE grają takich pozytywnie nastawionych do OZE i wykluczania niemal wszystkiego, co dzisiaj daje gwarancję nieprzerwanej produkcji energii. Czekać tylko, aż bardziej zasobny portfelowo motłoch z pseudo wyższych klas, zacznie kręcić nosem po podsumowaniu zysków i strat. Dzisiaj taki sobie pozwoli na elektryka no bo modne, zamontuje panele no bo jest eko i przecież nawet śmieci segreguje pieczołowicie, a jutro okażę się, że Pan Timmermans każe mu wybierać pomiędzy "opływaniem" w luksusie dóbr, których to używanie będzie sowicie kosztować (a miało boleć tylko przy zakupie) a tzw ekologicznym podejściem do życia czyli np przesiadka do mpk, którego to owa klasa (i nie tylko rzecz jasna ona) nie zaakceptuje. Teraz już mniej prześmiewczo. Ciężko mi uwierzyć, że OZE jest w stanie uciągnąć ciężki przemysł, który w tym kołchozie jest obarczony wieloma restrykcjami. Nie dziwi mnie granie głupka i robienia dobrej miny do tego jak niby całe koncerny przestawiają się na elektryki i ich planem jest, by do ~2030 nie sprzedawać w UE silników spalinowych, cóż miałbym innego mówić będąc prezesem jednego z tych koncernów? Ironią jest natomiast, że wyprowadzając już sprzedaż na rynki inne niż UE okazuje się, że te same koncerny będą walić już spalinówki, diesle i duże widlaste motory bez żadnej krępacji. Dlaczego? Bo liczy się kasa. Wszystko podyktowane jest bilansem zysków i strat, a jak na razie mamy coraz mroczniejszy obraz transformacji energetycznej w UE po której najbardziej, oczywiście w dupę dostają przeciętni Kowalscy. Ironią jest bycie eko tutaj, by już gdzieś indziej nie mieć skrupułów. Duże molochy chcą być eko, ale tylko i wyłącznie w stopniu, który nie będzie pomniejszał zysków. Nawet rozumiem, ale czy nie jest to ślepa uliczka? Dlaczego tak wiele marek olewa Europę, a radzi sobie dobrze/świetnie w Ameryce Południowej/ Azji? Czy chcemy, być silnymi gospodarkami, czy może posuwamy się do zaorania prze Chiny? Popieram przechodzenie na neutralne dla klimatu techniki wytwarzania energii, tylko niech będzie to umiarkowane, a nie wymuszane na wszystkim. Dzisiaj mamy efekt bardzo drogiej energii, co będzie jutro i jaki będzie tego finał? Kto ma panele, zna koszty zakupu i montażu oraz zasadę działania (uwarunkowania klimatyczne) ten dobrze wie, że OZE to pieśń przyszłości. UE chcąc być tak nadgorliwie eko doprowadzi w końcu do jakiegoś wielkiego krachu okraszonego demonstracjami i rozróbami, tak się to skończy przy ograniczaniu rozpasanemu społeczeństwu możliwości konsumpcji i lawinowo drożejącej energii. To tak oczywiście abstrahując od naszej totalnie niezrozumiałej bierności energetycznej. Przecież x lat temu dokumenty o transformacji zostały podpisane przez nasze świnki z koryta. Było tyle lat, by cokolwiek pchnąć do przodu w kwestii energetyki, a dzisiaj przy tych wszystkich zmianach zostajemy spychani w coraz większe błoto (by nie pisać dosadniej).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...