Skocz do zawartości

jagular

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    37805
  • Rejestracja

Reputacja

1336 Excellent

O jagular

  • Tytuł
    Sex, drugs and Photoshop

Ostatnie wizyty

75377 wyświetleń profilu
  1. Pojęcie sezonu jest nieco względne. Przede wszystkim chcesz (najczęściej) ominąć jakieś monsuny, porę mokrą. Jesień pod tym względem jest zazwyczaj dobrym wyborem, ale to też zależy gdzie konkretnie się chcecie udawać, bo Azja nie ma jednego klimatu i w jednym miejscu może być sucho, w drugim mokro. Największe upały też często nie są dobrym wyborem. Nie chodzi nawet o temperatury same w sobie, ale połączenie wysokich temperatur+bardzo wysokiej wilgotności. Tego nie ma w Europie nigdzie, jak jest hardkor, to jest hardkor i nie każdy ma zdrowie/ochotę się katować. Noclegi bez problemu na booking com, czy agodzie się ogarnie. Uwaga co najwyżej na opinie, ale to wiadomo, wszędzie tak jest. Może być taniej cebulować różnymi metodami wejścia na ofertę. Prowizja pośrednika jest wysoka, jest z czego ucinać. Buddyzm: ja jestem ateistą ale gdybym miał sobie coś wmówić, to rzeczywiście chyba buddzyzm byłby najlepszy. Sama koncepcja, podstawowe podstawy, logika tej „religii” (to nie jest religia) są bardzo odmienne od np. religii monoteistycznych, do tego bardzo dojrzałe. Każdy może sobie opisy itd wygooglać. Ale nie wszystko jest takie cudowne, jak w jakimś np. holiłudzkim słodkim pierdzie z B. Pittem Ludzie są ludźmi, także w buddyzmie. Przykładowo: molestowanie seksualne to też problem. Gwałty na młodocianych? Ależ oczywiście. Ba, nawet sobie wytłumaczyli jaki gwałt na chłopcu to nie gwałt…Buddyzm, przez swoje skupienie na wnętrzu, doskonaleniu spirytualnym, chyba niezbyt idzie w parze w dążeniu do rozwoju. Tybet przed podbiciem przez Chiny przeznaczał chyba z 70% pkb na religię, stał w miejscu. Ale jak sobie odwiedzisz jakiś klasztor buddyjski to pogadamy
  2. Na razie to widać ten sukces finansowy, bogactwo, kolorowe życie. Przecież wiadomo że każdy bogacz z pięknym życiem narzeka na jakichś tam nieznajomych ludzi na internetach!
  3. Romuś, to może zacznij rozmawiać o tych tematach. Na razie to ty tu marudzisz jak to cię strasznie boli, że ktoś ma cycki i ptaszka jednocześnie
  4. W sensie: u siebie? Co do kosztów: była taka dyskusja w wątku o Indiach. To nie jest takie łatwe do określenia. Nie pamiętam ile nas to całościowo kosztowało, ale na pewno mniej, niż podobny czas w Europie. Ba, nawet wliczając cenę biletu lotniczego, to gdyby zakładać że chce się fajnego poziomu noclegów w Polsce, to Polska byłaby może droższa nawet z tym biletem Jak chcesz oszacować koszta dla siebie, zacznij od wyboru z grubsza terminu i z grubsza długości urlopu. Cena lotu do Azji będzie dominującym kosztem nawet jeżeli znajdziesz tani lot. Ceny lotów podlegają większym zmianom, niż w Europie. Zmiana o 2 dni może zmienić cenę o kilkadziesiąt procent. Lot w sezonie/poza sezonem - również. Różnica pomiędzy linią tanią, bilet kupowany promocyjnie i linią drogą to może być więcej, niż 50% różnicy. Nawet sposób w jaki kupujesz bilet: bezpośrednio/pośrednik/przechodząc ze strony A do B/przechodząc ze strony C do B, ma znaczenie. W samej Azji loty podlegają podobnym prawom, co w Europie, albo wręcz czasami są na dosyć stałych cenach. Jak już znajdziesz szacunek ceny lotu, pozostaje reszta. Z tym jest łatwiej.
  5. Da Nang. Przypadkowe odwiedziny na festiwalu buddyjskim. Da Nang, miejscowość blisko Hoi An, odwiedziliśmy w celu obejrzenia Marble Mountains - kompleksu gór, jaskiń i świątyń. Na szczycie jednej z gór zobaczyliśmy, że coś się dzieje na jednej z ulic, kilka kilometrów dalej. Poszliśmy tam...i trafiliśmy na religijny festiwal buddyjski, na którym było mnóstwo jedzenia, atrakcji. Ciekawostka: jedną z atrakcji była forma "loterii"/bingo: muzyka na żywo + dwoje śpiewaków, kobieta i mężczyzna. Śpiewacy śpiewają cały czas jakąś piosenkę wydającą się być połączoną z "modułów"/zwrotek. Łączą to jak im się podoba, losowo. Publiczność kupuje sobie "losy", na których mają po kilka symboli powiązanych ze śpiewanymi zwrotkami. Ci, którzy mieli farta i zawartość ich losów odnosiła się do zwrotek non stop śpiewanej piosenki, wygrywali. Obok festiwalu widzieliśmy (chyba) końcówkę "zawodów" w kształtowanie drzewek bon-zai. Drzewka były piękne, coś niesamowitego, od razu czuć azjatyckie poczucie estetyki. Może coś znajdę ze zdjęć w tym temacie. Wracając do festiwalu, oto kilka fotek z głównego ołtarza: Powyżej kolejna ciekawostka: możliwość kupna ptaszków w klatce w celu...uwolnienia ich. Buddyzm.
  6. Na razie. Wszystko na razie Nawet technologiczne grube ryby zaczynają robić w majty.
  7. Moja wersja, oczywiście nierealna, ale przecież się tylko tak bawimy: maksymalny wiek, w którym można startować w wyborach to 50 lat, wtedy można by być posłem przez jedną kadencję. Młodsi oczywiście mogliby być wielokrotnie i być posłami dłużej. Po ostatniej kadencji danej osoby, wraca ona do realnego świata i jeżeli chce, może sobie dopracować do (pełnej) emerytury, którą otrzymuje w takim samym wieku, co reszta społeczeństwa i na podstawie takich samych wyliczeń. Spowodowałoby to, że jeszcze stosunkowo młodzi, byli posłowie/posłanki spijali by owoce rezultatów swoich rządów. Jeżeli gospodarka byłaby mocna, mieliby szanse na mocne posady w mocnych branżach. Z racji zakazu powrotu do polityki nie byłoby wartościowym materiałem na lobbystę, albo chociaż nie w takim stopniu, jak teraz. Jeżeli istnieją, to olałbym wszelkie wymagania dot. wykształcenia posłów - mamy dużo doktorów prawa robiących z siebie idiotów. Dodałbym bezwzględnie działający hamulec na posła: prawo do wypierd…. posła na kopach przez społeczeństwo po zebraniu „głosów oddolnego wotum nieufności”, powiedzmy że 200K podpisów. Takie pomyślunki mam Masz też taką Kaczkę czy jakiegoś Terleckiego, oni chyba też się nie podobają, nie? Wierzę, że konfa-ludki są głupi i wredni nie dlatego, że są młodzi, tylko dlatego że są głupi i wredni
  8. Jak już jest jazda po wieku: ja bym wprowadził maksymalny wiek polityka i go ustalił na niskim poziomie. Świat się zmienia szybko. Stare, siwe dziady miały swoje najlepsze lata w zupełnie innych realiach. Do tego wcale nie muszą być zainteresowane polityką dalekoterminową, oni już nie mają tak odległych horyzontów. Młodzi ludzie są bardziej aktywni, znają lepiej realia swoich czasów, patrzą w przyszłość.
  9. Niedawno (znowu) wróciłem z Azji Południowo-Wschodniej. Tym razem, po raz pierwszy, odwiedziłem Wietnam - do którego podróżowałem z kilkudniową przesiadką w Bangkoku. Oto fotorelacja z tego wyjazdu. Jak zawsze, oprócz zdjęć, trochę wprowadzającego tekstu Technikalia: foty robione Canonami FF + 16mm, 35mm, 85mm oraz smartfonem Część I: Bangkok Stolicę Tajlandii odwiedzaliśmy wielokrotnie, ale teraz to był nasz pierwszy raz od pandemii. Ciekawi byliśmy, jak miasto sobie radzi po tych kilku latach kryzysu. Byliśmy w Bangkoku tylko parę dni, nie zwiedzaliśmy za dużo, zajmowało nas głównie odwiedzanie miejsc, które pamiętaliśmy z poprzednich razy. Miasto wydaje się być znowu żywe, znowu głośne i chaotyczne. Streetfood wrócił na ulice. Turyści też wracają. Jak wszędzie, jest drożej, niż przed wiadomo czym... Bangkok niezmiennie nas fascynuje swoją architekturą. To miasto wielopoziomowe, wielkie, z dużą ilością wieżowców. Czasami podczas przejazdu kolejką nadziemną, zwłaszcza późnymi popołudniami, można poczuć się jakby się jechało w jakimś cyberpunku Okolice stacji Monumentu. Streetfood! Nie zabrakło tradycyjnej przekąski do piwa ...oraz odwiedzin w jednej ze świątyń buddyjskich. ...złote, a skromne. To chyba tyle z samego Bangkoku. Może uda mi się jeszcze wrzucić jakieś wideo. Ciąg dalszy: Wietnam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...