Skocz do zawartości

jagular

Forumowicze
  • Liczba zawartości

    37460
  • Rejestracja

Reputacja

1205 Excellent

O jagular

  • Tytuł
    Sex, drugs and Photoshop

Ostatnie wizyty

75036 wyświetleń profilu
  1. LR korzysta z GPU czasami, ale potfura gejmingowego to chyba mu nie trzeba. Jeżeli lubisz, jak soft działa płynnie, zainwestuj w możliwie szybki(-e) dysk(-i).
  2. Nie. A może po prostu się nie rozumiemy w tym wątku. Albo ja go dostrzegam w zły sposób. Moja opinia jest taka: rozwój AI (bez względu na to, jak nieprezycyjne jest obecnie to hasło) ostro przyspieszył i coś, co było do niedawna nie do pomyślenia, już jest do pomyślenia. Nigdzie nie próbowałem udawać że znam specyfikę pracy programisty. Piszę od początku, że bez względu na to, jak ona wygląda, ekonomia i rozwój rynku/technologii pociągną również i zawód programisty do przodu - stety/niestety wygląda to w zasadzie zawsze tak, że za cenę zwiększenia wydajności człowieka, obniżenia jego obciążenia pracą, przenosi się coraz więcej pracy na narzędzia, które stają się coraz bardziej wyrafinowane. Po tym człowiek się obrusza, panikuje i złości, gdyż dociera do niego, że robiąc mniej, robi mniej. I jest mniej go potrzeba Mimo, że nie jestem programistą, pozwalam sobie bezczelnie mieć zdanie że nie wszystkie prace programisty to kreowanie czegoś nowego, wymyślanie nowych rozwiązań na nowe problemy, czyli zagadnienia, które by rozłożyły na łopatki obecnie dostępne narzędzia. Nie ma za dużego znaczenia, jak dobre są obecne narzędzia. Świat nie stoi w miejscu, prawie wszyscy to piszemy. Nie ma też za dużego znaczenia, że narzędzia jeszcze dłuuuugo nie będą myśleć. Absolutnie przeważająco gigantyczna większość świata wokół nas nie potrzebuje myślenia do niczego i sobie radzi bardzo dobrze. To czasami kwestia skali, a z tym to maszyny sobie radzą, nie? @Trepcia Panie kierowniku, wincej socjologii, polityki, psychologii i będziemy się dalej naparzać! Dlaczego Amazon nie jest całkowicie zautomatyzowany? Moja próba odpowiedzi: a) ludzie są wciąż tańsi i szybsi, b) hardware nie rozwija się tak szybko, jak software, nie? c) wywalenie na pysio pracowników nie jest korzystne dla notowań firmy w oczach klientów, którzy składają się z ludzi, d) zatrudniając ludzi masz władzę nad ludźmi (chodzi o to, że stawiając magazyn w Pasikurowicach Dolnych i dając pracę 5000 Pasikurowiczanom masz bardzo dużą dźwignię na władze Pasikurowic).
  3. Zacznę od ściany tekstu. Może ktoś to przeczyta Myślę że fajnie by było się zmusić przed zaczęciem oglądania fotek. Wstęp. Indie to kraj kontrastów. Ekstremalny. Nie do zrozumienia ani kompletnego opisania. Trwający od tysięcy lat. Jednocześnie nowoczesny i bardzo, bardzo zacofany. Kto twierdzi, że Indie są jedynie piękne, ten kłamie albo majaczy. Kto twierdzi, że Indie są jedynie ohydne, ten kłamie albo majaczy. Indie są piękne i ohydne jednocześnie. W Indiach można doznać wszystkiego i zobaczyć wszystko, jeżeli tylko się odsłonimy i pozwolimy Indiom być Indiami. Fotografia w Indiach. Jak ze wszystkim w Indiach, nie ma jednej opinii: jest jednocześnie trudno i łatwo. Frustracja jest zmieszana z ekscytacją. Jest trudno: Indyjskie miasta to mrowiska, w których dzieje się wszystko, wszędzie, blisko, daleko. Tematy i kadry trwają krótką chwilę. Fotografia w indyjskich miastach to fotografia przelewających się tłumów, w hałasie, chaosie. W indyjskich miastach nie ma wolnych miejsc. Każda powierzchnia jest zajęta. Hindusi są otwarci, często zbyt otwarci, więc sami z siebie potrafią zepsuć kadry po prostu się wpindalając przed aparat.Wideo to jeszcze większy hardkor, ale tym razem może skupię się na foto. Jest łatwo: Ilość tematów do fotografowania jest niewiarygodna. Wszystko jest nasycone, niesamowicie kolorowe. Wszystkiego wszędzie jest dużo. Nigdy nie byłem w środowisku tak wypełnionym tematyką. Nie wierzę, żeby na tej planecie były miejsca bardziej intensywne. Sami Hindusi są bardzo otwarci, często wręcz domagają się zdjęć. Co chwilę wydarza się sytuacja, w której ktoś prosi, żeby go sfotografować naszym sprzętem. Od czasu do czasu rodzic prosi, żeby zrobić zdjęcie jego dziecku. Jest szczęśliwy, kiedy to zrobimy. Technikalia: Większość zdjęć robiłem ogniskowymi 16mm i 35mm na aparatach z pełną klatką. Portretowe 85mm było bardzo ciężkie do użycia - zbyt duży zasięg - co chwilę kadry były psute przez przelewający się tłum. Coś dłuższego (135mm?) byłoby najczęściej już totalnie bezużyteczne - użyłem takiej ogniskowej do odrobiny zdjęć płynąc w łodzi po Gangesie. Indie to pierwszy kraj, w którym czułem, że przydałoby się mieć ultra-szybki top sprzęt reporterski. Ułamki sekund robią różnicę. Turystyka w Indiach. Jak ze wszystkim w Indiach, nie ma jak opisać tego jednoznacznie. Wszelkie zero-jedynkowe opinie z jutuby to bzdury, ale cóż, może to dlatego, że ludzie chcą jednoznacznych opinii: jechać czy nie jechać, fajnie czy niefajnie. Indie takie nie są. Nie ma “tak czy nie”. Jest “tak i nie” jednocześnie. Indie mogą być łatwym krajem do zwiedzania - ale do tego trzeba się otoczyć wystarczająco dużą ilością technicznych i mentalnych firewalli. Najczęściej będzie drożej, bo Indie potrafią być bardzo interesowne i materialne. Oczywiście też wciąż bardzo spirytualistyczne. Oczywiście, jedno zmieszane z drugim jest cały czas. Jeżeli nie dotykamy za dużo Indii w Indiach i nie wychodzimy z hermetycznego środowiska, to turystyka w Indiach będzie prawie tak samo łatwa, jak w innych krajach Azji. Wystarczy tylko minimalizować kontakt z Indiami w Indiach i będzie suodko. Jeżeli się jednak chce wejść w Indiach w Indie, to robi się już trudno. Zaczyna się od absurdalnie rozbudowanej aplikacji o wizę, potem następuje kop z wyskoku w twarz w postaci Pierwszego Kontaktu, czyli najczęściej wyjścia z lotniska w Delhi albo Mumbaju, potem to już nieustanna orka białasa w mrowisku. W Indiach jest wystarczająco duże bezrobocie i ludzie są wystarczająco tani, żeby na białasów czekało mnóstwo pułapek. Nie powinno się wydarzyć nic poważnego, w zasadzie większość problemów to upór systemu, przekręty, oszustwa i ostre podbijanie cen. W Indiach trzeba być bardzo asertywnym i bardzo opanowanym. W Indiach białas, mimo potężnej przewagi postimperialistycznej, nie jest w przewadze, ani u siebie. Nie wygrasz, możesz zminimalizować straty. Ba, w Indiach nawet i Hindus często nie jest u siebie To kraj trudny dla wszystkich. Bo tak i ***j. Jak się nie podoba, to nikogo to nie obchodzi. Indie są Indiami. Indie w stylu naprawdę_wejszłem_w_ten_kraj to nie jest kraj dla naiwnych, słodziaczkowych influencerek. Ma się ciągły kontakt z bezczelną obserwacją przez lokalsów (zwłaszcza w kierunku blond kobiet), zaczepianiem przez scamerów, mikrobitwami targów o niższe ceny, krowim i psim gównem na ulicach, wszechobecnym brudem, grzybem, stertami śmieci, niewiarygodnym tłumem ludzkiego mrowiska, hordami żebraków we wszystkich odmianach: od gangów kilkulatków, przez kaleki, do głodujących, czy mnichów w pielgrzymce, ruchem ulicznym o zniewalającym braku jakichkolwiek zasad. No i oczywiście delhi belly Żeby doznać kontaktu z pięknem Indii, musimy najpierw mieć kontakt z Indiami brutalnie odrzucającymi. Emocjonalnie to realnie jest żonglerka love/hate, z ciągłą oscylacją pomiędzy ekstremami. Jest to wyczerpujące. Część I. Delhi. Delhi (New Delhi) to stolica Indii. Jest...duże. Według Wiki, licząc z aglomeracją naokoło, to drugie największe miasto na planecie. Według lokalsów, wszelkie liczby dotyczące ludności są niedoszacowane - po pandemii (??) zaobserwowali bardzo duży ruch napływowy z prowincji. Delhi jest trudne, bardzo tłoczne, ekstremalnie głośne. Delhi to slamsy wyciągnięte ze średniowiecza (zwłaszcza Old Delhi), ale także sterylne, nowoczesne dzielnice nowoczesne. Nie fotografowałem nowoczesności. Nowoczesność jest banalna, a do tego wygląda praktycznie tak samo w każdym miejscu na Ziemi. Who gives a fu... Tak. To jest zdjęcie z drugiego największego miasta na Ziemi. W zasadzie z centrum tego miasta. W 2022 roku jednym z najbardziej popularnych środków transportu jest rowerowa riksza.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...