Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

9 godzin temu, crush napisał:

No, no. Bo zapaść służby zdrowia czy kosmiczna inflacja to porównywalny problem do zakazu aborcji czy braku związków partnerskich. Nie rozśmieszaj mnie. 

Nie chodzi o porównywalność tylko wagę problemu dla danej grupy ludzi. 

Miałeś najlepszy przykład w marcu tego roku. Dla jednych problemem było gdzie spierniczać przed wojną, dla innych, że ich od instagrama odcięli. 

Z Twojego czy mojego punktu widzenia te problemy są nieporównywalne i wiadomo że większym problemem jest wojna niż brak instagrama, ale będą ludzie, którzy nie spojrzą globalnie, empatycznie i niezależnie na problem, bo będzie liczyło się tylko to co dotyka ich bezpośrednio. 

10 godzin temu, kalderon napisał:

Problemy albo są, albo ich nie ma,

Jak jakaś wpływowa grupa uzna, że problemu nie ma, to ten problem dalej jest czy go nie ma?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, WebCM napisał:

Jeszcze 10 lat i u nas to będą problemy nr 1. Na razie wśród młodzieży problem nr 1 to marihuana.

13 godzin temu, Damian-32 napisał:

W tym wszystkim jest najgorsze że to "starsze" społeczeństwo usprawiedliwia ich, bo mlodzi, problemy w domu, mozna by wymieniać multum wymówek.

Jaka znowu marihuana?

Marihuana już dawno powinna być w 100% legalna albo przynajmniej zdepenalizowana a jeśli ma być inaczej to proszę natychmiast zdelegalizować alkohol. 

Studenta z gramem w kieszeni wpier... się na dołek i zakłada mu sprawę w sądzie z groźbą pozbawienia wolności a jak pijańska patola bije ludzi na ulicach albo posuwa się do przemocy domowej to słyszy się "no tak.. tak.. rzeczywiście jest to problem" po czym otwiera się nowy monopolowy 24h, tym razem bliżej lokalnych koneserów. :rotfl:

Poziom absurdu w tym temacie już dawno osiągnął wartości abstrakcyjne ale nikogo to nie dziwi bo wszystko tak tutaj działa.

 

Edytowane przez T.m.p1
  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem na ten moment jest jeden.

Mamy Państwo w którym Rządzą osoby do tego niewykwalifikowane. Trzeba pierw to zmienić, a potem brać się za resztę.

Ale jak widzę te sondaże 37% na PiS to nie wierze już w nic. PiS to taki Cringe, a nadal banda przygłupów im przytakuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kogoś jeszcze wsadzają za gram w kieszeni? Mam kilka relacji od palących znajomych, którzy nie mieli żadnego problemu z policją - z miejsc publicznych, palenie w parku czy na ognisku pod lasem. Zawsze kończyło się na pogrożeniu palcem, że jeśli będzie coś "twardszego" niż trawa, będą musieli interweniować. Choć to oczywiście dowód anegdotyczny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To zależy na kogo trafisz. Z tego co wiem sądy często umarzają takie sprawy. Tak czy inaczej - loteria. 

Jak ma być tak dalej to niech jest, ale to samo z alkoholem. Zero legalnej dostępności a za flachę pod kurtką w miejscu publicznym z miejsca dołek. Tak logika podpowiada:

most_dangerous_drugs.0.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można by było przy okazji zalegalizować (przynajmniej na cele badań) psychodeliki, bo szkodliwość praktycznie zerowa, trudno o uzależnienie czy przedawkowanie i jednocześnie zakazać sprzedaży bez recepty wszystkich opiatów i opioidów. Kodeinę można dostać w praktycznie dowolnej ilości robiąc sobie rundkę po aptekach.

Legalizacja marihuany to raczej kwestia czasu, szczególnie jeśli Niemcy zalegalizują ją u siebie. Z alkoholem nic nie zrobią, bo nie dość, że za łatwo dostępny (1410 zna chyba każdy), więc efektów zero, to jeszcze wiązałoby się to z ogromnym spadkiem poparcia.

A trochę nawiązując do tematu - marihuana, związki partnerskie, aborcja to rzeczy, które można zmienić jedną ustawą bez większego zastanowienia. Punkty w programie wyborczym, które można zrealizować na pierwszym posiedzeniu sejmu, a które mogą w prosty sposób podbić słupki o te 2-3 pkt proc. Reforma NFZ (lub ogólnie ochrony zdrowia w innych krajach), systemu emerytalnego, uproszczenie podatków to znacznie ważniejsze kwestie, ale o dobre (sprawiedliwe, powszechne i społecznie bezpieczne) rozwiązanie jest naprawdę trudno, szczególnie że albo oberwie jakaś grupa społeczna, albo budżet. Szansa na pozytywną zmianę niewielka niezależnie od ugrupowania, więc chciałbym wierzyć, że młodzi to wiedzą i ignorują, bo kogokolwiek wybiorą patrząc na te kwestie, i tak będzie tak samo. Bardziej prawdopodobne, że są zbyt młodzi, żeby uznawali te kwestie za bezpośrednio ich dotyczące, więc po co się nimi przejmować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychodeliki i ich zastosowanie będzie tutaj przedmiotem debat za około 100 lat.

Może ciut szybciej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.11.2022 o 22:12, LeBomB napisał:

To są zupełnie inne wymogi niż te o których tutaj mówimy.

Trochę sam się zaorałeś. Chciałeś uniknąć odpowiedzi na to czym według ciebie jest internet, wymigując się stwierdzeniem, że to już wiedzą mądrzejsi od ciebie, a jednocześnie chcesz o tym dyskutować, po czym sam przyznajesz że władzę nad nim mają prywatne podmioty, a tak być nie powinno :E 

No to ci tłumaczę, że te prywatne podmioty są właścicielami infrastruktury, ale też od samego początku pisałem, że są również właścicielami treści jakie znajdują się w Internecie. Od tego zaczęła się cała dyskusja, że przede wszystkim portale internetowe i strony, czyli to wszystko z czego ludzie korzystają, jest prywatne, że to są czyjeś biznesy, pomysły i na stronach obowiązują zasady takie, jakie ustali ich właściciel

To ty się uczepiłeś tego co napisałem o infrastrukturze jak rzep i teraz próbujesz mi wmówić, że prowadzę dyskusję tylko na wycinku tematu...

W dodatku pokiełbasiłeś wszystko to co napisałem o przestrzeni publicznej. Bo to że internet został jednym wyrokiem uznany za przestrzeń publiczną, to u nas nic nie oznacza, bo nie obowiązuje precedens, a ponadto uznanie to dotyczy dostępu, a nie własności. Tu wchodzimy na tematykę pewnych zawiłości prawnych, bo przestrzenią publiczną jest np. pasaż w galerii handlowej jeżeli właściciel ją udostępnia, mimo iż galeria jest własnością prywatną. Tylko jeżeli zarządca tej własności zmieni zasady korzystania i dostępności pasażu, w każdej chwili taka przestrzeń może stracić takie właściwości. 

Jak kupię działkę i ją udostępnię każdemu kto będzie chciał się na niej znaleźć to stworzę na własnym terenie przestrzeń publiczną. Lecz to nie zabrania mi wprowadzania własnych zasad korzystania z tej przestrzeni.

Czy takie forum Pclab jest przestrzenią publiczną? Jest. Czy jest prywatną własnością? Jest. Czy jest regulamin korzystania z forum, na podstawie którego moderacja może usunąć czyjś post? Jest. Czy jest to sprzeczne z wolnością słowa czy innymi prawami? Nie.

Jakie inne? Sprecyzujesz, czy dalej będziesz kluczył? Odwołałem się do Twojego zarzutu o "narzucaniu produkcji". W żaden sposób te wymogi, o których napisałem nie naruszają istoty produkcji i na to jest bardzo wiele przykładów.

Nie, moje wypowiedzi są logiczne. Ty po prostu nic nie rozumiesz nic z tematu, który nieudolnie podjąłeś. Choćby właśnie tym, że zdefiniowałeś internet jako sieci i kabelki prywatne. Ja zwróciłem uwagę, że temat od dawna nie jest tak prosty jak uważasz. Zdefiniowanie internetu wymaga wszechstronnej, eksperckiej wiedzy by to zrobić umiejętnie i spójnie, a nie bzdręgolić coś o prywatnych sieciach. Gdybym miał się tego podjąć, to rozpocząłbym od przestrzeni publicznej w związku z koncepcją public domain i działalnością koncesjonowaną.

Sytuację określiłem jako wadliwą, bo jak już napisałem, poszczególni prawodawcy światowi nie chcą się zmierzyć z problemem zagarniania wszystkiego przez wielkie korporacje. One bezzasadnie uważają, że wszystko co wytworzą w internecie jest ich własnością i mogą robić z nią co chcą. Jednocześnie lobbują i tworzą dalsze byty, z którymi ci prawodawcy nie chcą się zmierzyć. Więc jest to kwestia stworzenia norm prawnych, które będą jasno definiować gdzie kapitał prywatny jest ograniczony w swoich prawach. Bardzo trudna kwestia, bo korporacje działają w układzie światowym, obejmującym kilka różniących się systemów prawnych i to wykorzystują cynicznie. Choćby prosta klauzula społeczno - gospodarczego przeznaczenia prawa w polskim porządku prawnym nie istnieje w tej konkretnej postaci w innych. Pewnie występuje w podobnej, ale to jest za mało, by ograniczać kapitał prywatny - to wymaga podstawy prawnej.

No właśnie uczepiłeś się tej infrastruktury, a ja próbuję Ci wytłumaczyć, że w żaden sposób nie wynikają z tego prawa prywatne do internetu. Zupełnie bez powodu wrzucasz do jednego worka "treści prywatnych właściciela". Absolutnie to, że dany portal jest czyjąś własnością  nie oznacza, że może on sobie robić w nim co chce. Absolutnie nie jest uprawnione stawianie znaku równości pomiędzy  "treści prywatne" a "portale internetowe i strony, czyli to wszystko z czego ludzie korzystają." To jest to Twoje bezpodstawne rozwijanie atrybutu "prywatności" na wszystko, czym jest internet. 

Przestrzeń prywatna również doznaje ograniczeń i to jest oczywistość.  Poza tym na rynkach od wielu lat znane są rozwiązania przeciwdziałające monopolom, oligopolom i zmowom i skutkom z nich wynikającymi. Każda z tych koncepcji ograniczających ma swoje uzasadnienie i ramy prawne. Robione jest to w imię interesu publicznego, tj. takiego który jest przedmiotem ogółu, nie prywatnych właścicieli. Są to dobra wyższego rzędu, oczywiście podlegające ochronie. A to oznacza, że w kolizji z prawem prywatnym mają pierwszeństwo.

Z tych "zawiłości prawnych" to rozumiesz niewiele. Podmiot prywatny może zmieniać zasady przebywania w należących do niego przestrzeniach, ale w granicach prawa. I tak, ciekawy jestem jak byś uzasadnił ograniczenia, które on sobie nakłada w postaci np. wyłącznie wyznawania poglądów republikańskich, posiadania ubrań czy telefonów wyłącznie konkretnych marek, czy składowania odpadów bądź palenia papierosów. Bo prywatne, piszesz. Nie, dowolność jest tylko w pewnym zakresie i publiczne ograniczanie tej przestrzeni jest oczywistością. 

Pewnie myślisz też, że jak kupisz działkę to będziesz mógł sobie na niej spalać opony, ograniczać ruch przestrzeni powietrznej a także zabronisz komukolwiek wydobywać kopaliny znajdujące się pod powierzchnią tej działki. To raz.

Dwa, że wszystko zależy od tego jaką działkę kupisz, jak dużą itd. Jeżeli kupisz sobie choćby halę produkcyjną zwykłych rozmiarów, to wtedy możesz sobie większość zasad korzystania z niej ustalać w pełni swobodnie. Jeżeli wykupisz całą przestrzeń dostępną dla innych ludzi i wprowadzisz "regulamin" wg którego będą mogli na niej przybywać wyłącznie ludzie o określonych cechach, to będzie to oczywiście bezprawne ograniczenie praw tych ludzi. Praw wyższego rzędu.

No i widzisz, wysilając swoje myśli w temacie nie potrafisz swoim rozumem objąć cokolwiek innego niż jakiś portal na kształt forum pclab. Ja pisałem o internecie, a Ty o forum. A to jest kilkadziesiąt tysięcy osób, czyli niewielka część (polskiego) internetu. Zatem żadnego wpływu na wolność słowa nie ma to, że właściciel kogoś zbanuje. Ponieważ każdy zbanowany może zacząć postować gdzie indziej w (polskim) internecie. Całkiem głupi przykład, skoro fb/twt obejmują setki milionów osób i zagarniają większość całej przestrzeni, w której w ogóle ludzie się wypowiadają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.11.2022 o 15:27, ghostdog napisał:

Patrząc na ceny za mkw i zdolność kredytową można powiedzieć, że ten kto kupił mieszkanie kilka lat temu za gotówkę lub spłacił już kredyt a najlepiej jak dostał w spadku, to właściwie można powiedzieć, że wygrał życie. Mieszkanie można wynajmować ale biorąc pod uwagę przyszłe mizerne emerytury, można się pokusić, że jak nie będzie się miało własnego (spłaconego mieszkania) to bardzo prawdopodobne, że  w przyszłości wyląduje się w przytułku. Nie każdy może być programistą 15k lub mieć jakiś dobry fach w dochodowej branży. Przeciętniak będzie miał strasznie pod górkę z własnym mieszkaniem. 

Zależy jak się czyta temat. Można zakładać, że jak masz rodzinę, to ona już w PRL dorobiła się mieszkania, więc Ty już nie musisz tylko dostaniesz po nich. Więc wynajem to już taka zachcianka, fanaberia. Ludzie w prlu gnieździli się po 5 osób w 2 pokojowych klitkach i nikt nie narzekał a Ty nowy młody obywatelu chcesz jak zachodni człowiek od razu wynajmować z kobietą (najlepiej ładną) 45 metrów najlepiej w nowym budownictwie. No i kto komu wmówił taką wizję, że jak się urodziłeś na wiosce to musisz mieszkać w mieście.

Dla starszych osób w miarę normalnie żyjących starość nie jest problemem. Umrą sobie w samotności.

Gorzej jak wraz z przyjściem pierwszych objawów starości organizm odmawia posłuszeństwa np. poddaje się kościec albo jakiś najważniejszy organ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, kalderon napisał:

Taka głupia gadka o "ważnejszych" problemach doprowadziła nas do miejsca w którym jesteśmy, z Ordo Iuris oklaskującymi całkowity zakaz aborcji. Problemy albo są, albo ich nie ma, a te społeczne również należy rozwiązywać.

Można dyskutować co nas do tego doprowadziło. Jedni powiedzą, że wybór takiej władzy, inni że same dopuszczenie do głosu środowisk skrajnie ortodoksyjnych, jeszcze inni że było to wykluczenie wszystkich innych środowisk i pozostawienie w debacie wyłącznie wykolejeńców.

13 godzin temu, crush napisał:

No, no. Bo zapaść służby zdrowia czy kosmiczna inflacja to porównywalny problem do zakazu aborcji czy braku związków partnerskich. Nie rozśmieszaj mnie. 

Te problemy są uniwersalne. Nie dotyczące wybranych grup, tylko dosłownie całego narodu.

Tak. To są ważniejsze problemy i to jest niepodważalny fakt.

Wiele osób widzi te problemy a nie głosują bądź głosują nieważnie. Więc są tyle samo warci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Everyman napisał:

Wiele osób widzi te problemy a nie głosują bądź głosują nieważnie. Więc są tyle samo warci

Tylko problem tkwi w tym, że trzeba mieć alternatywę żeby głosować. A jak alternatywa skupia się na populistycznych frazesach, a nie na konkretnych propozycjach dotyczących priorytetowych problemów?

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, crush napisał:

Tylko problem tkwi w tym, że trzeba mieć alternatywę żeby głosować. A jak alternatywa skupia się na populistycznych frazesach, a nie na konkretnych propozycjach dotyczących priorytetowych problemów?

Większość z tutaj dyskutujących ma lepsze rozwiązania niż opozycja. I to jest smutne.

Chociaż jakby ktoś powiedział prawdę, że trzeba ograniczać wydatki, ciąć socjale to na wygraną szanse marne.

A najgorsze, że w większości osoby ogarnięte i przedsiębiorcze, które ciągną PKB tego kraju muszą płacić sporą ilość hajsu na zdurniałych leniuchów, którzy Polskę tylko cofają w czasoprzestrzeni.

  • Upvote 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, crush napisał:

Tylko problem tkwi w tym, że trzeba mieć alternatywę żeby głosować. A jak alternatywa skupia się na populistycznych frazesach, a nie na konkretnych propozycjach dotyczących priorytetowych problemów?

Każdy sobie sam stwierdza czym jest ta alternatywa. Dla mnie najważniejsze jest przywrócenie porządku prawnego, odbudowa instytucji państwowych i stabilizacja gospodarki Polski. Te warunki spełnia większość ugrupowań opozycyjnych więc zagłosuję na jedno z nich. Reszta w zasadzie się nie liczy.

10 minut temu, Szambo napisał:

A najgorsze, że w większości osoby ogarnięte i przedsiębiorcze, które ciągną PKB tego kraju muszą płacić sporą ilość hajsu na zdurniałych leniuchów, którzy Polskę tylko cofają w czasoprzestrzeni.

Mam sporo znajomych, którzy są całkowicie niezależni finansowo. Uważają, że polityka ich nie dotyczy i koniec.

  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy te rozwiązania przyniosłyby sukces polityczny? Bo piękne idee to mieć można, ale ludowi trzeba sprzedać coś, co lud chce od polityków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No widzisz. Ty twierdzisz, że spełniają. Ja twierdzę, że dają mętne niezbyt konkretne propozycje o wątpliwej uczciwości.

Chyba, że mówimy o lewicy. To wiadomo, że oni chcą ten kraj zajechać tak samo jak PiS. Tyle, że tęczowo zamiast katolsko. ?

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, crush napisał:

To co napisałeś nie ma sensu. Ty sugerujesz, że małe problemy, czy raczej brak ich rozwiązania, doprowadziły nas do większych. A tu nie ma żadnego związku.

Priorytetem powinny być te bardziej istotne. Z drugiej strony wiadomo... Klepnięcie związków partnerskich to 5 minut. I będą sobie mogli spokojnie gnić w sypiącym się kraju. ?

Myślenie krótkowzroczne.

Przypomnę, że to między innymi z powodu braku progresywności ze strony rządów w latach 2008-2015 środowiska antykonserwatywne i niebinarne w zasadzie wygasiły swoją działalność polityczną i wyborczą. o miało swój udział w porażce Komorowskiego, następnie PO.

Ci sami ludzie (no dobra, część tej grupy) obudzili się dopiero jak PiS zaczął coś bąkać o niegroźnym biciu kobiet i postawił w TK kucharkę która orzekła zakaz aborcji w Polsce. Tak to się kończy jak ktoś nie głosuje.

12 minut temu, jagular napisał:

Czy te rozwiązania przyniosłyby sukces polityczny? Bo piękne idee to mieć można, ale ludowi trzeba sprzedać coś, co lud chce od polityków.

To wie nawet PiS. Dlatego górnikom wypłacał znaczne nagrody jedną ręką, drugą zamykając kopalnie, dodam że w sposób taki że ich nie można przywrócić.

11 minut temu, crush napisał:

No widzisz. Ty twierdzisz, że spełniają. Ja twierdzę, że dają mętne niezbyt konkretne propozycje o wątpliwej uczciwości.

Chyba, że mówimy o lewicy. To wiadomo, że oni chcą ten kraj zajechać tak samo jak PiS. Tyle, że tęczowo zamiast katolsko. ?

Dlatego będziesz dalej narzekał, chociaż nic z tym nie zrobisz.

Mówić o lewicy w Polsce to jest strata tlenu. Preferencje wyborców są takie, że związki partnerskie i ew. małżeństwa gejowskie to jest absolutny szczyt tego co oni mogą przepchnąć w jakiejkolwiek konfiguracji politycznej.

A z wydatków socjalnych nikt w najbliższym czasie nie zrezygnuje, bo rządzą tylko ci co dają.

Chociaż gdyby wpłynęło te 770mld europejskich pieniędzy to pewnie i wydatki socjalne nie byłyby tak groźne.

Edytowane przez Everyman

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Everyman napisał:

Przypomnę, że to między innymi z powodu braku progresywności ze strony rządów w latach 2008-2015 środowiska antykonserwatywne i niebinarne w zasadzie wygasiły swoją działalność polityczną i wyborczą. o miało swój udział w porażce Komorowskiego, następnie PO

Dobre. PO przegrało bo 0.5% dziwaków się obraziło. To miało taki udział w porażce jak złamanie palca ma udział w smierci kogoś chorego na ebolę. Anegdotyczny.

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, T.m.p1 napisał:

Jaka znowu marihuana?

Marihuana już dawno powinna być w 100% legalna albo przynajmniej zdepenalizowana a jeśli ma być inaczej to proszę natychmiast zdelegalizować alkohol. 

Studenta z gramem w kieszeni wpier... się na dołek i zakłada mu sprawę w sądzie z groźbą pozbawienia wolności a jak pijańska patola bije ludzi na ulicach albo posuwa się do przemocy domowej to słyszy się "no tak.. tak.. rzeczywiście jest to problem" po czym otwiera się nowy monopolowy 24h, tym razem bliżej lokalnych koneserów. :rotfl:

Poziom absurdu w tym temacie już dawno osiągnął wartości abstrakcyjne ale nikogo to nie dziwi bo wszystko tak tutaj działa.

 

Jeżeli chodzi o mnie to oba te i nie dokończe mogą byc zdelegalizowane w trzy diabły, nie jest to nikomu do szczescia potrzebne (pomijając wlaściwości lecznicze) co by mnie zaraz ktoś nie chciał ukrzyżować.

nie wiem może to silna wola, wychowanie w domu, świadomość co alkohol zrobił z innymi ludźmi (3 kuzynów przez to mi sie przekreciło), ale nie tykam tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Damian-32 napisał:

nie jest to nikomu do szczescia potrzebne

Co komu jest potrzebne do szczęścia to Ty zostaw do oceny zainteresowanym.

 

  • Like 1
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, T.m.p1 napisał:

Co komu jest potrzebne do szczęścia to Ty zostaw do oceny zainteresowanym.

 

nie no spko, tylko zawsze mnie zastanawiało to, co to takiego daje w zyciu że jest w nim czyms nieoddzownym ? że niektórzy musza pic czy palic niemal codziennie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest tak dużo opracowań w temacie uzależnień, że nie musisz się zastanawiać, tylko ewentualnie doedukować :)

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, jagular napisał:

Jest tak dużo opracowań w temacie uzależnień, że nie musisz się zastanawiać, tylko ewentualnie doedukować :)

jak ja mówie niektórym że wygląda na to że są uzaleznieni od alko to mnie chca zjeść, ale co weekend musi byc u nich przysłowiowa "bania", wiec jest to już pewnego rodzaju uzaleznienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Kitu napisał:

Można by było przy okazji zalegalizować (przynajmniej na cele badań) psychodeliki, bo szkodliwość praktycznie zerowa, trudno o uzależnienie czy przedawkowanie i jednocześnie zakazać sprzedaży bez recepty wszystkich opiatów i opioidów. Kodeinę można dostać w praktycznie dowolnej ilości robiąc sobie rundkę po aptekach.

Miałem kolegę lekoentuzjastę i on twierdził, że to tak nie działa, tzn jak się naćpasz dużo słabszych to i tak paracetamol zagłuszy efekt kodeiny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Everyman napisał:

Jakie inne? Sprecyzujesz, czy dalej będziesz kluczył?

Sprecyzowałem wcześniej, doczytaj.

4 godziny temu, Everyman napisał:

Odwołałem się do Twojego zarzutu o "narzucaniu produkcji". W żaden sposób te wymogi, o których napisałem nie naruszają istoty produkcji i na to jest bardzo wiele przykładów.

Ty podałeś zupełnie inny zakres wymagań, ja podałem zupełnie inny przykład z zupełnie innego zakresu.

4 godziny temu, Everyman napisał:

Nie, moje wypowiedzi są logiczne.

Prawdopodobnie tylko według ciebie. Swoją drogą skoro uważasz że wiesz najlepiej, to po co z tobą dalej dyskutować? Sam się mocno zastanawiam.

4 godziny temu, Everyman napisał:

Choćby właśnie tym, że zdefiniowałeś internet jako sieci i kabelki prywatne.

Zdefiniowałem to w bardzo dużym zakresie, ty czepiłeś się tylko tego jednego określenia. Ale dalej do ciebie nie dociera, że jak prywatne firmy zabiorą sobie te swoje prywatne kabelki i serwery to z tego co nazywasz internetem niewiele zostanie.

4 godziny temu, Everyman napisał:

Gdybym miał się tego podjąć, to rozpocząłbym od przestrzeni publicznej w związku z koncepcją public domain i działalnością koncesjonowaną.

:E Taaa, public domain to zasadniczo niewielki wycinek całości. Reszta to prywatny kod, którego użycie, skopiowanie w części lub całości niesie za sobą konsekwencje dotyczące praw autorskich należących do prywatnych firm i korporacji. Ale dalej sobie uważaj, że internet jest publiczny. 

4 godziny temu, Everyman napisał:

One bezzasadnie uważają, że wszystko co wytworzą w internecie jest ich własnością i mogą robić z nią co chcą.

Bo tak jest. Wszystko opiera się na kodzie, który jest pisany przez ich pracowników, a większość krajów posiada w prawie prosty zapis, że to co pracownik wytworzy w ramach stosunku pracy jest własnością pracodawcy. Zatem tak, stworzony kod źródłowy takiego twittera jest własnością twittera i on ma do niego prawa autorskie. 

4 godziny temu, Everyman napisał:

to wymaga podstawy prawnej.

Nierealnej do stworzenia. 

Wyobraź sobie sytuację, że jako jednoosobowa firma stworzyłeś jakiś kod, na podstawie którego stworzyłeś bardzo popularną stronę internetową. Chcesz zarabiać albo na samej stronie (ustalając np. odpłatne warunki z jej korzystania), albo poprzez sprzedaż kodu w postaci licencji. Nagle wchodzi prawo, które ustala, że to są rzeczy darmowe, nie możesz pobierać opłat, bo to przestrzeń publiczna, wymagająca swobodnego dostępu do twojej pracy. Czy to według ciebie byłoby w porządku?

4 godziny temu, Everyman napisał:

No właśnie uczepiłeś się tej infrastruktury,

Nie, nie uczepiłem się infrastruktury, co ci opisałem już poprzednio. Prywatna infrastruktura to tylko jeden z elementów świadczących o tym, że internet w każdej swojej części jest w większości prywatny.

4 godziny temu, Everyman napisał:

Absolutnie to, że dany portal jest czyjąś własnością  nie oznacza, że może on sobie robić w nim co chce

Dokładnie to oznacza. Jak tego nie rozumiesz to trudno.

4 godziny temu, Everyman napisał:

Przestrzeń prywatna również doznaje ograniczeń i to jest oczywistość.  Poza tym na rynkach od wielu lat znane są rozwiązania przeciwdziałające monopolom, oligopolom i zmowom i skutkom z nich wynikającymi. Każda z tych koncepcji ograniczających ma swoje uzasadnienie i ramy prawne. Robione jest to w imię interesu publicznego, tj. takiego który jest przedmiotem ogółu, nie prywatnych właścicieli. Są to dobra wyższego rzędu, oczywiście podlegające ochronie. A to oznacza, że w kolizji z prawem prywatnym mają pierwszeństwo.

Tego to już nawet nie poruszałem, znów łapiesz za temat, który tobie odpowiada...

4 godziny temu, Everyman napisał:

Podmiot prywatny może zmieniać zasady przebywania w należących do niego przestrzeniach, ale w granicach prawa.

Wskaż mi granicę prawa, która zakazałaby zamknąć udostępniony wcześniej pasaż handlowy. Wskaż granicę prawa, która zakazywałaby dostawcy internetu zlikwidować swoją sieć wypłacając swoim abonentom odszkodowania za zerwane umowy. Wskaż granicę prawa, która zabroniłaby usunięcie właścicielowi Meta usunięcie facebooka, czy nawet właścicielowi tego forum zamknięcie go i zlikwidowanie?

4 godziny temu, Everyman napisał:

Pewnie myślisz też, że jak kupisz działkę to będziesz mógł sobie na niej spalać opony, ograniczać ruch przestrzeni powietrznej a także zabronisz komukolwiek wydobywać kopaliny znajdujące się pod powierzchnią tej działki. To raz.

Nie, tak nie myślę. Dokonałeś sobie teraz swobodnej nadinterpretacji w celach szyderskich.

4 godziny temu, Everyman napisał:

Jeżeli wykupisz całą przestrzeń dostępną dla innych ludzi i wprowadzisz "regulamin" wg którego będą mogli na niej przybywać wyłącznie ludzie o określonych cechach, to będzie to oczywiście bezprawne ograniczenie praw tych ludzi. Praw wyższego rzędu.

No tak, bo wykupywanie mieszkań i wynajmowanie ich np. tylko studentom jest bezprawne :D

Ponadto zacznijmy od tego, że teraz popłynąłeś i znów sam się zaorałeś :E Napisałeś o wykupywaniu przestrzeni dostępnej dla innych ludzi, czyli tak jakby np. można było wykupić deptak, park czy inną przestrzeń państwową. To wróć teraz do tego co pisałem niemalże na początku, czyli jakieś 2 tygodnie wstecz, od czego zaczęło się twoje gadanie że czepiłem się kabelków itd. Jak infrastruktura jest państwowa i strony internetowe (czyt. kod źródłowy do ich stworzenia) jest państwowy to jak najbardziej jest to swobodna przestrzeń publiczna, tak samo jak park, deptak czy inna przestrzeń, której kupić się po prostu nie da. Zatem nie dość że teraz sam wróciłeś do początku przyznając mi rację, to jeszcze podałeś kompletnie nielogiczny przykład z wykupieniem przestrzeni, która w zasadzie jest nie do wykupienia. No chyba że podasz konkretny przykład takiej przestrzeni, bo podana w moim poprzednim przykładzie działka, taką przestrzenią nie jest. 

4 godziny temu, Everyman napisał:

No i widzisz, wysilając swoje myśli w temacie nie potrafisz swoim rozumem objąć cokolwiek innego niż jakiś portal na kształt forum pclab. Ja pisałem o internecie, a Ty o forum. A to jest kilkadziesiąt tysięcy osób, czyli niewielka część (polskiego) internetu. Zatem żadnego wpływu na wolność słowa nie ma to, że właściciel kogoś zbanuje. Ponieważ każdy zbanowany może zacząć postować gdzie indziej w (polskim) internecie. Całkiem głupi przykład, skoro fb/twt obejmują setki milionów osób i zagarniają większość całej przestrzeni, w której w ogóle ludzie się wypowiadają.

I jeszcze to. Nie dociera do ciebie, że to forum, czy facebook czy twitter to jest czyjś prywatny biznes, oparty na własnych kodach źródłowych? Nie istotne czy kupiony gotowiec na licencji, czy napisany samodzielnie od zera. No ale jak większość tam siedzi i pisze, to jest większości, a nie tego co to założył, stworzył i wprowadził :E 

 

Edytowane przez LeBomB

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...